Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Tesla Motors, która dotychczas specjalizowała się w produkcji elektrycznych samochodów sportowych, tym razem pokazała rodzinnego sedana. Model S jest w stanie przejechać do 482 kilometrów na pojedynczym ładowaniu akumulatorów, a od 0 do 100 km/h przyspiesza w ciągu 5,5 sekundy.

W pojeździe zmieści się do 7 osób, z tym że niektóre fotele są przystosowane tylko do przewozu małych dzieci.

Pełne ładowanie akumulatorów pojazdu trwa cztery godziny, jednak samochód został wyposażony w opcję 45-minutowego częściowego ładowania. Żywotność baterii szacowana jest na 7-10 lat.

Same akumulatory ważą ponad 540 kilogramów. Waga całego pojazdu to 1800 kg.

Po zajrzeniu do wnętrza pojazdu w oczy rzuca się duży dotykowy wyświetlacz ciekłokrystaliczny. Dzięki systemom bezprzewodowej łączności możemy na nim wyświetlać liczne informacje.

Produkcja Modelu S rozpocznie się w 2011 roku. Cena samochodu to 57 400 dolarów, jednak po uwzględnieniu amerykańskiej obniżki podatku dla samochodów elektrycznych, trzeba będzie zapłacić 49 900 USD.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe ile takie 45 minutowe ładowanie zapewnia energii dla takiego auta ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnio słyszałem, że elektryczne auta wcale nie są ekologiczne, bo prąd uzyskiwany jest przecież najczęściej z wyngla.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnio słyszałem, że elektryczne auta wcale nie są ekologiczne, bo prąd uzyskiwany jest przecież najczęściej z wyngla.

 

Nie zgodzę się. Nawet jeśli pominiemy fakt, że energię elektryczną uzyskuje się z innych niż węgiel źrodeł, to nawet gdyby był to tylko i wyłącznie węgiel, zysk ekologiczny jest dość oczywisty. Chodzi o możliwość kontroli źródła zanieczyszczeń. Nie ma sposobu na oczyszczenie spalin z milionów rur wydechowych. Znacznie łatwiej zrobić to w przypadku kilkunastu elektrowni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A to prawda. Chodziło pewnie o to, że sama wymiana samochodów nie pomoże. Trzeba jeszcze elektrownie wymienić :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Elektrownie można wymieniać, można też ograniczać ich szkodliwość. Na KW był kiedyś artykuł o czymś co świetnie (wyłapywało) zanieczyszczenia z powietrza w okolicy - wystarczyłoby to stawiać koło każdej "nieczystej" elektrowni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z jednej strony racja, ale z drugiej przecież montuje się w samochodach konwertory katalityczne (popularnie zwane katalizatorami) które znacznie obniżają szkodliwość spalin. A zaletą dla środowiska jest to, że zdecentralizowane źródło emisji jest mniej niebezpieczne od centralnego - z małymi porcjami zanieczyszczeń lokalne ekosystemy sobie poradzą, ale z ogromną emisją punktową lokalny ekosystem elektrowni nie da rady. Poza tym prościej wprowadzać nowe 'katalizatory' do aut, niż do zakładów przemysłowych, które z reguły trzymają się kurczowo jednej starej technologii bo wdrażanie nowej jest zbyt drogie (tu też decentralizacja osób płacących ułatwia sytuację).

 

Niemniej zgodzę się, że jeśli sprawnie wprowadzałoby się modernizacje elektrowni, to takie elektryczne samochody są lepszym rozwiązaniem.. Zwłaszcza gdyby można ładować je z jakichś lokalnych wysokosprawnych ogniw słonecznych - bo na przesyle energii z elektrowni też są spore straty..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mimo wszystko wydaje mi się, że masowa produkcja, jest zawsze efektywniejsza od "jednostkowej". Nawet taka elektrownia węglowa, wykorzystuje zapewne efektywniej paliwo niż odpowiadająca jej (pod względem produkowanej energii) liczba aut. Tzn być może zanieczyszczenie produkowane przez taką elektrownię jest względnie duże, ale rozkładając je na liczbę elektrycznych pojazdów może okazać się znacznie mniejsze w porównaniu z tymi, które na własnym pokładzie produkują energię ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zawsze mnie zastanawia rachunek ekonomiczny takich działań ekologicznych. Czy przejechanie 150 tyś km (5 lat niezbyt mocnej eksploatacji pojazdu) jest tańsze czy droższe od porównywalnego pojazdu z silnikiem spalinowym?

