Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Neandertalczycy, którzy praktykowali kanibalizm, mogli rozpowszechnić między sobą chorobę podobną do "choroby szalonych krów", czyli gąbczastego zwyrodnienia mózgu. Choroba ta prawdopodobnie osłabiła populację i zmniejszyła jej liczebność, przez co przyczyniła się znacznie do wyginięcia neandertalczyków. Jest to kolejna teoria próbująca wyjaśnić, co dokładnie spowodowało zniknięcie z powierzchni Ziemi tego gatunku ludzi pierwotnych, który powstał około 250 000 lat temu, a wyginął około 30 000 lat temu.

Simon Underdown, autor publikacji na temat neandertalczyków, opowiada: Historia wyginięcia neandertalczyków jest jedną z najbardziej intrygujących w historii ewolucji ludzi. Do dziś nie wiemy, dlaczego istoty o tak dużych mózgach, rozwiniętej inteligencji i wielu innych cechach hominidów wyginęły.

Aby rozwiązać tę zagadkę, Underdown analizował zachowania dobrze zbadanej grupy etnicznej ludzi współczesnych - plemienia Fore z Papui Nowej Gwinei. Plemię to praktykowało rytualny kanibalizm, podobnie do ludzi pierwotnych. Zdaniem naukowca, może to dostarczać danych na temat przypuszczalnej przyczyny zagłady neandertalczyków.

Zjawisko kanibalizmu wśród neandertalczyków kilkakrotnie znajdowało swoje potwierdzenie w znaleziskach archeologicznych. Najważniejszego odkrycia poszlak mogących sugerować prawdziwość tej tezy dokonano w 1999 roku w jaskiniach należących do stanowiska archeologicznego Moula-Guercy we Francji. Szacowany wiek znaleziska to około 100 000 - 120 000 lat. Naukowcy odkryli w tym miejscu dowody, że neandertalczycy oczyszczali kości z wszelkich fragmentów mięśni i innych tkanek, a następnie rozbijali je za pomocą prowizorycznego kamiennego młota i kowadła. Następnie z odsłoniętego wnętrza kości wydobywano szpik kostny, a z wnętrza czaszek - mózgi.

Nie jest do końca jasne, czy ludzie pierwotni zjadali siebie nawzajem. Udowodniono jednak u współczesnego plemienia Fore, że matki niektórych zmarłych dzieci odrywały fragmenty ich ciał, a mięso ludzkie uznawały za wartościowe źródło pożywienia. Pozwala to przypuszczać, że neandertalczycy mogli postępować podobnie.

Od początku XX wieku antropolodzy zaczęli obserwować wśród przedstawicieli plemienia Fore chorobę, określaną jako kuru. Do lat 60. przypadłość ta osiągnęła rozmiary epidemii, zabijając ponad 1100 osób. Inne badania dowiodły, że to właśnie kanibalizm jest przyczyna tej choroby, będącej jednym z rodzajów zakaźnego gąbczastego zwyrodnienia mózgu (TSE - od ang. transmissible spongiform encephalopathy). Objawy tej choroby są bardzo podobne, jak w przebiegu znanego powszechnie BSE, atakującego bydło - powoduje zanikanie tkanki nerwowej i powstawanie przez to gąbczastej struktury mózgu. Charakteryzuje się ona upośledzeniem licznych funkcji mózgu: upośledzeniem umyłowym, zaburzeniami psychoruchowymi i innymi.

W celu zbadania ewentualnego wpływu kanibalizmu wśród neandertalczyków na kondycję ich populacji, Underdown stworzył model, oparty na obserwacjach związanych z chorobą kuru. Obliczył on np., że hipotetyczna populacja złożona z 15 000 osobników zostałaby całkowicie zniszczona przez chorobę w czasie poniżej 250 lat. Badacz uważa, że w połączeniu z dodatkowymi czynnikami środowiskowymi, np. zmianą klimatu i pojawieniem się na Ziemi Homo sapiens, proces ten mógłby w przypadku neandertalczyków zachodzić jeszcze szybciej.

