Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Wiadomo, dlaczego stal mięknie

Recommended Posts

Od terroryzmu kryminalnego, po polityczny, tylko ciekawe kto to wszystko zainicjował...A co sądzicie o zawaleniu się WTC 7? teoria naleśnikowa?, tam był pożar tylko na dwóch piętrach, chyba nikt nie konstruował budynku tak, aby zawalił się od niewielkiej ilości ognia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Łańcuch jest zawsze tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo. Jeżeli pożar na tych dwóch piętrach był dostatecznie silny, to masz przerwanie ciągłości "kręgosłupa" budynku i całość się wali. Poza tym popatrz na materiały z TV - dym nie leci z dwóch pięter, tylko z co najmniej kilkunastu równie intensywnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od terroryzmu kryminalnego, po polityczny, tylko ciekawe kto to wszystko zainicjował...A co sądzicie o zawaleniu się WTC 7? teoria naleśnikowa?, tam był pożar tylko na dwóch piętrach, chyba nikt nie konstruował budynku tak, aby zawalił się od niewielkiej ilości ognia.

 

Naprawdę Cię to interesuje? To proszę: http://wtc.nist.gov/

Tam masz olbrzymią liczbę dokumentów wyjaśniających, co się stało.

 

Tak swoją drogą... z badań nad teoriami spiskowymi wynika, że są one nie do obalenia, gdyż osoby w nie wierzące po prostu chcą w nie wierzyć, a wszelkie argumenty przeciw odbierają jako dalszą część spisku.

 

Wiecie, że Titanic zatonął, to w jego ładowni była egipska mumia i jej klątwa zatopiła statek? Oczywiście zatopiony został też celowo, bo miał wady czy też straty przynosił...

A czarną wołgę krążącą z komuny po Polsce pamiętacie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak swoją drogą... z badań nad teoriami spiskowymi wynika, że są one nie do obalenia, gdyż osoby w nie wierzące po prostu chcą w nie wierzyć, a wszelkie argumenty przeciw odbierają jako dalszą część spisku.

Otóż to ;) Niejednokrotnie się o tym przekonałem. Na podobnej zasadzie bardzo często "dowodem" jest, że nie da się udowodnić, że coś nie istnieje. I tak np. "dowodem" na istnienie Boga jest to, że nie można udowodnić, że go nie ma (oczywiście nie nazywam religii teorią spiskową :) taki przykład przyszedł mi do głowy i błagam, nie ciągnijmy off-topika na ten temat).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak jak myślałem... ;D Większość komentujących popiera teorie spiskową. Ktoś zobaczy jakiś film typu "Zeitgeist", ktoś przeczyta w interecie (mnóstwo jest stron próbujących udowodnić ludziom, że 11.09.2001 to kontrolowane wyburzenie)... Potem ktoś powie koledze, kolega powie o tym koledze itd. i szybkość roznoszenia plotki rośnie wykładniczo ;D Po jakimś czasie tyle ludzi w to wierzy, że wydaje się, że to ta teoria jest prawdziwa, a oficjalna wersja jest teorią spiskową :) A wszystko dlatego, że ludzie poszukują sensacji :;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

To były kontrolowane wyburzenia. Obejrzyj proszę dokładnie jak walą się te budynki, żaden stalowy budynek od pożaru nie zawali się w 3 sekundy...

Nie trzy sekundy, a co najmniej dwa razy dłużej. Wystarczyło że zapadło się jedno piętro, resztę załatwiła górna część budynku, która na odcinku tego jednego piętra uzyskała dość energii by niszczyć kolejne (i przy okazji po części samą siebie) nie wytracając tej energii po drodze. Budynek zachował się całkiem normalnie.

Budynek nie zawalił się od pożaru, a od uderzenia samolotu i pożaru. Budynki owszem, projektuje się tak aby wytrzymały pożar, ale nie taki! W żadnym budynku nie przechowuje się paliwa lotniczego, a tym bardziej nie w takich ilościach, więc projektant spokojnie założyć może że w razie pożaru będzie się palić tylko normalne wyposażenie wnętrza. To samo dotyczy innych materiałów palnych.

