Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Sensacyjne odkrycie sugeruje, że Słowianie pisali kilkaset lat wcześniej niż sądzimy i używali... run

Recommended Posts

W dniu 20.02.2021 o 03:13, venator napisał:

wyznania starozakonnego (Żydzi)

Teraz odrobina czepialstwa - żydzi. Nie tylko Żydzi byli w Polsce żydami.

  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, peceed napisał:

W moim świecie przyczynki do tezy są zazwyczaj faktami.

W moim również, ale najwyraźniej nie rozumiemy się Peceed, zatem bardziej po chłopsku: twierdzenie, że "Gdyby nie KK..." jest idiotyzmem, bo zwyczajnie STATYSTYKI BRAK. Wszystko już jasne? ;)

12 godzin temu, peceed napisał:

Jeśli "oficjalni płaskoziemcy" są władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, to podejście zezwalające na  "inne hipotezy" jest nadzwyczaj łaskawe.

Nie miałem na myśli odniesień do aktualnej sytuacji w naszym Kraju... :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tym wątku wiele razy pojawiało się wiele razy słowo "postęp", więc jeśli ktoś ma w głowie wyobrażenie szlachetnych postępowców tworzących państwową edukację w celu walki z ciemnotą i zacofaniem, niesienia światła oświaty, rozwijania ludzkich zdolności itd. itp., to polecam pierwszą połowę tego wystąpienia: https://www.youtube.com/watch?v=0t-sG8FhC4E, która mówi o pewnych "szczegółach" nie w pełni zgodnych z taką wizją;). Analfabetyzm wprawdzie zlikwidowano, ale... 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 23.02.2021 o 09:44, peceed napisał:

Teraz odrobina czepialstwa - żydzi. Nie tylko Żydzi byli w Polsce żydami.

Tak, formalnie tak. Ale jeśli chodzi o to co konkretnie napisałem, to zdania nie zmieniam - Żydzi. 

Konwersje na judaizm były rzadkie, a już na kielcczyźnie....;)

Zważywszy na tudną, żydowską historię w tym regionie:

https://sztetl.org.pl/pl/miejscowosci/k/399-kielce/99-historia-spolecznosci/137460-historia-spolecznosci

Do tego docohdzą XVIII wieczne procesy o tzw. mordy rytualne w nie tak odległym Sandomierzu, czy kwestia pogromu kieleckiego - ten antyjudaizm przekształcony później w antysemityzm zawsze był tam obecny. W materiale z zalinkowanej strony są wymienione nazwiska znaczniejszych rodzin żydowskich, i tylko jedno, Gołębiewscy, brzmią po polsku. Także, wybacz, trudno mi w tym kontekście  uwierzyć w starozakonnego żyda, podpisującego się jako świadek pod chrztem chrześciajańskiego dziecka ;)

 

 

W dniu 22.02.2021 o 19:26, Mariusz Błoński napisał:

Gdyby chrześcijaństwo (wraz z jego Kościołami) pełniło rolę takiego hamulcowego, jak się popularnie uważa, a średniowiecze było takimi "wiekami ciemnymi", jak się twierdzi, to inne kręgi kulturowe zdominowałyby świat. A jest on od setek lat zdominowany przez kraje chrześcijańskie.

Tylko owa dominacja zaczyna się na dobre wraz z początkiem tzw. okresu wielkich odkryć geograficznych.

Nie przez przypadek zbiega się to z innym, ogromnie ważnym dla Europejczyków  wydarzeniem, jakim była rewolucja protestancka w Kościele. A dlaczego?

Bo spowodowała ferment intelektualny na niebywałą skale, a to za sprawą wykorzystania niezwkłego wynalazku - druku. Środowiska protestanckie były niezwykle płodne wydawniczo.

Jezus powiadał: "kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha" (za Biblią Tysiąclecia). A dlaczego nie: "kto ma oczy do czytania..."?;) No cóz, w Starożytności papirus nie należał do tanich...

