Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Za 10 lat Wielka Brytania zakaże sprzedaży samochodów z silnikami spalinowymi

Recommended Posts

Korozja żre głównie elementy nadwozia i podwozia, ale fakt, że stojący pod chmurka samochód się rozpada na oczach. Pada akumulator, bo traci 30% pojemności w miesiąc i się zasiarcza, uszczelki porastają mchem, parcieją opony, nawet wnętrze potrafi spleśnieć ;)

Ale z elementami naokoło silnika bym nie przesadzał. Jak silnik chodzi przez powiedzmy godzinę raz w tygodniu to jest ok. Samochód, który jeździ zużywa się bardziej, bo na wspomniane elementy działają dodatkowe siły, wibracje, wysoka temperatura, woda i tak dalej.

Mam smar kupiony tak z 10 lat temu i nadal ma właściwości takie, jak w pierwszym dniu. Większość łożysk jest zamknięta, więc nic im nie grozi. A nawet jak wymagają wymiany, to nowe łożyska to niewielki procent kwoty, jaka idzie na utrzymanie silnika. Trzy lata to powiedzmy 30-45k km, czyli średnio pewnie 1/4 - 1/3 przewidywanego czasu życia pojazdu, ale nie wiem jaka jest teraz średnia w Polsce.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Samochód, który jeździ zużywa się bardziej, bo na wspomniane elementy działają dodatkowe siły, wibracje, wysoka temperatura, woda i tak dalej.

wiadomo że tak, chodziło mi o to że silnik niepracujący też zaskakująco mocno się degraduje.

18 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Mam smar kupiony tak z 10 lat temu i nadal ma właściwości takie, jak w pierwszym dniu.

nawet nie pytam do czego jest ten lubrykant :) ale rozumiem że się ślizga. jedynie mam wątpliwości czym i jak dokładnie określiłeś wszystkie parametry tego smaru

21 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Większość łożysk jest zamknięta, więc nic im nie grozi.

raczej mało szczelnie, jeśli popowodziowe idą na złom to tym bardziej rzadsze powietrze tam dociera(para i tlen swoje robią)

24 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

A nawet jak wymagają wymiany, to nowe łożyska to niewielki procent kwoty, jaka idzie na utrzymanie silnika.

tutaj jest ból. łożysko parę zł, a rozebranie silnika czy skrzyni biegów i wprasowanie nowego 1k lub więcej...

26 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Trzy lata to powiedzmy 30-45k km, czyli średnio pewnie 1/4 - 1/3 przewidywanego czasu życia pojazdu, ale nie wiem jaka jest teraz średnia w Polsce.

oj chyba aż takiej rozpusty nie ma nawet na zachodzie, chyba koło 15 lat jest średnia dla złomowania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, tempik napisał:

jak przy kupnie dealer mówi

Jak przy kupnie dealer Cię oszukuje to nie jest istotne co kupujesz, zostałeś oszukany, a sam nie zweryfikowałeś tej informacji. Trochę beznadziejny przykład.

2 godziny temu, tempik napisał:

ale to tylko wynika z tego że rzadko nad Bałtyk jeździsz

Jak większość ludzi. Urlop, wakacje, etc. I o takim przypadku użycia mowa.

2 godziny temu, tempik napisał:

ale ty przecież też tą karę chcesz sobie wymierzać, tylko że częściej bo mniejsze baterie

Nic z tych rzeczy. Raz na tydzień ładuję przez noc z własnego gniazdka, dokładnie, mała pojemność aku pozwala w miarę szybko i efektywnie naładować nawet z jednej fazy.

43 minuty temu, tempik napisał:

raczej mało szczelnie, jeśli popowodziowe idą na złom to tym bardziej rzadsze powietrze tam dociera(para i tlen swoje robią)

Popowodziowe (łożyska) mogą (a nie muszą) iść na złom, bo razem z wodą idzie syf, piasek, który zaciera elementy ruchome/cierne. Najgorsza jest wilgoć (i wynikające z tego rdza) i dlatego jak wyżej, raz na 2 tyg (a może raz na tydzień w okresie jesienno zimowym) odpalić na 10 min silnik dla ogrzania i osuszenia.

