Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
ex nihilo

Symetria czasu. Czy możliwy jest powrót do przeszłości?

Recommended Posts

5 godzin temu, thikim napisał:

Nasza zmysłowa teraźniejszość na pewno nie jest takim realnym stanem świata.

Zdecydowanie, co jest konsekwencją ewolucji. Przesyłanie impulsów w naszych ciałach, choć skomplikowane, jest zwyczajnie (parafrazując Mistrza) prymitywne i powolne. Bejsbolista nie uderza kijem w piłkę "tu i teraz", tylko w tę, którą  widział wiele metrów przed nim. Całe szczęście mózg całkuje trajektorie całkiem sprawnie, nawet bez świadomości tego faktu przez bejsbolistę.

5 godzin temu, thikim napisał:

dobrze byłoby wiedzieć najpierw co to jest teraźniejszość i czy w ogóle taki konstrukt jest potrzebny

Trochę breja filozoficzna, ale w fizyce jest to konstrukt KONIECZNY.

 

3 godziny temu, peceed napisał:

W każdym razie tutaj może być ratunek - zdefiniować precyzyjne pojęcia czasu w różnych modelach i kontekstach i pokazać jak i kiedy możemy je ze sobą utożsamiać, a kiedy nie, bo dzisiaj możemy robić to niejawnie i nieświadomie czego przesłanką są "jałowe" dyskusje filozoficzne o naturze czasu, a to jest abstrakcja.

Pełna zgoda, choć może się okazać, że to niewykonalne. ;) "Jałowość" może kłuć po oczach, zwłaszcza fizyków, ale myślę, że może to niekoniecznie głupie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Astro napisał:
6 godzin temu, thikim napisał:

dobrze byłoby wiedzieć najpierw co to jest teraźniejszość i czy w ogóle taki konstrukt jest potrzebny

Trochę breja filozoficzna, ale w fizyce jest to konstrukt KONIECZNY.

Warto by przyjrzeć się reprezentacji. Przeszłość to wspomnienia, przyszłość to zamiary i estymaty. Świadomość  to proces który korzysta z przeszłości tworząc przyszłość ;)
Związany ze świadomością, ona zawsze jest "teraz".
Jeśli zrobimy snapshot czasowy mózgu, to ma on taką właściwość że jego struktura koduje zarówno zdarzenia z przeszłości jak i estymaty wydarzeń na przyszłość (liczone jako stopień zaskoczenia mózgu gdy się pojawią ;) ). Działający mózg ma pewien odstęp pomiędzy zdarzeniami zapamiętywanymi a tymi możliwymi do przewidzenia, teraźniejszość to właśnie ta intrygująca luka wewnątrz której muszą się wyrobić procesy psychiczne ;)

1 godzinę temu, Astro napisał:

Jałowość" może kłuć po oczach, zwłaszcza fizyków, ale myślę, że może to niekoniecznie głupie.

Może F-teoria ze swoim dwuwymiarowym czasem da jakieś wskazówki. Trudność może brać się na przykład z faktu, że nasz czas to przypadek mocno zdegenerowany ;)
Tak jak szeregi zespolone zwiększyły zrozumienie szeregów rzeczywistych, tak wielowymiarowy czas może pomóc w zrozumieniu czasu.
I wtedy na przykład okaże się, że "współrzędna czasowa" to coś bardziej odmiennego od normy która podaje interwały czasowe niż się nam to wydaje :)
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, thikim napisał:

Która to nieciągłość wg ostatnich badań <10-48m.