 

Kontrolowane wyburzenia wyglądają zupełnie inaczej. Widziałeś kiedyś takie? Na jakiej podstawie twierdzisz że było to kontrolowane wyburzenie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kontrolowane - z pewnością, przecież nie przypadkowe :). Trudno to ocenić, ale skoro WTC zawaliły się w taki, a nie inny sposób, tzn. że nie wszystkie wyburzenia muszą wyglądać identycznie. Swoją drogą to takie odbijanie piłeczki, ale dobrze że ten temat został poruszony ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czy ktokolwiek opublikował jakiekolwiek dowody podważające oficjalną wersję? Nie.

Dowodów można znaleźć w sieci mnóstwo. Dziś żaden racjonalnie myslący człowiek nie wierzy w oficjalną wersję wydarzeń. Sami konstruktorzy mówią, że WTC zbudowane jest w taki sposób, że nie ma szans, by się zawaliło po uderzeniu przez jeden samolot. Świadkowie podkreślają, że słyszeli serię wybuchów w momencie zawalania się wież (co dokładnie zresztą widać na filmach). Ale wy wiecie lepiej, nawet wobec tak oczywistych dowodów! A to, że niby boeing uderzył w pentagon, to rząd USA może sobie schować między bajki. Niech pokażą materiały wideo (kasety z nagrań z pobliskiego hotelu skonfiskowała CIA, poza tym na pewno kamer było sporo więcej).

rzydałoby się również, by powiedzieli, po co USA czy Izrael miałby organizować atak na WTC i Pentagon.

Tak samo zapytam, po co miałby to zrobić BinLaden? Ale najłatwiej oskarżyć al-kaidę! Wywołać nienawiść zachodu do "terroryzmu"! Nie żebym mówił, że to rząd amerykański zorganizował zamach (nawet RonPaul w to nie wierzy), ale nie wierzę też, żeby stała za tym al-kaida (bo niby dlaczego miałbym wierzyć, skoro rząd USA łże jak może, przedstawiając tą śmieszną "oficjalną wersję wydarzeń"?).

Potem ktoś powie koledze, kolega powie o tym koledze itd. i szybkość roznoszenia plotki rośnie wykładniczo Duży uśmiech Po jakimś czasie tyle ludzi w to wierzy, że wydaje się, że to ta teoria jest prawdziwa, a oficjalna wersja jest teorią spiskową Mrugnięcie A wszystko dlatego, że ludzie poszukują sensacji Z politowaniem

Media też szukają sensacji. A ileż to ludzi uwierzyło w głoszoną przez nią "oficjalną wersję wydarzeń"! I tyle ludzi w to wierzy, że wydaje się, że ta wersja oficjalna jest prawdziwa.

Czemu nie poruszacie tematu WTC7? Też się zawaliło od "uderzenia samolotu i pożaru"? ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sami konstruktorzy mówią, że WTC zbudowane jest w taki sposób, że nie ma szans, by się zawaliło po uderzeniu przez jeden samolot.

Sami konstruktorzy Titanika zapewniali, że jest niezatapialny. A konstruktorzy WTC mogą równie dobrze mówić wszystko, byle tylko nie wyjść na nieudolnych pseudospecjalistów, którzy nie byli w stanie zabezpieczyć budynku przed jak najbardziej prawdopodobnym wydarzeniem. Nie tylko straciliby na całe życie reputację, ale też mogliby odpowiadać karnie za niedociągnięcia przy projektowaniu budynku.

 

Świadkowie podkreślają, że słyszeli serię wybuchów w momencie zawalania się wież (co dokładnie zresztą widać na filmach).

Zapewne zakładasz, że w budynku nie było absolutnie żadnych łatwopalnych materiałów poza paliwem lotniczym? I na pewno udało się bez kłopotu podłożyć "serię ładunków" tak, by nikt tego nie zauważył? A nawet jeśli (załóżmy) doszło do podłożenia ładunków, to jaki masz dowód na to, że zrobili to przedstawiciele rządu, a nie terroryści?

 

Ale wy wiecie lepiej, nawet wobec tak oczywistych dowodów!

Problem w tym, że to nie są dowody. Zgadzam się z tym, że niektóre fakty są co najmniej niejasne, ale to żaden dowód na to, że Amerykanie wywołali te wydarzenia.

 

po co miałby to zrobić BinLaden? Ale najłatwiej oskarżyć al-kaidę! Wywołać nienawiść zachodu do "terroryzmu"! Nie żebym mówił, że to rząd amerykański zorganizował zamach (nawet RonPaul w to nie wierzy)

Po pierwsze: islamscy ekstremiści pokazali dziesiątki razy na całym świecie, że zabijanie w imię wiary jest dla nich codziennością.

