Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Wraca indeks stron zakazanych?

Recommended Posts

Jak pamiętamy, premier Tusk obiecał, że rząd wycofa się z pomysłu cenzurowania internetu i wprowadzania rejestru stron dozwolonych. Tymczasem serwis Dziennik.pl donosi, że wiceminister Jacek Kapica wysłał do Macieja Berka (szef centrum legislacyjnego) i Michała Boniego (szef doradców premiera) list, w którym informuje o przygotowywaniu założeń do propozycji przepisów, zgodnie z którymi można będzie blokować witryny WWW. Przepis ma dotyczyć gier urządzanych nielegalnie w Sieci. Decyzja o blokowaniu miałaby być podejmowana przez sąd, a realizacją nakazu zajęłaby się specjalna komórka służby celnej, działająca w porozumieniu z ministrami finansów, sprawiedliwości i infrastruktury.

Jarosław Lipszyc, prezes Fundacji Nowoczesna Polska, który był jednym z uczestników lutowego spotkania kiedy to Donald Tusk obiecał, że rejestru nie będzie, mówi, że ma nadzieję, iż "list Kapicy to wynik braku dobrej komunikacji w rządzie".

Lipszyc chce pod koniec marca zaprosić premiera na kolejne rozmowy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro to tylko e-hazard to nie ma większego problemu, nie płacą u nas podatków to won. A już na pewno jest dużo lepiej niż w poprzedniej wersji (która przez "strony szkodliwe społecznie" pozwalała zablokować wszystko).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Minister Kapica to jedna z najbardziej niekompetentnych osób ze wszystkich ministerstw istniejących w III/IV RP. Polecam lekturę jego odpowiedzi na interpelacje poselskie, są wręcz przerażające.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie raczej dziwi, że zamiast wykorzystać e-hazard, jako źródło dodatkowych dochodów w budżecie, to się go blokuje. A przecież jak ktoś się uprze, to i tak znajdzie sposób na ominięcie blokady. Tylko kasa z podatków już wtedy nie trafi do polskiego budżetu.

 

 

Zastanawia mnie też jak to się ma do krajów UE w których e-hazard jest całkowicie legalny. Polska ma prawo blokować strony internetowe z krajów należących do UE? W ten sposób zdaje się blokowałaby przepływ usług? Nie znam na tyle prawa, ale coś mi się wydaje, że tworzony jest kolejny bubel legislacyjny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciągle jeszcze czekamy na karę w związku z poprzednią ustawą i trybem jej uchwalania. Jak już się jej doczekamy (a to w zasadzie jest pewne) to rząd przejrzy na oczy i kolejnych bubli powinno już nie być. Takich, które uznają Scrabble za grę losową, a Scrabble profesjonalen/turniejowe (z nagrodami pieniężnymi) za hazrd, a więc grę, w którą powinno grac się jedynie w kasynach.

 

A legalizacja e-hazardu to nie dla nas niestety. Trzeba mieć o wiele bardziej sprawną administrację i o wiele bardziej kompetentnych urzędników. Łopatą i kilofem komputera nie zbudujesz :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie raczej dziwi, że zamiast wykorzystać e-hazard, jako źródło dodatkowych dochodów w budżecie, to się go blokuje. A przecież jak ktoś się uprze, to i tak znajdzie sposób na ominięcie blokady. Tylko kasa z podatków już wtedy nie trafi do polskiego budżetu.

 

Przecież tu nie idzie o budżet, rozsądek czy prawo. Tutaj chodzi o propagandową zagrywkę pt. my, PO, wcale nie bierzemy w łapę od branży hazardowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Otóż to, pier* pod publiczkę. Na siłę i na chama, to co, że ze szkodą dla wszystkich. Ale powyższe to nie jedyna atrakcja, Olgierd Rudak zwrócił uwagą na przemycone gdzie indziej zapisy, które mogą być o wiele bardziej niebezpieczne i wprowadzić praktyczną cenzurę tylnymi drzwiami… A dopiero do mieliśmy dzień walki z cenzurą w sieci

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie raczej dziwi, że zamiast wykorzystać e-hazard, jako źródło dodatkowych dochodów w budżecie, to się go blokuje. A przecież jak ktoś się uprze, to i tak znajdzie sposób na ominięcie blokady. Tylko kasa z podatków już wtedy nie trafi do polskiego budżetu.

W jaki sposób? internet to internet, obowiązuje prawo kraju w którym fizycznie stoi serwer (więc na zarejestrowanych za granicą firmach ( te o których tu mowa zwykle są rejestrowane w tzw rajach podatkowych) podatku od hazardu nijak nie wymusimy).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przecież tu nie idzie o budżet, rozsądek czy prawo. Tutaj chodzi o propagandową zagrywkę pt. my, PO, wcale nie bierzemy w łapę od branży hazardowej.

 

Wcale nie twierdzę, że tak nie jest. Po prostu nie mogę się nadziwić głupocie i krótkowzroczności :-)

 

W jaki sposób? internet to internet, obowiązuje prawo kraju w którym fizycznie stoi serwer (więc na zarejestrowanych za granicą firmach ( te o których tu mowa zwykle są rejestrowane w tzw rajach podatkowych) podatku od hazardu nijak nie wymusimy).

