Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Smak pokarmów czy napojów oceniamy, porównując symbolizowane przez nie wartości z naszymi własnymi priorytetami. Gdy są one zgodne, uznajemy je za smaczniejsze i odnosimy się do nich przychylniej. Niezgodność prowadzi do oceny negatywnej.

Trzyosobowy zespół psychologów, którym kierował Michael Allen z Uniwersytetu w Sydney, postanowił sprawdzić, jak jednostkowy stosunek do wywierania wpływu społecznego oddziałuje na ocenę smaku kiełbasek. Część grupy jadła kiełbaski wegetariańskie, sądząc, że wyprodukowano je z wołowiny, a pozostali konsumowali kiełbaski wołowe, sądząc, że to produkt bezmięsny. Jedne i drugie smakowały identycznie.

Na początku wszyscy ochotnicy wypełniali specjalny kwestionariusz. Pozwalał on ocenić stopień, do jakiego dana osoba chce dominować nad innymi oraz dąży do kontrolowania źródeł, bogacenia się i bycia rozpoznawalną.

Okazało się, że wolontariusze zdobywający małą liczbę punktów woleli smak wegetariańskich parówek w cieście, bez względu na to, czy kosztowali prawdziwych kiełbasek wegetariańskich, czy wersji mięsnej. Ludzie ceniący sobie "społeczną moc" preferowali przekąski z wołowiny, nawet jeśli jedli kiełbaski wegetariańskie oznaczone jako mięsne.

Dla napojów przeprowadzono bardzo podobny eksperyment. Wolontariuszom podawano pepsi lub napój z marketu. Część oszukano, mówiąc, że piją coś innego niż w rzeczywistości. Tym razem badano, jak na ocenę smaku wpływa przekonanie (lub jego brak), że życie powinno być ekscytujące i pełne radości. To oczywiste nawiązanie do haseł reklamowych PepsiCo. Znów okazało się, że zwolennicy pepsi oceniali napój przedstawiany jako markowy produkt za smaczniejszy (bez względu na to, co naprawdę pili).

Michael Allen, Richa Gupta i Arnaud Monnier sugerują, że można zwiększyć konsumpcję warzyw i owoców, zmieniając powiązane z nimi wartości (rebranding).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ech, kwestionariusze... trzeba im było prądy w mózgach pomierzyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

Takie to troszkę stereotypowe że kto je produkty pochodzenia zwierzęcego, to myślą: będę silniejszy... może jeszcze wykażą, że ludzie uważają: zjem woła to będę silniejszy niż jak zjem świnkę...  :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

* nadając warzywny smak mięsie, można próbować nastawić wegetarian na mięsożerny tryb życia

* dodatki witaminowe w napojach

* ulepszając smak dań błyskawicznych, łatwo nastawić społeczeństwo na styl żywienia odpowiadający w dalekiej perspektywie czasowej ilością pieniędzy przeznaczoną na sektor farmaceutyczny

* możliwość rebrandingu jako sposób modyfikowania ukształtowanych przez ludzi nawyków

* utrata kontroli nad możliwością wyboru (?)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali
* możliwość rebrandingu jako sposób modyfikowania ukształtowanych przez ludzi nawyków

Mógłbyś rozwinąć? Nie znam pojęcia.

utrata kontroli nad możliwością wyboru (?)

Niektórzy już nawet nie chcą widzieć wyboru, a takiego człowieka bardzo łatwo rozpoznasz na ulicy (po jego wadze i/lub przeokropnej cerze, kolorze skóry). Poza tym okropnym jest fakt tak skrajnego uzależnienia i brak alternatywy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
* możliwość rebrandingu jako sposób modyfikowania ukształtowanych przez ludzi nawyków

Mógłbyś rozwinąć? Nie znam pojęcia.

 

Tam w wiadomości na samej górze jest nieco o tym.

