Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Zmiany epigenetyczne w mózgach ofiar przemocy

Recommended Posts

Grupa badaczy z McGill University odkryła istotne różnice pomiędzy mózgami dręczonych w dzieciństwie ofiar samobójstw oraz mózgami uznawanymi za normalne. Różnica ta dotyczy tzw. modyfikacji epigenetycznych, czyli zmian w strukturze i aktywności genów niezależnych od sekwencji DNA.

Zmiany epigenetyczne zachodzą w komórce pod wpływem czynników zewnętrznych i nie są - w przeciwieństwie do samej informacji genetycznej - w stu procentach dziedziczone po rodzicach. Oznacza to na przykład, że jednojajowe bliźnięta dorastające w różnych warunkach mogą wykazywać znaczne różnice w tzw. wzorze metylacji, czyli liczbie i rodzaju genów "wyznakowanych" przez odwracalne przyczepienie chemicznych grup metylowych (-CH3) do określonych miejsc w genomie. Metylacja pozwala na minimalizację aktywności genu, dzięki czemu proces ten odgrywa istotną rolę w regulacji procesów fizjologicznych wewnątrz komórki w zależności od bieżących potrzeb i uwarunkowań zewnętrznych.

Głównym celem badań było określenie aktywności genów kodujących tzw. rybosomalne RNA (rRNA), które wraz z odpowiednimi białkami tworzy tzw. rybosomy - struktury pozwalające komórce na syntezę białek wg instrukcji zakodowanej pierwotnie w informacji genetycznej. Ze względu na fakt, iż większość procesów w komórce zachodzi przy udziale białek, epigenetyczna regulacja aktywności genów dla rRNA jest kluczowa dla większości procesów zachodzących w organizmie. Zespół pod wodzą dr. Moshe Szyfa udowodnił, że geny kodujące rRNA także podlegają tego typu regulacji, przez co czynniki środowiskowe mogą wywierać znaczący wpływ m.in. na procesy uczenia, podejmowania decyzji i zapamiętywania.

Poprzednie, wykonane na szczurach, badania naukowców z McGill University dowiodły, że zachowanie matki w czasie wczesnego dzieciństwa wpływa na aktywność genów - i przez to także na zachowanie - rozwijającego się potomstwa. Jednocześnie wykazano, że podawanie młodym leków zmieniających wzór metylacji DNA pozwala zmienić aktywność genów oraz sposób reagowania zwierząt na stres.

Opisując wyniki badań nad mózgami dręczonych w dzieciństwie osób, dr Szyf zaznacza: Możliwe, że zmiany we wzorze metylacji były spowodowane przez przemoc w dzieciństwie, lecz w przypadku ludzi ciężko jest ustalić związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy wczesnym dzieciństwem, a zjawiskami epigenetycznymi. Dodaje: Wciąż nie jest znana odpowiedź na pytanie, czy możliwe jest wykrycie podobnych zmian w DNA uzyskanym z krwi, co pozwoliłoby na opracowanie testów diagnostycznych. [Należy też zbadać], czy możliwe jest opracowanie terapii, które usuwałyby te różnice w modyfikacjach epigenetycznych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fakir

Jeśli złe doświadczenia powodują zmiany to prawdopodobnie także i inne. To by wyjaśniało dlaczego dzieciom łatwiej opanować wiedzę, którą ich rodzice opanowywali po raz pierwszy. Szkoda, że te zmiany epigenetyczne nie są w stu procentach dziedziczone po rodzicach. Może mniej ludzi spluwałoby dzisjaj za siebie na widok zakonnicy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To by wyjaśniało dlaczego dzieciom łatwiej opanować wiedzę, którą ich rodzice opanowywali po raz pierwszy.

A ja myślę, że to nie ma wiele wspólnego z epigenetyką. Myślę, że jeśli rodzic czegoś nie rozumie i czytając razem z dzieckiem dopiero się uczy, stosuje inne środki przekazu informacji. Sam "pokazuje" mimowolnie, w jaki sposób doszedł do wiedzy, co pomaga także dziecku go naśladować.

 

Szkoda, że te zmiany epigenetyczne nie są w stu procentach dziedziczone po rodzicach.

"Stan wyjściowy" zmian epigenetycznych jest (przynajmniej tak się uważa) dziedziczony. Dopiero późniejsze doświadczenia i ogólnie czynniki środowiskowe wprowadzają już od początku życia płodowego - nic dziwnego, że już w momencie narodzin wzór metylacji DNA jest inny.

 

Poza tym, czy to by było takie dobre? Zmiany epigenetyczne są po to, by "dostroić" DNA do bieżących potrzeb organizmu. Nigdy dwa organizmy nie mają dokładnie takich samych potrzeb, więc takie idealne kopiowanie mogłoby być niebezpieczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest rozpatrywana jeszcze jedna możliwość - różnica w ekspresji genów wynikająca z nawinięcia DNA na histony.

Tak czy owak zanosi się na resuscytację wiktymologii.

Niestety w artykule nie jest powiedziane, z jakim rodzajem przemocy mamy tu do czynienia. Niekiedy skutkuje ona po prostu bezpośrednim uszkodzeniem mózgu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Różnica w ekspresji wynikająca z udziału histonów także jest zmianą epigenetyczną.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fakir
A ja myślę, że to nie ma wiele wspólnego z epigenetyką

 

Może i nie ma. Ale wyjaśniało by na przykład dlaczego dziecko w starożytnym Rzymie nie można byłoby nauczyć tyle ile takie samo dziecko dzisjaj. Nie mam i nie zdobędę dowodów eksperymentalnych. Ale obserwacje z bliższych dziejów są już dla mnie zastanawjające.

 

A czy to jest dobre czy źle. Ja nie podejmuję się oceniać w tych kategoriach metylacji DNA.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

Nie wiem na ile jest to związane z genetyką, ale środowisko w którym żyjemy determinuje nasz rozwój bądź regres, a nabyte "raczej wpojone" wzorce, zachowania, przeżycia modelują mózg człowieka. Zaskakującym jest że kilka lat z dzieciństwa, złe przeżycia będą się "ciągnąć" do końca życia za człowiekiem. Jego późniejsze działanie też oczywiście jest zależne od dzieciństwa. Straszne dla ludzi którzy wychowywali się w patologicznym domu, albo doznawali agresji, lub innych podobnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale wyjaśniało by na przykład dlaczego dziecko w starożytnym Rzymie nie można byłoby nauczyć tyle ile takie samo dziecko dzisjaj.

