Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Odlew jamy czaszki człowieka z Cro-Magnon 1, starszego mężczyzny słusznej postury, którego doskonale zachowany szkielet znajduje się w zbiorach Muzeum Historii Naturalnej w Paryżu, wskazuje, że mózgi pierwszych Homo sapiens były większe od naszych mózgów. Ponieważ jednak związek między rozmiarami a inteligencją jest słaby, można uznać, że w toku ewolucji podzieliliśmy los komputerów i miniaturyzacja pociągnęła za sobą wzrost wydajności.

Francuscy naukowcy donoszą, że czaszka kromaniończyka sprzed 28 tys. lat była o 15-20% większa od czaszki ludzi nam współczesnych. Jeśli jednak rozmiary naszych głów naprawdę się zmniejszyły, należy znaleźć ostateczną odpowiedź na pytanie, dlaczego w ogóle do tego doszło. Jedna z teorii jest taka, że większe głowy miały pomóc w przeżyciu w górnym paleolicie (było wtedy zimno, a ludzie spędzali dużo czasu poza kryjówkami). Zwolennicy drugiej teorii głoszą, iż spora czaszka to przystosowanie do trudnych do przeżucia pokarmów, m.in. mięsa królików, reniferów, lisów i koni. Gdy jedzenie stało się bardziej miękkie, głowy przestały rosnąć. Jeszcze inni eksperci przypuszczają, że przy wysokiej śmiertelności niemowląt przeżywali tylko najinteligentniejsi, a ci zazwyczaj mieli większe czaszki.

Cro-Magnon 1 to najlepiej zachowany szkielet z 5 znalezionych przez Louisa Larteta w 1868 r. w schronisku skalnym Abri de Cro-Magnon w Les Eyzies koło Dordogne we Francji. Jego właściciel miał ok. 183 cm wzrostu. Model czaszki mężczyzny będzie można podziwiać w amerykańskim Muzeum Historii Naturalnej w Waszyngtonie.

Odlew wnętrza mózgoczaszki sporządzono dzięki skanowaniu przeprowadzonemu w Hôpital des Quinze-Vingts w Paryżu. Naukowcom zależało na odtworzeniu odcisku, pozostawionego przez mózg na mózgoczaszce. Następnie Antoine Balzeau przekształcił uzyskane dane w trójwymiarowy obraz, na którego podstawie specjalistyczna firma programistyczna opracowała formę.

Balzeau ujawnia, że wstępna ocena czaszki Cro-Magnon 1 potwierdza, że w ciągu dziesiątków tysięcy lat mózgi stały się nieco mniejsze, odwracając wcześniejszy trend zmierzający do powiększania mózgowia. Niektóre części naszego mózgu zajmują proporcjonalnie więcej miejsca niż u kromaniończyka, co sugeruje, że pewne rejony są bardziej ściśliwe od innych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żyjący wtedy neandertalczyk też miał mózg (o 1/3) większy od mojego.Życie po prostu było ciężkie.Aby przeżyć trzeba było myśleć.Nie to co teraz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

3grosze - "Życie po prostu było ciężkie.Aby przeżyć trzeba było myśleć.Nie to co teraz. " - no comment...

Wiadomo nie od dziś, że liczy się jakość, a nie ilość.

Share this post


Link to post
Share on other sites

np opieki społecznej nie było,zasiłków.Nie myślał,ginął.Nie to co teraz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro to takie proste, to dlaczego np. wilki nie mają kory mózgowej większej od naszej? One przecież nie mają opieki społecznej, więc powinny być geniuszami na miarę Galileusza co najmniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie podoba się hipoteza stresu cieplnego jako mechanizmu wzrostu objętości mózgu. Wczesne homo musiały biegać po sawannie w upale - wytrwałość w biegu gwarantowała przeżycie. Wytrwałość - mózg bardziej odporny na przegrzanie - a więc większy, bo ze zduplikowanymi połączeniami nerwowymi.

 

Potem wylądowaliśmy w Europie, zimnej - tu się nie da polować biegając. Po drugie, efekt uboczny wielkiego mózgu - inteligencja, wręcz wykluczyła takie sposoby zdobywania pożywienia na rzecz wydajniejszych metod. Usunięto powód do rozrostu mózgu - ergo mózg się kurczy.

 

Szczegóły: K. Fiałkowski T. Bielicki "Homo przypadkiem sapiens", Wyd. PWN, Warszawa 2008, ISBN 978-83-01-15632-9

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mikroos, lepszy przykład to afrykanie.Ciężkie życie,to mądrzy powinni być (wg mnie)

Odpowiadam:

1.Poczekaj 10.000 lat,niech ewolucja zadziała.

2.Jeżeli ewolucja nie zadziała to dlatego że reszta świata im pomagała.

3.To jest hipoteza, a nie prawda objawiona.Ręki maczetą nie dam za nią obciąć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mikroos, lepszy przykład to afrykanie.

Ale dlaczego? Mnie interesują wilki!

1.Poczekaj 10.000 lat,niech ewolucja zadziała.

