-
Liczba zawartości
3642 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
57
Zawartość dodana przez wilk
-
Chodzi o funkcjonowanie przeglądarki artykułów na stronie głównej, a nie o przeszukiwanie forum.
-
To prawda, ale w przypadku "komórki" nie da się tego uzyskać, chyba że by wyszukiwało osobno w kategoriach technologia albo biologia/medycyna. Tylko, że tutaj (może to z racji na slash...) zupełnie źle potraktowało tag, bo jeśli klikniesz tagi w nagłówku, to znajduje jedynie ten artykuł.
-
A ja chciałbym ponarzekać na błędnie funkcjonujące wiązanie tematów dla funkcji "Inne wiadomości na ten temat:". Zaglądam właśnie na artykuł http://kopalniawiedzy.pl/kometa-Lulin-C-2007-N3-6776.html a w powiązanych pojawia się (problem zapewne tkwi w wyszukiwaniu dla tagu "C/2007 N3" - "2007" pojawia się w tagach tychże artykułów)): Co trzecia rozmowa na podsłuchu 13.08.2007 Rozpoczynają się targi Computex 2007 05.06.2007 Blogi pod ochroną prawa 10.05.2007 Płyty główne z chipsetem Bearlake 14.03.2007 Office 2007 za 5% ceny 08.03.2007
-
Rozumiem, przepraszam Cię zatem WhizzKid, że nadwyrężyłem Twoje odczucia religijne. Nie było to celowe, zupełnie. Zresztą pomijając tę niefortunną wpadkę, wydaje mi się, o ile wcześniej użyłem tego imienia, że pisałem je chyba zawsze wielką literą, więc jest to raczej odosobnione pogwałcenie. Co więcej, jednocześnie z tego miejsca chciałbym przeprosić wszystkie inteligentne i rozumne byty, które wyewoluowały w całym Wszechświecie, i które wierzą w Jezusa Zbawiciela, Męczennika i Syna Bożego oraz Jedynego Boga Stwórcę, a także mają dziesięć przykazań i równie klarowną historię powstania, za moją niefortunną pomyłkę. Nie twierdzę, że w wyniku wojen na tle religijnym zginęło akurat najwięcej osób (chociaż łącznie może tak wyjść), ale że za ich plecami stoi głęboko zakorzeniona ideologia napędzająca tę machinę. Izrael-Palestyna, przecież tam dochodzi do jednego z najbardziej typowych starć islamu z judaizmem plus pewna domieszka etniczności i terytorializmu. Inny przykład masz w Irlandii Północnej, gdzie strzelają do siebie wyznawcy odłamów tego samego chrześcijaństwa - protestanci i katolicy (podobnie jak wcześniejsze o parę wieków starcia hugenotów i katolików). Natomiast konflikt Indie-Chiny-Pakistan o m.in. Kaszmir ma podłoże terytorialne i wynikające z tego też etniczne. Z najbardziej agresywnych wyznań śmiało można wyłonić islam, dla którego nie ważne jakim jesteś innowiercą. Jest to szczególnie wielkie wyzwanie dla ateistów (a nawet i chrześcijan) w Indiach. Jeśli wracasz do historii, to nie zapomnij też o Świętej Lidze, Konkwiście i innych wielowiekowych starciach. Palenie czarownic może i nie było (aż tak) liczne, ale było przykładem polowania, bestialstwa i fanatyzmu. Wojny etniczne - tak, ale to nie jest wojna "moja religia-ateiści" lub "ateiści-jakieś wyznanie", tylko nienawiść rasowa lub nacjonalistyczna.