Wynajem, jak ktoś używa samochodu często, jest bez sensu, ciężko się powtarzać. Jak ktoś ma kasę to nie wynajmuje, a często zmienia, jak było wspomniane, ciekawe dlaczego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
58 minutes ago, tempik said:

tutaj jest ból. łożysko parę zł, a rozebranie silnika czy skrzyni biegów i wprasowanie nowego 1k lub więcej...

Z tego, co się orientuję 1h roboty to około 75 euro, więc nie jest lekko. Może być taniej kupić używaną skrzynię, komplet kluczy i samemu przełożyć ;) Ja naprawiam sam, bo po pierwsze to lubię, po drugie większość czynności jest nieskomplikowana, po trzecie nie trzeba jechać do garażu i zostawiać sprzętu na kilka dni, po czwarte jest taniej, ale zabiera czas, a po piąte dobrze wiedzieć, jak to działa. Na szczęście naprawa skrzyni i silnika jeszcze przede mną :)

 

59 minutes ago, tempik said:

ale rozumiem że się ślizga. jedynie mam wątpliwości czym i jak dokładnie określiłeś wszystkie parametry tego smaru

Bez znaczenia chyba, że się ścigasz w F1 albo NASCAR. Lubrykant generalnego przeznaczenia do elementów nieorganicznych, moto/rower, ale mój ulubiony to smar miedziany, bo się ładnie błyszczy :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Ja naprawiam sam

Ja też, i z tych samych powodów. Niewiele pozostało w moim wehikule śrub których nie odkręcałem, fabrycznie dokręcone pozostały tylko w części silnika, moście i wózku tylnego zawieszenia. Dlatego wiem że samochód starzeje się i umiera jak człowiek. Powoli,sukcesywnie i leżenie na kanapie czy stanie w garażu niewiele ten proces spowalnia. Koniec zawsze ten sam, złomowisko i recykling :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zrobiłem w tym roku mniej kilometrów, z wiadomych powodów, jak i w poprzednim. Trochę też zaniedbałem konserwację ze względu na niskie przebiegi. Jeżdżę średnio raz w tygodniu i robię około 10% tego, co wcześniej. Nie widzę tego rozpadu, wręcz przeciwnie, rozpad się zatrzymał w miejscu :) Wiadomo, że z czasem problemy się skumulują, bo mimo, że siedzimy w domach, to entropia tylko rośnie :)

Może akumulator trochę dostaje, bo wiadomo, że kwasowo-ołowiowe się szybko rozładowują i może dojść do zasiarczenia. Jedna runda na tydzień to tak na styk i po kilku miesiącach w zeszłym roku spadło napięcie do 12.45V, czyli około 80% pojemności. Lepiej nie schodzić poniżej tych wartości, więc doładowuje co kilka miesięcy.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 25.11.2020 o 20:52, cyjanobakteria napisał:

Nie widzę tego rozpadu, wręcz przeciwnie, rozpad się zatrzymał w miejscu :)

to mogą być subiektywne odczucia i iluzja spowodowana stopniowym postępowaniem procesu. ja też jakoś nie zanotowałem spadku mocy i formy ale konkurując sam ze sobą w wieku 20lat raczej bym poległ :)

W dniu 25.11.2020 o 20:52, cyjanobakteria napisał:

Jedna runda na tydzień to tak na styk i po kilku miesiącach w zeszłym roku spadło napięcie do 12.45V, czyli około 80% pojemności. Lepiej nie schodzić poniżej tych wartości, więc doładowuje co kilka miesięcy.

pierwsze widzę aż takiego pedanta w dbaniu o aku, no może poza sobą :D Ale nie łudź się, akumulatory oem są tak podłej jakości że i tak po 3latach same potrzebują defibrylacji. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 hours ago, tempik said:

to mogą być subiektywne odczucia i iluzja spowodowana stopniowym postępowaniem procesu

