Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Choć marihuana była od pewnego czasu podejrzewana o powodowanie uszkodzeń w DNA człowieka, dotychczas brakowało kompleksowych badań sprawdzających prawdziwość tego przypuszczenia. Teraz, dzięki naukowcom z Uniwersytetu w Leicester, uzyskano wreszcie przekonujące dowody na ten temat.

W swoim eksperymencie badacze zastosowali ultranowoczesny zestaw złożony z dwóch przyrządów diagnostycznych. Pierwszy z nich to chromatograf cieczowy, czyli urządzenie badające skład próbki na podstawie łatwości, z jaką jej składniki rozpuszczają się w różnych cieczach. Drugim z zatosowanych aparatów był spektroskop masowy - maszyna mierząca masę cząsteczek na podstawie szybkości, z jaką poruszają się w polu elektrycznym po nadaniu im ładunku elektrycznego.

Jak wykazała analiza próbek dymu z "trawki", składa się on z ponad 400 związków, z których aż 60 to kanabinoidy - substancje pokrewne z najważniejszym składnikiem aktywnym konopii indyjskiej, znanym jako THC. Niestety, znaczna część spośród pozostałych związków to substancje o udowodnionym działaniu rakotwórczym. 

Ze względu na niższą temperaturę spalania, podczas palenia marihuany rozpadowi ulega znacznie mniejsza ilość tzw. wielocyklicznych węglowodorów aromatycznych, należących do najsilniejszych kancerogenów znanych człowiekowi. Ich zawartość w dymie jest przez to aż o 50% wyższa, niż w dymie papierosowym. 

Zdaniem autorów studium, dym powstający podczas palenia marihuany jest podwójnie szkodliwy ze względu na fakt, iż palacze wdychają go wyjątkowo głęboko i utrzymują długo w swoich płucach. Ekspozycja na substancje rakotwórcze jest w związku z tym tak wielka, że wypalenie 3-4 skrętów powoduje uszkodzenia DNA na poziomie podobnym do wypalenia co najmniej paczki papierosów.

O odkryciu poinformowało czasopismo Chemical Research in Toxicology.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby jakiś zdolny chemik mafijny wpadł na to jak izolować THC, lub wytwarzać syntetycznie to byłby ten skręt tak groźny jak przypadkowy wdech spalin w wiosce.

Ale póki co tacy chemicy mają zjarane mózgi :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ludzie i tak będą się truć czy to nikotyną/alkoholem/narkotykami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I komu tu teraz wierzyć, tym co twierdzą, że Marihuana pomaga czy tym co mówią odwrotnie, ja jednak wolę tą bardziej optymistyczną wersję xD

 

Nie da się ukryć, że większość ludzi palący marihuanę ma gdzieś fakt, czy jest szkodliwa czy nie, i takie informacje niczego nie zmienią...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Albo po prostu palacze marihuany nie zastanowili się nigdy dobrze nad tym czy rzeczywiście chcą ją palić, albo po co to robią i tkwią w nałogu "z rozpędu". Może wcale nie mają innego zdania na temat szkodliwości marihuany, tylko nigdy nie zdążyli go sobie naprawdę wyrobić...

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja jednak wolę tą bardziej optymistyczną wersję xD

Co nie zmienia faktu ostatnio potwierdzonego tą informacją. Po prostu twojemu dziecku wyrośnie ręka zamiast nosa. Albo kiedyś zapomnisz gdzie masz penis. (miejsce w którym jest twój podstawowy instynkt zostanie zmodyfikowane)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten artykuł bardziej jest o raku, którego wywołują wszystkie substancje smolące!! Mutacja DNA tu raczej jest odniesiona do nowotworu a nie jak wszystkim sie kojarzy z 3 ręką, nogą czy fallusem!! Zastanówcie sie jakie aspekty polityczno-gospodarcze będą związane z legalizacją i co nam ona da jako krajowi!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

  I co z tego? I tak nie zmienia to faktu, że jest mniej szkodliwa od alkoholu i nikotyny. Chipsy i grillowane potrawy też są rakotwórcze i jakoś nie ma prawa zabraniającego ich spożywania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

  I co z tego? I tak nie zmienia to faktu, że jest mniej szkodliwa od alkoholu i nikotyny.

