Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Diety niskowęglowodanowe, takie jak np. dieta Atkinsa, bez wątpienia mogą pomóc w zrzuceniu kilku (a nawet więcej) zbędnych kilogramów. Okazuje się jednak, że efektem ubocznym ich stosowania jest osłabienie podstawowych funkcji umysłu.

Na wstępie uspokajamy: zaburzenie jest odwracalne, a powrót do bardziej urozmaiconego sposobu odżywiania przywraca prawidłowe funkcjonowanie mózgu. Warto jednak wziąć te informacje pod uwagę, gdy planuje się np. naukę przed egzaminem.

Do prawidłowego funkcjonowania neuronów niezbędna jest glukoza. Nasz organizm może ją co prawda wytwarzać z innych produktów, lecz, jak pokazuje eksperyment przeprowadzony przez badaczy z amerykańskiego Tufts University, odżywiane w ten sposób komórki nerwowe nie funkcjonują równie dobrze.

Badanie objęło 19 kobiet w wieku od 22 do 55 lat. Paniom pozwolono wybrać jedną z dwóch diet rekomendowanych przez Amerykańskie Towarzystwo Dietetyczne: niskocukrową lub bardziej urozmaiconą, ale o obniżonej kaloryczności. W przypadku pierwszej z nich, zgodnie z zaleceniami, w pierwszym tygodniu należy maksymalnie ograniczyć spożycie cukrów, zaś potem można zacząć je przyjmować, lecz w zmniejszonej ilości. W przypadku "zwykłej" diety stosuje się bardziej urozmaicony dobór pokarmów, lecz ich sumaryczna wartość energetyczna powinna być obniżona w stosunku do typowego sposobu odżywiania.

Uczestniczki eksperymentu wzięły udział w pięciu kolejnych testach. Pierwszy z nich wykonano zaraz przed rozpoczęciem diety, dwa kolejne - w pierwszym jej tygodniu, zaś dwa ostatnie - w ciągu drugiego tygodnia odchudzania.

Parametrami ocenianymi przez badaczy były: koncentracja uwagi, pamięć krótko- i długotrwała oraz przestrzenna, a także spostrzegawczość. Panie były także pytane o nastrój oraz intensywność uczucia głodu.

Wyniki badania pokazują dość jednoznacznie, że dieta niskocukrowa znacznie ogranicza aktywność mózgu. Oprócz poprawy zdolności do chwilowej koncentracji oraz nieznacznego polepszenia nastroju, umysły pań przyjmujących minimalne ilości węglowodanów pracowały wyraźnie słabiej. 

Dr Holly Taylor, jedna z autorek doświadczenia, ocenia jego rezultaty: pomimo, iż studium objęło niewielką grupę, wyniki pokazują wyraźną różnicę w zdolnościach poznawczych w zależności od [stosowanej] diety. Być może warto więc urozmaicić swoje menu np. w czasie przygotowań do sesji lub matury.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Potwierdza się tylko prawdziwość stwierdzenia, że organizmu nie da się oszukać. A najlepszą dietą i tak jest MŻ w połączeniu z godzinką ruchu dziennie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mozna duzo i zdrowo schudnac regularnie chodzac na basenik przy czym rezygnowac z kolacji. Kolacja jest czlowiekowi na nic nie potrzebna. Dobre sniadanie + maly lunch i po pracy posilek obiadowy, przy czym jesc powoli i nie najadac sie do syta. To tyle. Gwarantowe zrzucenie na wadze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak naprawdę, ruszając się odpowiednio dużo schudnąć można niezależnie od stosowanej diety :D Tylko chyba wymagamy za dużo - ruszyć szanowny tyłek sprzed telewizora? To by było zdecydowanie zbyt trudne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak naprawdę, ruszając się odpowiednio dużo schudnąć można niezależnie od stosowanej diety :D Tylko chyba wymagamy za dużo - ruszyć szanowny tyłek sprzed telewizora? To by było zdecydowanie zbyt trudne.

Tym tokiem myślenia można łatwo zrobić sobie nadzieję i się przejechać. Jasne, że można, ale każdy ma jakieś obowiązki, parę godzin snu też potrzebuje, więc na prawdę nie KAŻDA dieta przy sporym ruchu pozwoli na spalenie tkanki tłuszczowej. Po drugie bardzo ważny jest czas - kiedy i ile posiłków się spożywa, oraz kiedy się ćwiczy. Jeżeli organizm ciągle będzie miał uzupełniany poziom węglowodanów to nigdy nie weźmie się za tłuszcz (bo z jakiej racji?), albo w małym stopniu.