Po drugie: na pewno bin Laden miał lepsze powody do zabijania Amerykanów, niż rząd amerykański. Szkoda, że nie podałeś w zamian konkretnego powodu, dla którego administracja USA miałaby powodować tak gigantyczną katastrofę. Wojna w Afganistanie nie była Amerykanom za bardzo na rękę, a to ona była odpowiedzią na WTC. Tu subtelna uwaga: w Afganistanie nie ma ropy.

Po trzecie: powołanie się na pojedynczą osobę, nawet jesli jest to członek Izby Reprezentantów, to bardzo marny dowód. Zawsze, w każdej grupie znajdziesz oszołoma, który myśli inaczej od reszty.

 

Czemu nie poruszacie tematu WTC7? Też się zawaliło od "uderzenia samolotu i pożaru"? ;D

A jaki biznes miałby rząd w zawalaniu tak mało znaczącego budynku? Swoją drogą: zobacz sobie tutaj: http://wtc.nist.gov/media/WTC7_Technical_Briefing_082608.pdf , polecam stronę 26. Nadal twierdzisz, że zawalenie się głównych budynków nie spowodowało uszkodzenia WTC7?

 

I jeszcze jedno, najbardziej oczywiste pytanie: jeżeli w Pentagon nie uderzył samolot, to gdzie się podział ten Boeing, który przecież wystartował i rzekomo nie trafił w Pentagon? Co się stało z pasażerami? Przecież wystartowali tym samolotem i gdzieś musieli zginąć, skoro nie wrócili do domów.

 

Tak jak mówię: sytuacja nie jest jasna, ale przedstawiane przez Ciebie poszlaki są jeszcze mniej przekonujące, niż oficjalna wersja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ale to żaden dowód na to, że Amerykanie wywołali te wydarzenia.

Po drugie: na pewno bin Laden miał lepsze powody do zabijania Amerykanów, niż rząd amerykański. Szkoda, że nie podałeś w zamian konkretnego powodu, dla którego administracja USA miałaby powodować tak gigantyczną katastrofę.

Nie zarzucaj mi czegoś, czego nie powiedziałem. Napisałem:

Nie żebym mówił, że to rząd amerykański zorganizował zamach (nawet RonPaul w to nie wierzy)
Zapewne zakładasz, że w budynku nie było absolutnie żadnych łatwopalnych materiałów poza paliwem lotniczym? I na pewno udało się bez kłopotu podłożyć "serię ładunków" tak, by nikt tego nie zauważył?

I mam rozumieć, że te łatwopalne materiały miały spowodować serię wybuchów? A co z relacjami światków (m.in. strażaków)? Też kłamią?

Po pierwsze: islamscy ekstremiści pokazali dziesiątki razy na całym świecie, że zabijanie w imię wiary jest dla nich codziennością.

To jest odwracanie kota ogonem. Świat nie lubi islamu, bo ten atakuje Zachód. Tymczasem mam wrażenie, że jest całkiem odwrotnie - to Bush wpieprza się w Azję, szerząc w niej swoje pływy, narzucając demokrację, czego islam (słusznie) nie toleruje.

I jeszcze jedno, najbardziej oczywiste pytanie: jeżeli w Pentagon nie uderzył samolot, to gdzie się podział ten Boeing, który przecież wystartował i rzekomo nie trafił w Pentagon? Co się stało z pasażerami? Przecież wystartowali tym samolotem i gdzieś musieli zginąć, skoro nie wrócili do domów.

Samolot rzekomo wystartował i rzekomo trafił w Pentagon. Skąd mam wiedzieć, czy wystartował, czy i gdzie poleciał, co się stało z pasażerami? Sterowany był ponoć przez niezbyt doświadczonego pilota. Eksperci mówią, że takie manewry, jakie on niby wykonał, są praktycznie niemożliwe (a już nie w jego wypadku). Gdyby to Boeing uderzył w Pentagon, dziura byłaby znacznie większa! A ona jest po prostu mała. Nie słyszałem też nic o szczątkach, które by potwierdziły, że to był Boeing. Gdyby to była prawda, to by się tak z tym nie kryli i ujawniliby kasety z nagraniami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepraszam za Rona Paula. Nie chciałem zrobić nic złego, zwykła pomyłka.