No fajna wiadomość :D Nie sprawdzałem tego, ale przyjmując to, co wcześniej zalinkowałem (ziarnistość czasu <10-33s) i Twoje <10-48m, wygląda na to, że mój główny wróg, ziarnistość, jeśli w ogóle żywy, to jest bardzo daleko ;)
A co do samej ciągłości przestrzeni klasycznej (PK) - trochę nieprecyzyjnego określenia użyłem. Chodzi nie o brak przerw, a o homogeniczność ("ciągłość") metryki PK, jej identyczność we wszystkich punktach czasoprzestrzeni zakładając, że jest to przestrzeń płaska. "U mnie" takiej ciągłości nie ma. Metryka jest fluktuacyjna. Fluktuacje nie są ani "obok" siebie, ani "jedna po drugiej" - one się przenikają. Wielkość "pojedynczych" fluktuacji może być dowolna - od mikroskali do całego Wszechświata. Nie wiem, jak to lepiej słowami opisać, wygodniejsza by była jakaś animka, ale nie mam na to czasu. Czyli "ciągłość" w tym dosłownym znaczeniu, jest w "mojej" nawet większa niż w PK, bo mojej nie da się ani podzielić na punkty (punktów w niej nie ma), ani "przeciąć" (fluktuacji nie da się przeciąć). Nie wiem jak to inaczej... Spróbuj sobie takiego dziwoląga wyobrazić, to nie jest trudne.

13 godzin temu, thikim napisał:
20 godzin temu, ex nihilo napisał:

Czy takie fluktuacje byłyby możliwe do wykrycia? Uważam, że tak i nie można wykluczyć, że zostały już wykryte i wyrzucone do śmietnika jako błędy pomiaru.

Ale na jakiej podstawie tak uważasz? :) Nasze możliwości techniczne da się w wielu przypadkach nie tylko dość ściśle określić na dziś ale i da się im postawić bariery na przyszłość.

Na takiej, że te fluktuacje mogą spowodować dowolnie duży błąd pomiaru, tyle że im ten błąd większy tym jego pdp mniejsze. I może to być błąd zarówno ilościowy, jak i jakościowy. Im mniejsza skala, tym większe pdp błędu, aż do praktycznie całkowitego rozmycia, które nie pozwoli nawet na stworzenie jakiejś sensownej statystyki.

13 godzin temu, thikim napisał:
20 godzin temu, ex nihilo napisał:

Problem jeśli nie znika, to przynajmniej bardzo się upraszcza, kiedy przyjmiemy (toy)model fluktuacyjny DT, w którym przeszłość i przyszłość płynnie w siebie przechodzi, a to, co obserwujemy jest statystyką

I wtedy znika Ci teraźniejszość.

Jak zmienisz logikę z klasycznej (fujjjj!) na rozmytą, to bez problemu teraźniejszość zobaczysz :D Wyobraź sobie np. bagnisty brzeg jeziora czy morza. To bagno, które jest mieszaniną lądu i wody, to właśnie teraźniejszość. Sam siebie zacytuję: ;)

20 godzin temu, ex nihilo napisał:

w którym przeszłość i przyszłość płynnie w siebie przechodzi, a to, co obserwujemy jest statystyką. "Teraźniejszość" może trwać w zasadzie dowolnie krótko/długo jako stan podobny do superpozycji, z którego wychodzi (odpowiednik dekoherencji) pod wpływem statystyki otoczenia (struktura/stan/konfiguracja/"infoenergia").

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 17.09.2020 o 01:51, ex nihilo napisał:

Wielkość "pojedynczych" fluktuacji może być dowolna - od mikroskali do całego Wszechświata

Co masz na myśli to ja rozumiem tylko nie za bardzo wiem skąd to wziąłeś.

W dniu 17.09.2020 o 01:51, ex nihilo napisał:

To bagno, które jest mieszaniną lądu i wody, to właśnie teraźniejszość

Przykład obrazowy ale przecież gdy mówisz o ziarnistości CP to ciężko tu coś rozmywać. To by sugerowało że musi istnieć kolejna nazwijmy to "podprzestrzeń" w której coś można rozmyć.

W dniu 17.09.2020 o 01:51, ex nihilo napisał:

Na takiej, że te fluktuacje mogą spowodować dowolnie duży błąd pomiaru, tyle że im ten błąd większy tym jego pdp mniejsze

Bez budowania statystyki i powtarzalności - ciężko mówić o nauce. To jest ogólnie problem. Podstawa nauki to powtarzalność. A może nie wszystko jest powtarzalne. Zdarzenia bardzo, bardzo rzadkie - mogą być tak słabo powtarzalne że nauka nie będzie w stanie tego uchwycić.

