Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Okazuje się, że czas nie jest tak mocno zakorzenioną uniwersalną ideą, jak dotąd sądzono. W Amazonii żyje bowiem plemię Amondawa, w którego języku nie ma nawet określenia na czas (Language and Cognition).

Zespołem kierował psycholog prof. Chris Sinha z Uniwersytetu w Portsmouth. Badano, w jaki sposób Amondawa mówią i myślą o czasie. Przez 2 miesiące przedstawiciele różnych specjalności, w tym lingwista Wany Sampaio i antropolog Vera da Silva Sinha, próbowali dociec, jak język plemienia przekazuje idee w rodzaju "następny tydzień" lub "zeszły rok". Okazało się, że takie koncepty w ogóle nie występują. Dla Amondawa czas dzieli się tylko na dzień i noc oraz pory suchą i deszczową. Co ciekawe, akademicy stwierdzili, że badani Indianie nie mają wieku. Zamiast liczyć lata, członkowie plemienia zmieniają tylko imiona, które odzwierciedlają etap życia czy pozycję w grupie i tak np. dziecko oddaje swoje imię noworodkowi, a samo przybiera inne.

Dla Amondawa czas nie istnieje w taki sposób jak dla nas. Teraz już bez żadnych wątpliwości możemy powiedzieć, że istnieje przynajmniej jeden język i kultura, która nie ma konceptu czasu jako czegoś mierzalnego, odliczanego czy stanowiącego przedmiot abstrakcyjnych rozważań. To nie znaczy, że Amondawa istnieją poza czasem, oni po prostu żyją raczej w świecie wydarzeń niż postrzegają te zdarzenia jako umieszczone w czasie.

Prof. Sinha wyjaśnia, że dysponujemy tyloma metaforami na oznaczenie czasu i jego przemijania – myślimy nawet o czasie jako rzeczy – [..] że zaczęliśmy uważać, że są one obiektywne, a to nieprawda. Stworzyliśmy te metafory i one stały się naszym sposobem myślenia. Amondawa nie mówią i nie myślą w ten sposób, chyba że uczą się innego języka.

Brytyjczycy podkreślają, że nie spodziewali się takiego odkrycia. Badali już wcześniej ten język i teraz chcieli się zająć jego przenośniami. Byliśmy zaskoczeni, widząc, że metafory czasu i abstrakcyjna idea czasu zwyczajnie nie występują. Sinha słusznie zauważa, że w wielu amazońskich językach, w tym w języku Amondawa, nie ma cyfr i liczb powyżej naszej piątki. Jak można się domyślić, bez tego czasu nie da się zmierzyć. Wygląda więc na to, że pojęcie czasu nie jest wrodzone i stanowi raczej wynik doświadczenia. Jedynym realnym biologicznym zegarem jest starzenie się naszych ciał. Wszystkie nasze złożone koncepty czasu są wynalazkami kultury [...].

Naukowcy przypominają, że 24-godzinna doba i konwencja 60-sekundowej minuty i 60-minutowej godziny to wynalazek Babilończyków. Tak do nich przywykliśmy, że przyjmujemy je za pewnik i coś naturalnego. Bez kalendarza i rozbudowanej koncepcji czasu nie zbudowalibyśmy naszej cywilizacji, jednak koszty postępu są ogromne – z naszego przyjaciela czas stał się najgorszym wrogiem, który pogania do ciągłej pracy.

Amondawa to jedna z 3 podgrup ludu Uru-Eu-Uaw-Uaw, które zamieszkują brazylijski stan Rondônia. Język Amondawa jest zagrożony wyginięciem. Powoli zastępuje go portugalski.

Share this post


Link to post
Share on other sites

zadna nowosc. to samo sie tyczy wszystkich plemion aborygenskich, czy chociazby hopi zyjacych w arizonie (!). i gdy probuja takowych edukowac po angielsku, ci maja ogromne problemy z fizyka - bo bez zrozumienia koncepcji czasu bedacego totalna podstawa europejskiej kultury i sposobu myslenia nie da rady nic. to samo tez tyczy sie wielu plemion afrykanskich i w ogole bardzo wielu do dzis nie"ucywilizowanych" (brzydkie okreslenie, ale na skroty tak to nazwe) ludow - dzwinym by bylo, gdyby ameryka poludniowa byla tu wyjatkiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

... gdy probuja takowych edukowac po angielsku, ci maja ogromne problemy z fizyka

 

