Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'Android'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 102 results

  1. HTC nie wyklucza posiadania własnego systemu operacyjnego. Takie stanowisko może być reakcją na kupno Motoroli przez Google'a. Cher Wang, współzałożycielka i przewodnicząca Rady Nadzorczej HTC, powiedziała w wywiadzie dla Economic Observer of China, że pojawił się pomysł zakupu systemu operacyjnego i jest on dyskutowany. Zastrzegła przy tym, że jej firma nie będzie działała pod wpływem impulsu. Gdy Google kupiło Motorola Mobility stało się jasne, że decyzja ta będzie miała też negatywne strony dla wyszukiwarkowego giganta. Co prawda firma zyskała duże portfolio patentowe, dzięki czemu może bronić się przed pozwami, jednak z drugiej strony stała się konkurentem dla swoich najważniejszych partnerów na rynku smartfonów. HTC to producent popularnych urządzeń, który jednak jest całkowicie zależy od Androida oraz, w znacznie mniejszym zakresie, od Windows Phone. Firma nie posiada, w przeciwieństwie np. do Samsunga, własnego systemu operacyjnego, musi więc współpracować z twórcami takiego oprogramowania. Dotychczas sprzedawała przede wszystkim urządzenia wykorzystujące system Android. Od kiedy jednak Google - przejmując Motorolę - stał się konkurentem HTC na rynku urządzeń, sytuacja tajwańskiej firmy znacząco się zmieniła.
  2. Jeszcze w bieżącym roku będzie można kupić androidowe tablety wykorzystujące czterordzeniowe procesory. Takie zapewnienie padło z ust Jen-Hsun Huanga, dyrektora wykonawczego Nvidii. Jego zdaniem takie urządzenia trafią do sklepów w czasie świąt. Na smartfony z czterodzeniowymi CPU trzeba będzie poczekać do przyszłego roku. Obecnie trzy czwarte tabletów Motoroli, LG i Toshiby korzysta z dwurdzeniowych kości Tegra 2 Nvidii. Nowy procesor, Kal-El, ma charakteryzować się dwukrotnie większą wydajnością podczas surfowania po internecie. Czterordzeniowy procesor może jednak sprawić kłopoty producentom tabletów. Obecnie zdecydowanym liderem na rynku jest iPad Apple'a. Inni producenci ciągle "gonią" iPada, starając się m.in. dotrzymać mu kroku pod względem czasu pracy na pojedynczym ładowaniu baterii. Zastosowanie czterordzeniowego CPU może oznaczać, że tablety staną się mniej atrakcyjne cenowo w porównaniu z ofertą Apple'a oraz zwiększy się ich zapotrzebowanie na energię. Inna sytuacja panuje na rynku smartfonów. Tam urządzenia z Androidem sprzedają się lepiej niż iPhone. Huang nie mówił jednak nic na temat czterordzeniowca Nvidii dla smartfonów, a inni producenci, jak Texas Instruments czy Qualcomm, zapowiadają tego typu układy na przyszły rok.
  3. Research In Motion, kanadyjski producent smartfonów BlackBerry, chce ożywić zainteresowanie swoimi urządzeniamia umożliwiając uruchamianie na nich... aplikacji dla Androida. Trzy osoby, znające plany RIM-a potwierdziły dziennikarzom Bloomberga, że nowa linia smartfonów - QNX - będzie kompatybilna z Androidem. Urządzenia mają trafić do sprzedaży w pierwszej połowie przyszłego roku. Obecnie w Google'owskim Android Market znajduje się ponad 250 000 aplikacji. To sześciokrotnie więcej niż liczba programów dostępna w App World RIM-a. „Możliwość korzystania z aplikacji dla Androida to wielki plus. Jeśli możesz zainstalować te aplikacje i dodatkowo 50 najpopularniejszych programów z App World to rozwiążesz większość problemów trapiących użytkowników BlackBerry" - mówi Steven Li, analityk z toronto. RIM już wcześniej ogłosił, że na tabletach PlayBook będzie można instalować aplikacje dla Androida. Teraz, jak wynika z nieoficjalnych informacji, będzie to również można zrobić na smartfonach.
  4. Popularność Androida ma swoją cenę. Produkt Google'a jest obecnie najczęściej atakowanym mobilnym systemem operacyjnym. W drugim kwartale bieżącego roku spośród 1200 próbek szkodliwego kodu zbadanego przez McAfee, aż 60% została napisana, by atakować Androida. Informacje takie nie są zaskakujące. Od lat jasnym jest, że przestępcy atakują najbardziej popularne oprogramowanie. Analitycy oceniają, że w ubiegłym kwartale sprzedano niemal 52 miliony smartfonów z Androidem, co stanowi aż 48% sprzedaży wszystkich tego typu urządzeń.