Klasycznie taki problem był z piorunem kulistym. Gdyby piorun kulisty był 100 razy rzadszy - do tej pory byłby klasyfikowany jako przywidzenia.

W dniu 17.09.2020 o 01:51, ex nihilo napisał:

No fajna wiadomość

Fajna, ale w sumie biorąc pod uwagę różne pomysły jakie publikują w artykułach to jednak trzeba by zweryfikować przynajmniej na ile to uznano w świecie nauki. Mieliśmy już nawet przekroczenie prędkości c przez neutrina jeśli dobrze pamiętam. Mieliśmy, ale krótko.

BTW. Rozwijając:

Co masz na myśli to ja rozumiem tylko nie za bardzo wiem skąd to wziąłeś.
Tzn. fluktuacje rozumiem że bierzesz z Heisenberga który z kolei jest związany z polem, które z kolei jest ciągłe.
Ja jestem jednak sceptykiem - owszem to prosty sposób na uniknięcie nieskończoności, ale dla cząsteczkowych modeli.
Zastanówmy się  czy dla CD jest jakiś sposób na uniknięcie osobliwości bez użycia ziarnistości czy teorii strun. Moim zdaniem jest.
Horyzont zdarzeń to tylko parametr związany z właściwościami naszej czasoprzestrzeni (c i G) oraz z energią (masą). Nieskończona siła mogłaby się pojawić dopiero przy istnieniu osobliwości ale zanim dochodzi do zaistnienia osobliwości to nie wiemy jakie siły mogłyby zacząć przeciwdziałać grawitacji. Sam horyzont zdarzeń nie wystarcza do twierdzenia że nic nie może się oprzeć dalszemu ściskaniu materii. Sam horyzont zdarzeń definiuje jedynie to że prędkość światła już nam na ucieczkę nie wystarczy i że wszystkie drogi zaczynają prowadzić do centrum - które to centrum może nie istnieć.
Może cała masa CD jest właśnie na horyzoncie rozciągnięta?

W ogóle po co na CD patrzymy jak na zbiór cząstek. Te cząstki uzyskały masę spoczynkową na skutek wzajemnych oddziaływań. Jak je z tego odrzeć - co być może grawitacja CD jest w stanie zrobić to mamy tam samą energię jak np. dla fotonu.
Może to taki w CD jeden gigantyczny "foton" powstaje. Albo fala o rosnącej częstotliwości. Albo po prostu pole grawitacyjne - bez masy spoczynkowej. Co nie wyklucza że mogłoby to pole powstać i jako częściowo elektromagnetyczne.

Zresztą rozważa się przypadek kiedy dostarczając elektrony jako takie świetne skupiska ładunku elektrycznego do CD - ładuje się ją aż siła odpychania elektrostatycznego jest w stanie odrzeć CD z horyzontu zdarzeń.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, thikim napisał:
W dniu 17.09.2020 o 01:51, ex nihilo napisał:

Wielkość "pojedynczych" fluktuacji może być dowolna - od mikroskali do całego Wszechświata

Co masz na myśli to ja rozumiem tylko nie za bardzo wiem skąd to wziąłeś.

Najkrócej - z braku powodów, żeby miało być inaczej :D
 

8 godzin temu, thikim napisał:

Przykład obrazowy ale przecież gdy mówisz o ziarnistości CP to ciężko tu coś rozmywać. To by sugerowało że musi istnieć kolejna nazwijmy to "podprzestrzeń" w której coś można rozmyć.