Gdybyś wziął to dziecko i przeniósł do naszych czasów, to raczej nie różniłoby się od rówieśników pod względem intelektualnym ;]

 

Mózg młodego człowieka to jak jakaś niezorganizowana, bezkształtna masa, która przez następne lata jest modelowana przez środowisko, nadaje ono jej właściwy kształt, a potem nawet po zmianie środowiska, zmianie bodźców można tylko szlifować, bo przemodelowywać już się nie da ;] Pierwsze lata życia są kluczowe, kiedy człowiek bardzo łatwo się uczy, zyskuje kluczowe umiejętności, które potrzebne mu będą do przetrwania ;] Później nabywanie nowych umiejętności, uczenie się, staje się trudniejsze... Kiedy okablowanie mózgu jest już w pełni wykształcone, nie da się go przemodelować ;] Dlatego to najmłodsze dzieci najlepiej wpajają sobie różne rzeczy, nawyki, umiejętności - ma to oczywiście biologiczne i ewolucyjne znaczenie, organizm otrzymując za młodu bodźce ze środowiska uczy się tego, co będzie mu w tym środowisku potrzebne do przetrwania. Późniejszy okres to już bardziej zbieranie doświadczenia aniżeli dostosowywanie się czy nauka potrzebnych nawyków, to wykorzysywanie tego, co się już umie, do przetrwania ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fakir

Gdybyś wziął to dziecko i przeniósł do naszych czasów, to raczej nie różniłoby się od rówieśników pod względem intelektualnym

 

Tak własnie myslałem, ale po przeczytaniu tego artykułu myślę o zmianie zdania.

 

Zmiany epigenetyczne zachodzą w komórce pod wpływem czynników zewnętrznych i nie są - w przeciwieństwie do samej informacji genetycznej - w stu procentach dziedziczone po rodzicach

 

Jeżeli zmiany epigenetycznych są w jakimś procencie dziedziczone to takie dziecko powinno się różnić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A ja myślę, że to nie ma wiele wspólnego z epigenetyką
Może i nie ma. Ale wyjaśniało by na przykład dlaczego dziecko w starożytnym Rzymie nie można byłoby nauczyć tyle ile takie samo dziecko dzisjaj. Nie mam i nie zdobędę dowodów eksperymentalnych. Ale obserwacje z bliższych dziejów są już dla mnie zastanawjające.

To również nie jest hipoteza poparta dowodami, ale ją tutaj wysunę: dziecko żyjące w starożytnym Rzymie po pierwsze było o kilkadziesiąt pokoleń wstecz w stosunku do nas, a selekcja naturalna (głównie w kierunku osobników inteligentnych) trwa wciąż w obrębie naszego gatunku. To po pierwsze. Po drugie, warunki środowiskowe takie, jak np. dostęp do opieki zdrowotnej, prewencja zakażeń (w tym: pasożytniczych, w starożytności w niektórych cywilizacjach ich odsetek wynosił 100%), nacisk położony na naukę, wyżywienie - wszystkie wpływają na jakość uczenia w przyszłości

 

Kiedy okablowanie mózgu jest już w pełni wykształcone, nie da się go przemodelować ;]

O ile pamiętam, nawet w Kopalni był artykuł, wedle którego jest to nieprawda ;)

 

Jeżeli zmiany epigenetycznych są w jakimś procencie dziedziczone to takie dziecko powinno się różnić.

Różnić od kogo lub czego? Bo ciężko jest mi ustosunkować się do tej wypowiedzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
a selekcja naturalna (głównie w kierunku osobników inteligentnych) trwa wciąż w obrębie naszego gatunku.

Tyle że ja tej selekcji naturalnej nie widzę, w przypadku naszego gatunku to ona zanika. Dziś byle kto może mieć dziecko, a przecież nikomu nie można zakazać ;] Przypomina mi się teraz taki śmieszny filmik, w którym występuje para ludzi o IQ ok. 150, wykształcona i kulturalna, a druga - prymitywna, o IQ ok 70. Ta pierwsza miała problemy z płodnością i w rezultacie nie miała żadnego potomka, który by przedłużył ich ród, ta druga miała kilka dzieci, ich dzieci znowu kilka dzieci itd ;D Warto się zastanowić czy w tym filmiku nie ma choć trochę prawdy ;)

 

Po drugie, warunki środowiskowe takie, jak np. dostęp do opieki zdrowotnej, prewencja zakażeń (w tym: pasożytniczych, w starożytności w niektórych cywilizacjach ich odsetek wynosił 100%), nacisk położony na naukę, wyżywienie - wszystkie wpływają na jakość uczenia w przyszłości

Poprawiające się warunki życia powodują zanik selekcji naturalnej :] A jakość uczenia? Na dzień dzisiejszy, marna ;] Człowiek sam nauczy się więcej niż w tych szkołach...

 

O ile pamiętam, nawet w Kopalni był artykuł, wedle którego jest to nieprawda

Po zakończeniu mielinizacji nie da się już zmienić okablowania ;) Jeśli uczysz się czegoś od małego dziecka, to potem ilość istoty białej, odpowiedzialnej za tą właśnie umiejętność (a raczej - łączącej partie mózgu istotne dla rozwoju tej właśnie umiejętności) będzie większa, niż u osoby, która rozpoczęła naukę powiedzmy 10 lat później ;]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tyle że ja tej selekcji naturalnej nie widzę, w przypadku naszego gatunku to ona zanika.

Chodzi mi o coś innego. Owszem, cechy "biologiczne" pomagające potencjalnie przeżyć w dzikim środowisku rzeczywiście tracą na ważności. A mimo to selekcja moim zdaniem istnieje, tylko zmieniła nieco charakter - w krajach, gdzie edukacja jest istotna (czyli pomijamy np. Chiny czy Kenię, gdzie ludzie mnożą się niemal jak króliki), selekcja będzie właśnie w kierunku ludzi inteligentnych. To oni będą mieli szansę na dziecko, będą w stanie je utrzymać i zapewnić mu taki status społeczny, żeby i ono miało szansę na potomstwo. Przynajmniej ja tak to widzę.

 

Dziś byle kto może mieć dziecko, a przecież nikomu nie można zakazać ;] Przypomina mi się teraz taki śmieszny filmik, w którym występuje para ludzi o IQ ok. 150, wykształcona i kulturalna, a druga - prymitywna, o IQ ok 70. Ta pierwsza miała problemy z płodnością i w rezultacie nie miała żadnego potomka, który by przedłużył ich ród, ta druga miała kilka dzieci, ich dzieci znowu kilka dzieci itd ;D Warto się zastanowić czy w tym filmiku nie ma choć trochę prawdy ;)

Sporo jest w tym racji. Ale znów: ja teraz mówię o selekcji w tym sensie, że w społeczeństwie wyżej stoją ludzie lepiej wyedukowani i bardziej inteligentni.

 

A jakość uczenia? Na dzień dzisiejszy, marna ;] Człowiek sam nauczy się więcej niż w tych szkołach...

Ale to nie zmienia faktu, że w społeczeństwie ludzkim dominującą rolę mają ci najlepiej wykształceni osobnicy.