  5. Zdaniem części analityków przejęcie przez Google'a Motoroli może okazać się korzystne dla... Microsoftu. Kupując Motorolę Google zaczął bowiem konkurować ze swoimi partnerami. Główni partnerzy Google'a - Samsung i HTC - zostali postawieni w trudnej sytuacji. Sądzimy, że przejęcie nie było dobrze przyjęte w Korei i na Tajwanie. Jeśli Android ma nadal zdobywać rynek, to potrzebne jest mu do tego zainteresowanie HTC i Samsunga. Sądzimy, że obecnie zainteresowanie to może się zmniejszyć - napisał Jamie Townsend, analityk z Town Hall Investment Research. Analitycy zwracają uwagę, że dotychczas, za każdym razem gdy pojawiała się nowa wersja Androida, Google wybierał jednego z producentów telefonów na preferowanego partnera, dawał mu wcześniejszy dostęp do systemu w zamian za użycie w telefonach pełnej gamy usług Google'a. Zarówno Motorola, jak i HTC czy Samsung były w pewnych momentach takimi preferowanymi partnerami. Teraz, jak zauważa Chris Hazelton z The 451 Group, trudno sobie wyobrazić, by HTC lub Samsung otrzymały od Google'a lepszą propozycję niż Motorola. Z kolei Avi Greengart, analityk z Current Analysis, zauważa, że co prawda Google umieściło na swojej stronie wyrazy poparcia ze strony HTC, Samsunga, LG i Sony Ericssona, ale firmy te po prostu nie mogły inaczej postąpić. Powód, dla którego nikt się nie sprzeciwił jest taki, że nie miały wyboru. W krótkim terminie nie mają wyboru. Nie porzucisz nagle Androida, gdy od niego zależą wyniki finansowe za cały rok - pisze Greengart. Cykl rozwojowy telefonów komórkowych trwa mniej więcej rok, zatem w krótkim terminie nic się nie zmieni jeśli chodzi o planowane rynkowe debiuty urządzeń z Androidem. Jednak, jak uważa Hazelton, partnerzy Google'a z pewnością zaczęli już się zastanawiać, czy aby na pewno będą wprowadzali na rynek modele, które dopiero powstają na deskach kreślarskich. Analityk dodaje, że decyzja o przejęciu Motoroli przyczyni się do spowolnienia wzrostu Androida. Tymczasem analityk Forrester Research, John McCarthy, uważa, że wkrótce usłyszymy jak Steve Ballmer i jego firma zaczną zachęcać azjatyckich producentów, by zwrócili uwagę na ofertę Microsoftu, gdyż koncern z Redmond jest jedynym producentem platformy mobilnej, który nie produkuje sprzętu, a zatem nie stanowi dla nich konkurencji. Sądzę, że Samsung jeszcze raz przyjrzy się Androidowi i Windows Phone i zacznie więcej uwagi zwracać na Windows. W pewnym sensie wielkim wygranym jest Microsoft - twierdzi Greengart. RIM, Apple, Google i HP to firmy, które mają własne platformy programowe i sprzętowe. Jedyną firmą oferującą tylko platformę programową został Microsoft. Ma to odniesienie zarówno do rynku smarfonów jak i tabletów. Dla tak istotnych producentów jak HTC, Samsung czy LG zwrócenie większej uwagi na ofertę z Redmond może okazać się najbezpieczniejszym wyjściem. Niewykluczone, że za zakupem Motoroli stała przede wszystkim chęć nabycia odpowiedniego portfolio patentów, które pozwoliłoby na obronę Androida przez pozwami przede wszystkim ze strony Apple'a. Być może Google wkrótce będzie chciał sprzedać wydziały produkcyjne, pozostawiając sobie tylko patenty. Jeśli jednak od początku firma miała taki zamiar, to mogła zdobyć prawa do patentów w znacznie łatwiejszy sposób. Od kilku tygodni można kupić firmę InterDigital z portfolio liczącym ponad 8000 patentów. Ponadto Google mógł walczyć o patenty Nortela, które jego konkurencja kupiła za 4,5 miliarda USD.
  6. Google'owi nie udało się przekonać sędziego amerykańskiej Komisji Handlu Międzynarodowego (ITC), by nie dopuścił do zeznań wynajętego przez Microsoft eksperta. Robert Stevenson będzie mówił o kodzie źródłowym Androida sędziom rozpatrującym spór patentowy pomiędzy Microsoftem a Motorolą. W ubiegłym tygodniu Google oskarżył Microsoft, iż ten złamał zapisy poufnego porozumienia pomiędzy Motorolą, Microsoftem i Google'em. Sędzia prawa administracyjnego nie znalazł w oświadczeniu Google'a żadnych przesłanek potwierdzających, że Google w dobrej wierze chciał porozumieć się z Microsoftem - stwierdził sędzia Theodore Essex. Dodał przy okazji, że wniosek o uniemożliwienie zeznań eksperta mogą stawiać tylko strony sporu, a nie strona trzecia. Google nie przedstawił żadnego dowodu prawnego, który pozwalałby na stwierdzenie, iż strona trzecia ma takie prawo [żądania wykluczenia eksperta - red.]" - oświadczył Essex. Google ma pretensje do Microsoftu, że ten pozwolił Stevensonowi zajrzeć do kodu Androida. Koncern Page i Brina twierdzi, że nie został wcześniej uprzedzony o tym, że ekspert otrzyma dostęp do kodu, w tym do jego części tak poufnych, że nie są one nawet udostępniane partnerom Google'a takim jak Motorola. Florian Muller, autor bloga FOSS Patents, mówi, że Google szczególnie obawia się o wynik sporu pomiędzy Microsoftem a Motorolą. Jeśli śledztwo wykaże, że Motorola, a tak naprawdę wszystkie urządzenia z Androidem, naruszają ważne patenty Microsoftu, to wszyscy partnerzy Google'a będą musieli płacić Microsoftowi za licencje - stwierdza Muller. Motorola nie ma też szczęścia do kontrpozwów przeciwko Microsoftowi. Niektóre z nich zostały odrzucone, więc nie będą rozpatrywane przez sądy, a daty rozpatrywania tych przyjętych są dość odległe. Większość z nich trafi do sądu dopiero w przyszłym roku. W międzyczasie zaś, jeśli Microsoft wygra obecny spór, ITC może zakazać Motoroli importu i sprzedaży na terenie USA urządzeń naruszających prawa koncernu z Redmond.
