Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'zadowolenie'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 6 results

  1. Jak dowodzą badania brytyjskich psychologów, pieniądze dają ludziom szczęście, ale tylko wtedy, gdy poprawiają ich pozycję społeczną. Nie cieszy samo bycie kimś dobrze opłacanym. By odczuwać zadowolenie, musimy postrzegać siebie jako zarabiających więcej od przyjaciół i kolegów z pracy. Naukowcy z Uniwersytetu w Warwick i Cardiff University chcieli sprawdzić, czemu przedstawiciele bogatych narodów nie stali się szczęśliwsi w ciągu ostatnich 40 lat, choć przeciętny dochód był coraz wyższy i przez większość czasu odnotowywano wzrost gospodarczy. Nasze studium ujawniło, że indywidualna pozycja w rankingu przychodów najlepiej przepowiadała ogólną satysfakcję z życia, podczas gdy rzeczywisty dochód i średni dochód innych wydawały się nie mieć znaczenia. Zarabianie miliona rocznie nie wystarczy, by cię uszczęśliwić, jeśli masz świadomość, że twoi przyjaciele zarabiają po 2 mln – podsumowuje Chris Boyce, główny autor opracowania, które już wkrótce ukaże się w piśmie Psychological Science. Psycholodzy analizowali zgromadzone w ramach British Household Panel Survey (BHPS) dane dot. zarobków i satysfakcji życiowej z 7 lat. Na początku sprawdzali, jak ma się zadowolenie z życia do zarabianych sum. Wtedy też stwierdzili, że poczucie szczęścia mocno korelowało z pozycją zajmowaną na liście płac – w porównaniu do osób tej samej płci, w tym samym wieku, o identycznym poziomie wykształcenia czy mieszkających w tym samym regionie.
  2. Dostrzeżenie uśmiechu akceptacji zwiększa zadowolenie z ciała u osób nieakceptujących swojego wyglądu. Carolien Martijn i Marlies Vanderlinden z Uniwersytetu w Maastricht udowadniają, że w grę wchodzi zwykłe warunkowanie klasyczne. Przystępując do eksperymentu, Martijn chciała sprawdzić, czy można zwiększyć czyjeś zadowolenie z siebie, ucząc kobiety kojarzyć wygląd ze społeczną akceptacją. Holenderka zebrała grupę 57 pań z prawidłową wagą. Następnie zrobiła im zdjęcie i zbadała satysfakcję czerpaną z wyglądu oraz samoocenę. Ochotniczkom pokazano szereg fotografii, w tym własną, przy czym po każdej demonstrowano jedną z trzech twarzy: uśmiechniętą, neutralną bądź wyrażającą dezaprobatę. W przypadku 26 kobiet po ich własnym zdjęciu zawsze pojawiała się uśmiechnięta fizjonomia (one tego jednak świadomie nie zauważyły), a w przypadku pozostałych 28 twarze demonstrowano losowo. Po zakończeniu tej fazy testu wszystkie panie badano ponownie pod kątem zadowolenia z ciała oraz samooceny. Okazało się, że usatysfakcjonowanie sobą kobiet z pierwszej podgrupy (widzącej wyłącznie uśmiechnięte twarze) wzrosło. Podobnego zjawiska nie zaobserwowano u wolontariuszek oglądających po swoim zdjęciu fizjonomie pojawiające się przypadkowo. Korzystny efekt, jaki widzieliśmy u kobiet z wieloma zastrzeżeniami do wyglądu, wspiera tezę, że zadowolenie z ciała może być połączone ze społeczną aprobatą. Proste pokazywanie tym paniom własnych zdjęć, a następnie uśmiechniętej twarzy – wyrazu aprobaty – znacząco zwiększyło ich satysfakcję z wyglądu i samoocenę. Procedura warunkowania klasycznego powinna być zatem użyteczna w zwiększaniu satysfakcji z obrazu ciała i wagi. Może warto rozszerzyć ten eksperyment o grupę osób z zaburzeniami odżywiania – przekonuje Martijn.
