Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Diety niskowęglowodanowe, takie jak np. dieta Atkinsa, bez wątpienia mogą pomóc w zrzuceniu kilku (a nawet więcej) zbędnych kilogramów. Okazuje się jednak, że efektem ubocznym ich stosowania jest osłabienie podstawowych funkcji umysłu.

Na wstępie uspokajamy: zaburzenie jest odwracalne, a powrót do bardziej urozmaiconego sposobu odżywiania przywraca prawidłowe funkcjonowanie mózgu. Warto jednak wziąć te informacje pod uwagę, gdy planuje się np. naukę przed egzaminem.

Do prawidłowego funkcjonowania neuronów niezbędna jest glukoza. Nasz organizm może ją co prawda wytwarzać z innych produktów, lecz, jak pokazuje eksperyment przeprowadzony przez badaczy z amerykańskiego Tufts University, odżywiane w ten sposób komórki nerwowe nie funkcjonują równie dobrze.

Badanie objęło 19 kobiet w wieku od 22 do 55 lat. Paniom pozwolono wybrać jedną z dwóch diet rekomendowanych przez Amerykańskie Towarzystwo Dietetyczne: niskocukrową lub bardziej urozmaiconą, ale o obniżonej kaloryczności. W przypadku pierwszej z nich, zgodnie z zaleceniami, w pierwszym tygodniu należy maksymalnie ograniczyć spożycie cukrów, zaś potem można zacząć je przyjmować, lecz w zmniejszonej ilości. W przypadku "zwykłej" diety stosuje się bardziej urozmaicony dobór pokarmów, lecz ich sumaryczna wartość energetyczna powinna być obniżona w stosunku do typowego sposobu odżywiania.

Uczestniczki eksperymentu wzięły udział w pięciu kolejnych testach. Pierwszy z nich wykonano zaraz przed rozpoczęciem diety, dwa kolejne - w pierwszym jej tygodniu, zaś dwa ostatnie - w ciągu drugiego tygodnia odchudzania.

Parametrami ocenianymi przez badaczy były: koncentracja uwagi, pamięć krótko- i długotrwała oraz przestrzenna, a także spostrzegawczość. Panie były także pytane o nastrój oraz intensywność uczucia głodu.

Wyniki badania pokazują dość jednoznacznie, że dieta niskocukrowa znacznie ogranicza aktywność mózgu. Oprócz poprawy zdolności do chwilowej koncentracji oraz nieznacznego polepszenia nastroju, umysły pań przyjmujących minimalne ilości węglowodanów pracowały wyraźnie słabiej. 

Dr Holly Taylor, jedna z autorek doświadczenia, ocenia jego rezultaty: pomimo, iż studium objęło niewielką grupę, wyniki pokazują wyraźną różnicę w zdolnościach poznawczych w zależności od [stosowanej] diety. Być może warto więc urozmaicić swoje menu np. w czasie przygotowań do sesji lub matury.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Potwierdza się tylko prawdziwość stwierdzenia, że organizmu nie da się oszukać. A najlepszą dietą i tak jest MŻ w połączeniu z godzinką ruchu dziennie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mozna duzo i zdrowo schudnac regularnie chodzac na basenik przy czym rezygnowac z kolacji. Kolacja jest czlowiekowi na nic nie potrzebna. Dobre sniadanie + maly lunch i po pracy posilek obiadowy, przy czym jesc powoli i nie najadac sie do syta. To tyle. Gwarantowe zrzucenie na wadze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak naprawdę, ruszając się odpowiednio dużo schudnąć można niezależnie od stosowanej diety :D Tylko chyba wymagamy za dużo - ruszyć szanowny tyłek sprzed telewizora? To by było zdecydowanie zbyt trudne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak naprawdę, ruszając się odpowiednio dużo schudnąć można niezależnie od stosowanej diety :D Tylko chyba wymagamy za dużo - ruszyć szanowny tyłek sprzed telewizora? To by było zdecydowanie zbyt trudne.

Tym tokiem myślenia można łatwo zrobić sobie nadzieję i się przejechać. Jasne, że można, ale każdy ma jakieś obowiązki, parę godzin snu też potrzebuje, więc na prawdę nie KAŻDA dieta przy sporym ruchu pozwoli na spalenie tkanki tłuszczowej. Po drugie bardzo ważny jest czas - kiedy i ile posiłków się spożywa, oraz kiedy się ćwiczy. Jeżeli organizm ciągle będzie miał uzupełniany poziom węglowodanów to nigdy nie weźmie się za tłuszcz (bo z jakiej racji?), albo w małym stopniu.