Bo energetycznie nie wydaje mi się możliwe, by przy 30% większej masie z założenia (akumulatory) i stratach na ładowanie i przetwarzanie energii ogólna sprawność była lepsza niż te 34% uzyskiwane z diesla.

Entuzjastom ekologii zwrócę jeszcze uwagę na wysoki koszt utylizacji wszelkich obecnie stosowanych akumulatorów - właśnie ze względów ekologicznych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Partykus, zgadzam się z Tobą - sumarycznie auta wyprodukują więcej zanieczyszczeń. Ale zwórciłem tu uwagę na inną rzecz - te zanieczyszczenia będą rozproszone, i natura sobie z nimi poradzi.. Mógłbym Ci to wytłumaczyć na takim przykładzie - jak Cię walnę z całej siły pięścią w klatę, to pewnie Cię odrzuci i będziesz miał siniaka.. Ale przeżyjesz. A jak z taką samą energią w Twoją klatę walnąłby pocisk o średnicy 5-10mm (a nie 100mm, jak moja pięść w przybliżeniu), to mimo że jego energia byłaby porównywalna (dobra, dajmy nawet na to, że mniejsza), to nawet gdybyś przeżył, odniósłbyś poważniejsze obrażenia niż od ciosu. Właśnie dlatego, że niszczycielska energia skumulowana byłaby na bardzo małej powierzchni..

 

Zatem w tej sprawie należało by bardzo ostrożne obliczenia robić - lepsze są zanieczyszczenia rozproszone, ale łatwiej jest modernizować i kontrolować taką elektrownię, która emituje punktowo..

 

Podsumowując, jeśli wpływ elektrowni nie wykończyłby otaczającego ją środowiska (zniszczenie jednego ekosystemu w pobliżu mogłoby spowodować niszczenie następnych, które są z nim powiązane - tak samo jak przy tej ranie postrzałowej.. To że masz przebite serce Cię nie zabije, tylko implikacje tego faktu - że mózg, który nie był bezpośrednio uszkodzony, przestanie dostawać tlen), to lepsze jest rozwiązanie z tymi samochodami na prąd.. W przeciwnym wypadku postulowałbym za konwencjonalnymi 'spalinowcami'.

 

@Kosooki

 

Weź pod uwagę że sprawność silnika benzynowego dochodzi do 35% a diesela do 40% (pierwszy wynik z Google'a), natomiast sprawność silnika elektrycznego jest w stanie sięgać 95-98%. Stąd możliwa ta opłacalność. Cała energia z akumulatorów jest przekształcana w ruch. W przeciwieństwie do pojazdu benzynowego, w którym 2/3 energii idzie głównie w ciepło (z 40 litrów benzyny, czyli pełnego baku w przeciętnym aucie, tylko jakieś 13 zużywasz na ruch).

 

Co do strat na ładowanie - tutaj przychylałbym się partykusa - prąd wytworzony przez elektrownię powstawałby z większą wydajnością - czyli z paliwa (ropa/węgiel/uran/pluton/słońce/wodór) mielibyśmy wydajność przewyższającą te 35%, a potem cała ta energia (no, prawie cała) zużywana była by na ruch samochodów.

 

Sprawa jest zatem trudna ze względu na plusy i minusy każdego z rozwiązań.

 

Popieram Cię natomiast jeśli chodzi o problem utylizacji ekologicznych samochodów - większe skomplikowanie takiego samochodu powoduje że nie można odzyskać z niego wielu surowców wtórnych. No i kłopotliwe akumulatory.. To tak jak z wiatrakami energetycznymi czy ogniwami słonecznymi, na które był boom - koszt ich produkcji i szkodliwość używanych przy tym materiałów jest ogromna.. Co z tego że później dają czystą energię? Bilans wychodzi i tak dość podobnie jak do źródeł konwencjonalnych - źródło zanieczyszczeń zostaje jedynie przemieszczone - z miejsca produkcji energii do fabryki wytwarzającej wiatraki/ogniwa.

 

Dla mnie z tego wszystkiego wypływa następujący wniosek: należy poszukać wydajniejszych źródeł energii. Np zrozumieć i nauczyć się odtwarzać proces fotosyntezy, aby zyskać znacznie wydajniejsze ogniwa słoneczne - czy to do produkcji energii elektrycznej, czy do pozyskiwania wodoru z wody. Takie czyste źródło energii dało by większą szansę ekologicznym pojazdom, które póki co nie są wiele ekologiczniejsze od tych konwencjonalnych w ogólnym rozrachunku.