  7. Jak poinformował na oficjalnym blogu Google'a prezes firmy Larry Page, wyszukiwarkowy gigant kupi Motorola Mobility Inc. Transakcja warta 12,5 miliarda dolarów położy kres niezależności amerykańskiego producenta telefonów komórkowych, a jednocześnie spowoduje, że Google będzie mógł produkować własne smarfony i wzbogaci swoje słabe dotychczas portfolio o bardzo potrzebne firmie patenty. Możliwość produkcji własnych urządzeń niewątpliwie pozwoli Google'owi na lepsze konkurowanie z Apple'em, może jednak budzić niepokój dotychczasowych partnerów firmy - Samsunga, HTC czy LG - którzy wykorzystują platformę Android i staną się konkurentami Google'a. Larry Page zapewnia, że „przejęcie nie zmienia naszej decyzji i Android pozostanie otwartą platformą. Motorola będzie go licencjonowała, a Android pozostanie otwarty. Motorola będzie osobną firmą. Wielu producentów sprzętu ma swój wkład w sukces Androida i zamierzamy nadal z nimi współpracować". HTC już wydało oświadczenie, w którym popiera zakup Motoroli przez Google'a. Po ogłoszeniu transakcji cena akcji Motoroli wzrosła o 56%. Akcje Google'a spadły o około 3%. W obliczu zaostrzającej się walki na rynku urządzeń mobilnych niezwykle ważne jest też przejęcie przez Google'a patentów Motoroli. Dzięki temu koncern będzie mógł się bronić przed pozwami ze strony konkurencji.
  8. Niemiecki sąd wydał wstępny zakaz rozprowadzania na terenie Europy tabletu Galaxy Tab 10.1. Wyrok ten może oznaczać kłopoty dla systemu Android, w który wyposażony jest tablet. Zakaz wydano na wniosek Apple'a. Koncern Jobsa twierdzi, że tablet, a szczególnie interfejs, jest na tyle podobny do wyglądu iPada, iż narusza europejskie przepisy dotyczące kwestii projektowych. Wyrok niemieckiego sądu nie obowiązuje jednie w Holandii, gdyż tam Apple złożyło przeciwko Samsungowi osobny pozew. Niemieckie sądy często stosują zakazy, których celem jest powstrzymanie strony pozwanej przed kontynuowaniem działań będących przedmiotem sporu sądowego. Wydanie zakazu nie oznacza jeszcze, że Samsung przegra cały proces. Jednak do czasu jego zakończenia nie będzie mógł sprzedawać Galaxy Tab 10.1 na terenie UE. To nie przypadek, że najnowsze produkty Samsunga wyglądają jak iPhone'y czy iPady, poczynając od kształtu obudowy poprzez interfejs aż po opakowanie - oświadczyli przedstawiciele Apple'a. Inne spory Apple'a z Samsungiem toczą się przed amerykańską Komisją Handlu Międzynarodowego, sądem w Kalifornii, sądami w Australii, Japonii i Korei Południowej.
  9. Po raz pierwszy od czasu, gdy firma Net Applications prowadzi badania, rynkowe udziały Windows XP spadły poniżej 50%. Obecnie najpopularniejszy system operacyjny świata jest używany przez 49,69% osób. Szybko goni go Windows 7, który jeszcze we wrześniu 2010 roku był używany przez 17,10% internautów, a obecnie należy doń 27,92% rynku. Na trzecim miejscu jest Windows Vista, którego udziały regularnie spadają i wynoszą obecnie 9,27%. Dwoma kolejnymi produktami wśród najpopularniejszych OS-ów są systemy Apple'a - Mac OS X 10.6 (3,78%) oraz iOS (3,01%). Ogólnie do systemów Microsoftu należy 87,60% rynku, system Mac może poszczycić się udziałami rzędu 5,61%, kolejne 3,01% należy do iOS-a. Na czwartym miejscu znajdziemy Javę ME (1,11%), a na piątym Linuksa (0,91%). Kolejne miejsca zajmują Android (0,81%), Symbian (0,37%) i BlackBerry (0,19%).
  10. Urządzenia z systemem Android świetnie się sprzedają, znacznie lepiej niż urządzenia Apple'a. Jednak same dane dotyczące sprzedaży mówią niewiele na temat popularności platformy Google'a. Okazuje się bowiem, że klienci zwracają aż 30-40% niektórych produktów z systemem Google'a na pokładzie. Dla porównania, w samym szczycie afery Antenagate, gdy okazało się, że antena w iPhonie 4 jest wadliwa, klienci zwracali 1,7% zakupionych urządzeń. Duża sprzedaż Androida to, jak się wydaje, wynik braku orientacji i pomyłek. Fakt, że nawet 40% klientów zwraca pewne modele urządzeń z Androidem świadczy o tym, że kupili oni nie to, czego się spodziewali. Pojawiają się anegdotki o ludziach, którzy kupili urządzenie z Androidem kierując się hasłem „Think Different" (hasło reklamowe Apple'a) i zawiedzeni zwrócili urządzenie do sklepu, gdy okazało się, że różni się ono od iPhone'a kolegi.
