Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Darwin był potomkiem ludzi z Cro-Magnon

Recommended Posts

Twórca teorii ewolucji, Karol Darwin, wywodzi się w prostej linii od ludzi z Cro-Magnon - populacji, która najprawdopodobniej wyparła z Europy neandertalczyków. Tak przynajmniej twierdzą naukowcy pracujący w ramach projektu Genographic, których celem jest stworzenie genetycznej bazy danych o naszym gatunku i jego historii.

Odkrycia dokonano dzięki analizie DNA pobranego od Chrisa Darwina - mieszkającego na przedmieściach Sydney praprawnuka twórcy teorii ewolucji. Przeprowadzone testy wykazały, że potomek wielkiego badacza należy do tzw. haplogrupy R1b, czyli populacji ludzi posiadających w swoim genomie charakterystyczne znaczniki świadczące o wywodzeniu się od ludzi z Cro-Magnon.

Ludzie należący do haplogrupy R1b są bezpośrednimi potomkami ludzi z Cro-Magnon, którzy, począwszy od 30000 lat temu, zdobywali dominację w Europie i zaczęli wypierać neandertalczyków, tłumaczy Spencer Wells, kierownik projektu Genographic. Z informacji zebranych przez inne zespoły wynika, że grupa ta opuściła Afrykę ok. 45 tys. lat temu, zaś 5 tys. lat później rozdzieliła się na dwie populacje. Jedna z nich udała się na teren dzisiejszego Iranu, druga zaś skolonizowała Europę.

Chris Darwin nie był, oczywiście, jedyną osobą zbadaną w ramach projektu Genographic. Na potrzeby inicjatywy, prowadzonej wspólnie przez National Geographic, IBM oraz Waitt Family Foundation, próbki swojego DNA oddało już ponad 265 tys. osób. Udział w projekcie może wziąć każdy, kto za pośrednictwem specjalnej strony zakupi zestaw do pobrania materiału genetycznego. Koszt zestawu wynosi 100 dolarów, a cały zysk z jego sprzedaży zostanie przekazany na cele statutowe National Geographic.

Share this post


Link to post
Share on other sites

o co chodziło w jakiejś bitwie neandertalczyków z sapiensami nad jakąś rzeką w hiszpanii?było coś takiego?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Raczej tylko jako fikcja literacka (chociaż przestrzeń czasu jest tu tak duża, że rzeczywiście jakaś bitwa mogła się odbyć nad jakąś rzeką w Hiszpanii).

Share this post


Link to post
Share on other sites

To może i ciekawe badawczo, ale uważam to za nieistotne dla wnioskowania dotyczącego roli osobników w rozwoju nauki i społeczeństw. Jeśli bowiem pada hasło "Darwin" lub "Einstein" - to tego problemu sprawa dotyczy.

Społeczność istoty ludzkiej powoduje sama w sobie, iż następuje gwałtowne zwiększenie prawdopodobieństwa sukcesu gatunkowego. W przypadku ludzi sprawa jest bardzo skomplikowana, bowiem ktoś kiedyś stwierdził, że "największe imperia padały pod ciosami barbarzyńców". Kromaniończyk po prostu wyciukał tych z wielkim mózgiem i przez to zniszczył możliwość dalszego ich rozwoju. A może ci wyciukani nie wynaleźliby do dzisiaj broni atomowej, ale za to mieliby inne osiągnięcia? Takie osiągnięcia, których wartość szacujemy dziś znacznie wyżej!

Mogę stanowczo stwierdzić, że barbarzyńca ciukający estetę moralno-etycznego ma nawet i dziś większą szansę sukcesu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

jak dobrze pamiętam to kiedyś był tu artykuł w którym pisano że wszyscy ludzie na ziemi pochodzą od jakiś 14 plemion założycielskich z czego tylko jedno z nich wydostało się z afryki i rozprzestrzeniło na resztę świata... czyli chyba jednak wszyscy pochodzimy od tamtych ludzi...

 

a jeśli chodzi o rzekę w hiszpanii to chyba chodzi o taką jedną której człowiek współczesny długo nie przekraczał bo coś mu klimat nie pasował czy ta nie miał jak się przedostać... tojakos nie dawno było tu na KW...