 

Ok, ale to nie znaczy, że nie można stworzyć warunków, które pozwalałyby na rozwój takiego rynku w Polsce z pożytkiem dla budżetu. Niestety, zamiast wykorzystać możliwości, całkowicie się je blokuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Iskra
      Dokładnie 50 lat temu, późnym wieczorem 29 października 1969 roku na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles (UCLA) dwóch naukowców prowadziło pozornie nieznaczący eksperyment. Jego konsekwencje ujawniły się dopiero wiele lat później, a skutki pracy profesora Leonarda Kleinrocka i jego studenta Charleya Kline'a odczuwamy do dzisiaj.
      Kleinrock i Kline mieli do rozwiązania poważny problem. Chcieli zmusić dwa oddalone od siebie komputery, by wymieniły informacje. To, co dzisiaj wydaje się oczywistością, przed 50 laty było praktycznie nierozwiązanym problemem technicznym. Nierozwiązanym aż do późnego wieczora 29 października 1969 roku.
      Jeden ze wspomnianych komputerów znajdował się w UCLA, a drugi w oddalonym o 600 kilometrów Stanford Research Institute (SRI) w Menlo Park. Próby nawiązania łączności trwały wiele godzin. Kline próbował zalogować się do komputera w SRI, zdążył w linii poleceń wpisać jedynie  „lo”, gdy jego maszyna uległa awarii. Wymagała ponownego zrestartowania i ustanowienia połączenia. W końcu około godziny 22:30 po wielu nieudanych próbach udało się nawiązać łączność i oba komputery mogły ze sobą „porozmawiać”. Wydaje się jednak, że pierwszą wiadomością wysłaną za pomocą sieci ARPANETu było „lo”.
       