Zdaniem naukowca, okres pomiędzy zjedzeniem zakażonego mięsa, a wystąpieniem objawów TSE jest tak długi, że ludzie pierwotni mogli nie dostrzec związku pomiędzy spożywaniem fragmentów ciał zmarłych i rozwojem choroby. Z tego powodu nie przestali oni praktykować swojego rytuału.

Kolejnego istotnego odkrycia dokonano podczas analizy prionów, powodujących zarówno BSE, jak i kuru. Okazuje się bowiem, że priony są niezwykle oporne nawet na proces sterylizacji, uznany powszechnie za wystarczający do całkowitego wyniszczenia form życia. Może to oznaczać, że do infekcji wśród ludzi pierwotnych zachodziło także poprzez używanie wspólnych narzędzi. Z tego powodu możliwe jest, że chorobę przenosiły na siebie nawet osoby, które nie brały czynnego udziału w rytualnym kanibalizmie.

Profesor Nick Barton, szef Instytutu Archeologii Uniwersytetu w Oxfordzie, ocenia pracę jako niezwykle interesującą i nowatorską. Dodaje: Większość badaczy uważa, że ciężko o zdefiniowanie pojedynczej przyczyny wyginięcia neandertalczyków. Zdaniem prof. Bartona, gdyby w badaniach genetycznych udowodniono podatność ludzi pierwotnych na TSE lub odnaleziono silniejsze dowody na powszechność kanibalizmu wśród neandtertalczyków, mogłoby to stanowić przełom w ocenie przyczyn wyginięcia tego gatunku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zrób badania i to udowodnij :) Obiecuję przeczytać, jak już coś konkretnego opublikujesz i pochwalisz się linkiem!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zrób badania i to udowodnij  Obiecuję przeczytać, jak już coś konkretnego opublikujesz i pochwalisz się linkiem

 

Tylko skąd wytrzasnąć neandtertalczyka zdatniego do zjadzenia?? ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Realnie brzmiąca teoria. Ale na TSE część osobników powinna być odporna.

Przypuszczam, że można by wysnuć podobną teorię choroby wirusowej typu AIDS, bakterii, pasożyta... Nie uda się pewnie znaleźć realnych śladów pozostałości mózgów neandertalczyków.

 

Ponadto czy cała populacja neandertalczyków praktykowała kanibalizm?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sporo jest wykopanych resztek ciał. Jak znajdziesz na jakimkolwiek ślady pożarcia przez H. sapiens, to kto wie - może ukuje się z tego jakąś zgrabną teoryjkę...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Realnie brzmiąca teoria. Ale na TSE część osobników powinna być odporna.

Ciężko to powiedzieć jednoznacznie. Z drugiej jednak strony z tego, co wiem, nie ma np. krów odpornych na priony powodujące BSE. Nie traktuj tego jako wiążącej odpowiedzi, ale bardzo możliwe jest, że u Neandertalczyków było podobnie. Poza tym wcale nie jest potrzebna 100-proc. śmiertelność choroby, by ostatecznie wykończyć całą populację. Właściwie Twoja teoria i ta opublikowana w artykule nie muszą się wykluczać: być może TSE było "wąskim gardłem", a następnie tę - zdziesiątkowaną już - populację dobiła jakaś inna infekcja, klimat, głód albo cokolwiek innego?

 

Ponadto czy cała populacja neandertalczyków praktykowała kanibalizm?

W artykule było napisane wyraźnie: inne osobniki mogły się zarazić np. poprzez stosowanie wspólnych narzędzi. Poza tym zwróć uwagę, że wystarczy, żeby kobiety praktykowały kanibalizm, a faceci wiatropylni nie są i sami się nie rozmnożą :) A po pewnym czasie kobiet mogłoby być już tak niewiele, że zwyczajnie byłyby poza zasięgiem mężczyzn zdolnych do rozpłodu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak się ostatnio dowiadujemy, neandertalczycy nie byli gatunkiem endemicznym. Znaleziono ich kości aż gdzieś na Uralu. Trudno zakładać, że wszystkie populacje - nawet jeśli wszystkie były kanibalami - były dotknięte TSE.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale też nikt nie powiedział, że TSE miałoby być jedynym czynnikiem, jaki go wykończył.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziwić się Neandertalczykom, przecież to ludzie pierwotni.