 

Sens diety mieści się gdzie indziej. Podczas stosowania deficytu kalorycznego należy uważać na to, co nas organizm dostaje. Nie będziemy mieli siły do ćwiczeń jeżeli zabraknie nam witamin i minerałów. Do tego może spaść odporność psychiczna, która również odgrywa ważną rolę. I dlatego właśnie diety opierają się na produktach nisko-przetworzonych, bogatych w różne potrzebne nam składniki. Stosowanie się, do którejś z nich może jedynie przynieść dobre samopoczucie i witalność.

 

Podsumowując nie zgadzam się z opinią, że dietetykę można ograniczyć do zasady żryj mniej. Deficyt kaloryczny, to deficyt, nic go raczej nie zastąpi (jeżeli wykonuje tyle ćwiczeń, iż normalna codzienna dieta pozwala chudnąć, to wynika z tego, że wprowadziliśmy deficyt zwiększając metabolizm i zapotrzebowanie kaloryczne :)), ale to nie wszystko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aaale ja nigdzie nie napisałem, że zła dieta jest dobra ( :) ) i zdrowa. Napisałem tylko, że wystarczy zachować ujemny bilans energetyczny, żeby zrzucić wagę (co wcale nie oznacza "być zdrowszym"). Stąd zresztą wzięło się moje drugie zdanie, ironicznie nawiązujące do tego, że TRZEBA zmienić cały styl życia, żeby naprawdę dobrze (czyli zdrowo) zrzucać wagę. Tylko tyle :D Po prostu trzeba wyraźnie odróżnić od siebie samo zrzucanie wagi oraz zmniejszanie masy ciała jako element treningu / programu poprawy wydolności.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aaale ja nigdzie nie napisałem, że zła dieta jest dobra ( :D ) i zdrowa. Napisałem tylko, że wystarczy zachować ujemny bilans energetyczny, żeby zrzucić wagę (co wcale nie oznacza "być zdrowszym"). Stąd zresztą wzięło się moje drugie zdanie, ironicznie nawiązujące do tego, że TRZEBA zmienić cały styl życia, żeby naprawdę dobrze (czyli zdrowo) zrzucać wagę. Tylko tyle :D Po prostu trzeba wyraźnie odróżnić od siebie samo zrzucanie wagi oraz zmniejszanie masy ciała jako element treningu / programu poprawy wydolności.

No fakt, trochę źle to odebrałem, gdy czytałem pierwszy raz :P

Jeszcze dodam, że co innego jest zrzucić 2,3 kilogramy żeby wskoczyć w spodnie po zimie, albo dla lepszego samopoczucia, a co innego redukcji tkanki tłuszczowej na większą skalę (powiedzmy, nie w skali kosmetycznej :)). W pierwszym przypadku zapewne wystarczy po prostu ruszyć się z miejsca kilka razy w tygodniu ;D

Ja osobiście teraz będę miał wolne od 19 aż do 5 już w nowym roku i planuję wykonać zimową sesję redukcyjną ;D Zobaczymy co z tego wyjdzie, jak na razie plany mam ambitne. Zawsze ciężko mi wskoczyć w ten tryb, ale gdy już się przyzwyczają, czuję się świetnie jedząc na prawdę mało (ale mądrze) i ćwicząc niemalże codziennie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem na podobnym etapie - bardzo chce mi się jeździć, tylko pogoda przeważnie jest taka, że aż szkoda sprzętu (no i mam serdecznie dość jeżdżenia na szosówce w rękawiczkach - tak się po prostu nie da przy tak małych dłoniach, jak moje!). Dlatego mocno się zastanawiam nad trenażerem :D

 

no a co do tego spalania tłuszczu - spora optymalizacja diety jest potrzebna przy próbie zejścia z tłuszczem poniżej 12% masy ciała... Wtedy już naprawdę trzeba umieć trenować i odżywiać się, żeby budować mięśnie, ale spalać tłuszcz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem na podobnym etapie - bardzo chce mi się jeździć, tylko pogoda przeważnie jest taka, że aż szkoda sprzętu (no i mam serdecznie dość jeżdżenia na szosówce w rękawiczkach - tak się po prostu nie da przy tak małych dłoniach, jak moje!). Dlatego mocno się zastanawiam nad trenażerem :D

A ja rower odpuściłem już do wiosny :) Nie lubię w taką pogodę jeździć i raczej się nie przemogę. Za to zainwestowałem w karnet na miejski basen - drugi sport, który uwielbiam. I do tego codziennie wykonuję ćwiczenia siłowe - świetna sprawa, tylko trzeba poznać organizm i wiedzieć ile czasu potrzebuje na regenerację.

no a co do tego spalania tłuszczu - spora optymalizacja diety jest potrzebna przy próbie zejścia z tłuszczem poniżej 12% masy ciała... Wtedy już naprawdę trzeba umieć trenować i odżywiać się, żeby budować mięśnie, ale spalać tłuszcz.