Udoskonalanie technik powielania słowa pisanego i obniżanie kosztów  produkcji papieru sprzyjał upowszechnianiu umiejętności pisania i czytania. 

Naczelna zasada protestantyzmu, sola scriptura tylko takim umiejętnościom sprzyjała. Zrazu róznice pomiedzy poziomem analfabetyzmu pomiedzy protestanckimi krajami Europy Zach a np. Rzeczpospolitej nie były znaczące lecz z czasem...Owa płodność literacka i intelektualna protestantów zmusiła KK do działania i do bardzo poważnej  kontrreformy, której efektem było np. powstanie zrazu nowoczesnego zakonu - Jezuitów. Skostnienie na przestrzeni wieków tej kościelnej organizacji, która w naszej historii miała ogrmone znaczenie, to oddzielna historia. 

Do tego mało kto wie, że Luter był pierwszą publicznie rozpoznawalną osobą ... swoja podobiznę drukował na rozlicznych ulotkach. 

W dniu 26.02.2021 o 06:10, darekp napisał:

W tym wątku wiele razy pojawiało się wiele razy słowo "postęp", więc jeśli ktoś ma w głowie wyobrażenie szlachetnych postępowców tworzących państwową edukację w celu walki z ciemnotą i zacofaniem, niesienia światła oświaty, rozwijania ludzkich zdolności itd. itp., to polecam pierwszą połowę tego wystąpienia: https://www.youtube.com/watch?v=0t-sG8FhC4E, która mówi o pewnych "szczegółach" nie w pełni zgodnych z taką wizją;). Analfabetyzm wprawdzie zlikwidowano, ale... 

 

Co chcesz tym wystąpieniem udowodnić? Prusy zbudowały na tym potęge, geniusz Bismarka i jego przemysłwowej rewolucji nie wziął się znikąd. To oni podbili 3/4 Europy a i obecnie stanowią jedno z najważniejszych i nadal przodujących gospodarczo państw świata. Oczywiście zaczęli  trzeba  od reform Wielkiego Elektora, a nastepnie podbicia Śląska i  stworzenia z niego rodowego klejnotu, w czyn nie maął zasługę mieli Anglicy. 

 

 

15 godzin temu, venator napisał:

Oczywiście zaczęli  trzeba  od reform Wielkiego Elektora, a nastepnie podbicia Śląska i  stworzenia z niego rodowego klejnotu, w czyn nie maął zasługę mieli Anglicy. 

Oczywiście zaczęli od reform Wielkiego Elektora..w czym nie małą zasługę...*

*coś z edycją

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, venator napisał:

Nie przez przypadek zbiega się to z innym, ogromnie ważnym dla Europejczyków  wydarzeniem, jakim była rewolucja protestancka w Kościele. A dlaczego?

Bo spowodowała ferment intelektualny na niebywałą skale, a to za sprawą wykorzystania niezwkłego wynalazku - druku. Środowiska protestanckie były niezwykle płodne wydawniczo.

Jasne, Kolumb tak się przejął obrazem Lutra za 30 lat w swojej szklanej kuli, że z wrażenia odkrył Amerykę :P
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, peceed napisał:

Jasne, Kolumb tak się przejął obrazem Lutra za 30 lat w swojej szklanej kuli, że z wrażenia odkrył Amerykę :P
 

Pewnie nie, ale władzę w Nowym Świecie umacniali ludzie wychowani bynamniej nie w średniowiecznym świecie ;) A może inaczej. Oni ten świat budowali.

Mam tu przede wszystkim na myśli Amerykę, te powstałą na podwalinach angielskiej rewolucji "gentry". Dlatego wszyscy tak się gorączkują wyborami  prezydenta USA.

 

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, venator napisał:

Mam tu przede wszystkim na myśli Amerykę, te powstałą na podwalinach angielskiej rewolucji "gentry".

