Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Zoom na komputerze kwantowym – Prima Aprilis.

Recommended Posts

Daliście się nabrać na przypadkowe przełączenie i uruchomienie Zooma na maszynie kwantowej? :)

Międzynarodowy zespół naukowy wykorzystał Sycamore, kwantowy komputer Google'a, do obsługi oprogramowania wideokonferencyjnego Zoom. Eksperci mają nadzieję, że dzięki współpracy z komputerem kwantowym – który wykazał swoją przewagę w niektórych zadaniach nad komputerami klasycznymi – możliwe będzie umieszczenie uczestników rozmowy w więcej niż jednym wirtualnym pokoju.

Autorzy badań nad „kwantową przewagą Zooma” twierdzą, że do jej zauważenia doszło przypadkiem. Miało to miejsce, gdyż Benedetta Brassard, fizyk kwantowa z University of Waterloo, przypadkowo połączyła Zooma z Sycamore podczas online'owego spotkania. Brassard pracuje w ramach International Fault Tolerant Benchmarking Team (FiT/BiT). Brałam udział w online'owym spotkaniu FiT/Bit i postanowiłam na chwilę przełączyć się na panel Sycamore'a, by sprawdzić, jak idą moje kwantowe obliczenia. W tym momencie Brassard otrzymała mema dotyczącego algorytmu Shora. Mem ją rozproszył i w jakiś sposób uczona podłączyła swojego Zooma do komputera kwantowego.

Jedni koledzy zaczęli mnie informować, że wyłączyłam dźwięk, podczas gdy inni mnie słyszeli. Zauważyłam, że coś jest nie tak, gdy na ekranie zaczęły pojawiać mi się liczne wersje Zooma, stwierdza uczona. Jej zdaniem Sycamore zastosował znaną z mechaniki kwantowej teorię wielu światów.

Jedynym sposobem na powrót sesji Zooma do świata klasycznego było wykonywanie pomiarów, czyli w tym przypadku zwracanie uwagi na to, co mówią inni, wspomina Brassard. Na szczęście uczona wiedziała, jak to zrobić. Niedawno bowiem prowadziła doktoranta, który w ramach swoich zainteresowań implementował Instagrama na komputer kwantowy D-Wave 2000Q. Naszym zadaniem było określenie optymalnej pory dnia, w której influencerzy powinni wstawiać na Instagrama poty związane z domowymi zwierzętami. Odkryliśmy, że jest to problem NP. Brassard wiedziała więc, jak przełączyć aplikację ze stanu kwantowego w klasyczny.

Cała sytuacja została opisana na łamach Quantum Advances in Computing and Correlation. Autorzy badań rozpoczęli prace nad stworzeniem mechanizmu, który pozwoliłby użytkownikom Zooma na jednoczesne istnienie w wielu wirtualnych pokojach.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