Share this post


Link to post
Share on other sites
jak dobrze pamiętam to kiedyś był tu artykuł w którym pisano że wszyscy ludzie na ziemi pochodzą od jakiś 14 plemion założycielskich z czego tylko jedno z nich wydostało się z afryki i rozprzestrzeniło na resztę świata... czyli chyba jednak wszyscy pochodzimy od tamtych ludzi...

I gdzie tu widzisz sprzeczność? Przecież mowa jest o tym, z którego z tych późniejszych plemion wywodzi się Darwin.

Share this post


Link to post
Share on other sites

  Człowiek odniósł sukces w sumie tylko z jednego powodu, który był konsekwencją jego innych przystosowań. Można go porównać do wilka, jako innego gatunku stadnego będącego na szczycie łańcucha pokarmowego. Z tym, że wilk posiada bardzo prosty system regulacji liczebności. W watasze wilczej rozmnaża się tylko para alfa. Człowiek zaś zatracił ten system regulacji, czego dowodem jest aktualna liczba ludności.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nieco odbiegnę od tematu i skupię się na teorii ewolucji, ponieważ warty uwagi jest fakt, że dużo Chrześcijan popiera ją. Podobnie jest z teorią wielkiego wybuchu i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że wg. biblii świat powstał zupełnie inaczej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