 

I mam rozumieć, że te łatwopalne materiały miały spowodować serię wybuchów?

Cóż za zaskoczenie: materiały łatwopalne mogą wybuchać ;) Pewnie nie spodziewałeś się tego? :)

 

A co z relacjami światków (m.in. strażaków)? Też kłamią?

Oni powiedzieli, że słyszeli wybuchy. Nie powiedzieli, że widzieli odpalanie ładunków wybuchowych.

 

Po pierwsze: islamscy ekstremiści pokazali dziesiątki razy na całym świecie, że zabijanie w imię wiary jest dla nich codziennością.

To jest odwracanie kota ogonem.

Nie. To jest prezentowanie faktu. Chyba nie zaprzeczysz, że muzułmanie przeprowadzali zamachy już wielokrotnie?

 

Tymczasem mam wrażenie, że jest całkiem odwrotnie - to Bush wpieprza się w Azję, szerząc w niej swoje pływy, narzucając demokrację, czego islam (słusznie) nie toleruje.

Teraz to Ty odwracasz kota ogonem, bo odwracasz chronologię zdarzeń.

 

Samolot rzekomo wystartował i rzekomo trafił w Pentagon. Skąd mam wiedzieć, czy wystartował, czy i gdzie poleciał, co się stało z pasażerami?

Czyli nie masz przekonującego dowodu na to, że samolot NIE uderzył w Pentagon. Moim skromnym zdaniem ukrycie kilkudziesięciu (a może nawet ponad setki czy jeszcze więcej, nie wiem) pasażerów byłoby lekko skomplikowaną operacją. Ta porażająco prosta myśl moim zdaniem jest jednym z najsilniejszych argumentów obalających teorię spiskową.

 

Sterowany był ponoć przez niezbyt doświadczonego pilota. Eksperci mówią, że takie manewry, jakie on niby wykonał, są praktycznie niemożliwe (a już nie w jego wypadku).

Wiesz, ja też niejednokrotnie na rowerze wykonywałem manewry, których "nie miałem prawa" wykonać. Jak sobie pomyślę, ile już miałem wypadków, z których nie powinienem wyjść cało, to mi ciarki idą po plecach - a tymczasem nawet nie musiałem nigdy wymieniać kasku. Setki razy się o tym przekonałem, że adrenalina potrafi zdziałać cuda, jeśli jest wspierana przez łut szczęścia.

 

Gdyby to Boeing uderzył w Pentagon, dziura byłaby znacznie większa!

Chyba nie spodziewasz się, że istnieje na świecie stożkowaty obiekt zdolny do przebicie wzmacnianej ściany o grubości 24 cali z prędkością ok. 200 m/s bez zapadnięcia się do środka, co?

 

Nie słyszałem też nic o szczątkach, które by potwierdziły, że to był Boeing.

Służę uprzejmie:

http://www.pentagonresearch.com/757debris.html

http://www.rense.com/general32/phot.htm

 

Gdyby to była prawda, to by się tak z tym nie kryli i ujawniliby kasety z nagraniami.

Czy Ty naprawdę nie zauważyłeś nigdy, że dowody są ZAWSZE utajniane przez wymiar sprawiedliwości? Przecież to jest normalna i oczywista praktyka. No i chyba ktoś musiałby solidnie oszaleć, by pokazywać na cały świat szczegóły konstrukcji jednego z najważniejszych budynków świata! Z tego samego powodu Norwegowie nie podnieśli z dna morza całego "Kurska", za to musieli się babrać z bardzo skomplikowaną operacją odcinania dzioba.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cóż za zaskoczenie: materiały łatwopalne mogą wybuchać

Chodzi o to, że wybuchały tak, jak w kontrolowanym wyburzeniu.

Teraz to Ty odwracasz kota ogonem, bo odwracasz chronologię zdarzeń.

To jaka jest ta chronologia zdarzeń? ;)

Czyli nie masz przekonującego dowodu na to, że samolot NIE uderzył w Pentagon.

Ale to mnie powinni przekonać, że to samolot uderzył w pentagon :)

No i chyba ktoś musiałby solidnie oszaleć, by pokazywać na cały świat szczegóły konstrukcji jednego z najważniejszych budynków świata!

Ale po co mi szczegóły konstrukcji? Wystarczy mi film, na którym wyraźnie widać, jak leci boeing i wbija się w pentagon.