  11. Google i jego system Android otrzymały poważne ostrzeżenie od jednego z sędziów amerykańskiej Komisji Handlu Międzynarodowego. Przychylił się on bowiem do poglądu Apple'a, że Android narusza patenty należące do firmy Jobsa. Z Androidem w sądzie walczą Oracle, Microsoft i Apple. Koncerny te twierdzą, że system Google'a narusza ich patenty. Oracle i Microsoft stawiają sprawę jasno - producenci smartfonów z Androidem powinni wnosić opłaty licencyjne za wykorzystywaną własność intelektualną. Obecnie Microsoft otrzymuje od HTC 5 dolarów od każdego smartfonu. Nie stanowi to większego problemu dla firmy, jednak przyszłość nie rysuje się tak różowo. Apple pozwał HTC, Samsunga i Motorolę, a Microsoft Motorolę i próbuje nakłonić Samsunga do zakupienia licencji. Pojawiły się pogłoski, że może tutaj chodzić o kwotę aż 15 dolarów od smartfonu. Jeśli to prawda i producenci wykorzystujący Androida będą wnosili tak wysokie opłaty na rzecz Oracle'a i Microsoftu, to kwota 30 USD od urządzenia może oznaczać problemy z osiągnięciem zakładanego zysku. Jednak jeszcze gorszą wiadomością jest fakt, sędzia Carl Charneski, członek sześcioosobowego panelu sędziowskiego Komisji Handlu Międzynarodowego (ITC), we wstępnej opinii uznał, że HTC narusza 2 z 10 patentów Apple'a. Opinia sędziego jest o tyle zaskakująca, iż jeszcze w kwietniu eksperci ITC sugerowali sędziom odrzucenie pozwu Apple'a w całości. Trzeba tutaj zauważyć, że ITC nie decyduje o tym, czy Apple powinno otrzymywać opłaty licencyjne, ale o tym, czy produkt naruszający prawo może być importowany do USA. Uznanie roszczeń Apple'a oznacza, że w ciągu kilku tygodni może zostać wydany zakaz importu smartfonów HTC. Oczywiście HTC może jeszcze starać się o zmianę opinii Komisji. Ponadto Motorola walczy właśnie z Apple'em przed sądem, starając się dowieść, że 12 patentów należących do firmy Jobsa jest nieważnych. Jeśli sąd przychyli się do opinii Motoroli, wówczas decyzja ITC zostanie automatycznie anulowana. O ile jednak Microsoft czy Oracle starają się zebrać opłaty licencyjne i uczynić z nich dodatkowe źródło dochodu, Apple raczej nie będzie skłonne licencjonować swojej własności intelektualnej, co oznacza, że producenci telefonów z Androidem albo będą musieli je zmodyfikować, albo nie będą mogli sprzedawać ich w USA. Oczywiście niewykluczone, że po ewentualnym sukcesie na terenie Stanów Zjednoczonych koncern Jobsa postara się o uzyskanie korzystnych dla siebie rozstrzygnięć także w innych krajach. Jeśli ITC wyda HTC zakaz importu smartfonów, będzie to potężny cios w Androida. Co prawda pozwy dotyczące Samsunga i Motoroli są nieco inne, ale korzystna dla Apple'a decyzja ws. HTC zwiększy szanse firmy Jobsa na wygranie z dwoma pozostałymi największymi partnerami Google'a.
  12. Międzynarodowy zespół naukowców badał mózg człowieka doświadczającego zjawiska doliny niesamowitości. Ludziom, którzy oglądali nagrania wideo 1) androida Repliee Q2, który wzbudzał w nich odrazę/lęk, 2) człowieka oraz 3) robota wyglądającego jak robot, wykonywano funkcjonalny rezonans magnetyczny. Wyniki sugerują, że przyczyną nieprzyjemnych wrażeń w zetknięciu z androidem jest niezgodność pomiędzy wyglądem a ruchami. Ayse Pinar Saygin z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego postanowiła sprawdzić, czy układ postrzegania działania (ang. action perception system, APS) jest bardziej dostrojony do ludzkiego wyglądu czy ruchu. Zbadano 20 osób w wieku od 20 do 36 lat, które nie pracowały z robotami i nie wyjeżdżały do Japonii, gdzie częściej można spotkać roboty i gdzie cieszą się one większą akceptacją społeczną. Ze studium wykluczono też ludzi, którzy mieli przyjaciół lub rodzinę w Kraju Kwitnącej Wiśni. Ochotnikom pokazano 12 filmów z Repliee Q2, która wykonywała codzienne czynności: machała, sięgała po szklankę z wodą lub podnosiła kartkę ze stołu. Wyświetlano także filmy z osobą, na której wyglądzie wzorowano androida. Wykonywała ona te same czynności, co Repliee Q2, podobnie zresztą jak uproszczona wersja androida (pozbawiono ją wierzchniej warstwy, widać było przewody, metalowe łączenia itp.). Pojawiał się więc człowiek wyglądający i poruszający się jak człowiek, robot wyglądający jak człowiek, lecz wykonujący mechaniczne ruchy i robot wyglądający i działający jak robot. Na początku eksperymentu, jeszcze poza skanerem MRI, wolontariuszom pokazano po jednym filmie z każdego scenariusza i powiedziano, kto jest kim. Podczas oglądania androida w obu półkulach rozświetlała się część płata ciemieniowego, która łączy korę wzrokową przetwarzającą ruchy ciała z rejonem kory ruchowej zawierającym neurony lustrzane. Wg naukowców, mózg uaktywniał się, wykrywając niezgodność między ludzkim wyglądem a ruchem w stylu robota. Mózg nie wydaje się nastawiony na zwracanie szczególnej uwagi na sam biologiczny wygląd lub biologiczny ruch. Wydaje się za to, że sprawdza, czy zostają spełnione oczekiwania, czyli czy wygląd i ruch są odpowiednie. Gdy androidy staną się bardziej popularne, niewykluczone, że nasz mózg się do nich przyzwyczai i zestawienie biologiczny wygląd-mechaniczny ruch nie będzie traktowane jako niespójność. Saygin uważa, że badanie mózgowych reakcji potencjalnych odbiorców androida pozwoli w przyszłości zaoszczędzić pieniądze, które w innym razie wydano by na źle odbierane projekty. Obecnie trwają prace nad tańszym od rezonansu magnetycznego EEG. Podczas eksperymentów naukowcy postarają się wskazać istotne elementy zapisu aktywności elektrycznej (m.in. odpowiedniki zwiększonej aktywności płatów ciemieniowych).
  13. Windows Phone 7 zdobył dotychczas tak niewielki odsetek rynku, że Microsoft zarabia na nim kilkukrotnie mniej niż na... systemie Android. Analityk Horace Dediu pokusił się o porównanie korzyści finansowych, jakie koncern z Redmond odnosi z obu systemów operacyjnych. W pierwszym kwartale bieżącego roku do WP7 należało zaledwie 1,6% rynku. Microsoft informuje, że dotychczas sprzedał dwa miliony licencji na ten system operacyjny. Dediu szacuje, że pojedyncza licencja jest sprzedawana w cenie 15 dolarów, co oznacza, że licencje Windows Phone 7 przyniosły koncernowi Ballmera 30 milionów dolarów. Tymczasem koreańska firma HTC płaci Microsoftowi za opatentowane przez koncern technologie, które są wykorzystywane w smartfonach HTC. Dediu twierdzi, że opłata za każde urządzenie wynosi 5 dolarów. Biorąc pod uwagę fakt, że HTC sprzedało już około 30 milionów telefonów z Androidem, koncern z Redmod zyskał 150 milionów USD. System Google'a zapewnia zatem Microsoftowi pięciokrotnie większe przychody niż Windows Phone 7. To jednak nie koniec. Jak donosi Business Insider, Microsoft pozywa innych producentów telefonów z Androidem o naruszenie swojej własności intelektualnej i domaga się opłat licencyjnych w wysokości od 7,5 do 12,5 USD od urządzenia. W marcu 2010 roku Steve Ballmer mówił: W Androidzie nie ma niczego darmowego.