 

Po zakończeniu mielinizacji nie da się już zmienić okablowania ;) Jeśli uczysz się czegoś od małego dziecka, to potem ilość istoty białej, odpowiedzialnej za tą właśnie umiejętność (a raczej - łączącej partie mózgu istotne dla rozwoju tej właśnie umiejętności) będzie większa, niż u osoby, która rozpoczęła naukę powiedzmy 10 lat później ;]

Okej, nie mogę teraz znaleźć tego artykułu, więc zakładam, że rzeczywiście masz rację. Ale okablowanie to i tak nie wszystko - ono determinuje tylko pewien maksymalny poziom, którego i tak nie przeskoczysz ani nawet nie osiągniesz (coś, jak z asymptotą na wykresie :D ). A w przypadku doboru naturalnego nie decyduje to, jakie masz możliwości, tylko to, jakie masz realne umiejętności i jak je wykorzystujesz. Samo bycie synem dwojga geniuszów nie czyni Ciebie przecież geniuszem "z urzędu".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fakir

Różnić od kogo lub czego? Bo ciężko jest mi ustosunkować się do tej wypowiedzi.

 

Spróbuj, zacytuję Ci całą moją wypowiedź:

 

Gdybyś wziął to dziecko  i przeniósł do naszych czasów, to raczej nie różniłoby się od rówieśników pod względem intelektualnym [ to cytat z Sebaci ]. Tak własnie myslałem, ale po przeczytaniu tego artykułu myślę o zmianie zdania. Zmiany epigenetyczne zachodzą w komórce pod wpływem czynników zewnętrznych i nie są - w przeciwieństwie do samej informacji genetycznej - w stu procentach dziedziczone po rodzicach /a to cytat z artykułu/.

Jeżeli zmiany epigenetycznyche są w jakimś procencie dziedziczone to takie dziecko powinno się różnić.

 

A co do:

a selekcja naturalna (głównie w kierunku osobników inteligentnych) trwa wciąż w obrębie naszego gatunku

 

 

Chętnie bym o tym przeczytał bo mam wrażenie że jest odwrotnie. Czy możesz mi coś polecić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moment, jeszcze raz.

 

Dziecko ze starożytności przeniesione do dzisiejszych czasów moim zdaniem(!) mogłoby się znacząco różnić pod względem intelektualnym. Dlaczego? Z powodów opisanych wcześniej: dostępu do opieki zdrowotnej, znajomości metod wychowania pozwalających rozwijać umysł, lepszej diety i stabilniejszych warunków życia. Organizm niepoddawany stresowi środowiskowemu może "skupić się" na sprawach innych, niż zapewnienie sobie doraźnie przetrwania.

 

Być może gdyby noworodka przenieść do roku 2008 i od samego początku zapewnić mu identyczne ze współczesnymi warunki życia, rzeczywiście udałoby się wychować dwoje dzieci o równej inteligencji i zdolnościach intelektualnych (choć tak jak mówiłem, moim zdaniem selekcja naturalna w kierunku osobników inteligentnych jest w obrębie H. sapiens faktem - ale zaznaczam: to tylko opinia).

 

Natomiast zmiany epigenetyczne są dziedziczone jedynie w stosunku do stanu wyjściowego komórek rozrodczych, czyli kopiowane po plemniku i komórce jajowej w momencie zapłodnienia. Od tego momentu zygota jest niezależna i jej własny wzór modyfikacji epigenetycznych podlega stałym modyfikacjom, tworząc "drugą warstwę", nakładającą się na samą sekwencję DNA.

 

Co mógłbym Tobie polecić? Obawiam się, że nie znam pojedynczego podręcznika, który mówiłby na ten temat. Polecam za to lekturę wszelkich materiałów na temat regulacji ekspresji genów oraz reakcji komórek na stres - tak naprawdę epigenetyka składa się głównie z tych dwóch czynników.

 

Chętnie przeczytałbym pełniejszą wersję Twojej hipotezy na ten temat, oczywiście - jeśli to możliwe - wraz z argumentacją.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fakir

.., moim zdaniem selekcja naturalna w kierunku osobników inteligentnych jest w obrębie H. sapiens faktem - ale zaznaczam: to tylko opinia).

 

Mam inne zdanie. Jak czytam Platona to nie mam wrażenie, że jest on inteligentniejszy od Poppera. A jak czytam  Hioba i Koheleta to wpadam w kompleksy. Ale to być może sprawa definicji inteligencji.

 

 

Ja rozumiem, że rozszerzam znaczenie zmian epigenetycznych poza to co już odkryto. Ale skoro można zapamiętać pewne informacje to można i inne.  Są podobno uczeni, którzy twierdzą, iż deja vie to wspomnienia przekazywane nam genetycznie przez przodków. Inni twierdzą, że wspomnienia nie mogą się zapisywać w naszych genach. A jeśli naprawdę mogą to nie ma się co dziwić, że dzisjaj dzieci przyjmują za fakt to co kiedyś nie mieściło się w głowie uczonym. / okrągła ziemia, słońce dookoła ziemi, falowa struktura materii i t.d. / >;)

 

Co mógłbym Tobie polecić? Obawiam się, że nie znam pojedynczego podręcznika, który mówiłby na ten temat. Polecam za to lekturę wszelkich materiałów na temat regulacji ekspresji genów oraz reakcji komórek na stres - tak naprawdę epigenetyka składa się głównie z tych dwóch czynników.

 

Nie ten temat mnie interesuje ale co znasz na potwierdzenie opinii że występuje selekcja w kierunku wzrostu inteligencji. Ponieważ mam na ten temat inne zdanie jestem zainteresowany poznaniem argumentów przeciwnych.

 

Chętnie przeczytałbym pełniejszą wersję Twojej hipotezy na ten temat, oczywiście - jeśli to możliwe - wraz z argumentacją.

 

No tu mnie przeceniasz.  ;)

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cholera, z tym dzieckiem to nie sprecyzowałem. Miałem na myśli właśnie noworodka, czyli człowieka, który od samego początku życia wystawiony byłby na współczesne czynniki środowiskowe i w tym środowisku by się wychowywał.

 

Natomiast sprawa selekcji naturalnej w kierunku osobników inteligentnych nie jest taka prosta. Po pierwsze, zależy co w ogóle nazywamy inteligencją. Po drugie, trudno wskazać jakieś geny inteligencji, choć zapewne jakiś-tam wpływ na przyszłe zdolności intelektualne mają. Po trzecie, wiadomo, że geny nie mają charakteru całkowicie deterministycznego i to tyczy się też genów "mózgowych". IMO kluczowy wpływ na intelekt, umysł dziecka mają czynniki środowiskowe.

 

Oczywiste jest, że nie zawsze osobniki bardziej inteligentne odnoszą w swoim życiu sukces i nie zawsze to one mają więcej dzieci. Jak ktoś zyskuje dobre wykształcenie i odnosi sukces, to bardziej prawdopodobne jest, że pochodził z inteligentnej, wykształconej rodziny, a więc i miał dobre warunki do życia i rozwoju, co właśnie przełożyło się na jego dobry rozwój intelektualny i odpowiednie nastawienie do nauki, wyznaczenie sobie takich, a nie innych celów życiowych. Z kolei dziecko pochodzące z innej rodziny, np biedniejszej, słabo wykształconej, samo kiedyś może zyskać tylko słabe wykształcenie i nie odnieść większego sukcesu, mimo że genetycznie można by go uznać za inteligentniejszego od tego pierwszego dziecka.

