Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Zemlin apeluje o "bajecznego" Linuksa

Recommended Posts

Jim Zemlin, dyrektor Linux Foundation mówi, że głównym konkurentem na rynku smarfonów jest dla Linuksa firma Apple i wzywa linuksowych developerów, by tworzyli "bajeczny system".

Zdaniem Zemlina obecna sytuacja na rynku rozwiązań mobilnych jest nieco podobna do tej na rynku pecetów. Także i tutaj jest jeden główny przeciwnik. Nie jest nim jednak Microsoft, a Apple. Linux musi bardziej efektywnie konkurować ze Steve'em Jobsem i magią Apple'a. Bardzo ważne jest, by produkty opensource'owe oferowały użytkownikowi coś poza tym, że są po prostu za darmo - mówił Zemlin.

Zwrócił on szczególną uwagę na wygląd i funkcjonalność. Linux, jeśli chce skutecznie konkurować z rozwiązaniami koncernu Jobsa musi zerwać z obrazem ubogiego graficznie systemu z linią komend. Oprogramowanie opensource'owe też musi być bajeczne. Twórcy mobilnych Linuksów muszą zwiększyć inwestycje i uczynić każdy ich komponent takim, by użytkownik z przyjemnością z niego korzystał. To oznacza, że urządzenia na Linuksie muszą uruchamiać się szybciej, bezproblemowo łączyć się z siecią i dobrze wyświetlać grafikę - dodał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

tak naprawde to sie tyczy rownie dobrze desktopow. problem w tym, ze wiekszosc tych, co roznia rozne intefejsy pod linuxa albo maja jakis toporny gust i wydaja takiego np paskudnego z natury gnome, albo w ogole ida o krok za daleko z modyfikacja interfejsu nie tylko pod wzgledem wygladu, ale i funkcjonalnosci - i tworza takie np KDE, ktorego obslugi trzeba sie nauczyc, a rozwiazania dbajace zarowno o estetyke, jak i nie przeginajace z modyfikacja zasad dzialania interfjesu pozostaja troche uposledzone w swojej funkcjonalnosci, jak np taki LXDE...

 

z open source jest ten problem, ze tworzy je spolecznosc, a ta sklada sie z jednostek, z ktorych kazda ma inny gust i oczekiwania - i wez tu sie wtedy dogadaj i stworz jednolita wizje, tego, co chcesz osiagnac...tutaj produkty komercyjne jednak maja przewage, ze sa w nich profesjonalni designerzy, ktorzy wiedza, co robia, zamiast tworzyc "popisy" jak w nowym ubuntu, lub w ogole zostawic wszystko niejednolite, przemieszane...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie w tych profesjonalnych designerach szkopuł. Taki MS (Apple z pewnością też), o czym wielu nie wie, wydał grube pieniądze na badania nad funkcjonalnością GUI, reakcją użytkowników na różne rozwiązania, itp. Społeczność linuksowa robi wszystko na czuja, na dodatek – jak słusznie zauważyłeś – każdy po swojemu, a każdy ma inną wizję i co innego mu wygodne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

tak naprawde to sie tyczy rownie dobrze desktopow. problem w tym, ze wiekszosc tych, co roznia rozne intefejsy pod linuxa albo maja jakis toporny gust i wydaja takiego np paskudnego z natury gnome, albo w ogole ida o krok za daleko z modyfikacja interfejsu nie tylko pod wzgledem wygladu, ale i funkcjonalnosci - i tworza takie np KDE, ktorego obslugi trzeba sie nauczyc, a rozwiazania dbajace zarowno o estetyke, jak i nie przeginajace z modyfikacja zasad dzialania interfjesu pozostaja troche uposledzone w swojej funkcjonalnosci, jak np taki LXDE...

 

z open source jest ten problem, ze tworzy je spolecznosc, a ta sklada sie z jednostek, z ktorych kazda ma inny gust i oczekiwania - i wez tu sie wtedy dogadaj i stworz jednolita wizje, tego, co chcesz osiagnac...tutaj produkty komercyjne jednak maja przewage, ze sa w nich profesjonalni designerzy, ktorzy wiedza, co robia, zamiast tworzyc "popisy" jak w nowym ubuntu, lub w ogole zostawic wszystko niejednolite, przemieszane...