Anglicy dość długo nie liczyli się w biznesie kolonialnym. Hiszpania, Portugalia i Francja były krajami katolickimi i to one zajęły większość  obu Ameryk.
Teza o znaczeniu protestantyzmu w podboju Nowego Świata nie daje się obronić w żaden sposób.

4 godziny temu, venator napisał:

Pewnie nie, ale władzę w Nowym Świecie umacniali ludzie wychowani bynamniej nie w średniowiecznym świecie ;)

To tautologia bez znaczenia.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, venator napisał:

Co chcesz tym wystąpieniem udowodnić? Prusy zbudowały na tym potęge,

Chodziło mi o to, że to co wówczas mogłoby być ew. uznane za "postępowe" (o ile twórcy pruskiego systemu edukacji stawiali sobie takie cele, być może w ogóle nie formułowali ich w ten sposób), różni się od tego, co obecnie uważamy za "postępowe". Wydawało mi się, że nie trzeba było wspominać, że "Prusy zbudowały potęgę" itd., bo to jest pewnego rodzaju oczywistość. Chociaż nie ukrywam, że ta "pruska potęga" i to co z niej później wyrosło nie sprawia na mnie wrażenia czegoś sympatycznego, państwa bardziej liberalne (chyba można za takie uznać USA czy UK) też osiągnęły porównywalny czy nawet większy sukces.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
W dniu 28.02.2021 o 11:03, peceed napisał:

Anglicy dość długo nie liczyli się w biznesie kolonialnym

Tak? Część historyków uważa, że to angielska wyprawa morska, która złupiła Santa Domingo w 1585 r. była główną przyczyną wojny angielsko-hiszpańskiej. A wojna ta była jedną z istotnych przeszkód w hiszpańskim zwycięstwie w Niderlandach. Kolejny cios któy wywrócił hiszpańskie imperium do góry nogami.  Szacowano ponadto , że same dochody angielskich kaprów działających  w tym okresie na Karaibach, wynosiły  ok 0,5 mln dukatów rocznie, były więc porównywalne z budżetem RON (choć był on w skali państw europejskich   jednak mały).  Nie trzeba być posiadaczem wielkich, zamorskich ziem aby być ważnym graczem wsród państw kolonialnych. Do tego trzeba posiadać sprawną flotę. W czasie wojny siedmioletniej boleśnie przekonała się o tym Francja, przegrywając wojnę głównie na morzu. Zresztą potęga Wlk. Brytanii, imperium, w któym w XIX. w nie zachodziło słońce, nie wzięłą się znikąd.

 

W dniu 28.02.2021 o 11:03, peceed napisał:

Hiszpania, Portugalia i Francja były krajami katolickimi i to one zajęły większość  obu Ameryk.

To tautologia bez znaczenia.

Co z tego?

(...)kiedy Hiszpanie podbijali Amerykę, Genueńczycy znaleźli swoją Amerykę w Hiszpanii"
"Imperium Hiszpańskie. Dzieje Rozkwitu i Upadku" Henry Kamen str.93

W Hiszpanii kolonializm budowała w znacznym stopniu katolicka  szlachta   kastylijska, hołdująca starym, feudalnym zasadom. W konkwiście brało udział wielu hidalgów, których karykaturalnym "przestawicielem" był Don Kichot. Oni mieli "inkaskie " złoto, ale  wyroby wymagające  nakładu pracy i innowacyjności sprzedawali im Genueńczycy i Wenecjanie.

Hiszpański kolonializm stanął im kością w gardle, w znacznym stopniu przyczyniając się do upadku tej potęgi. To było skoplikowane zjawisko, ale dość powiedzieć, że potężne zyski z kolonialnego imperium, lądowało głównie poza samą Hiszpanią. A dziesiątki ton złota i dzeisiątki tysięcy ton srebra były tylko katalizatorem tych niebezpiecznych przemian. Zresztą dzieje Hiszpani w owym okresie to ciekawa paralela z losami RON.