Język angielski i inne języki europejskie także mają zasadnicze problemy z fizyką - kwantową. Schemat postrzegania rzeczywistości, który na jego podstawie budujemy, nie pozwala bez głębokiego poczucia paradoksu o niej mówić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@sylkis, Wizzkid: nie macie racji. Wy mówicie o plemionach, które inaczej postrzegają czas niż my. Inaczej, ale jednak go postrzegają. W notce jest mowa o plemieniu, które W OGÓLE nie postrzega czasu. A to kolosalna różnica.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@sylkis, Wizzkid: nie macie racji. Wy mówicie o plemionach, które inaczej postrzegają czas niż my. Inaczej, ale jednak go postrzegają. W notce jest mowa o plemieniu, które W OGÓLE nie postrzega czasu. A to kolosalna różnica.

 

Nie, Cejrowski wyraźnie mówił, że nie rozróżniają pór roku, lat, dni tygodnia, miesięcy i nie mierzą czasu w żaden sposób oprócz dnia i nocy. A żadne plemię nie może nie postrzegać w ogóle czasu, bo nawet na ruch potrzebny jest czas. Więc nie, w obutrzech przypadkach (moim, sylkisa i tym z artykułu) chodzi o brak postrzegania czasu jako czegoś a) istotnego :) mierzalnego.

 

PS. A "WhizzKid" albo fonentyczne "łizkid", bez hybryd proszę :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Język angielski i inne języki europejskie także mają zasadnicze problemy z fizyką - kwantową. Schemat postrzegania rzeczywistości, który na jego podstawie budujemy, nie pozwala bez głębokiego poczucia paradoksu o niej mówić.

 

nie znam fizyki kwantowej, ale ta newtonowska, ktorej ludzie ucza sie w szkole (ale SZKOLE, a nie uczeli!) na poziomie podstawowym twardo trzyma sie w ryzach europejskiego sposobu postrzegania swiata, a przynajmniej samo zrozumienie jej nie sprawia nam najmniejszego problemu (schodki sie zaczynaja dopiero wtedy, gdy w gre wchodzi matematyka, a nie samo filozoficzne rozumienie).

 

estesmy niewolnikami czasu, caly nasz swiat jest nim zwiazany. czas jest jednym z najbardziej podstawowych pojec w naszej kulturze, jest arche, jest kluczem pozwalajacym zrozumiec nasz sposob myslenia, nasz sposob postrzeganai swiata, kulture. bez pojecia czasu i umiejscowieniu sie w nim niczym jak w punkcie na liniowym kontinuum, czy tez punkcie na okregu albo powierchni kuli (to akurat tutaj bez znaczenia, bo to wszystko sprowadza sie do tego samego na potrzeby zobrazowania tego zagadnienia) - jestesmy czescia otaczajacego nas swiata, ktorego postawowa cecha jest vanitas, przemijanie, czy jakkolwiek to zwal - caly czas zyjemy przeszloscia i przyszloscia, zamiast terazniejszoscia.

 

natomiast hopi, czy tez aborygeni w ogole nie rozumieja koncepcji czym jest czas, oni sa jednoscia ze swiatem, tu i teraz (a przynajmniej do niedawna tak bylo - stety lub niestety ich kultury powoli ulegaja asymilacji i tworza sie bilingualne i kreolskie diaspory, charakteryzujace sie niemalze podwojna tozsamoscia i podwojnym sposobem postrzegania i rozumienia swiata), ktory kontroluje kazdy aspekt zycia kultury europejskiej. nie czuja o co chodzi, nie widza tego, wykrzacza to poza ich pojecie nakreslone przez dotychczasowy sposob spojrzenia na swiat, w ktorym nie ma rozgraniczenia miedzy tym "realnym" (z punktu widzenia europejczyka), a tym "ezoterycznym" (osiaganym przez rozne medytacje i inne spirytualistyczne fazy)... dopiero po zaawansowanej akwizycji jezyka angielskiego "cos rusza" w kwesti ich ewentualnego zrozumienia podwalin naszej nauki.

 

troche mieszam, ale to wszystko sie po prostu laczy i staram sie przekazac sama esencje o co chodzi bez wiekszego zaglebianai sie w temat, bo sam az takim znawca nie jestem - za to zarowno mam znajomych sie tego typu rzeczami interesujacych, jak i wykladowcow na uniwersytecie, ktorzy sami robili badania w australii nad takowymi plemionami itp i ostatnio czytalem tez sporo o hopi w roznych zrodlach akademickich (z baz danych oferowanych przez uniwerek szczecinski). w tamtych kulturach nie ma nadmiernego trenowania analitycznej polowy mozgu kosztem tej emocjonalnej, a czasem wrecz odwrotnie...

