Zaloguj się, aby obserwować tę zawartość
Obserwujący
0

Niedobór badań dotyczących e-papierosów
dodany przez
KopalniaWiedzy.pl, w Medycyna
-
Podobna zawartość
-
przez KopalniaWiedzy.pl
Aromatyzowane e-papierosy są bardziej pociągające dla młodzieży i młodych dorosłych, dlatego też w wielu miejscach – w ramach walki na nałogiem – wprowadza się ograniczenia czy zakazy sprzedaży tego typu produktów. Naukowcy z Yale University. Boston University oraz University of Louisville porównali skutki wdychania „czystych” liquidów z aromatyzowanymi oraz z niepaleniem. I okazało się, że te „czyste” są pod pewnymi względami bardziej szkodliwe dla zdrowia.
Naukowcy chcieli sprawdzić, jaki skutek przyniósł wprowadzony w 2020 roku w stanie Massachusetts zakaz sprzedaży aromatyzowanych liquidów. Po jego wprowadzeniu popularność zdobyły liquidy reklamowane jako środki o „naturalnym” smaku czy zapachu. Wbrew temu, co można by sądzić, w liquidach „clear” znajdują się środki aromatyzujące. Potwierdziły to zresztą badania metodą chromatografii gazowej.
W badaniach Cardiovascular Injury due to Tobacco Products 2.0 wzięły udział osoby w wieku 18–45 lat, wśród których było 23 użytkowników niearomatyzowanych e-papierosów, 111 użytkowników e-papierosów aromatyzowanych marki JUUL oraz 73 osoby, które nie paliły. Eksperymenty odbywały się w specjalnej komorze, a ich uczestnicy mieli za zadanie przez 10 minut palić e-papierosy według schematu: jeden wdech trwający 3-4 sekundy, co 30 sekund. Osoby niepalące stanowiły grupę kontrolną, a ich zadaniem było powtarzanie tego schematu podczas wdychania powietrza przez słomkę. Naukowcy mierzyli u wszystkich zmiany ciśnienia krwi i tętna po użyciu ich ulubionych środków.
Okazało się, że u osób palących „czyste” liquidy dochodzi do większych skoków tętna i ciśnienia krwi. Zdaniem naukowców, kwestia ta wymaga bardziej szczegółowych badań. Niewykluczone, że przyczyną są różnice w składzie chemicznym liquidów.
Okazało się bowiem, że we wszystkich 19 „czystych” liquidach znajdował się syntetyczny czynnik chłodzący WS-23, a w 7 z 19 był też obecny WS-3. Dodanie tych środków chemicznych ma zapewnić użytkownikom „czystych” liquidów uczucie chłodu, jakie w liquidach aromatyzowanych zapewnia mentol. Ponadto zmniejsza też podrażnienie spowodowane wdychaniem nikotyny. W żadnym z 3 użytych w eksperymencie produktach aromatyzowanych JUUL czynniki chłodzące nie były obecne. Tam wystarczył mentol i był on jedynym środkiem aromatyzującym. Natomiast w „czystych” liquidach producenci stosowali jednocześnie wiele środków aromatyzujących: mentol wykryto w 18 z 19 badanych „czystych” liquidów, a 12 z 19 zawierało też inne dodatki jak alkohol benzylowy, karwon, laktony, izopulegol i wiele innych.
Więcej informacji: Cardiovascular Health Effects and Synthetic Cooling Agents in E‐Cigarettes Labeled as “Clear” Marketed in Massachusetts After the Tobacco Product Flavoring Ban
« powrót do artykułu -
przez KopalniaWiedzy.pl
Związki chemiczne zawarte w e-papierosach niszczą jelita, prowadząc do pojawienia się zespołu nieszczelnego jelita, czyli do sytuacji, w której molekuły i mikroorganizmy wydostają się z jelit, prowadząc do chronicznego stanu zapalnego, twierdzą autorzy ostatnich badań. Taki san zapalny może zaś przyczyniać się do wielu problemów zdrowotnych, w tym nieswoistego zapalenia jelit, demencji, nowotworów, miażdżycy, cukrzycy i zwłóknienia wątroby.