"O przyczynach prowadzonych wojen przez imperialną Hiszpanię wypowiada się
Castillo następująco: „«Nędza i fałszywa sława» — mówią gorzko współcześni Filipa II.
Hiszpania wyniszcza się wykrwawia, by bronić chimery: triumfu religii, z którą się identyfikuje. Wszędzie jej armie wydają absurdalne bitwy: we Flandrii walczą z powstańcami, w Niemczech z luteranami, w Italii z Francuzami, nad kanałem La Manche z heretyckimi Anglikami, w Afryce Południowej z Berberami, na Morzu Śródziemnym z Turkami. Dlaczego Hiszpanie z taką zawziętością czynili z siebie obrońców prawdziwej wiary? Dlatego, że Hiszpania musiała podjąć rozpaczliwe wyzwanie— dokonała samookaleczenia, by stać się chrześcijańską, a potem popełniła samobójstwo, by dowieść, że chrześcijańską pozostaje” (Castillo, 1989, 62-63). "

"Przede wszystkim zaś na ławie oskarżonych zasiadają „hiszpańskie” wartości: „Łatwo przewidzieć ekonomiczne skutki tej polityki [zastąpienia pracy i podatków konfiskatą mienia — MB]: Hiszpania pogrąży się w nędzy, z której już nigdy się nie podniesie. z psychologicznego punktu widzenia konsekwencje te będą jeszcze poważniejsze: wartości uznawane przez świat mieszczański, takie jak praca, powodzenie, postęp, zastąpi postawa typowa dla arystokracji: pogarda dla pracy rąk, kult wojny traktowanej jako przemysł i duma kastowa związana z tradycją nazwiska. Najbiedniejsi pogrążyli się w tym micie. Mogli nie mieć co jeść, ale z dumą mówili, że są chrześcijanami od wieków” (Castillo, 1989, 56-57)."

http://www.khg.uni.wroc.pl/files/3khg8barbaruk.pdf 

I znów paralela do naszego kraju - myśmy bronili chrześcijaństwa (oczywiście katolickiego) i  eksportowaliśmy  saletrę, ale czarny proch już  musielśmy sprowadzać

Widzisz różnicę?

  

 

Ponadto jedną  z większych potęg gospodarczych, a najbogatszym państwem świata per capita wXVII w była protestancka Holandia, czerpiąca pełnymi garściami z handlu morskiego i kolonializmu.

W XVIII wieku światową potęgą stała się w znacznym stopniu protestancka, a na pewno nie-katolicka Wlk. Brytania. 

W ogólnym rozrachunku kolonializmu, który w swej dawnej formie zakończył się w XXwiekuu, to Wlk. Brytania była zwyciężcą.

Kolonialny świat Holandii i Anglii budowali ludzie  nowoczesnych  warstw społecznych, w Anglii była to protestancka  burżuazja i gentry - warstwy powstałe w wyniku buntu przeciw staremu, feudalnemu porządkowi. W Anglii tę konserwatywną warstwę prezentowała średniowieczna szlachta - noblity. 

 

22 godziny temu, darekp napisał:

Chodziło mi o to, że to co wówczas mogłoby być ew. uznane za "postępowe" (o ile twórcy pruskiego systemu edukacji stawiali sobie takie cele, być może w ogóle nie formułowali ich w ten sposób), różni się od tego, co obecnie uważamy za "postępowe".

Oczywiście, że się różni. Ale czy to wina Prusaków? Stary system szkolnictwa zawodowego w Niemczech i Austrii jest bardzo zresztą sprawny. Bezrobocie młodzieży w Niemczech jest dużo niższe niż na południu Europy.

 

22 godziny temu, darekp napisał:

Wydawało mi się, że nie trzeba było wspominać, że "Prusy zbudowały potęgę" itd., bo to jest pewnego rodzaju oczywistość.