o Piotrek czyżbyś znalazł jakąś niespójność w chrześcijaństwie? no szok po prostu! przybij do drzwi jakiejś katedry może zaczniesz nowy odłam 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chrześcijaństwo kipi niespójnościami, tylko trzeba chcieć je dostrzec. Nie ma co odłamu tworzyć jak się w Boga przestało wierzyć. Ja bym to nazwał osobistą ewolucją duchową...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pracownicy Biblioteki Uniwersytetu Cambridge poinformowali o zaginięciu 2 notatników Karola Darwina. Warte miliony funtów zabytki najprawdopodobniej zostały ukradzione... przed 20 laty. Jeden z nich zawiera słynny rysunek Drzewa Życia, w którym uczony zilustrował ewolucyjne powiązania pomiędzy gatunkami.
      Notatniki ostatnio widziano w listopadzie 2000 roku, gdy złożono „wewnętrzną prośbę” o ich udostępnienie w celu wykonana fotografii. Zostały wówczas wyniesione ze specjalnie zabezpieczonego pomieszczenia i przetransportowane do tymczasowego studio fotograficznego w piwnicy biblioteki. Dwa miesiące później, podczas rutynowej kontroli, zauważono, że notatników nie ma w miejscu, gdzie były przechowywane. Wiemy, że fotografowano je w listopadzie. Nie wiemy, co działo się z nimi pomiędzy listopadem 2000 a styczniem 2001, kiedy to zauważono, że nie ma ich tam, gdzie być powinny, mówi dyrektor biblioteki, doktor Jessica Gardner.
      Moi poprzednicy stwierdzili, że najwyraźniej ktoś odłożył je w niewłaściwe miejsce, mówi doktor Gardner, która objęła funkcję dyrektora w 2017 roku.
      Przez te lata niejednokrotnie poszukiwano notatników Darwina, ale nigdy ich nie znaleziono. Nie ma w tym nic dziwnego. Łączna długość bibliotecznych półek wynosi imponujące 200 kilometrów. Jest na nich przechowywanych ponad 10 milionów map, manuskryptów i innych obiektów.
      Na początku bieżącego roku doktor Gardner zleciła nowe poszukiwania. Pracownicy biblioteki przekopali konkretne miejsca. Dokładnie przejrzeli też 189 skrzyń, w których przechowywane są książki, notatki i rysunki Darwina. Notatników nie znaleziono.
      Gardner nie chciała przyjąć do wiadomości, że kiedyś notatniki się odnajdą. Wraz z zespołem szczegółowo przeanalizowała to, co działo się z notatnikami. W końcu doszła do wniosku, że założenie, iż ktoś źle je odłożył jest nieprawdziwe. Notatniki prawdopodobnie zostały ukradzione, stwierdziła. Jej zdaniem, taką możliwość należało przyjąć do samego początku, jednak tego nie zrobiono. Pani dyrektor zauważa, że w ciągu ostatnich 2 dekad zmieniono i poprawiono procedury bezpieczeństwa. Teraz, gdyby nie można było odnaleźć czegoś równie ważnego, natychmiast zawiadomiono by policję, mówi.
      Policja została w końcu poinformowana o prawdopodobnej kradzieży, a notatniki zostały wpisane na brytyjską listę Art Loss Register. Informacje o nich zostały dodane również do prowadzonej przez Interpol bazy danych skradzionych dzieł sztuki.
      Zaginione notatniki zawierają wnioski, jakie młody Darwin wyciągnął z niedawno zakończonej podróży na Galapagos. W lipcu 1837 roku 28-letni wówczas mężczyzna napisał na górze strony jednego z notatników „sądzę” i narysował pierwsze Drzewo Zycia. Te notatniki to próba odpowiedzi na pytanie, skąd pochodzą gatunki, mówi emerytowany profesor historii i filozofii nauki Jim Secord. Ponad 20 lat później, w 1859 roku, w dziele „O pochodzeniu gatunków” ukazała się bardziej rozbudowana wersja Drzewa Życia.
      Czytając notatniki czuje się, jakby się było w głowie Darwina. Umieścił tam bardzo dużo pomysłów i informacji. Widać tam wielką energię intelektualną, wiele pomysłów, mówi Secord.
      Notatniki są niewielkie, rozmiarów pocztówki. Były przechowywane w specjalnym niebieskim pudełku.
      Doktor Gardner zapewnia, że bibliotekarze nie przestaną ich szukać. Jednak przejrzenie pozostałych półek i magazynów zajmie im kolejnych 5 lat. W międzyczasie więc zaapelowano do opinii publicznej z prośbą o pomoc. Gdyby ktoś posiadał jakiekolwiek informacje na temat notatników, proszony jest o pomoc. Gardner zaapelowała też do złodzieja lub ich obecnego posiadacza o zwrot zabytków.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niewykluczone, że wybitny matematyk, pionier informatyki Alan Turing trafi na banknot 10-funtowy. Petycję w tej sprawie podpisało już 6000 osób. Jeśli tak by się stało Turing zastąpiłby Darwina.