 

Sens diety mieści się gdzie indziej. Podczas stosowania deficytu kalorycznego należy uważać na to, co nas organizm dostaje. Nie będziemy mieli siły do ćwiczeń jeżeli zabraknie nam witamin i minerałów. Do tego może spaść odporność psychiczna, która również odgrywa ważną rolę. I dlatego właśnie diety opierają się na produktach nisko-przetworzonych, bogatych w różne potrzebne nam składniki. Stosowanie się, do którejś z nich może jedynie przynieść dobre samopoczucie i witalność.

 

Podsumowując nie zgadzam się z opinią, że dietetykę można ograniczyć do zasady żryj mniej. Deficyt kaloryczny, to deficyt, nic go raczej nie zastąpi (jeżeli wykonuje tyle ćwiczeń, iż normalna codzienna dieta pozwala chudnąć, to wynika z tego, że wprowadziliśmy deficyt zwiększając metabolizm i zapotrzebowanie kaloryczne :)), ale to nie wszystko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aaale ja nigdzie nie napisałem, że zła dieta jest dobra ( :) ) i zdrowa. Napisałem tylko, że wystarczy zachować ujemny bilans energetyczny, żeby zrzucić wagę (co wcale nie oznacza "być zdrowszym"). Stąd zresztą wzięło się moje drugie zdanie, ironicznie nawiązujące do tego, że TRZEBA zmienić cały styl życia, żeby naprawdę dobrze (czyli zdrowo) zrzucać wagę. Tylko tyle :D Po prostu trzeba wyraźnie odróżnić od siebie samo zrzucanie wagi oraz zmniejszanie masy ciała jako element treningu / programu poprawy wydolności.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aaale ja nigdzie nie napisałem, że zła dieta jest dobra ( :D ) i zdrowa. Napisałem tylko, że wystarczy zachować ujemny bilans energetyczny, żeby zrzucić wagę (co wcale nie oznacza "być zdrowszym"). Stąd zresztą wzięło się moje drugie zdanie, ironicznie nawiązujące do tego, że TRZEBA zmienić cały styl życia, żeby naprawdę dobrze (czyli zdrowo) zrzucać wagę. Tylko tyle :D Po prostu trzeba wyraźnie odróżnić od siebie samo zrzucanie wagi oraz zmniejszanie masy ciała jako element treningu / programu poprawy wydolności.

No fakt, trochę źle to odebrałem, gdy czytałem pierwszy raz :P

Jeszcze dodam, że co innego jest zrzucić 2,3 kilogramy żeby wskoczyć w spodnie po zimie, albo dla lepszego samopoczucia, a co innego redukcji tkanki tłuszczowej na większą skalę (powiedzmy, nie w skali kosmetycznej :)). W pierwszym przypadku zapewne wystarczy po prostu ruszyć się z miejsca kilka razy w tygodniu ;D

Ja osobiście teraz będę miał wolne od 19 aż do 5 już w nowym roku i planuję wykonać zimową sesję redukcyjną ;D Zobaczymy co z tego wyjdzie, jak na razie plany mam ambitne. Zawsze ciężko mi wskoczyć w ten tryb, ale gdy już się przyzwyczają, czuję się świetnie jedząc na prawdę mało (ale mądrze) i ćwicząc niemalże codziennie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem na podobnym etapie - bardzo chce mi się jeździć, tylko pogoda przeważnie jest taka, że aż szkoda sprzętu (no i mam serdecznie dość jeżdżenia na szosówce w rękawiczkach - tak się po prostu nie da przy tak małych dłoniach, jak moje!). Dlatego mocno się zastanawiam nad trenażerem :D

 

no a co do tego spalania tłuszczu - spora optymalizacja diety jest potrzebna przy próbie zejścia z tłuszczem poniżej 12% masy ciała... Wtedy już naprawdę trzeba umieć trenować i odżywiać się, żeby budować mięśnie, ale spalać tłuszcz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem na podobnym etapie - bardzo chce mi się jeździć, tylko pogoda przeważnie jest taka, że aż szkoda sprzętu (no i mam serdecznie dość jeżdżenia na szosówce w rękawiczkach - tak się po prostu nie da przy tak małych dłoniach, jak moje!). Dlatego mocno się zastanawiam nad trenażerem :D