Raczej nie dla każdego, a przynajmniej nie że "zbudowały" ale w jaki sposób to uczyniły. Taka ciekawostka - w 1934 r. w II RP w odziedziczonym po Prusach woj. ślaskim analfabetyzm wśród dorosłych wynosił 1,1%,;  w woj. wołyńskim - 48%. ;)

Cytat

Chociaż nie ukrywam, że ta "pruska potęga" i to co z niej później wyrosło nie sprawia na mnie wrażenia czegoś sympatycznego, państwa bardziej liberalne (chyba można za takie uznać USA czy UK) też osiągnęły porównywalny czy nawet większy sukces.

USA tak, choć nie UK. Paradkosem jest, że część najważniejszych zdobyczy socjalnych w  liberalnych krajach  w UE zostało wynalezionych w państwie, w którym jedną z głownych rół odgrywała organizacja uznana za przestepczą (SS). ;)

 
Edited by venator
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
2 godziny temu, venator napisał:

Oczywiście, że się różni. Ale czy to wina Prusaków?

Ale ja nie pisałem o żadnej "winie Prusaków", ani R. Kotarski o niczym takim nie mówił, o ile go dobrze rozumiem...

 

2 godziny temu, venator napisał:

Paradkosem jest, że część najważniejszych zdobyczy socjalnych w  liberalnych krajach  w UE zostało wynalezionych w państwie, w którym jedną z głownych rół odgrywała organizacja uznana za przestepczą (SS).

Takie rzeczy są zastanawiające;) Tak samo jak to, że w krajach protestanckich (czyli tych uznawanych za bardziej "postępowe") równocześnie jest jakby więcej fundamentalizmu religijnego (kreacjoniści w USA, niektórzy twierdzą, że protestanci byli bardziej gorliwi, jeśli chodzi o polowania na czarownice).

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, darekp napisał:

Takie rzeczy są zastanawiające;)

Ale tylko do czasu gdy spojrzy się na życiorysy twórców narodowosocjalistycznej rewolucji:

"Moje polityczne uczucia znajdowały się pod względem sympatii po lewej stronie, a to co socjalistyczne, było równie silne jak to, co narodowe"

SS-Obersturmbannführer Adolf Otto Eichmann.

4 godziny temu, darekp napisał:

Tak samo jak to, że w krajach protestanckich (czyli tych uznawanych za bardziej "postępowe") równocześnie jest jakby więcej fundamentalizmu religijnego (kreacjoniści w USA, niektórzy twierdzą, że protestanci byli bardziej gorliwi, jeśli chodzi o polowania na czarownice).

Problem polowania na czarownice wykracza poza kwestie religijne, bo dotyczył w różnym stopniu krajów tak protestanckich jak i katolickich. Zapowiedzią tego okrutnego zjawiska było dzieło "Maleus maleficarum" ("Młot na czarownice') napisane przez dominikańskich zakonników, inkwizytorów Henryka Kramera i Jakuba Sprengera (choć kwestia tego ostatniego jest dyskusyjna). Ochoczo została przyjęta również przez protestantów. Natomiast do znaczącego pogłębienia się tego zjawiska przyczyniła się praca francukiego teoretyka państwa i twórcy idei monarchii absolutnej, Jeana Bodina, umiarkowanego katolika dążącego do kompromisu z protestantami. Jego dzieło "O demonomanii czarowników" było hitem wydawniczym, który pośrednio przyczynił się do okrutnej śmierci tysięcy, przede wszystkim kobiet. Swoje dołożył protestancki prawnik, profesor prawa z Lipska, Benedykt Carpzow, który torture uważał za najskutecznejszy środek procesowy. Ogólnie procesy o czary ściśle powiązane były z postępowaniem inkwizycyjnym, które wszędzie miało podobny przebieg i z odrodzeniem funkcji tzw. rugowników (dziś byśmy powiedzieli: sygnalistów).