OK, może to i prawda. Ale zastanawia mnie jeszcze jedno. Czy przy tej sile uderzenia, wybuchu, zewnętrzny pierścień Pentagonu miał jeszcze prawo stać (oczywiście mówię o miejscu uderzenia). Na początku była tylko dziura. Dopiero jakiś czas po uderzeniu ten fragment pierścienia się zawalił (w wyniku czego?).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chodzi o to, że wybuchały tak, jak w kontrolowanym wyburzeniu.

Słuchaj, czy naprawdę spodziewasz się, że w płonącym od paru godzin budynku nic nie będzie wybuchało? Polecam analizę wydarzeń np. z typowego trzęsienia ziemi - proces nachodzenia na siebie płyt tektonicznych nie powoduje zapalenia ognia na powierzchni, a mimo to do wybuchów i pożarów w miastach bardzo często dochodzi. A tutaj masz jeszcze do tego wszystkiego rozlanie kilkudziesięciu ton paliwa lotniczego.

 

To jaka jest ta chronologia zdarzeń? ;)

A nie taka przypadkiem, że na Afganistan najechano PO zamachu, a nie PRZED?

 

Ale to mnie powinni przekonać, że to samolot uderzył w pentagon :)

No więc przed chwilą przedstawiłem Tobie dowody na rozjaśnienie Twoich wątpliwości. Czego jeszcze oczekujesz? Może będę w stanie pomóc. Jeżeli Ty mi przedstawiasz wątpliwości, ja Tobie przedstawiam dowody, a Ty nadal wątpisz, to może cierpisz na oporność na informacje? Nie próbuję Ciebie obrazić, ale mam wrażenie, że zaczyna tu działać mechanizm wspomniany przez Mariusza: próby racjonalnego wyjaśnienia sytuacji są postrzegane jako element spisku :)

 

Ale po co mi szczegóły konstrukcji? Wystarczy mi film, na którym wyraźnie widać, jak leci boeing i wbija się w pentagon.

A widziałeś kiedyś obraz z kamery CCTV? ŻADNA z nich nie kręci filmów z prędkością 24 klatek/s, bo przechowywany obraz zajmowałby zbyt wiele miejsca na nośniku. A samolot leciał z prędkością 200 m/s, przypominam. Poza tym: czy nie wystarczą Tobie dowody materialne, czyli części porozrzucane w środku i na zewnątrz (bzdurą jest jedna z teorii spiskowych, że pod Pentagonem nie znaleziono części samolotu), ciała, które trafiły do kostnic itp.?

 

OK, może to i prawda. Ale zastanawia mnie jeszcze jedno. Czy przy tej sile uderzenia, wybuchu, zewnętrzny pierścień Pentagonu miał jeszcze prawo stać (oczywiście mówię o miejscu uderzenia).

Empire State Building przetrwał już w latach trzydziestych uderzenie bombowca. Pamiętaj, że Pentagon jest jednym z najbardziej wzmocnionych budynków na świecie.

 

Na początku była tylko dziura. Dopiero jakiś czas po uderzeniu ten fragment pierścienia się zawalił (w wyniku czego?).

Po pierwsze: strażacy dość często celowo zawalają fragmenty budynków, np. żeby dostać się do wnętrza (to widac nawet podczas małych pożarów w domach jednorodzinnych). Po drugie: TAKA temperatura przez TAKI czas może znacznie osłabić beton. Żeby nie być gołosłownym: http://solidnydom.pl/cv_203_8793,szkody_pozarowe_w_betonie.htm z akcentem na cytat:

Upraszczając zagadnienie, można przy sprawdzaniu bezpieczeństwa pożarowego przyjąć, że beton do temp. 500 !C zachowuje swoją pełną wytrzymałość, zaś powyżej tej temperatury wytrzymałość jest równa zero.

 

Pozdrawiam :(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odpowiem najkrócej: głupoty ten człowiek wygaduje. Linki:

 

http://www.pentagonresearch.com/757debris.html

http://www.pentagonresearch.com/lamps.html (pięć ściętych lamp ;) rakieta je ścięła? :) ) warto też obejrzeć symulację, która świetnie wyjaśnia teorie spiskowe na temat kamery.

http://www.pentagonresearch.com/scenemap.html

 

Nawet nie chce mi się polemizować z tymi idiotyzmami.