Nieporozumienie - ""to" nie jest ziarniste. Przeciwnie, jest dowolnie rozmyte, chociaż jakieś struktury ziarniste czy inne takie mogą się pojawić, bo zakazu nie ma. Ale będzie to wyjątek, a nie reguła. Fluktuacje są dowolnie wymiarowe, mogą też w dowolny sposób się zapętlać, przenikać itd., itp. co im się zachce, a efektywnie - zależy jaka wytworzy się statystyka ich wzajemnych oddziaływań. W "naszym" przypadku efektywnie byłoby to wzmocnienie fluktuacji dających wielkoskalowe 3D+T + pdp trochę wymiarów zwiniętych (itp.), które odbieramy jako podstawowe oddziaływania i być może nie tylko. Pozostałe wymiary to zminimalizowana egzotyka, która w "naszym" nie przejawia się bezpośrednio, przynajmniej jak na razie, bo później może być inaczej. Są dla nas tylko wirtualne. Zresztą same fluktuacje można tak potraktować, w zasadzie niczego to nie zmieni.
Dlaczego akurat tak? Bo taka statystyka okazała się względnie stabilna, być może jako jedna z wielu możliwych.
 

8 godzin temu, thikim napisał:

Zdarzenia bardzo, bardzo rzadkie - mogą być tak słabo powtarzalne że nauka nie będzie w stanie tego uchwycić.

Tak, to jest możliwe.
 

8 godzin temu, thikim napisał:

Fajna, ale w sumie biorąc pod uwagę różne pomysły jakie publikują w artykułach to jednak trzeba by zweryfikować przynajmniej na ile to uznano w świecie nauki.

To oczywiste, jednak jakaś szansa na poprawność jest, a że ilość możliwych klas rozwiązań jest dosyć ograniczona, to... Tym bardziej, że ogólnie próby "uziarnienia" CP na razie nie bardzo wychodzą.
 

8 godzin temu, thikim napisał:

Co masz na myśli to ja rozumiem tylko nie za bardzo wiem skąd to wziąłeś.

To taka zabawa w klocki - jak zbudować z klocków w miarę stabilną konstrukcję w sytuacji, kiedy tatuś zapomniał klocki kupić ;)
 

8 godzin temu, thikim napisał:

Tzn. fluktuacje rozumiem że bierzesz z Heisenberga który z kolei jest związany z polem, które z kolei jest ciągłe.

Oczywiście, że też, ale fluktuacje i ich statystyka to bardziej ogólna zasada działania naszego świata w różnych skalach. I być może jest to zasada podstawowa.

Co do CD i nie tylko - droga do rozwiązania może zaczynać się od pytania czy świat jest substancjalny, czy strukturalny, a w skrajnym przypadku, czy może istnieć struktura w sytuacji, kiedy substancja będzie wirtualna. Takie "coś z niczego" :D

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czarne dziury mają pewien problem koncepcyjny: nic nie jest w stanie do nich wpaść z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora. Obiekty  zwalniają tuż przed horyzontem i w granicy zatrzymują się. Daje to pozornie logiczną sprzeczność z perspektywą spadającego obiektu który spada swobodnie. Jeśli obiekt wpada do parującej czarnej dziury, to zamienia się w surfera który jedzie na fali aż do momentu kiedy CD wyparuje ;)
Ogólny błąd w takich rozważaniach polega na tym, że traktuje się CD i wpadający do niej obiekt niezależnie w sytuacji kiedy oba mają masę, więc opis obiekt próbny + pole musi się załamać. Dobrze widać to gdy mała CD wpada do wielkiej: po zetknięciu stają się jedną CD o średnicy zawierającej obie.
Wpadanie obiektu do osobliwości jest pewnym sensie prywatnym przeżyciem psychicznymi czegoś, co z zewnątrz jest już nieseparowalnym fragmentem nowej, większej CD i nic z tego dla reszty świata nie wynika.

6 godzin temu, ex nihilo napisał:

czy świat jest substancjalny, czy strukturalny

Strukturalny. Ten którego doświadczamy opisywany przez naszą fizykę. Jeśli jest jakaś "substancja pod spodem" to i tak nie ma dla nas żadnego znaczenia. Wszelkie obiekty które zdają się być substancją jak cząsteczki, struny są artefaktem opisu: zmieniając układ odniesienia można sprawić, że "znikają".

15 godzin temu, thikim napisał:

A może nie wszystko jest powtarzalne. Zdarzenia bardzo, bardzo rzadkie - mogą być tak słabo powtarzalne że nauka nie będzie w stanie tego uchwycić.