Na wilki (i ich przodków, rzecz jasna) działa od kilkudziesięciu MILIONÓW lat, a mimo to kora mózgowa wilka jest mniejsza niż u człowieka, nawet w proporcji do wielkości całego ciała. Na dodatek, nie żebym się czepiał, delfiny także mają całkiem spore mózgi w porownaniu do masy ciała, a u nich przecież "socjal" (czyli ekstremalnie rozwinięte życie stadne) ma się dobrze.

2.Jeżeli ewolucja nie zadziała to dlatego że reszta świata im pomagała.

No ale chwila, przed chwilą była mowa, że socjal zmniejsza mózg. Tymczasem świat ożywiony pokazuje, że to człowiek, nawet pomimo zmniejszenia wielkości mózgu w ciągu ostatnich 35 tys. lat, wciąż jest absolutnym liderem w tej konkurencji.

3.To jest hipoteza, a nie prawda objawiona.Ręki maczetą nie dam za nią obciąć.

I bardzo mnie to cieszy, bo ja też tylko dyskutuję.

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dyskusja z mikroosem jest cięższa od życia człowieka z Cro-Magnon  :D

Takie coś znalazłem:

prof. Robert Barton z uniwersytetu w Durham. - Homo sapiens ma większą czaszkę niż jego przodkowie. A i jego mózg stopniowo powiększał się, poczynając od 850 cm3 do około 1400 cm3 u osobników współczesnych. Ale czy ta tendencja się utrzyma? Wątpię. Ewolucja nie może prowadzić do dalszego przyrostu tkanki mózgowej z bardzo prostego powodu - gdyby niemowlęta miały większą głowę, nie mogłyby się rodzić. Średnia szerokość dróg rodnych kobiety od tysięcy lat pozostaje niezmieniona.

 

        Zwariować można.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dyskusja z mikroosem jest cięższa od życia człowieka z Cro-Magnon  :D

Widzę, że wraca stara dobra merytoryka! Gratuluję rzeczowej odpowiedzi na moje argumenty. Szkoda słów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciężko czyli trudno czyli dzisiaj odpuszczam.A rzeczowe odpowiedzi przeszłyby już w tym temacie w filozofowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie, no śmiech, zgadzam się z mikroos, a Ty 3grosze to masz jakieś argumenty no sam nie wiem, inaczej się tego nie da określić jak - śmiechu warte...

 

Z Twojego toku rozumowania wynika, że jak ktoś myśli to mu mózg rośnie ?!?! WTF ?!

 

Z resztą przed argumentami typu "śmiechu warte" nie da się obronić więc odpuszczam temat, jeszcze mózg mi urośnie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę to za dużo szumu z powodu tylko jednej czaszki, i to akurat osobnika nader wyrośniętego. A wielkości komór na podstawie odlewu oszacować się nie da.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Teraz każdy głupi potrafi zrobić dziecko. Ewolucja nie działa w dobie cywilizacji i zasiłków socjalnych - dobór nautralny jest sztucznie zaburzony.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i co z tego? Czy dzięki temu że po świecie chodzi więcej genetycznie upośledzonych (wpływ socjala) to ty musisz wybierać sobie spośród nich partnera? Każdy człowiek podświadomie dobiera sobie najlepszego partnera na jakiego w danej chwili go stać.

 

Co do tematu - jak to zostało wspomniane w artykule - nie chodzi o wielkość mózgu tylko o jego strukturę. Ewolucja nigdy nie preferowała rozwoju mózgu (człowiek jest aberracją) - to kosztowna zabawka (ludzki mózg zżera w spoczynku 33% tlenu zawartego w krwi), delikatna i nieprzynosząca w krótkim okresie czasu jakichś widocznych korzyści (dla nieprzekonanych - człowiek odsadził resztę świata dopiero kilka tysięcy lat temu - wraz z odkryciem rolnictwa).

 

Mózg człowieka z Cro-Magnon mógł być większy z kilku powodów - np. z podanego powyżej problemu pojemności cieplnej (trzeba przyznać że mózg to naprawdę dobra grzałka), łatwej dostępności wysokokalorycznego pożywienia (rolnictwo pogorszyło jej dostępność) albo zwiększonej roli pamięci długotrwałej (moja fantazja - chyba nie wykazano żadnego związku pomiędzy jakością pamięci a rozmiarami mózgu).

 

Na pewno nie dowiemy się czy byli inteligentniejsi od nas - brak przełomowych technologii nie jest żadnym dowodem a przetrwanie mogło być tylko łutem szczęścia, w każdym razie my mamy mniejsze mózgi i jakoś nam to specjalnie nie przeszkadza w rozwoju od kilku tys. lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites
No i co z tego? Czy dzięki temu że po świecie chodzi więcej genetycznie upośledzonych (wpływ socjala) to ty musisz wybierać sobie spośród nich partnera? Każdy człowiek podświadomie dobiera sobie najlepszego partnera na jakiego w danej chwili go stać.

To wcale nie jest takie proste. W czasach, gdy mamy dostęp do pieniędzy, makijażu, leków, operacji plastycznych, wymyślnego ubioru czy suplementów diety, wybór zdrowego i optymalnego z punktu widzenia biologii partnera wcale nie jest taki prosty.