W artykule źródłowym podano również, że Peter Shor zaczął już opracowywać algorytm pozwalający wszystkim zainteresowanym internautom teleportować się do biura Sycamore i obejrzeć to na własne oczy. Zmieści się dowolnie wielu chętnych naraz jako superpozycja stanów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tego typu system mógłby chodzić wydajnie w okolicach limitu Landauera w bardzo niskich temperaturach, które panują na przykład w L6 na orbicie Saturna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fizycy z Harvard-MIT Center for Ultracold Atoms stworzyli specjalny typ komputera kwantowego, zwany programowalnym symulatorem kwantowym, który operuje na 256 kubitach. To niezwykle ważny krok w kierunku maszyn kwantowych działających na duża skalę. Wchodzimy na teren, którego dotychczas nikt nie badał, mówi profesor Mikhail Lukin, jeden z głównych autorów badań. To zupełnie nowa część kwantowego świata.
      Połączenie bezprecedensowej liczby kubitów oraz możliwości ich programowania jest tym, co stawia nowy system na czele kwantowego wyścigu i pozwoli badać niedostępne dotychczas zagadnienia z dziedziny informatyki kwantowej. Trzeba bowiem pamiętać, że w odpowiednich warunkach dokładanie kolejnych kubitów do kwantowego systemu pozwala na wykładniczy wzrost ilości przechowywanej i przetwarzanej informacji. Liczba stanów kwantowych, jakie możemy zapisać w zaledwie 256 kubitach jest większa, niż liczba atomów w Układzie Słonecznym, wyjaśnia Sepher Ebadi, student Graduate School of Arts and Sciences i główny autor badań.
      Już teraz symulator pozwolił na przeprowadzenie obserwacji wielu egzotycznych stanów kwantowych, których nigdy wcześniej nie uzyskano. Naukowcy wykorzystali go też do badania kwantowego przejścia fazowego z niezwykle duża dokładnością, dzięki czemu poznali kolejne szczegóły działania magnetyzmu na poziomie kwantowym. Tego typu eksperymenty pozwalają zarówno udoskonalać komputery kwantowe, jak i opracowywać nowe materiały o egzotycznych właściwościach.
      Twórcy maszyny zbudowali ją w oparciu o opracowaną przez siebie platformę, która w 2017 roku osiągnęła wielkość 51 kubitów. System ten składał się z ultrazimnych atomów rubidu uwięzionych w pułapce i ułożonych w jednowymiarową matrycę za pomocą szczypiec optycznych, na które składały się promienie lasera. W nowym systemie ułożono dwuwymiarową matrycę atomów, dzięki czemu możliwe stało się zwiększenie liczby kubitów z 51 do 256. Za pomocą szczypiec optycznych naukowcy mogą układać atomy we wzory i tworzyć programowalne kształty, np. kwadraty, plastry miodu itp, uzyskując różne interakcje pomiędzy kubitami.
      Głównym elementem całości jest urządzenie zwane przestrzennym modulatorem światła, które jest wykorzystywane do nadawania kształtu optycznej powierzchni falowej, dzięki czemu uzyskujemy setki indywidualnych szczypiec optycznych. To takie samo urządzenie, jak te używane w projektorach wyświetlających obrazy na ekranie, jednak my zaadaptowaliśmy je na potrzeby naszego symulatora kwantowego, wyjaśnia Ebadi.
      Początkowe ułożenie atomów w szczypcach optycznych jest przypadkowe. Naukowcy używają więc drugiej pary szczypiec do przeciągnięcia atomów na zaplanowane pozycje. Dzięki laserom mają całkowitą kontrolę nad pozycją kubitów i mogą nimi manipulować.
      Obecnie trwają prace nad udoskonaleniem systemu poprzez poprawę kontroli nad kubitami i uczynienie go łatwiejszym w programowaniu. Naukowcy szukają też nowych zastosowań dla swojego systemu, od badania egzotycznych stanów materii kwantowej po rozwiązywanie rzeczywistych problemów, z którymi na co dzień się spotykamy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Poniższa wiadomość to nasz żart primaaprilisowy.
      Gdy przed kilkoma miesiącami Microsoft i Novell podpisały swoje głośnie porozumienie o współpracy, niemal natychmiast pojawiły się plotki, że podobną umowę z Microsoftem mogą zawrzeć inne firmy, w tym Red Hat. Pogłoski te wydają się obecnie potwierdzać.
      Na stronach Microsoftu przypadkowo pojawiła się informacja, datowana na 3 kwietnia, o porozumieniu pomiędzy koncernem Gatesa a producentem popularnej dystrybucji Linuksa.
      Podobną informację zawarł Red Hat w kwartalnym raporcie złożonym amerykańskiej Komisji Giełd i Papierów Wartościowych.
      Umowa przewiduje wymianę technologii, licencji oraz patentów. Przewidziano w niej również, że obie firmy będą chroniły siebie i swoich klientów przed pozwami o naruszenie własności intelektualnej jakiejkolwiek ze stron.
      Microsoft zobowiązał się ponadto do zatrudnienia w Redmond co najmniej 30 dotychczasowych pracowników Red Hata, którzy zasilą microsoftowe Centrum Pomocy oraz będą współpracowali z inżynierami giganta w celu dostosowania produktów obu firm.
      Umowa przewiduje też, że w ciągu 5 lat Microsoft zapłaci Red Hatowi 436 milionów dolarów, a Red Hat zobowiązał się do udostępnienia swoich kanałów dystrybucyjnych produktom Microsoftu.
      W opublikowanych przypadkowo dokumentach znalazło się również stwierdzenie, że rady nadzorcze obu firm nie sprzeciwiają się dalszemu zacieśnianiu współpracy. Zdaniem części analityków może być to zapowiedź przejęcia Red Hata przez Microsoft. Inni z kolei zwracają uwagę, iż umowa pomiędzy obiema firmami przewiduje współpracę w węższym zakresie niż ta pomiędzy Novellem a Microsoftem i rady nadzorcze jedynie dały zarządom wolną rękę w jej rozszerzeniu.
      Przedstawiciele Microsoftu i Red Hata odmówili komentarzy na temat umowy.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Poniższa wiadomość to nasz żart primaaprilisowy.
      Wydział Nauk Biologicznych Polskiej Akademii Nauk rozpoczął jakiś czas temu prace nad rewitalizacją tura (Bos primigenius), przodka bydła domowego. Swoją pomoc zadeklarowali Szkoci z Roslin Institute w Edynburgu, którym udało się sklonować kilka gatunków zwierząt, między innymi owcę Dolly.
      Ostatnia sztuka tura (samica) zmarła w 1627 roku za panowania Zygmunta III Wazy. Gatunek wytępiono przez nadmierne polowania i kłusownictwo. Do pewnego momentu turom żyło się jak u pana Boga za piecem, ponieważ w Puszczy Jaktorowskiej na mocy traktatów książęcych opiekowali się nimi królewscy nadzorcy. Gdy skończył się okres ochronny, a choroby zakaźne zaczęły zbierać krwawe żniwo, w połowie XVI wieku liczebność populacji skurczyła się do 50 osobników.
      Archeolodzy ubolewają nad tym, że udało się odnaleźć tak niewiele pozostałości po tym wymarłym ssaku z rodziny pustorożców. Niedawno dokonano jednak sensacyjnego odkrycia. Podczas renowacji insygniów królewskich w muzeum na Wawelu pod rubinem w berle zauważono wydrążenie. Było zbyt duże, by mogło zostać stworzone przez jubilera podczas osadzania kamieni szlachetnych. Okazało się, że wewnątrz umieszczono jak relikwię niewielki fragment kości tura i zwój pergaminu z opisem wytępionego gatunku.
      Dr Mańkowski opowiada, że po ich zobaczeniu od razu przypomniało mu się współczesne przesłanie do ewentualnych mieszkańców kosmosu, które wysłaliśmy w przestrzeń razem z sondą. Król pomyślał chyba o tym samym. Skoro nie przeżyło żadne zwierzę, chciał przynajmniej zachować dla potomnych jego kości. Zapobiegliwość Zygmunta III Wazy bardzo ucieszyła genetyków z PAN-u, którzy mogli zacząć prace nad wyodrębnieniem DNA, a następnie klonowaniem.
       