Kolega nie przeczytał notki.
Zdaniem autorów studium, dym powstający podczas palenia marihuany jest podwójnie szkodliwy ze względu na fakt, iż palacze wdychają go wyjątkowo głęboko i utrzymują długo w swoich płucach. Ekspozycja na substancje rakotwórcze jest w związku z tym tak wielka, że wypalenie 3-4 skrętów powoduje uszkodzenia DNA na poziomie podobnym do wypalenia co najmniej paczki papierosów.O odkryciu poinformowało czasopismo Chemical Research in Toxicology.

Ten artykuł bardziej jest o raku, którego wywołują wszystkie substancje smolące!! Mutacja DNA tu raczej jest odniesiona do nowotworu a nie jak wszystkim sie kojarzy z 3 ręką, nogą czy fallusem!!

Nie myślałem o legalizacji. Wolny dostęp kojarzy mi się z częstszymi wypadkami samochodowymi i różnego rodzaju zachowań pod wpływem "formatu umysłowego"(widziałem taki zwrot) czy jak tam oni sobie nazywają ten stan upojenia. Fallus i 3a ręka to była moja przenośnia. Ale jeśli substancja jest wyjątkowo kancerogenna to dlaczego plemniki nie miałby być nieco zmodyfikowane? Lub inaczej - bezpłodność, plemnik tak upośledzony, że nie możliwy do zaadaptowania w komórce jajowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A to marihuana jest z konopi?? chyba nie... Lecz Kaczyński  :P:D :D

 

oczywiście że świadomość nie wpływa na to czy ktoś pali czy nie, i tu jest pies pogrzebany. Marihuany itp są zabronione bo to narkotyki, nikotyna nie jest narkotykiem, ale uzależnienia wywołuje, tyle że mniej wyniszczające organizm. Nikotyna nie jest rakotwórcza, to papieros jest rakotwórczy.

Także wszystko zależy od skojarzenia "przyjemności" palenia z konsekwencjami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nikotyna nie jest rakotwórcza

I tak, i nie. Sama nikotyna najprawdopodobniej nie, ale jej metabolity już są.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli mamy rozpatrywać szkodliwość samej nikotyny, to analogicznie porównajmy ją z THC a nie z marihuaną. Bo marihuanę można raczej porównywać z tytoniem.

 

Hmm.. Ciekaw jestem jak te obecne badania się mają do tych sprzed iluś lat, które mówiły że marihuana jest 10x mniej szkodliwa od papierosów? Co spowodowało, że wyniki tak bardzo się różnią..

 

Co do HPLC oraz MS, to wcale nie są to ultranowoczesne techniki - mają dobre 20-50 lat.. Także raczej rewolucji nie spowodował sprzęt (choć na pewno współczesne aparaty są czulsze i dokładniejsze od tych sprzed 15 lat) - albo w starym badaniu coś zostało przeoczone, albo w nowym wciskają poprawny politycznie kit..

 

Warto też chyba zwrócić uwagę, że może dym z marihuany trzyma się dłużej w płucach, ale ma on o wiele mniej rodzajów szkodliwych substancji od dymu tytoniowego (o ile pamiętam, tam liczy się w tysiącach, włączając w to pierwiastki radioaktywne). Jest to ważne z tego względu, że niektóre substancje nie są bezpośrednio rakotwórcze, ale działają nieco jak katalizatory rakotwórczości - znacznie podwyższają kancerogenność innych substancji (synergia).

 

A co do zmutowanych dzieci - taki skutek jest nazywany mutagennym lub teratogennym - kancerogenność dotyczy wyłącznie rozwinięcia się nowotworu, bez przenoszenia go na kolejne pokolenia.

 

Ale samo badanie ciekawe - rzuca nowe światło na sprawę :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten artykuł bardziej jest o raku, którego wywołują wszystkie substancje smolące!! Mutacja DNA tu raczej jest odniesiona do nowotworu a nie jak wszystkim sie kojarzy z 3 ręką, nogą czy fallusem!! Zastanówcie sie jakie aspekty polityczno-gospodarcze będą związane z legalizacją i co nam ona da jako krajowi!!

 

Tak tak ludzka głupota nie zna granic.... marichuana jest znana ludziom od wieków a dopiero teraz zacznie ich mutować i rozegra się ten twój czarny scenariusz..eh

Naukowcom bardziej chodziło o mutacje komórek, co prowadzi do raka (a rak to właśnie zmutowane komórki które nie spełniają swojego zadania)...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak tak ludzka głupota nie zna granic....