 

Co chcę przez to powiedzieć: owszem, selekcja naturalna być może zachodzi w kierunku osobników bardziej inteligentnych, ale nie ma charakteru ewolucjonistycznego, tj nie odbywa się na poziomie genów :]

 

Chętnie bym o tym przeczytał bo mam wrażenie że jest odwrotnie.

Pod względem szerzącego się idiotyzmu i ciemnoty to chyba tak ;D

 

Są podobno uczeni, którzy twierdzą, iż deja vie to wspomnienia przekazywane nam genetycznie przez przodków. Inni twierdzą, że wspomnienia nie mogą się zapisywać w naszych genach.

Waldi już rozwiązał tą zagadkę - to PM ;D ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mam inne zdanie. Jak czytam Platona to nie mam wrażenie, że jest on inteligentniejszy od Poppera. A jak czytam  Hioba i Koheleta to wpadam w kompleksy. Ale to być może sprawa definicji inteligencji.

A być może tego, że wyciąganie jednej osoby na pozycję przedstawiciela całej epoki to mało wiarygodny sposób oceny tego, jacy ludzie żyli w jakich czasach.

 

Ja rozumiem, że rozszerzam znaczenie zmian epigenetycznych poza to co już odkryto. Ale skoro można zapamiętać pewne informacje to można i inne.

Tradycyjnie już zapytam: potrafisz to udowodnić? :)

 

Są podobno uczeni, którzy twierdzą, iż deja vie to wspomnienia przekazywane nam genetycznie przez przodków.

W jednym zdaniu najpierw używasz określenia "podobno", a zaraz potem przytaczasz tezę, której prawdziwości również nikt nie potrafi wykazać. W ten sposób można "podobno powiedzieć" absolutnie każdy idiotyzm.

 

A jeśli naprawdę mogą to nie ma się co dziwić, że dzisjaj dzieci przyjmują za fakt to co kiedyś nie mieściło się w głowie uczonym.

Podejrzewam, że tak samo łatwo byłoby dziecku wytłumaczyć, że to Słońce krąży wokół Ziemi (z kolei teza uznana dziś powszechnie była w średniowieczu nie do pomyślenia z zupełnie innych przyczyn - sam wiesz, co groziło wówczas heretykom). Zresztą sam zobacz, jak łatwo jest wmówić dziecku, że np. wzięło się z kapusty lub że zjedzenie arbuza z pestkami spowoduje, że wyrośnie Ci "drzewo arbuzowe" (z naciskiem na słowo "drzewo" :) ) w brzuchu.

 

Nie ten temat mnie interesuje ale co znasz na potwierdzenie opinii że występuje selekcja w kierunku wzrostu inteligencji. Ponieważ mam na ten temat inne zdanie jestem zainteresowany poznaniem argumentów przeciwnych.

Choćby mam przez to na myśli fakt, że ludzie coraz częściej potrafią czytać i pisać, czytać ze zrozumieniem, operować komputerami i coraz bardziej złozonymi maszynami, a przede wszystkim: jeśli chcą być dobrzy w tym, co robią, muszą z każdym pokoleniem coraz szybciej przyswajać wiedzę.

 

Chętnie przeczytałbym pełniejszą wersję Twojej hipotezy na ten temat, oczywiście - jeśli to możliwe - wraz z argumentacją.

No tu mnie przeceniasz.  ;)

Skoro ja sobie poradziłem, to i Ty na pewno dasz radę ;) Przecież nie oczekuję opasłego dzieła :D

 

Pozdrawiam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co chcę przez to powiedzieć: owszem, selekcja naturalna być może zachodzi w kierunku osobników bardziej inteligentnych, ale nie ma charakteru ewolucjonistycznego, tj nie odbywa się na poziomie genów :]

Moim zdaniem masz rację, chociaż rozwinąłbym to nieco. Dodałbym do Twoich słów jeszcze takie: ogólnie z czasem geny determinujące rosnącą inteligencję będą coraz ważniejsze, lecz nie istnieje prosta korelacja pomiędzy inteligencją osobnika, a jego genotypem. Wiąże się to bezpośrednio z tym, co napisałeś: geny nie mają charakteru w 100% deterministycznego. Równie (a być może nawet bardziej) istotne są czynniki środowiskowe, które decydują o tym, na ile zostanie wykorzystany potencjał zawarty w genach.

 

Chętnie bym o tym przeczytał bo mam wrażenie że jest odwrotnie.

Pod względem szerzącego się idiotyzmu i ciemnoty to chyba tak ;D

Ale idiotyzm != brak inteligencji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moim zdaniem masz rację, chociaż rozwinąłbym to nieco. Dodałbym do Twoich słów jeszcze takie: ogólnie z czasem geny determinujące rosnącą inteligencję będą coraz ważniejsze, lecz nie istnieje prosta korelacja pomiędzy inteligencją osobnika, a jego genotypem. Wiąże się to bezpośrednio z tym, co napisałeś: geny nie mają charakteru w 100% deterministycznego. Równie (a być może nawet bardziej) istotne są czynniki środowiskowe, które decydują o tym, na ile zostanie wykorzystany potencjał zawarty w genach.

Być może masz rachę, jednak na dzień dzisiejszy chyba nie da się tego potwierdzić naukowo ;) Jak już wcześniej wspominałem, trudno w ogóle wskazać "geny inteligencji". Jednak myślę, że tak jak wszyscy ludzie mają ogólny plan budowy ciała taki sam, ale wszyscy różnimy sie wzrostem, masą mięśniową i wszystkimi mniejszymi szczegółami, tak samo wszyscy mają tak samo zbudowany mózg z mniejszymi różnicami wynikającymi z różnic genowych. Jako że żyjemy w takich czasach, w których to umysł jest ważniejszy od reszty (nikt dziś nie biega z dzidą za zwierzyną), to możliwe, że w przyszłości udział "lepszych" mózgów będzie coraz większy ;D

 

Ale idiotyzm != brak inteligencji.

No tak, przecież nie napisałem, że idiotyzm jest przejawem braku inteligencji :] Bo gdyby tak było, to zaprzeczałbym sam sobie :] Chociaż inteligencja ogółu ludzkiego z czasem może sie zwiększać, to poziom idiotyzmu wcale nie musi maleć :]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fakir

A być może tego, że wyciąganie jednej osoby na pozycję przedstawiciela całej epoki to mało wiarygodny sposób oceny tego, jacy ludzie żyli w jakich czasach

To był przykład, a ponadto podałem nie jeden a kilka.

 

Ja rozumiem, że rozszerzam znaczenie zmian epigenetycznych poza to co już odkryto. Ale skoro można zapamiętać pewne informacje to można i inne.