Mamy XXI w. i tez niedługo się wykończymy sami bez kanibalizmu, ale za pomocą żywności modyfikowanej genetycznie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
niedługo się wykończymy sami bez kanibalizmu, ale za pomocą żywności modyfikowanej genetycznie.

Może udowodnisz?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ wręcz przeciwnie! Przy wzroście średniej temperatury na Ziemi, zwiększeniu intensywności nasłonecznienia, przedłużeniu okresu wegetacyjnego i podniesieniu się poziomu CO2 rosną szybciej, niż kiedykolwiek :) Kwaśna gleba też nie jest tak wielkim problemem dla roślin, jak się wydaje. Może jest dla rolnika, bo jemu zależy na konkretnych gatunkach - ale dla całej natury to naprawdę nie jest wielki problem, po prostu jedne gatunki zastępują drugie :P A zanieczyszczenia organiczne? Roślinom to specjalnie nie przeszkadza.

 

A gdy rośnie się dobrze roślinom, to z kolei zwierzaki mają co jeść. Wbrew pozorom z punktu widzenia biosfery to wymarzona sytuacja. Nie dajcie sobie wmówić gadania Greenpeace, że ocieplenie klimatu grozi unicestwieniem życia na Ziemi!! Owszem, dojdzie do wymiany jednych gatunków na inne i to jest fakt - ale gadanie o tym, że dojdzie do zniszczenia biosfery, to jedna wielka ściema.

  • Thanks (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, biosfery nie, ale z ludźmi chyba nie będzie już tak dobrze.

Ostatnio był na Discovery bodajże program, w którym omawiano różne scenariusze.

W każdym bądź razie podobno przy wzroście średniej temperatury o 2 stopnie, ocieplenie będzie nie do powstrzymania i będzie się samo napędzało. Wzrost temperatury rzędu 5-6 stopni zagraża cywilizacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście, dlatego świadomie napisałem o biosferze jako całości :) Ta planeta naprawdę przeżyje szczęśliwie bez nas :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kwaśna gleba też nie jest tak wielkim problemem dla roślin, jak się wydaje. Może jest dla rolnika, bo jemu zależy na konkretnych gatunkach - ale dla całej natury to naprawdę nie jest wielki problem, po prostu jedne gatunki zastępują drugie :) A zanieczyszczenia organiczne? Roślinom to specjalnie nie przeszkadza.

 

 

Ogólnie jak najbardziej sie z tobą zgadzam, ale w kwestii kwaśnych gleb muszę założyć protest. To jest dla roślin problem taki sam, jak dla zwierząt niedostatek roślin - nie ma co jeść. Łatwo spostrzec, że w miarę spadku pH zmniejsza się różnorodność gatunkowa flory i produktywność biomasy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście, że w pH=2 nie przeżyje wiele :) Tak samo jak ocieplenie klimatu do 70 stopni nie byłoby fajne :P Oczywiście mówię o subtelniejszych wahaniach

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat ocieplenie nawet do ponad 100 stopni nie byłoby zbyt tragiczne. Ziemię zasiedliłyby ekstremofile, stając sie normą. a mając dość przestrzeni  i zasobów podjęłyby intensywne różnicowanie. Natomiast ubóstwo pierwiastków niezbędnych do budowy organizmu w żaden sposób przeskoczyć sie nie da i ewolucja nic tu nie poradzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sorry, ale żaden ekstremofil nie żyje w temperaturze powyżej 100 stopni. Dziewięćdziesiąt kilka to max z prostego powodu: powyżej wrze woda, a ta jest potrzebna w komórce w stanie ciekłym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Woda wrze w temp.100 stopni pod ciśnieniem normalnym, ale wystarczy odparować część oceanów i owo ciśnienie zaraz podskoczy.

