Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Naukowcy z australijskiego University of New South Wales zidentyfikowali gen odgrywający kluczową rolę w rozwoju aparatu mowy u ludzi. Wszystko wskazuje na to, że właśnie ta sekwencja DNA umożliwiła naszym przodkom opanowanie zdolności do porozumiewania się za pomocą słów.

Do odkrycia doszło podczas badań materiału genetycznego pobranego od przedstawicieli australijskiej rodziny obarczonej dziedzicznym defektem budowy aparatu mowy. Zaburzenie to objawia się m.in. upośledzoną budową fałd głosowych i krtani oraz pojawianiem się połączeń pomiędzy kośćmi, które u zdrowych ludzi pozostają rozdzielone.

Dzięki analizie genomu pacjentów udało się zidentyfikować fragment DNA odpowiedzialny za powstawanie choroby. Sekwencja ta, nazwana tospeak, była u członków badanej rodziny rozbita na dwa nieaktywne biologicznie fragmenty, przez co traciła wpływ na organizm. 

Co ciekawe, niektóre odcinki tospeak nakładają się na fragmenty dwóch innych genów, a on sam nie koduje żadnego białka. Wszystko wskazuje więc na to, że swoją aktywność gen zawdzięcza cząsteczkom RNA powstającym na jego bazie w procesie transkrypcji. To one, zdaniem badaczy, regulują aktywność innych fragmentów DNA odpowiedzialnych za budowę krtani.

Dodatkową poszlaką wskazującą na powiązanie tospeak z rozwojem mowy jest fakt, iż gen ten występuje wyłącznie u ssaków naczelnych, zaś ludzie są jedynym gatunkiem, u którego fragment ten jest poprzedzony tzw. promotorem, czyli sekwencją DNA umożliwiającą ekspresję cechy zakodowanej w tym genie. Wiele wskazuje więc na to, że powstanie odkrytego genu mogło być kluczowym wydarzeniem na drodze do powstania naszego gatunku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sądzę, że tego genu nie można usunąć, natomiast śmiem przypuszczać, że jego działanie jest mniej rozwinięte bądź nawet upośledzone u mężczyzn ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ruda@

Czy chodzi ci o znaną nam wszystkim gadatliwość kobiet? W artykule nie chodzi o to. Co zaś tyczy gadatliwości, to zjawisko to występuje także u mężczyzn. Są nawet tacy, którzy na tej podstawie forsują wniosek o niewieścieniu mężczyzn w naszych czasach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie zapoznałam się z  artykułem i zakładając,że przypuszczenia naukowców są słuszne,mianowicie

 

"Wszystko wskazuje więc na to, że swoją aktywność gen zawdzięcza cząsteczkom RNA powstającym na jego bazie w procesie transkrypcji"

 

można rzec,że jego aktywność stymulującą zdolność do mowy można zahamować bądź spowolnić enzymatycznie.

 

Odnośnie gadatliwości kobiet ...

mężczyźni w swoich wypowiedziach są zwięźli i konkretni, kobiety natomiast mają naturalne skłonności do rozwlekania swojej wypowiedzi używając wielu określeń, często przy tym zmieniają temat i wracają do niego.

 

Niewieścienie mężczyzn wynika z zaniku chromosomu Y. Naukowcy potwierdzili,że jest on znacznie krótszy niż kilka tysięcy lat temu. Muszę zasmucić panów,gdyż zanik ten będzie postępował. Oznacza to,że czeka nas Seks misja!?! ;)

Tak na serio ciekawe czy nie doprowadzi to do hermafrodytyzmu u mężczyzn ...

 

polecam poniższy artykuł dotyczący chromosomu płci

http://www.naukowy.pl/dlaczego-chromosom-y-moze-wywolywac-zaburzenia-plci-vt34270.htm

Share this post


Link to post
Share on other sites
Naukowcy potwierdzili,że jest on znacznie krótszy niż kilka tysięcy lat temu. Muszę zasmucić panów,gdyż zanik ten będzie postępował.