       
      Trudne początki
      Początków ARPANETU możemy szukać w... Związku Radzieckim, a konkretnie w wielkim osiągnięciu, jakim było wystrzelenie Sputnika, pierwszego sztucznego satelity Ziemi. To był dla Amerykanów policzek. Rosjanie pokazali, że pod względem technologicznym nie odstają od Amerykanów. Cztery lata zajęło im nadgonienie nas w technologii bomby atomowej, dziewięć miesięcy gonili nas w dziedzinie bomby wodorowej. Teraz my próbujemy dogonić ich w technice satelitarnej, stwierdził w 1957 roku George Reedy, współpracownik senatora, późniejszego prezydenta, Lyndona Johnsona.
      Po wystrzeleniu Sputnika prezydent Eisenhower powołał do życia Advanced Research Project Agency (ARPA), której zadaniem była koordynacja wojskowych projektów badawczo-rozwojowych. ARPA zajmowała się m.in. badaniami związanymi z przestrzenią kosmiczną. Jednak niedługo później powstała NASA, która miała skupiać się na cywilnych badaniach kosmosu, a programy wojskowe rozdysponowano pomiędzy różne wydziały Pentagonu. ARPA zaś, ku zadowoleniu środowisk naukowych, została przekształcona w agencję zajmującą się wysoce ryzykownymi, bardzo przyszłościowymi badaniami o dużym teoretycznym potencjale. Jednym z takich pól badawczych był czysto teoretyczny sektor nauk komputerowych.
      Kilka lat później, w 1962 roku, dyrektorem Biura Technik Przetwarzania Informacji (IPTO) w ARPA został błyskotliwy naukowiec Joseph Licklider. Już w 1960 roku w artykule „Man-Computer Symbiosis” uczony stwierdzał, że w przyszłości ludzkie mózgi i maszyny obliczeniowe będą bardzo ściśle ze sobą powiązane. Już wtedy zdawał on sobie sprawę, że komputery staną się ważną częścią ludzkiego życia.
      W tych czasach komputery były olbrzymimi, niezwykle drogimi urządzeniami, na które mogły pozwolić sobie jedynie najbogatsze instytucje. Gdy Licklider zaczął pracować dla ARPA szybko zauważył, że aby poradzić sobie z olbrzymimi kosztami związanymi z działaniem centrów zajmujących się badaniami nad komputerami, ARPA musi kupić wyspecjalizowane systemy do podziału czasu. Tego typu systemy pozwalały mniejszym komputerom na jednoczesne łączenie się z wielkim mainframe'em i lepsze wykorzystanie czasu jego procesora. Dzięki nim wielki komputer wykonywać różne zadania zlecane przez wielu operatorów. Zanim takie systemy powstały komputery były siłą rzeczy przypisane do jednego operatora i w czasie, gdy np. wpisywał on ciąg poleceń, moc obliczeniowa maszyny nie była wykorzystywana, co było oczywistym marnowaniem jej zasobów i pieniędzy wydanych na zbudowanie i utrzymanie mainframe’a.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dokładnie przed 50 laty, 29 października 1969 roku, dwaj naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, wykorzystali nowo powstałą, rewolucyjną sieć ARPANET, do przesłania pierwszej wiadomości. Po wielu nieudanych próbach około godziny 22:30 udało się zalogować do komputera w oddalonym o 600 kilometrów Stanford Research Institute.
      Wieloletnia podróż, która rozpoczęła się od... wysłania Sputnika przez Związek Radziecki i trwa do dzisiaj w postaci współczesnego internetu, to fascynująca historia genialnych pomysłów, uporu, porażek i ciężkiej pracy wielu utalentowanych ludzi. Ludzi, wśród których niepoślednią rolę odegrał nasz rodak Paul Baran.
      To, co rozpoczęło się od zimnowojennej rywalizacji atomowych mocarstw, jest obecnie narzędziem, z którego na co dzień korzysta ponad połowa ludzkości. W ciągu pół wieku przeszliśmy od olbrzymich mainframe'ów obsługiwanych z dedykowanych konsol przez niewielką grupę specjalistów, po łączące się z globalną siecią zegarki, lodówki i telewizory, które potrafi obsłużyć dziecko.
      Zapraszamy do zapoznania się z fascynującą historią internetu, jednego z największych wynalazków ludzkości.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie udostępni całe archiwum Alberta Einsteina. Dzięki internetowi będziemy mogli zapoznać się zarówno z listami miłosnymi uczonego, jak i z jego notatkami, które tworzył pracując nad swoimi teoriami.
      Od 2003 roku w sieci dostępnych jest około 900 zdjęć manuskryptów oraz niekompletny spis obejmujący około połowy archiwum. Teraz, dzięki pieniądzom z Polonsky Foundation, która wcześniej pomogła zdigitalizować prace Izaaka Newtona, zapoznamy się z 80 000 dokumentów i innych przedmiotów, które zostawił Einstein.
      Projekt digitalizacji całości archiwów rozpoczęto 19 marca 2012 roku. Uruchomiono witrynę alberteinstein.info, na której można będzie zapoznawać się ze spuścizną fizyka. Obecnie można na niej oglądać 2000 dokumentów, na które składa się 7000 stron.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      BEREC, agenda Unii Europejskiej odpowiedzialna za regulacje na rynku telekomunikacyjnym poinformowała, że w UE powszechnie blokuje się dostęp do internetu. Według BEREC w ramach praktyk zarządzania ruchem najczęściej ogranicza się przepustowość lub blokuje w ogóle protokół P2P oraz telefonię internetową (VoIP). Ta ostatnia jest blokowana przede wszystkim w sieciach telefonii komórkowej i wynika to z zapisów w umowach zwieranych z klientami.
      Badania przeprowadzone przez BEREC pokazują, że około 25% dostawców internetu usprawiedliwia blokowanie czy ograniczanie ruchu względami „bezpieczeństwa i integralności“ sieci. Około 33% stosuje różne techniki zarządzania ruchem, gdyż obok standardowych usług świadczą też usługi wyspecjalizowane, np. oferują obok internetu telewizję czy telefonię.
      Obecnie BEREC prowadzi analizę uzyskanych danych. Zostaną one sprawdzone, skonsolidowane i na ich podstawie powstanie szczegółowy raport, który zostanie przedstawiony w drugim kwartale bieżącego roku.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Coraz częściej mówi się o rezygnacji ze zmian czasu na letni i zimowy. Swoje trzy grosze do toczącej się dyskusji dorzucili psycholodzy z USA i Singapuru. Stwierdzili, że doroczna zmiana czasu na letni i związane z nią skrócenie czasu snu powodują, że podczas pracy ludzie przez dłuższy niż zwykle czas błądzą po witrynach internetowych niezwiązanych z ich zajęciem (ang. cyberfloating).
      W porównaniu do wcześniejszych i późniejszych poniedziałków, w poniedziałek po zmianie czasu na letni ostro wzrasta liczba wyszukiwań dotyczących rozrywki. Zespół prof. D. Lance'a Ferrisa z Penn State analizował 6-letnie dane z Google'a.
      Naukowcy uważają, że w wyniku skrócenia czasu snu (średnio o 40 minut) pracownicy w mniejszym stopniu kontrolują swoje zachowanie i przejawiają silniejszą tendencję do błądzenia po Sieci albo wykorzystują ją do celów osobistych.
      Ferris i inni przeprowadzili także eksperyment laboratoryjny. Ochotnicy mieli wysłuchać nudnego wykładu online. Akademicy monitorowali, jak dobrze spali poprzedniej nocy. Okazało się, że im krócej odpoczywali, tym częściej serfowali po Internecie w czasie, gdy powinni słuchać wykładu. Podobnie działały przerwy w śnie. Każda wyrwana ze snu godzina oznaczała średnio 8,4 min cyberbłądzenia.
      Psycholodzy podkreślają, że choć parę minut wydaje się błahostką, wcale tak nie jest, zważywszy, że aż 1/3 krajów świata stosuje przejście na czas letni. Wynikające ze skoku błądzenia po Internecie straty globalnej produktywności mogą być zawrotne.
×
×
  • Create New...