Ewolucja nigdy nie preferowała rozwoju mózgu (człowiek jest aberracją) - to kosztowna zabawka (ludzki mózg zżera w spoczynku 33% tlenu zawartego w krwi), delikatna i nieprzynosząca w krótkim okresie czasu jakichś widocznych korzyści (dla nieprzekonanych - człowiek odsadził resztę świata dopiero kilka tysięcy lat temu - wraz z odkryciem rolnictwa).

Problem w tym, że człowiek - jako jedyny gatunek w historii Ziemi - opanował sposób na dostarczanie sobie niemal nieograniczonych ilości energii użytecznej biologicnie (czytaj: rolnictwo). Znów człowiek zaburza całkowicie zasady ewolucji, więc na podstawie jednostkowego przykładu ja osobiście nie odważyłbym się na wyciąganie wniosków na przyszłość. Równie dobrze może się mimo wszystko okazać, że jesteśmy tak wyjątkowi, że jednak ewolucja będzie nam sprzyjała. W końcu pierwsza komórka eukariotyczna też była aberracją...

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm, co do pierwszego punktu to bym polemizował - faktem jest że można ukryć wiele niedociągnięć - ale to kosztuje (a sukces finansowy jest w pewnym sensie wyznacznikiem naszej jakości <<kiedyś to było jedzenie, dziś kasa>>), w dodatku człowiek ukrywa te defekty co do których wydaje mu się że są ważne dla drugiej strony  - uważam jednak że oszukiwanie co do rzeczywistej wartości naszych genów to wynalazek niekoniecznie współczesny, więc i ewolucja musiała wyczulić nas na tyle informacji o potencjalnym  partnerze ile tylko się da zebrać (zapach, kształt ciała, wygląd skóry, oczu i wiele innych cech, niekoniecznie sobie uświadamianych).

 

Co do ewolucji to ja rozumiem ją trochę bardziej holistycznie (uważam że drugorzędne znaczenie ma materiał na którym się odbywa), tak więc czy jest to ewolucja w sensie genetycznym czy też w sensie technologicznym to dąży do modyfikacji środowiska w celu zasiedlania nowych obszarów (ewolucja genetyczna robi to samo - komórki naszego ciała dzięki organizacji zmodyfikowały swoje środowisko zewnętrzne tak żeby przypominało warunki pierwotnego oceanu). Myślę że jeśli obecny kierunek ludzkiej ewolucji zostanie utrzymany to niestety ewolucja genetyczna zostanie wyeliminowana (z powodu swoich chemicznych ograniczeń i kosztów) z naszego gatunku. Zastąpi ją coś lepszego. Jakoś mnie to nie przeraża.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znów człowiek zaburza całkowicie zasady ewolucji,

 

Żadne zasady ewolucji zaburzeniu nie uległy. Wciąż mamy do czynienia z genami i środowiskiem, wciąż więc ewolucja działa jak zawsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie powiedziałem, że przestały działać. Zmieniła się tylko płaszczyzna, na której odbieramy potencjalnych partnerów i na jakiej sami udostępniamy się na potrzeby tegoż. Zwróć uwagę, że kiedyś cel ewolucji był bardzo jasny i było nim umożliwienie efektywnego rozmnażania. Dziś mamy choćby antykoncepcję, przez co typowe cele ewolucji pozostają całkowicie niespełnione.

 

 

@Evereth

 

zgadzam się, wiele innych gatunków też na pewno próbuje ukryć słabości. Problem w tym, że ich zdolność wynika z czysto biologicznych właściwości ich organizmów, a my robimy to dzięki powszechnie dostępnym dla naszego gatunku. Znów wszystko stoi na głowie w sposób absolutnie precedensowy z punktu widzenia historii ewolucji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie powiedziałem, że przestały działać. Zmieniła się tylko płaszczyzna, na której odbieramy potencjalnych partnerów i na jakiej sami udostępniamy się na potrzeby tegoż. Zwróć uwagę, że kiedyś cel ewolucji był bardzo jasny i było nim umożliwienie efektywnego rozmnażania. Dziś mamy choćby antykoncepcję, przez co typowe cele ewolucji pozostają całkowicie niespełnione.

 

Mylisz się - istnieją dwie strategie rozmnażania - ilościowa i jakościowa, człowiek od początku preferował tą drugą (długie dzieciństwo, mała liczba potomstwa). Antykoncepcja po prostu uskutecznia jej świadome stosowanie (no i umożliwia seks bez zobowiązań :D)

 

zgadzam się, wiele innych gatunków też na pewno próbuje ukryć słabości. Problem w tym, że ich zdolność wynika z czysto biologicznych właściwości ich organizmów, a my robimy to dzięki powszechnie dostępnym dla naszego gatunku. Znów wszystko stoi na głowie w sposób absolutnie precedensowy z punktu widzenia historii ewolucji.

