Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Setki milionów użytkowników Androida ofiarami cyberprzestępców

Recommended Posts

Eksperci wpadli na ślad dwóch cyberprzestępczych kampanii, w ramach których zainfekowano ponad 200 aplikacji na Androida, a aplikacje te zostały pobrane ponad 250 milionów razy.

Obie kampanie skierowano wyłącznie przeciwko użytkownikom Androida, a przeprowadzono je nakłaniając programistów do używania złośliwych pakietów SDK (software development kits). W ramach jednej z kampanii aplikacje zostały zarażone adware'em, a w ramach drugiej – dokonują kradzieży informacji.

Jeden z ataków, nazwany „SimBad” gdyż zainfekował głównie gry, doprowadził do zarażenia 206 aplikacji, które zostały pobrany 150 milionów razy. Szkodliwe oprogramowanie znalazło się w SKD o nazwie RXDroider oferowanego przez witrynę addroider.com. Gdy tylko użytkownik zainstaluje jedną z zainfekowanych aplikacji, SimBad rejestruje się na jego urządzeniu i zyskuje prawo do anonimowego przeprowadzania różnych działań. Szkodliwy program łączy się z serwerem, z którego otrzymuje polecenia. Może to być zarówno polecenie połączenia się za pośrednictwem przeglądarki z konkretnym adresem, jak i nakaz usunięcia ikony jakiejś aplikacji. Najważniejszymi funkcjami szkodliwej aplikacji są wyświetlanie reklam, otwieranie witryn phishingowych oraz oferowanie użytkownikowi innych aplikacji. Napastnik ma też możliwość instalowania dodatkowych aplikacji na urządzeniu ofiary, co daje mu możliwość dalszego infekowania.

Obecnie SimBad działa jako adware, ale dzięki możliwości wyświetlania reklam, otwierania witryn i oferowania innych aplikacji może on wyewoluować w znacznie poważniejsze zagrożenie, stwierdzili badacze w firmy CheckPoint Research.

Druga z cyberprzestępczych operacji została nazwana „Operation Sheep”. W jej ramach napastnicy zainfekowali 12 aplikacji na Androida, które zostały pobrane już ponad 111 milionów razy. Aplikacje te na masową skalę kradną dane o kontaktach przechowywanych w telefonie. Tutaj ataku dokonano za pomocą SDK o nazwie SWAnalytics, za pomocą którego powstały aplikacje obecne przede wszystkim w sklepach chińskich producentów telefonów, takich jak Huawei App Store, Xiaomi App Store i Tencent MyApp.

Badacze trafili na ślad tej kampanii we wrześniu 2018 roku. Stwierdzili, że po zainstalowaniu którejś ze szkodliwych aplikacji, cała lista kontaktów użytkownika jest pobierana na serwery firmy Shun Wang Technologies. Jako, że z samego tylko Tencent MyApp pobrano szkodliwe aplikacje ponad 111 milionów razy, to teoretycznie Shun Wang Technologies może mieć w swojej bazie nazwiska i telefony co najmniej 1/3 populacji Chin. Jako, że ani Shun Wang nie informuje, w jaki sposób wykorzystuje te dane, ani nie ma nad nimi żadnego nadzoru z zewnątrz, teoretycznie firma może te dane sprzedać np. na czarnorynkowych giełdach internetowych.

W porównaniu z danymi finansowymi oraz rządowymi dokumentami identyfikacyjnymi dane dotyczące kontaktów osobistych są zwykle traktowane jako mniej wrażliwe. Powszechnie uważa się, że wykorzystanie takich danych i zarobienie na nich jest trudne i niewarte wysiłku. Jednak krajobraz się zmienia, a nielegalne rynki coraz bardziej się specjalizują, powstają nowe modele biznesowe pozwalające na zarobienie na takich danych, stwierdzili eksperci.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Antywirusy dla androida okazują się jednak potrzebnymi…

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ta... link do listy aplikacji badz ich spis poproszę. 

 

I z innej beczki. Niejednokrotnie koniecznosc dodania czegos takiego jak karta deb/kred powinna byc karana. W wypadku gdy google play każde ja dodac a zostaniemy okradzeni z naszych danych/pieniedzy powinni reczyc za to glowa i wlasnym portfelem. Inaczej sie sprawa ma do dobrowolnego dzielenia sie danymi. W tym jednak wypadku nie raz i nie dwa razy, bywa tak ze jest to koniecznoscia. Brzydko mowiac ruchaja nas w pomiędzy posladki. Cale szczescie sa virtualne karty ^^

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 14.03.2019 o 18:54, Drapak napisał:

Ta... link do listy aplikacji badz ich spis poproszę. 

