Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Badania arktycznych lodowców dostarczają interesujących danych na temat skażenia środowiska przez przemysł - informują naukowcy z amerykańskiego Desert Research Institute. O swoich odkryciach donoszą na łamach czasopisma Proceedings of the National Academy of Sciences.

Analiza pobranego z lodowców materiału, którego pochodzenie szacuje się na lata 1772-2003, wykazała wysoką zawartość zanieczyszczeń towarzyszących spalania węgla. Chodzi głównie o metale ciężkie, tal oraz ołów, których stężenie w badanych próbkach było znacznie wyższe, niż przewidywano. Co ciekawe, okresy maksymalnego zanieczyszczenia przypadały na inne lata, niż sugerowały zebrane dotychczas informacje.

Zwykło się uważać, że toksyczne metale ciężkie wykazywały najwyższe stężenie w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych dwudziestego wieku, u szczytu aktywności przemysłowej w Europie i w Stanach Zjednoczonych, przed podpisaniem ustawy o czystym powietrzu [ang. Clean Air Act - przyp. red.] we wczesnych latach siedemdziesiątych, mówi dr Joe McConnell, główny autor analizy. Okazuje się jednak, że stopień skażenia południowej Grenlandii był wyższy sto lat temu, gdy gospodarki Ameryki Północnej i Europy korzystały głównie z węgla, przed nadejściem czystszych, wydajniejszych metod spalania węgla oraz przejścia na gospodarkę opartą na ropie naftowej i gazie.

Dość często narzekamy na poważne zanieczyszczenie powietrza w dzisiejszych czasach, lecz okazuje się, że na początku XX wieku stopień skażenia środowiska był 2 do 5 razy wyższy, niż obecnie, i 10 razy wyższy, niż przed rozpoczęciem rewolucji przemysłowej w połowie XIX wieku. Badacze zastrzegają jednak, że nawet występujący obecnie poziom zanieczyszczenia jest poważnym powodem do zmartwienia. W swoim raporcie naukowcy ostrzegają szczególnie przed konsekwencjami gwałtownego rozwoju krajów azjatyckich, których przemysł korzysta intensywnie z węgla jako podstawowego źródła energii. Według naukowców toksyczne metale wydzielane podczas spalania węgla zostaną uwolnione do atmosfery, a następnie mogą przenosić się aż do Europy i Stanów Zjednoczonych. Mogą przez to stać się poważnym zagrożeniem dla organizmów żywych, w tym, niestety, także dla ludzi.

Wpływ [zanieczyszczenia] na zdrowie ludzi w rejonie Arktyki nie został jeszcze oceniony, mówi McConnell. Zastrzega jednak, że zastosowanie "czystych" technologii spalania węgla lub stopniowa rezygnacja z tego paliwa może zapobiec dalszemu pogarszaniu się sytuacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Badania azjatyckiego miasta i jego wpływ na pozostałą cześć świata jest właśnie przeprowadzany. Zobaczy się wyniki. Bez sensu siać panikę zawczasu.

Przygotowywane są kolejne ekologiczne metody pozyskiwania energii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

jeśli chodzi o lodowce... to warto badać puki jeszcze są bo już za kilka lat... może się okazać że nie ma co badać

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

To przebadajmy od razu ziemie, bo się okaże że będziemy musieli dna oceanów badać, jak nas zaleje ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

no badamy badamy i jeszcze wieeeeeele pozostało do zbadania/odkrycia. ziemia a właściwie gleba cały czas nas zaskakuje, dostarcza nowych rozwiązań jest niekończącym się arsenałem nowych możliwości...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

Jak ją woda lodowcowa zaleje, to już badać nie będziemy gleby, tylko don oceaniczne ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

tylko pytanie czy my damy radę... z przetrwaniem tego zalewu... a coś mi się to nie widzi

Share this post


Link to post
Share on other sites

>Okazuje się jednak, że stopień skażenia południowej Grenlandii był wyższy sto lat temu, gdy >gospodarki Ameryki Północnej i Europy korzystały głównie z węgla

 

Skoro wtedy zanieczyszczenia były wyższe to dlaczego teraz mamy "efekt cieplarniany"? Czyżby teorie spiskowe o bliźniaczym słońcu (brązowy lub czarny karzeł) były prawdziwe? W końcu występowaniu układów bliźniaczych jest we wszechświecie bardzo powszechne, a tym bardziej brązowych karłów. Czarne są narazie hipotetyczne...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po pierwsze: nie mylmy zanieczyszczenia metalami ciężkimi i efektu cieplarnianego. Po drugie: do dziś nie istnieje żaden naukowy dowód na to, że efekt cieplarniany jest spowodowany działalnością człowieka i emisją CO2 do atmosfery ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po trzecie na efekt cieplarniany składa się mnóstwo czynników i nikt nie stwierdzi, że nie może on narastać systematycznie od kilkuset lat...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro na początku XX wieku skażenie było do 5 razy większe to o co właściwie teraz chodzi?