Jest to też chociażby przyrządzenie dań niesmacznych a zdrowych w sposób estetyczny i przypominający w smaku inne danie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

Taki myk psychologiczny, lekkie oszustwo mózgu. Ciekawe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przypomina jednak twierdzenie, że białe jest czarne. Nie nazwałbym tego oszustwem. Pojawia się określenie zmieniania przypisywanych wartości. Odejście od porządku. Reorganizacja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Guardian

Jest to też chociażby przyrządzenie dań niesmacznych a zdrowych w sposób estetyczny i przypominający w smaku inne danie.

Coś podobnego było ze zdrowym hamburgerem z Argentyny. Aczkolwiek zastanawiam się czy takie coś ma szansę zaistnieć na rynku - przypomina mi to sytuację z ropą naftową i jej alternatywami. Jeżeli takie zdrowe produkty, podrobione pod inne, które są liderami na rynku, to dlaczego dalej spalamy ropę w samochodach? Może już teraz istnieje lobby szybkiego i niezdrowego pożywienia ;D

I jeszcze jedna refleksja co do rebrandingu - bo rozumiem jeżeli chodzi o względy plastyczne, wizualne. Ale co ze smakiem? Czy takie modyfikacje są do końca zdrowe dla konsumenta?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy takie modyfikacje są do końca zdrowe dla konsumenta?

 

Niemal wszędzie spotykam się z jasnym wypowiedzeniem słów wprost: Gdyby nas było maksymalnie 150-200 milionów żyłoby się nam zdecydowanie lepiej. Można oczywiście fanatyzować, że witaminy są szkodliwe lub zdrowe, trzeba unikać leków, wegetarianizm jest zdrowy i warto przerzucić się z samochodu na rower jadąc do pracy.

Ludzie są coraz bardziej wymagający, na Ziemi robi się coraz cieplej i jest jeszcze więcej sytuacji z którymi musimy się zmierzyć codziennie. Oczywiście nie musimy - wtedy zostajemy spychani.

 

Rembranding jest obecny we wszystkich standardach ludzi, na każdej płaszczyźnie. Nie ma sensu traktować tego procesu jako coś nowego a jedynie jako zmiany. Rzeczywiście, łudząco podobny do kotleta mielonego kotlecik sojowy na początku jest czymś innym, nowym ale potem sugeruje się oszustwo. Na sam koniec docieramy do momentu, że soja smażona jest silnie rakotwórcza. Uszkadza komórki również wiatr słoneczny, przed którym jesteśmy chronieni przez pole magnetyczne Ziemi. Telewizor psuje oczy. Wychodzimy na dwór i korzystamy z fotonów słonecznych, bo wiemy, że światło jest nam potrzebne. Telewizja potrafi być przydatna. Reorganizacja i zrezygnowanie ze starych wartości może być niekorzystne ale może dać nam nowe możliwości (walory ośmiornicy, której nie lubimy za to jak smakuje w postaci cytrynowego żelu).

Kwestia własnych upodobań. Każdy nad nimi pracuje indywidualnie. Nad wieloma modyfikacjami nie mamy bezpośrednio wpływu, istnieją jedynie przesłanki w jaki sposób możemy wytworzyć u siebie poczucie obrony przed nimi.

 

Im więcej dajemy za produkt, tym potężniejsza jest iluzja, że produkt spełnia najwyższe standardy. Dochodzi jeszcze przekonanie, że ciężko pracuje się na niego, co sprawia lepsze samopoczucie i daje poczucie lepszego smaku.

 

Ciężko jednoznacznie opisać prawa energii kopalnej. Najważniejsze jest jednak to, że nie jest ona nieskończona.

Teraz modne jest uzyskiwanie alternatyw do tych, które są na Słońcu. Ludzie chcą uzyskać czystą energię w sposób łatwy, jak ta, która nieustannie przemienia się według einsteinowskiego wzoru.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

Z tymi zasobami kopalnianymi to jest taki problem, e one faktycznie coraz bardziej i coraz szybciej się wyczerpują. Musimy kopać coraz głębiej. Nie opłaca się. Dla tego zastępujemy teraz innymi źródłami energii tą wyeksploatowaną.