 

Interesującym pomysłem są też orbitalne baterie słoneczne (dzięki pominięciu atmosfery można uzyskać znacznie więcej energii ze światła słonecznego) - problemem jest tylko efektywny sposób transferu energii na planetę..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Partykus, zgadzam się z Tobą - sumarycznie auta wyprodukują więcej zanieczyszczeń. Ale zwórciłem tu uwagę na inną rzecz - te zanieczyszczenia będą rozproszone, i natura sobie z nimi poradzi.. Mógłbym Ci to wytłumaczyć na takim przykładzie - jak Cię walnę z całej siły pięścią w klatę, to pewnie Cię odrzuci i będziesz miał siniaka.. Ale przeżyjesz. A jak z taką samą energią w Twoją klatę walnąłby pocisk o średnicy 5-10mm (a nie 100mm, jak moja pięść w przybliżeniu), to mimo że jego energia byłaby porównywalna (dobra, dajmy nawet na to, że mniejsza), to nawet gdybyś przeżył, odniósłbyś poważniejsze obrażenia niż od ciosu. Właśnie dlatego, że niszczycielska energia skumulowana byłaby na bardzo małej powierzchni..

Spokojnie, ja to już wcześniej przeczytałem, zrozumiałem i przyjąłem  :), tylko się do tego nie odniosłem. Bo też nie jestem pewien jak to jest w praktyce. Być może wiatry wszystko skutecznie "rozmywają"? Co prawda w przypadku większych skupisk przemysłowych widać wyniszczenie środowiska, ale tam gdzie stoi jedna odosobniona elektrownia faktycznie występuje "promień skażenia" wokół niej? Nie wiem jak to jest. W każdym bądź razie można też podejrzewać, że np miasta są porównywalnymi punktami jak elektrownie. Porównywalne dlatego, że zanieczyszczenia z elektrowni i tak są rozdmuchiwane, a w miastach skupione są samochody. Gdyby ktoś przeprowadził doświadczenia być może okazało by się że miasta wypełnione spalinowcami są nawet gorsze ze względu na fakt, że dużych miast jest znacznie więcej niż elektrowni. Więc mamy siatkę istotnie zanieczyszczających środowisko punktów. Chyba lepsze od tego jest kilka elektrowni. W każdym razie to tylko bardzo luźne domysły osoby raczej nie kompetentnej w tej kwestii  ;D 

 

Do tego wszystkiego należy tylko dodać, że i tak zanim takie autka by się rozpowszechniły nawet w takiej Polszcze z jedną atomówkę pewnie będziemy już mieć ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

;) No teraz już w zupełności się z Tobą zgadzam :)

 

Co do elektrowni, to mimo wiatrów jednak jest wokół nich pewien 'obszar skażenia' mniejszy lub większy.. Ale słusznie zauważyłeś, że samochody też są zgrupowane głównie w miastach.. Fakt że w miastach ogółem ekosystemy naturalne są w szczątkowej postaci z reguły, no ale przy tych elektrycznych samochodach przynajmniej ludzie by sobie pooddychać mogli :P

 

I słusznie zauważyłeś że najlepszym rozwiązaniem by były elektrownie atomowe - wtedy mielibyśmy autentycznie czystą energię.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I słusznie zauważyłeś że najlepszym rozwiązaniem by były elektrownie atomowe - wtedy mielibyśmy autentycznie czystą energię.

Czystsza może być z wielu innych źródeł już dzisiaj, a jutro na masową skalę z innych. Elektrownie atomowe są "zielone", ale ta zieleń to poświata radioaktywna raczej ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam nadzieję, że to był żart :) Akurat atomówki są obecnie jednym z najtańszych i najczystszych źródeł energii ;)

 

Choć przyznam, że nie są bez wad - uran skończy się za jakiś czas tak samo jak węgiel - tyle że dłużej to potrwa.. Ale zasada ta sama.. No i te odpady.. Ale co do odpadów, to jakiś czas temu na KW był prezentowany artykuł o czystszej elektrowni - zużywającej zubożony uran bodajże, a potrzebującej tylko trochę uranu wzbogaconego na rozruch.. Wierzę, że w energetyce atomowej, póki nie opracujemy taniej metody pozyskiwania wodoru lub używania do własnych celów fotosyntezy, leży nasza przyszłość i największa szansa..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czystsza może być z wielu innych źródeł już dzisiaj, a jutro na masową skalę z innych.