 

Jeśli chodzi o rynek pecetów, to powiem kiedy miałem lina a miałem kilka dystrybuji (po których zawsze wracałem z utęsknieniem do windy...ale to już inny temat) interface GNOME to k*pa, okropny fuj <lol>, KDE jest właśnie piękną nakładką na której z przyjemnością pracowałem ;P

Wracając do rynku mobilnego, to dodam, zajmuje się na codzień komórkami (testowanie to mojha praca) kiedy na androidzie widzę fony od motki, SE, Samsunga bez nakładki na interface to mówię sobie Jezus co za nuda, biorę HTC to aż robi się przyjemnie :D

Zapewne, na owej konferencji ten Pan miał na myśli by ulepszać to co niedoskonałe jak robi to HTC, mocne CPU, masa funkcji w sofcie firmowym + nakładka SENSE

Właśnie przymierzam się do zakupu HTC Desire, testowałem sprzęt i powiem szczerze, nie ma lepszego fona na rynku, zastanawiałem się jeszcze nad wstrzymaniem się do EVO 4 ale decyzja podjęta ;P A co Wy sądzicie o Desire?!

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest shadowmajk

I dlatego Winda zawsze będzie no. 1, ewentualnie Mac Osx.

 

Heh powinno być MacOs, ewentualnie windows ale tez nie wiem która wersja bo mimo ze w kazdej interface jest malo intuicyjny to i tak np taki win7/vista sprawia wiecej problemow we wspolpracy z uzytkownikiem niz np xp/2000

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest shadowmajk

Ciekawe co wyjdzie z tego pomysłu na "bajecznego" linuxa :D

 

Szczerze chciałbym godnego konkurenta dla macos ale sam interface to nie wszystko, jeszcze by musieli stworzyc dedykowane aplikacje na wysokim poziomie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie w tych profesjonalnych designerach szkopuł. Taki MS (Apple z pewnością też), o czym wielu nie wie, wydał grube pieniądze na badania nad funkcjonalnością GUI, reakcją użytkowników na różne rozwiązania, itp. Społeczność linuksowa robi wszystko na czuja, na dodatek – jak słusznie zauważyłeś – każdy po swojemu, a każdy ma inną wizję i co innego mu wygodne.

 

I nic im z tego nie wyszło. Parę lat temu miałem okazję szkolić moją matkę na WXP. Starsza pani nigdy wcześniej nie miała kontaktu z komputerami. Z niedowierzaniem patrzyłem jak strasznie nie intuicyjny jest ten interfejs. Dziś trudno znaleźć osobę która nie miała kontaktu z komputerem i nie jest "skażona" więc mamy złudzenie intuicyjności.

 

Społeczność linuksowa robi wszystko na czuja, na dodatek – jak słusznie zauważyłeś – każdy po swojemu, a każdy ma inną wizję i co innego mu wygodne.

 

Akurat w wielości widzę pewną siłę. Możliwość dowolnego przekonfigurowania gwizdków i dzwonków jest dla wielu geeków bardzo ważna. Zwykły użytkownik i tak zostaje na defaultowych ustawieniach a te najczęściej kopiują wielkich(ego) producentów(ta).

 

Nie chcę rozpoczynać świętej wojny (ale muszę: ;)) , po latach z konieczności spędzonych z Mandrivą i KDE czuję dużą ulgę estetyczno-ergonomiczną na waniliowym* Ubuntu 10.04 :D <mode osiołek=true> Gnome jest super!</mode>

 

Ale, rzeczywiście, open source ma problem z estetyką. Brak dobrych grafików o nastawieniu społeczno-komunistycznym ?

 

* Wywaliłem tło pulpitu :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problemem jest to, że twórcy linuksowych dekstopów nie potrafią się wcielić w rolę laika. Nowsze wersje KDE są bardzo estetyczne i spójne stylistycznie, więc na pewno ktoś nad tym ostro pracował. Do tego dają tam bardzo fajne narzędzia codziennego użytku, jak menedżer plików czy Kate. Ale co z tego, jeśli każdy "nowy" odpadnie na pojedynczych kliknięciach, a i kubuntu czasem się sypnie w głupi sposób. Nowe Gnome też jest bardzo ładne i dodano w nim różne ułatwienia. Ale co z tego, jeśli wszystkie popularne laptopy mają ekrany panoramiczne o stosunkowo niewielkiej wysokości w pikselach, a Gnome właśnie dostało grubaśne paski tytułu/menu w oknach, a do tego ma dwa poziome paski systemowe...