      Thomas Thurman, autor petycji, napisał w niej, że Turing jest „bohaterem narodowym“. Jego wkład w nauki komputerowe, a zatem w życie naszego narodu i świata jest nie do przecenienia. Jego teorie mają wciąż wpływ na dzisiejsze życie i wpływ ten nigdy nie ustanie.
      John Graham-Cummings, informatyk, który w 2009 roku rozpoczął udaną kampanię na rzecz wystosowania przez rząd w Londynie oficjalnych przeprosin pod adresem Turinga, zgadza się, że geniusz powinien być pamiętany jako bohater narodowy. Jego zdaniem trudno jednak wybierać pomiędzy Darwinem a Turingiem. Graham-Cummings proponuje postawienie Turingowi narodowego pomnika. Mógłby on zająć pusty czwarty cokół na Trafalgar Square.
      Na tym najsławniejszym placu Londynu oprócz kolumny Nelsona stoją też pomniki króla Jerzego IV oraz generałów Haveloka i Napiera. Wzniesiono też czwarty cokół, jednak na postawienie na nim pomnika zabrakło pieniędzy. Od kilku lat co roku jest tam stawiane inne dzieło. Zdaniem Cummingsa, stałe miejsce na cokole mógłby zająć Turing.
      Decyzję o tym, czy Turing zagości na banknotach podejmie Gubernator Banku Anglii.
      W Wielkiej Brytanii od 1970 roku uwiecznia się na banknotach znaczące postaci. Turing mógłby trafić na 10-funtowy banknot serii F. Druk tej serii rozpoczął się w 2007 roku, wraz z pojawieniem się 20-funtowego banknotu, na którego rewersie umieszczono portret Adama Smitha, ojca współczesnej ekonomii politycznej i koncepcji wolnego rynku.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak Kościół katolicki odnosi się do teorii ewolucji Darwina? Od czasu otwarcia archiwów Świętego Oficjum w 1997 roku możliwe stało się poznanie tego zagadnienia w sposób obiektywny i całościowy.
      „Kościół a ewolucja” ukazuje jasny i kompletny obraz kontrowersji wokół teorii Darwina w teologii katolickiej i w świecie nauk przyrodniczych. Wyjaśnia m.in. czym jest teoria inteligentnego projektu, czym teistyczny ewolucjonizm, a czym kreacjonizm. Pomimo tego, że napisana jest jako praca naukowa utrzymana została w lekkim i przystępnym stylu.
      Czytając ją, prześledzisz debaty dziewiętnastowiecznych teologów i wypowiedzi współczesnych papieży. Dowiesz się, co na temat ewolucji mówi kard. Ch. Schönborn oraz dlaczego jego stanowisko skrytykował bp J. Życiński. Książka Michała Chaberka skierowane jest do wszystkich odważnych ludzi, którzy nie boją się myśleć.
      Ze strony wydawnictwa można pobrać plik ze spisem treści [PDF] oraz fragmentem książki [PDF].
      O autorze:
      Michał Chaberek – dominikanin, (ur. w 1980 r. w Gdańsku) – studiował zarządzanie na Uniwersytecie Gdańskim oraz teologię w Kolegium Dominikanów w Warszawie i Krakowie. W 2007 roku przyjął święcenia kapłańskie. Trzy lata pracował w Lublinie, pełniąc posługę duszpasterza akademickiego, katechety i rekolekcjonisty. W 2011 obronił doktorat z teologii fundamentalnej na UKSW. W tym samym roku uczestniczył w elitarnym seminarium naukowym organizowanym przez Discovery Institute w Seattle. Interesuje się teorią inteligentnego projektu, historią teologii i nauczaniem św. Tomasza z Akwinu. Mieszka w Warszawie.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy od dziesięcioleci spierają się, dlaczego języki ewoluują. Wybitny językoznawca, Noam Chomsky uważa, że języki nie wyewoluowały po to, by ludzie mogli się komunikować. Ta funkcja to jedynie produkt uboczny prawdziwego celu pojawienia się języków, jakim ma być zapewnienie możliwości myślenia, ustrukturyzowania myśli.
      Dowodem na potwierdzenie tej teorii ma być istnienie wyrazów mających wiele znaczeń. W systemie, który służyłby komunikacji, takie słowa powinny być eliminowane, by nie utrudniać wzajemnego rozumienia się, nie powodować pomyłek.
      Teraz naukowcy z MIT-u wysunęli inną teorię. Twierdzą, że słowa o wielu znaczeniach istnieją po to, by komunikacja była bardziej efektywna. By można było używać tych samych krótkich dźwięków na oznaczanie różnych rzeczy. Zauważają, że pomyłek można uniknąć, gdyż w zdecydowanej większości przypadków z kontekstu wynika, o które znaczenie danego słowa chodzi.
      „Ludzie mówią, że wieloznaczność to problem w komunikowaniu się. Ale gdy zrozumiemy, że kontekst usuwa wieloznaczność, wówczas przestaje ona być problemem. Staje się czymś przydatnym, ponieważ pozwala na wykorzystywanie tych samych wyrazów w różnych kontekstach“ - mówi profesor Ted Gibson.