W takich warunkach, np.oazach oceanicznych są mikroby wytrzymujące i ponad setkę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadza się, ale mówiłem w domyśle o życiu na powierzchni Ziemi, bo mówiliśmy o wyginięciu człowieka. Odparowanie wody raczej nie spowoduje aż tak drastycznego wzrostu ciśnienia, żeby można było mówić o nie wiadomo jak wysokich temperaturach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zatem już tylko w kwestii porządkowej, żeby nie pozostawiać cię w nieświadomości co do znaczenia parowania dla ciśnienia atmosferycznego. Z prostego obliczenia wynika, iż aby zwiększyć ciśnienie atmosferyczne na Ziemi dwukrotnie (czyli osiągnąć TWW 115 stopni), wystarczy odparować około 3 mln km^3 wody, to jest okolo 1 promila oceanów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ależ wręcz przeciwnie! Przy wzroście średniej temperatury na Ziemi, zwiększeniu intensywności nasłonecznienia, przedłużeniu okresu wegetacyjnego i podniesieniu się poziomu CO2 rosną szybciej, niż kiedykolwiek

 

Powyżej 5% CO2 rośliny umierają, więcej pyłu w atmosferze i wody to mniej światła dla roślin. 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale pamiętaj o tym, że zaw. CO2 w powietrzu nie zdąży podskoczyć powyżej 5%,bo do tego czasu wyczerpiemy paliwa kopalne. Po prostu nie ma do dyspozycji tyle węgla, który do tej pory nie był w obiegu, żeby nagle znalazło się go tyle w atmosferze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pochodzący sprzed 80 tysięcy lat ząb neandertalczyka znaleziony w jaskini Stajnia ujawnia genetyczne i kulturowe  powiązania między obszarem Polski a północnym Kaukazem
      Na podstawie nowych badań międzynarodowy zespół, tworzony między innymi przez naukowców z Uniwersytetu Wrocławskiego, donosi o najstarszym genomie mitochondrialnym neandertalczyka z Europy Środkowo-Wschodniej. Genom ten jest bliższy genetycznie populacji z Kaukazu niż genomowi neandertalczyków pochodzących z tego samego okresu z Europy Zachodniej.
      Byliśmy bardzo zaskoczeni, gdy analiza genetyczna ujawniła, że ząb ma co najmniej 80 tysięcy lat. Szczątki kopalne z tego okresu bardzo trudno znaleźć i przeważnie DNA nie jest dobrze w nich zachowane – mówią współautorzy pracy, dr Wioletta Nowaczewska z Katedry Biologii Człowieka, Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego i prof. Adam Nadachowski.
      Z początku sądziliśmy, że ząb jest młodszy, ponieważ znaleziono go w warstwie, pochodzącej z młodszych wiekowo osadów. Zdawaliśmy sobie jednak sprawę, że stratygrafia jaskini Stajnia jest skomplikowana, a post-depozycyjne zaburzenia mrozowe doprowadziły do częściowego wymieszania artefaktów i kości między warstwami. Uzyskany przez nas wynik był miłą „niespodzianką”. Pod względem cech paleoantropologicznych, morfologia zęba jest typowo neandertalska, co potwierdziła analiza genetyczna. Starcie korony wskazuje, że należał on do osobnika dorosłego – dodaje współautor pracy, prof. Stefano Benazzi z Uniwersytetu w Bolonii.
      Znalezione na tym stanowisku narzędzia kamienne są analogiczne do znajdowanych na obszarach południowych, co wskazuje, że neandertalczyk żyjący w środowisku stepu mamuciego/tajgi mieli szerszy zasięg wędrówek niż wcześniej zakładano. Przypuszczalnie głównymi szlakami migracji z obszaru Polski w kierunku Kaukazu były doliny rzek Prutu i Dniestru.
      Około 100 tysięcy lat temu klimat gwałtownie się pogorszył i środowisko środkowo-wschodniej Europy zmieniło się z leśnego na bardziej otwarte, zwane stepem mamucim. Środowisko to sprzyjało rozprzestrzenianiu się mamuta, nosorożca włochatego i innych zimnolubnych gatunków. W tych warunkach ekologicznych neandertalczycy podlegali dramatycznym fluktuacjom o charakterze demograficznym. Na tereny znajdujące się powyżej 48° szerokości geograficznej powracali jedynie podczas ociepleń klimatu. Pomimo nieciągłości w zasiedleniu w Europie Środkowo-Wschodniej od początku tych zmian środowiskowych aż po wymarcie neandertalczyków przetrwała tradycja wykorzystywania specyficznych narzędzi bifacjalnych.