Otóż to. Tak więc jeżeli ktoś marzy o kaloryferku, to musi mieć to na uwadze :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak więc jeżeli ktoś marzy o kaloryferku, to musi mieć to na uwadze :D

Zawsze przypomina mi się genialny tekst naszego złotego kulomiota Tomka Majewskiego: "zawsze marzyłem o kaloryferku, ale jakoś tak wyszło, że zamiast tego mam bojlerek" ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

zawsze jak przychodzi mi się uczyć albo siedzieć w szkole, po prostu czuje jak ogromne ilości energii pochłania mózg. Zxawsze zwiększa się łaknienie. Więc owa wiadomość to dla mnie nic nowego. A Wy jak macie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

zawsze jak przychodzi mi się uczyć albo siedzieć w szkole, po prostu czuje jak ogromne ilości energii pochłania mózg.

1.Może stres Cie wyczerpuje.

2.Albo twoje serce pracuje na zwiększonych obrotach - przez to zużywa więcej kalorii.

3.Albo jak jesteś w szkole to zapominasz o posiłkach.

4.Albo po prostu w szkole jesteś tak pobudzony, że widzisz więcej bodźców przepływających przez twoje ciało(uczucie głodu + wiele innych skumulowanych odczuć).

5. 2 w szczególnej relacji z 4

 

ja mam jak w 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem jak oni to udowadniali, ale jasne że można.

Dwa warunki:

 

1. Mózg do pracy potrzebuje x energii. Bez tego się nie uruchomi.

2. Z konstrukcji mózgu wynika, że nie jest w stanie zużyć więcej energii, niż x.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja nie czuję większego zapotrzebowania na energię (kalorie) gdy intensywnie myślę, jest wręcz odwrotnie - gdy myślę zwykle siedzę, zaś gdy  nie myślę ( :) ) [ intensywnie :D ] jestem najczęściej w ruchu i wtedy mam znacznie większy apetyt i szybko się robię głodny.

 

(no i mam serdecznie dość jeżdżenia na szosówce w rękawiczkach - tak się po prostu nie da przy tak małych dłoniach, jak moje!)