Co z tego, skoro zanika praktycznie wyłącznie junk DNA, a geny są takie, jakie były? Raczej to ja muszę zasmucić Ciebie, ale tak długo, jak na chromosomie Y zostanie aktywny gen SRY (który będzie, rzecz jasna, zachowywany w toku ewolucji jako cecha niezbędna dla przetrwania gatunku), wyginięcie facetom raczej nie grozi.

 

Co do artykułu - o ile badania faktycznie są ciekawe, o tyle jego autorom (albo interpretarorom) chyba się zapomina, że w populacji zachodzi jeszcze coś takiego, jak selekcja naturalna i czysto biologiczne uzależnienie losu kobiet od losu mężczyzn (dlatego nie cieszyłbym się z Seksmisji, bo jeśli już, to sami nie wyginiemy). Poza tym bawi mnie trochę wnioskowanie, że faceci wyginą, skoro u zdecydowanej wiekszości gatunków zwierząt chromosomy płci istnieją od milionów lat i mają się dobrze.

 

Niewieścienie mężczyzn wynika z zaniku chromosomu Y.

?!?!?! Masz na to jakiś dowód poza tym, że właśnie to ogłosiłaś? Bo akurat w zaprezentowanym przez Ciebie badaniu nie ma żadnej mowy o postępującym procesie, a jedynie o stwierdzeniu biologicznego "tu i teraz", które wcale nie musi się różnić od tego, co dotyczyło ludzi żyjących 50000 lat temu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z genami jest tak,że tylko niektóre sekwencje są niezmienne, reszta podlega ewolucji. W trakcie procesu replikacji zachodzi crossing-over co powoduje zmienność organizmów. Gdyby geny miały stałe i niezmienne sekwencje najprawdopodobniej nie mogłoby nastąpić przystosowanie fenotypowe i genotypowe do zmian środowiska, jakie następowały w trakcie dziejów Ziemi.

 

Najbardziej rozwinięte i przystosowane gatunki do obecnych warunków środowiskowych, przy jakichkolwiek anomaliach są zagrożone wyginięciem. Tylko formy mniej rozwinięte są w stanie szybciej dostosować się do zmian otoczenia.

Odnośnie twojej wypowiedzi-nie zgadzam się z Tobą, uważam że męska część populacji jest zagrożona. Jeśli twierdzisz inaczej, proszę potwierdź to artykułem naukowym.

 

Artykuł, który podałam dotyczył chromosomu płci tak jak to zaznaczyłam.Widać,że moją wypowiedzią o zniewieścieniu, uraziłam Twoją męską dumę, co nie było moim zamiarem.

 

Poniższy artykuł zawiera treści dotyczące zniewieścienia u mężczyzn

http://www.wprost.pl/ar/13988/W-polowie-mezczyzni/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Super, "Wprost" jako źródło informacji naukowej ;) Moje gratulacje.

 

Tak się składa, że na temat genów nie musisz mnie pouczać, podobnie jak nie musisz się martwić, że zupełnie obca mi osoba zachwieje moim poczuciem męskości. Problem w tym, że wykazałaś się całkowitym niezrozumieniem faktu, jeżeli nie zauważasz, że prezentowany przez Ciebie wcześniej artykuł w żaden sposób nie opisuje jakiegokolwiek trendu ewolucyjnego. To Ty luźno sobie powiązałaś dwa fakty (aktualne występowanie zaburzeń oraz skracanie się chr Y) i wysnułaś na tej podstawie dziwaczną hipotezę, że z biegiem czasu niewieściejemy, bo skraca się chr Y, choć wcale nie wynika to z zaprezentowanych prac. Na dodatek całkowicie zapomniałaś o tym, że izocentryczny chr Y w zdecydowanej większości przypadków nie jest dziedziczony, co oznacza, że nie wpływa na genom gatunku. Poza tym ciągle nie odpowiedziałaś na pytanie, dlaczego - skoro tak bardzo prawdopodobne jest wyginięcie mężczyzn - system XY tak dobrze sprawdza się od milionów lat w przyrodzie.

 

Źródła? Bardzo proszę, choćby tu: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9662834  , gdzie autor stwierdza, że sam SRY najprawdopodobniej nie odgrywa sam z siebie roli w determinacji płci, a jedynie jest elementem dłuższego szlaku sygnalizacyjnego, który można aktywować poprzez delecję innego genu z tego szlaku.