Nauka nie ma z tym żadnego problemu - to są właśnie fluktuacje :P Fluktuacje mogą być wielkie, i może się zdarzyć że diament z wnętrza Ziemi pojawi się w oprawionej kolii. Pod tym względem ciężko naukę "zadziwić". Nauka stwierdza jednak, że coś takiego jest bardzo mało prawdopodobne.Bo rozumiem, że mowa o fizyce i prawach fizyki.
Co do zasady nauka jest systemem organizacji informacji o zdarzeniach, czyli o tym co wiemy. To normalne że nie wiemy wszystkiego: część rzeczy jest za daleko, części nie da się obserwować bo są za głęboko pod ziemią itd. Natomiast wydaje się niemożliwe, że pojawią się jakieś "magiczne" poprawki do podstawowych zasad TOE, można oczekiwać że ostateczna teoria będzie zupełna i ograniczona przez matematykę. Sądzę że gdy odkryjemy TOE, szybko ustalimy też, że jest to jedyna logiczna możliwość.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, ex nihilo napisał:

Co do CD i nie tylko

Wcześniej sobie tak snułem rozważania ale dziś to przemyślałem bardziej.

Była koncepcja - chybiona - wszechświata jako CD.
Ale może inaczej trzeba podejść do rzeczy. CD jako cząstka elementarna.
Mamy wcześniej gwiazdę neutronową gdzie siła grawitacji upraszcza nam budowę do neutronów (wiadomo jest tam kilka warstw, ale to szczegół). Hipotetycznie mamy gwiazdy kwarkowe gdzie jeszcze większy ścisk zmienia nam wszystko w kwarki, czyli jeszcze bliżej jesteśmy fundamentów.

No i wreszcie w CD grawitacja jeszcze silniej działając mogłaby nam nawet te kwarki łączyć w jedną dość makroskopową cząstkę elementarną z masą, ładunkiem, momentem obrotowym - może niekoniecznie z tym ostatnim bo to może zostaje na horyzoncie zdarzeń.
Mielibyśmy taką cząstkę elementarną - gęstość > niż gwiazdy kwarkowej ale jednak nie nieskończona. Oczywiście cząstka to tylko kwestia obserwacji. Ogólnie byłoby to jedno pole grawitacyjne ew. grawitacyjno-elektrostatyczne z olbrzymim upakowaniem energii. Coś ala elektron ale dużo większy rzecz jasna.

8 godzin temu, peceed napisał:

Nauka stwierdza jednak, że coś takiego jest bardzo mało prawdopodobne

Jeśli masz teorię którą potwierdzają niezliczone ilości doświadczeń jak np. STW to możesz na jej podstawie przewidywać jakieś zdarzenia, nawet mało prawdopodobne i szacować ich prawdopodobieństwo.
Ale jak masz np. teorię strun gdzie sobie wybrałeś rozwiązania jakie Ci pasowały z niezliczonej niemal ilości możliwości to przewidywanie czegoś nowego jest po prostu szaleństwem. A przewidywanie zdarzeń mało prawdopodobnych opierając się na takich podstawach to nie nauka tylko fantazja.
Fantazja stwierdza jednak że coś takiego jest bardzo mało prawdopodobne :)

BTW. Dla Ciebie peceed:

Jak wykryć dodatkowe wymiary i jak ponieść porażkę w ich wykrywaniu. Chyba rozumiesz że jeśli zwolennicy teorii strun chcą potwierdzić swoją teorię to muszą udowodnić  istnienie dodatkowych wymiarów. Ciężar dowodu spoczywa na tym kto chce zmienić coś albo coś dodać nowego.

 

Conclusion: How many extra dimension discover? Zero...

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, thikim napisał:

Chyba rozumiesz że jeśli zwolennicy teorii strun chcą potwierdzić swoją teorię to muszą udowodnić  istnienie dodatkowych wymiarów.

Teorii się nie potwierdza tylko obala konkurencję. "Potwierdzanie" teorii to naiwny opis efektywny dla laików :P
Dodatkowe wymiary są nieuniknioną matematyczną koniecznością dla opisu w ramach teorii strun.
 