Rozwalają mnie te teksty całych tych 'naukowców':

Badacze zastrzegają jednak, że nawet występujący obecnie poziom zanieczyszczenia jest poważnym powodem do zmartwienia.

nie było mi dane jak dotąd przeczytać artykułu w którym takiego zdania by nie było. Zero dowodów, zero sprawdzalnych aktów naukowych, tylko "naukowcy zalecają się martwić". A ja zalecam się obudzić.

 

Ludzie, mam nadzieję że Wy też to widzicie i nie wierzycie w te ich brednie a także widzicie po co oni to robią i do czego chcą doprowadzić. Chcą byście żyli w ciągłym strachu i poczuciu że tylko rząd może was uratować i że tylko on roztacza nad Wami troskliwą opiekę i w ten sposób stali się jego marionetkami. Biednymi kukiełkami wychowanymi na strachu.

 

Btw. to istnieją dowody kilku masowych kataklizmów, zlodowaceń, potopu i na pewno wielu innych i jakoś gatunek ludzki jeszcze istnieje, żyje i się rozwija. Czy to wam nie daje do myślenia? Bóg nie stworzył świata i człowieka po to by go tak szybko zgładzić. Ziemia i ludzkość będzie istniała po wsze czasy. A jeżeli nawet coś was zaleje i utopi wasze pryszczate dupska to chyba nic się nikomu nie stanie? Oczywiście poza tym, że firma straci pracownika a samochód i laptop właściciela...

Share this post


Link to post
Share on other sites
poczuciu że tylko rząd może was uratować i że tylko on roztacza nad Wami troskliwą opiekę i w ten sposób stali się jego marionetkami.

A co do ma niby do rzeczy?! Próbujesz nam wmawiać, że ołów jest dla człowieka neutralny i nie ma powodu do zmartwienia, że wdychamy go na codzień?

 

Skoro na początku XX wieku skażenie było do 5 razy większe to o co właściwie teraz chodzi?

O to chodzi, że ołów jest silną toksyną i nawet stężenie 5x niższe, niż kiedyś, wciąz jest potencjalnie groźne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to już po ptokach... Biedactwo już samo nie myśli... Czy Ty sobie wyobrażasz że zły i niedobry ołów może Ci zrobić krzywdę, ale nie robi bo ma skrupuły albo boi się sankcji? Że coś go powstrzymuje? Gdyby miało się coś stać to stałoby się 80 lat temu.

 

Ołów rzeczywiście jest szkodliwy, ale widać nie tak jak ktoś próbuje nam to wmówić, skoro jeszcze żyjemy i [przynajmniej ja] mamy się dobrze. A rząd ma tu do tego tyle, że jeśli będzie wiedział że zrobicie wszystko by się 'uratować' to będzie mógł wami manipulować (jeszcze bardziej niż robi to do tej pory).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mamy się dobrze? Coraz dłuższa średnia długość życia jest wyłącznie zasługą rozwoju medycyny, ale na pewno nie czystszego środowiska. Chorujemy coraz częściej, a ołów ma zadziwiające zdolności akumulacji w organizmie - nic dziwnego, że objawy pojawiają się dopiero po pewnym czasie.

 

Poza tym gdybyś na chwilę odstawił(a) na półkę to lewackie krzykactwo zauważył(a)byś może, że przytaczaną opinię wygłosił naukowiec, nie polityk. Jedni z drugimi wbrew pozorom bardzo się nie lubią.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ze krytykuję rząd i go nie popieram nie oznacza że jestem lewakiem (lewaczką) choć przyznam że może to zajeżdżać trochę jakąś anarchią. Jednak zapewniam Cię że na pewno jest mi bliżej na prawą stronę (mogłeś to wywnioskować chociażby  z odniesienia się do planów Bożych)... no ale biorąc pod uwagę że cała ta różowo czerwona komunistyczna śmietanka uważa się za PRAWICĘ to mogę Ci wybaczyć pomyłkę.