      Zespoły zawierające tego rodzaju narzędzia, zwane kulturą mikocką, rozprzestrzeniły się w zimnym środowisku obszarów rozciągających się od wschodniej Francji poprzez Polskę aż po Kaukaz. Poprzednie analizy genetyczne wykazały, że dwa główne wydarzenia związane z przemianami demograficznymi w historii neandertalczyków są powiązane z mikocką tradycją kulturową. Około 90 tysięcy lat temu zachodnioeuropejski neandertalczyk zastąpił lokalną populację ałtajską z Azji Środkowej. Następnie zachodnioeuropejscy neandertalczycy zastąpili lokalne grupy neandertalczyków na Kaukazie. Okres ten trwał co najmniej 45 tysięcy lat.
      Praca, opublikowana w czasopiśmie Scientific Reports przez badaczy z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej Maxa Plancka w Niemczech, Uniwersytetu Wrocławskiego i Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN oraz Uniwersytetu w Bolonii, informuje o najstarszym potwierdzonym genetycznie genomie mitochondrialnym neandertalczyka znalezionym w środkowo-wschodniej Europie. Wiek molekularny około 80 000 lat plasuje ząb z jaskini Stajnia w ważnym okresie dla dziejów neandertalczyków, kiedy środowisko ulegało skrajnym zmianom sezonowym i niektóre grupy ludzi rozprzestrzeniły się w kierunku wschodnim do Azji Środkowej.
      Polska, leżąca na skrzyżowaniu szlaków między Niziną Zachodnioeuropejską i Uralem, jest obszarem kluczowym dla zrozumienia tych migracji i uzyskania odpowiedzi na pytanie o zdolność przystosowawczą i biologię neandertalczyka w środowisku peryglacjalnym. Ząb trzonowy o numerze katalogowym S5000 z jaskini Stajnia jest wyjątkowym, unikalnym znaleziskiem, które rzuca światło na problem szerokiego rozprzestrzenienia artefaktów mikockich – mówi dr Andrea Picin, pierwszy autor publikacji, z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej Maxa Plancka w Lipsku.
      Pozostałości neandertalczyka związane z kulturą mikocką są bardzo nieliczne, a informację genetyczną uzyskano jedynie ze szczątków z Niemiec, północnego Kaukazu i Ałtaju.
      Zdawaliśmy sobie sprawę z geograficznego znaczenia tego zęba jako źródła kolejnych danych chronologicznych na mapie dystrybucji informacji genetycznej neandertalczyków, mówi dr Mateja Hajdinjak z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej Maxa Plancka, współautor pracy. Stwierdziliśmy, że genom mitochondrialny z jaskini Stajnia S5000 był najbliższy genomowi neandertalczyka z jaskini Mezmaiskaya 1 na Kaukazie. Do określenia przybliżonego wieku użyliśmy molekularnego zegara genetycznego. Choć takie oceny bywają obarczone dużym błędem, połączenie tej informacji z zapisem archeologicznym pozwoliło na umiejscowienie szczątków na początku ostatniego zlodowacenia.
      Ząb odkryto w roku 2007 podczas badań terenowych prowadzonych pod kierunkiem dr. Mikołaja Urbanowskiego, współautora pracy. Został on znaleziony wśród kości zwierzęcych i kilku kamiennych narzędzi. Prace terenowe w stanowisku współprowadził dr Paweł Socha z Zakładu Paleozoologii, Uniwersytetu Wrocławskiego. Szczątki zwierząt z tego stanowiska opracowywali także dr hab. Krzysztof Stefaniak, dr hab. Adrian Marciszak z Zakładu Paleozoologii, a także prof. Adam Nadachowski z Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN, współautorzy tej pracy. W opracowaniu znalezisk archeologicznych uczestniczył także współautor publikacji dr hab. Andrzej Wiśniewski z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Otwór jaskini był przypuszczalnie za wąski, by pozwalać na dłuższe zamieszkiwanie. Najprawdopodobniej pobyty neandertalczyków w tym stanowisku były krótkotrwałe. Mogło mieć ono charakter logistyczny i było zasiedlane podczas wypraw grup neandertalczyków na Wyżynę Krakowsko-Częstochowską.
      Jak jasno wynika z tych badań, interdyscyplinarne podejście jest zawsze najlepszym sposobem umieszczenia kontrowersyjnych stanowisk archeologicznych w odpowiednim kontekście. Wyniki dotyczące neandertalczyka z jaskini Stajnia są doskonałym przykładem efektywności zegara molekularnego przy ustalaniu dat starszych niż 55 000 lat –  podsumowuje rezultaty badań prof. Sahra Talamo..