-
Ok, w języku polskim też. Ma mi z tego powodu zrobić się przykro? Ja pisałem o zachowaniu księży, a nie Twoich/moich kolegów. Zresztą to oczywiste, że dla Ciebie to abstrakcja, w końcu jesteś wyznawcą i uczęszczałeś na te zajęcia i chodzisz do kościoła, dla Ciebie było to normalne. Zmuszanie płynęło z tego, że te "lekcje" odbywały się w środku godzin lekcyjnych. To powodowało, że były przymusowe okienka, a nauczyciele czepiali się zawsze za szwędanie się po korytarzu (świetlica nie zawsze była czynna, a jeśli już, to w określonych godzinach). Był nawet pomysł dyrekcji, by nawet jeśli masz gdzieś te zajęcia, to chodzić na nie i siedzieć tam po prostu. Samo wliczanie oceny z religii do średniej też jest nakłanianiem na chodzenie na takie zajęcia, bo daje dodatkową przewagę. Ale nie dawaj proszę kontrargumentu z etyką, bo ze statystyk wynika, że w Polsce jest za mało wykwalifikowanych nauczycieli etyki. Wiesz co się w wyniku tego dzieje? Księża zapisują się na studia podyplomowe. Kpina. Patrzysz krótkowzrocznie jeśli nie widzisz zmuszania i indoktrynacji. Mały dzieciak idący do szkoły nie do końca rozumie czym jest religia. Rodzice go zapisują. Tyle, że decyzja ta rzutuje już na całe jego życie. Przymusem jest także sama ocena z tego przedmiotu. Nietrafnie czepiasz się słówek. Tam nie ma żadnej obrazy (nie wspominając o Twojej w pierwszym cytacie). Pomijam już to, że poza wartością filozoficzną i historyczną, te słowa nie niosą dla mnie żadnej innej. Zauważyłem, że wielu katolików ma jakieś paranoje prześladowcze na punkcie religii. Cokolwiek się wypowie o religii, to szukają od razu krytykowania religii, nieroztropnych lub nagannych postaw, bluźnierstwa. Ja tam nie wymagam od nikogo, by pisał zaimki osobowe wielką literą. Ale ok, pisz i Ty zatem od dziś "Ateizm" wielką literą. Ja na szczęście miałem filozofię na studiach i bardzo ciepło wspominam te zajęcia. A skoro posyłają dzieciaki do kościoła/cerkwi, to niech tam odbywają się te zajęcia, a nie w świeckiej szkole, proste. Poza tym jeszcze raz mówię, małe dziecko dopiero uczy się tej religii w szkole, jest to zwyczajna indoktrynacja. Wśród dzieci nie ma wyznawców, nikt nie rodzi się z wiedzą o fizyce kwantowej, a tym bardziej z wiedzą o religii. Wszyscy rodzimy się bez wiedzy o bogu i dopiero później wybieramy drogę sami lub wmuszana jest w nas wiara i wyznanie. Stąd powinna być szansa wybrania tej drogi dla każdego, to jest wolność wyboru i wyznania. Jeśli kontrargumentem w obliczu dyskusji o zasadności religii jest dla Ciebie stalinizm/hitleryzm lub nihilizm, to nie mamy jednak o czym rozmawiać. Jak mogło zapobiec skoro to nie była wojna religijna, a zwyczajny biznes. Jakoś religia także nie zapobiegła jej wybuchowi, nie mówiąc już o tych wszystkich obecnych konfliktach religijnych. Naprawdę nie widzisz, że większość konfliktów na tle religijnym odbywa się między wyznawcami różnych religii, a nie przeciwko ateistom? Coś tu nie gra jednak. :>
-
Ach, zrozumiałem, że ja piszę zbyt agresywnie. Za "militaryzmem" ateistycznym, a tym bardziej za brakiem poszanowania i ja nie przepadam. Ale to tyczy się oczywiście obu stron. Mimo tego bierność nie jest pozytywną postawą. Tezy są w naukach ścisłych. Jako argumenty masz chociażby wspomniane wcześniej RM i samo zachowanie tych posłów. Z innych rzeczy masz przymusowy, wbrew naszej woli, chrzest oraz bierzmowanie, na które dzieciaki (wciąż jeszcze mało ogarnięte w świecie) decydują się, bo to fajowa impreza i można dostać rower/komputer/czy czym tam są jeszcze przekupywane. Bycie ateistą albo co gorsza antyklerykalnym jest czasem niczym jakieś piętno. Czasem łatwiej być wyznawcą szatana, ale nie ateistą. Na szczęście ludzie mając szersze kontakty i styczność z innymi coraz bardziej