Nie ma takiej możliwości. Jak robię 10% przebiegów to auto się zużywa też na 10%, z wyjątkiem wybranych komponentów albo płynów, które mają datę. Chociaż jak silnik nie jest jeżdżony, to i płyny się wolniej starzeją choćby ze względu na niską temperaturę. Opony wyraźnie się zużywają na 10% i widać to po bieżniku. Oczywiście, jak opona będzie miała 5+ lat, to guma może zacząć się sypać. Jak jeździłem samochodem z napędem na przednią oś to wymieniałem opony z przodu co roku, a z tyłu co dwa lata. W moto przebiegi się zmieniły, bo rozłożenie obciążenia jest inne - napęd z tyłu, a hamowanie głównie z przodu, przy czym opona z tyłu jest znacznie większa. Obie opony wytrzymują tyle samo po około półtorej roku. Fizyki nie da się oszukać :)

 

8 hours ago, tempik said:

pierwsze widzę aż takiego pedanta w dbaniu o aku, no może poza sobą

I tak sobie plułem w brodę, bo powinienem sprawdzić  i doładować wcześniej, powiedzmy co 3 miesiące. Ale staram się nie przesadzać, bo to tylko aku i nawet jak straci 10% pojemności z powodu "niewłaściwej obsługi" to niewielkie pieniądze. Podładowanie przy 85% pojemności to i tak dobry wynik, bo jak widzę sąsiadów, którzy nigdy nie doładowują, a samochody przez większość czasu stoją, bo oboje są na emeryturze, to się dziwę, że jeszcze im zapalają! :)

Jest wiele tego typu tabelek z napięciem w necie, ale ja się trzymam tej poniżej.

pic-1135060123859808935-1600x1200.jpeg

 

8 hours ago, tempik said:

Ale nie łudź się, akumulatory oem są tak podłej jakości że i tak po 3latach same potrzebują defibrylacji.

Lubię Cię tempik zwłaszcza, że majsterkujesz przy wozie :) Ale z tym aku to jakiś urban legend, może zależy od producenta. Moje aku OEM wytrzymało 12 lat. Nie wiem jak było wykorzystywane wcześniej, ale ja regularnie jeździłem 5x w tygodniu i prawie podwoiłem przebieg przez 3-4 lata. Po wymianie sprawdziłem datę produkcji na starym aku i była zgodna z datą rejestracji pojazdu (ten sam rok minus kilka miesięcy).

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Moje aku OEM wytrzymało 12 lat. Nie wiem jak było wykorzystywane wcześniej, ale ja regularnie jeździłem 5x w tygodniu i prawie podwoiłem przebieg przez 3-4 lata. Po wymianie sprawdziłem datę produkcji na starym aku i była zgodna z datą rejestracji pojazdu (ten sam rok minus kilka miesięcy).

No to mówisz o aku na jakim wyjechał z fabryki a ja o aku kupionym na wymianę oryginalnego. Fabryczny też u mnie wytrzymał 10 lat, a jak byłby od początku właściwie eksploatowany to pewnie do 12 też by dociągnął. Kolejne to były Bosh,centra,no name. Z różnych źródeł, wszystkie g... warte. Teraz mam jakiegoś japońca. Ten zapowiada się bardzo dobrze bo trzyma swoje parametry i deklarowany prąd rozruchu nawet na rozładowanym. Miłe zaskoczenie, tym bardziej że to aku z niższej półki i nie liczyłem na wiele.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak się złożyło, że podczas wymiany wymieniłem na aku tego samego producenta - Japońca do Japońca, więc nie sądzę, że nowy aku mi padnie. Do tego jest zgodny z parametrami. Chociaż akurat krótko po wymianie przestałem regularnie jeździć, więc sposób użytkowania się diametralnie zmienił.

Jak padają Ci akumulatory, to być może masz źle dobrane parametry (za mały) albo zbyt dużo odbiorników prądu zainstalowanych w między czasie. Chociaż jest to mało prawdopodobne, bo jak majsterkujesz, to pewnie wiesz, co robisz. Małe zwarcie w instalacji także potrafi załatwić szybko załatwić nowe aku. Sprawdziłeś instalację?