A ja rower odpuściłem już do wiosny :) Nie lubię w taką pogodę jeździć i raczej się nie przemogę. Za to zainwestowałem w karnet na miejski basen - drugi sport, który uwielbiam. I do tego codziennie wykonuję ćwiczenia siłowe - świetna sprawa, tylko trzeba poznać organizm i wiedzieć ile czasu potrzebuje na regenerację.

no a co do tego spalania tłuszczu - spora optymalizacja diety jest potrzebna przy próbie zejścia z tłuszczem poniżej 12% masy ciała... Wtedy już naprawdę trzeba umieć trenować i odżywiać się, żeby budować mięśnie, ale spalać tłuszcz.

Otóż to. Tak więc jeżeli ktoś marzy o kaloryferku, to musi mieć to na uwadze :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak więc jeżeli ktoś marzy o kaloryferku, to musi mieć to na uwadze :D

Zawsze przypomina mi się genialny tekst naszego złotego kulomiota Tomka Majewskiego: "zawsze marzyłem o kaloryferku, ale jakoś tak wyszło, że zamiast tego mam bojlerek" ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

zawsze jak przychodzi mi się uczyć albo siedzieć w szkole, po prostu czuje jak ogromne ilości energii pochłania mózg. Zxawsze zwiększa się łaknienie. Więc owa wiadomość to dla mnie nic nowego. A Wy jak macie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

zawsze jak przychodzi mi się uczyć albo siedzieć w szkole, po prostu czuje jak ogromne ilości energii pochłania mózg.

1.Może stres Cie wyczerpuje.

2.Albo twoje serce pracuje na zwiększonych obrotach - przez to zużywa więcej kalorii.

3.Albo jak jesteś w szkole to zapominasz o posiłkach.

4.Albo po prostu w szkole jesteś tak pobudzony, że widzisz więcej bodźców przepływających przez twoje ciało(uczucie głodu + wiele innych skumulowanych odczuć).

5. 2 w szczególnej relacji z 4

 

ja mam jak w 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem jak oni to udowadniali, ale jasne że można.

Dwa warunki:

 

1. Mózg do pracy potrzebuje x energii. Bez tego się nie uruchomi.

2. Z konstrukcji mózgu wynika, że nie jest w stanie zużyć więcej energii, niż x.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja nie czuję większego zapotrzebowania na energię (kalorie) gdy intensywnie myślę, jest wręcz odwrotnie - gdy myślę zwykle siedzę, zaś gdy  nie myślę ( :) ) [ intensywnie :D ] jestem najczęściej w ruchu i wtedy mam znacznie większy apetyt i szybko się robię głodny.

 

(no i mam serdecznie dość jeżdżenia na szosówce w rękawiczkach - tak się po prostu nie da przy tak małych dłoniach, jak moje!)