  14. Najnowsze badania przeprowadzone przez firmy Appcelerator i IDG wykazały, że na developerskim rynku dla Androida zapanował zastój. Sytuację szybko wykorzystał Apple. Jeszcze w styczniu spośród 2760 developerów, którzy brali udział w ankietach, aż 87% zadeklarowało, że są zainteresowani pisaniem programów dla smartfonów z systemem Android. Obecnie odsetek ten spadł do 85%, a dla iPhone'ów wynosi on 91%. Większy spadek zanotowano na rynku tabletów. Dzisiaj 77% developerów chce pisać dla tabletów z Androidem (w styczniu było to 80%), a chęć tworzenia oprogramowania dla iPada deklaruje 85% programistów. Spadki nie wydają się duże, jednak dla Google'a to poważne ostrzeżenie. Jeszcze przed trzema miesiącami zanotowano 12-procentowy wzrost zainteresowania developerów tabletami z Androidem. Obecnie rozpoczęły się spadki, które mogą wskazywać na co najmniej zastój. Programistów zapytano też, co zniechęca ich do Androida. Aż 75% wskazywało na fragmentację, która jest ich zdaniem największym problemem tej platformy. Developerzy wspominają też o słabej sprzedaży tabletów z systemem Google'a oraz o istnieniu wielu sklepów z programami. Jednak są też i dobre wiadomości dla Google'a i Apple'a. Aż 62% developerów uważa, że żaden inny rywal nie zyska tak silnej pozycji jak te dwa koncerny, a 46% mówi, że jest zbyt zajętych programowaniem dla Androida oraz iOS-a by skupiać się na kolejnej platformie. To oznacza, że RIM i Microsoft nie będą miały łatwego zadania, by przekonać programistów do siebie.
  15. Amerykańska Armia przed kilkoma miesiącami postanowiła wyposażyć żołnierzy w smartfony, jednak nie mogła zdecydować, czy wybrać system iOS czy Androida. Teraz już wiemy, że wojskowi postawili na Androida. Do rąk żołnierzy trafi oparta na systemie Google'a Joint Battle Command-Platform. Na razie jeszcze nie zdecydowano, czy zostaną użyte smarfony zaprojektowane specjalnie na zamówienie rządowe, czy też Armia zakupi komercyjne urządzenia zamknięte we wzmocnionych obudowach. Tak czy inaczej JBCP ma działać na różnych wersjach Androida. Jeszcze latem bieżącego roku do rąk prywatnych developerów trafi rządowe SDK (narzędzie do rozwoju oprogramowania) o nazwie Mobile/Handheld Computing Environment, które wykorzystywano podczas prac nad JBCP. W rękach Armii pozostanie opracowywany właśnie Mission Command Apps, który będzie zawierał m.in. programy do tworzenia map, narzędzia pozwalające na śledzenie i identyfikację własnych jednostek oraz narzędzie komunikacyjne. Za wyborem Androida przemówił najprawdopodobniej fakt, że iOS działa tylko na sprzęcie Apple'a. Zanim JBCP trafi na pole walki, wojskowi specjaliści będą musieli rozwiązać poważne problemy takie jak bezpieczeństwo samych urządzeń czy zapewnienie łączności w różnych warunkach. Pierwsze wojskowe smartfony mają trafić do rąk użytkowników w 2013 roku.
  16. Okazuje się, że nie tylko iPhone zapisuje w osobnym pliku historyczne dane o lokalizacj telefonu. Robi to też system Android. W ubiegłym tygodniu specjaliści poinformowali, że iPhone, w tajemnicy przed użytkownikiem, zapisuje w specjalnym pliku informacje dotyczące lokalizacji telefonu. Plik ten jest też kopiowany na komputer użytkownika i synchronizowany z plikiem w telefonie. Jako, że zapisane są dane geograficzne oraz czas ich rejestracji, ktoś, kto np. ukradnie takich plik, będzie mógł łatwo sprawdzić, gdzie w danym momencie przebywał użytkownik telefonu. Problem dotyczy systemu operacyjnego iOS4, który trafił na rynek w czerwcu 2010 roku. Oznacza to, że miejsca pobytu niektórych użytkowników można śledzić na 10 miesięcy wstecz. Apple umożliwiło niemal każdemu - zazdrosnej żonie, prywatnemu detektywowi - kto ma dostęp do komputera lub telefonu, dokładnie sprawdzenie, gdzie osoba ta przebywała w danej chwili - mówił Pete Warden, jeden z odkrywców pliku. Teraz szwedzcy badacze odkryli, że podobny plik tworzy Android. Jeden z nich, Magnus Eriksson, mówi, że Android zapisuje lokalizacje i numery identyfikacyjne 50 ostatnich masztów nadawczych GSM oraz ostatnich 200 sieci Wi-Fi w zasięgu których się znajdował. Stare dane są na bieżąco nadpisywane, co różni system Google'a od systemu Apple'a czasem ich przechowywania. Ponadto plik Androida jest trudniej dostępny niż plik z iOS-a. Nie wiadomo, czy dane zbierane przez system trafiają do Google'a czy też nie. Sprawą zainteresowali się już amerykańscy politycy. Senator Al Franken napisał list do Steve'a Jobsa, zwracając uwagę na niebezpieczeństwa związane z przechowywaniem informacji o położeniu użytkowników. Specjaliści mówią, co prawda, że plik najprawdopodobniej nie trafia do Apple'a automatycznie, ale jest doń wysyłany, gdy użytkownik wyrazi zgodę na przesyłanie firmie „informacji diagnostycznych". Ponadto wiadomo, że dane z pliku były wielokrotnie wykorzystywane przez policję. Apple na razie nie udzieliło żadnego komentarza na temat odkrytego pliku i jego roli. Warto jednak zauważyć, że użytkownicy zgadzają się na zbieranie i przetwarzanie takich informacji akceptując licencję uzytkowania iPhone'a. Jako że podobny plik w systemie Google'a został dopiero znaleziony, także wyszukiwarkowy gigant nie ustosunkował się do informacji o jego istnieniu.