 

I do tego uniwersalne, fundamentalne niezrozumienie developerów, dlaczego ludzie uciekają na widok porad w stylu "przecież można napisać sudo apt-get install..."

 

Dziś dla początkujących sens może mieć taka ścieżka zapoznawania się z Pingwinami: YlmF, Ubuntu, Kubuntu. Najlepiej zacząć z instalatorem wubi, albo przy okazji reinstalacji Windows - wrzucić którąś z tych dystrybucji i potrenować. Niestety, czasem trzeba będzie też zajrzeć do internetu i poszukać pomocy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

[...]

I do tego uniwersalne, fundamentalne niezrozumienie developerów, dlaczego ludzie uciekają na widok porad w stylu "przecież można napisać sudo apt-get install..."

 

I to jest największa krzywda jaką marketing wyrządził IT. Wmówiono urzyszkodnikom, że wszystko zrobi się samo, że administrator jest niepotrzebny i w ogóle nie trzeba nic rozumieć.

Niestety, nawet jeśli obudujesz dpkg/apt-get setką odjazdowych skryptów i urzyszkodnik nie będzie widział różnicy to i tak prędzej czy później coś się zbiesi i te super, dopracowane na każdą okoliczność, skrypty zaczną zadawać kłopotliwe pytania o proxy, rutery, firewalle powodując u użytkownika szok i poczucie krzywdy kiedy przyjdzie do płacenia rachunku serwisantowi za uruchomienie badziewia. Parę razy znajomi prosili mnie o "nauczenie instalowania". Niezależnie od systemu odpadali na etapie partycjonowania dysku. Czyli dość wcześnie :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problemem jest to, że twórcy linuksowych dekstopów nie potrafią się wcielić w rolę laika.

 

Ja mam wrażenie, że twórcy Linuksów nie potrafią się wcielić przede wszystkim w rolę użytkownika. Kogoś dla kogo system operacyjny jest tylko narzędziem (coś jak młotek), służącym innym celom niż grzebanie się w systemie operacyjnym.

 

Prosty przykład: ostatnio wysypało mi się Ubuntu. Właściwie to X-y. Błędu, który zobaczyłem, nie widziałem na Windzie od czasu Win98. No, ale oki. Poradziłem sobie, X-y wróciły. Potem chwila walki z rozdzielczością, ale też wróciła. Okazało się jednak, ze nie mam polskich znaków. Pozornie żaden problem. Ustawiłem odpowiednie opcje regionalne, opcje klawiatury i... dalej brak polskich znaków. Zacząłem szukać w sieci rozwiązania. Było pełno pytań o te polski znaki, i wszędzia takie same odpowiedzi - że trzeba opowiednie opcje klawiatury i regionalne ustawić, a jak coś idzie nie tak, to w jednym z plików powinny być konkretne wpisy. Zaglądam do pliku - wypisy są dokładnie takie, jakie powinny być. Wszelkie opcje poustawiane tak, jak powinno. I dalej nic. Z porad w sieci wynika, że nie tylko ja miałem taki problem, bo wiele osób, którym radzono co zrobić, miało dobrze wszystko poustawiane, a mimo to nie mieli polskich znaków.

Po kilku godzinach walki już miałem się poddać. Ale trafiłem przypadkiem na poradę, w której człowiek radzi co należy wpisać w terminalu (już nie pamiętam, dość skomplikowane rzeczy) i jak wówczas odzyska się polskie znaki,to trzeba ten kod przekleić do pliku i startować go przy każdym uruchomieniui kompa.

U mnie na szczęście poszlo i hula.

Ale z pewnością systemu, w którym prawidłowe ustawienia nie gwarantują prawidłowego działania tak podstawowej rzeczy jak klawiatura, nie można nazwać systemem zrobionym przez kogoś, kto ma pojęcie o tym, czym dla użytkownika jest system operacyjny.

 

Tutaj jest główna bolączka Linuksa moim zdaniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ale podobno wystarczy przeinstalować, zachowując sobie zawartość katalogu home... (:

 

Ja kiedyś próbowałem mythbuntu. Okazało się, że na dzień dobry (tzn. od razu po zainstalowaniu) trzeba coś naprawiać z SQL-em. Z drugiej strony, chciałbym w win takiego wykrywania urządzeń, jakie Linux ma prawie od zawsze. I takich czasów instalacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ale podobno wystarczy przeinstalować, zachowując sobie zawartość katalogu home... (:

 

Potwierdzam. Tydzień temu zainstalowałem Ubuntu na MDK 2008 zachowując /home. Jakież było moje zdziwienie jak się okazało, że Gnome zaimportował całe ustawienia z KDE. Nie musiałem robić nic.