Owszem, wiem że te opinie wygłaszają naukowcy, nie zmienia to jednak faktu, że uważam iż są oni jednym z trybików Systemu i im nie wierzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście, masz prawo wierzyć tylko sobie. Najlepiej w ogóle zlikwidować prawo i jakiekolwiek przepisy o ochronie środowiska, bo służą wyłacznie ograniczeniu ludzkiej wolności. Przecież wszyscy widzimy w telewizji, jaki piękny jest pekiński smog o poranku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

są oni jednym z trybików Systemu i im nie wierzę.

 

Wiec przestań marnować energię na coś, na co nie umiesz zasiać choćby jednego ziarnka żeby cokolwiek zmienić. Użalanie zostaw w konfesjonale i idź popływać a zobaczysz, że ten Twój cały system będzie lepszy niż wydawało Ci się to wcześniej. Skieruj energię na to, co rzeczywiście zależy od Ciebie. Popracuj nad myśleniem globalnym. Życzę miłego dnia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

jaki piękny jest pekiński smog o poranku.

 

Gdybym usunął z płuc wszystkich mieszkańców Pekinu węgiel spokojnie udałoby się uzbierać 10kg paczkę brykietu potrzebnego na grilla ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

Nonconformist:

1) uogólniasz

2) ----"-----, również przynależność do określonej gru(p)y (rozmówcę + siebie)

3) mikroos nie myli rządu z naukowcem

4) jako nonconformist posługujesz się się stwierdzeniami streotypowymi - hipokryzja, brak własnego zdania

5) pokaż mi badania upoważniajaće twoje stwierdzenia do zaliczenia jako prawdziwe

6) definicja lewackiego krzykactwa : bez argumentów, wrzucanie wszystkich do jednego worka, który odróżnia Cię od Ciebie jako jednostki

 

*) oboje nie zdefiniowaliście na wstępie(precyzyjnie) pojęć którymi sie posługujecie - automatycznie w takich sytuacjach pojawia się "mowa nienawiści"

(mimo woli i świadmości rozmówców)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jak ją woda lodowcowa zaleje, to już badać nie będziemy gleby, tylko don oceaniczne

Nie bądżmy głupi.

tylko pytanie czy my damy radę... z przetrwaniem tego zalewu... a coś mi się to nie widzi

Jakoś nie widzę, by z Helu uciekali. I ja także śpię spokojnie.

Skoro wtedy zanieczyszczenia były wyższe to dlaczego teraz mamy "efekt cieplarniany"?

A co ma piernik do wiatraka?

Czyżby teorie spiskowe o bliźniaczym słońcu (brązowy lub czarny karzeł) były prawdziwe? W końcu występowaniu układów bliźniaczych jest we wszechświecie bardzo powszechne, a tym bardziej brązowych karłów. Czarne są narazie hipotetyczne...

O tej teorii spiskowej nie słyszałem. Za to słyszałem inne, np. że jeśli czegoś nie zrobimy, to nas zaleje... albo że umrzemy z przegrzania...

Po pierwsze: nie mylmy zanieczyszczenia metalami ciężkimi i efektu cieplarnianego. Po drugie: do dziś nie istnieje żaden naukowy dowód na to, że efekt cieplarniany jest spowodowany działalnością człowieka i emisją CO2 do atmosfery

Popieram. A raportami takich organizacji jak IPCC to można się co najwyżej podcierać.

Po trzecie na efekt cieplarniany składa się mnóstwo czynników i nikt nie stwierdzi, że nie może on narastać systematycznie od kilkuset lat...

Być może składa się wiele czynników, ale jedne są kluczowe, a inne mają marginalny wpływ.

 

Ja nie mam nic przeciwko ochronie środowiska. Myślę, że Nonconformist również. Ale nienawidzę głupawej ekologicznej propagandy (vide Greenpeace) i ględzenia psełdoelit politycznych o potrzebie ratowania świata, wprowadzania restrykcji. Ta ekologiczna propaganda staje się narzędziem władz, którzy mogą wprowadzać nowe ograniczenia, hamować rozwój przemysłu (i w ogóle rozwój), przy okazji odmóżdżać społeczełstwo (coby się nie buntowało), poniekąd ograniczać wolność.