 

I z innej beczki. Niejednokrotnie koniecznosc dodania czegos takiego jak karta deb/kred powinna byc karana. W wypadku gdy google play każde ja dodac a zostaniemy okradzeni z naszych danych/pieniedzy powinni reczyc za to glowa i wlasnym portfelem. Inaczej sie sprawa ma do dobrowolnego dzielenia sie danymi. W tym jednak wypadku nie raz i nie dwa razy, bywa tak ze jest to koniecznoscia. Brzydko mowiac ruchaja nas w pomiędzy posladki. Cale szczescie sa virtualne karty ^^

Zgadza się.

Ale tak działa kapitalizm i silnie spokrewniona z nim ludzka natura:  każdy chce zarobić jak najwięcej ale uniknąć odpowiedzialności.

 

W dniu 14.03.2019 o 15:52, Ksen napisał:

Antywirusy dla androida okazują się jednak potrzebnymi…

Nie znam się.  Ale czytałem, że bez uprawnień root antywirus g....o może zdziałać.  I oby nie była to prawda!

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 14.03.2019 o 19:54, Drapak napisał:

W wypadku gdy google play każde ja dodac a zostaniemy okradzeni z naszych danych/pieniedzy powinni reczyc za to glowa i wlasnym portfelem

Można by to rozważyć jeśli by ludzie płacili Google za założenie konta.

Coś za coś.
Ale ludzie już tak mają że zawsze chcą coś za nic.

W dniu 15.03.2019 o 23:03, lanceortega napisał:

Nie znam się.  Ale czytałem, że bez uprawnień root antywirus g....o może zdziałać.  I oby nie była to prawda!

Większość antywirusów nie działa. Jeśli już działają to mechanizmy działania są trochę inne niż w Windows.

I obejdzie się bez roota.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
W dniu 15.03.2019 o 23:03, lanceortega napisał:

Nie znam się.  Ale czytałem, że bez uprawnień root antywirus g....o może zdziałać.  I oby nie była to prawda!

Aplikacje dla Androida są uruchamiane w piaskownicy, więc teoretycznie też mogą g… zdziałać. Do czegoś jednak muszą mieć dostęp, żeby w ogóle być przydatnymi. Toteż większość złośliwych aplikacji posługuje się inżynierią społeczną. Mamy np. darmowe paczki ikon, które nie zawierają reklam czy mikropłatności i jednocześnie domagają się dostępu do sieci, kont użytkownika i zawartości kontaktów…

Antywirusy na Androida nie są tym samym, co podobnie nazywające się oprogramowanie z systemów NT. Androidowy antywirus przeskanuje pobieraną ze sklepu aplikację, aby sprawdzić, czy nie należy do podejrzanych, a także zaoferuje przeskanowanie pamięci stałej i kilka innych udogodnień. Dla nieznających się polecam przejrzenie stron specjalizujących się w porównywaniu antywirusów: są tam szczegółowe opisy, co takowe czynią i dlaczego jedne są lepsze od drugich.