A Ty oprócz tego że nie czytasz notki to też nie czytasz postów.

To był mój scenariusz. Był przenośnią skierowaną do amexa. Bo długo nie pomyślał/a nad notką(to zwykłe spostrzeżenie(o silnych właściwościach kancerogennych marihuany) - niewidoczne do amexa)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie myślałem o legalizacji. Wolny dostęp kojarzy mi się z częstszymi wypadkami samochodowymi i różnego rodzaju zachowań pod wpływem "formatu umysłowego"(widziałem taki zwrot) czy jak tam oni sobie nazywają ten stan upojenia. Fallus i 3a ręka to była moja przenośnia. Ale jeśli substancja jest wyjątkowo kancerogenna to dlaczego plemniki nie miałby być nieco zmodyfikowane? Lub inaczej - bezpłodność, plemnik tak upośledzony, że nie możliwy do zaadaptowania w komórce jajowej.

 

Pamiętasz może co sie stało w USA podczas gdy panowała prohibicja alkoholowa?? Przypatrz się co teraz zaczyna się w Polsce i porównaj!! Od dawien dawna wiadomo że w nadmiarze nawet lizaki szkodzą. Czy jak palaczowi marihuany urodzi się upośledzone dziecko, można od razu obarczyć winą za to narkotyk?? Odpowiedz sobie na to pytanie!! Tymczasem marihuana jest, była i będzie palona, a to że jest nielegalna rozwija tylko i wyłącznie "czarną społeczność tego świata"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jaki jest stopień asertywności wśród grup palących marihuanę (badał ktoś to?). palą, żeby się przypodobać grupie czy odstresować, a może problemy maja szkolne/rodzinne/w pracy?

Ja tam jestem abstynent i substancji psychoaktywnych nie tykam. Ale jakbym już miał zapalić/wypić to wolałbym zielsko jednak (bo mniej przetworzone i zdrowsze, niż alkohol - tylko suszenie bez procesów czort wie jakich). Ale z legalnego źródła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problem w tym, że kupując marihuanę na czarnym rynku bardzo mocno ryzykujesz tym, że będzie do niej dorzucona np. bieluń kędzierzawa albo po prostu jakiś czysto chemiczny śmieć. Nie mam doświadczeń z trawą, ale nasłuchałem się już opowiadań policjanta zajmującego się narkotykami. Jego zdaniem sprawa jest prosta: "jesteście dorośli i co ja was będę oszukiwał, szkodliwość samej marihuany jest znikoma", ale jednocześnie mówi, że różnych dodatków jest tyle, że mogą spowodować poważne konsekwencje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Badania, jak badania - ważniejsza jest ich interpretacja. Ci badacze popełnili poważny błąd.

Wiadomym jest, że substancje rakotwórcze powstają przy niskotemperaturowym spalaniu nawet zwykłego siana. Liczne muszą się także znajdować w dymie zwykłego ogniska, przy którym lubują wysiadywać różne harcerze. O dymie z pałów puszczanych na ogródkach działkowych to nawet już nie ma co wspominać, bowiem tam się pali także tworzywa sztuczne. Wiosną i jesienią osiedla sąsiadujące z ogródkami działkowymi są kompletnie zadymione. Skunksi smród powala wtedy z nóg. Ale badań takiego dymu jakoś nikt nie robi - chociaż wdycha go biernie tysiące ludzi. To samo jest z podpalaczami traw i ściernisk - jeden pał na polu równa się milionom papierosów. Szczególnie "sympatycznymi" rakotwórczo są też palone przez pseudozwiązkowców opony. Wydziela się wtedy dużo rakotwórczej sadzy. Ale jakoś nie stawia się tych smrodziarzy przed sądem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mnie też szokiem jest, że wolno spalić opony w mieście i nie ponieść konsekwencji. Ale cóż zrobić, w tym kraju związki zawodowe żerują w najlepsze na legendzie "S" i nikt ich nie rusza (choć na szczęście - odpukać! - powoli coś się chyba zaczyna zmieniać).