 

tak czy siak, byc moze w tamtych kulturach fizyka kwatnowa bylaby latwiejsza do opisania? a byc moze byloby w nich jeszcze gorzej i potrzebaby jej bylo jeszcze innej struktury myslenia (bo podejrzewam, ze jednak fizyka kwantowa jest bardzo analityczna)?

Share this post


Link to post
Share on other sites

To mi przypomina baśń Andersena: "Nowe szaty króla". Proste społeczności są jak dziecko; mówią, co widzą - po prostu :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale się rozczulacie , przecież i w naszej Polsce są ludzie którzy czasu nie postrzegają tylko zdarzenia (kupka, papu, tv, lulu, renta, choinka) i niby wiedzą że tam się coś kręci (stąd wiosna).

 

Czas nabiera prawdziwego znaczenia kiedy droga jest każda sekunda ( umierający) , rozłąka z ukochaną osobą, oczekiwanie na zakończenie jakiegoś okresu (najczęściej niewygodnego dojazd do pracy, koniec tygodnia) .

 

No i są ludzie obsadzeni w czasie jakby przyklejeni z rozplanowanym co do minuty tygodniem , miesiącem (niewolnicy czasu).

 

Dla archeologa, geologa, astronoma czas to zupełnie coś innego niż dla elektronika, informatyka, fizyka.

 

Te plemiona nie mają określeń dla czasu a jednak robią zapasy jedzenia (operując cyklem przynajmniej rocznym).

 

Myślę że najlepiej by było opisać czas rozpadami uranu 235 (np: era kiedy go było 10 razy tyle, 8 razy tyle , dzisiaj, 0,8 dzisiaj itd.) wtedy ten czas by był na jakiejś stabilnej geologicznej skali (skali rozpadu :D ).

 

Ps: a szczęśliwi i tak czasu nie liczą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czas jest potrzebny wtedy, gdy ktoś chce policzyć np. prędkość lub siłę. Ale prędkość i siła to jedynie wrażenia. Te ostatnie pochodzą ze stopnia uśrednienia wartości podstawowych form bytu: ruchu i bezruchu ("masoprzestrzeni") [energii i masy E i (-E)]. Stąd pojęcie metra i kilograma, które wzajemnie transformują wywołując odpowiednio efekty przestrzenności i zwartości w zależności od tego, co akurat przeważa w układzie lokalnym. W sensie fizycznym, czas to po prostu wynik - zdarzenie, obiekt wynikowy: E + M = T - aktualna wartość lokalna lub totalna.

 

Ciekawe jest to, czy taki prosty człowiek rozumie, o co chodzi, czy zwyczajnie nie nabył umiejętności myślenia abstrahującego od rzeczywistości, które pozwala tworzyć narzędzia pomocnicze typu: metr, kilogram, sekunda.

 