Tradycyjnie już zapytam: potrafisz to udowodnić?

Co mam udowadniać. Przecież własnie udowodniono,  że można zapamiętać jedne informacje. Czy są jakieś badania potwierdzające to, że tylko te są zapamiętywane a inne nie.

 

W jednym zdaniu najpierw używasz określenia "podobno", a zaraz potem przytaczasz tezę, której prawdziwości również nikt nie potrafi wykazać. W ten sposób można "podobno powiedzieć" absolutnie każdy idiotyzm.

 

 

Tu już się czepiasz. żadnej tezy nie przytaczam. Piszę, że podobno jedni twierdzą a drudzy przeczą. A jeśli jest tak jak twierdzą ci pierwsi to jest tak i tak. Wkładasz mi w tekst to co nie napisałem i to już nie pierwszy raz.

 

Podejrzewam, że tak samo łatwo byłoby dziecku wytłumaczyć, że to Słońce krąży wokół Ziemi. Zresztą sam zobacz, jak łatwo jest wmówić dziecku, że np. wzięło się z kapusty lub że zjedzenie arbuza z pestkami spowoduje, że wyrośnie Ci "drzewo arbuzowe" (z naciskiem na słowo "drzewo" ;) ) w brzuchu.

 

Spróbowałbyś wmówić tym co skazali Galileusza, za to że głosił tezy Kopernika, nie potrafiąc ich udowodnić. A dziś nawet dziecko nie zaprzeczy. Piszesz nie na temat.

 

Choćby mam przez to na myśli fakt, że ludzie coraz częściej potrafią czytać i pisać, czytać ze zrozumieniem, operować komputerami i coraz bardziej złozonymi maszynami, a przede wszystkim: jeśli chcą być dobrzy w tym, co robią, muszą z każdym pokoleniem coraz szybciej przyswajać wiedzę.

Mylisz inteligencję z wiedzą. Kto dzisajaj potrafi przetrwać przez całe życie w buszu, operować łukiem czy dzidą, zrobić namiot z liści, rozpaqlić ogień bez zapalniczki ?.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W jednym zdaniu najpierw używasz określenia "podobno", a zaraz potem przytaczasz tezę, której prawdziwości również nikt nie potrafi wykazać. W ten sposób można "podobno powiedzieć" absolutnie każdy idiotyzm.

Tu już się czepiasz. żadnej tezy nie przytaczam. Piszę, że podobno jedni twierdzą a drudzy przeczą. A jeśli jest tak jak twierdzą ci pierwsi to jest tak i tak. Wkładasz mi w tekst to co nie napisałem i to już nie pierwszy raz.

Przepraszam, chyba się troszkę nie zrozumieliśmy. Chodzi mi o coś innego: zawsze można znaleźć jakiegos człowieka, który przytoczył jakąkolwiek opinię - i to niezależnie od tego, jak bardzo idiotyczna by ona nie była. Moje słowa nie były zarzutem do Ciebie, tylko do tego, że tacy ludzie wygłaszają takie opinie. Podkreślenie słów użytych w Twoim poście miało z kolei pokazać, że Ty sam traktujesz ich (przynajmniej ja tak to zrozumiałem) ze sporą rezerwą. Przepraszam za to nieporozumienie, moja wina.

 

Spróbowałbyś wmówić tym co skazali Galileusza, za to że głosił tezy Kopernika, nie potrafiąc ich udowodnić. A dziś nawet dziecko nie zaprzeczy. Piszesz nie na temat.

Jak najbardziej piszę na temat. Średniowieczna Europa była tym samym, czym dziś jest totalitarna Białoruś - ogrom ludzi wie, że Łukaszenka to kawał drania, ale praktycznie nikt się nie odważy tego mówić na głos. Tak samo było w średniowieczu: nawet jeśli ktoś miał podstawy, by sądzić, że Kopernik ma rację, to pewnie nawet nie próbował się wychylać. Naprawdę nie sądzę, żeby geny miały jakikolwiek wpływ na to, że niby dzieciom dzisiaj jest łatwiej zaakceptować teorię heliocentryczną - to są tak bardzo abstrakcyjne sprawy, że zapewne gdyby nie zwrócenie na nie uwagi w dzieciństwie, większość ludzi nawet nie zastanawiałaby się nad ruchem ciał niebieskich.

 

Choćby mam przez to na myśli fakt, że ludzie coraz częściej potrafią czytać i pisać, czytać ze zrozumieniem, operować komputerami i coraz bardziej złozonymi maszynami, a przede wszystkim: jeśli chcą być dobrzy w tym, co robią, muszą z każdym pokoleniem coraz szybciej przyswajać wiedzę.

Mylisz inteligencję z wiedzą.

Zdecydowanie nie. Wykonanie tak wielu różnorakich czynności wymaga inteligencji, a nie tylko wiedzy.

 

Kto dzisajaj potrafi przetrwać przez całe życie w buszu, operować łukiem czy dzidą, zrobić namiot z liści, rozpaqlić ogień bez zapalniczki ?.

A czy to jest inteligencja? Niekoniecznie. W dużym stopniu to także uwarunkowania czysto fizyczne - siła, szybkość, wytrzymałość na czynniki atmosferyczne itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fakir

Dobrze że choć w części się zgadzamy. Doceniam Twoją stanowczą obronę "metody naukowej" i krytykę pseudonauki. Nauka jest obecnie dominującą metoda poznania. Choć moim zdaniem nie jedyną. Jest wielu cudotwórców-hochsztaplerów w zwalczaniu, których masz moje poparcie.

 

Kto dzisajaj potrafi przetrwać przez całe życie w buszu, operować łukiem czy dzidą, zrobić namiot z liści, rozpaqlić ogień bez zapalniczki ?.

A czy to jest inteligencja? Niekoniecznie. W dużym stopniu to także uwarunkowania czysto fizyczne - siła, szybkość, wytrzymałość na czynniki atmosferyczne itp.

 

No to chyba mamy podobne zdanie na temat inteligencji i wiedzy. Tylko dlaczego podajesz przykłady na wzrost inteligencji w kolejnych pokoleniach ,  które niewiele mają wspólnego z inteligencją. To raczej umiejętności typu "rozpalić ogień" itp.

...potrafią czytać i pisać, czytać ze zrozumieniem, operować komputerami i coraz bardziej złozonymi maszynami....

z wyjątkiem tego "czytania ze zrozumieniem". Tu potrzebna jest inteligencja, jeśli się czyta coś więcej niż instrukcję obsługi. Albo także nie wyłączając instrukcji. ;)

 

 

ale praktycznie nikt się nie odważy tego mówić na głos

Totalitaryzm-ohyda. Ale to nie jest średniowiecze. Było zdecydowanie lepiej. Problem był ze zrozumieniem przez ludzi nowych idei. Ten problem jest do dzisiaj. Żartuje się nawet, że aby zapanowała nowa teoria muszą umrzeć zwolennicy starej.