  3. Na późniejszych etapach życia kobiety stają się statystycznie bardziej nieszczęśliwe od mężczyzn, mimo że startują z wyższego poziomu zadowolenia – twierdzą Anke Plagnol z Uniwersytetu w Cambridge oraz Richard Easterlin, ekonomista z Uniwersytetu Południowej Kalifornii (Journal of Happiness Studies). Badacze wykorzystali reprezentatywne dane z kilku dekad. Zależało im na określeniu wpływu zawiedzionych nadziei i niespełnionych marzeń na ogólne poczucie dobrostanu. Amerykanie podkreślają, że oczekiwania dotyczące sukcesu mogą się różnić w pokoleniach wzrastających w innym czasie i warunkach (np. wśród współczesnych 30-latków i osób przeżywających młodość w dobie wielkiego kryzysu). Ponadto dane uzyskiwane w różnych przedziałach czasowych pochodzą najprawdopodobniej z prób o innym "składzie" demograficznym. Podczas analiz kontrolowano kilka czynników, m.in.: pokolenie (przedwojenne, wyż demograficzny, pokolenia X oraz Y itp.), rasę oraz wykształcenie. Okazało się, że we wczesnej dorosłości kobiety są szczęśliwsze od mężczyzn, ale z czasem poziom zadowolenia obu płci się zrównuje, a potem (po 48. roku życia) przewagę zdobywają panowie. Wzorzec ustalony dla ogólnego zadowolenia z życia jest także dostrzegalny w podejściu do dwóch konkretnych dziedzin: finansów i rodziny. Dzieje się tak, gdyż mężczyznom w większym stopniu udaje się zrealizować plany i marzenia. Oczekiwania obu płci odnośnie życia uczuciowego i rodzinnego są bardzo podobne. Aż 9 na 10 osób pragnie szczęśliwego małżeństwa/związku. Dla mężczyzny najsmutniejszy okres przypada między 20. a 30. rokiem życia. Pokrywa się to najczęściej z czasem, gdy jest on samotny. Młodzi mężczyźni są też w większym stopniu niż młode kobiety niezadowoleni ze swoich zarobków. Nie są one gorsze, ale panowie po prostu więcej oczekują i dlatego boleśniej odczuwają rozdźwięk między pragnieniami a rzeczywistością. Po trzydziestce sytuacja mężczyzn wydatnie się poprawia. Po 34. roku życia mężczyzna częściej jest żonaty niż statystyczna kobieta zamężna, a różnica ta z wiekiem tylko się pogłębia. Panowie są bardziej zadowoleni z życia rodzinnego, bo zwyczajnie je mają... Z biegiem lat poprawia się sytuacja finansowa i siła nabywcza mężczyzn. Wtedy zaczynają się angażować w duże inwestycje, które w młodszym wieku pozostawały wyłącznie kwestią marzeń. Chodzi tu np. o domki letniskowe czy nowsze samochody. Easterlin zauważył w ramach wcześniejszych badań, że współczesne pokolenia są mniej zadowolone ze swojego stanu posiadania, mimo że mają więcej niż ich rodzice czy dziadkowie. A oto trzy wymieniane przez Amerykanów przełomowe daty w życiu: 41 lat: wiek, w którym zadowolenie finansowe mężczyzn przewyższa zadowolenie kobiet; 48 lat: wiek, w którym ogólne zadowolenie z życia panów zaczyna być większe niż żeński odpowiednik; 64: przeciętny wiek, w którym satysfakcja z życia rodzinnego mężczyzn zaczyna być większa niż kobiet.
  4. Psycholodzy z University of Virginia i brytyjskiego Uniwersytetu w Plymouth stwierdzili, że nie zawsze szczęśliwe dzieci są najlepszymi uczniami. Gdy konieczne jest zwracanie uwagi na szczegóły, pozytywnie nastrojone maluchy wypadają gorzej od pozostałych (Developmental Science). Naukowcy zorganizowali całą serię eksperymentów. Wzięły w nich udział dzieci w różnym wieku. Dobry bądź zły humor wywoływano za pomocą muzyki (utworów Mozarta lub Mahlera) i krótkich filmów (fragmentów Króla lwa lub Księgi dżungli). Potem małych ochotników proszono o wykonanie zadania. Polegało ono na wyszukaniu prostej figury, np. trójkąta, w większym obrazku, np. domu (test CEFT, Children's Embedded Figures Test). Zarówno w przypadku humoru indukowanego dźwiękami, jak i klipem dzieci smutne i nastrojone neutralnie wypadały lepiej od zadowolonych z życia. Uczucie zadowolenia wskazuje, że wszystko idzie dobrze, co prowadzi do globalnego stylu przetwarzania informacji. Smutek sugeruje, że coś jest nie tak, prowadząc do uruchomienia myślenia skoncentrowanego na detalach, analitycznego – wyjaśnia dr Simone Schnall z Uniwersytetu w Plymouth. Brytyjka podkreśla, iż dobry humor sprawdza się w sytuacjach wymagających kreatywności, przeszkadza zaś, gdy trzeba się skoncentrować na szczegółach.