Rozmawiamy raczej o skali masowej, a nie o zjawisku - ciekawostce  ;)

 

Elektrownie atomowe są "zielone", ale ta zieleń to poświata radioaktywna raczej :)

 

Co sugerujesz ? Elektrownie atomowe są w chwili obecnej najefektywniejszym źródłem energii jeżeli idzie o stosunek wytwarzana_energia a produkowane_zanieczyszczenia. Tzn niby są farmy słoneczne czy inne wiatraki, ale ile musiałbyś tego nastawiać by uzyskać podobną wydajność. A jeśli się już przyczepić tych odpadów to i tak nie zdążysz zapełnić nimi połowy opuszczonych kopalni (nie wpływając w żaden sposób na środowisko) do momentu kiedy zaczniemy zasilać się elektrowniami na hel3 które nie będą produkowały żadnych zanieczyszczeń.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po prostu chciałem przypomnieć, że "autentycznie czysta energia" nie może być określeniem na elektrownie atomowe. To że są najczystszymi elektrowniami wytwarzającymi masowe ilości energii nie czyni ich ideałem. Warto o tym nie zapomnieć ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

  Tutaj centralizacja "spalania" ma jedną bardzo ważną zaletę. Otoż niejako "odciągamy" spaliny z miast, terenów zamieszkanych. Ludzie są zdrowsi itp.

  Zresztą jeśli w elektrowni zużywa się filtr to ktoś to kontroluje, a w samochodzach wiadomo...

  A jak sobie przyroda radzi (nieradzi) z zanieczyszczeniami to już inny temat.