 

Naprawdę nie sądzę, żeby geny miały jakikolwiek wpływ na to, że niby dzieciom dzisiaj jest łatwiej zaakceptować teorię heliocentryczną

 

Musimy dotrzeć do innych lepszych dowodów na tak lub nie. Ale moja hipoteza mi się podoba. ;):D:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nauka jest obecnie dominującą metoda poznania. Choć moim zdaniem nie jedyną.

Ja też nie jestem fanatykiem. A mimo to myślę, że nawet jeśli metoda poznania/odkrycia jest nienaukowa, to powinna być możliwa jej weryfikacja drogą poprawnego badania naukowego (w końcu, jak by nie było, badanie naukowe jest zestawem czynności/zasad, pozwalających na ustalenie obiektywnych faktów). Niestety często tak nie jest.

 

To raczej umiejętności typu "rozpalić ogień" itp.

Pozostaje pytanie: ilu ludzi byłoby na tyle inteligentnych, żeby wymyślić samemu od zera sposób na rozpalenie ognia? Strzelam, że raczej niewielu.

 

Totalitaryzm-ohyda. Ale to nie jest średniowiecze. Było zdecydowanie lepiej. Problem był ze zrozumieniem przez ludzi nowych idei. Ten problem jest do dzisiaj. Żartuje się nawet, że aby zapanowała nowa teoria muszą umrzeć zwolennicy starej.

Zgadzam się i się nie zgadzam ;) Moja propozycja syntezy tych dwóch myśli: "w średniowieczu problemem był brak zrozumienia władz kościelnych dla nowych idei, który doprowadził do prześladowania tych, którzy chcieli je wprowadzić i udostępnić szerokim rzeszom ludzi". Co powiesz?

 

Naprawdę nie sądzę, żeby geny miały jakikolwiek wpływ na to, że niby dzieciom dzisiaj jest łatwiej zaakceptować teorię heliocentryczną

Musimy dotrzeć do innych lepszych dowodów na tak lub nie. Ale moja hipoteza mi się podoba. :D:) :)

Tak jak pisałem: moje rozumowanie opieram na tym, jak łatwo jest wmówić dwojgu różnym dzieciom dwie różne (nieprawdziwe) tezy na temat ich pochodzenia: jedną na temat odnalezienia w kapuście i drugą - narodziny jako efekt przyniesienia przez bociana. Zresztą każdy mógłby pewnie przytoczyć co najmniej kilka historii z własnego dzieciństwa, kiedy to w taki subtelny sposób wprowadzano go w błąd (ostre słowo ;) ), aby zapobiec powstawaniu niewygodnych pytań.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fakir

.. nawet jeśli metoda poznania/odkrycia jest nienaukowa, to powinna być możliwa jej weryfikacja drogą poprawnego badania naukowego ..[/quite]

 

Ja myślę, że metoda naukowa jak każda metoda ma ograniczony zakres stosowania. Metoda naukowa pozwoliła nam odnieść wielki sukces w kilku dziedzinach. Ale nie da się zastosować do rozwiązywania wszystkich problemów. Nie można przy jej pomocy stwierdzić na przykład który obraz jest ładniejszy

 

Pozostaje pytanie: ilu ludzi byłoby na tyle inteligentnych, żeby wymyślić samemu od zera sposób na rozpalenie ognia? Strzelam, że raczej niewielu.

 

Myślę, ze tyle samo co tych co skonstruowali komputer.

 

... problemem był brak zrozumienia władz kościelnych dla nowych idei, . [ /quote]

 

Nie jestem fachowcem od średniowiecza ale kościół był wtedy wszędzie. Coś takiego jak u nas Wielcy Bliżniacy+Źobro. Był wszędzie czyli także odpowiadał za wszystko. W czasach Galileusza teoria Kopernika miała już wielu zwolenników /także w kościele /.

Do rozwiązania był dylemat:

-podać do publicznej wiadomości fakt sprzeczny z całą doktryną kościoła, który może spowodować totalną katastrofę. Bo jeśli zapis w biblii o słońcu jest nieprawdziwy to dlaczego inne zapisy mają być słuszne. A na tych zapisach opierało się prawo, władza, etyka w całej Europie.

-zataić ten fakt i pozostawić wszystko po staremu.

 

Podjęto decyzję o zakazie informacji / średniowieczny skok na TV /. Trudno dziś ocenić czy decyzja była słuszna. Ale gdyby można było zakwestionować władzę każdego króla / namaszczanego przez papieża/ to totalna wojna murowana.

 

" który doprowadził do prześladowania tych, którzy chcieli je wprowadzić i udostępnić szerokim rzeszom ludzi". Co powiesz?

 

Powiem tak. W nieodległych czasach zwalczano instytucje kościała i lansowano wiele nieprawdziwych  tez o kościele. Ta o prześladowaniu Galileusza do nich należy. To było coś takiego jak dzisjaj zakaz nawoływania do nie płacenia podatków, nie przestrzegania prawa. Nie oznacza to, że kościół nie popełniał błędów. Jak się rządziło niepodzielnie kilkaset lat to grzechów nazbierało się sporo. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja myślę, że metoda naukowa jak każda metoda ma ograniczony zakres stosowania. Metoda naukowa pozwoliła nam odnieść wielki sukces w kilku dziedzinach. Ale nie da się zastosować do rozwiązywania wszystkich problemów. Nie można przy jej pomocy stwierdzić na przykład który obraz jest ładniejszy

No dobra, tu się zgadzam, bo - prawdę mówiąc - nie myślałem o tym w tych kategoriach. Ale jak najbardziej masz rację. Ja po prostu mówiłem o poznawaniu świata w sensie poznawaniu faktów zamiast opinii.

 

Pozostaje pytanie: ilu ludzi byłoby na tyle inteligentnych, żeby wymyślić samemu od zera sposób na rozpalenie ognia? Strzelam, że raczej niewielu.

Myślę, ze tyle samo co tych co skonstruowali komputer.

Trafny strzał, muszę przyznać ;) To jest jedna z tych chwil, kiedy riposta jest tak fajna, że aż miło jest nie mieć racji ;)

 

-podać do publicznej wiadomości fakt sprzeczny z całą doktryną kościoła, który może spowodować totalną katastrofę. Bo jeśli zapis w biblii o słońcu jest nieprawdziwy to dlaczego inne zapisy mają być słuszne. A na tych zapisach opierało się prawo, władza, etyka w całej Europie.

No dobra, ale gdzie jest w Biblii zapis o Słońcu? O ile wiem, nie ma go nigdzie. A kościół na przestrzeni lat zmieniał swoje zdanie tysiące razy i nie ucierpiał na tym.

 

Powiem tak. W nieodległych czasach zwalczano instytucje kościała i lansowano wiele nieprawdziwych tez o kościele. Ta o prześladowaniu Galileusza do nich należy.