p.s. Wesołych Świąt.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Do końca sierpnia bieżącego roku w brazylijskich lasach wybuchło ponad 87 000 pożarów. To nie tylko znaczny wzrost w ubiegłym rokiem, kiedy to w analogicznym okresie zanotowano 49 000 pożarów, ale i najwięcej od 2010 roku. Świat krytykuje prezydenta Bolsonaro, którego retoryka co najmniej zachęca farmerów do wypalania dżungli amazońskiej. Jednak świat nie jest bez winy, gdyż płuca Ziemi płoną po to, by Europejczycy czy Chińczycy mogli kupować mięso. Osoby, które chcą pomóc w ratowaniu lasów deszczowych mogą to zrobić jedząc mniej mięsa.
      Brazylia jest największym na świecie eksporterem wołowiny. Kraj ten odpowiada za 20% światowego eksportu, a w najbliższych latach odsetek ten wzrośnie. W ubiegłym roku Brazylia sprzedała 1,64 miliona ton wołowiny. To historyczny rekord. Jak informuje Brazylijskie Stowarzyszenie Eksporterów Wołowiny (Abiec), przychody ze sprzedaży wyniosły 6,57 miliarda USD.
      W Brazylii hoduje się obecnie około 200 milionów krów, które są wypasane na 450 000 kilometrów kwadratowych terenów pozyskanych z wypalania lasu deszczowego. Co więcej, przemysł mięsny nie tylko w ten sposób przyczynia się do niszczenia Amazonii. Dżungla wypalana jest również pod uprawę soi, z której ponad 70% jest przeznaczana na paszę dla zwierząt. Nawet jeśli udałoby się nam uniknąć brazylijskiego mięsa, to nawet zwierzęta hodowane na miejscu z dużym prawdopodobieństwem są karmione paszą, zawierającą soję z Brazylii.
      Częściowo za wzrost eksportu brazylijskiej wołowiny, a co za tym idzie, za wzrost liczby pożarów, odpowiada rosnący popyt z Chin i Hongkongu. Trafia tam niemal 44% mięsa wysyłanego w Brazylii. Jednak to nie wszyscy odpowiedzialni. Europejscy przywódcy, którzy tak chętnie krytykują prezydenta Bolsonaro i rzucają na Brazylię gromy za brak ochrony Amazonii, podpisali w czerwcu umowę z południowoamerykańskim blokiem gospodarczym Mercosur. Umowa ta jeszcze szerzej niż dotychczas otwiera europejskie rynki dla brazylijskiej wołowiny. Prezes Abiec, Antonio Camardelli powiedział, po podpisaniu umowy, że pozwoli ona na zwiększenie sprzedaży do Unii europejskiej. Podpisanie tak wielkiej umowy to jak zaproszenie do negocjacji z kolejnymi krajami i organizacjami handlowymi, stwierdził Camardelli.
      Obecnie do Unii Europejskie trafia 7% brazylijskiego eksportu. Również i w tym przypadku można spodziewać się jego wzrostu. OECD prognozuje, że brazylijski przemysł mięsny będzie nadal się rozwijał. W kraju tym jest jeszcze wiele lasów, które można wypalić i zamienić na pastwiska, światowa konsumpcja mięsa rośnie, a politycy Unii Europejskiej co prawda propagandowo pohukują na Brazylię, ale jednocześnie ułatwiają jej eksport wołowiny.
      OECD i FAO szacują, że pomiędzy rokiem 2017 a 2027 światowa produkcja wołowiny i cielęciny zwiększy się o 16%. Produkcja mięsa już w tej chwili odpowiada za 14,5% światowej emisji gazów cieplarnianych, a Brazylia jest odpowiedzialna za 41% z tych 14,5%.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Widoczne z kosmosu wykonane przez termity struktury rozciągające się na obszarze około 200 000 kilometrów kwadratowych, liczą sobie nawet około 4000 lat. Kopce, które można zobaczyć na Google Earth, nie są gniazdami. Powstały one wskutek budowy rozległej sieci połączonych tuneli. Przez tysiące lat termity przemieściły olbrzymie ilości ziemi, tworząc około 200 000 000 kopców o wysokości 2,5 metra i średnicy 9 metrów każdy.
      Te kopce zostały stworzone przez pojedynczy gatunek termitów, który wykonał olbrzymią sieć tuneli pozwalających im na bezpieczny dostęp i spożywanie liści, które opadły na ziemię. Ilość przemieszczonej ziemi to ponad 10 kilometrów sześciennych. To odpowiednich 4000 Wielkich Piramid w Gizie i jedna z największych struktur zbudowanych przez pojedynczy gatunek owada, mówi Stephen Martin z brytyjskiego University of Salford.
      To prawdopodobnie największy dzieło inżynieryjne jednego gatunku owada. Najbardziej ekscytujący jest fakt, że kopce są niezwykle stare. Niektóre mają prawie 4000 lat, są więc w wieku piramid, dodaje Roy Funch z Universidade Estadual de Feira de Santana w Brazylii.