 

Wracając jednak do tematu: gdyby to było tak proste, jak piszesz, palenie tytoniu nie powodowałoby raka, bo przecież i tak na codzień wdychamy kancerogeny. Zwróć uwagę, że nie jest istotna sama ilość wyprodukowanej substancji, ale także sposób ekspozycji na nią. W przypadku palenia tytoniu lub marihuany mamy bezpośrednią inhalację bardzo stężonego dymu, co jest jednak sytuacją zgoła inną, niż powstanie chmury dymu, która następnie przemieszcza się o kilka kilometrów i dopiero trafia do ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

mikroos, a na co metabolizuje nikotyna że tak piszesz??

na wolnym powietrzu rozkłada się do kwasu nikotynowego, który jest składnikiem np witaminy PP.

 

nie masz racji

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja twierdzę, że mam rację :P Nikotyna zarówno na wolnym powietrzu, podczas palenia, jak i w organizmie człowieka, podlega (równolegle ze zwykłym utlenianiem) reakcji przetwarzania do postaci nitrozoamin. A te są już silnie rakotwórcze. Pamiętajmy, że w chemii organicznej (a tym bardziej w biochemii) praktycznie nie ma czegoś takiego, jak reakcja jednotorowa i zawsze powstają różne produkty.

 

http://www.thefreelibrary.com/Nicotine+metabolism+may+spawn+carcinogen-a067328680

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ci co przestają palić szybko schodzą z tego świata (ciekawe co ich wykańcza).

Pewnie forumowe trolle.

 