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      istnieją różne teorie dotyczące przyczyn wyginięcia neandertalczyków. Ich autorzy wskazują na zmiany klimatyczne czy konkurencję ze strony Homo sapiens. Naukowcy z Uniwersytetu w Walencji zdobyli właśnie dowody wskazujące, że do wyginięcia Homo neanderthalensis mogło przyczynić się ich zbyt małe zróżnicowanie genetyczne. Do takich wniosków doszli na podstawie badań dźwigaczy neandertalczyków z chorwackiego stanowiska archeologicznego Krapina.
      Dźwigacz to pierwszy kręg kręgosłupa, którego zadaniem jest podtrzymywanie czaszki. Kręg ten i jego różne warianty anatomiczne były szeroko analizowane w przypadku H. sapiens. Jednak do niedawna przeprowadzono bardzo niewiele badań tego elementu anatomii neandertalczyków.
      Niedawno zespół naukowy analizował dźwigacze grupy H. neanderthalensis, której szczątki znaleziono w El Sidrón w Hiszpanii. Badacze zauważyli wówczas powszechne występowanie tych samych wariantów anatomicznych, co wskazywało na niskie zróżnicowanie genetyczne grupy.
      Teraz na łamach Journal of Anatomy ukazał się artykuł Krapina atlases suggest a high prevalence of anatomical variations in the first cervical vertebra of Neanderthals, którego autorzy – m.in. Carlos A. Palancar, Davorka Radovčić i Juan Alberto Sanchis-Gimeno – informują o wynikach badań szczątków znalezionych w Chorwacji. Krapina to stanowisko liczące sobie około 130 000 lat, zatem jest znacznie starsze niż El Sidrón, które ma 50 000 lat. W Krapinie znaleziono wiele szczątków neandertalczyków, co czyni ją szczególnie interesującym celem analizy genetycznej, gdyż prawdopodobnie wszyscy mieszkańcy należeli do tej samej grupy, mówi Daniel Garcia-Martinez.
      Jak czytamy w artykule, dwa z trzech poddanych analizie dźwigaczy wykazują warianty anatomiczne. Jeden z tych wariantów UTF (Unclosed Transverse Foramen) występuje u około 10% H. sapiens. Gdy naukowcy dokonali szerokiego przeglądu literatury specjalistycznych okazało się, że takie same warianty anatomiczne występowały u około 50% innych homininów żyjących w środkowym i górnym plejstocenie. Na tej podstawie stwierdzili, że warianty anatomiczne u wymarłych homininów były bardziej rozpowszechnione niż u H. sapiens, co wskazuje na ich mniejsze zróżnicowanie genetyczne.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy od dawna zastanawiali się, dlaczego u żebropławów z gatunku Mnemiopsis leidyi, zwanych orzechami morskimi, bardzo dużo larw pojawia się późnym latem, mimo że młode nie mają szans na przeżycie zimy. Rozwiązanie zagadki okazało się dość makabryczne.