  17. Rosnąca popularność smartfonów wywołuje coraz większe obawy o prywatność użytkowników i ich bezpieczeństwo. Grupa uczonych z North Carolina State University opracowała narzędzie, która daje użytkownikom systemu Android większą kontrolę nad tym, co dzieje się z ich telefonem. W dokumencie Taming Information-Stealing Smartphone Applications for Android [PDF] uczeni opisują oprogramowanie, które jest pośrednikiem pomiędzy smartfonem a zainstalowanym na nim aplikacjami. Narzędzie to pozwala użytkownikowi na konfigurowanie zezwoleń dla każdej aplikacji tak, by miała ona tylko i wyłącznie taki dostęp do prywatnych informacji użytkownika, na jaki ten wyraził zgodę. Ponadto użytkownik ma też możliwość dostarczenia aplikacjom nieprawdziwych informacji na temat np. swojej lokalizacji. Niestety, narzędzia stworzonego na NCSU nie znajdziemy w Android Market, gdyż jest to jedynie prototyp badawczy. TISSA pozwala na bardzo precyzyjne ustalenie, danych do jakich ma dostęp konkretna aplikacja. Gdy jakiś program poprosi o dostęp do danych, użytkownik będzie mógł zdecydować, czy może go uzyskać, czy ma korzystać z danych fałszywych, z takich, z których usunięto wszelkie informacje osobiste, czy też w ogóle nie może korzystać z żadnych informacji. TISSA zostało przetestowana na telefonie Nexus One z aplikacjami, o których wiadomo, że udostępniają na zewnątrz dane użytkownika. Jego twórcy twierdzą, że bardzo dobrze się sprawdziło.
  18. Google broni swojego wizerunku firmy wspierającej open source. W ubiegłym tygodniu pod adresem koncernu posypały się słowa krytyki po tym, gdy jego przedstawiciele stwierdzili, iż producenci telefonów komórkowych, chcący wprowadzać zmiany do systemu Android, muszą uzyskać zgodę Andy'ego Rubina, odpowiedzialnego za systemy mobilne. Google zapewnia, że nie ma zamiaru ograniczać otwartości Androida, ale próbuje nie dopuścić do zbytniej fragmentacji platformy. Na firmowym blogu Rubin pisze: od Androida 1.0 podejmujemy wysiłki mające na celu zapobieganie fragmentacji. Naszym priorytetem jest zapewnienie użytkownikom jak najlepszego produktu, a developerom - spójnej platformy. Wszyscy członkowie-założyciele Open Handset Alliance zgodzili się już w 2007 roku nie doprowadzać do fragmentacji Androida. Nasze stanowisko pozostaje niezmienione: nie ma żadnych ograniczeń dotyczących zmian w interfejsie użytkownika. Nie ma i nigdy nie było żadnych planów standaryzowania platformy pod konkretną architekturę chipsetu. Oliwy do ognia krytyki dolał fakt, że Google nie udostępniło kodu źródłowego Androida 3.0 (Honeycomb). Koncern tłumaczy, że system, który powstał przede wszystkim z myślą o tabletach, nie jest jeszcze gotowy, a jego kod zostanie udostępniony gdy wszystko będzie zapięte na ostatni guzik.
  19. Ograniczenie przez Google'a dostępu do wersji Honeycomb Androida wywołało spore poruszenie w świecie IT. Nawet analitycy specjalizujący się w rynku systemów operacyjnych i urządzeń mobilnych wyrażają różne opinie na ten temat, jednak wszyscy zgadzają się z tym, że decyzja Google'a oznacza spore zmiany na rynku. Możliwość dowolnych zmian w systemie i tworzenia nań dowolnych programów była powiewem świeżości, jednak wiązała się też ze sporymi problemami. Doprowadziła do sporej fragmentacji platformy i pojawienia się olbrzymiej ilości marnego oprogramowania, narażającego użytkowników na problemy. Dlatego też Google chce sprawować ściślejszą kontrolę nad Androidem. Al-Hilwa, analityk z IDC, stwierdził, że w krótkim terminie decyzja Google'a potwierdza opinię, że mamy do czynienia z problemem jakości w portfolio aplikacji Androida. To efekt swobodnego podejścia do akceptowania aplikacji, co odbiło się na prywatności i bezpieczeństwie użytkowników oraz wygodzie obługi oprogramowania. Analityk zauważa, że problemy z jakością oraz pogarszająca się opinia o platformie z czasem odbiłyby się na jej dochodowości. Dodaje przy tym, że o ile obecnie partnerom Google'a działania podjęte przez koncern mogą się nie podobać, to w przyszłości je docenią. Ściślejsza kontrola powinna poprawić jakość Android Marketplace, co pozwoli na lepsze konkurowanie App Store i utrudni życie wchodzącym na rynek podobnym sklepom Microsoftu, HP czy RIM-a. Z kolei Rob Enderle z Enderle Group mówi: Wartość propozycji Google'a polegała na tym, że umożliwiała ona developerom swobodniejszą pracę nad aplikacjami niż w przypadku środowiska Microsoftu i pozwalała im lepiej odróżniać się od siebie. Jednak Google stwierdziło, że to prowadzi do pojawienia się śmieci na rynku. Teraz chcą to ściślej kontrolować. Jednak, zdaniem Enderlego, taka strategia się nie sprawdzi. Zamiast pomyśleć jak poprawić swój model, by lepiej działał, oni go zabijają, bo nie chcą ściślej współpracować z producentami OEM - mówi analityk. I dodaje: W efekcie Google, po tym jak nie udało się mu odróżnić od Microsoftu, stara się pokonać w Microsoft w jego własnej grze. To się nigdy nie udaje, co wymusi na nich przyjęcie modelu coraz bliższego modelowi Apple'a. Tymczasem R Wang z Constellation Research uważa, że na rynku będzie wiele modeli. Otwarte Google i zamknięty Apple. To z kolei wymusza na Microsofcie określenie, jak ma wyglądać model pośredni. Obecnie pewne jest jedno - decyzja Google'a wpłynie na cały rynek. A w jaki sposób, przekonamy się za jakiś czas.