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 28.11.2020 o 19:21, cyjanobakteria napisał:

Sprawdziłeś instalację?

no wiadomo. Alarm trochę bierze prądu, ale nawet po odpięciu całkowicie AKU z którymi miałem do czynienie traciły napięcie lub trzymały napięcie ale prądu już nie. Takie historie po 2-3 latach, więc już po gwarancji. AKU 100Ah więc nie najtańszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Paleoceńsko-Eoceńskie Maksimum Termiczne (PETM) jest uznawane za okres, który pod względem emisji węgla do atmosfery jest najbliższy czasom współczesnym. Już przed PETM klimat Ziemi był znacznie cieplejszy niż obecnie. W wyniku masowego wulkanizmu w okresie PETM średnie temperatury na Ziemi wzrosły o kolejnych 5–8 stopni Celsjusza. Jednak najnowsze badania pokazują, że natura nawet nie zbliża się do tego, co robimy obecnie. Okazuje się, że ludzie wprowadzają do atmosfery węgiel w tempie 3 do 8 razy szybszym, niż działo się to w PETM.
      Wysokie stężenie węgla w atmosferze w czasie PETM spowodowało, że oceany wchłonęły olbrzymie ilości tego pierwiastka, co zapoczątkowało reakcję chemiczną prowadzącą do znacznego zakwaszenia wody i wyginięcia wielu zwierząt morskich.
      Obecnie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, skąd nagle uwolniły się olbrzymie ilości węgla, które doprowadziły do PETM. Jedne hipotezy mówią o masywnym wulkanizmie, inne o rozpuszczeniu się klatratów metanu zalegających na dnie morskim, jeszcze inne nie wykluczają uderzenia komety.
      Badania przeprowadzone właśnie przez należące do Columbia University Lamont-Doherty Earth Observatory wzmacniają hipotezie o masowym wulkanizmie i dostarczają bardziej precyzyjnych danych na temat ilości emitowanego węgla.
      Chcemy zrozumieć, jak cały system ziemski zareaguje na obecną szybką emisję CO2. PETM nie jest przykładem idealnym, ale jest najlepszym, jaki mamy. Dzisiaj emisja jest znacznie szybsza, mówi główna autorka badań, Laura Hayes.
      Dotychczasowe badania PETM opierały się na nielicznych danych pozyskanych z oceanów, które następnie poddawano modelowaniu komputerowemu.
      Autorzy najnowszych badań podeszli do nich nieco inaczej. Hodowali oni otwornice w morskiej wodzie, której skład dobrali tak, by przypominał wodę z czasów PETM. Odnotowywali, jak w czasie wzrostu otwornice absorbowały do muszli bor. Następnie porównali tak uzyskane dane z danymi na temat boru w muszlach skamieniałych otwornic, znalezionych na dnie Pacyfiku i Atlantyku. To pozwoliło im na zidentyfikowanie specyficznych sygnatur izotopów węgla związanych z ich pochodzeniem.
      Tak przeprowadzone badania wykazały, że w czasie PETM źródłem większości węgla w oceanach była aktywność wulkaniczna. Prawdopodobnie centrum tej aktywności stanowiły okolice obecnej Islandii. W tym czasie na północnym Atlantyku powstała duża prowincja magmatyczna NAIP.
      Jak wiemy z wcześniejszych badań, na przestrzeni co najmniej 4–5 tysięcy lat wulkany intensywnie wyrzucały węgiel do atmosfery. Autorzy najnowszych badań obliczyli, że w tym czasie do oceanów przedostało się nawet 14,9 biliarda ton węgla, czyli o 2/3 więcej, niż było go wcześniej.
      Obecnie oceany również pochłaniają coraz więcej węgla, a dowody wskazują, że dzieje się to znacznie szybciej niż poprzednio. Poziom dwutlenku węgla w atmosferze wzrósł z 280 ppm w epoce przedprzemysłowej do 415 obecnie. Byłby jeszcze wyższy, gdyby węgiel nie był wchłaniany przez oceany. Jako, że trafia on do wody, ta staje się coraz bardziej kwaśna, a rosnąca kwasowość wpływa na organizmy żyjące w oceanach.