Rośnie liczba osób palących e-papierosy. Bezpieczeństwo ich stosowania jest kwestionowane. Korzystając z mysiego modelu chronicznej ostrej inhalacji aerozoli z e-papierosów oraz badań laboratoryjnych na hodowlach komórek mysich i ludzkich, oceniliśmy wpływ e-papierosów na wyściółkę jelit, piszą na łamach iScience autorki badań, prof. Soumita Das i Pradipta Ghosh z Wydziału Medycyny i Moores Cancer Center Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego.
Naukowcy stwierdzili, że chroniczne używanie e-papierosów zwiększa stan zapalny i zmniejsza ekspresję markerów ścisłego złącza [umiejscowione na szczytowo-bocznej powierzchni błony komórkowej ścisłe złącza są najistotniejszym elementem regulującym przepuszczalność jelit – red.]. [...] Uzyskane przez nas dane wskazują na szkodliwe działanie substancji zawartych w e-papierosach jest szkodliwe dla jelit, stwierdzają.
Wyściółka jelit to niezwykły twór. Składa się ona z pojedynczej warstwy komórek, których zadaniem jest oddzielenie reszty ciała od biliardów mikroorganizmów, obrona naszego układu odpornościowego, a jednocześnie dopuszczenie do przenikania składników odżywczych. Wszystko co jemy i pijemy, innymi słowy cały nasz styl życia, może mieć wpływ na mikrobiom jelit, wyściółkę jelit i nasz ogólny stan zdrowia. Teraz wiemy, że to, co palimy, jak e-papierosy, ma negatywny wpływ, mówi Ghosh.
Uczone stwierdziły, że główną przyczyną pojawienia się stanu zapalnego są dwa związki chemiczne stanowiące podstawę liquidów – glikol propylenowy i gliceryna. Gdy te dwa związki zostaną podgrzane, tworzy się wiele innych związków chemicznych, z których powstaje dym powodujący najwięcej szkód. Obecnie żadne przepisy tego nie regulują, dodaje Ghosh.
Profesor przypomina, że po obu stronach barykady toczą się zażarte spory dotyczące szkodliwości e-papierosów. Producenci e-papierosów, reklamując je jako „zdrową alternatywę”, zwracają uwagę na brak substancji rakotwórczych. Jednak tym, czym powinniśmy się martwić, jest skład dymu, gdyż on powoduje stan zapalny jelit.
To pierwsze badania, które pokazują, w jaki sposób chroniczne oddziaływanie e-papierosów prowadzi do podatności jelit na infekcje bakteryjne, co z kolei wywołuje chroniczny stan zapalny i inne problemy zdrowotne. Biorąc pod uwagę, jak ważną rolę w utrzymaniu równowagi organizmu pełni wyściółka jelit, badania te dają wgląd w potencjalnie długoterminowe szkodliwe skutki używania e-papierosów, dodaje Das.
Naukowcy zaznaczają, że o ile uszkodzenie wyściółki jelit może być odwracalne jeśli wyeliminujemy szkodliwy czynnik, to już skutki chronicznego stanu zapalnego dla innych organów, jak serca czy mózgu, mogą być nieodwracalne.
« powrót do artykułu -
przez KopalniaWiedzy.pl
Biologicznie istotne zmiany w DNA, obserwowane u osób palących tytoń, występują też u ludzi korzystających z e-papierosów, czytamy w piśmie Epigenetics. Naukowcy z Keck Schoold of Medicine University of Southern California, zauważyli zmiany epigenetyczne w całym genomie i w jego poszczególnych częściach.
Tego typu zmiany mogą doprowadzić do nieprawidłowego działania genów i są obecne u niemal wszystkich osób cierpiących na nowotwory, a także u zmagających się z innymi poważnymi problemami zdrowotnymi.
Badania prowadził zespół naukowy pracujący pod kierunkiem profesora Ahmada Besaratinii. Wzięły w nich udział trzy grupy osób, które dopasowano pod względem wieku, płci i rasy. Do jednej grupy trafiły osoby, które używają wyłącznie e-papierosów, do drugiej ludzie, którzy palą wyłącznie papierosy, a w grupie kontrolne byli ludzi, którzy ani nie palili papierosów, ani e-papierosów.