  Tutaj nie ma się co zastanawiać nad przyszłością napędów, bo na pewno nie będą to paliwa (przynajmniej nie takie jak teraz).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jedną z głównych przeszkód stojących na drodze ku upowszechnieniu się samochodów elektrycznych jest długi czas ładowania akumulatorów. Niewykluczone jednak, że już wkrótce możliwe będzie pełne załadowanie akumulatora w ciągu zaledwie 10 minut. Takie pojedyncze ładowanie pozwoli na przejechanie 320–480 kilometrów.
      Wykazaliśmy, że możliwe jest załadowanie w 10 minut akumulatora zapewniającego energię na 200–300 mil podróży, mówi profesor Chao-Yang Wang, dyrektor Electrochemical Engine Center na Pennsylvania State University. Żywotność takiego akumulatora wynosi 2500 cykli ładowania-rozładowania, co pozwala na przejechanie około pół miliona mil.
      Już obecnie można szybko ładować akumulatory litowo-jonowe, jednak znacząco skraca to ich żywotność, gdyż na anodzie osadza się metaliczny lit. Nie dość, że prowadzi on do spadku pojemności akumulatora, może też spowodować jego awarię. Im akumulator jest starszy, tym łatwiej dochodzi do tego niekorzystnego procesu. Wiadomo też, że jeśli akumulator zostanie podgrzany podczas ładowania, to nie dochodzi do osadzania się litu. Jednak samo podgrzewanie również skracażywotność urządzenia.
      Wang i jego zespół przeprowadzili eksperymenty, podczas których zauważyli, że jeśli akumulator zostanie podgrzany do temperatury do 60 stopni Celsjusza na nie dłużej niż 10 minut, a następnie szybko schłodzi się do temperatury pokojowej, to można go szybko naładować, zapobiec osadzaniu się litu i nie wpływa to negatywnie na jego żywotność.
      Obecnie uważa się, że podgrzanie akumulatora do 60 stopni Celsjusza nie powinno mieć miejsca, gdyż znacząco skraca to jego żywotność, mówi Wang. Uczony wraz z zespołem przeprowadzili serię eksperymentów, podczas których do elektrod komercyjnie dostępnych akumulatorów dodano folię aluminiową o grubości liczonej w mikronach. Pozwoliła ona na podgrzanie elektrod w ciągu zaledwie 30 sekund. Następnie uczeni testowali zmodyfikowane akumulatory, ładując je po podgrzaniu do 40, 49 i 60 stopni C. Ich wydajność porównano z akumulatorem testowym, pracującym w temperaturze 20 stopni.
      Okazało się, że przy temperaturze 20 stopni Celsjusza już po 60 cyklach ładowania-rozładowania pojawiły się problemy, które znacząco zmniejszyły wydajność. Tymczasem gdy elektrody podgrzano do 60 stopni Celsjusza akumulatory bez większych problemów wytrzymały 2500 cykli ładowania-rozładowania.
      Ważne było też szybkie schłodzenie akumulatora. Wang twierdzi, że można do tego wykorzystać system chłodzący pojazdu, tym bardziej, że olbrzymią różnicę robi już schłodzenie z 60 do niecałych 24 stopni Celsjusza.
      Uczeni chcą kontynuować swoje badania i mają nadzieję, że opracują technologię pozwalającą na pełne załadowanie akumulatora w ciągu zaledwie 5 minut.
      Szczegóły badań opublikowano w piśmie Joule.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Envia Systems wyprodukowała najtańsze - w przeliczeniu na ilość przechowywanej energii - ogniwo dla samochodów elektrycznych. Dzięki niemu można będzie znacząco zwiększyć zasięg niedrogich pojazdów. Envia poinformowała, że gęstość energetyczna urządzenia wynosi 400 watogodzin na kilogram, a gotowe akumulatory zostaną wycenione na 125 USD za kilowatogodzinę pojemności. To z kolei oznacza, że samochód elektryczny za 20 000 dolarów będzie miał zasięg około 480 kilometrów na pojedynczym ładowaniu.
      W tym przemyśle gęstość energetyczna akumulatorów rośnie średnio o 5% rocznie. My ją podwoiliśmy, jednocześnie obniżając o połowę cenę, co pozwoli nam na wprowadzenie tych akumulatorów na masowy rynek pojazdów o zasięgu 300 mil - powiedział szef Envii, AtulKapadia.
      Nowe ogniwo zbudowane jest z krzemowo-węglowego nanokompozytu, który posłużył do stworzenia anody oraz z katody HCMR (High Capacity Manganese Rich). Udoskonalono także sam elektrolit. Wymiary urządzenia to 97x190x10 milimetrów, waga wynosi 365 gramów, a pojemność 46 Ah.
      O tym jak wiele osiągnęła Envia może świadczyć fakt, że najbliższym konkurentem jej urządzenia jest ogniowo firmy Panasonic montowane w samochodach Tesla Model S, którego gęstość wynosi 245 Wh/kg.
      Obecnie ogniwa Envii przechodzą niezależne testy w ośrodku marynarki wojennej. Na rynek mają trafić w 2015 roku.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Producent samochodów elektrycznych, Tesla Motors, zaprezentował poljazd, który błyskawicznie podbił serca wielu fanów motoryzacji. W ciągu zaledwie 1 dnia od premiery crossovera Model X Tesla otrzymała w ramach przedpłat 40 milionów dolarów. Jako, że wymagana jest przedpłata w wysokości 40 000 USD, w ciągu dnia zamówiono tysiąc sztuk. Termin „Model X“ był również trzecią najpopularniejszą frazą wyszukiwaną w Google’u. „W czwartek wieczorem, gdy pokazaliśmy nowy model, ruch na witrynie teslamotors.com wzrósł o 2800 procent. Dwie trzecie z odwiedzających to były osoby, które przyszły po raz pierwszy“ - oświadczyli przedstawiciele Tesli.