To co mi szwankuje we WSZYSTKICH dystrybucjach to mplayer. Zawsze kończy się na samodzielnej kompilacji bo waniliowe są "bez sęsu".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale z pewnością systemu, w którym prawidłowe ustawienia nie gwarantują prawidłowego działania tak podstawowej rzeczy jak klawiatura

Ale przecież w Windows też są podobne kwiatki, na porządku dziennym.

 

chciałbym w win takiego wykrywania urządzeń, jakie Linux ma prawie od zawsze

To prawda, Windows tu się chowa. Zmiana elementu, która w Win wymagała skomplikowanej procedury deinstalacji i reinstalacji oraz kilka restartów pod Linuksem sprowadziła się do wyłączenia kompa, wymiany karty i włączenia. Reszta zrobiła się sama, a może nawet nie tyle zrobiła, bo nie było widać zadnych szczególnych efektów i procedur. Po prostu działało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale przecież w Windows też są podobne kwiatki, na porządku dziennym.

 

W życiu.... podobnej "klasy" błędu nie widziałem w Windzie od co najmniej 10 lat.

A jeśli w Windzie posypie się coś równie podstawowego jak klawiatura to zrobisz to w odpowiednich opcjach, bez potrzeby szukania po forach, przeglądania wpisów w plikach czy korzystania z paska komend.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zainstalowałem kiedyś slax'a. Odpalam, na dzień dobry brak dźwięku i internetu. Restartuje i włączam windowsa. Szukam co trzeba zrobić. Restartuje, jest dźwięk, internetu jeszcze nie działa. Kolejny restart. Włączam z powrotem slax'a, konfiguruje i dział. Po dwóch godzinach zabawy :]

Share this post


Link to post
Share on other sites

[...]Włączam z powrotem slax'a, konfiguruje i dział. Po dwóch godzinach zabawy :]

 