 

I jeszcze jedno: to, że jest monitorowany, nie oznacza jeszcze, że taśmy zostały opublikowane. Właśnie na tym polega problem: teorię spiskową opiera się na obrazie z jednej jedynej kamery, która robiła zdjęcia z bardzo małą częstotliwością i nie była w stanie zauważyć samolotu, bo ten był akurat zasłonięty przez inny obiekt.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Naprawdę nie zauważyłeś, że najwiekszą część obwodu stanowią łopatki, które zostały oberwane?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Naprawdę nie zauważyłeś, że najwiekszą część obwodu stanowią łopatki, które zostały oberwane?

Jakiś dowód? Projekt? Rysunek?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sam pokazałeś zdjęcia tego silnika. Teraz spróbuj sobie wyobrazić, jak wąski by był po oderwaniu łopatek. No, ale skoro jesteś aż tak oporny na informacje, to proszę bardzo, obrazek ze strony producenta tego silnika:

http://www.pratt-whitney.com/StaticFiles/Pratt%20&%20Whitney/News/Image%20Library/Assets/Images/pw2000_cutaway_high.jpg - po urwaniu łopatek zostaje max 1/3 średnicy.

 

Ile jeszcze będziesz mnie męczył takimi pseudodowodami?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli sam rdzeń powinien być średnio wielkości człowieka, a na zdjęciach, które pokazałeś, części nie sięgają kolan. Przeanalizowałbym też masę - łopatki zapewne zbyt wiele nie ważyły.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie sięgają kolan? Chyba dość różnie postrzegamy te zdjęcia. Pamiętaj o perspektywie. A tak w ogóle, to co ma masa łopatek do rzeczy? Zresztą, naprawdę nie chce mi się tego ciągnąć. Wystarczy, że przez cztery strony dyskutujemy na ten temat i niczym przekonującym do tej pory się nie popisaliście. Zwyczajnie nie mam już ochoty szukać kolejnych informacji. Polecam http://www.pentagonresearch.com i na tym kończę mój udział w dyskusji.

 

EDIT: albo nie. Ostatni raz wklejam jakiekolwiek informacje.

http://911research.wtc7.net/essays/pentagon/index.html przeczytaj to ze szczególnym naciskiem na przeczytanie informacji na temat katastrofy C130 w Iranie i szczątków, jakie wówczas powstały.

 