zaczynają się poszerzać swoje horyzonty. Z niektórego doświadczanego fanatyzmu bierze się typowe założenie, że każdy jest katolikiem i się nim urodził (coś w stylu ankiety - wyznanie: [ ] katolik [ ] inne), że "musisz w coś wierzyć, jak to nie wierzysz w jezuska?", opinie w stylu "wszyscy chodzą na religię, a "Kowalski" nie?!", czy obgadywanie przez księdza na zajęciach tych, co na nią nie uczęszczają i jacy to są źli, tych co ubierają się dość odmiennie; piętnowanie na tych lekcjach poglądów innych niż "jedyne słuszne". Pamiętaj, że fanatyzm to nie tylko faceci w białych kapturach, ale ogólnie ślepa wiara, bo "nasza racja jest najsłuszniejsza". Spójrz, że gdyby nie było fanatyzmu, nie istniałyby żadne konflikty wokół aborcji, eutanazji, antykoncepcji, kary śmierci i wielu innych spraw. Po prostu byłoby za lub przeciw, a nie wielomiesięczne medialne cyrki. Mi osobiście urąga twierdzenie, że ateiści, to tak naprawdę uśpieni katolicy (czemu akurat katolicy - nie wiem, ale pewnie tak łatwiej). Urągają mi artykuły w stylu Ateizm, czyli urojona wizja człowieka. Co do indoktrynacji w domu, to jest ona nawet gorsza, bo trwa 24/7. Gdyby nie kazali wierzyć na tych lekcjach, to dlaczego ocena jest na świadectwie? Czy trójka to gorsza wiara? Wiesz jakie lekcje o wiele chętniej bym dopuścił? Nie "Religia" (w ogóle dlaczego to się nie nazywa "Religia katolicka"?) a "Religie", gdzie można dowiedzieć się o wielu rozmaitych wyznaniach. O ich powstawaniu, filozofii. Ale zajęcia takie powinny dopuszczone być dopiero od szkoły średniej. Co z tego? Przecież jest rzekoma rozdzielność prawo-wiara, więc chodzi nam o ich podejście do spraw i zachęcenie do dialogu, a nie kaznodziejstwo. Samodzielne myślenie nie ma nic wspólnego z uważaniem samego siebie za autorytet. To inni mogą uważać nas za autorytet, a nie my samych siebie. Uważam ją za całkowicie niepotrzebną i archaiczną. Etyka, moralność i filozofia życia całkowicie ją zastępują i nie stwarzają urojonych ideologii, złudzeń i obciążeń. Bo nie miała wyboru. Stąd portale w stylu apostazja.pl.
-
Tam nie chodzi o aprobatę czy nie. A o weryfikację i tworzenie pod dyktando religii. Mianowicie jaki? Czy odpieranie zarzutów i krytyki kościoła uznajesz za ekstremizm? Czy też ekstremizmem nazywasz akcje propagujące inne spojrzenie na świat? Zresztą co ma do tego agnostycyzm? Przecież on nie neguje istnienia boga. Wystarczy, że miałem katolickich dziadków oraz wychowałem się w katolickim środowisku. Kilka razy z ciekawości zajrzałem na lekcje religii, ale indoktrynacja była nie do zniesienia. Zresztą wiele nie trzeba, by to zauważyć, wystarczy otworzyć oczy i posłuchać zdroworozsądkowo. Skoro zaprasza, to powieśmy i Złotego Buddę, zapewne ci wyznawcy też mają dobre pomysły. Jest skutkiem, to prawda, degrengolady samodzielnego myślenia.
-
I niech nikt więcej nie mówi głupot o istnieniu rozdzielości prawa i kościoła w Polsce: http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/ustawy-z-bozym-blogoslawienstwem-,36178,1 Poza tym sejm jest świeckim urzędem i nie ma prawa wisieć tam łaciński krzyż, gwiazda dawida czy inny złamany ...., jako oznaka przynależności religijnej. Jeszcze tylko brakuje nam uzbrojonych bojówek ekstremistycznych, bo fanatyków już mamy...
-
Ciekawy wykład. Tylko ta reklama trochę tam niepotrzebna. :] Dobre jest stwierdzenie "We are all atheists about most of the gods humanity has ever believed in. Some of us just go one god further". Akurat dziś na pewnym portalu zauważyłem link do artykułu, który ustosunkowuje się do zarzutów wobec Teorii Ewolucji i błędnego rozumienia jej aspektów: http://www.wiatrak.nl/1444/siedem-nieporozumien-wokol-teorii-darwina/
-
Tak, wodorowa, ale to nie zmienia faktu, że to była bomba nuklearna.