Procesy o czarodziejstwo, okrutna tortura, palenie starych kobiet, o obcowanie z djabłem posądzanych, nigdzie nie były tak rozpowszechnione, jak w krajach protestanckich, co dowodzi, że tak nazwana swoboda religijna wzmocniła tylko panowanie przesądów i zabobonów.“ B. Carpzow był wszakże człowiekiem pobożnym, co miesiąc przyjmował Komunję św., pomimo rozlicznych zajęć 53 razy przeczytał Pismo św., pilnie studjował komentatorów Biblji i zostawił w rękopiśmie kilka własnych traktatów teologicznych. —

https://pl.wikisource.org/wiki/Encyklopedja_Kościelna/Carpzow_(rodzina_uczonych)

Powyższy cytat pochodzi z "Encyklopedii kościelnej" więc należy podchodzić z ostrożnością. Redaktorem był Michał Nowodworski, biskup płocki.

Krytyków procesów o czarownice było niewielu - w XVII w. byli nimi niemeicki jezuita Fryderyk Spee (anonimowo), a w Polsce, Daniel Wisner.

Same procesy o czarownice zaczęły zanikać wraz z pojawieniem się w wieku oświecenia ideii humanitaryzmu prawa karnego. 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak się okazuje, do rozwoju wielkich cywilizacji ludzkości potrzebny był nie tylko miecz i pług, ale również pióro. Autorzy najnowszej analizy dowodzą, że o być albo nie być protopaństw i pierwszych cywilizacji decydowała technologia informacyjna.
      Analiza danych zgromadzonych w ramach projektu „Seshat: Global History Databank” dowodzi, że na pewnym etapie rozwoju rodzące się państwa napotykały wąskie gardło w postaci konieczności wymiany informacji. Te, które sobie z tym poradziły, mogły rozwijać się dalej.
      Jaeweon Shin z Rice University, Michael Holton Price, David Wolpert, Hajime Shimao i Brendan Tracey z Santa Fe Institute oraz Timothy Kohler z Washington State University dowodzą, że każda cywilizacja rozwijała się w trzech etapach.
      Na początkowym etapie rozwój protopaństwa napędzany był samym wzrostem liczby ludności. Osiadły tryb życia, udomowienie roślin i zwierząt pojawiły się niezależnie w wielu miejscach na Ziemi. W wielu społeczeństwach doszło też do znacznej zmiany mobilności ich członków. Wraz z pojawianiem się nadwyżek żywności, przekazywaniem zgromadzonych dóbr kolejnym pokoleniom rosły nierówności, pojawiały się i umacniały ośrodki władzy.
      Powstawały protopaństwa, a wzrost ich siły był napędzany wzrostem liczby ludności. Niemal wszędzie obserwuje się występowanie takich powiązanych ze sobą zjawisk jak wzrost produkcji rolnej, wzrost liczby ludności, pojawianie się zaczątków miast, rozwój hierarchii politycznej i coraz większe nierówności majątkowe. Na wszystkich kontynentach gdzie pojawiło się rolnictwo zauważalny jest wysoki stopień podobieństwa zarówno w sposobie formowania się społeczności ludzkich, od niewielkich grup łowców-zbieraczy po ostatnią znaną nam formę czyli wielkie społeczeństwa miejskie.
      Naukowcy chcieli sprawdzić, co powoduje, że społeczeństwa rozwijają się w tak bardzo podobny sposób. W tym celu wzięli na warsztat bazę Seshat. To ambitny projekt, w którym pod uwagę branych jest ponad 1500 zmiennych, za pomocą których opisano ponad 400 społeczeństw z 6 kontynentów na przestrzeni ostatnich 10 000 lat historii.