Od tego momentu kończę dyskusję na ten temat. Na koniec chciałbym jeszcze raz zwrócić uwagę na totalny idiotyzm poglądu, że lot 77 nie wbił się w Pentagon, z uwagi na fakt, że nigdzie nie znaleziono alternatywnego miejsca jego katastrofy, samolot przepadł, a pasażerowie zginęli. EOT.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Międzynarodowy zespół naukowy, na czele którego stali specjaliści z University of Edinburgh, zidentyfikował geny powiązane ze starzeniem się i wyjaśnia, dlaczego proces starzenia się przebiega tak różnie u różnych ludzi. Wyniki badań sugerują, że utrzymywanie odpowiedniego poziomu żelaza we krwi pomaga starzeć się lepiej i żyć dłużej.
      Naukowcy oparli swoje badania na na analizie danych genetycznych ponad miliona osób. Jesteśmy bardzo podekscytowani tymi wynikami. Mamy tutaj silną sugestię, że zbyt wysoki poziom żelaza we krwi zmniejsza liczbę zdrowo przeżytych lat oraz że utrzymywanie odpowiedniego poziomu żelaza pozwala kontrolować proces starzenia się. Sądzimy, że nasze odkrycia dotyczące metabolizmu żelaza pozwoli wyjaśnić, dlaczego spożywanie bogatego w żelazo czerwone mięso wiąże się z różnymi schorzeniami wieku starszego, jak na przykład z chorobami serca, mówi główny badać doktor Paul Timmers.
      Wraz z wiekiem nasz organizm powoli traci zdolność do homeostazy, czyli utrzymywania równowagi pomiędzy poszczególnymi parametrami. Brak tej równowagi jest przyczyną wielu chorób, a w końcu śmierci. Jednak przebieg procesu starzenia się jest bardzo różny u różnych ludzi. U niektórych pojawiają się poważne chroniczne schorzenia już w dość młodym wieku i ludzie ci szybko umierają, inni z kolei żyją w zdrowiu przez bardzo długi czas i do końca swoich dni są w dobrej kondycji.
      Autorzy najnowszych badań przyjrzeli się genom i odkryli dziesięć regionów odpowiedzialnych za długość życia, długość życia w zdrowiu oraz długość życia w idealnych warunkach. Naukowcy zauważyli, że istnieje silna korelacja pomiędzy tymi trzema czynnikami, a poziomem żelaza we krwi. Badania statystyczne przeprowadzone metodą randomizacji Mendla potwierdziły, że poziom żelaza ma najbardziej istotny wpływ na długość życia w zdrowiu.
      Na poziom żelaza we krwi wpływ ma nasza dieta. Zbyt wysoki lub zbyt niski jego poziom jest powiązany z chorobami wątroby, chorobą Parkinsona, a w starszym wieku wiąże się z obniżeniem zdolności organizmu do zwalczania infekcji. "Możliwości syntezy hemu spadają wraz z wiekiem. Jego niedobory prowadzą do akumulacji żelaza, stresu oksydacyjnego i dysfunkcji mitochondriów.
      Akumulacja żelaza pomaga patogenom w podtrzymaniu infekcji, co jest zgodne z obserwowaną u osób starszych podatnością na infekcje. Z kolei nieprawidłowa homeostaza żelaza w mózgu wiąże się z chorobami neurodegeneracyjnymi, jak choroba Alzheimera, Parkinsona czy stwardnienie rozsiane, piszą autorzy badań.
      Naukowcy zastrzegają, że kwestie te wymagają dalszych badań, ale już przewidują, że ich odkrycie może doprowadzić do opracowania leków, które zmniejszą niekorzystny wpływ starzenia się na zdrowie, wydłużą nie tylko ludzkie życie, ale też okres życia w zdrowiu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda są pierwszymi, którzy uzyskali system składający się z „zaprojektowanych elektronów“. Pozwala to na dobranie właściwości elektronów, a w przyszłości umożliwi stworzenie nowych typów materiałów.
      Sercem wszystkich dzisiejszych technologii jest zachowanie się elektronów w materiale. Teraz jesteśmy w stanie dobrać podstawowe właściwości elektronów tak, by zachowywały się one w sposób rzadko spotykany w zwykłych materiałach - mówi profesor Hari Manoharan.
      Pierwszym stworzonym w ten sposób materiałem jest struktura w kształcie plastra miodu, zainspirowana grafenem. Naukowcy nazwali ją „molekularnym grafenem“.
      Uczeni za pomocą skaningowego mikroskopu elektronowego umieszczali pojedyncze molekuły tlenku węgla na idealnie gładkiej powierzchni miedzi. Węgiel odpychał wolne elektrony z atomów miedzi i zmuszał je do utworzenia heksagonalnej struktury, w której miały właściwości podobne do elektronów w grafenie, czyli zachowywały się tak, jakby nie miały masy. Aby odpowiednio dobrać ich właściwości uczeni przesuwali molekuły CO, co zmieniało symetrie przepływu elektronów. W pewnych ustawieniach zachowywały się one tak, jakby były wystawione na działanie pola elektrycznego bądź magnetycznego. Inne ułożenie molekuł umożliwiało np. na precyzyjne dobranie gęstości elektronów na powierzchni. Możliwe było też wyznaczenie obszarów, na których elektrony zachowywały się tak, jakby posiadały masę. Jedną z najbardziej niesamowitych rzeczy, którą osiągnęliśmy jest spowodowanie, by elektrony zachowywały się tak, jakby znajdowały się w silnym polu magnetycznym, podczas gdy w rzeczywistości nie ma żadnego pola - stwierdza Manoharan. Dzięki teorii opracowanej przez współautora badań, którym jest Francisco Guinea z Hiszpanii, naukowcy byli w stanie obliczyć, jak ułożyć atomy węgla, by elektrony zachowywały się jak zostały poddane polu magnetycznemu do 60 tesli.