To że wegetarianizm jest niezdrowy... to oczywiście fakt. Dziwi mnie dla czego np. jak wpiszę to hasło w googlach, to wyskakują same strony: "W. jest wspaniały", "Chroń swoje zdrowie!", itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziwi mnie dla czego np. jak wpiszę to hasło w googlach, to wyskakują same strony: "W. jest wspaniały", "Chroń swoje zdrowie!", itp.

 

To jest algorytm indeksujący zawartość a nie  system weryfikacji informacji. Z założenia ma indeksować cały wirtualny świat a nie ograniczać wiedzę. Dzisiaj trudno jest dotrzeć do rzetelnej informacji. Google nie posiada sztucznej inteligencji, dzięki której można byłoby dołożyć opcję w ustawieniach - "pokazuj tylko informacje zweryfikowane". W sumie i dobrze. To nie są Chiny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

No też fakt. Jak chcesz rzetelnej wiedzy to wchodzi na Wikipedię. Tam można liczyć na rzetelną wiedzę, lecz też nie ma tej wiedzy zawsze dużo. Więc gdzie szukać?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rzeczywiście, wirtualne podróże do bibliotek, encyklopedii i artykułów wzbogacają naszą bazę danych o sposobach, regułach a przede wszystkim pozwalają nam poznać nowości. Weryfikacja informacji jest zależna od autorytetów, wiarygodności, badań i konfrontacji z cała wiedzą jaką posiadamy na dany temat. Szukanie informacji w sieci jest świetną metodą.

 

Więc gdzie szukać?

 

W sobie. Jesteś w sklepie: masz ochotę na zielone jabłko -> odnajdujesz je -> zjadasz.

Wsłuchanie się we własny organizm na pewno nie zaszkodzi.

 

Wiedza publikowana w internecie pozwala dozować porcje i częstotliwość zdrowych produktów. Tak myślę!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wsłuchanie się we własny organizm na pewno nie zaszkodzi.

No, nie wiem, czy mogę się zgodzić. Przykład: powstający podczas smażenia rakotwórczy akrylamid ma niewątpliwie atrakcyjny smak i może pociągać. Dość często ludzie mają także ochotę na Coca-colę lub golonkę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale ja odniosłem się do bardzo konkretnego postu, w którym napisałeś tymkowi, że wsłuchanie się we własny organizm prowadzi do spożywania zdrowych potraw. Widocznie troszeczkę się nie zrozumieliśmy, przepraszam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

Ja mam na myśli głębokie wsłuchanie się. Medytacja. Szukanie prawdy. Genialne słowa joshu. Mistrzowskie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam na myśli głębokie wsłuchanie się. Medytacja. Szukanie prawdy.

 

Przepraszam, nie zrozumieliśmy się całkiem - bardziej mi chodzi o przyciąganie do siebie rzeczy i sprawy, które chcesz do siebie przyciągnąć, zmagnetyzować, zamiast sytuacji obecnych - te, które chcesz i pragniesz, czyli zdrowo jeść. Myśląc o smażonym zaczynasz pragnąć smażonego. Ty widzisz wsłuchanie w medytacji a ja w programowaniu neurolingwistycznym. Obie metody są dobre ale medytacja jedynie uwrażliwia i daje oświecenie, natomiast programowanie nlp zmienia Twoje życie do tego stopnia, że będąc na stoisku z owocami i warzywami pada pytanie "NA CO MAM OCHOTĘ?" a na stoisku z zupkami błyskawicznymi stwierdzenie: "POŚWIECĘ CHWILE WIĘCEJ CZASU, ŻEBY COŚ NIEZAJEŻDŻAJĄCEGO MOJEGO ORGANIZMU PRZYRZĄDZIĆ".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

Czyli taka kontrolowana autosugestia, zgadza się?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli taka kontrolowana autosugestia, zgadza się?