      Na podstawie wykonanej analizy autorzy badań doszli do wniosku, że po początkowej pierwszej fazie rozwoju protopaństw wzrost liczby ludności przestaje wystarczać i pojawia się wąskie gardło. Jest nim konieczność opracowania efektywnego systemu wymiany informacji i przeprowadzania transakcji handlowych. Istnieje bardzo silny związek pomiędzy sposobem, w jaki społeczeństwa przetwarzają informacją, a tym, jak duże mogą się stać. Wydaje się, że wcześnie dokonany postęp w przetwarzaniu informacji, a zatem np. pojawienie się pisma czy pieniądze, był dla rozwoju tamtych społeczeństw równie ważny, jak dla nas ważny jest dzisiaj internet, mówi Tim Kohler. Dopiero, gdy w takim protopaństwie pojawi się pismo i pieniądz, społeczeństwo może nadal się rozwijać i przejść do fazy trzeciej.
      Nasze analizy wykazały, że starożytne cywilizacje, po osiągnięciu pewnej wielkości, natykały się na informacyjne wąskie gardło. To punkt zwrotny naszej skali rozwoju społeczeństw. Bardzo rzadko zdarzało się, by bez pisma lub pieniądza, mogły nadal się rozwijać. Jednak tam, gdzie dokonano tych wynalazków, narodziły się wielkie imperia, dodaje Kohler.
      Badania Kohlera i jego kolegów dostarczają też możliwego wyjaśnienia różnic technologicznych, jakie widzimy pomiędzy cywilizacjami Starego i Nowego Świata. Ich praca dowodzi bowiem, że bardzo mało cywilizacji obu Ameryk było w stanie dotrzeć do punktu zwrotnego. W związku z tym istniała tam mniejsza presja na rozwój pisma i innych form informacji, które przyniosły postęp technologiczny w Europie i Azji.
      Jednym z głównych powodów, dla których cywilizacje Ameryki nigdy nie osiągnęły punktu zwrotnego był brak koni, wołów i innych dużych zwierząt zdolnych do przenoszenia ludzi i ładunków. Takie zwierzęta pozwalały na powstanie nadwyżek żywności, ułatwiały handel i umożliwiały ekspansję imperiów w Azji i Europie, dodaje Kohler.
      Naukowcy mają nadzieję, że analiza bazy Seshat da też odpowiedź na inne interesujące pytania, jak np. dlaczego niektóre cywilizacje upadły, mimo że nie widać żadnych zewnętrznych przyczyn ich porażki. Mamy nadzieję, że z czasem, gdy do Seshat będzie trafiało coraz więcej danych, uda nam się odpowiedzieć na tego typu pytania, mówi Kohler.
      Obecnie posiadamy nowe niezwykłe możliwości przechowywania i przetwarzania danych. Większe niż kiedykolwiek wcześniej. Czy to oznacza, że przed nami nowy etap rozwoju ludzkiej cywilizacji? A jeśli tak, to jak będzie on wyglądał, zastanawia się uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kamień runiczny z Rök to jeden z najsławniejszych zabytków tego typu. Od ponad 100 lat jego interpretacja sprawia specjalistom olbrzymie kłopoty. Nie wiadomo nawet, w jakiej kolejności i kierunku należy czytać tekst. Teraz grupa ekspertów twierdzi, że wyryty napis wskazuje, iż Wikingowie obawiali się... katastrofy klimatycznej i nadejścia Ragnaroku.
      Napis powstał około 800 roku naszej ery. Część teksu wyryto w fuþarku starszym, do spisania pozostałej części użyto fuþarku młodszego. Dotychczas zaproponowano ponad 15 różnych kolejności odczytywania tekstu. Autorzy badań proponują jeszcze jedną.
      Kamień słynny jest m.in. z tego, że napis ma wspominać Teodoryka, co przyjęto uznawać za odniesienie do Teodoryka Wielkiego. Powstaje pytanie, dlaczego runiczny napis miałby wspominać zmarłego kilkaset lat wcześniej króla Ostrogotów. W ostatnich latach pojawiły się jednak głosy, że interpretacja związana z Teodorykiem prowadzi w ślepy zaułek i należy z niej zrezygnować. Zgadzają się z tym autorzy najnowszych badań.