      Większości kopców nie widać, gdyż znajdują się w specyficznej dla północno-wschodniej Brazylii sawannie kolczastej zwanej caatinga. Pierwsze z nich odkryto przed kilkudziesięciu laty, gdy roślinność została wycięta pod pastwiska.
      Naukowcy pobrali próbki gleby z 11 kopców i określili ich wiek na 690 do 3820 lat. Niektóre z nich są zatem równie wiekowe co najstarsze kopce termitów znane z Afryki.
      Uczeni postanowili też zbadać, czy niezwykle regularne rozmieszczenie kopców jest spowodowane konkurencją pomiędzy termitami z poszczególnych struktur. Okazało się, że na poziomie kopców występuje niewielka agresja. Duże jej natężenie zauważono, gdy umieszczono obok siebie termity z odległych kopców. Naukowcy doszli więc do wniosku, że na rozmieszczenie nie wpłynęła agresja, a doszło do samoorganizacji ułatwianej przez rosnące połączenia między tunelami i napędzanej okresowym opadaniem liści w lesie.
      Termity prawdopodobnie wykorzystują feromony do nawigowania po tunelach i bezpiecznego przemieszczania się w poszukiwaniu ubogich źródeł pożywienia. To niesamowite, że współcześnie wciąż można znaleźć nieznane dotychczas cuda przyrody o tak olbrzymich rozmiarach, które wciąż są aktywne, a ich twórcy wciąż z nich korzystają, mówi Martin.
      Uczeni mówią, że przed nimi jeszcze wiele pracy. Na przykład nie wiadomo, jaka jest struktura fizyczna kolonii tamtejszych termitów. Dotychczas bowiem nikt nie znalazł komory, w której przebywa królowa.
      Przed ośmiu laty informowaliśmy o widocznych z kosmosu bobrowych żeremiach odkrytych w Kanadzie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przez zrównoważone praktyki rolne starożytne społeczności, które zamieszkiwały Amazonię kilka tysięcy lat temu, trwale zmieniły las deszczowy. Nie był więc on wcale taki dziewiczy, jak nam się wydawało...
      Rolnicy z przeszłości wprowadzali uprawy na nowe obszary, zwiększali liczbę jadalnych gatunków drzew i posługiwali się ogniem, by poprawić żyzność gleby.
      Badania prowadzone przez archeologów, paleoekologów, botaników i ekologów pokazały, że wcześni amazońscy rolnicy intensywnie wykorzystywali ziemię i rozszerzali wachlarz uprawianych roślin, nie wycinając przy tym ciągle kolejnych drzew, gdy zasoby glebowe się wyczerpały.
      Naukowcy analizowali węgiel drzewny, pyłki i szczątki roślin z gleby na stanowiskach archeologicznych i z osadów z pobliskiego jeziora. Dzięki temu mogli prześledzić historię roślinności i ognia we wschodniej Brazylii.
      W ten sposób zdobyto dowody, że w tej części Amazonii kukurydza, bataty, maniok i dynia były uprawiane już 4,5 tys. lat temu. Rolnicy zwiększali plony, poprawiając jakość gleby na drodze wypalania, a także nawożenia za pomocą obornika i resztek pokarmowych. Autorzy publikacji z pisma Nature Plants dowiedzieli się też, że w tamtych czasach tutejsza ludność żywiła się rybami i żółwiami rzecznymi i że produkty te stanowiły ważną część diety.
      Ustalenia ekipy wyjaśniają, czemu lasy wokół stanowisk archeologicznych w Amazonii cechuje większe zagęszczenie jadalnych roślin.
      Tysiące lat temu ludzie uzyskali terra preta [bardzo żyzną glebę zwaną tropikalnym czarnoziemem, ang. Amazonian Dark Earths, ADEs]. Uprawiali ziemię w sposób, który polegał na ciągłym wzbogacaniu i ponownym wykorzystaniu ziem, a nie na powiększaniu areału przez wycinki. To bardziej ekologiczne podejście do rolnictwa - wyjaśnia dr Yoshi Maezumi z Uniwersytetu w Exeter.
      Uzyskanie terra preta pozwoliło na ekspansję kukurydzy i innych roślin uprawnych, które zazwyczaj hodowano wyłącznie w pobliżu bogatych w składniki odżywcze brzegów jezior i rzek. Z ADEs dało się je uzyskać na innych obszarach z generalnie słabymi glebami. Dzięki temu zwiększyła się ilość pokarmu, dostępnego dla rosnącej w owym okresie populacji Amazonii.
      Starożytne społeczności wycinały prawdopodobnie pod uprawę rośliny z podszytu, ale zachowywały wzbogacony roślinami jadalnymi las o zwartych koronach [...]. To zupełnie inne wykorzystanie ziemi niż obecnie, gdy w Amazonii wycina się duże połacie, by obsadzić/obsiać je na skalę przemysłową zbożami i/lub soją bądź przeznaczyć na pastwiska.