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Satya Nadella, nowy dyrektor wykonawczy Microsoftu, poinformował w wywiadzie dla Bloomberga, że wsparcie dla Windows XP zostanie przedłużone do 31 grudnia 2016 roku. Ustąpiliśmy pod naciskiem naszych największych klientów - mówi Nadella.
      Co prawda wielkie przedsiębiorstwa posiadają grupowe licencje i już dawno pozbyły się przestarzałego OS-u, jednak obawiają się... swoich pracowników. Wielu z nich korzysta w domu z Windows XP. Nie ma sposobu, by uniemożliwić któremuś z tysięcy pracowników podłączenie prywatnego klipsu USB do firmowego komputera - mówi anonimowy menedżer jednego z potężnych światowych koncernów. Rozmawialiśmy z naszymi partnerami z Microsoftu i wyjaśniliśmy im, jak ważne jest, by przedłużyli wsparcie dla Windows XP - dodaje.
      Z najnowszych danych NetApplications wynika, że z Windows XP wciąż korzysta aż 28,69% posiadaczy komputerów. Zwykle Microsoft kończy wsparcie swoich systemów operacyjnych w ciągu 10 lat od ich premiery. Windows XP zadebiutował w 2001 roku. Wsparcie dla niego zostało już raz przedłużone i miało zakończyć się w kwietniu bieżącego roku.
      Tym razem Microsoft ugiął się nie pod naciskiem konsumentów, a największych klientów korporacyjnych, którzy boją się o bezpieczeństwo własnych sieci. Dziennikarze Bloomberga nieoficjalnie dowiedzieli się, że koncerny, które naciskały na Microsoft, są skłonne ponieść koszty związane z przedłużeniem wsparcia dla przestarzałego XP.
      Przedłużenie okresu wsparcia oznacza, że posiadacze Windows XP będą mogli liczyć na bezpłatne poprawki dotyczące bezpieczeństwa. Nie otrzymają żadnych poprawek nie związanych z bezpieczeństwem.