W maszynkach do MTB nie ma tego kłopotu, do tego las w którym nigdy nie ma wiatru  8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas gdy dorośli przetwarzają różne zadania w wyspecjalizowanych obszarach mózgu w jednej z półkul, niemowlęta i dzieci używają do tego celu obu półkul. To może być przyczyną, dla której dzieci znacznie łatwiej regenerują się po urazach mózgu niż dorośli. Autorzy najnowszych badań skupili się na języku i odkryli, że dzieci podczas przetwarzania języka mówionego używają obu półkul mózgu.
      To bardzo dobra wiadomość dla dzieci, które odniosły urazy mózgu. Użycie obu półkul zapewnia mechanizm kompensujący po urazie. Na przykład, jeśli w wyniku udaru zaraz po urodzeniu dojdzie do uszkodzenia lewej półkuli mózgu, dziecko nauczy się języka korzystając z prawej półkuli. Dziecko z mózgowym porażeniem dziecięcym, które uszkodzi tylko jedną półkulę, może rozwinąć wszystkie potrzebne zdolności poznawcze w drugiej półkuli. Nasze badania pokazują, jak to jest możliwe, mówi profesor Elissa L. Newport, dyrektor Center for Brain Plasticity and Recovery, które jest wspólnym przedsięwzięciem Georgetown University i MedStar National Rehabilitation Network.
      Niemal wszyscy dorośli przetwarzają mowę tylko w lewej półkuli. Potwierdzają to zarówno badania obrazowe jak i fakt, że po udarze, który dotknął lewą półkulę, ludzie często tracą zdolność do przetwarzania mowy.
      Jednak u bardzo małych dzieci uraz jednej tylko półkuli rzadko prowadzi do utraty zdolności językowych. Nawet, jeśli dochodzi do poważnego zniszczenia lewej półkuli, dzieci nadal potrafią korzystać z języka. To zaś sugeruje – jak zauważa Newport – że dzieci przetwarzają język w obu półkulach. Jednak tradycyjne metody obrazowania nie pozwalały na obserwowanie tego zjawiska. Nie było jasne, czy dominacja lewej półkuli w zakresie zdolności językowych jest widoczna już od urodzenia, czy rozwija się z wiekiem, stwierdza uczona.
      Teraz, dzięki funkcjonalnemu rezonansowi magnetycznemu udało się wykazać, że u małych dzieci żadna z półkul nie ma w tym zakresie przewagi. Lateralizacja pojawia się z wiekiem. Ustala się ona w wieku 10-11 lat.
      W najnowszych badaniach udział wzięło 39 zdrowych dzieci w wieku 4–13 lat, których wyniki porównano z 14 dorosłymi w wieku 18–29 lat. Obie grupy zmierzyły się z zadaniem polegającym na rozumieniu zdań. W czasie rozwiązywania zadania każdy z uczestników poddany był skanowaniu za pomocą fMRI, a wyniki potraktowano indywidualnie. Później stworzono mapę aktywności mózgu dla grup wiekowych 4–6 lat, 7–9 lat, 10–13 lat i 18–29 lat.
      Badacze stwierdzili, że wyniki uśrednione dla każdej z grup pokazują, iż nawet u małych dzieci występuje preferencja (lateralizacja) lewej półkuli mózgu w czasie przetwarzania mowy. Jednak znaczny odsetek najmłodszych dzieci wykazuje silną aktywację prawej półkuli mózgu. U osób dorosłych prawa półkula aktywuje się podczas rozpoznawania ładunku emocjonalnego niesionego z głosem. Natomiast u dzieci bierze ona udział i w rozpoznawaniu mowy i w rozpoznawaniu ładunku emocjonalnego.
      Naukowcy sądzą, że jeśli udałoby im się przeprowadzić podobne badania u jeszcze młodszych dzieci, to obserwowaliby jeszcze większe zaangażowanie prawej półkuli mózgu w przetwarzanie języka.
      Obecnie Newport i jej grupa skupiają się na badaniach przetwarzania mowy w prawej półkuli mózgu u nastolatków i młodych dorosłych, u których lewa półkula mózgu została poważnie uszkodzona podczas udaru zaraz po urodzeniu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Tylko 15 proc. składu diety ludzi żyjących kilka tysięcy lat temu w południowej Polsce stanowiło mięso, a blisko 50 proc. rośliny – wynika z badań kości kilkudziesięciu zmarłych z epoki neolitu i brązu z Miechowa (Małopolskie).
      Analiza diety przodków człowieka sprzed kilku tysięcy lat jest dla naukowców bardzo trudnym zadaniem. W ostatnich latach coraz częściej stosowana jest w tym celu metoda izotopowa. Ilościowy stosunek izotopów określonych pierwiastków w kolagenie zawartym w kościach pomaga badaczom najstarszej przeszłości człowieka określić nie tylko pochodzenie danego człowieka, ale na przykład dietę. Tak też było w przypadku badań, w które zaangażowali się badacze z kilku polskich ośrodków: PAN, UJ i UKSW.
      Udało się nam ustalić, że dieta ludzi żyjących kilka tysięcy lat temu, w epoce neolitu i brązu, w południowej Polsce była tylko w niewielkim stopniu mięsna. Blisko 50 proc. jej składu stanowiły rośliny, a pozostałą część wypełniały inne produkty żywieniowe w tym najprawdopodobniej nabiał – powiedział PAP antropolog prof. Krzysztof Szostek z Instytutu Nauk Biologicznych UKSW w Warszawie.
      Jednym z celów badań, była próba ustalenia, w jaki sposób dieta zmieniała się na przestrzeni stuleci. Jak dodaje prof. Aldona Mueller-Bieniek z Instytutu Botaniki PAN w czasie analiz nie udało się odnotować zmiany statystycznej dotyczącej diety na przestrzeni około 5 tys. lat, począwszy od połowy VI tysiąclecia p.n.e. Oznacza to, że proporcja pokarmów roślinnych i zwierzęcych była podobna w tym czasie – mówi w rozmowie z PAP.