      Mnemiopsis leidyi to zwierzę pochodzące z zachodnich części północnego Atlantyku. W ostatnich dekadach pojawiło się na europejskich wodach, w tym Zatoce Gdańskiej, gdzie zostało zawleczone w wodach balastowych statków. W zachodnich częściach Bałtyku gatunek intensywnie rozmnaża się pod koniec lata i sieje spustoszenie w tutejszej faunie, pożerając jaja i larwy ryb oraz małe skorupiaki. Jednak dorosłe osobniki potrzebują olbrzymiej ilości pożywienia, by przetrwać zimę. I tutaj dochodzimy do naszej zagadki, a raczej jej makabrycznego rozwiązania. Badania prowadzone w fiordzie w pobliżu Danii wykazały, że żebropławy po to produkują tak dużo larw pod koniec lata, by je pożreć. To dzięki kanibalizmowi mogą przetrwać zimę.
      Dzięki wysypowi larw, dorosłe osobniki mają olbrzymią ilość pożywienia na 2-3 tygodnie, dzięki czemu gromadzą w organizmach tak duże rezerwy energetyczne, że mogą w ogóle nie odżywiać się przez 80 zimowych dni.
      Naukowcy nie do końca rozumieją bilans energetyczny tego zjawiska. Mnemiopsis leidyi są obojniakami zdolnymi do samozapłodnienia, zatem te same osobniki, które dają początek młodym, żywią się młodymi. Posiadanie potomstwa wymaga wielkich nakładów energetycznych. Z pewnością jednak bilans kanibalizmu jest dodatni, gdyż larwy żyją przez jakiś czas i same się odżywiają, gromadząc energię, z której później korzystają dorosłe.
      Mnemiopsis leidyi został zawleczony przez człowieka i sieje spustoszenie w Bałtyku, Morzu Kaspijskim i Czarnym.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wiemy, że neandertalczycy wyginęli przed około 40 000 lat. Wiemy również, że pojawili się oni wcześniej niż Homo sapiens i przez dziesiątki a może i setki tysięcy lat żyli w Eurazji zanim pojawił się tam człowiek współczesny.
      Krist Vaesten i jego koledzy z Uniwersytetu Technologicznego w Eindhoven postanowili sprawdzić, czy neandertalczyk mógł wyginąć bez wpływu czynników zewnętrznych, takich jak konkurencja ze strony H. sapiens.
      Uczeni opracowali modele populacyjne dla grup neandertalczyków liczących 50, 100, 500, 1000 i 5000 osobników. Następnie symulowali wpływ na te populacje chowu wsobnego, zasady Alleego (mówiąca, że zarówno zbyt duże jak i zbyt małe zagęszczenie negatywnie wpływają na zdrowie populacji) oraz rocznych zmian w liczbie urodzin, zgonów, stosunku obu płci. Chcieli w ten sposób sprawdzić, czy czynniki takie mogą doprowadzić do wyginięcia populacji w ciągu 10 000 lat. Punktem odniesienia były współczesne populacje łowców-zbieraczy.
      Symulacje wykazały, że chów wsobny prowadzi do wyginięcia tylko najmniejszych populacji. Okazało się jednak, że zasada Alleego w sytuacji gdy nie więcej niż 25% kobiet rodziło w danym roku (co jest powszechne w dużych populacjach łowców-zbieraczy), może doprowadzić do wyginięcia w ciągu 10 000 lat populacji składającej się początkowo z 1000 osobników. Wszystkie zaś czynniki łącznie, wraz z fluktuacjami demograficznymi, mogą prowadzić do wyginięcia wszystkich badanych populacji.