      Model X przyspiesza od 0 do 100 km/h w ciągu 4,4 sekundy, wyposażony jest z 300-konny silnik z tyłu. Klient może zamówić też 150-konny silnik z przodu. Zasięg pojazdu wynosi od 345 do 430 kilometrów na pojedynczym ładowaniu baterii.
      Ostateczna cena samochodu nie została ujawniona, ale Tesla zapewnia, że będzie ona konkurencyjna w stosunku do podobnych pojazdów.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed pięcioma laty informowaliśmy o stworzeniu przez Massachusetts Institute of Technology technologii bezprzewodowego przesyłania prądu - Witricity. Teraz firma o tej samej nazwie zapowiada, że jej pierwsze urządzenia trafią na rynek jeszcze w bieżącym roku.
      Eric Giler, prezes firmy, dokonał pokazu dla dziennikarzy. Skierował pilota na niewielki czarny panel przymocowany do ściany, a naciśnięcie przycisku spowodowało, że zapaliły się trzy lampki, a leżący na biurku komputer przenośny zaczął się ładować Panelu z lampkami i komputerem nie łączył żaden kabel, energia przesyłana była bezprzewodowo.
      Witricity zapewnia, że pierwszy produkt firmy, urządzenie służące do bezprzewodowego zasilania elektroniki przenośnej, znajdzie się w sklepach jeszcze w bieżącym roku. Za rok lub dwa właściciele samochodów elektrycznych dostaną do swoich rąk urządzenie, które pozwoli na ładowanie akumulatorów bez potrzeby podłączania samochodu kablami. Później mogą pojawić się urządzenia do bezprzewodowego ładowania rozruszników serca i innych implantów.
      Pomysł na bezprzewodowe przesyłanie prądu nie jest nowy. Pierwsze urządzenia prezentował Nikola Tesla przed stu laty. Od pewnego czasu są dostępne np. specjalne maty, które zapewniają energię myszkom komputerowym. Jednak wszystkie tego typu sprzedawane już urządzenia mają poważną wadę - wymagają fizycznego kontaktu z ładowanym urządzeniem. Nie jest to zatem dużo wygodniejsze niż podłączanie urządzenia do prądu.
      Przesyłanie prądu na odległość zakłada wykorzystanie pola magnetycznego. Przepuszcza się prąd przez cewkę, co powoduje powstanie takiego pola. Gdy w bezpośrednim sąsiedztwie mamy podobną cewkę, również i w niej pojawia się pole magnetyczne, generujące prąd elektryczny. Wystarczy jednak obie cewki od siebie odsunąć, by wydajność tej metody przekazywania energii gwałtownie spadła. Dlatego też wymagany jest obecnie bezpośredni kontakt urządzenia ładującego z ładowanym.
      Witricity radzi sobie z tym problemem dobierając precyzyjnie częstotliwość drgań każdej cewki, dzięki czemu straty są minimalne. Odległość, na jaką można w ten sposób przekazać energię zależy od wielkości cewki. Małe cewki, mieszczące się np. w telefonach komórkowych, pozwolą na efektywne ładowanie ich z odległości kilkunastu centymetrów. Witricity pokazało jednak prototypy pozwalające na przesyłanie energii na odległość około metra. Co prawda można przesyłać też energię za pomocą laserów i mikrofal, jednak po pierwsze oba urządzenia muszą znajdować się wówczas na wprost siebie, a po drugie są do metody niebezpieczne. Możliwe jest także zwiększenie odległości używając dodatkowych cewek pośredniczących. Podczas pokazu urządzonego przez Gilera cewki umieszczono też pod dywanem pomieszczenia, co pozwoliło na ładowanie komputera i zapalanie lampek na większą odległość.
      Witricity opracowało też prototypowy stół ładujący położone na nim urządzenia nawet wówczas, gdy znajdują się w torbie czy pudełku. Stworzyło też prototypową myszkę i klawiaturę ładowaną bezprzewodowo z monitora komputerowego. Firma podpisała wielomilionowy kontrakt z Toyotą na opracowanie systemu do bezprzewodowego ładowania samochodów elektrycznych.
      Witricity to jedna z wielu firm pracujących nad tego typu technologiami. Co więcej powstają nawet pomysły ładowania samochodów elektrycznych będących w ruchu. Utah State University otrzymało federalny grant w wysokości 2,7 miliona dolarów, dzięki któremu na przystankach autobusowych w Utah powstają urządzenia bezprzewodowo ładujące autobusy. Z kolei badacze z Oak Ridge National Laboratory i Stanford University pracują nad systemem cewek wbudowanych w drogi. Zapewniałyby one przejeżdżającemu pojazdowi wystarczająco dużo energii, by mógł dojechać do kolejnego zestawu cewek znajdującego się milę dalej. Umieszczone przy cewkach urządzenie wykrywałoby nadjeżdżający pojazd i rozpoczynało jego ładowanie. Specjaliści oceniają, że każdy z takich zestawów cewek kosztowałby mniej niż milion dolarów.
      Bezprzewodowe ładowanie pojazdów elektrycznych jest niezwykle wygodne. Nie musisz zmagać się z kablami, nie przejmujesz się pogodą, nawet nie musisz pamiętać o tym, by załadować samochód. Myślę, że ten pomysł szybko chwyci - mówi John Miller z Oak Ridge.
×
×
  • Create New...