 

Trochę się powtarzam - dla mnie ma nic dziwnego w tym że wraz z rozwojem inteligencji weszły do użycia nowe środki oszukiwania - ich główny cel nie uległ zmianie, dalej chodzi o znalezienie jak najlepszego dawcy genów. Zresztą gdy istnieją banki spermy to wystarczy mieć tylko odpowiednią ilość gotówki - ale to nie wypacza celu w którym to się robi, chodzi tylko o zapewnienie potomstwu jak najlepszych genów. Dla mnie postawieniem sytuacji na głowie byłby fakt, gdyby większość ludzi którzy odnieśli sukces poddawała się sterylizacji gdyż nie chciałaby zabierać szansy sukcesu genetycznego gorszym od siebie. Wtedy rzeczywiście byłoby to postawienie ewolucji na głowie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ponieważ popierana przez  nas z Szamanem hipoteza ma dużo przeciwników proponuję inną jedynie słuszną:

mózg mamy coraz mniejszy bo facetom zamiast dużych szerokich d...p, podobają się coraz bardziej małe zgrabne p...cie,które mogą rodzić coraz mniejsze główki. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ewolucja, ewolucją, ale dobór naturalny raczej już nas nie obowiązuje. A to chyba był najbardziej radykalny czynnik sterujący tymi procesami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mylisz się - istnieją dwie strategie rozmnażania - ilościowa i jakościowa
Wcale się nie mylę, bo bardzo świadomie użyłem słowa "efektywna", a nie np. "masowa".
Antykoncepcja po prostu uskutecznia jej świadome stosowanie (no i umożliwia seks bez zobowiązań :D)

To też nie do końca. Zwróć uwagę, że w przypadku ludzi coraz częściej jest tak, że rozmnażają się (drogą wpadki) ludzie zwyczajnie głupi, a ci wybitnie inteligentni świadomie unikają ciąży. Znów dobór naturalny zostaje poważnie zaburzony. Swoją drogą, jest to przy okazji zabawne sprzężenie zwrotne ujemne: inteligencja -> antykoncepcja -> wzrost udziału mało inteligentnych w populacji (żeby uprzedzić wszelkie czepialstwo: nie uważam posiadania dziecka za przejaw głupoty czy niskiej inteligencji! choć nieplanowana ciąża jest raczej przejawem niskiego poziomu rozgarnięcia życiowego).

Trochę się powtarzam - dla mnie ma nic dziwnego w tym że wraz z rozwojem inteligencji weszły do użycia nowe środki oszukiwania - ich główny cel nie uległ zmianie, dalej chodzi o znalezienie jak najlepszego dawcy genów.
Znów: bardzo niekoniecznie. Cel może i pozostaje ten sam, ale dzięki metodom oszukiwania istnieją doskonałe metody ukrywania genetycznych defektów.
Zresztą gdy istnieją banki spermy to wystarczy mieć tylko odpowiednią ilość gotówki

Co tylko jest potwierdzeniem, że kasa zaburza dobór na podstawie kryteriów czysto biologicznych. Zwróć uwagę, ilu jest naprawdę paskudnych ludzi, którzy mają po prostu kasę, przez co mogą mieć wszystko i wszystkich.

Dla mnie postawieniem sytuacji na głowie byłby fakt, gdyby większość ludzi którzy odnieśli sukces poddawała się sterylizacji
A nie masz wrażenia, że właśnie do tego dziś dochodzi? Sukces = kariera, a bardzo wielu ludzi nie chce zrobić sobie w karierze przerwy na dziecko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale się zrobiła dyskusja :D. Po kolei:

To też nie do końca. Zwróć uwagę, że w przypadku ludzi coraz częściej jest tak, że rozmnażają się (drogą wpadki) ludzie zwyczajnie głupi, a ci wybitnie inteligentni świadomie unikają ciąży. Znów dobór naturalny zostaje poważnie zaburzony. Swoją drogą, jest to przy okazji zabawne sprzężenie zwrotne ujemne: inteligencja -> antykoncepcja -> wzrost udziału mało inteligentnych w populacji (żeby uprzedzić wszelkie czepialstwo: nie uważam posiadania dziecka za przejaw głupoty czy niskiej inteligencji! choć nieplanowana ciąża jest raczej przejawem niskiego poziomu rozgarnięcia życiowego).

 

Trudno się nie zgodzić - tylko że dziś więcej dzieci automatycznie obniża szanse awansu. Wszystko działa dobrze dopóki działa system wsparcia społecznego. Jeśli zabierzemy tę "otoczkę" to ta inteligentniejsza część populacji (zw. dalej "elitą" ;)) utrzyma swój stan posiadania i zabezpieczenie przed hipotetycznymi "czarnymi czasami". Reszta się stoczy. W zasadzie jest to kontynuacja odwiecznego porządku - elita zawsze jest nieliczna ale to ona kontroluje większość zasobów. Ludzie biedni ich nie kontrolują - idą więc w strategię produkcji na ilość. Ich udział w populacji powiększa się - ale wystarczy zapaść obecnego systemu żeby zobaczyć że tak naprawdę to nic nie znaczą i to zazwyczaj oni ponoszą największe straty (w zasadzie można powiedzieć że ludzie którym się nie powiodło przez dużą liczbę dzieci asekurują przed taką czarną ewentualnością, elita nie musi tak bardzo przykładać do tego wagi - ma wystarczające środki żeby się ochronić)

Znów: bardzo niekoniecznie. Cel może i pozostaje ten sam, ale dzięki metodom oszukiwania istnieją doskonałe metody ukrywania genetycznych defektów.(...) Zwróć uwagę, ilu jest naprawdę paskudnych ludzi, którzy mają po prostu kasę, przez co mogą mieć wszystko i wszystkich.