      Jeśli dodaje się węgla powoli, organizmy żywe mają czas się zaadaptować. Gdy jednak jest to bardzo szybki proces, to pojawia się problem. W przeszłości zwiększanie ilości węgla w oceanach miało niedobre konsekwencje, mówi współautorka badań, Bärbel Hönish. Uczona przypomina, że mimo wolniejszego zakwaszania oceanów w czasie PETM doszło do wymierania wielu gatunków. Teraz dodajemy go do oceanów znacznie szybciej i konsekwencje naszych działań będą prawdopodobnie bardzo poważne.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ósmego lipca poinformowano, że prowincja Siĕm Réab jako pierwsza w Kambodży całkowicie zakazuje zabijania i sprzedaży psiego mięsa. Każdy, kto zostanie przyłapany na sprzedaży psiego mięsa, będzie musiał podpisać zobowiązanie, że więcej tego nie zrobi. Za recydywę przewidziano surowe kary. Za nieprzestrzeganie nowych zapisów grozi od 2 do 5 lat więzienia lub grzywna w wysokości do 50 mln rieli kambodżańskich (12 tys. dol.). Jak podkreślają władze prowincji, zabijanie psów jest niedozwolone, bo są one lojalnymi zwierzętami, zdolnymi do ochrony domów, farm i asystowania wojsku.
      Wg organizacji Four Paws, spożycie psiego mięsa nie jest w Kambodży rozpowszechnione (regularnie jada je mniej niż 12% osób), ale prowincja Siĕm Réab jest kluczowym ośrodkiem handlu i przemytu.
      Tea Kimsoth, dyrektor Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Rybołówstwa Siĕm Réab, powiedział Reuterowi, że do wzrostu popytu na psie mięso w regionie przyczynili się cudzoziemcy. Psie mięso stało się o wiele bardziej popularne po pojawieniu się cudzoziemców, zwłaszcza wśród Koreańczyków. Oni je lubią, przez co restauracje zaczęły je serwować. Teraz wprowadzamy zakaz. Kimsoth dodaje, że jedzenie psów wskazuje na spadek morale i nieposzanowanie wartości, a także grozi rozprzestrzenianiem wścieklizny. Urzędnik wyjaśnił, że o zmianie prawa poinformowano znanych handlarzy mięsem psów z prowincji. Wspomniał, że osoby, które się nie podporządkują, poniosą konsekwencje.
      To nie jest problem wyłącznie Siĕm Réab. Handlarze transportują psy także do Phnom Penh i za granicę. W Kambodży danie z mięsem psa i ryżem kosztuje średnio ok. 5 tys. rieli. Zwykle mięso to jada się do alkoholu. Przeważnie spożywają je mężczyźni, wierząc, że zwiększy ono ich tolerancję na alkohol. Z tego powodu psina stała się popularną przekąską w barach w niektórych częściach Kambodży.
      Four Paws opublikowało w lutym br. raport, w którym stwierdzano, że w sierpniu 2019 r. w Siĕm Réab istniało 21 restauracji aktywnie serwujących psie mięso. Wspominano też o 5 miejscach, gdzie potajemnie przetrzymywano psy i o jednej rzeźni. Osiem restauracji działało w promieniu 5 km od kompleksu Angkor Wat. Organizacja odkryła 110 restauracji podających mięso psów w stolicy (każda serwowała 4-6 psów dziennie, co daje ok. 200 tys. psów rocznie).
      Mamy nadzieję, że Siĕm Réab będzie modelem do naśladowania dla reszty kraju i że w ten sposób uda się ocalić miliony psów - podkreśla dr Katherine Polak, szefowa Four Paws na południowo-wschodnią Azję.