 

Albo np. tu http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18028737 , gdzie autorzy przewidują, że SRY zostanie po prostu zastąpiony przez inny system determinacji płci.

 

Poza tym istnieje jeszcze argument logiczny: jeżeli nawet mimo wszystko wyginiemy, wówczas wyginą albo wyginą także kobiety (a więc przepadnie cały gatunek, a nie tylko meżczyźni), albo rozwinie się inny system determinacji płci, więc podział na meżczyzn i kobiety pozostanie, tylko w najgorszym wypadku będzie przebiegał wzdłuż nieco innej granicy.

 

Ciekawą pracę możesz przeczytać także tutaj: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15723783 . Wynika z niej, że system podziału na płcie i tak przetrwa, tylko w najgorszym wypadku przyjmie zmodyfikowaną formę, zależną od autosomów.

 

 

Wychodzi więc na to, że jeżeli coś wyginie, to co najwyżej sam chromosom Y. Podział na mężczyzn i kobiety potrwa tak długo i tylko tak długo, jak będzie istniał cały gatunek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zarówno kobiety, jak i mężczyźni wolą polityków z niższymi głosami. Wyniki uzyskane przez amerykańskich naukowców sugerują, że na wybór konkretnego kandydata wpływa nie tylko sympatyzowanie z jakąś partią/ideologią, ale i czynniki natury biologicznej.
      Często błyskawicznie oceniamy kandydatów, bez pełnej wiedzy o ich programie czy pozycji. Najnowsze ustalenia mogą pomóc wyjaśnić czemu - uważa Rindy Anderson, biolog z Duke University. To jasne, że nasz głos przekazuje więcej informacji niż słowa, które wypowiadamy. Świadomość ta może pomóc w zrozumieniu czynników wpływających na nasze kontakty społeczne, a także w dociekaniu, czemu na wysokie stanowiska polityczne wybiera się mniej kobiet.
      Badając preferencje w zakresie wysokości głosu kandydatów, Anderson, Susan Peters (także z Duke University) oraz Casey Klofstad z Uniwersytetu w Miami nagrywali kobiety i mężczyzn wypowiadających zdanie "Zachęcam do głosowania na mnie w czasie listopadowych wyborów" (wtedy w USA mają się odbyć wybory prezydenckie). Później nagrania modyfikowano, uzyskując wersje wypowiadane wysokim i niskim głosem.
      Głosy żeńskie odtworzono 37 mężczyznom i 46 kobietom z Uniwersytetu w Miami, a głosy męskie 49 mężczyznom i 40 kobietom z Duke University. Okazało się, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni wybierali kandydatów z niższym głosem (bez względu na płeć polityka).
      W drugim eksperymencie nagrania prezentowano trzem grupom 35 mężczyzn i 35 kobiet. Proszono o wybranie kandydata, który wydawał się silniejszy, bardziej kompetentny i godny zaufania. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni przypisywali niższym kobiecym głosom wszystkie 3 cechy. Tylko mężczyźni postrzegali zaś niskie męskie głosy jako świadczące o większej sile i kompetencji. Anderson podejrzewa, że mężczyźni mogą być wyczuleni na wysokość głosu pozostałych przedstawicieli własnej płci, bo to pozwala wnioskować o ich tendencji do współzawodnictwa i agresji społecznej (na zachowanie i głos wpływa w końcu poziom testosteronu). Kobiety oceniają te cechy na podstawie innych wskazówek.