      Nie oznacza to, że hodowla zwierząt nie pełniła ważnej roli wśród ówczesnych ludzi. Przeciwnie, tylko należy podkreślić, że zwierzęta starano się maksymalnie wykorzystać, na przykład by dostarczały mleko lub na skóry. Pozyskanie z nich mięsa nie było priorytetem – dodaje prof. Szostek. Zwierzęta hodowlane mogły być też pożądaną siłą pociągową.
      Z analiz wynika, że do spożywanych (zapewne w różnej formie) zbóż należały głównie jęczmień i pszenice samopsza, płaskurka, później też orkisz.
      Czy wyniki badań są miarodajne dla diety na całym obszarze dzisiejszej Polski? Zdaniem prof. Szostka dieta mogła wyglądać w neolicie i epoce brązu podobnie na południu Polski, szczególnie na żyznych wyżynach lessowych. Być może inaczej na północy kraju. Naukowiec rozpoczął badania w tym zakresie i w najbliższych latach będzie mógł dać odpowiedź na to pytanie.
      Ustalenia naukowców dotyczące diety były możliwe dzięki przeprowadzeniu szeroko zakrojonych badań porównawczych, dotyczących głównie jednego stanowiska archeologicznego – w małopolskim Miechowie. Na przestrzeni objętej badaniami przez blisko 5000 lat mieszkały różne grupy ludzi, począwszy od pierwszych grup rolników na ziemiach Polski określanych przez archeologów jako kultura ceramiki wstęgowej rytej po kulturę łużycką w czasach epoki brązu. Eksperci pobrali kolagen do analiz izotopów azotu zarówno z ich kości, jak również szczątków zwierząt odkrytych w tym miejscu. Uzyskanie pełnego obrazu było możliwe dzięki zestawieniu tych danych z danymi z analiz archeobotanicznych (ziaren zbóż).
      Do tej pory badania izotopowe dotyczące rekonstrukcji diety wykonywano bez uwzględnienia analiz archeobotanicznych. Powodowało to, że obraz diety pradziejowych ludzi nie był pełny – z modeli wynikało wręcz, że spożywano wówczas głównie mięso, co nie mogło być prawdą – uważa prof. Szostek.
      Publikacja na temat diety mieszkańców Miechowa ukazała się w Journal of Archaeological Science Reports.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Okazuje się, że na utratę wagi w wyniku zmiany stylu życia na zdrowszy oraz na rozkład tłuszczu w organizmie wpływa wrażliwość mózgu na insulinę. Długoterminowe badania prowadzone  Niemieckie Centrum Badań nad Cukrzycą, Centrum Helmholza w Monachium oraz Szpital Uniwersytecki w Tybindze wykazały, że jeśli nasz mózg jest wrażliwy na obecność insuliny, możemy bardziej stracić na wadze, pozbyć się niezdrowego tłuszczu brzusznego i łatwiej utrzymać niską wagę przez lata. Jeśli jednak nasz mózg słabo reaguje na insulinę, to początkowo stracimy mniej kilogramów, z czasem ponownie przybierzemy na wadze, a na brzuchu zgromadzimy więcej tkanki tłuszczowej.
      Osoby o mózgach bardziej wrażliwych na insulinę zyskiwały na stosowaniu diety i ćwiczeń. Znacznie traciły na wadze i pozbywały się tkanki tłuszczowej z brzucha. Nawet gdy przestawały ćwiczyć i stosować dietę, to w czasie kolejnych dziewięciu lat gdy je obserwowaliśmy, przybierały niewiele tłuszczu, mówi doktor Martin Heni ze Szpitala Uniwersyteckiego w Tybindze, który stał na czele grupy badawczej.
      Z kolei u osób o mózgu mało wrażliwym lub niewrażliwym na insulinę zanotowano niewielką utratę wagi w ciągu 9 miesięcy od zmiany stylu życia na zdrowszy.
      Uczestnicy badań na 24 miesiące zmienili styl życia na taki, który sprzyjał zmniejszeniu wagi. Po 9 miesiącach przeciętna osoba, której mózg był wrażliwy na insulinę, straciła na wadze około 4,5 kilogramów, a osoba o niewrażliwym mózgu – około 0,5 kg. W kolejnych miesiącach osoby z mózgami wrażliwymi nadal traciły na wadze i po 24 miesiącach średnia utrata wagi wynosiła u nich niemal 6 kg. Przez kolejnych 76 miesięcy osoby te nie stosowały już nowego stylu życia, a mimo to przybrały na wadze jedynie około 0,5 kg.
      Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w przypadku osób o mózgach mało wrażliwych lub niewrażliwych na insulinę. Na wadze traciły jedynie przez 9 miesięcy. Następnie do 24. miesiąca stosowania zdrowszego trybu życia ich waga rosła i po 24 miesiącach była o około 1 kg wyższa niż przed rozpoczęciem badań. Utrzymywała się na wyższym poziomie przez kolejnych 76 miesięcy.
      Podobnie rzecz się miała z tłuszczem brzusznym. Osoby o bardziej wrażliwych mózgach traciły go więcej w wyniku ćwiczeń i diety bogatej w włókna roślinne, a po przerwaniu zdrowego trybu życia wolniej ponownie go zyskiwały. Tkanka tłuszczowa na brzuchu jest bardzo niekorzystna, gdyż jej obecność jest silnie powiązana z cukrzycą, ryzykiem chorób układu krążenia i nowotworów.
      Jak zauważyli autorzy w podsumowaniu swoich badań spostrzeżenia te wykraczają poza zakres chorób metabolicznych i wskazują na konieczność opracowania strategii radzenia sobie z opornością ludzkiego mózgu na insulinę.