 

Jak wspominałem nie ma doskonałych metod. Ludzie poprawiają to co wydaje im się szczególnie widoczne. Istnieją znacznie subtelniejsze wyznaczniki jakości genetycznej (symetria twarzy, długość palców). Poza tym ktoś musiałby być rzeczywiście zdesperowany żeby decydować się na związek z powodu rozmiaru biustu (pomijam tzw. efekt trofea). Charakteru raczej nie da się poprawić (tzn. da się ale to wymaga własnej ciężkiej pracy - jej podjęcie samo przez się jest dobrym sygnałem). Co do wredności - dlaczego nie? Jest to że ktoś jest wredny zapewnia mu sukces ewolucyjny to na pewno powiększy znaczenie tej cechy w populacji.

A nie masz wrażenia, że właśnie do tego dziś dochodzi? Sukces = kariera, a bardzo wielu ludzi nie chce zrobić sobie w karierze przerwy na dziecko.

 

Zazwyczaj przesuwają planowane dziecko - rzadko jednak zdarza się przesuwanie poza 34 rok życia (w przypadku kobiet). Kiedyś rodzenie w takim wieku było niebezpieczne, ale dziś medycyna znacznie poszła do przodu. Poza tym w literaturze znany jest fakt że niektóre osobniki rezygnują z własnego sukcesu reprodukcyjnego jeśli ich praca zapewnia lepszy sukces zbliżonym genom (tzn. rodzeństwu).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie też cieszy, że sobie debatujemy i że trzymamy poziom ;)

Istnieją znacznie subtelniejsze wyznaczniki jakości genetycznej (symetria twarzy, długość palców).

Kłania się chirurgia plastyczna. Nawet nie wspomnę o tym, jak bardzo na genetyczną jakość wpływają genetyczne wrodzone wady organów wewnętrznych, które dziś można wyeliminować na poziomie efektu dzięki chirurgii, ale na poziomie genomu pozostają one zakodowane.

Poza tym ktoś musiałby być rzeczywiście zdesperowany żeby decydować się na związek z powodu rozmiaru biustu
Na związek pewnie nie, ale na przygodny seks (niewykluczone, że zakończony wpadką, szczególnie po pijaku) - jak najbardziej.
Zazwyczaj przesuwają planowane dziecko - rzadko jednak zdarza się przesuwanie poza 34 rok życia (w przypadku kobiet)

Tymczasem nie od dziś wiadomo, że ryzyko wszelkich chorób genetycznych dziecka rośnie wraz z wiekiem rodziców. I choć ryzyko to narasta w coraz większym tempie głównie powyżej 35. rż, to mimo wszystko im później, tym gorzej. Tymczasem młodzieńcze wpadki to przeważnie domena właśnie takich średnio rozgarniętych jednostek.

 