Tak, to nieco bliższe moim doświadczeniom. Nie podzielam zdania wyrażonego powyżej jakoby linuks łatwo dawał sobie radę z wykrywaniem sprzętu. Używam linuksa od czasów W 95. W owym czasie jego wielką przewagą nad Wind* był... mplayer i kodeki. Takiego piekła jakie zgotował Gates windowsiarzom w dziedzinie odtwarzania wideo nie życzę nikomu. Ale co do wykrywania sprzętu to od czasów w98 linuks nie nadąża. Wie o tym każdy kto miał nieco nietypową kartę grafiki albo sieciową. Zwisy przy wykrywaniu sprzętu były nagminne. Obsługa skanerów i drukarek w ogóle pozostawia wiele do życzenia do tej pory. To powiedziałem ja, pryszczers i linuksiarz od więcej niż dziesięciu lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Potwierdziły się plotki mówiące o zamiarach porzucenia przez Apple'a architektury x86 i całkowitym przejściu na architekturę ARM. Wczoraj, podczas WWDC 2020, firma oficjalnie ogłosiła rozpoczęcie dwuletniego okresu przechodzenia na ARM. Koncern z Cupertino zaoferuje odpowiednie SDK producentom oprogramowania, a pierwszy komputer z procesorem ARM ma trafić do sprzedaży jeszcze przed końcem bieżącego roku.
      Dyrektor wykonawczy Apple'a, Tim Cook, poinformował, że firma wciąż będzie oferowała nowe modele komputerów z procesorami Intela, jednak w ciągu dwóch lat każdy nowy model będzie też sprzedawany w wersji z procesorem ARM. Ponadto wszystkie przyszłe systemy operacyjne, od edycji MacOS 11 Big Sur będą wspierały architekturę ARM i x86.
      Koncern poinformował też, że już całe jego oprogramowanie, włącznie z takimi programami jak Final Cut czy Logic Pro, ma swoje wersje dla ARM. Firma współpracuje też z Microsoftem i Adobe nad przygotowaniem odpowiednich wersji programów tych firm na komputery Mac z układami ARM. Trwają też prace nad emulatorem Rosetta 2, który pozwoli na uruchamianie programów dla x86 na komputerach z ARM. Pierwsze wersje demonstracyjne takiego oprogramowania jak Maya czy Shadow of the Tomb Raider, wyglądają bardzo obiecująco.
      Apple będzie samodzielnie przygotowywało swoje procesory ARM. Koncern informuje, że powodem podjęcia takiej decyzji była chęć zwiększenia wydajności w przeliczeniu na wat energii. Warto tutaj zauważyć, że samodzielny rozwój i produkcja procesorów pozwolą Apple'owi jeszcze bardziej zmniejszyć zależność od zewnętrznych dostawców i w jeszcze większym stopniu kontrolować sprzedawane przez siebie sprzęt i oprogramowanie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Apple sprzeciwia się pomysłowi, by w Unii Europejskiej wprowadzić jeden typ ładowarki dla wszystkich urządzeń. Rozwiązanie takie zmniejszyłoby ilość elektronicznych odpadów i ułatwiło życie konsumentom, jednak nie wszystkim się ono podoba.
      W przeszłości firmy takie jak Apple, Samsung, Nokia, LG czy Huawei podpisały wspólną deklarację, w której zobowiązały się do rozpoczęcia prac nad ujednoliceniem standardu ładowarek. Jednak porozumienie nie dotyczy wszystkich producentów elektroniki i nie obejmuje wszystkich urządzeń. Dlatego też europejscy prawodawcy chcą, by jeden standard ładowarek stał się obowiązkiem na terenie Unii Europejskiej.
      Nowe przepisy, jeśli zostaną przyjęte, najbardziej uderzą właśnie w Apple'a. Firma ta bowiem od czasu rozpoczęcia sprzedaży iPhone'a woli stosować własne ładowarki, a nie standardowe rozwiązania. Ostatnio takim standardem stał się USB Type-C. Nawet Apple stosuje to rozwiązanie w swoich laptopach i tabletach. Ale odmawia stosowania go w smartfonach.
      Uważamy, że rozwiązania wymuszające unifikację ładowarek wbudowanych we wszystkie smartfony będą blokowały innowacyjność, zaszkodza konsumentom w Europie i całej gospodarce, oświadczyli przedstawiciele Apple'a. Zauważyli przy tym, że standard USB-C szeroko się rozpowszechnił, zatem wymuszanie unifikacji nie jest potrzebne. Koncern zamówił nawet specjalne badania, z których wynika, że wymuszenie na Apple'u stosowania takiej ładowarki jak inni kosztowałoby co najmniej 1,5 miliarda euro, podczas gdy korzyści środowiskowe z takiego działania oceniono na 13 milionów euro.
      Na przełomie stycznia i lutego mają się z kolei ukazać badania zamówione przez Komisję Europejską. Ich celem jest oszacowanie korzyści i kosztów związanych z wprowadzeniem zunifikowanego standardu ładowarek na europejskim rynku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Apple poszło na rękę FBI i zrezygnowało z planów wprowadzenia pełnego szyfrowania kopii bezpieczeństwa, jakie użytkownicy iPhone'ów przechowują w firmowej usłudze iCoud. Federalne Biuro Śledcze skarżyło się, że taki ruch znacząco utrudni prowadzenie mu postępowań kryminalnych. Informację o takiej decyzji, podjętej przez Apple'a już dwa lata temu, potwierdziło mediom sześć różnych osób.