      Autorzy nowej interdyscyplinarnej interpretacji uważają, że w rzeczywistości tekst wyraża żal ojca po śmierci syna oraz obawę przed kryzysem klimatycznym, podobnym do tego, jaki nastąpił po roku 536. Podczas swoich badań konsekwentnie porównywali napis ze starymi nordyckimi tekstami odnoszącymi się do Ragnaroku. Wielu badaczy przed nami wskazywało na istniejące tutaj podobieństwo do poezji Eddy i do innych tekstów literackich. Naszym zdaniem paralele te są znacznie silniejsze niż sądzono, a cała inskrypcja dotyczy eschatologicznego tematu poruszanego w poezji skaldów i Eddach. Łącząc poglądy i odkrycia z dziedziny semiotyki, filologii, archeologii i historii religii, nasze badania przedstawiają całkowicie nową interpretację, która pokazuje, jak zabytek należy rozumieć w kontekście społeczno-ekonomicznym i kulturowym Skandynawii we wczesnej epoce wikingów, piszą naukowcy.
      W przeciwieństwie do wszystkich wcześniejszych interpretacji, próbujemy blisko powiązać tekst kamienia z Rök z innymi wczesnymi tekstami, przede wszystkim z dwoma poematami z Eddy: Vafþrúðnismál i apokaliptyczną wizją jasnowidzki z Vǫluspá. Porównujemy je również do dwóch poematów skaldów w stylu Edd, anonimowego Eiríksmál oraz Hákonarmál autorstwa Eyvindra skáldaspillira Finnssona. Pierwszy z nich opowiada o śmierci króla Eryka Krwawego Topora, a drugi o śmierci Haakona Dobrego. Nie twierdzimy, że teksty te były znane w 800 roku naszej ery, ale znana była mitologia i ideologia, które stanowią ich podstawę.
      Autorami interpretacji opublikowanej w pracy „Kamień runiczny z Rök i koniec świata” [PDF] są Per Holmberg (Uniwersytet w Goteborgu), Bo Graslund i Henrik Williams (Uniwersytet w Uppsali) oraz Olof Sundqvist (Uniwersytet w Sztokholmie). Ich interpretacja opiera się na nowych badaniach archeologicznych, z których dowiadujemy się, jak bardzo Skandynawia ucierpiała w wyniku zmian klimatu. Zanim wzniesiono kamień runiczny z Rök, miało miejsce kilka katastrofalnych wydarzeń, które musiały ludziom wydawać się złowieszcze: potężna burza na Słońcu zabarwiła niebo na czerwono, nadeszła wyjątkowo mroźna zima, wskutek której ucierpiały plony i nastał głód, doszło do zaćmienia Słońca zaraz po jego wschodzie. Już jedno takie wydarzenie by wystarczyło, by przerazić ludzi i żeby zaczęli się oni obawiać nadejścia Fimbulvinter, wielkiej zimy poprzedzającej Ragnarok, mówi profesor Bo Graslund.
      Zdaniem naukowców tekst składa się z dziewięciu bardzo enigmatycznych zagadek. Odpowiedź na pięć z nich brzmi „Słońce”, a cztery odnoszą się do kwestii związanych z Odynem i jego wojownikami.
      Historyk religii profesor Olof Sundqvist wyjaśnia ten związek w następujący sposób: elita wikingów uważała się za gwarantów dobrych zbiorów. To oni przewodzili kultowi religijnemu, dzięki któremu utrzymywana była delikatna równowaga pomiędzy światłem, a ciemnością. A w czasie Ragnaroku elita ta miała walczyć po stronie Odyna.
      Profesor językoznawstwa skandynawskiego, specjalista ds. run, profesor Henrik Williams stwierdza: dla mnie to było niemal jak odkrycie nowego źródła literackiego z epoki wikingów. To szwedzka odpowiedź na islandzkie Eddy.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...