 

Dobrze by było, gdyby jacyś naukowcy sprawdzili stopień zanieczyszczenia Ziemii za czasów prehistorycznych. Pewnie by się okazało, że było mniejsze niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich kilku tysięcy lat. Ci najbardziej radykalni ekolodzy zapewne opowiedzieliby się za porzuceniem dorobku ludzkości i powróceniem do jaskiń. Bylibyśmy zdrowsi, bo nie musielibyśmy wdychać tych wszystkich zanieczyszczeń, poza tym znacząco zwiększyłaby się aktywność fizyczna i nikt nie musiałby martwic się o Matkę Naturę. A ta z kolei byłaby zachwycona...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

Ja powiem... wszystko z umiarkowaniem i odróżniając. Nie sztuka jest wrócić do jaskiń i żyć jak jaskiniowcy. Ale również nie sztuką jest wszystko rozpieprzyć. Zadbać o oczyszczanie powietrza, nie niszczyć tego co mamy. Po prostu zainwestować w czystszą energię. Ograniczyć ilość samochodów. Oczywiście ogrom ludzi ma wcale nieblisko do pracy, ale to nie znaczy że do sklepu 500 metrów od domu mają się samochodem wybierać. Jeżeli blisko od pracy do domu maja, to rower (tak powiedzmy do 10 km).

Poza tym ograniczyć Chińczyków powinno się. Czytaj: dać energię atomową (elektrownie).

Green Peace... medialne pieski, fanatycy, pazerni na pieniądze i władze. Zero ideowości, przynajmniej w Polsce. Miałem okazje się osobiście przekonać. NIE POLECAM!

Share this post


Link to post
Share on other sites

fakt greenpeace to krzykacze którzy mają tylko górnolotne chasła, swego rodzaju ekologiczni terroryści.

 

tak naprawdę to chyba mało kto wie czym jest ekologia, jaki jest przedmiot jej zainteresowań.

Nie można zrezygnować z rozwoju dla ochrony środowiska ale nie można też zrezygnować z ochrony środowiska dla rozwoju gospodarczego. kluczem jest polityka zrównoważonego rozwoju , w którym bierze się pod uwagę zarówno potrzeby gospodarcze jak i potrzebę ochrony środowiska naturalnego, są z tego wymierne korzyści dla obu stron. rozwijać sie owszem, iśc do przodu jak najbardziej, ale w zgodzie z przyrodą, nie po najniższych kosztach, bo to się na dłuższą mętę nie opłaci. człowiek jest częścią środowiska czy mu się to podoba czy nie, i nigdy się od niego nie uniezależni, jeśli je zdewastuje... sam się wyprowadzi, ale co jeśli już nie będzie miał gdzie się przenosić. najprosciej sobie tłumaczyć że problem zanieczyszczenia nie istnieje, że w 18 wieku było gorzej, że do końca nie wiadomo czym spowodowany jest efekt cieplarniany... itd. pojawiły się głosy na forum że nie ma dowodów na związek między wzrostem stężenia CO2, a efektem cieplarnianym, a czy w takim razie ktoś mi może przedstawić dowód na to że wzrost stężenia Co2 nie przyczynia się do efektu cieplarnianego?

nie wiem kto to powiedział... ale to cholernie mądre zdanie

"Nie odziedziczyliśmy Ziemi od naszych rodziców, tylko wypożyczyliśmy od naszych dzieci"

i tylko od każdego z nas zależy w jakim stanie ją dalej przekażemy. ja bym chciał żeby moje dzieci lub wnuki miały możliwość zobaczyć górę lodową, albo lodowiec na biegunie północnym,

parę tygodni temu czytałem w National Geographic raport na temat pokrywy lodowej na biegunie północnym szacuje się że jeszcze kilka lat i zniknie zupełnie (kilka - poniżej 10) ale dokładnie nie pamiętam a kolega podwędził mi ten numer do domu więc nie mogę podać numeru   

 

nie oczekuję od nikogo nie wiadomo jakich działań. chodzi mi jedynie o to by każdy zdał sobie sprawę że naprawdę nie jest dobrze. Tu nie chodzi o politykę tu chodzi o nas...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali
"Nie odziedziczyliśmy Ziemi od naszych rodziców, tylko wypożyczyliśmy od naszych dzieci"

Stare, indiańskie powiedzenie. Ja się podpisuję pod wszystkim co napisałeś szpaku, przecież tu chodzi o nas, o przyszłość naszych dzieci, a obecnie naszą. Zrównoważony rozwój, mądra gospodarka a nie rabunkowa, czysta energia (np. atomowa).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ograniczyć ilość samochodów. Oczywiście ogrom ludzi ma wcale nieblisko do pracy, ale to nie znaczy że do sklepu 500 metrów od domu mają się samochodem wybierać. Jeżeli blisko od pracy do domu maja, to rower (tak powiedzmy do 10 km).