W maszynkach do MTB nie ma tego kłopotu, do tego las w którym nigdy nie ma wiatru  8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wiadomo, że utrzymywanie odpowiedniego poziomu cukru we krwi pomaga w zarządzaniu cukrzycą lub w jej uniknięciu. Nowe badania przeprowadzone na University of Texas w Dallas sugerują, że niski poziom cukru we krwi pomaga w kontrolowaniu nowotworów
      W najnowszym numerze Cell Reports czytamy, że naukowcy ograniczyli glukozę u myszy z nowotworem płuc. Osiągnięto to trzymając zwierzęta na diecie ketogenicznej, która zawiera bardzo mało cukru, oraz podając im lek przeciwcukrzycowy zapobiegający reabsorpcji glukozy z nerek.
      Połączenie diety ketogenicznej i leku powstrzymało wzrost guzów raka płaskonabłonkowego płuca, informuje doktor Jung-Whan Kim. Działania te nie spowodowały zmniejszenia się guzów, ale uniemożliwiły dalszy ich wzrost, co sugeruje, że ten typ nowotworu może być wrażliwy na ograniczenie glukozy. Naukowcy od dawna podejrzewają, że wiele nowotworów może być silnie zależnych od dostaw glukozy, ale Kim i jego koledzy wykazali, że rak płaskonabłonkowy płuca jest znacznie bardziej wrażliwy na niski poziom glukozy.
      Naszym głównym odkryciem jest stwierdzenie, że już sama dieta ketogeniczna w pewnym stopniu powstrzymuje rozwój tego nowotworu. Gdy połączyliśmy ją z lekiem przeciwcukrzycowym i chemioterapią skutki były jeszcze lepsze, stwierdza Kim. Uczony zastrzega jednak, że uzyskanych wyników nie można generalizować na wszystkie typy nowotworów, gdyż jego zespół zauważył, że ograniczenie glukozy nie miało żadnego wpływu na raki niepłaskonabłonkowe.
      Naukowcy przeanalizowali też poziom glukozy u 192 pacjentów cierpiących na płaskonabłonkowego raka płuca lub płaskonabłonkowego raka przełyku oraz 120 pacjentów cierpiących na gruczolakoraka. Żaden z pacjentów nie miał zdiagnozowanej cukrzycy.
      Ku naszemu zaskoczeniu znaleźliśmy silną korelację pomiędzy wyższym poziomem glukozy we krwi a mniejszym odsetkiem pacjentów, którzy przeżyli raki płaskonabłonkowe. Nie zauważyliśmy takiej korelacji u pacjentów z gruczolakorakiem. To ważna obserwacja, która sugeruje, że warto zbadać potencjalny wpływ ograniczenia glukozy na rokowania pacjentów z rakiem płaskonabłonkowym, mówi Kim.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skany mózgów pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie, którzy mogli paść ofiarami tajemniczego ataku sprzed dwóch lat, ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być powiązane z wykazywanymi przez nich objawami. Badania wykazały, że ich mózgi wyglądają inaczej niż mózgi grupy kontrolnej.
      Jak informuje zespół z University of Pennsylvania u badanych pracowników ambasady stwierdzono średnią mniejszą ilość istoty białej oraz zmiany mikrostrukturalne, które mogą wpływać na przetwarzanie sygnałów dźwiękowych oraz wzrokowych informacji przestrzennych. Autorzy badań mówią jednak, że ich wyniki są niejednoznaczne. Nie odpowiadają bowiem znanym uszkodzeniom mózgu, a objawy widoczne u badanych nie różnią się w zależności od zauważonych nieprawidłowości.
      To unikatowe wyniki, wcześniej takich nie widziałam. Nie wiem, co mogło je spowodować, mówi profesor obrazowania medycznego Ragini Verma.
      Niezależni eksperci zgadzają się, że wyniki badań są niejednoznaczne i że nie wiadomo, czy dyplomaci padli ofiarami jakiego ataku i czy doszło u nich do uszkodzeń mózgu.
      To już kolejne prace, których celem jest określenie stanu zdrowia amerykańskich dyplomatów. Wcześniejsze badania były szeroko krytykowane za liczne błędy.
      Na pewno wiemy, że amerykańscy dyplomaci pracujący na Kubie skarżyli się na dziwne odczucia i dźwięki. Po tym wielu z nich było leczonych z powodu problemów ze snem, zawrotów i bólów głowy, problemów z koncentracją, utrzymaniem równowagi, zaburzeniami wzroku i słuchu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało, a śledztwo prowadzone przez FBI i służby kubańskie nie dało nawet odpowiedzi na pytanie, czy miał miejsce jakiś rodzaj ataku.
      Na potrzeby najnowszych badań porównano ilość istoty białej u chorujących dyplomatów z jej ilością u zdrowych ochotników. U dyplomatów jej ilość wynosiła średnio 542 cm3, u ochotników było to 569 cm3. U dyplomatów znaleziono też dowody na słabszą sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie dźwięków i obrazów.