      To nowe pole do badań dla fizyki. Grafen molekularny to pierwsza z wielu możliwych struktur. Sądzimy, że nasze badania pozwolą na stworzenie nowych przydatnych w elektronice materiałów - mówi Manoharan.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak wrócić do domu, gdy się jest małą mrówką i mieszka na pustyni? Można korzystać z polaryzacji światła słonecznego, liczenia kroków czy dwutlenku węgla wydychanego przez owady w gnieździe. Okazuje się też, że w wyjątkowych sytuacjach udaje się skorzystać ze wskazówek magnetycznych i wibracyjnych.
      Naukowcy z Instytutu Ekologii Chemicznej Maxa Plancka w Jenie przeprowadzili eksperymenty na mrówkach z rodzaju Cataglyphis w ich naturalnym środowisku w Tunezji i Turcji. Wyniki studium ukazały się w pismach PLoS ONE i Current Biology.
      Niemcy sprawdzali, czy przy braku wskazówek innego rodzaju mrówki posłużą się magnetyzmem i drganiami. Jak ujawnia doktorantka Cornelia Buehlmann, dokładnie tak było. Wytrenowane C. noda bez problemu wskazywały swoje gniazdo, kiedy przed wejściem do niego zamontowano zasilane bateriami urządzenie wibracyjne. By wykluczyć elektromagnetyczny wpływ urządzenia, umieszczono je też w taki sposób, że nie miało kontaktu z gruntem. Wtedy wytrenowane mrówki zachowywały się tak samo jak ich towarzyszki z grupy kontrolnej - poruszały się bez celu. Jeśli nad gruntem w pobliżu wejścia do gniazda umieszczono dwa silne magnesy neodymowe, które wytwarzały pole o natężeniu ok. 21 militesli (pole magnetyczne Ziemi wynosi, dla porównania, 0,041 militesli), mrówki znowu bez problemu trafiały do domu.
      Nie wiadomo, który ze zmysłów mrówki wykorzystują, orientując się na podstawie sztucznego pola magnetycznego wokół gniazda. To nie oznacza, że mrówki mają narząd czuciowy do wykrywania pól magnetycznych. Ich zachowanie może również być wynikiem zmienionych wzorców komunikacji elektrycznej między neuronami, które owady zapamiętują. Co ciekawe, reakcja pojawia się, choć w naturze C. noda nie spotkają się raczej ani z drganiami, ani z silnymi magnesami. Jak widać, przystosowując się do nieprzyjaznych życiu środowisk, mrówki mogą polegać na wszystkich zmysłach.
      Zamieszkujące tunezyjskie pustynie solne mrówki Cataglyphis fortis polegają na zapachu gniazda. Podczas eksperymentów poruszały się pod wiatr (czyli jakby wzdłuż "śladu" dwutlenku węgla z gniazda), jeśli stężenie CO2 nie było zbyt wysokie i odpowiadało poziomowi występującemu zwykle wokół norki. Jak jednak rozpoznać własne gniazdo, skoro bez względu na kolonię owady wydzielają taki sam gaz? Niemcy wyjaśniają, że mrówki polegają głównie na integracji trasy - polaryzacji światła i liczeniu kroków. Gdy mrówki przeniesiono w pobliże gniazda po tym, jak udały się do źródła pokarmu, unikały podążania za wyziewami z własnej norki, bo nie pasowała im liczba kroków.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Studenci ekonomii z Lehigh University w Pensylwanii wyliczyli, ile kosztowałoby zbudowanie Gwiazdy Śmierci - bojowej stacji kosmicznej z "Gwiezdnych wojen".
      Wg Amerykanów, średnica pierwszej stacji wynosiła 140 km. Założono, że stosunek stali do objętości konstrukcji jest taka, jak we współczesnych okrętach wojennych. Po dokonaniu obliczeń okazało się, że w takim przypadku do budowy Gwiazdy Śmierci trzeba by 1,08x1015 ton stali. Przyjmując, że dzisiejsze tempo produkcji stali to 1,3 mld ton rocznie, wstępny (odlewniczy) etap prac zakończyłby się dopiero po 833315 latach. Koszt operacji wynosiłby 852.000.000.000.000.000 dol. (wg cen z br.). To odpowiednik światowego produktu krajowego brutto pomnożonego przez 13 tysięcy.
      Skoro potrzebowalibyśmy 1,08x1015 ton stali, oznacza to, że na Ziemi znajduje się tyle żelaza, że dałoby się z tego skonstruować ponad 2 mld Gwiazd Śmierci. Jak napisano na blogu Centives, przy realizacji projektu obliczonego na miliardy stacji budowniczy musieliby wykorzystać całe żelazo ze skorupy ziemskiej i sięgnąć po to z jądra.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...