Jak się ma w ogóle nałóg maryśkowy do papierosowego ? Z papierosami to wychodzi średnio 20 sztuk dziennie, a z marihuaną ile ? Pytam bo, stąd może wynikać jakoby mniejsza szkodliwość marychy - po prostu mniej się tego pali na co dzień. Pytam o jakieś dane dla Polski, a nie dla Jamajki :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Uniwersytetu Indiany przeprowadzili badania, w ramach których myszy dowolnie spożywały ciasto zawierające tetrahydrokannabinol w dawkach od 1 do 10 mg/kg masy ciała. Amerykanie podkreślają, że sposoby wykorzystania konopi są coraz liczniejsze i coraz większą popularność zyskują postaci jadalne. Posługując się takim modelem, można zaś będzie określić fizjologiczne czy behawioralne skutki spożycia pokarmów zawierających THC.
      Myszy miały ograniczony dostęp do ciasta, które od czasu do czasu zawierało THC w dawkach wynoszących od 1 do 10 mg/kg masy ciała. Ścieżka podawania sobie THC była taka, jak u ludzi, co zwiększało użyteczność tego zwierzęcego modelu badawczego.
      Po zjedzeniu ciasta oceniano aktywność ruchową i temperaturę ciała zwierząt oraz działanie przeciwbólowe. Ciasto do eksperymentów przygotowywano z mąki, cukru, soli, gliceryny i THC.
      Okazało się, że ciasto smakowało myszom, ale przy dwóch najwyższych dawkach tetrahydrokannabinolu jego spożycie spadało. THC prowadziło do zależnych od dawki spadków aktywności ruchowej i temperatury ciała. Zmiany te były silniej wyrażone u samców. Zmniejszoną ruchliwość można było modulować, podając SR141716A, związek będący antagonistą receptorów kannabinoidowych typu 1. (CB1). Widać więc, że hipolokomocja jest pośredniczona przez aktywację CB1.
      Michael Smoker podkreśla, że w stanach, gdzie zalegalizowano marihuanę, rośnie popularność jadalnych jej postaci. Ludzie mogą kupić ciastka, cukierki i inne produkty z THC w składzie. Wiele komercyjnych produktów z marihuaną cechuje jednak relatywnie wyższe stężenie THC niż w materiale roślinnym. W niektórych przypadkach klienci nie mają też pewności, jak dużo mogą czegoś zjeść i spożywają więcej produktu, niż powinni.
      Doktorant dodaje, że naukowcom zależy na znalezieniu odpowiedzi na parę pytań, np. o wpływ opisywanych produktów na procesy poznawcze (w tym myślenie). Ważna jest też kwestia ewentualnych długoterminowych skutków, które mogłyby się pojawić u kogoś, kto przez pewien czas regularnie sięgał po przekąski z THC, a później przestał. Smoker zaznacza, że oprócz tego trzeba sprawdzić, jakie są, jeśli w ogóle występują, skutki przypadkowego spożycia jadalnych form THC przez dzieci.
      Model mysi z dowolnym spożyciem ciasta wydaje się dobry, bo jest niestresujący dla zwierząt i stanowi odpowiednik ścieżki podania przez ludzi. Poza tym u myszy można kontrolować wcześniejsze kontakty z THC oraz innymi substancjami psychoaktywnymi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Legalizacja marihuany doprowadziła do spadku obrotów na czarnym rynku. Taki wniosek płynie z badań ścieków przeprowadzonych przez naukowców z University of Puget Soung i University of Washington.
      Chemik Dan Burgard i jego koledzy przeanalizowali próbki ścieków z lat 2013–2016 pochodzące z dwóch oczyszczalni obsługujących 200 000 mieszkańców zachodniej części stanu Waszyngton. W stanie tym legalna sprzedaż marihuany rozpoczęła się w 2014 roku.
      Badania wykazały, że pomiędzy grudniem 2013 a grudniem 2016 roku średnia zawartość THC-COOH, metabolitu marihuany, rosła w wodzie ściekowej o 9% na kwartał. Jednocześnie pomiędzy sierpniem 2014 a grudniem 2016 średnia sprzedaż marihuany w legalnych sklepach rosła o niemal 70% na kwartał.
      Biorąc pod uwagę fakt, że woda ściekowa jest reprezentatywna dla całej populacji, musimy stwierdzić, że wielu wcześniejszych użytkowników marihuany bardzo szybko zaczęło kupować w legalnych sklepach i porzuciło czarny rynek. To najsilniejsza wskazówka odnośnie zastąpienia czarnego rynku rynkiem legalnym, mówi Burgard.
      Nasze badania miały na celu sprawdzenie, w jaki sposób legalna sprzedaż rekreacyjnej marihuany wpływa na ogólną konsumpcję w całym społeczeństwie. Badania takie to wartościowe narzędzie dla władz lokalnych, stanowych, narodowych oraz twórców przepisów międzynarodowych, którzy chcieliby wiedzieć, jaki wpływ ma społeczeństwo ma prawo uchwalone w stanie Waszyngton, mówi Caleb Banta-Green, główny badacz w Alcohol and Drug Abuse Institute na University of Washington.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Analiza chemiczna pozostałości znalezionych w kadzielnicy z zachodnich Chin dostarczyła jednych z najwcześniejszych dowodów na używanie konopi dla ich właściwości psychoaktywnych.