Cofanie się jak nic. We Francji na przykład wymyślili, że będą zwiększać cenę samochodów, które emitują dużo co2 i obniżać cenę tych, które co2 emitują mało... Ale znam lepsze rozwiązanie: przesiądźmy się wszyscy na rowery!

Poza tym ograniczyć Chińczyków powinno się. Czytaj: dać energię atomową (elektrownie).

Jak to dać? Niech sami sobie zbudują. A czy będą chcieli? Nam (zachodowi) już wara od tego!

pojawiły się głosy na forum że nie ma dowodów na związek między wzrostem stężenia CO2, a efektem cieplarnianym, a czy w takim razie ktoś mi może przedstawić dowód na to że wzrost stężenia Co2 nie przyczynia się do efektu cieplarnianego?

Ale to ci niby spece od klimatu stawiają tezę, że efekt cieplarniany jest wynikiem zwiększonej ilości CO2 w atmosferze. A tezy wypadałoby poprzeć odpowiednimi dowodami. A skoro nie ma przekonujących dowodów, to mam prawo w to nie wierzyć. Pomyśl, kogo powinieneś zapytać o dowody. Bo równie dobrze ja mogę wymyślić coś bzdurnego, czego nie będę mógł udowodnić, a moi zwolennicy będą zadawać sceptykom pytania "a czy możecie mi przedstawić dowód, że tak nie jest?").

i tylko od każdego z nas zależy w jakim stanie ją dalej przekażemy. ja bym chciał żeby moje dzieci lub wnuki miały możliwość zobaczyć górę lodową, albo lodowiec na biegunie północnym,

A czapa lodowa na marsie się nie kurczy? Otóż musicie sobie uzmysłowić, że ocieplenie nie występuje tylko na Ziemi, ale w ogóle w układzie słonecznym. Ale co tam, wierzmy bablaniu i stwarzajmy limity co2.

 

A tak w ogóle, nikt jakoś nie mówi o ograczaniu emisji pary wodnej, która ma nieporównywalnie większe znaczenie w ociepleniu klimatu niż co2. Ale to już byłby istny paradoks - trzeba by było wówczas powycinać lasy ;) No i zrezygnować z elektrowni atomowych...

parę tygodni temu czytałem w National Geographic raport na temat pokrywy lodowej na biegunie północnym szacuje się że jeszcze kilka lat i zniknie zupełnie (kilka - poniżej 10) ale dokładnie nie pamiętam a kolega podwędził mi ten numer do domu więc nie mogę podać numeru 

A wtedy nas zaleje? ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites
ktoś mi może przedstawić dowód na to że wzrost stężenia Co2 nie przyczynia się do efektu cieplarnianego?

A czy udowodnisz mi, że noszenie butów w rozmiarze 42 w czwartkowe popołudnie nie powoduje efektu cieplarnianego najbardziej z wszystkich możliwych czynników? Jeżeli nie, to może powinniśmy tego zakazać? Innymi słowy: dowód jest szczególnie potrzebny wtedy, gdy chcesz wpływać na czyjeś zachowanie. Ale generalnie zgadzam się z tym postem, tylko ten pojedynczy argument jakoś mi nie podchodzi.

 

Sebaci - zgadzam się z argumentem dot. pary wodnej, ale tylko częściowo. Problem jest taki, że para powstaje w wyniku parowania (głębokie to było, co? :> ), a CO2 w wyniku spalania. Ergo: para i tak powstanie przy określonej średniej temperaturze na Ziemi zgodnie z zasadami termodynamiki. Wytwarzaniu CO2 można zapobiegać lub aktywnie dążyć do jego zmniejszenia.