      Wysłaliśmy ekipę, która miała sprawdzić, co się stało w czasie pandemii COVID-19. Okazało się, że w dużej mierze handel się po prostu dostosował - dodaje dr Polak. Four Paws odkryło, że kambodżańskie restauracje zaczęły oferować mięso na wynos [...]. Co jednak bardziej zatrważające, wielu sprzedawców wspominało o wzroście popytu i klienteli; ma to związek z mitycznymi własnościami leczniczymi przypisywanymi temu mięsu.
      Zgodnie z danymi Humane Society International (HSI), rokrocznie na mięso zabija się w Azji ok. 30 mln psów. Dane Four Paws pokazują, na przykład, że w jakimś momencie swojego życia mięso psa jadło 53,6% Kambodżan. Wspominało o tym 72,4% mężczyzn i 34,8% kobiet.
      Warto przypomnieć, że kwietniu Shenzhen zostało pierwszym chińskim miastem, które zakazało jedzenia kotów i psów. Przed paroma dniami indyjski stan Nagaland zakazał z kolei handlu i spożycia psiego mięsa.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Osłony przeciwsłoneczne zadebiutowały w samochodach w 1924 roku w fordzie Model T. I od 100 lat praktycznie się nie zmieniły. Z jednej strony pomagają, zapobiegając oślepianiu kierowcy przez słońce, z drugiej zaś strony przeszkadzają, zasłaniając częściowo widok. Rozwiązaniem problemu może być osłona LCD zaprezentowana na targach CES.
      Bosch Virtual Visor to dzieło inżyniera Ryana Todda. Codziennie rano jedzie on na wschód, a z pracy wraca na zachód, zatem podczas każdej podróży słońce świeci mu prosto w twarz. Gdy podczas takiej podróży zastanawiał się nad kupnem nowego telewizora, uświadomił sobie, że o ile OLED generuje światło, to LCD światło blokuje. Pomyślał, że przydałoby się mieć w samochodzie LCD, który blokowałby oślepiające światło słońca. Trzy lata później Bosch zaprezentował panel LCD, który osłania oczy kierowcy przed słońcem i nie ogranicza przy tym widoczności.
      Nowatorska osłona przeciwsłoneczna to wyświetlacz LCD z wzorem w kształcie plastra miodu połączony z kamerą zwróconą w stronę kierowcy oraz elektronicznym modułem sterującym (ECU), na którym działa algorytm sztucznej inteligencji. Kamera filmuje twarz kierowcy, a obraz jest przesyłany do ECU. Tam algorytm rozpoznaje pozycję oczu, nosa, ust i czoła oraz bada rozkład cieni na twarzy. W ten sposób określa pozycję słońca w stosunku do głowy kierowcy. Jest więc w stanie określić, skąd słońce wpada do samochodu, niezależnie od kierunku jazdy. Na tej podstawie ECU odpowiednio ustawia osłonę przeciwsłoneczną i przyciemnia tylko taki jej fragment, by światło nie raziło kierowcy.
      Zastosowany algorytm świetnie sobie radzi z zadaniem i chroni kierowcę przed oślepieniem, a jednocześnie pozostawia 90% pola widzenia wolnym od zakłóceń. Całość pracuje w czasie rzeczywistym. Kierowca nie musi więc bez przerwy przesuwać osłony czy ruszać głową, by uniknąć oślepiania przez słońce.
      Dodatkową zaletą całego systemu jest fakt, że można go podłączyć do elementów już stosowanych w samochodach luksusowych. Na przykład w Cadillacu CT6 obserwująca kierowcę kamera wspomaga pracę półautonomicznego systemu sterowania. W takim przypadku wystarczy do oprogramowania dopisać odpowiedni kod, a w samochodzie zainstalować sam panel LCD.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańscy urzędnicy zastanawiają się, czy wszcząć formalne dochodzenie w sprawie... samodzielnie przyspieszających samochodów Tesli. Do Narodowej Administracji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) wpłynął wniosek o przyjrzenie się 500 000 pojazdów tej marki.