7 godzin temu, thikim napisał:

Ale jak masz np. teorię strun gdzie sobie wybrałeś rozwiązania jakie Ci pasowały z niezliczonej niemal ilości możliwości to przewidywanie czegoś nowego jest po prostu szaleństwem.

Zadaniem teorii nie jest przewidywanie nowego w sensie nowych praw fizyki, tylko efektywny opis obserwowanych prawidłowości. Nowe efektywne prawa fizyki to bonus pozwalający je sfalsyfikować. Teoria strun przewiduje takowe, ale nie jest jej problemem fakt że nikt nie będzie miał tyle energii w naszym wszechświecie aby przeprowadzić eksperymenty.

7 godzin temu, thikim napisał:

Ciężar dowodu spoczywa na tym kto chce zmienić coś albo coś dodać nowego.

Tylko jeśli chodzi o obserwowane zjawiska, ale nie o teorię.
Postulowanie dodatkowych wymiarów i strun niczym nie różni się od postulowania istnienia kwarków. Nikt nie widział swobodnych kwarków i nie zobaczy: są matematycznym konstruktem pozwalającym opisać menażerię cząstek i obserwacje "partonów".
Teoria nie musi niczego "zmieniać": wystarczy poczekać aż wymrą wyznawcy starych.
O "jakości" teorii fizycznej świadczy dostarczanie efektywnych procedur obliczeniowych, i teoria strun takie dostarcza. Teoria nie ma być "prawdziwa", tylko użyteczna.


 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fakt masz trochę racji albo bardziej czepiasz się słówek niż masz rację.

Więc ok. Napisałeś precyzyjniej.

Jakich to według Ciebie teoria strun dostarczyła efektywnych procedur obliczeniowych? W jaki sposób jest użyteczna?

I dlaczego nazwano ją teorią chociaż nie spełnia warunków do bycia teorią? To hipoteza.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, thikim napisał:

Jakich to według Ciebie teoria strun dostarczyła efektywnych procedur obliczeniowych? W jaki sposób jest użyteczna?

Proponuję przeczytać artykuł na który powoływał się kolega nie tak dawno temu - wywiad z polskim fizykiem strunowym.

3 godziny temu, thikim napisał:

I dlaczego nazwano ją teorią chociaż nie spełnia warunków do bycia teorią? To hipoteza.

Relacja pomiędzy teorią a hipotezą nie jest aż prosta i jednoznaczna. 
Teoria strun funkcjonuje jako byt matematyczny i użyteczny dla fizyki formalizm. Hipotezą jest to, że jest w stanie dokładnie opisać nasz świat. I tej hipotezy nie tylko nikt nie podważył, ale jest coraz więcej przesłanek i dowodów (w sensie fizycznym, nie o matematycznym poziomie ścisłości), że tak w istocie jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 23.09.2020 o 17:13, peceed napisał:

Teoria strun funkcjonuje jako byt matematyczny [...]  ale jest coraz więcej przesłanek i dowodów

Ba! To crème de la crème teorii matematycznych właśnie (szkoda, że to zbyt trudne, a ja zbyt głupi). Zupełną hipotezą (tymczasem całkowicie nieweryfikowalną, acz z pewnością ciekawą) jest byt zwany właśnie struną jako FIZYCZNA "realizacja" cząstki fundamentalnej. Nie przesadzałbym może z "dowodami", ale faktycznie, przesłanek nie brakuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

:D Aućć...Jakieś diabelstwo mnie podkusiło i wlazłem sobie dzisiaj w te wszystkie brany i inne takie, czego już dosyć dawno nie robiłem. Wlazłem i po kilkunastu stronach wylazłem. Pewnie dokończę ten tekst, bo nawet dosyć ciekawy (60 jeszcze zostało), chociaż paskudnie robaczywy. Ale wrażenie takie jak zawsze w takich przypadkach - kurde... to jest kosmicznie przecudowane. Może można i tak, ale raczej nie tędy droga. No chyba, że świat jakiś Pan/Pani Bozia stworzył. Bo bez tego ciężko raczej. No i bardziej konkretna sprawa - "materią" strun są struktury przestrzeni (i to mi się podoba), ale teoria fundamentalna, a taką chcą być struny, nie może działać w przestrzeni/materii, którą skądś tam dostała w prezencie. Musi sama sobie tą przestrzeń stworzyć. A tego struny nie robią.