  20. Analitycy firmy IDC twierdzą, że do roku 2015 system Windows Phone będzie... drugim graczem na rynku smartfonów. Ich zdaniem ma on wyprzedzić iOS Apple'a. Aż do pojawienia się Windows Phone 7 Microsoft ciągle tracił udziały w rynku, podczas gdy inni gracze je powiększali dostarczając użytkownikowi nowych rozwiązań. Nowy sojusz [z Nokią - red.] łączy możliwości sprzętu Nokii oraz platformę Windows Phone. Uważamy, że pierwsze urządzenia będące wynikiem podpisanej umowy pojawią się na rynku w 2012 roku. Do roku 2015 Windows Phone będzie drugim, po Androidzie, najpopularniejszym systemem operacyjnym - stwierdził Ramon Llamas, starszy analityk w wydziale Mobile Devices Technology and Trends. Z prognoz IDC wynika, że do roku 2015 Android wejdzie w posiadanie 45,4% rynku smarfonów, a do Microsoftu będzie należało 20,9%. Udziały iOS-a mają wynosić 15,3%, czyli... nieco mniej niż obecnie (15,7%). Na czwartym miejscu uplasuje się BlackBerry z 13,7%. W tym czasie udziały Symbiana spadną do 0,2%, a wszyscy pozostali producenci systemów mobilnych podzielą się pozostałymi 4,5%. IDC uważa też, że w bieżącym roku rynek smartfonów będzie rósł czterokrotnie szybciej niż cały rynek telefonów komórkowych.
  21. Microsoft, pozywając do sądu firmę Barnes & Noble, nie ma raczej zamiaru zniszczyć Androida. Koncern chce zarobić pieniądze na licencjach sprzedawanych odnoszącemu sukces konkurentowi. Jednak pozew Microsoftu to jeden z aż 37 spraw sądowych związanych z Androidem. Florian Mueller, działacz na rzecz open source i obserwator rynku patentów wyjaśnia, dlaczego jest ich tak wiele. To połączenie aroganckiego i lekkomyślnego podejścia Google'a do własności intelektualnej innych firm, ich gierek, za które płacą partnerzy koncernu oraz słabości portfolio patentów Google'a. Portfolio to jest niewielkie i niewystarczająco zdywersyfikowane, przez co problemów Androida nie można rozwiązać za pomocą umów o wzajemnym licencjonowaniu patentów - mówi Mueller. Spory patentowe zwykle toczone są przez nieduże firmy oskarżające wielkie koncerny. W przypadku Androida jest inaczej. Tutaj w spory zaangażowane są najwięksi gracze na rynku - Google, Apple, Microsoft, Motorola i Oracle. Gdyby Microsoft pozwał Google'a moglibyśmy stwierdzić, że koncernowi z Redmond zależy na zniszczeniu Androida. Tymczasem pozew został skierowany przeciwko producentowi urządzenia, ponieważ to właśnie tam doszło do implementacji, która ma naruszać własność Microsoftu i w związku z tym można się domagać opłat licencyjnych. W przemyśle IT to właśnie producenci urządzenia są tym ogniwem w całym łańcuchu, w którym załatwia się sprawy dotyczące własności intelektualnej firm trzecich. Android narusza cały szereg patentów Microsoftu i firmy dostarczające urządzenia muszą przestrzegać naszych praw do własności intelektualnej - mówi rzecznik prasowy Microsoftu. Tak więc pozwy kierowane są tam, gdzie powstaje szkoda ekonomiczna, przed którą w zamierzeniach mają chronić patenty. Oczywiście Microsoft, występując w obronie swojej własności, broni jednocześnie swojego modelu biznesowego. Jest bowiem jedyną firmą, która licencjonuje system operacyjny dla urządzeń mobilnych. Inni producenci albo udostępniają go bezpłatnie albo umieszczają tylko we własnych urządzeniach.
  22. Microsoft pozwał do sądu kolejną firmę oferującą sprzęt z systemem Android. Tym razem jest to Barnes & Noble, twórca czytnika e-booków Nook. Koncern z Redmond twierdzi, że w czytniku naruszono szereg patentów istotnych z punktu widzenia doświadczeń użytkownika. W tej samej sprawie pozwane są też Foxconn International Holdings oraz Invetec Corporation. Platforma Android narusza wiele patentów Microsoftu, a firmy wytwarzające oraz dostarczające urządzenia z Androidem muszą przestrzegać naszych praw własności intelektualnej - powiedział Horacio Gutierrez, odpowiedzialny w Microsofcie za licencje i własność intelektualną. Przedstawiciele Microsoftu informują, że od dłuższego już czasu informowali Barnes & Noble o naruszaniu prawa przez ich urządzenia i próbowali zawrzeć z nimi umowę o zakupie licencji na wykorzystywane technologie. W związku z odmową, Microsoft zdecydował się na złożenie odpowiednich skarg do Komisji Handlu Międzynarodowego oraz w Sądzie Okręgowym dla Zachodniego Dystryktu Waszyngtonu. Przedstawiciele Barnes & Noble odmówili komentarza, natomiast Microsoft został zaatakowany przez Google'a. Wysuwanie takich roszczeń dotyczących patentów na oprogramowanie zagraża innowacyjności. Mimo że nie jesteśmy stroną w sporze, twardo stoimy za Androidem i naszymi partnerami, którzy pomagają go nam rozwijać - stwierdzili przedstawiciele wyszukiwarkowego koncernu. Sporne patenty noszą numery 5,778,372; 6,339,780; 5,889,522; 6,891,551 oraz 6,957,233. Microsoft jest posiadaczem jednego z największych portfolio patentów w przemyśle IT. Firma bardzo rzadko występuje do sądu w obronie swoich praw patentowych - obecny pozew jest dopiero siódmym w jej historii - jednak ostatnio wyraźnie uaktywniła się na tym polu. Przed dwoma laty koncern pozwał firmę TomTom, w maju ubiegłego roku o pozwie dowiedziała się Salesforce, a przed pięcioma miesiącami o Microsoft oskarżył Motorolę o naruszanie w Androidzie jego patentów. Nieco wcześniej koncern wystąpił też z pozwem przeciwko HTC, jednak tutaj spór zakończył się ugodą i wykupieniem przez HTC licencji. Jeśli Microsoft wygra którąś ze spraw wytoczonych producentom Androida, może to być poważny cios dla tej platformy. Google, w przeciwieństwie do Microsoftu, nie gwarantuje swoim partnerom, że w razie pozwu zastąpi ich w sądzie. Być może zabranie przez Google'a głosu w tej sprawie to zapowiedź zmiany taktyki.