-
Ponieważ wcześniej przynajmniej jedna osoba nie zrozumiała przesłania płynącego z pewnego obrazka, to może teraz coś bardziej opisowego - historia pewnego tajemniczego pana Henryka: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1546 Polecam też posłuchanie na YouTube ciekawych nagrań ateisty Pata Condella http://www.youtube.com/user/patcondell (dla nie poniemających niektóre z napisami dostępne spod tej playlisty: http://www.youtube.com/view_play_list?p=69648570D6C1513A&playnext=1). A z luźniejszych linków o chrześcijaństwie i racjonalnym na nie spojrzeniu: Dave Allen - Adam i Ewa Edit: Dzięki totalnie kretyńskim działaniom WMG film, który jeszcze wczoraj był dostępny został zablokowany (sic!). Co za wolność i niezależność internetu. Dostępna jest jeszcze poniższa wersja (z napisami), lecz z zablokowanym audio. ;D George Carlin - Religia
-
Wystarczy, że odrzucane są cookies spoza domeny i już wyniki są nieprecyzyjne.
-
No to teraz o czym innym mówisz niż było zakładane od początku. Czyli nie chodzi o profil (konto fikcyjne) w portalu, a stworzenie tam szkoły czy też profilu sponsorowanego?
-
A jaki ma sens modlenie się do niedającego zweryfikować się boga? Który nie daje znaku żadnego, nie opiekuje się nami, nie broni nas przed złem. Bóg ma gdzieś Twoje modły do symbolu ciepienia jego syna. W ogóle nie wiem skąd pomysł, by krzyż z konającym, zbroczonym krwią Chrystusem był kluczowym elementem kościoła... Czy komuś ustanawiającemu ten symbol nie przyszło do głowy, że może to wkurzać i obrażać boga? Poza tym podpada to pod totemizm. Krzyż łaciński obecny np. na dachach kościołów lub jako relikwia jest symbolem ukrzyżowania. Czy to nie jest dość niepokojące? Modlenie się do persko-rzymskiego znaku tortury i cierpienia. Co więcej, symbol krzyża ma korzenie pogańskie. Drzewo możesz dotknąć, nakarmi lub uleczy Cię nawet, ziemi możesz nabrać w garść, daje Ci plony, woda obmywa Twoje ciało i sprawia, że plony rosną, a wiatr przyjemnie owiewa policzki. Czy jest coś bardziej namacalnego, co było niemal od zawsze, a na co nie masz kompletnie wpływu? Może użyję tu równie głupiego argumentu, co używają wierzący w boga - udowodnij, że natura nie jest istotą boską. Zresztą nie pytaj po co, bo nie jest to temat o kaznodziejstwie czy misjonarstwie, by kogokolwiek przekonywać do jakiejś religii na siłę, co nie mam zamiaru najmniejszego czynić. Kto chce to wierzy sobie w boga, Buddę, istnienie Xenu, bóstw solarnych, śmierci, ognia, PM, czy cokolwiek.
-
No to po prostu nie rozumiesz różnicy między deizmem i wiarą w boga a ateizmem i przekonaniem o jego nieistnieniu. Nie szkodzi jednak. Możemy i o takich postawach porozmawiać, by wszyscy je poprawnie skonsumowali. Po pierwsze nie wiem skąd założenie, że tylko ta. Zaś nieograniczenie wynika z charakteru podejścia do człowieka i relacji międzyludzkich. Wolność tą upatruję w dowolności praktykowania, w elementarnym podejściu i stawianiu człowieka jako fragmentu większej układanki, a nie istoty stworzonej wpierw na obraz boga, a potem potępionej i wypędzonej, gdy to właśnie chciała okazać swoją wolną wolę! Drogą religii nie powinno być stawianie zakazów, zamykanie drzwi, szydzenie z pewnych zachowań (grzech), a stworzenie świadomości, że cokolwiek uczynisz wywoła reakcję. Jak dla mnie prawdziwą podstawą tego wyznania powinny być przykazania miłości Jezusa, one są poprawną wskazówką i obrazem czym powinna być ta religia. Pamiętajmy w końcu, że dekalog tyczy się judaizmu i został wchłonięty do chrześcijaństwa, zaś przykazania kościelne (spowiedź, sakramenty, czyli nakazy i wymogi) zostały stworzone przez zgromadzenie biskupów, a nie proroka, mesjasza czy samego boga. No i prawidłowo. W końcu jesteśmy tylko małą cząstką otaczającego (wszech)świata. Religia neopogańska jest wyrazem czci, oddaniem hołdu naturze za otaczający świat, za jej dary, utrzymywanie nas. Poza tym filozofie chińskie jak chociażby taozim również opierają się na równowadze sił.