      Autorzy dokumentu proszą o zbadanie Model S z lat 2012–2019, Model X z lat 2016–2019 oraz Model 3 z lat 2018–2019. Powołują się przy tym na 127 skarg dotyczących 123 pojazdów, jakie wpłynęły do NHTSA. Nagłe niespodziewane przyspieszenia miały przyczynić się do 110 wypadków, w których rannych zostały 52 osoby.
      W wielu takich doniesieniach jest mowa o tym, że samochód nagle przyspieszał, gdy użytkownik próbował zaparkować w garażu lub na jezdni. W jednym przypadku właściciel Model S 85D z 2015 roku donosi, że wysiadł z samochodu, zamknął go, gdy nagle pojazd przyspieszył i uderzył w zaparkowany przed nim samochód. Z kolei kierowca z Pennsylwanii skarży się, że parkował pod szkołą, kiedy pojazd zaczął szybciej jechać, przejechał przez krawężnik i zatrzymał się na łańcuchu. Właścicielka tesli z Massachusetts opisuje, jak zbliżała się do swojego garażu, a samochód przyspieszył, przejechał przez zamknięte drzwi i zatrzymał sie na ścianie.
      To nie jedyne skargi na pojazdy Tesli. W maju ubiegłego roku Tesla wydała poprawkę do oprogramowania zarządzajęcego akumulatorami, gdyż w wyniku błędu istniało ryzyko ich pożaru. We wrześniu właściciele 2000 takich pojazdów złożyli wniosek, by Tesla wymieniła samochody, a nie ograniczała się do poprawki w oprogramowaniu. NHTSA wciąż rozważa ten wniosek. Ponadto w ubiegłym tygodniu NHTSA poinformowała, że prowdzi śledztwo w sprawie wypadku z 29 grudnia, kiedy to tesla wjechała w zaparkowany wóz strażacki. Śmierć poniósł pasażer samochodu.  To 14. śledztwo prowadzone w ramach specjalnego programu NHTSA powołanego do badania wypadków mających miejsce, gdy włączony jest Autopilot lub inny zaawansowany mechanizm wspomagający kierowcę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W miesiącach poprzedzających wejście w życie zakazu wspinaczki na Uluru, święte miejsce aborygenów, turyści masowo podejmują próby zdobycia tej formacji skalnej. W mediach społecznościowych krążą zdjęcia, na których na zboczu widać długie kolejki. Niektórzy komentatorzy porównują to do sytuacji panującej na Mount Everest.
      Aborygeni (Anangu) od dawna proszą turystów, by zaniechali wspinaczki; u podnóża Uluru znajdują się nawet specjalne znaki.
      W listopadzie 2017 r. rada Parku Narodowego Uluru–Kata Tjuta jednomyślnie przegłosowała wprowadzenie zakazu wspinaczki. Zacznie on obowiązywać w październiku.
      Glenn Minett, który w tym tygodniu sfotografował tłumy na Uluru, mówi, że pobliski kemping dosłownie pęka w szwach, a ludzie obozują nawet na postojach dla ciężarówek i nielegalnie wchodzą na czyjeś ziemie. Gdy ktoś potknie się w czasie wspinaczki, obsuwa się na głowy ludzi idących niżej.
      Anangu podkreślają, że w zakazie chodzi nie tylko o to, że Uluru jest dla nich miejscem świętym. Czują oni także kulturową odpowiedzialność za dużą liczbę zgonów i wypadków zdarzających się w czasie wspinaczki. Od lat 50. XX w. potwierdzono bowiem aż 37 zgonów. Ostatnią ofiarą Uluru był 76-letni Japończyk, który zabił się w lipcu zeszłego roku.
      Wiele wskazuje na to, że napływ turystów nie jest wyłącznie efektem zbliżającego się terminu wejścia zakazu w życie. Od kwietnia wprowadzono bezpośrednie loty z Darwin i Adelajdy do Portu lotniczego Ayers Rock, co niewątpliwie ułatwia ludziom podróż.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...