 

Zgadza się. Decydujesz na co masz ochotę. A czy to będzie kiwi czy czipsy to już kwestia podejścia i nawyków.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W dużych ogólnoeuropejskich badaniach stwierdzono, że osoby, które dziennie piją co najmniej dwie szklanki napojów słodzonych – niezależnie od tego, czy były one słodzone cukrem czy słodzikami – są narażone na wyższe ryzyko zgonu niż osoby, które piją mniej niż jedną szklankę miesięcznie.
      Badania, koordynowane przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem (IARC) korzystały z danych ponad 450 000 osób zgromadzonych w ramach European Prospective Investigation into Cancer and Nutrition (EPIC), w ramach których losy uczestników śledzono średnio przez ponad 16 lat. Analiza wykazały, że dzienne spożycie dwóch i więcej szklanek słodzonych napojów wiąże się z wyższym ryzykiem zgonu z jakiejkolwiek przyczyny.
      Znaleziono też pozytywną korelację pomiędzy spożywaniem dwóch lub więcej szklanek takich napójw dziennie z ze zgonami spowodowanymi chorobami układu krążenia oraz pozytywną korelację spożywania jednej i więcej szklanki słodzonych napojów gazowanych dziennie ze zgonami z powodu chorób układu pokarmowego.
      W badaniach wzięły udział 451 743 osoby z Danii, Francji, Niemiec, Grecji, Włoch, Holandii, Norwegii, Hiszpanii, Szwecji i Wielkiej Brytanii. Wykluczono z nich osoby cierpiące na nowotwory, cukrzycę, choroby układu serca oraz takie, które przeszły udar oraz osoby, które nie były w stanie informować szczegółowo o swojej diecie, a także te, które w ogóle nie piły gazowanych napojów słodzonych.
      Średnia wieku badanych wynosiła 50,8 lat. W czasie 16 lat badań zmarły 41 693 osoby. Analiza wykazała, że zmarło 9,3% osób, które piły mniej niż jedną szklankę słodzonych napojów w miesiącu i 11,5% osób, które piły co najmniej 2 szklanki takich napojów dziennie. Po uwzględnieniu takich czynników ryzyka jak BMI, dieta, aktywność fizyczna czy palenie papierosów, oznacza to, że spożywanie co najmniej dwóch szklanek słodzonych napojów dziennie wiąże się z 17-procentowym wzrostem ryzyka zgonu w porównaniu z osobami, które piją mniej niż 1 szklankę miesięcznie. Podobne trendy zaobserwowano bez względu na płeć oraz niezależnie od tego czym był słodzony napój.
      Napoje słodzone cukrem zwiększały ryzyko zgonu z powodu chorób przewodu pokarmowego, a słodzone słodzikami – z powodu chorób układu krążenia. Wszystkie napoje były związane z większym ryzykiem zgonu z powodu choroby Parkinsona.
      Naukowcy zwracają uwagę, że z badań wynika, iż napoje słodzone sztucznymi słodzikami, wbrew temu co próbują wmówić ich producenci, wcale nie są zdrowsze od napojów słodzonych cukrem. Kwestia ta wymaga jednak dalszych badań.
      Niezależnie jednak od wszystkiego jasnym jest, że woda jest znacznie lepsza i zdrowsza od każdego kolorowego słodkiego napoju.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wirtualna rzeczywistość może zmieniać odczuwanie smaku.
      Kiedy jemy, postrzegamy nie tylko smak i aromat pokarmów. Docierają do nas informacje czuciowe z otoczenia - z naszych oczu, uszu - a nawet wspomnienia dot. otoczenia - wyjaśnia prof. Robin Dando z Uniwersytetu Cornella.
      Podczas eksperymentu ok. 50 osobom noszącym hełm do rzeczywistości wirtualnej dano 3 identyczne próbki sera z niebieską pleśnią. Dzięki goglom ochotnicy mogli kosztować sera w standardowej kabinie sensorycznej, na ławce w parku albo w uniwersyteckiej oborze (oglądali panoramiczne wideo 360 stopni).