      Ponieważ na razie badania miały charakter laboratoryjny, Anderson przestrzega przed rozpatrywaniem wyników w zbyt szerokim kontekście. Rzeczywiście kobiety mają wyższe głosy od mężczyzn, ale głos to tylko jeden z czynników, które wpływają na niedoreprezentowanie kobiet wśród liderów. Zespół zamierza przeanalizować pod kątem głosu tegoroczne wybory prezydenckie w USA.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wydaje się, że delfiny butlonose używają specjalnych dźwięków na przedstawienie się innym przedstawicielom swojego gatunku. Uczeni z University of St. Andrews nagrali dźwięki wydawane przez ssaki podczas spotkania z innymi delfinami. Pozornie brzmiały one identycznie, ale szczegółowa analiza wykazała, że każdy z nich jest odmienny i żaden nie jest powtarzany przez innego delfina. Uczeni uważają, że służą one m.in. przedstawieniu się, gdyż zauważono, iż są wydawane podczas 90% spotkań pomiędzy zwierzętami. Wiadomo więc, że ogrywają ważną rolę. Zauważono też, że jeden z dźwięków, wydawany przez przywódcę grupy jest prawdopodobnie pozwoleniem na połączenie się ze spotkanym właśnie stadem. Kolejne wymieniane podczas spotkań gwizdy służą, zdaniem uczonych, ustaleniu swoich pozycji podczas wspólnego polowania.
      Komunikacja dźwiękowa jest dla delfinów niezwykle ważna, gdyż zwierzęta żyją w luźno powiązanych stadach, których wielkość ciągle się zmienia. Konieczne jest zatem ciągłe porozumiewanie się co do roli czy pozycji w stadzie.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      US Navy wystrzeliła supernowoczesnego satelitę, który znakomicie zwiększy możliwości komunikacyjne amerykańskich sił zbrojnych. Mobile User Objective System-1 (MUOS-1). Urządzenie trafi na orbitę geostacjonarną nad Pacyfikiem i po sześciomiesięcznych testach rozpocznie pracę. MUOS będzie składał się z czterech satelitów i zastąpić obecny system komunikacji. Zapewni on 16-krotnie lepszą przepustowość danych, pozwalając na równoczesne przesyłanie głosu, obrazu i danych.
      Obecnie amerykańskie siły zbrojne wykorzystują starzejący się system UHF Follow-On (UFO). Składa się on z 10 satelitów, jednak dwa przestały działać wiele lat temu. Budowa nowego systemu komunikacyjnego stała się koniecznością także dlatego, że wojsko polega na coraz większej liczbie samolotów bezzałogowych, które zapewniają coraz większe ilości informacji.
      W skład MUOS wejdą 4 satelity i 1 zapasowy. Każdy z nich będzie wyposażony w urządzenia komunikacyjne dwojakiego rodzaju. Jeden ich zestaw będzie kompatybilny z UFO, a drugi - cyfrowy - znakomicie zwiększy możliwości komunikacyjne. MUOS korzysta m.in. z komercyjnej technologii 3G.
      Minie jeszcze kilka lat zanim MUOS zacznie w pełni działać. MUOS-2 zostanie wystrzelony w lipcu 2013 roku, a satelity 3, 4 i 5 trafią na orbitę w rocznych odstępach.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Występujące na Filipinach, Sumatrze i sąsiednich wyspach wyraki Tarsius syrichta są jedynymi naczelnymi, które posługują się czystymi ultradźwiękami.
      Marissa Ramsier z Uniwersytetu Stanowego Humboldta była zaskoczona, że wyraki otwierają pysk jak przy wokalizowaniu, ale nie towarzyszą temu żadne dźwięki. Badania ujawniły, że dźwięki są, tyle że niesłyszalne dla ludzi...
      Amerykanie umieszczali 6 dzikich osobników wewnątrz specjalnej komory dźwiękowej. Wykorzystano technologię opracowaną w ramach Programu Ssaczego Marynarki Wojennej USA, która mierzy odpowiedź pnia mózgu na bodźce słuchowe. Wyrakom podawano przez głośniki serię dźwięków zróżnicowanych pod względem częstotliwości i głośności. Wykorzystano także EEG. To, co wg zespołu, miało być ziewaniem, okazało się nawoływaniami o dominującej częstotliwości 70 kiloherców. Ustalono, że zakres słyszenia tych wyraków kończy się na 91 kilohercach.
      Po zakończeniu pierwszej części eksperymentu 6 wyrakom zwrócono wolność - zostały wypuszczone na wyspie Mindanao. Resztę studium przeprowadzono w naturalnych warunkach. Skoro już wiedziano, co T. syrichta słyszą, trzeba było nagrać ich komunikaty. Udało się to w przypadku 35 okazów. Dzięki temu biolodzy zauważyli, że minimalna częstotliwość sygnału wynosi 67 kiloherców.