Edited by ex nihilo
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 23.09.2020 o 17:13, peceed napisał:

I tej hipotezy nie tylko nikt nie podważył, ale jest coraz więcej przesłanek i dowodów (w sensie fizycznym, nie o matematycznym poziomie ścisłości), że tak w istocie jest.

Np. brak dodatkowych wymiarów - jako przesłanka że tak w istocie jest czyli że teoria strun opisuje Rzeczywistość.

Będę kolego bronił Twojego prawa do wiary w cokolwiek byś nie wierzył :)

Żeby teoria strun stała się teorią to musi dać coś więcej niż to co dają inne teorie.
Jak jak sobie wymyślę że:
F=kM1M2/R2 + t
gdzie: t-współczynnik thikima, dla naszej rzeczywistości =0 
to nie znaczy że wymyśliłem nową teorię.
Samo odtworzenie tego co jest w innych teoriach nie czyni hipotezy teorią.
A jak się ma do wyboru 10500 przypadków to chyba łatwo się domyślić że zawsze coś podobnego do Rzeczywistości uda się znaleźć.
 

3 godziny temu, ex nihilo napisał:

teoria fundamentalna, a taką chcą być struny, nie może działać w przestrzeni/materii, którą skądś tam dostała w prezencie.

Jeśli taki warunek postawisz to może nie być teorii fundamentalnej. Te rzeczy mogą być rozłączne.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 25.09.2020 o 07:39, thikim napisał:

Żeby teoria strun stała się teorią to musi dać coś więcej niż to co dają inne teorie.

Nie. Zasadniczo może się pojawić teoria która nie daje nic nowego i dawać dokładnie te same przewidywania co stara. Jeśli są niezależne matematycznie to wtedy nie ma możliwości wybrania jednej z nich jako "prawdziwszej", obie są dobre.
Teoria strun daje coś więcej niż inne teorie: ona daje te teorie. Łączy fizykę cząstek z ogólną teorią względności, czego nie zapewnia żadna inna istniejąca teoria, robi to w bardzo zwięzły matematycznie sposób. "Obalić" teorię strun można na dwa sposoby: pokazać eksperyment sprzeczny z przewidywaniami teorii, wtedy jest błędna, albo pokazać inną teorię która jest równie dobra jeśli chodzi o przewidywania, łączącą OTW i fizykę cząstek. Robi się to o tyle trudne, że przybywa twierdzeń pokazujących, że teoria łącząca KTP z grawitacją musi wyglądać jak teoria strun: https://arxiv.org/pdf/2008.05477.pdf
No i warto pamiętać o losie kwantowej supergrawitacji, która będąc konkurencją dla teorii strun stała się jej częścią.

W dniu 25.09.2020 o 07:39, thikim napisał:

Np. brak dodatkowych wymiarów - jako przesłanka że tak w istocie jest czyli że teoria strun opisuje Rzeczywistość.

Cały świat z zapartym tchem czeka na dowód braku dodatkowych wymiarów. Bo to co pokazano to brak wielkich wymiarów w których mogłaby się propagować grawitacja.

 

 

W dniu 25.09.2020 o 07:39, thikim napisał:

A jak się ma do wyboru 10500 przypadków to chyba łatwo się domyślić że zawsze coś podobnego do Rzeczywistości uda się znaleźć.

Może laikowi.  A z drugiej strony to raptem 1661 bitów.
Model standardowy to 19 parametrów. Przy reprezentacji za pomocą 64 bitowych liczb zmiennopozycyjnych to 1216 bitów.
Używając muzycznej analogii, to sample na instrumenty mogą zawierać więcej informacji, jeśli już ktoś odkryje "teorię orkiestry" dla muzyki klasycznej.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...