https://www.av-test.org/en/antivirus/mobile-devices/ 

https://www.av-comparatives.org/tests/android-test-2019-250-apps/

Edited by Ksen

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badacze z firmy ESET uważają, że nowy zaawansowany backdoor, który atakuje SQL Server to dzieło chińskiej grupy APT17. Szkodliwy kod daje napastnikowi dostęp do bazy danych w taki sposób, że połączenie nie jest zapisywane w logach systemu. Grupa APT17 znana jest też pod nazwami Winniti Group, Axiom i Ke3chang.
      Specjaliści z ESET twierdzą, że zbadana przez nich wersja backdoora, zwana Skip-2.0 jest podobna do wcześniejszych narzędzi produkowanych przez Winnti Group, takich jak backdoor PortReuse czy trojan ShadowPad.
      Ten backdoor pozwala napastnikowi na potajemne kopiowanie, modyfikowanie i kasowanie zawartości bazy danych. Może być użyty, na przykład, do manipulowania wirtualnymi pieniędzmi używanymi w grach. Już wcześniej informowano o takich atakach z wykorzystaniem narzędzi Winnti, ostrzega ESET.
      Podobnie jak miało to miejsce w przypadku PortReuse i ShadowPad szkodliwy kod jest instalowany w C:\Windows\System32\TSVIPSrv.DLL. Testy wykazały, że skip-2.0 skutecznie atakuje różne wersje SQL Servera, w tym edycje 11 i 12. Wersja 12, która pojawiła się w roku 2014, wciąż jest najpopularniejszą edycją SQL Servera.
      Warto w tym miejscu przypomnieć, że PortReuse został znaleziony w komputerach sprzedawców oprogramowania i sprzętu w Azji Południowej, a ShadowPad zaatakował w 2017 roku południowokoreańskiego producenta oprogramowania, firmę NetSarang.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Inżynierowie z intelowskiej grupy Strategic Offensive Research & Mitigation (STORM) opublikowali pracę naukową opisującą nowy rodzaj pamięci dla procesorów. Pamięć taka miałaby zapobiegać atakom side-channel wykorzystującym mechanizm wykonywania spekulatywnego, w tym atakom na błędy klasy Spectre.
      Wymienienie w tym kontekście dziury Spectre nie jest przypadkiem. Zespół STORM powstał bowiem po tym, jak Intel został poinformowany przez Google'a i niezależnych badaczy o istnieniu dziur Meltdown i Spectre. Przypomnijmy, że są to błędy w architekturze procesorów. Meltdown występuje niemal wyłącznie w procesorach Intela, Spectre dotyczy wszystkich procesorów wyprodukowanych przed rokiem 2019, które wykorzystują mechanizm przewidywania rozgałęzień. Dziura Spectre ma większy wpływ na procesory Intela niż innych producentów.
      Główny rywal Intela, AMD, w dużej mierze poradził sobie z atakami typu Spectre zmieniając architekturę procesorów Ryzen i Epyc. Intel jak dotąd walczy ze Spectre za pomocą poprawiania oprogramowania. To dlatego – jak wykazały testy przeprowadzone przez witrynę Phoronix – średni spadek wydajności procesorów Intela spowodowany zabezpieczeniami przed Spectre jest aż 5-krotnie większy niż w przypadku procesorów AMD.
      Inżynierowie ze STORM opisali nowy rodzaj pamięci dla procesorów, którą nazwali Speculative-Access Protected Memory (SAPM). Ma być ona odporna na obecne i przyszłe ataki typu Spectre i podobne. Członkowie grupy STORM mówią, że większość ataków typu Spectre przeprowadza w tle te same działania, a SAPM ma domyślnie blokować takie operacje, co zapobiegnie obecnym i ewentualnym przyszłym atakom.
      Jak przyznają badacze Intela, zaimplementowanie pamięci SAPM negatywnie wpłynie na wydajność procesorów tej firmy, jednak wpływ ten będzie mniejszy niż wpływ obecnie stosowanych łatek programowych. Mimo że spadek wydajności dla każdego przypadku dostępu do pamięci SAPM jest dość duży, to operacje tego typu będą stanowiły niewielką część operacji związanych z wykonaniem oprogramowania, zatem całkowity koszt będzie niski i potencjalnie mniejszy niż spadek wydajności spowodowany obecnie stosowanymi rozwiązaniami, czytamy w opublikowanym dokumencie.
      SAPM może zostać zaimplementowany zarówno na poziomie adresu fizycznego jak i wirtualnego. W tym drugim przypadku pamięć byłaby kontrolowana z poziomu systemu operacyjnego. Jeśli zaś ten zostałby skompromitowany, a tak się często dzieje, SAPM nie będzie chroniła przed atakiem.
      W opublikowanej pracy czytamy, że jest to praca teoretyczna, dotycząca możliwych implementacji, co oznacza, że całościowa koncepcja nie jest jeszcze gotowa i jeśli w ogóle SAPM powstanie, będzie wymagała długotrwałych szczegółowych testów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Apple oskarża Google'a o próbę wywołania strachu u wszystkich użytkowników iPhone'ów poprzez rozpowszechnianie fałszywej informacji jakoby doszło do wielkiego ataku na iPhone'y.
      Przypomnijmy, że na przełomie sierpnia i września google'owski Project Zero poinformował o odkryciu licznych witryn, które prowadzą szeroko zakrojone ataki na iPhone'y. Tymczasem, jak informuje rzecznik prasowy Apple'a Fred Sainz, atak był prowadzony na niewielką skalę, a badacze Google'a znaleźli zaledwie kilka witryn skierowanych do zamieszkującej Chiny mniejszości ujgurskiej, które atakowały swoich użytkowników.
      Wystarczy odwiedzić witrynę, by zostać zaatakowanym, napisał na blogu Project Zero jeden z pracowników Google'a Ian Beer. Udany atak pozwalał na ustalenie lokalizacji telefonu oraz kradzież zdjęć i haseł. Beer dodał, że ataki są prowadzone od co najmniej dwóch lat.