      Wg naukowców, metody sprzed kilku tysięcy lat powinny dać do myślenia osobom, których rolą jest zarządzanie ochroną lasów/zasobami.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kiedy ludzie dotarli do Ameryk? Pytanie nadal pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi, okazuje się jednak, że w rozwiązaniu zagadki może pomóc najstarszy amerykański ryt naskalny - wizerunek mężczyzny z dużym fallusem.
      Paleontolodzy natrafili na petroglif w schronisku skalnym Lapa do Santo w środkowo-wschodniej Brazylii. Co ważne, w tym samym rejonie w 1975 r. znaleziono Luzię, najstarszy ludzki szkielet z Ameryki Południowej. Imię kobiety z Lapa Vermelha w oczywisty sposób nawiązuje do Lucy, szkieletu odkrytego rok wcześniej w dolinie rzeki Auasz w północnej Etiopii.
      Przy długości 70 i szerokości 20 m wapienne schronisko Lapa do Santo ma powierzchnię ok. 1400 metrów kwadratowych. W lipcu 2009 r. 4 metry pod powierzchnią natrafiono na petroglif. Postać mężczyzny z rozrzuconymi na boki rękoma ma 30 cm wysokości i 20 cm szerokości. Penis mierzy aż 5 cm (tę samą długość ma lewa ręka). Petroglif odkryliśmy pod koniec wykopalisk w tym miejscu - ujawnia Walter Alves Neves z Uniwersytetu w São Paulo. Brazylijczycy przypuszczają, że postać wiąże się jakoś z rytuałami płodności.
      Grubość osadów archeologicznych w jaskini wynosi od kilku centymetrów do 4 metrów. Mężczyznę z hiperfallusem znaleziono w skale macierzystej. Głowa postaci przyjęła kształt litery "C", a kończyny wyposażono w tylko 3 palce. Podobne nitkowate postaci wypatrzono na ścianie niszy schroniska.
      Datowanie radiowęglowe osadów z warstwy pokrywającej płaskorzeźbę wskazuje, że ma ona 9-12 tys. lat. Ze względu na zróżnicowanie form wczesnej sztuki (musiało minąć trochę czasu, by formy wyrazu się wykształciły) naukowcy uważają, że ludzie przybyli do Ameryk prędzej niż dotąd zakładano...
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Działalność człowieka zaczęła zmieniać cykl obiegu wody i energii w Amazonii. Artykuł opublikowany w najnowszym Nature pokazuje, że istnieje związek pomiędzy wycinką lasów, pożarami a zmianami klimatycznymi, a całość tych zjawisk może wpłynąć na obieg węgla, opady oraz poziom wody w rzekach.
      Badania prowadzone były pod kierownictwem specjalistów z Woods Hole Research Center przez 13 brazylijskich i amerykańskich uczelni, agend rządowych i organizacji pozarządowych. W ramach programu Large-Scale Biosphere-Atmosphere Experiment in Amazon (LBA) badany jest związek pomiędzy zmianami klimatu, zwiększaniem areałów ziemi uprawnej, wycinką drzew a ryzykiem wystąpienia pożarów.
      Jednym z bardzo ważnych wskaźników poważnego zachwiania równowagi jest duża liczba wielkich pożarów, które są produktem ubocznym celowego wypalania lasu. Takie pożary występują niezwykle często, co kilka lat, podczas gdy w przeszłości zdarzały się raz na kilkaset lat - mówi Jennifer K. Balch, współautorka badań.
      W ostatnich dziesięcioleciach aktywność człowieka w basenie Amazonki gwałtownie się zwiększa, a wskutek działalności Homo sapiens zaczyna dochodzić do zachwiania równowagi ekosystemu. Jego zniszczenie może mieć katastrofalne skutki dla całej planety, gdyż z Amazonii pochodzi około 20% światowych zasobów słodkiej wody, a w tamtejszych lasach uwięzione jest około 100 miliardów ton węgla.
      Tymczasem naukowcy dowodzą, że już w tej chwili można zauważyć zmiany w przepływie rzek, tworzeniu się osadów i przedłużaniu okresu suchego w południowych i wschodnich częściach basenu Amazonki. To czy zmiany takie wystąpią też w innych jego częściach będzie zależało od decyzji, które ludzie podejmą w najbliższych latach oraz od zmian klimatycznych - mówi Eric Davidson z Woods Hole.
      Badania wykazały też, że Amazonia jest odporna na coroczne zmiany klimatyczne, jednak nie radzi sobie z przedłużającymi się lub szczególnie ciężkimi suszami.
      Brazylia odniosła już pewne sukcesy w walce o zachowanie Amazonii. Przed ośmioma laty corocznie wycinano niemal 28 000 kilometrów kwadratowych lasu. W 2010 roku liczba ta spadła do 7000 km2. Niestety, w tym samym czasie nie zmniejszyła się liczba wielkich pożarów, które prowadzą do dalszej degradacji lasu.
×
×
  • Create New...