Co do reszty, w dużym stopniu się zgadzam :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Udomowienie zwierząt przez ludzi wiąże się z całym szeregiem zmian genetycznych zachodzących w udomawianych gatunkach. Zwierzęta stają się np. mniej agresywne, bardziej przyjazne, mają mniejsze zęby i bardziej miły dla oka, łagodniejszy wygląd. Autorzy najnowszych badań sugerują, że zanim udomowiliśmy zwierzęta... udomowiliśmy samych siebie.
      Ludzie współcześni są mniej agresywni i bardziej skorzy do współpracy, niż nasi przodkowie. Przeszliśmy też, w porównaniu chociażby z neandertalczykami, znaczne zmiany fizyczne. Nasze czaszki są mniejsze, a łuki brwiowe mniej wydatne. To skłoniło naukowców, do zastanowienia się, czy ludzie sami się nie udomowili.
      Biolog molekularny Giuseppe Testa i jego koledzy w Uniwersytetu w Mediolanie postanowili bliżej przyjrzeć się temu zagadnieniu. Przyjrzeli się genowi BAZ1B, który odgrywa ważną rolę w rozwoju komórek grzebienia nerwowego. Większość ludzi posiada dwie kopie tego genu. Jednak u osób cierpiących na zespół Williamsa brakuje jednej z kopii. Skutki tej choroby to m.in. niedobory poznawcze, mniejsza czaszka, „twarz elfa” i niezwykle przyjazne podejście do innych ludzi.
      Naukowcy, chcąc sprawdzić, czy BAZ1B odgrywa jakąś rolę w pojawieniu się takich a nie innych cech wyglądu zewnętrznego u osób z zespołem Williamsa, wyhodowali w laboratorium 11 linii komórek macierzystych grzebienia nerwowego: cztery zostały pobrane od osób chorych na zespół Williamsa, trzy od osób cierpiących na podobne schorzenie, w którym jednak dochodzi do duplikacji a nie delecji genów, a cztery od osób zdrowych. Następnie za pomocą różnych technik naukowcy zwiększali lub zmniejszali aktywność BAZ1B w każdej z linii komórek.
      Zauważyli w ten sposób, że manipulowanie ekspresją tego genu wpływało na setki innych genów odpowiedzialnych za rozwój czaszki i twarzy. Przede wszystkim zaś okazało się, że wyciszenie BAZ1B prowadziło do pojawienia się charakterystycznego wyglądu twarzy u osób z zespołem Williamsa.
      Gdy następnie naukowcy sprawdzili genom neandertalczyków i denisowian pod kątem genów reagujących na zmiany aktywności BAZ1B odkryli, że u człowieka współczesnego występuje cały szereg specyficznych mutacji w tych genach. To wskazuje, że na ich kształt wpłynął dobór naturalny. Jako, że u udomowionych zwierząt również zaobserwowano mutacje wielu z tych genów, co wskazuje, że i H. sapiens przeszedł proces udomowienia.
      To niezwykle imponujące badania, chwali włoskich kolegów Richard Wrangham z Uniwersytetu Harvarda. Potwierdzają one hipotezę o udomowieniu człowieka współczesnego. Uczony dodaje jedna, że w procesie udomowienia zapewne wzięło udział wiele różnych genów, więc nie powinniśmy przeceniać ewolucyjnego znaczenia BAZ1B. Oni skupili się na jednym, bardzo ważnym genie, ale jasnym jest, że działało tutaj wiele genów.
      Z kolei William Tecumseh Fitch III, biolog ewolucyjny z Uniwersytetu Wiedeńskiego, sceptycznie podchodzi do szukania podobieństw pomiędzy udomowieniem zwierząt, a samoudomowieniem się ludzi. Mamy tutaj i podobieństwa i różnice. Poza tym sądzę, że jeden czy kilka genów nie mogą być dobrym modelem dla opisywania działania olbrzymiej liczby genów biorących udział w procesie udomowienia.
      Pozostaje też pytanie, dlaczego ludzie sami mieliby się udomawiać. Wrangham uważa, że gdy wcześni ludzie tworzyli współpracujące ze sobą grupy, pojawiła się presja ewolucyjna, która faworyzowała cechy związane z mniejszą agresją. Po raz pierwszy pojawiła się aktywna selekcja, która działała przeciwko genom promującym agresję, stwierdza uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skany mózgów pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie, którzy mogli paść ofiarami tajemniczego ataku sprzed dwóch lat, ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być powiązane z wykazywanymi przez nich objawami. Badania wykazały, że ich mózgi wyglądają inaczej niż mózgi grupy kontrolnej.
      Jak informuje zespół z University of Pennsylvania u badanych pracowników ambasady stwierdzono średnią mniejszą ilość istoty białej oraz zmiany mikrostrukturalne, które mogą wpływać na przetwarzanie sygnałów dźwiękowych oraz wzrokowych informacji przestrzennych. Autorzy badań mówią jednak, że ich wyniki są niejednoznaczne. Nie odpowiadają bowiem znanym uszkodzeniom mózgu, a objawy widoczne u badanych nie różnią się w zależności od zauważonych nieprawidłowości.
      To unikatowe wyniki, wcześniej takich nie widziałam. Nie wiem, co mogło je spowodować, mówi profesor obrazowania medycznego Ragini Verma.
      Niezależni eksperci zgadzają się, że wyniki badań są niejednoznaczne i że nie wiadomo, czy dyplomaci padli ofiarami jakiego ataku i czy doszło u nich do uszkodzeń mózgu.
      To już kolejne prace, których celem jest określenie stanu zdrowia amerykańskich dyplomatów. Wcześniejsze badania były szeroko krytykowane za liczne błędy.