Od wszystkich uczestników badania pobrano krew i poszukiwano w niej dwóch czynników, o których wiadomo, że wpływają na aktywność i funkcjonowanie genów: 1) grup metylowych w specyficznej sekwencji DNA zwanej retrotranspozonem LINE1 oraz 2) grup hydroksymetylowych w całym genomie. Okazało się, że w obu grupach palaczy – zarówno używającej e-papierosów jak i tradycyjnych papierosów – doszło do znaczącego zmniejszenia poziomów obu czynników w porównaniu z grupą kontrolną.
To pierwsze badania, które wykazały, że u osób używających e-papierosów występują, podobnie jak u palaczy, tego typu zmiany w ilości takiej, że można je wykryć w badaniach krwi.
To nie oznacza, że u tych ludzi rozwinie się nowotwór, zastrzega Besaratinia. Jednak widzimy tutaj, że te same wykrywalne znaczniki, które widzimy w guzach nowotworowych są obecne też u ludzi palących papierosy i e-papierosy. Przyczyną takiego stanu rzeczy są prawdopodobnie substancje rakotwórcze obecne w dymie papierosowym oraz, w znacznie mniejszej ilości, w dymie z e-papierosów.
W ubiegłym roku ten sam zespół naukowy badał zmiany w ekspresji genów w komórkach nabłonkowych pobranych z ust takich osób i porównywano je z grupą kontrolną. Wówczas okazało się, że u osób palących papierosy i e-papierosy występuje nieprawidłowa ekspresja wielu genów powiązanych z rozwojem nowotworów.
« powrót do artykułu -
przez KopalniaWiedzy.pl
Eksperci informują, że w ciągu ostatnich dekady amerykańskie władze wydały ponad 700 ostrzeżeń dotyczących suplementów diety, które zawierały niezatwierdzone i potencjalnie szkodliwe składniki. W aż 98% przypadków składniki te nie były wymienione na opakowaniu suplementu, stwierdziła US Food and Drugs Agency.
Specjaliści, którzy przeanalizowali działania FDA dotyczące suplementów diety stwierdzili, że w latach 2007–2016 aż 46% ostrzeżeń wydanych przez tę agendę dotyczyło suplementów, które miały poprawiać sprawność seksualną, a 41% – takich, które miały powodować spadek wagi. Niemal wszystkie pozostałe podejrzane suplementy to środki, których zażycie miało wspomagać rozbudowę muskulatury.
Z analiz wynika też, że w ostatnich latach rośnie problem podejrzanych suplementów. Aż 57% wydanych ostrzeżeń dotyczył ostatnich 5 z 10 przebadanych lat.
W ciągu ostatniej dekady, odkąd tylko zajmuję się tym tematem, obserwuję szybki wzrost liczby suplementów zawierających leki, mówi doktor Pieter Cohen, profesor z Harvard Medical School. Jeszcze w 2009 roku mniej niż 150 obecnych na rynku suplementów zawierało leki. Obecnie takich suplementów jest ponad 1000, zauważa uczony.
Cohen to autor przedmowy do wspomnianych badań, które zostały opublikowane w JAMA Network Open. Na czele grupy badawczej stał Madhur Kumar z Wydziału Żywności Leków Kalifornijskiego Departamentu Zdrowia Publicznego. Zespół Kumara zauważa, że ponad połowa dorosłych Amerykanów przyjmuje suplementy, a rynek tych środków jest wart 35 miliardów dolarów.
FDA (Agencja ds. Żywności i Leków), która zajmuje się suplementami, uznaje je za żywność, a nie za lekarstwa. To bardzo istotne rozróżnienie. O ile bowiem leki podlegają ścisłemu nadzorowi, to już suplementy nie. Zanim nowy lek trafi na rynek jego producent musi wykazać, że jest on bezpieczny i działa tak, jak jego producent obiecuje. Suplementy nie podlegają takim warunkom. Nie ma obowiązku wykazywania ich bezpieczeństwa i efektywności. Prawo przewiduje, że sami producenci powinni zadbać o to, by suplementy były bezpieczne i odpowiednio oznaczone. Nie muszą przedstawiać FDA żadnych dowodów.