      To pokazuje, że koncern współpracuje z organami ścigania w znacznie szerszym stopniu, niżby to wynikało z publicznie prowadzonych sporów przy okazji głośnych spraw, jak ataki terrorystyczne w San Bernardino czy też grudniowe wydarzenia, kiedy to pilot wojskowy z Arabii Sadyjskiej, przebywający w USA na szkoleniu, zabił trzy osoby w bazie marynarki wojennej na Florydzie.
      Spory takie przybierają czasem ostre formy. Ostatnio dotarły one na same szczyty władzy. Najpierw Prokurator Generalny USA wezwał Apple'a do odblokowania obu iPhone'ów używanych przez wspomnianego pilota, następnie prezydent Trump skrytykował firmę za odmowę odblokowywania telefonów, używanych przez morderców, dilerów narkotyków i sprawców innych poważnych przestępstw kryminalnych. Nacisk wywierają też republikańscy i demokratyczni senatorowie, grożąc, że uchwalą przepisy zakazujące stosowania tak silnych algorytmów szyfrowania, że organy ścigania nie mogą sobie z nimi poradzić, przez co nie są na przykład zdobyć dowodów w sprawach dotyczących molestowania dzieci.
      Apple przekazało śledczym kopie zapasowe telefonów pilota-mordercy przechowywane w iCloud.
      Jednak, jak się dowiadujemy, firma udzieliła FBI dodatkowej pomocy, niezwiązanej z żadną konkretną sprawą. Otóż dwa lata temu koncern poinformował FBI,że ma zamiar zastosować równie silne mechanizmy szyfrowania w stosunku do kopii zapasowych przechowywanych w iCloud. Do tak zaszyfrowanych danych nawet Apple nie miałoby dostępu, więc nie mogłoby ich ujawnić nawet na żądanie sądu. Przedstawiciele FBI stwierdzili, że takie szyfrowanie pozbawi ich skutecznego narzędzia śledczego. W związku z tym Apple zrezygnowało ze swoich planów.
      Jak dowiedzieli się dziennikarze, firma nie chciała ryzykować, że stanie się celem ataków ze strony polityków i urzędników twierdzących, że chroni przestępców. Chciała też uniknąć ewentualnych pozwów sądowych, czy pojawienia się przepisów skierowanych przeciwko silnemu szyfrowaniu. Stwierdzili, że nie będą już więcej drażnili niedźwiedzia, powiedział dziennikarzom były pracownik Apple'a. Z kolei byli pracownicy FBI twierdzą, że biuro po prostu przekonało Apple'a swoimi argumentami. Pomijając publicznie prowadzony spór w związku ze sprawą z San Bernardino, Apple zasadniczo zgadza się ze stanowiskiem rządu, powiedzieli. Wedle jeszcze innej teorii, Apple porzuciło plany, gdyż obawiało się, że jeszcze więcej użytkowników niż zwykle będzie traciło dostęp do swoich danych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nadchodzący rok zapowiada się niezwykle ekscytująco dla miłośników Apple'a. Po długotrwałym uśpieniu koncern z Cupertino może pokazać kilka interesujących innowacji.
      Najprawdopodobniej doczekamy się pierwszej od 2017 roku poważnej rozbudowy iPhone'a. Smartfony, które zadebiutują w przyszłym roku mają obsługiwać 5G, otrzymać znacznie bardziej wydajny procesor oraz tylną kamerę 3D. Dzięki niej telefon będzie lepiej orientował się w przestrzeni, co z kolei pozwoli na lepszą obsługę aplikacji do rzeczywistości rozszerzonej, które nakładają wirtualne przedmioty na prawdziwe otoczenie. To zaś pozwoli użytkownikom, na przykład, zobaczyć jak ich mieszkanie będzie wyglądało po przemeblowaniu jeszcze zanim zdecydują się na zakup nowych mebli.
      Tego typu aplikacje są niezbędne do obsługi dług oczekiwanych okularów do wirtualnej rzeczywistości. W przyszłym roku powinno bowiem zadebiutować też takie właśnie urządzenie autorstwa Apple'a. Okulary mają synchronizować się z iPhone'em i wyświetlać w polu widzenia użytkownika wiadomości tekstowe, e-maile, mapy czy gry. Podobno w okularach ma zostać zintegrowany też App Store. Apple już od pewnego czasu zatrudnia specjalistów od grafiki i developerów gier, których celem jest rozwijanie produktów dla okularów. Jeśli zostaną one dobrze przyjęte, to niewykluczone, że w przyszłości zastąpią iPhone'a. Użytkownicy nie powinni jednak zbytnio przywiązywać się do przyszłorocznej daty debiutu. Apple nie wyprodukowało jeszcze aplikacji, która uczyni z okularów rynkowy przebój. Jeśli zatem menedżerowie firmy zdecydują, że jest jeszcze za wcześnie, to rynkowy debiut okularów zostanie przełożony. Apple najwyraźniej nie chce powtórzyć błędu Google'a, którego Glass okazały się porażką.