      Na pewno wiemy, że amerykańscy dyplomaci pracujący na Kubie skarżyli się na dziwne odczucia i dźwięki. Po tym wielu z nich było leczonych z powodu problemów ze snem, zawrotów i bólów głowy, problemów z koncentracją, utrzymaniem równowagi, zaburzeniami wzroku i słuchu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało, a śledztwo prowadzone przez FBI i służby kubańskie nie dało nawet odpowiedzi na pytanie, czy miał miejsce jakiś rodzaj ataku.
      Na potrzeby najnowszych badań porównano ilość istoty białej u chorujących dyplomatów z jej ilością u zdrowych ochotników. U dyplomatów jej ilość wynosiła średnio 542 cm3, u ochotników było to 569 cm3. U dyplomatów znaleziono też dowody na słabszą sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie dźwięków i obrazów.
      Następnie przystąpiono do badań na poziomie mikroskopowym. Gdy dochodzi do uszkodzenia mózgu i ginie komórka nerwowa, uszkodzenie można zmierzyć badając dyfuzję wody. Wraz ze wzrostem liczby uszkodzeń zwiększa się dyfuzja wody, gdyż jest mniej komórek, wewnątrz których się ona znajduje i które organizują jej przepływ w konkretnych kierunkach. Tutaj uzyskane wyniki zaskoczyły naukowców. Okazało się, że dyfuzja wody, zamiast się zwiększyć, zmniejszyła się w części mózgu zwanej robakiem, a frakcjonowana anizotropia, która jest wskaźnikiem integralności włókien istoty białej, zwiększyła się, zamiast się zmniejszyć. Profesor Verma podejrzewa, że te zadziwiające wyniki to skutek spadku zawartości wody w mózgach dyplomatów, jednak podkreśla, że to jedynie domysły.
      Profesor Paul Matthews, ekspert od mózgu z Imperial College London, stwierdza, że zarejestrowane różnice są małe, nie odpowiadają znanym wzorcom uszkodzeń i nie wykazano, że doszło do jakichś zmian przed i po wydarzeniach na Kubie. Uczony podkreśla, że z badań tych nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Podobnego zdania są inni eksperci.
      Tymczasem kanadyjscy dyplomaci, którzy również doświadczyli podobnych objawów, pozwali swój rząd do sądu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badania dwóch skamieniało0ści znalezionych w Grecji w latach 70. XX wieku sugerują, że Homo sapiens opuścił Afrykę co najmniej 50 000 lat wcześniej niż przypuszczano. To już kolejne w ostatnich latach dowody, wskazujące, iż historia naszego gatunku jest inna niż dotychczas sądziliśmy.
      Zbadane obecnie czaszki znaleziono w jaskini Apidima na południowo-zachodnim wybrzeżu Peloponezu. Pierwsza z nich, Apidima 1, to tylna część czaszki. Druga, Apidima 2, to niemal w pełni zachowana czaszka, która uległa silnemu procesowi fosylizacji.
      Po znalezieniu obie czaszki sklasyfikowano jako szczątki neandertalczyków i przestano się nimi interesować. Teraz międzynarodowy zespół naukowy pracujący pod kierunkiem Kateriny Harvati przeprowadził szczegółowe badania, odtworzył wygląd czaszek i dokonał interesującego odkrycia. Uczeni potwierdzili, że Apidima 2 to czaszka neandertalczyka i ocenili jej wiek na około 150 000 lat. Stwierdzili jednak, że Apidima 1 to prawdopodobnie pozostałość po człowieku współczesnym (Homo sapiens), a liczy sobie 210 000 lat.
      Oryginalne teorie naukowe dotyczące ewolucji człowieka mówiły, że H. sapiens pojawił się przed około 200 000 lat w Afryce, a opuścił Czarny Ląd mniej więcej 60 000 lat temu. Teraz jednak wiemy, że obraz ten był znacznie bardziej skomplikowany. Dwa lata temu w Maroko odkryto szczątki Homo sapiens, których wiek oceniono na 315 000 lat, a migracje wewnątrz Afryki były znacznie bardziej intensywne niż sądzono. Inne badania sugerowały, że człowiek współczesny dotarł do Chin może już 120 000 lat temu, do Indonezji trafił przed 73 tysiącami lat, a zasiedlanie Australii rozpoczął 65 000 lat temu. Ponadto badania DNA wykazały, że H. sapiens krzyżował się zarówno z neandertalczykami jak i denisowianami. Na początku 2018 roku donosiliśmy zaś, że naukowcy odkryli w Izraelu szczątki H. sapiens liczące sobie niemal 200 000 lat.
      Obraz ewolucji naszego gatunku dodatkowo komplikuje fakt, że najstarsze szczątki, znalezione w Maroko, nie pochodzą od jednej populacji. Ponadto badania z terenów dzisiejszego Izraela, Syrii, Libanu czy Jordanii sugerują, że pierwsza fala migracji H. sapiens z Afryki została wyparta przez neandertalczyków. Dopiero późniejsza migracja okazała się sukcesem. Wiemy też, że w tym samym czasie w na południu Afryki mieszkał nasz bliski krewny, bardziej prymitywny H. naledi. Zagadkę stanowią też denisowianie oraz prawdopodobne zasiedlenie przez nich Tybetu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Aktywność fizyczna dobrze wpływa na nasze zdrowie. Najnowsze badania sugerują zaś, że ma też ona pozytywny wpływ na pamięć i uczenie się.
      Neurolodzy z Oregon Health & Science University (OHSU) zauważyli, że krótka intensywna aktywność fizyczna u myszy bezpośrednio wpływa na aktywność mózgu, który zwiększa liczbę połączeń pomiędzy neuronami w hipokampie.
      Aktywność fizyczna niewiele kosztuje, nie musisz mieć do tego karty wstępu na salę czy biegać po kilkanaście kilometrów, mówi jeden z autorów badań, doktor Gary Westbrook.
      Już wcześniejsze badania na ludziach i zwierzętach wskazywały, że regularne ćwiczenia pozytywnie wpływają na ogólne zdrowie mózgu. Jednak trudno było oderwać ten wpływ od wpływu na inne organy. Na przykład wiadomo, że ćwiczenia fizyczne wpływają pozytywnie na układ krążenia, co powoduje lepsze natlenienie całego organizmu, w tym mózgu. Nie można było więc wykluczyć, że mamy tutaj do czynienia z wpływem pośrednim.