      Posługiwanie się ultradźwiękami zapewnia kilka korzyści. Po pierwsze, ułatwia chowanie przed drapieżnikami i potencjalnymi ofiarami (karaczanami i świerszczami). Po drugie, pozwala na odfiltrowanie niskiego szumu tła - tropikalnej dżungli.
      Na czym polega wyjątkowość T. syrichta? Choć niektóre naczelne również komunikują się za pomocą ultradźwięków, nigdy nie są to czyste ultradźwięki. Odkryliśmy, że T. syrichta nie tylko słyszy najwyższe dźwięki ze wszystkich naczelnych, ale i generuje wokalizacje o najwyższej udokumentowanej w tej grupie zwierząt częstotliwości. Gatunek, który wydawał się cichy, może wydawać szereg odgłosów. Nie mieliśmy o nich pojęcia, bo są dla nas niesłyszalne.
      Wielu moich kolegów zaobserwowało ciche otwieranie pyska przez szeroki zakres gatunków. Niewykluczone, że istnieje cały zestaw sygnałów czekających na usłyszenie - ekscytuje się Ramsier.
      Antropolog podkreśla, że 4-letnie badania jej ekipy ujawniły, że nawet blisko spokrewnione naczelne bardzo różnią się pod względem wrażliwości słuchowej. Zależy to najprawdopodobniej od diety, habitatu, presji ze strony drapieżników i współzawodnictwa.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak pokazują wyniki wcześniejszych badań i doświadczenie, kobiety lubią u mężczyzn niskie głosy. Gdyby okazała muskulatura i niski tembr głosu oznaczały wysoką jakość spermy, poszukując w wyglądzie płci przeciwnej cech związanych z atrakcyjnością, kobiety mogłyby znaleźć najwartościowszego partnera i najlepszego ojca dla swoich dzieci (hipoteza płodności związanej z fenotypem). Okazuje się jednak, że panowie z niższymi głosami wcale nie mają spermy najlepszej jakości.
      Leigh W. Simmons, Marianne Peters i Gillian Rhodes, naukowcy z Uniwersytetu Zachodniej Australii, których artykuł opublikowano tuż przed Bożym Narodzeniem w PLoS ONE, twierdzą, że uzyskane przez nich wyniki potwierdzają raczej hipotezę "coś za coś". Podczas zorganizowanego przez nich eksperymentu kobiety ponownie preferowały niższe głosy, twierdząc, że są bardziej męskie i atrakcyjne, ale ustalono, że w ejakulacie mężczyzn z niższym głosem występuje niższe stężenie plemników. A zatem, choć wyższy poziom testosteronu wiąże się z niższym głosem, bardziej męskim wyglądem, bardziej dominującym zachowaniem i powodzeniem u partnerek, musi też w jakiś sposób upośledzać produkcję plemników. Coś za coś...
      Podczas studium naukowe trio prosiło 54 mężczyzn o dostarczenie próbek spermy. Nagrywano ich głos, który był później analizowany przez specjalne oprogramowanie i oceniany pod względem atrakcyjności przez 30 kobiet. Wszyscy badani panowie byli biali i heteroseksualni. Mieli od 18 do 32 lat, a średnia wieku wynosiła 22 lata. Podczas nagrywania głosu wymawiali w jednosekundowych odstępach samogłoski a, e, i, o oraz u. Na wstępie wypełniali oni kwestionariusz dotyczący stylu życia, w tym wieku, spożycia alkoholu i kofeiny, wzorców aktywności, obecnie zażywanych leków, nawyków żywieniowych i potencjalnych kontaktów z ksenobiotykami, a więc związkami niebędącymi naturalnymi składnikami organizmu (należą do nich leki, ale i trucizny).
      Przed pozyskaniem próbki spermy panowie musieli powstrzymać się od współżycia przez minimum 2, a maksimum 6 dni. Ze spermą do laboratorium należało dostarczyć drugi kwestionariusz, w którym zapisywano godzinę ejakulacji, datę poprzedniego wytrysku oraz oszacowania dotyczące ilości wyłapanej do pojemnika spermy.
×
×
  • Create New...