 

Tyle ode mnie na teraz ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Topnienie arktycznego lodu sprzyja powstawaniu nowych trans przenoszenia (transmisji) śmiertelnych wirusów między ssakami morskimi z różnych, niepołączonych dotąd, regionów.
      Badania rozpoczęły się od stwierdzenia, że wirus nosówki PDV (ang. phocine distemper virus), który najpierw dziesiątkował atlantyckie foki, niewiele później pojawił się u wydr morskich z Alaski. Wtedy naukowcy zaczęli się zastanawiać, czy zmniejszenie pokrywy lodowej nie zwiększa kontaktu między arktycznymi i subarktycznymi ssakami morskimi, co z kolei sprzyja transmisji wirusów przez Ocean Arktyczny.
      Autorzy publikacji z pisma Scientific Reports wyjaśniają, że wirus PDV, który odpowiada za śmierć tysięcy fok zwyczajnych Phoca vitulina vitulina w Atlantyku Północnym w 2002 r., w 2004 r. został zidentyfikowany u wydr morskich Enhydra lutris kenyoni z Alaski.
      Warto dodać, że w 1988 r. PDV został wskazany jako przyczyna zgonu 18 tys. fok zwyczajnych i 300 fok szarych wzdłuż północnego wybrzeża Europy. W Pacyfiku Północnym wirus nie został potwierdzony aż do wspomnianego wyżej przypadku wydr morskich z 2004 r.
      Topnienie lodu morskiego sprawia, że zwierzęta zaczynają żerować w nowych habitatach. Zanik fizycznych barier otwiera im nowe szlaki wędrówek. Gdy zwierzęta przemieszczają się i wchodzą w kontakt z innymi gatunkami, oznacza to ryzyko wprowadzenia i transmisji nowych chorób zakaźnych. Potencjalne skutki [tego zjawiska] mogą być opłakane - podkreśla Tracey Goldstein ze Szkoły Weterynarii Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis.
      Naukowcy przyglądali się wzorcom przemieszczania, a także ekspozycji i zakażaniu PDV w latach 2001-1016. Próbkowano fokowąsy brodate, kajguliki pręgowane, foki plamiste, nerpy obrączkowane, koticzaki niedźwiedziowate, uchatki grzywiaste i wydry morskie (E. lutris kenyoni) żyjące na terenach od południowo-wschodniej Alaski po Rosję, wzdłuż Aleutów i Mórz Beringa, Czukockiego oraz Beauforta. Naukowcy pobierali zwierzętom krew i wymazy z nosa. Do badań zbierano też krew i tkanki zwierząt, które zostały upolowane albo uległy strandingowi.
      Poza tym zespół przyglądał się lodowi morskiemu z Oceanu Arktycznego i szlakom wiodącym przez otwarte wody z północnego Atlantyku do północnego Pacyfiku.
      Okazało się, że masywne ekspozycja oraz infekowanie PDV na terenie północnego Pacyfiku rozpoczęły się w 2003 r. Drugi pik ekspozycji i zakażeń wystąpił w 2009 r. Piki współwystępowały ze spadkiem zakresu arktycznego lodu morskiego.
      Ponieważ trend topnienia się utrzymuje, szanse, by ten i inne wirusy przemieściły się między północnym Atlantykiem i Pacyfikiem, mogły wzrosnąć - podsumowuje dr Elizabeth VanWormer.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      U zwierząt z peruwiańskiej Amazonii występują duże stężenia ołowiu. Naukowcy nie spodziewali się tego, sądząc, że lasy deszczowe znajdują się z dala od cywilizacji.
      Naukowcy z Uniwersytetu Autonomicznego w Barcelonie i Universitat de Vic - Universitat Central de Catalunya pobrali próbki wątroby 315 zwierząt należących do 18 gatunków. Zostały one upolowane przez Achuarów oraz Indian Yagua i Keczua.
      Badane regiony są bardzo odległe. Można się tam dostać po 4-5 dniach podróży łodzią. Niektóre z nich są jednak zlokalizowane w obrębie obszaru wydobycia ropy.
      Autorzy publikacji z pisma Nature Sustainability podkreślają, że w wątrobach ssaków i ptaków wykryto duże stężenia ołowiu. Niespodziewanie wysokie poziomy Pb (średnia wynosiła 0,49 mg kg−1 mokrej masy) stwarzają zaś zagrożenie dla zdrowia lokalnych populacji, które polegają na polowaniu.
      Naukowcy sądzą, że głównym źródłem ołowiu jest amunicja. Niebagatelną rolę spełnia też skażenie związane z wydobyciem ropy.