      « powrót do artykułu
    • By Szkoda Mojego Czasu
      Przepraszam, że nie w temacie, ale chyba powinniśmy się zacząć poważnie bać "ekspertów" od zdrowia publicznego.  Poniżej wypowiedź jednego, a jeszcze niżej wykres jak  naprawdę wygląda ilość już wykrytych mutacji w stosunku do innych wirusów.
      "Profesor odniósł się również do doniesień na temat mutowania koronawirusa SARS-CoV-2: - Ten wirus mutuje bardzo niewiele, jest relatywnie stały, nie zaskakuje nas i na razie niczym nie grozi. Zmiany w mutacji są bardzo niewielkie - powiedział. Horban porównał też SARS-CoV-2 do wirusa grypy. Ten drugi mutuje znacznie szybciej i "właściwie to jest co roku nowy wirus i nie jesteśmy w stanie zrobić szczepionki, która zabezpieczy nas raz na zawsze".

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wydaje się, że spożywanie zbyt dużych ilości soli negatywnie wpływa na możliwość obrony organizmu przed bakteriami. Takie wnioski płyną z badań przeprowadzonych na myszach i 10 ochotnikach. Autorzy badań, Christian Kurts i jego zespół ze Szpitala Uniwersyteckiego w Bonn, wykazali, że myszy, w których diecie znajdowała się wysoka zawartość soli, gorzej radziły sobie z infekcją nerek spowodowaną przez E. coli oraz ogólnoustrojową infekcją Listeria monocytogenes. To bardzo zjadliwy patogen, wywołujący niebezpieczne zatrucia pokarmowe.
      Po badaniach na myszach rozpoczęto badania na 10 zdrowych ochotnikach w wieku 20–50 lat. Najpierw sprawdzono, jak w walce z bakteriami radzą sobie ich neutrofile. Następnie badani przez tydzień spożywali dodatkowo 6 gramów soli dziennie. Po tygodniu porównano działanie ich neutrofili. Okazało się, że w każdym przypadku radziły sobie one gorzej niż przed badaniem.
      Naukowcy nie sprawdzali, jak sól wpływa na zdolność organizmu do obrony przed wirusami.
      Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca, by dzienna dawka spożywanej soli nie przekraczała 5 gramów dziennie. Tymczasem przeciętny Polak każdego dnia spożywa średnio 10 gramów soli.
      Naukowcy sądzą, że sól na dwa sposoby upośledza zdolność układu odpornościowego do walki z bakteriami. Po pierwsze, gdy spożywamy za dużo soli uwalniane są hormony, które pomagają ją wydalić. Wśród tych hormonów znajdują się glukokortykoidy, o których wiadomo, że tłumią układ odpornościowy. Ponadto niemieccy badacze zauważyli, że gdy mamy w organizmie dużo soli, w naszych nerkach gromadzi się mocznik, a ten zaburza pracę neutrofilów.
      Wyniki badań zostały opublikowane na łamach Science Translational Medicine.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...