  5. Ludzie na całym świecie czują się najszczęśliwsi na początku i pod koniec życia. Zależność między błogostanem a wiekiem ma taki sam kształt litery U w każdym zakątku globu. Ekonomiści Andrew Oswald z University of Warwick w Coventry i David Blanchflower z Dartmouth College w Hanowerze przeanalizowali gromadzone przez 35 lat dane 2 mln osób z 80 krajów świata. Badacze kontrolowali wszystkie inne czynniki, które mają wpływ na dobre samopoczucie, m.in. dochody, utratę pracy czy rozwód (Social Science & Medicine). Zgodnie z wyliczeniami naukowców, Amerykanki są najmniej szczęśliwe ok. 40. roku życia, a ich rodacy w wieku 50 lat. W Wielkiej Brytanii kobiety i mężczyźni są najbardziej nieszczęśliwi na tym samym etapie życia: w wieku 44 lat. Skąd w osobach w średnim wieku taki defetyzm i dlaczego najmłodsi i najstarsi są tacy zadowoleni z życia? Oswald i Blanchflower zaproponowali kilka wyjaśnień tego zjawiska. Po pierwsze, sugerują, że w połowie życia ludzie akceptują ostatecznie swoje wady i ograniczenia oraz porzucają nierealistyczne plany. Po drugie, nie można wykluczyć, że optymiści żyją dłużej, podkręcając krzywą na powrót do góry. Po trzecie wreszcie, starsze osoby uczą się doceniać swoje szczęście, widząc, jak odchodzą ich rówieśnicy. To tajemnica. Wydaje się, że przyczyna tkwi w samym człowieku, w czymś, czego nie da się wyjaśnić okolicznościami zewnętrznymi. Jedni ludzie cierpią bardziej niż inni, ale nasze dane pokazują systematyczny efekt. Przydarza się to zarówno mężczyznom, jak i kobietom, osobom samotnym i pozostającym w związku, bogatym i biednym oraz tym posiadającym dzieci i bezdzietnym – opowiada Oswald. Podobną prawidłowość zaobserwowano w krajach rozwiniętych i rozwijających się. Inni specjaliści ds. szczęścia podkreślają, że załamanie połowy życia nie jest nieuniknione. Richard A. Easterlin z Uniwersytetu Południowej Karoliny twierdzi wręcz, że jeśli przy badaniach weźmie się pod uwagę dochody i stan cywilny, środkowy okres życia jest najszczęśliwszy ze wszystkich. Po czterdziestce wielu ludzi stosunkowo dobrze zarabia i ma rodzinę, potem, niestety, zaczyna się to zmieniać na niekorzyść. Easterlin zwraca uwagę na fakt, że wszyscy zastanawiamy się od czasu do czasu, co nas czeka w przyszłości. Najłatwiej to oszacować, biorąc pod uwagę warunki życia w danym momencie. Ponadto różnice kulturowe, a nade wszystko w warunkach życia, sprawiają, że w pewnych rejonach świata osiągnięcie wieku średniego jest powodem do dumy (nie każdy jest przecież na tyle silny, by tego dokonać). Kto ma wobec tego rację: Oswald i Blanchflower czy Easterlin? Zwłaszcza że ci pierwsi utrzymują, że kontrolowali istotne czynniki. Tych, którzy cierpią i są przekonani, że wszystko już za nimi, możemy pocieszyć. Przykry stan mija w 6. dekadzie życia. Jeśli ktoś pozostaje sprawny fizycznie, średnio czuje się wtedy tak samo szczęśliwy jak zdrowy psychicznie dwudziestokilkulatek.
  6. Od dawna uważa się, że satysfakcja z wykonywanej pracy zwiększa wydajność. Nathan Bowling z Wright State University wykazał jednak, że choć zadowolenie i produktywność są ze sobą związane, nie jest to związek przyczynowo-skutkowy (Journal of Vocational Behavior). Moje studium wykazało, że związek przyczynowo-skutkowy między satysfakcją z pracy i wydajnością nie istnieje. Są one powiązane, ponieważ i jedno, i drugie to rezultat określonych cech osobowościowych, takich jak samoocena, stabilność emocjonalna, ekstrawersja oraz sumienność. Wyniki można uznać za miarodajne, gdyż Bowling analizował dane tysięcy pracowników z firm o rozmaitych profilach. Zbierano je przez kilka dziesięcioleci, głównie w USA. Amerykanin dziwił się, że naukowcy poświęcili tak mało czasu na zdemaskowanie pozornej zależności między satysfakcją z pracy a produktywnością. To zwykły przypadek. Współwystępowanie dwóch zjawisk nie oznacza automatycznie, że znajdują się one w związku przyczynowo-skutkowym. Bowling uważa, że udało mu się utorować ścieżkę dla nowych badań dotyczących wydajności w pracy. Programy firmowe ukierunkowane na zwiększenie satysfakcji, aby wpłynąć na wydajność, wydają się zaś nieefektywne. W przyszłości psycholog chce zidentyfikować czynniki tzw. środowiska pracy, które wpływają zarówno na zadowolenie, jak i wydajność.
×
×
  • Create New...