Czy dobrze rozumiem, że usiłujesz tutaj powiedzieć, że Galileusz nie był prześladowany i że jest to jedynie teoria spiskowa?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas gdy dorośli przetwarzają różne zadania w wyspecjalizowanych obszarach mózgu w jednej z półkul, niemowlęta i dzieci używają do tego celu obu półkul. To może być przyczyną, dla której dzieci znacznie łatwiej regenerują się po urazach mózgu niż dorośli. Autorzy najnowszych badań skupili się na języku i odkryli, że dzieci podczas przetwarzania języka mówionego używają obu półkul mózgu.
      To bardzo dobra wiadomość dla dzieci, które odniosły urazy mózgu. Użycie obu półkul zapewnia mechanizm kompensujący po urazie. Na przykład, jeśli w wyniku udaru zaraz po urodzeniu dojdzie do uszkodzenia lewej półkuli mózgu, dziecko nauczy się języka korzystając z prawej półkuli. Dziecko z mózgowym porażeniem dziecięcym, które uszkodzi tylko jedną półkulę, może rozwinąć wszystkie potrzebne zdolności poznawcze w drugiej półkuli. Nasze badania pokazują, jak to jest możliwe, mówi profesor Elissa L. Newport, dyrektor Center for Brain Plasticity and Recovery, które jest wspólnym przedsięwzięciem Georgetown University i MedStar National Rehabilitation Network.
      Niemal wszyscy dorośli przetwarzają mowę tylko w lewej półkuli. Potwierdzają to zarówno badania obrazowe jak i fakt, że po udarze, który dotknął lewą półkulę, ludzie często tracą zdolność do przetwarzania mowy.
      Jednak u bardzo małych dzieci uraz jednej tylko półkuli rzadko prowadzi do utraty zdolności językowych. Nawet, jeśli dochodzi do poważnego zniszczenia lewej półkuli, dzieci nadal potrafią korzystać z języka. To zaś sugeruje – jak zauważa Newport – że dzieci przetwarzają język w obu półkulach. Jednak tradycyjne metody obrazowania nie pozwalały na obserwowanie tego zjawiska. Nie było jasne, czy dominacja lewej półkuli w zakresie zdolności językowych jest widoczna już od urodzenia, czy rozwija się z wiekiem, stwierdza uczona.
      Teraz, dzięki funkcjonalnemu rezonansowi magnetycznemu udało się wykazać, że u małych dzieci żadna z półkul nie ma w tym zakresie przewagi. Lateralizacja pojawia się z wiekiem. Ustala się ona w wieku 10-11 lat.
      W najnowszych badaniach udział wzięło 39 zdrowych dzieci w wieku 4–13 lat, których wyniki porównano z 14 dorosłymi w wieku 18–29 lat. Obie grupy zmierzyły się z zadaniem polegającym na rozumieniu zdań. W czasie rozwiązywania zadania każdy z uczestników poddany był skanowaniu za pomocą fMRI, a wyniki potraktowano indywidualnie. Później stworzono mapę aktywności mózgu dla grup wiekowych 4–6 lat, 7–9 lat, 10–13 lat i 18–29 lat.
      Badacze stwierdzili, że wyniki uśrednione dla każdej z grup pokazują, iż nawet u małych dzieci występuje preferencja (lateralizacja) lewej półkuli mózgu w czasie przetwarzania mowy. Jednak znaczny odsetek najmłodszych dzieci wykazuje silną aktywację prawej półkuli mózgu. U osób dorosłych prawa półkula aktywuje się podczas rozpoznawania ładunku emocjonalnego niesionego z głosem. Natomiast u dzieci bierze ona udział i w rozpoznawaniu mowy i w rozpoznawaniu ładunku emocjonalnego.
      Naukowcy sądzą, że jeśli udałoby im się przeprowadzić podobne badania u jeszcze młodszych dzieci, to obserwowaliby jeszcze większe zaangażowanie prawej półkuli mózgu w przetwarzanie języka.
      Obecnie Newport i jej grupa skupiają się na badaniach przetwarzania mowy w prawej półkuli mózgu u nastolatków i młodych dorosłych, u których lewa półkula mózgu została poważnie uszkodzona podczas udaru zaraz po urodzeniu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Okazuje się, że na utratę wagi w wyniku zmiany stylu życia na zdrowszy oraz na rozkład tłuszczu w organizmie wpływa wrażliwość mózgu na insulinę. Długoterminowe badania prowadzone  Niemieckie Centrum Badań nad Cukrzycą, Centrum Helmholza w Monachium oraz Szpital Uniwersytecki w Tybindze wykazały, że jeśli nasz mózg jest wrażliwy na obecność insuliny, możemy bardziej stracić na wadze, pozbyć się niezdrowego tłuszczu brzusznego i łatwiej utrzymać niską wagę przez lata. Jeśli jednak nasz mózg słabo reaguje na insulinę, to początkowo stracimy mniej kilogramów, z czasem ponownie przybierzemy na wadze, a na brzuchu zgromadzimy więcej tkanki tłuszczowej.
      Osoby o mózgach bardziej wrażliwych na insulinę zyskiwały na stosowaniu diety i ćwiczeń. Znacznie traciły na wadze i pozbywały się tkanki tłuszczowej z brzucha. Nawet gdy przestawały ćwiczyć i stosować dietę, to w czasie kolejnych dziewięciu lat gdy je obserwowaliśmy, przybierały niewiele tłuszczu, mówi doktor Martin Heni ze Szpitala Uniwersyteckiego w Tybindze, który stał na czele grupy badawczej.
      Z kolei u osób o mózgu mało wrażliwym lub niewrażliwym na insulinę zanotowano niewielką utratę wagi w ciągu 9 miesięcy od zmiany stylu życia na zdrowszy.
      Uczestnicy badań na 24 miesiące zmienili styl życia na taki, który sprzyjał zmniejszeniu wagi. Po 9 miesiącach przeciętna osoba, której mózg był wrażliwy na insulinę, straciła na wadze około 4,5 kilogramów, a osoba o niewrażliwym mózgu – około 0,5 kg. W kolejnych miesiącach osoby z mózgami wrażliwymi nadal traciły na wadze i po 24 miesiącach średnia utrata wagi wynosiła u nich niemal 6 kg. Przez kolejnych 76 miesięcy osoby te nie stosowały już nowego stylu życia, a mimo to przybrały na wadze jedynie około 0,5 kg.
      Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w przypadku osób o mózgach mało wrażliwych lub niewrażliwych na insulinę. Na wadze traciły jedynie przez 9 miesięcy. Następnie do 24. miesiąca stosowania zdrowszego trybu życia ich waga rosła i po 24 miesiącach była o około 1 kg wyższa niż przed rozpoczęciem badań. Utrzymywała się na wyższym poziomie przez kolejnych 76 miesięcy.
      Podobnie rzecz się miała z tłuszczem brzusznym. Osoby o bardziej wrażliwych mózgach traciły go więcej w wyniku ćwiczeń i diety bogatej w włókna roślinne, a po przerwaniu zdrowego trybu życia wolniej ponownie go zyskiwały. Tkanka tłuszczowa na brzuchu jest bardzo niekorzystna, gdyż jej obecność jest silnie powiązana z cukrzycą, ryzykiem chorób układu krążenia i nowotworów.
      Jak zauważyli autorzy w podsumowaniu swoich badań spostrzeżenia te wykraczają poza zakres chorób metabolicznych i wskazują na konieczność opracowania strategii radzenia sobie z opornością ludzkiego mózgu na insulinę.