      Hiszpanie tłumaczą, że na terenach łowieckich ołów dostaje się do łańcucha pokarmowego. Wg nich, problem występuje także w innych rdzennych społecznościach całego świata, które korzystają z ołowianej amunicji. W połączeniu z postępującą działalnością wydobywczą w tropikalnych lasach deszczowych (złoża ropy i gazu występują na 30% powierzchni lasów deszczowych) oznacza to zagrożenie zdrowotne zarówno dla ludzi, jak i zwierząt. Przed kilkoma laty informowaliśmy, że ołowiana amunicja naraziła na niebezpieczeństwo najdroższy w historii USA program uratowania gatunku.
      Fakt, że u dzikich zwierząt wykryto ołów związany z wydobyciem ropy, sugeruje, że przez tę aktywność do łańcucha troficznego dostają się też zapewne inne toksyczne pierwiastki/związki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Topniejące lodowce Himalajów uwalniają zanieczyszczenia, które gromadziły się w nich przed dziesiątki lat. Związki chemiczne z pestycydów, zamknięte w lodach od lat 40. ubiegłego wieku, zostają teraz uwolnione i spływają do jezior w Himalajach. Potencjalnie mogą one niekorzystnie wpłynąć na ekosystem jezior i akumulować się w organizmach ryb do takiego poziomu, że ich spożywanie może stać się toksyczne dla ludzi.
      Najnowsze badania wskazują, że nawet najbardziej odległe regiony naszej planety mogą być składowiskami zanieczyszczeń. Lodowce w Himalajach są zanieczyszczone bardziej niż lodowce w innych częściach świata ze względu na bliskość krajów Azji Południowej, które są jednymi z największych źródeł zanieczyszczeń na świecie, mówi Xiaoping Wang z Chińskiej Akademii Nauk w Pekinie.
      Zanieczyszczenia atmosferyczne mogą przebyć olbrzymie odległości zanim opadną na Ziemię. Wcześniejsze badania wykazały, że docierają one do Arktyki i Antarktyki i zanieczyszczają lód w odległości tysięcy kilometrów do źródeł emisji. Zjawisko wysokiego zanieczyszczenia lodowców położonych z dala od źródeł emisji nazwano paradoksem arktycznym. Występuje ono również w Himalajach.
      Xiaoping Wang i jego zespół chcieli lepiej zrozumieć mechanizm uwalaniania zanieczyszczeń z lodowców. Swoje badania prowadzili w Basenie Nam Co w centralnym Tybecie. Od północy basen jest ograniczony pasmem Gangdise-Nyainqȇntanglha, a od południa jego granice wyznacza pasmo Nyainqȇntanglha. W Basenei Nam Co znajduje się ponad 300 lodowców. W latach 1999–2015 powierzchnia tych lodowców zmniejszyła się o 20%. Chińscy naukowcy pobrali próbki śniegu, lodu i wody i stwierdzili, że każdego roku z lodowców trafia do jeziora Nam Co około 1,81 kilograma kwasów perfluoroalkilowych (PFAA). Już w tej chwili ich stężenie w wodzie wynosi 2,171 pikograma na litr. Uzyskane przez nas wyniki są podobne do tych, jakie otrzymano podczas badań jezior w regionach polarnych, stwierdzili naukowcy.
      Kimberley Miner z University of Maine zauważa, że PFAA mogą mieć wpływ na organizmy żywe. PFAA są bardzo trwałe. Ich rozkład jest powolny, wiadomo, że bardzo łatwo przemieszczają się pomiędzy organizmami i ekosystemami oraz ciągle się akumulują. Wcześniejsze badania wskazywały też, że jedzenie ryb pływających w wodzie zanieczyszczonej PFAA może być szkodliwe dla człowieka. Te związki chemiczne charakteryzują się wyjątkową zdolnością do bioakumulacji, mówi Miner.
      Biokumulacja w organizmach zwierząt rozpoczyna się w tym przypadku od mikroorganizmów i owadów, które są zjadane przez ryby i PFAA wędrują w górę łańcucha pokarmowego. Tymczasem, jak przypomina Miner, wody z Basenu Nam Co trafiają do wód, które piją mieszkańcy Indii. Ziemia to układ zamknięty. Wszystkie zanieczyszczenia uwolnione na Ziemi, pozostają na Ziemi, dodaje uczona.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Arktyka doświadcza bezprecedensowych pożarów. Od początku czerwca na Syberii, Grenlandii, Alasce i w Kanadzie zanotowano ponad 100 wielkich pożarów. W samym tylko czerwcu w wyniku tych pożarów do atmosfery trafiło 50 000 000 ton dwutlenku węgla, to tyle ile emituje Szwecja w ciągu całego roku. To więcej, niż we wszystkich czerwcach z lat 2010–2018 łącznie.