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Poniższa informacja to żart primaaprilisowy
      Podczas odbywającego się właśnie Szczytu Bezpieczeństwa Nuklearnego doszło do nieplanowanego spotkania przedstawicieli polskiej delegacji z wysokimi rangą urzędnikami z Departamentu Energetyki (DOE). To była inicjatywa amerykańska. Złożono nam zaskakującą, interesującą propozycję - mówi jedna z osób uczestniczących w spotkaniu. Fakt spotkania potwierdza też Marek Magierowski, dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta RP. Prezydent nie brał w nim udziału - zastrzega.
      Dziennikarze PAP-u, którzy dowiedzieli się o spotkaniu, zapytali o nie Laurę MacMahon, dziennikarkę Reutersa specjalizującą się w kwestiach amerykańskiej polityki energetycznej. Jeśli takie spotkanie miało miejsce, to mogło ono dotyczyć polskiego reaktora w Świerku. Wiem, że nasz DOE od pewnego czasu się nim interesuje. Ostatnio wyznaczono kilkuosobowy zespół, który ma mu się przyjrzeć - mówi MacMahon. Maria to bardzo zasłużony reaktor, jeden z najlepszych reaktorów badawczych w Europie. Jest też w zadziwiająco dobrym stanie. Niewykluczone, że DOE chce go dokładnie zbadać - dodaje dziennikarka. Jej zdaniem, możliwe, że Amerykanie chcieliby... odkupić Marię, by przeprowadzić szczegółowe analizy dotyczące stopnia zużycia materiałów wykorzystanych do jego budowy. Jeśli tak, to z pewnością w pakiecie zechcą kupić całą dokumentację oraz - najprawdopodobniej - będą skłonni podpisać wieloletnią umowę o współpracy z Narodowym Centrum Badań Jądrowych (NCBJ) w Świerku. MacMahon twierdzi, że DOE podchodzi do sprawy bardzo poważnie. Jej zdaniem Departament mógł zaproponować nie tylko odkupienie reaktora, ale również sfinansowanie budowy nowego niewielkiego reaktora badawczego, a także udział finansowy w budowie pierwszej polskiej elektrowni jądrowej.
      Powyższych doniesień nie chcieli komentować ani przedstawiciele polskiej delegacji, ani dyrekcja NCBJ, ani też przedstawiciele DOE.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...