      Badania nie wykluczają, że H. sapiens mógł się przyczynić do wyginięcia neandertalczyków. Obecność naszego gatunku mogła np. wymusić większy chów wsobny czy wzmocnić zasadę Alleego. Pokazują jednak, że obecność człowieka współczesnego nie była potrzebna, by neandertalczycy wyginęli. Los tego gatunku mógł zostać przypieczętowany przez zbieg niekorzystnych zjawisk demograficznych, stwierdzili autorzy badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zniknięcie neandartalczyków to jedna z wielkich nierozwiązanych zagadek antropologii. Naukowcy do dzisiaj nie są zgodni, dlaczego jedynym istniejącym obecnie przedstawicielem rodzaju Homo jest nasz gatunek.
      Autorzy najnowszych studiów uważają, że Homo neanderthalensis wyginął z powodu... budowy trąbki słuchowej. Z artykułu Reconstructing the Neanderthal Eustachian Tube: New Insights on Disease Susceptibility, Fitness Cost, and Extinction opublikowanego na łamach The Anatomical Record dowiadujemy się, że za zniknięcie neandertalczyków z powierzchni Ziemi mogła odpowiadać infekcja, która obecnie trapi niemal każde ludzkie dziecko.
      To może wyglądać na zbyt daleko posuniętą spekulację, ale gdy zrekonstruowaliśmy przewód Eustachiusza neandertalczyków okazało się, że jego budowa jest uderzająco podobna do budowy u ludzkich dzieci, mówi profesor Samuel Márquez z Downstate Health Sciences University. Zapalenia ucha środkowego są czymś codziennym u małych dzieci, gdyż niewielki kąt zagięcia trąbki słuchowej powoduje, że łatwo osiedlają się tam bakterie odpowiedzialne za zapalenie. Taką samą budowę zauważyliśmy u neandertalczyków, wyjaśnia uczony.
      Obecnie zapalenia ucha środkowego łatwo się leczy. Ponadto w około 5. roku życia trąbka Eustachiusza wydłuża się u ludzi i zagina pod większym kątem, dzięki czemu łatwiej pozbyć się bakterii i zapalenia niemal nie przytrafiają się starszym osobom.
      Jednak, jak się okazało, u neandertalczyków struktura trąbki słuchowej nie zmieniała się z wiekiem. A to oznacza, że zapalenia ucha i związane z nim powikłania, takie jak choroby układu oddechowego, utrata słuchu, zapalenia płuc i inne mogły być u nich chorobami chronicznymi, negatywnie wpływającymi na ogólny stan zdrowia i możliwość przetrwania.
      Tu nie chodzi tylko o ryzyko zgonu z powodu infekcji. Jeśli jesteś ciągle chory nie jesteś tak sprawny i zdolny do konkurowania z Homo sapiens o pożywienie i inne zasoby. W świecie, w którym przeżywają najsprawniejsi jest to poważny problem. Nic więc dziwnego, że przetrwał Homo sapiens a nie neandertalczyk, mówi Márquez.
      Ten nowy nieznany dotychczas sposób rozumienia funkcji ucha środkowego u neandertalczyków pozwala nam na nowo ocenić ich ogólny stan zdrowia i sprawność fizyczną, komentuje profesor Richard Rosenfeld, otolaryngolog ze State University of New York, uznany ekspert w dziedzinie zdrowia dzieci. Podobnego zdania jest paleoantropolog i emerytowany kurator Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej, Ian Tattersall, który uważa, że badania te poszerzają naszą wiedzę na temat neandertalczyków, naszych bardzo bliskich kuzynów, którzy jednak w kluczowych aspektach różnili się od współczesnego człowieka.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...