      « powrót do artykułu
    • By Szkoda Mojego Czasu
      Przepraszam, że nie w temacie, ale chyba powinniśmy się zacząć poważnie bać "ekspertów" od zdrowia publicznego.  Poniżej wypowiedź jednego, a jeszcze niżej wykres jak  naprawdę wygląda ilość już wykrytych mutacji w stosunku do innych wirusów.
      "Profesor odniósł się również do doniesień na temat mutowania koronawirusa SARS-CoV-2: - Ten wirus mutuje bardzo niewiele, jest relatywnie stały, nie zaskakuje nas i na razie niczym nie grozi. Zmiany w mutacji są bardzo niewielkie - powiedział. Horban porównał też SARS-CoV-2 do wirusa grypy. Ten drugi mutuje znacznie szybciej i "właściwie to jest co roku nowy wirus i nie jesteśmy w stanie zrobić szczepionki, która zabezpieczy nas raz na zawsze".

    • By KopalniaWiedzy.pl
      U dzieci, które na początku życia były narażone na kontakt z dużą ilością zanieczyszczeń pochodzących z ruchu samochodowego, w wieku 12 lat występują zmiany strukturalne w budowie mózgu. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Centrum Medyczne Szpitala Dziecięcego w Cincinnati, u dzieci takich wyraźnie widać mniej istoty szarej oraz cieńszą korę mózgową w porównaniu z dziećmi, które były narażone na niższy poziom zanieczyszczeń.
      Chociaż są to wstępne badania, to ich wyniki wskazują, że miejsce w którym mieszkasz i powietrze, którym oddychasz, mogą mieć wpływ na rozwój mózgu, mówi główny autor badań, doktor Travis Beckwith. Chociaż utrata istoty szarej jest tutaj znacząco mniejsza niż w chorobach neurodegeneracyjnych, to może być na tyle duże, że wpłynie na rozwój psychiczny i fizyczny.
      Z przeprowadzonych badań wynika, że utrata istoty szarej w płacie czołowym, płacie ciemieniowym i móżdżku wynosi u takich dzieci 3–4 procent.
      W badaniach, których wyniki opublikowano na łamach PLOS One, wzięło udział 147 dzieci w wieku 12 lat. To część z dzieci, które biorą udział w wieloletnich badaniach o nazwie Cincinnati Childhood Allergy and Air Pollution Study (CCAAPS). Do badań tych rekrutowano dzieci w wieku poniżej 6 miesięcy, a ich celem jest sprawdzenie wpływu zanieczyszczeń z ruchu samochodowego na rozwój i zdrowie dzieci.
      Do CCAAPS rekrutowane są dzieci, które w pierwszym roku życia były narażone na wysoki lub niski poziom zanieczyszczeń powietrza z ruchu samochodowego. Dzieci podlegają szczegółowym badaniom w wieku 1, 2, 3, 4, 7 i 12 lat.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skany mózgów pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie, którzy mogli paść ofiarami tajemniczego ataku sprzed dwóch lat, ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być powiązane z wykazywanymi przez nich objawami. Badania wykazały, że ich mózgi wyglądają inaczej niż mózgi grupy kontrolnej.
      Jak informuje zespół z University of Pennsylvania u badanych pracowników ambasady stwierdzono średnią mniejszą ilość istoty białej oraz zmiany mikrostrukturalne, które mogą wpływać na przetwarzanie sygnałów dźwiękowych oraz wzrokowych informacji przestrzennych. Autorzy badań mówią jednak, że ich wyniki są niejednoznaczne. Nie odpowiadają bowiem znanym uszkodzeniom mózgu, a objawy widoczne u badanych nie różnią się w zależności od zauważonych nieprawidłowości.
      To unikatowe wyniki, wcześniej takich nie widziałam. Nie wiem, co mogło je spowodować, mówi profesor obrazowania medycznego Ragini Verma.
      Niezależni eksperci zgadzają się, że wyniki badań są niejednoznaczne i że nie wiadomo, czy dyplomaci padli ofiarami jakiego ataku i czy doszło u nich do uszkodzeń mózgu.
      To już kolejne prace, których celem jest określenie stanu zdrowia amerykańskich dyplomatów. Wcześniejsze badania były szeroko krytykowane za liczne błędy.
      Na pewno wiemy, że amerykańscy dyplomaci pracujący na Kubie skarżyli się na dziwne odczucia i dźwięki. Po tym wielu z nich było leczonych z powodu problemów ze snem, zawrotów i bólów głowy, problemów z koncentracją, utrzymaniem równowagi, zaburzeniami wzroku i słuchu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało, a śledztwo prowadzone przez FBI i służby kubańskie nie dało nawet odpowiedzi na pytanie, czy miał miejsce jakiś rodzaj ataku.
      Na potrzeby najnowszych badań porównano ilość istoty białej u chorujących dyplomatów z jej ilością u zdrowych ochotników. U dyplomatów jej ilość wynosiła średnio 542 cm3, u ochotników było to 569 cm3. U dyplomatów znaleziono też dowody na słabszą sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie dźwięków i obrazów.
      Następnie przystąpiono do badań na poziomie mikroskopowym. Gdy dochodzi do uszkodzenia mózgu i ginie komórka nerwowa, uszkodzenie można zmierzyć badając dyfuzję wody. Wraz ze wzrostem liczby uszkodzeń zwiększa się dyfuzja wody, gdyż jest mniej komórek, wewnątrz których się ona znajduje i które organizują jej przepływ w konkretnych kierunkach. Tutaj uzyskane wyniki zaskoczyły naukowców. Okazało się, że dyfuzja wody, zamiast się zwiększyć, zmniejszyła się w części mózgu zwanej robakiem, a frakcjonowana anizotropia, która jest wskaźnikiem integralności włókien istoty białej, zwiększyła się, zamiast się zmniejszyć. Profesor Verma podejrzewa, że te zadziwiające wyniki to skutek spadku zawartości wody w mózgach dyplomatów, jednak podkreśla, że to jedynie domysły.
      Profesor Paul Matthews, ekspert od mózgu z Imperial College London, stwierdza, że zarejestrowane różnice są małe, nie odpowiadają znanym wzorcom uszkodzeń i nie wykazano, że doszło do jakichś zmian przed i po wydarzeniach na Kubie. Uczony podkreśla, że z badań tych nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Podobnego zdania są inni eksperci.
      Tymczasem kanadyjscy dyplomaci, którzy również doświadczyli podobnych objawów, pozwali swój rząd do sądu.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...