Eksperci zauważają, że tego typu rozwiązanie prawne oznacza, iż co prawda FDA ma prawo do wycofania z rynku każdego suplementu, który okazał się niebezpieczny, ale dzieje się to po fakcie. To zaś oznacza, że istnieje ryzyko, iż w końcu na rynek trafi suplement, który spowoduje poważne problemy zdrowotne u dużej liczby osób. Już wcześniej publikowano badania, których autorzy szacowali, że w USA z powodu zażywania suplementów każdego roku na ostry dyżur trafia 23 000 osób, a 2000 zostają hospitalizowane.
Aż 20% ostrzeżeń wydanych w ciągu dekady przez FDA dotyczyło suplementów zawierających co najmniej jeden niezatwierdzony składnik. Najczęściej ostrzeżenia dotyczyły środków zawierających sildenafil (Viagra). Z kolei odnośnie suplementów na odchudzanie aż 85% ostrzeżeń dotyczyło zawartości sibutraminy. Środek ten został wycofany z rynku w 2010 roku, gdyż okazało się, że powoduje on ryzyko ze strony układu krążenia. Jeśli zaś chodzi o ostrzeżenia co do suplementów na rozrost mięśni, to najczęściej ostrzegano przez takimi zawierającymi sterydy i im podobne składniki.
Jeśli twój lekarz nie zaleca ci suplementów, to ich nie bierz. Swoim pacjentom, którzy koniecznie chcą przyjmować suplementy, radzę, by wybierali takie, które zawierają jeden składnik oraz by unikali suplementów, które obiecują poprawę stanu fizycznego, jak np. takich na rozbudowę mięśni czy polepszenie działania układu odporności, mówi Cohen.
« powrót do artykułu -
przez KopalniaWiedzy.pl
Naukowcy z University College London znaleźli dodatnią korelację pomiędzy liczbą mieszkańców Wielkiej Brytanii, którzy rzucają palenie, a liczbą osób, które używają e-papierosów i z nich rezygnują.
Badania, których wyniki opublikowano w piśmie Addiction, były sponsorowane przez Cancer Research UK. Ich autorzy zauważyli, że od roku 2011, kiedy to zauważalny jest wzrost liczby użytkowników e-papierosów, rośnie też odsetek osób, którym udało się rzucić palenie. Co więcej, w roku 2015 tempo wzrostu liczby użytkowników e-papierosów uległo spowolnieniu, a w tym samym czasie podobne zjawisko zaobserwowano w grupie osób rzucających palenie. Naukowcy wyliczyli, że w samym tylko roku 2017 palenie tytoniu rzuciło od 50 700 do 69 930 osób, które – gdyby nie e-papierosy – nadal paliłyby tytoń.
Na potrzeby badań wykorzystano dane ze Smoking Toolkit Study. To prowadzone od 2006 roku comiesięczne ankiety dotyczace palenia papierosów wśród osób od 16. roku życia.
Podczas analizy uwzględniano zmiany w czasie liczby użytkowników e-papierosów, liczby osób używających e-papierosów w celu rzucenia palenia, całkowitej liczby osób usiłujących rzucić palenie, całkowitej liczby osób, którym udało się rzucić palenie oraz uśrednionej liczby palaczy tradycyjnych papierosów. Dane skorygowano o takie zjawiska jak zmiany pór roku, zmiany w polityce państwa, trendy społeczne, dostępność papierosów czy wydatki przemysłu tytoniowego na reklamę.
Autorzy badań, doktor Emma Beard z Wydziału Psychologii i Językoznawstwa oraz doktor Jamie Brown i profesor Robert West z Wydziału Epidemiologii i Opieki Zdrowotnej, stwierdzili, że ich badania pokazały, iż e-papierosy pomagają rzucić palenie. Wydaje się, że w Anglii znaleziono rozsądną równowagę pomiędzy regulowaniem, a promocją e-papierosów. Działania marketingowe są poddane ścisłej kontroli, więc bardzo mało ludzi, którzy nigdy nie palili, sięga po e-papierosy, a jednocześnie miliony palaczy używa e-papierosów, by ograniczyć lub rzucić palenie w ogóle. Z kolei George Butterwoth, menedżer z Cancer Research UK, ostrzega: E-papierosy to dość nowy produkt, ich używanie nie jest pozbawione ryzyka, nie znamy długoterminowych skutków ich stosowania. Dlatego odradzamy ich używanie osobom, które nigdy nie paliły.
« powrót do artykułu
-
-
Ostatnio przeglądający 0 użytkowników
Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.