      Badani nie mieli świadomości, że próbki są identyczne i w oborze oceniali smak jako znacząco bardziej ostry. Gdy w kontrolnej części eksperymentu ochotnicy oceniali słoność 3 próbek, nie wykryto między nimi istotnych statystycznie różnic.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nowe studium sugeruje, że poszukiwanie wrażeń nie jest zachowaniem występującym wyłącznie u ludzi i innych kręgowców. Jedną na dwadzieścia pszczół miodnych także należy uznać za amatorkę przygód. Mózg takiego owada wykazuje unikatowy wzorzec aktywności genowej w obrębie szlaków molekularnych, które u naszego gatunku wiążą się właśnie z pogonią za nowościami czy przeszywającym na wskroś dreszczykiem.
      Jak zapewniają entomolodzy z University of Illinois, odkrycia te rzucają nowe światło na wewnętrzne życie ula. Dotąd postrzegano go jako wysoce zdyscyplinowaną kolonię niezmiennych robotnic, które spełniają pewne role, służąc królowej. Teraz zaczyna się wydawać, że poszczególne robotnice różnią się pod względem chęci wykonywania zadań - twierdzi prof. Gene Robinson. Różnice te można po części przypisać zmienności pszczelich osobowości. U ludzi różnice w poszukiwaniu nowości stanowią [przecież] składnik osobowości.
      Amerykanie przyglądali się 2 zachowaniom pszczół, które wyglądały na poszukiwanie nowości: robieniu rozpoznań związanych z gniazdami i źródłami pokarmu. Kiedy kolonia staje się zbyt duża, musi się podzielić i część pszczół zakłada nowe gniazdo. Na jego poszukiwanie wybiera się mniej niż 5% roju. W porównaniu do reszty owadów, tacy zwiadowcy są 3,4 razy bardziej skłonni do zostania pionierami poszukującymi również kolejnych źródeł pokarmu. To złoty standard badań nad osobowością. Jeśli wykazujesz tę samą tendencję w różnych kontekstach, to jest to cecha osobowościowa. Jak podkreśla Robinson, wola odważnych do pokonania jeszcze jednego kilometra może być istotna dla przeżycia reszty społeczności.
      Później Amerykanie posłużyli się analizą mikromacierzy. W mózgach grup zwiadowców i niezwiadowców odkryto różnice w aktywności tysięcy genów. "Spodziewaliśmy się znaleźć jakieś, ale rzeczywista skala nas zaskoczyła, zważywszy, że jedne i drugie pszczoły są zbieraczkami". Kilka genów o odmiennej ekspresji wiązało się z sygnalizacją katecholaminową, a także bazującą na kwasie L-glutaminowym i gamma-aminomasłowym (GABA). Naukowcy skupili się na tych mechanizamach, bo u kręgowców odpowiadają one za regulację poszukiwania nowości i reagowanie na nagrody.
      By sprawdzić, czy za poszukiwanie nowości u pszczół odpowiadają zmiany w sygnalizacji mózgowej, akademicy podawali grupom owadów związki, które nasilają lub hamują działanie wymienionych wyżej neuroprzekaźników. Okazało się, że kwas glutaminowy i oktopamina (jedna z katecholamin) prowokowały zachowania zwiadowcze u pszczół, które wcześniej nie przejawiały takich tendencji. Blokowanie sygnalizacji dopaminowej ograniczało zaś takie działania.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      By uniknąć konieczności umieszczenia na opakowaniach ostrzeżeń o właściwościach rakotwórczych, Coca-Cola i PepsiCo zmieniają nieco skład swoich napojów. Zmniejszają domieszkę 4-metyloimidazolu (4-MI) w karmelu, ponieważ prawo kalifornijskie uznało ten związek za karcinogen i wymaga od producentów, by powyżej określonego stężenia na etykiecie pojawiła się odpowiednia adnotacja.