      Okulary do rzeczywistości rozszerzonej mogą jednak w najbliższych latach stać się rynkowym przebojem. Pracują bowiem nad nimi zarówno Facebook jak i Amazon, zatem giganci uznali najwyraźniej, że rynek jest gotowy na tego typu produkt.
      Zapowiadane na przyszły rok innowacje są w dużej mierze związane z technologią 5G. Największy, najbardziej znaczący wzrost rynkowy będzie napędzany częściowo przez pojawienie się 5G. Wraz z 5G pojawił się popytna 5G i ci producenci smartfonów, którzy nie będą korzystali z tej technologii, pozostaną z tyłu, mówi Patrick Moorhead z firmy konsultingowej Moor Insights & Strategy.
      Odżyły też pogłoski, że Apple ma zamiar produkować komputery Mac z własnym procesorem. Prawdopodobnie byłby to układ ARM, bardziej wydajny i energooszczędny od obecnie stosowanych CPU. Nie od dzisiaj wiadomo, że Apple chce mieć pod kontrolą zasadnicze elementy swoich produktów, a procesory do komputerów niewątpliwie do takich elementów należą. Tutaj jednak trzeba brać poprawkę na fakt, że informacje o apple'owskim procesorze dla maszyny Mac pojawiają się od co najmniej 7 lat.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Długa ekspozycja na niebieskie światło, takie jak emitowane przez ekrany smartfonów i komputerów, może negatywnie wpływać na długość życia. Naukowcy z Oregon State University zauważyli, że niebieskie długości fali emitowane przez LED niszczą komórki w mózgu i siatkówce muszki owocówki.
      W artykule, opublikowanym na łamach Nature Aging and Mechanisms of Disease, czytamy, że muszki, które codziennie przez 12 godzin przebywały w niebieskim świetle i 12 godzin w ciemności, żyły znacznie krócej niż muszki, które były stale utrzymywane w ciemności lub stale w białym świetle z zablokowanym pasmem niebieskim. Ekspozycja dorosłych muszek na 12 godzin światła niebieskiego dziennie prowadziła do przyspieszenia starzenia się, powodując uszkodzenie komórek siatkówki, degenerację mózgu oraz upośledzała zdolności ruchowe. Uszkodzenie mózgu oraz funkcji motorycznych nie było związane z degeneracją siatkówki, gdyż zjawiska te obserwowano również u muszek, które genetycznie zmodyfikowano tak, by nie wykształcały się u nich oczy. Niebieskie światło prowadziło też do ekspresji genów stresu u starszych muszek, ale nie u młodych. To sugeruje, że zbiorcza ekspozycja na niebieskie światło działa jak czynnik stresowy w miarę starzenia się. Muszki owocówki to ważny organizm modelowy, gdyż wiele występujących u nich mechanizmów komórkowych i rozwojowych jest takich samych, jak u ludzi i innych zwierząt.
      Badania prowadził zespół pracujący pod kierunkiem profesor Jagi Giebultowicz, która specjalizuje się w badaniu zegara biologicznego. Zaskoczył nas fakt, że światło przyspiesza starzenie się muszek. Zbadaliśmy ekspresję niektórych genów u starych muszek i stwierdziliśmy, że gdy muszki są poddawane działaniu światła, to dochodzi do ekspresji genów odpowiedzialnych za ochronę organizmu. Wysunęliśmy hipotezę, że światło im szkodzi i postanowiliśmy znaleźć tego przyczynę. Okazało się, że o ile światło pozbawione pasma niebieskiego w niewielkim stopniu skraca życie, to niebieskie światło skraca je w sposób dramatyczny, mówi Giebultowicz.
      Wiadomo, że naturalne światło jest bardzo ważnym czynnikiem regulującym rytm dobowy i związane z nim procesy fizjologiczne jak aktywność fal mózgowych, produkcję hormonów, regenerację komórek. Istnieją też dowody sugerujące, że zwiększona ekspozycja na sztuczne światło jest czynnikiem zaburzającym sen i rytm całodobowy. Coraz większa obecność oświetlenia LED i ekranów powoduje, że w coraz większym stopniu jesteśmy narażeni na oddziaływanie światła niebieskiego, gdyż to właśnie spektrum jest w dużej mierze emitowane przez LED-y. Dotychczas jednak zjawiska tego nie zauważono, gdyż nawet w krajach rozwiniętych oświetlenie LED nie jest używane do wystarczająco długiego czasu, by skutki jego negatywnego oddziaływania były już widoczne w badaniach epidemiologicznych.
      Okazuje się, że muszki owocówki są mądrzejsze od ludzi. Gdy tylko mogą, unikają niebieskiego światła. Giebultowicz chce teraz sprawdzić, czy za unikanie niebieskiego światła jest odpowiedzialny ten sam szlak sygnałowy, który jest zaangażowany w długość życia owadów.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...