      Apple nie zaprzecza tym informacjom, jednak zauważa, że przedstawiciele Google'a pominęli ważne informacje. Po pierwsze ataki trafały dwa miesiące, nie dwa lata. Po drugie, były prowadzone przeciwko mniejszości ujgurskiej w Chinach, co wskazuje na działania chińskiego rządu, i nie można ich nazwać szeroko zakrojonymi. Ponadto, jak twierdzi Apple, te same witryny atakowały też użytkowników Windows i Androida, ale Google o tym nie wspomniał. Przedstawiciele Google'a tłumaczą, że nic nie wiedzieli o atakach na Androida.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Firma Check Point Software Technologies znalazła błędy w aplikacji WhatsApp. Pozwalają one napastnikowi na zmianę  wiadomości odbieranych i wysyłanych z aplikacji. Ataku można dokonać na trzy różne sposoby. Dwie z nich, w tym jedna już poprawiona, pozwalają na zmianę nadawcy lub odbiorcy informacji, a trzecia umożliwia całkowitą zmianę treści.
      Zespół pracujący przy WhatsApp został poinformowany o błędach już w 2018 roku. Do dzisiaj poprawiono tylko jeden z nich.
      Przedstawiciele Facebooka oświadczyli, że błąd jest związany ze strukturą i architekturą komunikatora, a nie z jego systemami bezpieczeństwa. Specjaliści z Check Point współpracują blisko w zespołem zajmującym się WhatsApp. Obie strony przyznają, że zastosowane w aplikacji mechanizmy bezpieczeństwa utrudniają poprawienie błędów.
      Głównym powodem do zmartwień jest fakt, że aplikacja jest używana przez olbrzymią liczbę osób, a tego typu błędy pozwalają na rozprzestrzenianie propagandy i fałszywych informacji. Nie dalej jak przed dwoma miesiącami WhatsApp było krytykowanie za rozpowszechnianie linków do fake newsów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skany mózgów pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie, którzy mogli paść ofiarami tajemniczego ataku sprzed dwóch lat, ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być powiązane z wykazywanymi przez nich objawami. Badania wykazały, że ich mózgi wyglądają inaczej niż mózgi grupy kontrolnej.
      Jak informuje zespół z University of Pennsylvania u badanych pracowników ambasady stwierdzono średnią mniejszą ilość istoty białej oraz zmiany mikrostrukturalne, które mogą wpływać na przetwarzanie sygnałów dźwiękowych oraz wzrokowych informacji przestrzennych. Autorzy badań mówią jednak, że ich wyniki są niejednoznaczne. Nie odpowiadają bowiem znanym uszkodzeniom mózgu, a objawy widoczne u badanych nie różnią się w zależności od zauważonych nieprawidłowości.
      To unikatowe wyniki, wcześniej takich nie widziałam. Nie wiem, co mogło je spowodować, mówi profesor obrazowania medycznego Ragini Verma.
      Niezależni eksperci zgadzają się, że wyniki badań są niejednoznaczne i że nie wiadomo, czy dyplomaci padli ofiarami jakiego ataku i czy doszło u nich do uszkodzeń mózgu.
      To już kolejne prace, których celem jest określenie stanu zdrowia amerykańskich dyplomatów. Wcześniejsze badania były szeroko krytykowane za liczne błędy.
      Na pewno wiemy, że amerykańscy dyplomaci pracujący na Kubie skarżyli się na dziwne odczucia i dźwięki. Po tym wielu z nich było leczonych z powodu problemów ze snem, zawrotów i bólów głowy, problemów z koncentracją, utrzymaniem równowagi, zaburzeniami wzroku i słuchu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało, a śledztwo prowadzone przez FBI i służby kubańskie nie dało nawet odpowiedzi na pytanie, czy miał miejsce jakiś rodzaj ataku.
      Na potrzeby najnowszych badań porównano ilość istoty białej u chorujących dyplomatów z jej ilością u zdrowych ochotników. U dyplomatów jej ilość wynosiła średnio 542 cm3, u ochotników było to 569 cm3. U dyplomatów znaleziono też dowody na słabszą sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie dźwięków i obrazów.
      Następnie przystąpiono do badań na poziomie mikroskopowym. Gdy dochodzi do uszkodzenia mózgu i ginie komórka nerwowa, uszkodzenie można zmierzyć badając dyfuzję wody. Wraz ze wzrostem liczby uszkodzeń zwiększa się dyfuzja wody, gdyż jest mniej komórek, wewnątrz których się ona znajduje i które organizują jej przepływ w konkretnych kierunkach. Tutaj uzyskane wyniki zaskoczyły naukowców. Okazało się, że dyfuzja wody, zamiast się zwiększyć, zmniejszyła się w części mózgu zwanej robakiem, a frakcjonowana anizotropia, która jest wskaźnikiem integralności włókien istoty białej, zwiększyła się, zamiast się zmniejszyć. Profesor Verma podejrzewa, że te zadziwiające wyniki to skutek spadku zawartości wody w mózgach dyplomatów, jednak podkreśla, że to jedynie domysły.
      Profesor Paul Matthews, ekspert od mózgu z Imperial College London, stwierdza, że zarejestrowane różnice są małe, nie odpowiadają znanym wzorcom uszkodzeń i nie wykazano, że doszło do jakichś zmian przed i po wydarzeniach na Kubie. Uczony podkreśla, że z badań tych nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Podobnego zdania są inni eksperci.
      Tymczasem kanadyjscy dyplomaci, którzy również doświadczyli podobnych objawów, pozwali swój rząd do sądu.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...