      Konopie były uprawiane przez tysiąclecia, a ludzie pozyskiwali olej z ich nasion i włókno z łodyg. Niewiele jednak wiemy o uprawie tych roślin ze względu na ich właściwości psychoaktywne i medyczne. Dysponujemy niewieloma dowodami archeologicznymi na używanie marihuany w świecie starożytnym.
      Podczas najnowszych badań, których wyniki opublikowano w Science Advances, zidentyfikowano związki psychoaktywne w liczących sobie 2500 lat kadzielnicach pogrzebowych. Znaleziska dokonano na Cmentarzu Jirzankal we wschodnim Pamirze. Naukowcy z Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka, Chińskiej Akademii Nauk i Chińskiej Akademii Nauk Społecznych wykazali, że w tym czasie ludzie wybierali rośliny o wyższej zawartości THC i spalali je w ramach rytuałów pogrzebowych. To najstarszy dowód na używanie konopi dla ich właściwości psychoaktywnych.
      Dotychczas było wiadomo, że we Wschodniej Azji konopie uprawiano od co najmniej końca V tysiąclecia przed Chrystusem. Pozyskiwano z nich olej i włókno. Wczesne odmiany uprawnych konopi, podobnie jak odmiany dzikie, zawierały niewiele THC i innych kannabinoidów. Dlatego też naukowcy od dawna zastanawiali się, kiedy i gdzie po raz pierwszy pojawiły się konopie o wyższej zawartości THC i jak ludzie z nich korzystali.
      Wielu historyków twierdziło, że po raz pierwszy konopie palono dla ich właściwości psychoaktywnych na stepach Azji Centralnej. Jednak taki pogląd opierał się na pojedynczej wzmiance Herodota. Tych więc konopi nasienie biorą Scytowie i wchodzą pod filcowe namioty; potem rzucają ziarna na rozżarzone kamienie: rzucane zaczynają dymić i wytwarzają taką parę, że żadna helleńska łaźnia parowa nie mogłaby jej przewyższyć. A Scytowie ryczą z zadowolenia w tej parze; to zastępuje im kąpiel, bo w ogóle nie myją ciała wodą.
      Do najnowszego odkrycia używania konopi dla ich właściwości halucynogennych doszło przypadkiem. Naukowcy chcieli bowiem zbadać, do czego służyły starożytne drewniane kadzielnice znalezione w Pamirze w grobach liczących sobie 2500 lat. Wykorzystano chromatografię gazową i spektrometrię mas, by wyizolować i zbadać związki chemiczne znajdujące się w kadzielnicach. Ku zdumieniu naukowców okazało się, że sygnatury chemiczne badanych związków są identyczne z sygnaturą konopi. Co więcej, wskazywały one, że rośliny zawierały więcej THC niż dzikie konopie.
      W ten sposób niemiecko-chiński zespół zdobył dowody, że przed 2500 lat w górach Pamir spalano konopie, które były wybierane ze względu na wyższą zawartość THC. Odkrycie to wspiera hipotezę mówiącą, że konopie po raz pierwszy były używane ze względu na swoje właściwości psychoaktywne w górach wschodniej części Azji Centralnej i stamtąd rozprzestrzeniły się na inne regiony, mówi Nicole Boivin, dyrektor Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka.
      Odkrycia dokonano na Cmentarzu Jirzankal. Niektóre ze znalezionych tam szkieletów przypominają budową ludzi mieszkających obecnie bardziej na zachodzie Azji Centralnej. Również znalezione na cmentarzu przedmioty przypominają te używane na zachodzie. Co więcej, badania izotopów ze szkieletów wykazały, że nie wszystkie pochowane tam osoby były miejscowymi.
      Wszystkie te dane pasują do poglądu o ważnej roli, jaką przełęcze górskie Azji Centralnej i Wschodniej odegrały w wymianie handlowej na terenie Eurazji. W przeszłości Pamir był bardzo ważnym fragmentem Jedwabnego Szlaku.
      Obecnie nie jest jasne, że ludzie z Jirzankal uprawiali konopie czy też wyszukiwali roślin z wyższą zawartością THC. Niewykluczone, że w tamtym regionie, ze względu na wysokość nad poziomem morza, większą ilość promieniowania UV i inne czynniki, dzikie rośliny zawierały więcej THC, a podróżujący tam ludzie spostrzegli tę właściwość i zaczęli używać konopie w inny sposób niż dotychczas.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mężczyźni, którzy palili marihuanę mają znaczącą wyższą koncentrację plemników w nasieniu w porównaniu z mężczyznami, którzy nigdy jej nie palili, donoszą naukowcy z Uniwersytetu Harvarda. Badania, które prowadzono w Fertility Clinic w Massachusetts General Hospital, wykazały również, że nie ma znaczącej różnicy w koncentracji plemników pomiędzy byłymi a obecnymi palaczami marihuany.
      To niespodziewane odkrycie pokazuje, jak mało wiemy o wpływie marihuany na zdrowie reprodukcyjne oraz na zdrowie w ogóle. Uzyskane przez nas wyniki należy interpretować z ostrożnością. Pokazują one jednak, że konieczne są dalsze badania na ten temat, mówi profesor Jorge Chavarro.