      Następnie przystąpiono do badań na poziomie mikroskopowym. Gdy dochodzi do uszkodzenia mózgu i ginie komórka nerwowa, uszkodzenie można zmierzyć badając dyfuzję wody. Wraz ze wzrostem liczby uszkodzeń zwiększa się dyfuzja wody, gdyż jest mniej komórek, wewnątrz których się ona znajduje i które organizują jej przepływ w konkretnych kierunkach. Tutaj uzyskane wyniki zaskoczyły naukowców. Okazało się, że dyfuzja wody, zamiast się zwiększyć, zmniejszyła się w części mózgu zwanej robakiem, a frakcjonowana anizotropia, która jest wskaźnikiem integralności włókien istoty białej, zwiększyła się, zamiast się zmniejszyć. Profesor Verma podejrzewa, że te zadziwiające wyniki to skutek spadku zawartości wody w mózgach dyplomatów, jednak podkreśla, że to jedynie domysły.
      Profesor Paul Matthews, ekspert od mózgu z Imperial College London, stwierdza, że zarejestrowane różnice są małe, nie odpowiadają znanym wzorcom uszkodzeń i nie wykazano, że doszło do jakichś zmian przed i po wydarzeniach na Kubie. Uczony podkreśla, że z badań tych nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Podobnego zdania są inni eksperci.
      Tymczasem kanadyjscy dyplomaci, którzy również doświadczyli podobnych objawów, pozwali swój rząd do sądu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Aktywność fizyczna dobrze wpływa na nasze zdrowie. Najnowsze badania sugerują zaś, że ma też ona pozytywny wpływ na pamięć i uczenie się.
      Neurolodzy z Oregon Health & Science University (OHSU) zauważyli, że krótka intensywna aktywność fizyczna u myszy bezpośrednio wpływa na aktywność mózgu, który zwiększa liczbę połączeń pomiędzy neuronami w hipokampie.
      Aktywność fizyczna niewiele kosztuje, nie musisz mieć do tego karty wstępu na salę czy biegać po kilkanaście kilometrów, mówi jeden z autorów badań, doktor Gary Westbrook.
      Już wcześniejsze badania na ludziach i zwierzętach wskazywały, że regularne ćwiczenia pozytywnie wpływają na ogólne zdrowie mózgu. Jednak trudno było oderwać ten wpływ od wpływu na inne organy. Na przykład wiadomo, że ćwiczenia fizyczne wpływają pozytywnie na układ krążenia, co powoduje lepsze natlenienie całego organizmu, w tym mózgu. Nie można było więc wykluczyć, że mamy tutaj do czynienia z wpływem pośrednim.
      My, jako neurolodzy, nie przejmowaliśmy się wpływem ćwiczeń na mięśnie czy serce. Chcieliśmy wiedzieć, czy istnieje bezpośredni związek pomiędzy aktywnością fizyczną a korzyściami dla mózgu, mówi Westbrook.
      Naukowcy zaprojektowali więc badania, w ramach których badali reakcję mózgu myszy na pojedyncze epizody intensywnych ćwiczeń. Mysz, która prowadziła mało aktywny tryb życia, była umieszczana w kołowrotku i w ciągu dwóch godzin przebiegała kilka kilometrów.
      Badania wykazały, że takie epizody – odpowiadające wysiłkowi człowieka, który raz w tygodniu zagra z kolegami w koszykówkę lub przejdzie 4000 kroków – prowadziły do zwiększenia liczby synaps w hipokampie. Szczególną uwagę naukowców zwrócił wpływ ćwiczeń na gen Mtss1L, który dotychczas był zwykle ignorowany.
      Gen Mtss1L koduje proteinę, która ma wpływ na elastyczność ścian komórkowych. Naukowcy odkryli, że gdy gen jest aktywowany wskutek krótkich intensywnych ćwiczeń, pobudza on wzrost kolców dendrytycznych, wypustek pokrywających dendryty neuronów. Wykazano też, że wspomaga to proces uczenia się.
      W następnym etapie badań naukowcy chcą połączyć krótkie intensywne epizody ćwiczeń z epizodami nauki, by lepiej zrozumieć wpływ całego procesu na pamięć i uczenia się.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przeciętna osoba zjada obecnie znacznie więcej kalorii, niż jadł przeciętny człowiek przed 50 laty. Różnica jest olbrzymia, taka, jakbyśmy jedli dodatkowego burgera, frytki i napój gazowany. To zaś ma katastrofalny wpływ nie tylko na naszą tkankę tłuszczową, ale również na nasze... mózgi.
      Profesor Nicolas Cherbuin z Australia National University donosi na łamach Frontiers in Neuroendocrinology, że stan zdrowia mózgu zaczyna pogarszać się znacznie wcześniej niż sądzono, a dzieje się tak w dużej mierze przez niezdrowy tryb życia. Ludzie szkodzą swojemu mózgowi przez niezdrową fastfoodową dietę oraz zbyt małą aktywność ruchową, stwierdza uczony.