      Na razie zmiany wprowadzono w napojach sprzedawanych w tym stanie, ale w przyszłości mają one objąć cały kraj.
      Mimo że sądzimy, że żadne zagrożenie zdrowia publicznego nie uzasadnia takiej zmiany, poprosiliśmy naszych dostawców karmelu, by podjęli kroki w tym kierunku, aby nasze produkty nie stały się przedmiotem nieuprawnionych naukowo ostrzeżeń - powiedziała w wywiadzie udzielonym agencji informacyjnej Associated Press przedstawicielka Coca-Coli Diana Garza-Ciarlante.
      Amerykańskie Stowarzyszenie Producentów Napojów podkreśla, że nie wpłynie to smak, dodaje też, że badania wykazały, że 4-metyloimidazol jest rakotwórczy dla myszy i szczurów (wywołuje np. raka tarczycy), ale nie ma dowodów, że podobnie wpływa na ludzi. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków twierdzi, że by osiągnąć dawkę stosowaną u zwierząt laboratoryjnych, ludzie musieliby wypijać ponad 1000 puszek coli lub pepsi. FDA rozważy jednak złożony w lutym br. wniosek o wprowadzenie całkowitego zakazu stosowania karmeli amoniakalno-siarczynowych. Mają one największą siłę barwiącą, ale w niektórych krajach się ich nie produkuje właśnie ze względu na wysoką zawartość metyloimidazolu. Przypomnijmy, że apele organizacji konsumenckiej Center for Science in the Public Interest (CSPI) stały się przedmiotem publicznej debaty już przed rokiem.
      W styczniu 2011 r. Kalifornia dodała 4-MI do listy prawdopodobnych karcinogenów. Za spożycie niestanowiące znaczącego ryzyka uznano dawkę 16 μg dziennie.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kiperzy zawdzięczają swój wyostrzony smak przede wszystkim uwarunkowaniom biologicznym. Przeciętni konsumenci wina mogą być ślepi na doskonale dla nich wyczuwalne niuanse, a nawet podstawowe właściwości trunku, takie jak równowaga słodyczy i kwasowości. Stąd wątpliwości, czy autor opisu wina nie zmyślił przypadkiem nut owocowo-drzewnych i posmaku orzechów...
      We wstępnej fazie studium 330 uczestnikom spotkań kiperskich z Ontario w Kanadzie dano do wypełnienia krótki kwestionariusz, który pozwalał określić zaangażowanie enologiczne. Dzięki temu w eksperymencie uwzględniono dwie grupy osób: 1) producentów i kontrolerów wina, dziennikarzy/pisarzy specjalizujących się w tematyce enologicznej i sędziów winiarskich oraz 2) zwykłych konsumentów wina. Naukowcy podawali im próbki bezzapachowej substancji o gorzkim smaku - propylotiouracylu (PROB).
      Okazało się, że dla enologów PROB był skrajnie gorzki, a dla pozostałych pozbawiony smaku albo lekko gorzki. Statystycznie te 2 grupy były bardzo różne pod względem wrażliwości na goryczkę. O ile więc uczenie pozwala zdobyć doświadczenie i rozwinąć zdolność komunikowania swoich odczuć, o tyle gros samej wrażliwości smakowej wydaje się kwestią genów.
      Prof. John Hayes z Penn State oraz Gary Pickering z Brock University zauważają, że ludzie odważnie próbujący nowych pokarmów częściej miewają także ochotę na kosztowanie nowych win i napojów alkoholowych, ale doświadczenie kulinarne niekoniecznie stanowi dobry prognostyk "sprawności" enologicznej. Eksperci od wina lubią z kolei poznawać nowe wina i alkohole, ale nie przekłada się to na ciekawość w stosunku do nieznanych dań/produktów.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...