      Jako, że marihuany używa prawdopodobnie 16,5% dorosłej populacji USA i coraz więcej osób popiera jej dalszą legalizację, naukowcy chcą jak najwięcej dowiedzieć się o jej wpływie na zdrowie.
      Autorzy najnowszych badań sądzili, że palenie marihuany będzie wiązało się z gorszą jakością spermy. Na to wskazywały wcześniejsze badania, jednak większość z nich była prowadzona na modelach zwierzęcych lub mężczyznach, którzy nadużywali narkotyków.
      Na potrzeby obecnych badań naukowcy wzięli pod uwagę 1143 próbki spermy pobrane od 662 mężczyzn w latach 2000–2017. Średni wiek badanych wynosił 36 lat, większość stanowili Biali, którzy ukończyli koledż. Ponadto od 317 badanych pobrano też krew, by ją zbadać pod kątem hormonów mających wpływ na reprodukcję. Uczestnicy eksperymentu wypełniali też kwestionariusze dotyczące używania marihuany.
      Z kwestionariuszy wynikało, że 365 mężczyzn (55%) miało do czynienia z marihuaną, z czego 80% określiło się jako byli, a 20% jako obecni palacze.
      Analiza próbek nasienia wykazała, że wśród mężczyzn, którzy zetknęli się z marihuaną średnia koncentracja plemników wynosiła 62,7 miliona na mililitr, a wśród tych, którzy nigdy narkotyku nie zażywali wartość ta wynosiła 42,4 miliona plemników na mililitr. Ponadto jedynie u 5% byłych lub obecnych palaczy marihuany  ilość plemników była poniżej normy wynoszącej 15 milionów na mililitr. W grupie niepalących takich osób było 12%. Badania próbek krwi wykazały też, że im większe spożycie marihuany, tym wyższy poziom testosteronu w serum.
      Naukowcy ostrzegają, że ich badania mają kilka poważnych ograniczeń. Po pierwsze, część uczestników mogła nie przyznawać się do używania nielegalnego narkotyku. Po drugie, nie wiadomo, czy dane te można przełożyć na ogół populacji, gdyż w badaniach uczestniczyli mężczyźni, którzy zgłosili się do kliniki leczenia niepłodności. Po trzecie, uzyskane wyniki trudno skonfrontować z innymi, gdyż dotychczas przeprowadzono niewiele podobnych badań.
      To, co odkryliśmy było wprost przeciwne do naszego założenia z początku badań. Nasze wyniki można interpretować na dwa sposoby. Po pierwsze, można stwierdzić, że niewielka ilość marihuany może korzystnie wpływać na jakość nasienia, gdyż narkotyk ten wpływa na układ endokannabinoidowy, o którym wiemy, iż odgrywa rolę w płodności. Jednak przy wyższym spożyciu marihuany nie zaobserwowaliśmy jej dobroczynnych skutków. Druga zaś interpretacja jest taka, że mężczyźni z wyższym poziomem testosteronu chętniej angażują się w ryzykowne zachowania, w tym w palenie marihuany, stwierdza główny autor badań, Feiby Nassan.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z australijskiego Monash University zauważyli korelację pomiędzy zalegalizowaniem rekreacyjnej marihuany a śmiertelnymi wypadkami drogowymi. Uczeni przyjrzeli się danym dotyczącym śmiertelnych wypadków drogowych w latach 2009–2016. Badaniami objęto trzy stany, które zalegalizowały rekreacyjną marihuanę – Kolorado (legalizacja w 2014 roku), Waszyngton (2014) oraz Oregon (2015) – oraz dziewięć sąsiadujących z nimi stanów, w których marihuana pozostawała nielegalna.
      Sprawdzono liczbę śmiertelnych wypadków dla każdego miesiąca po zalegalizowaniu narkotyku i okazało się, że wzrosła ona średnio o 1 przypadek na milion mieszkańców. Co interesujące, wzrost był czasowy i trwał około roku. Na badanym obszarze żyje około 27 milionów osób, co oznacza, że w ciągu pierwszych 6 miesięcy po legalizacji odnotowano tam 170 dodatkowych ofiar śmiertelnych wypadków drogowych. Warto tutaj podkreślić, że wzrost śmiertelnych wypadków odnotowano też w stanach sąsiadujących. Prawdopodobnie jego przyczyną była „marihuanowa turystyka”. Mieszkańcy sąsiednich stanów jechali tam, gdzie marihuana była legalna, zażywali ją i będąc pod jej wpływem wracali do domów.
      Badanie nie miało wyjaśnić przyczyn zwiększonej liczby wypadków śmiertelnych, a tylko odnotować zjawisko. Dlatego też współautor badań, Tyler Lane, spekuluje, że czasowy wzrost i późniejszy powrót to poprzedniej średniej liczby takich wypadków mogą wskazywać, iż po legalizacji narkotyku spróbowały nowe osoby, które wcześniej nie doświadczyły jego oddziaływania.
      Warto tutaj przypomnieć, że wcześniej ukazały się badania mówiące, że w stanach, w których zalegalizowano marihuanę liczba wypadków drogowych wzrosła o 6%, a autorzy jeszcze innych badań nie zauważyli, by trzy lata po legalizacji liczba wypadków śmiertelnych była wyższa niż przed legalizacją.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...