      Znaleźliśmy silne dowody wskazujące na to, że złe odżywianie się i brak ćwiczeń fizycznych przez dłuższy czas znacząco zwiększa nie tylko ryzyko cukrzycy typu 2. ale również powoduje znaczne upośledzenie funkcjonowania mózgu, prowadząc do jego kurczenia się i demencji, dodaje.
      Naukowcy donoszą, że około 30% dorosłej populacji ma nadwagę lub cierpi na otyłość, a ponad 10% wszystkich dorosłych będzie do roku 2030 cierpiało na cukrzycę typu 2.
      Związek pomiędzy cukrzycą typu 2. a szybkim upośledzeniem funkcji mózgu jest udowodniony. Jednak nasza praca pokazuje, że neurodegeneracja rozpoczyna się znacznie wcześniej niż sądziliśmy. I widzimy jasny związek pomiędzy niezdrowym trybem życia a upośledzeniem funkcjonowania mózgu. Gdy zaś człowiek osiągnie wiek średni uszkodzenia te są niemal nieodwracalne. Zachęcamy więc wszystkich, by zdrowo się odżywiali i trzymali prawidłową wagę, najlepiej już w dzieciństwie, a na pewno we wczesnej dorosłości, apeluje Cherbuin.
      Burger, frytki i napój gazowany to około 600 kilokalorii. O tyle więcej zjadamy od przeciętnego człowieka żyjącego w latach 70. ubiegłego wieku. Ten dodatkowy zastrzyk kalorii oznacza, że wiele osób niezdrowo się odżywia. Ludzie jedzą zbyt dużo niezdrowego jedzenia, szczególnie fast-foodów, zauważa uczony. Dodaje, że obecne zalecenia dotyczące zdrowia mózgu nie sprawdzają się, gdyż ludzie słyszą, że o mózg powinni zacząć dbać po 60. roku życia. Tymczasem jest już zbyt późno. Wiele osób, które cierpi na demencję i inne oznaki dysfunkcji poznawczych, w tym na kurczenie się mózgu, pracowało na to przez całe życie, niezdrowo się odżywiając i utrzymując zbyt niski poziom aktywności fizycznej. Jeśli chcemy uniknąć problemów poznawczych, tych, których da się uniknąć, powinniśmy już w młodości odżywiać się zdrowo i się ruszać, stwierdza naukowiec.
      Badania zespołu Cherbuina to metaanaliza około 200 międzynarodowych badań dotyczących diety, mózgu i starzenia się.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wbrew powszechnemu mniemaniu czerwone i białe mięso mają taki sam negatywny wpływ na poziom cholesterolu we krwi, dowiadujemy się z najnowszego numeru American Journal of Clinical Nutrition.
      Badacze z Children’s Hospital Oakland Research Institute (CHORI) byli zaskoczeni, gdy odkryli, że spożywanie dużych ilości białego lub czerwonego mięsa wiązało się z pojawieniem się we krwi wyższego poziomu cholesterolu niż przy konsumpcji takiej samej ilości białka roślinnego.
      Gdy planowaliśmy nasze badania spodziewaliśmy się, że czerwone mięso będzie miało bardziej niekorzystny wpływ na poziom cholesterolu we krwi niż mięso białe. Byliśmy zdziwieni, że tak się nie stało. Ich wpływ na cholesterol był identyczny gdy poziomy tłuszczów nasyconych były identyczne, mówi główny autor badań, profesor Ronald Krauss. Naukowiec zauważa, że w badaniach nie brano pod uwagę mięsa krów żywionych w sposób naturalny, mięsa ryb, ani wysoko przetworzonych produktów takich jak bekon czy kiełbasa.
      Jednak wyniki badań są warte odnotowania. Okazuje się bowiem, że dla obniżenia poziomu cholesterolu we krwi konieczne jest ograniczenie mięsa w ogóle, niezależnie od tego, czy jest to mięso białe czy czerwone. Najzdrowszym rodzajem białka pod tym względem jest białko roślinne.
      Podczas badań okazało się też, że spożywanie dużej ilości tłuszczów nasyconych zwiększało koncentrację dużych cząstek LDL, które  z kolei mają mniejszy związek z chorobami serca niż małe LDL.
      Białe i czerwone mięso prowadziło do wzrostu koncentracji dużych LDL w porównaniu z produktami roślinnymi. Wynika z tego, że wykorzystanie standardowych poziomów LDL do określania ryzyka chorób układu krążenia może prowadzić do przeszacowania ryzyka zarówno w przypadku spożycia mięsa jak i tłuszczów nasyconych, gdyż standardowe testy LDL mogą odzwierciedlać głównie koncentrację dużych molekuł LDL.
      Od dłuższego już czasu czerwone mięso znajduje się na cenzurowanym. Wiele badań pokazywało jego zgubny wpływ na zdrowie. Dotychczas jednak brakowało badań porównujących mięso czerwone, białe i białko roślinne oraz ich wpływ na cholesterol. Z obecnych badań wiemy, że pod względem poziomu cholesterolu najzdrowsze jest białko roślinne.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...