      Mark Parrington z Copernicus Atmosphere Monitoring Service informuje, że skala oraz intensywność pożarów w Arktyce są niezwykłe i bezprecedensowe. Uczony wyjaśnia, że średnie temperatury w Arktyce rosną znacznie szybciej niż średnia światowa, zmiany klimatyczne spowodowały, że mamy do czynienia z większą ilością coraz bardziej gwałtownych burz, więc częściej dochodzi do pożarów, a wyższe temperatury i susza tylko wspomagają cały proces.
      Pożary w Arktyce trwają znacznie dłużej niż zwykłe pożary lasów. Dzieje się tak, gdyż w Arktyce płoną torfowiska, a te zawierają duże ilości węgla. Normalnie torfowiska zapobiegają rozwojowi pożarów, gdyż są wilgotne. Jednak wskutek ocieplenia klimatu arktyczne torfowiska wysychają i stają się wysoce łatwopalne, a gdy zapłoną, palą się znacznie dłużej niż lasy. Mogą tlić się całymi miesiącami. To płoną olbrzymie składy węgla, który bardzo długo się odkładał. Pożary prowadzą do emisji gazów cieplarnianych, które dodatkowo napędzają globalne ocieplenie, co będzie prowadziło do kolejnych pożarów, ostrzega Thomas Smith, geograf z London School of Economics.
      Co prawda Arktyka jest słabo zaludniona, jednak długotrwałe pożary w połączeniu z wiatrem mogą oznaczać, że dym przemieści się tysiące kilometrów i pokryje gęściej zaludnione tereny. Już w tej chwili szacuje się, że dym z pożarów na Syberii pokrywa 4,5 miliona kilometrów kwadratowych.
      Pojawia się coraz silniejsze sprzężenie zwrotne. Nie dość, że pożary emitują olbrzymie ilości gazów cieplarnianych do atmosfery, to w jeszcze dodatkowy sposób przyczyniają się do ogrzewania Arktyki. Otóż opadające na śnieg i lód cząstki pyłów i sadzy powodują, że absorbują one więcej światła słonecznego, szybciej się ogrzewają i szybciej topnieją, odsłaniając ciemną glebę i powierzchnię wody, które absorbują jeszcze więcej energii słonecznej.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Lodowiec Jakobshavn, który od 20 lat jest najszybciej topniejącym i najszybciej tracącym na grubości lodowcem Grenlandii, zaskoczył naukowców z NASA. Najnowsze badania wykazały, że lodowiec... zaczął przybierać na grubości, a jego czoło, zamiast wycofywać się w głąb lądu, przesuwa się w kierunku oceanu. Lodowiec wciąż traci masę, ale proces ten spowolnił.
      Naukowcy doszli do wniosku, że spowolnienie utraty masy przez lodowiec jest spowodowane tym, że prąd morski, który opływa czoło lodowca, uległ schłodzeniu w 2016 roku. Wody okalające Jakoshavn są najzimniejsze od połowy lat 80. ubiegłego wieku.
      Badania, których wyniki opublikowano na łamach Nature Geoscience, pozwoliły na wyśledzenie źródła chłodnej wody. Ala Khazendar z Jet Propulsion Laboratory wraz z zespołem informują, że znajduje się ono na Północnym Atlantyku, w odległości niemal 1000 kilometrów na południe od lodowca.
      Odkrycie zaszokowało naukowców. Początkowo nie wierzyliśmy w te dane. Spodziewaliśmy się, że Jakobshavn będzie się zachowywał tak, jak przez ostatnie 20 lat, mówi Khazendar. Badania jednak potwierdziły, że chłodniejsze wody utrzymują się wokół lodowca już trzeci rok z rzędu.
      Uczeni podejrzewają, że wody te zostały poruszone wskutek oscylacji północnoatlantyckiej. To system cyrkulacyjny, który powoduje, że co 5–20 lat Północny Atlantyk staje się na przemian zimny i ciepły.
      Mimo, że ostatnie zimy na Grenlandii były dość łagodne, to nad Północnym Atlantykiem były chłodniejsze i bardziej wietrzne niż zwykle. Chłodniejsza pogoda nałożyła się na zmianę oscylacji północnoatlantyckiej. W wyniku zbiegu obu zjawisk wody oceaniczne wokół Grenlandii ochłodziły się w latach 2013–2016 o 1 stopień Celsjusza. Chłodniejsze wody przybyły w okolice Jakobshavn i znacząco spowolniły topnienie lodowca.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...