  23. Po pierwszych gorączkowych komentarzach dotyczących umowy pomiędzy Nokią a Microsoftem, specjaliści zasiedli do szczegółowego analizowania informacji na ten temat. Tymczasem prezes Nokii zdradza jej kolejne szczegóły. Okazuje się, że Microsoft nie był jedyną firmą, która prowadziła rozmowy z Nokią. Także Google starał się, by Finowie korzystali właśnie z jego systemu operacyjnego - Androida. Jednak szefostwo Nokii doszło do wniosku, że umowa z Google'em praktycznie niczego firmie nie daje. Byłaby ona po prostu jeszcze jednym producentem telefonów korzystającym z Androida, a koncern Page'a i Brina nic szczególnego nie proponował. Tymczasem, jak zdradził Elop, na samej umowie z Microsoftem Nokia zyska miliardy dolarów. Co prawda będzie płaciła koncernowi z Redmond za wykorzystywanie jego systemu, jednak na ten cel pieniądze można będzie zaoszczędzić rezygnując powoli z rozwoju przestarzałego Symbiana. Z kolei Microsoft zapłaci Nokii za rozwijanie telefonów dla Windows Phone 7, za ich reklamę oraz poniesie wiele innych kosztów. Jak stwierdził Elop, w sumie Nokia na samych opłatach od Microsoftu zyska miliardy dolarów. Jednocześnie fińska firma zyskała prawo do zmiany dosłownie każdego elementu w WP7. To wyjątkowy przywilej, jakiego nie otrzymał od Microsoftu żaden inny producent telefonów komórkowych. Koncern z Redmond, nauczony złymi doświadczeniami z Windows Mobile, gdzie dał producentom prawo do daleko idących zmian, które często niekorzystnie odbijały się na systemie, nie pozwalał dotychczas producentom komórek na dowolne zmienianie WP7. Nokia będzie miała olbrzymi wpływ na rozwój Windows Phone 7. Będzie on znacznie większy, niż wpływ jakiegokolwiek producenta telefonów komórkowych na rozwój Androida. Niewykluczone, że to właśnie przesądziło o decyzji Nokii. Firma nie będzie już rozwijała samodzielnie własnego systemu operacyjnego, ale będzie decydowała o rozwoju systemu obecnego na jej smartfonach w znacznie większym stopniu, niż Samsung czy HTC mogą decydować o rozwoju Androida. Elopa zapytano też czy jest koniem trojańskim Microsoftu. Prezes Nokii zapewnił, że nie i poinformował, że o przyjęciu propozycji koncernu z Redmond zadecydował jednogłośnie cały zarząd.
  24. Prezes HP, Leo Apotheker zapowiedział, że od przyszłego roku wszystkie pecety sprzedawane przez tę firmę będą wyposażone w system webOS. Będzie on instalowany obok Windows. Wbrew pozorom webOS nie ma konkurować na pecetach z systemem Microsoftu. Instalując swój OS na olbrzymiej liczbie komputerów HP chce zachęcić deweloperów do tworzenia oprogramowania dla tego systemu. To z kolei ma pozwolić webOS-owi nawiązać walkę na rynku urządzeń mobilnych z systemami Apple'a i Google'a. Liczba dostępnego oprogramowania dla systemu webOS to pięta achillesowa HP. Developerzy stworzyli dotychczas jedynie 6000 aplikacji dla webOS, podczas gdy dla iOS istnieje 350 000 programów, w Android Market znajduje się 250 000 aplikacji. Nawet liczący sobie zaledwie kilka miesięcy Windows Phone 7 może pochwalić się większą liczbą aplikacji niż istniejący na rynku od dwóch lat webOS.
  25. Ostatnio Google usunął z Android Market kilkadziesiąt aplikacji zawierających szkodliwe oprogramowanie. Teraz koncern ma zamiar zdalnie skasować je ze smartfonów użytkowników, którzy zdążyli aplikacje te pobrać. Szkodliwe programy zagrażają użytkownikom Androida w wersjach wcześniejszych od 2.2.2. Zostały one pobrane na około 260 000 urządzeń. Google zapowiada, że użyje specjalnej funkcji w systemie, która pozwala firmie na zdalne usunięcie programów z urządzeń użytkowników oraz zainstaluje poprawki, których zadaniem jest naprawienie wyrządzonych szkód. Wspomniane aplikacje zawierające szkodliwy kod to pirackie wersje legalnych programów, które zostały zainfekowane trojanem DroidDream. Pozwala on na kradzież informacji o urządzeniu i użytkowniku oraz umożliwia zainstalowanie kolejnego złośliwego oprogramowania.
×
×
  • Create New...