      My, jako neurolodzy, nie przejmowaliśmy się wpływem ćwiczeń na mięśnie czy serce. Chcieliśmy wiedzieć, czy istnieje bezpośredni związek pomiędzy aktywnością fizyczną a korzyściami dla mózgu, mówi Westbrook.
      Naukowcy zaprojektowali więc badania, w ramach których badali reakcję mózgu myszy na pojedyncze epizody intensywnych ćwiczeń. Mysz, która prowadziła mało aktywny tryb życia, była umieszczana w kołowrotku i w ciągu dwóch godzin przebiegała kilka kilometrów.
      Badania wykazały, że takie epizody – odpowiadające wysiłkowi człowieka, który raz w tygodniu zagra z kolegami w koszykówkę lub przejdzie 4000 kroków – prowadziły do zwiększenia liczby synaps w hipokampie. Szczególną uwagę naukowców zwrócił wpływ ćwiczeń na gen Mtss1L, który dotychczas był zwykle ignorowany.
      Gen Mtss1L koduje proteinę, która ma wpływ na elastyczność ścian komórkowych. Naukowcy odkryli, że gdy gen jest aktywowany wskutek krótkich intensywnych ćwiczeń, pobudza on wzrost kolców dendrytycznych, wypustek pokrywających dendryty neuronów. Wykazano też, że wspomaga to proces uczenia się.
      W następnym etapie badań naukowcy chcą połączyć krótkie intensywne epizody ćwiczeń z epizodami nauki, by lepiej zrozumieć wpływ całego procesu na pamięć i uczenia się.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Cztery godziny po śmierci przywrócono krążenie i aktywność komórkową w mózgu świni.
      Autorzy artykułu z pisma Nature podkreślają, że dokonanie to podważa założenia dotyczące czasowania i nieodwracalnej natury ustania pewnych funkcji mózgowych po śmierci.
      Nietknięty mózg pozyskano z pakowalni mięsa. Podczas badań naukowcy z Uniwersytetu Yale posłużyli się opracowanym przez siebie pulsacyjnym systemem perfuzyjnym i specjalnym roztworem. Jest on akomórkowy, niekoagulujący, echogeniczny i cytoprotekcyjny i ma sprzyjać wyjściu z anoksji, a także ograniczać zespół poreperfuzyjny, zapobiegać obrzękowi i metabolicznie wspierać wymogi energetyczne mózgu.
      Amerykanie podkreślają, że zaobserwowano wiele podstawowych funkcji komórkowych, o których dotąd sądzono, że ustają sekundy-minuty po zakończeniu dopływu tlenu i krwi.
      Nietknięty mózg dużego ssaka wiele godzin po śmierci zachowuje niedocenianą dotąd zdolność do odtworzenia krążenia, a także pewnych molekularnych i komórkowych aktywności - podkreśla prof. Nenad Sestan.
      Badacze dodają jednak, że w świńskim mózgu nie stwierdzono jakichkolwiek rozpoznawalnych globalnych sygnałów elektrycznych, związanych z normalnym funkcjonowaniem mózgu.
      Ani przez moment nie obserwowaliśmy zorganizowanej aktywności elektrycznej, związanej z postrzeganiem czy świadomością. Z klinicznego punktu widzenia nie jest to więc żywy mózg, a mózg aktywny na poziomie komórkowym - dodaje Zvonimir Vrselja.
      Powszechnie uważa się, że śmierć komórkowa mózgu jest szybkim i nieodwracalnym procesem. Podręcznikowo po odcięciu dopływu tlenu i krwi sygnały aktywności elektrycznej i przejawy świadomości zanikają w ciągu sekund, a zapasy energetyczne wyczerpują się na przestrzeni minut. W wyniku pewnych kaskadowych procesów dochodzi zaś do nieodwracalnej degeneracji.
      W laboratorium Sestana naukowcy wielokrotnie zauważyli jednak, że w małych próbkach tkanek, na których pracują, występują sygnały żywotności komórkowej. Co więcej, dzieje się tak nawet wtedy, gdy tkanki pobrano wiele godzin po śmierci.
      Zaintrygowani akademicy pozyskali więc mózgi świń z zakładów mięsnych. Cztery godziny po śmierci zwierzęcia mózg podłączono do systemu BrainEx. Dzięki systemowi udało się zachować cytoarchitekturę tkanek, ograniczyć śmierć komórkową, a także odtworzyć kurczliwość naczyń i działanie gleju.
      Wcześniej mogliśmy badać komórki w dużym ssaczym mózgu tylko w warunkach statycznych bądź dwuwymiarowych, wykorzystując małe próbki tkanek poza ich naturalnym środowiskiem. Po raz pierwszy byliśmy w stanie badać duży mózg w 3 wymiarach, co ułatwia analizowanie złożonych interakcji komórkowych i łączności - cieszy się dr Stefano G. Daniele.
      Na razie nie ma mowy o natychmiastowych zastosowaniach klinicznych, jednak pewnego dnia nowa platforma może np. pomóc w znalezieniu metod ocalenia funkcji mózgowych pacjentów po udarach.
      Amerykanie nie wiedzą, czy ich podejście da się zastosować do mózgu człowieka. W wykorzystanym roztworze nie ma bowiem wielu składowych ludzkiej krwi, np. komórek krwi i odpornościowych, przez co system znacząco odbiega od normalnych warunków życiowych.
      Naukowcy dodają, że dalsze eksperymenty, w których wykorzystywano by ludzkie tkanki lub odtwarzano globalną aktywność elektryczną pośmiertnych tkanek zwierzęcych, należy przeprowadzać z zachowaniem nadzoru etycznego.
      Celem tego badania nigdy nie było odtworzenie świadomości. Naukowcy byli przygotowani do interweniowania anestetykami i obniżenia temperatury, by zatrzymać zorganizowaną aktywność, gdyby takowa się pojawiła - podsumowuje Stephen Latham.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...