      Naukowcy hipotetyzują, że słowa o wielu znaczeniach to takie, które są najłatwiejsze do przetwarzania w procesie mowy. Dlatego też mają dużo znaczeń - ich wykorzystywanie jest bowiem najbardziej efektywne. Uczeni stwierdzili, że jeśli mają rację, to wyrazy o mniejszej liczbie sylab, łatwiejszej wymowie i częstszym występowaniu powinny mieć więcej znaczeń niż inne słowa.
      Aby sprawdzić swoje przypuszczenie Gibson i współpracujący z nim Steven Piantadosi i Harry Tily, zbadali słowniki języków angielskiego, holenderskiego i niemieckiego. Porównując właściwości wyrazów z liczbą ich znaczeń stwierdzili, że ich przepuszczenia były prawdziwe. Wyrazy częściej występujące, o mniejszej liczbie sylab i lepiej pasujące do dźwięków typowych dla danego języka, miały więcej znaczeń niż inne wyrazy.
      Naukowcy wyjaśniają, że w procesie komunikacji nadawca jest zainteresowany przekazaniem jak największej liczby informacji za pomocą jak najmniejszej liczby słów, a odbiorcę interesuje jak najpełniejsze i najdokładniejsze zrozumienie przekazu. Jednak, jak zauważają uczeni, bardziej ekonomicznym jest wymuszenie na odbiorcy, by pewne informacje wnioskował z kontekstu, niż wymaganie od nadawcy, by wszystko dokładnie wyjaśniał. W ten sposób powstaje system, w którym „najłatwiejsze“ wyrazy mają więcej znaczeń, gdyż z kontekstu wynika to właściwe.
      Tom Wasow, profesor językoznawstwa i filozofii z Uniwersytetu Stanforda uważa prace uczonych z MIT-u za bardzo ważne. „Można by się spodziewać, że skoro języki podlegają ciągłej ewolucji, to będzie z nich usuwana niejednoznaczność. Jednak gdy przyjrzymy sie językom naturalnym zauważymy, że w dużej mierze są one niejednoznaczne. Wyrazy mają wiele znaczeń, istnieje wiele sposobów na ich ułożenie w ciąg wypowiedzi... Badania te przyniosły naprawdę ważkie argumenty wyjaśniające, dlaczego niejednoznaczność jest w procesie komunikacji czymś funkcjonalnym, a nie dysfunkcyjnym“.
      Piantadosi zauważa, że spostrzeżenia jego i jego kolegów mają olbrzymie znaczenie dla specjalistów pracujących nad rozumieniem języka naturalnego przez maszyny. Ludzie bardzo dobrze radzą sobie z wieloznacznością, jednak dla komputerów jest to bardzo poważny problem. Gibson zauważa jednak, że eksperci od dawna zdają sobie sprawę z wyzwań, jakie stoją przed maszynami, a dzięki badaniom zespołu z MIT-u zyskali lepsze teoretyczne i ewolucyjne wyjaśnienie istnienia wieloznaczności.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skamieniałości znajduje się przeważnie w terenie, ale doktor Howard Falcon-Lang z Royal Holloway, University of London przypadkowo dokonał tego samego, buszując w starej szafie British Geological Survey. Odkrył tam niewidziany od 165 lat skarb, m.in. skamieniałości zebrane przez Karola Darwina. Wszystkie egzemplarze zostały sfotografowane. Od 17 stycznia można je oglądać w Internecie.
      Przeglądając zawartość starej szafy, natknąłem się na szuflady z napisem "niezarejestrowane skamieniałości roślin". Tajemnica to coś, czemu nie umiem się oprzeć, więc otworzyłem jedną z nich. Gdy zobaczyłem, co w niej jest, dosłownie opadła mi szczęka - opisuje swoje doświadczenia Falcon-Lang.
      W szufladzie znajdowały się setki skamieniałości, które wypolerowano, tak by powstały cienkie, przezroczyste wycinki. Proces ten umożliwia oglądanie pod mikroskopem. Jeden z pierwszych preparatów, jaki wpadł mi w ręce, opatrzono fiszką "C. Darwin Esq.". Okazało się, że to fragment sfosylizowanego drewna, które zebrano podczas słynnej wyprawy, odbytej przez Darwina na pokładzie HMS Beagle [poczynione wtedy odkrycia stały się podstawą teorii ewolucji].
      Za uporządkowanie tych dóbr odpowiadał Joseph Dalton Hooker, botanik, a zarazem najlepszy przyjaciel Darwina, który w 1846 r. pracował dla British Geological Survey. Wśród innych skamieniałości z szafy znalazły się skarby znalezione przez samego Hookera w czasie podróży wokół Antarktydy. Skamieniałości "zaginęły", bo Hooker zapomniał ich uwzględnić w oficjalnym rejestrze okazów, zanim wyruszył z ekspedycją w Himalaje. W 1851 r. niezarejestrowane skamieniałości przeniesiono do Muzeum Praktycznej Geologii. Później następowały kolejne przeprowadzki, aż ok. 30 lat temu kolekcja trafiła do siedziby głównej British Geological Survey koło Nottingham. A że, jak wiadomo, najciemniej pod latarnią, trzeba było jeszcze trochę poczekać, nim ktoś po prostu otworzył szufladę.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...