-
No właśnie. Popłaczesz sobie u spowiednika chociaż zamordowałeś z zimną krwią człowieka (lub tysiące) i pstryk! Wszystko może być wybaczone i jesteś git. Nie widziałem takich praktyk, aczkolwiek skoro o tym mówisz, to zapewne byłeś tego świadkiem. Oczywiście, ale nie do przyjęcia jest błedne nazywanie pojęć.
-
Budynku? O czym Ty gadasz? :] To Ty tak rozmawiasz widać podczas dyskusji, wypowiadając się na temat czegoś, czego nawet nie chciało Ci się poznać. To dopiero ignorancja. Nieee.. no skąd! Żadne "coś", po prostu od razu oceniłeś wyznanie tysięcy osób w sposób niezwykle wyrafinowany. Brakiem zasad? Ograniczanie woli? Jakie nie branie odpowiedzialności? Zacznij czytać z głową, napisałem wyraźnie założenia tamtego wyznania. Jak wół stoi tam podstawowa wiara w powracanie wszystkiego tego co czynimy do nas. Sorry, zapomniałem, że są one z .... i nie warto nawet czytać, by się o tym wypowiadać.
-
Inni? Przecież to był często trzon kościoła. Wypieranie się i zapominanie o historii nie prowadzi do rozwoju. Wspominasz najbardziej klasyczny argument inkwizycji, ale były też inne burzliwe wydarzenia, dyrektoriackie i roszczeniowe stanowisko kościoła, wręcz wpychanie się do życia ludzi, którzy może potrzebują innej drogi do pojednania ze swoim bogiem - niszcząc tym samym jakąkolwiek szansę na zrozumienie to jest część jego historii. No nie mogę. Raz mówisz o tradycji, a teraz tradycje już nie pasują. A to już nie mój problem. I bardzo słusznie, choć miej na uwadze to, iż nawet obwołując się sam anarchistą, antypaństwowcem, antyglobalistą, antynarodowościowcem, to i tak będziesz dla swojego państwa mieszkańcem, póki nie zrzekniesz sie obywatelstwa. Ale ok, szanuję Twoje twarde stanowisko. Nauczono, a tym czasem na świecie nie tylko ci inni (innowiercy, poganie, złośliwe gnomy) zabijają. Dlaczego nie wyklina, nie kara ich kościół? Złamali przecież elementarne zasady, fundamenty. I dlatego tak ciężko rozmawia się z katolikami. Dla nich albo się jest katolikiem, albo "resztą". Nie interesuje ich nawet co ją kreuje. W UK właśnie pojawiła się ciekawa, pozytywna akcja Ateistów: http://www.telegraph.co.uk/news/newstopics/howaboutthat/4141765/Atheist-buses-denying-Gods-existence-take-to-streets.html
-
Mroczne strony wspomagają. ??? Ja bym się wstydził i moralnie odciął od takiego kościoła/zgromadzenia/wyznania. Czy kościół kiedykolwiek potępił sam siebie za błędy? Nigdy. Zawsze degrengoladę upatruje nie w instytucji (lub interpretacji religii), a w wyznawcach, ich niedoskonałościach, to standardowe tłumaczenie. Bo dla kościoła każdy Kowalski jest urodzonym grzesznikiem (zresztą całe to wyznanie opiera się na grzechu, ale to może pozostawię na inną, sensowniejszą dyskusję). Czy to nie strasznie smutne być tak napiętnowanym za nic? Jak dla mnie to tylko argument in plus. "Nowe" spojrzenie (przypominam ponownie, że to rekonstruowana religia, same tradycje pogańskie sięgają neolitu), nie wypaczone potrzebami, ograniczeniami, nie piętnujące swoich wyznawców. Nie mówię, że to jedyne rozwiązanie, ale nawet schizma byłaby lepsza. Tyle, że deizm w żaden sposób nie neguje istnienia boga/duchowej siły wyższej. W żaden. Istnienie boga leży u podstaw deizmu. Może mylisz deizm lub ateizm z racjonalizmem. Nie myl wiary z religią. To ja w roli puenty rozmów o bogu polecam (z góry uprzedzam, że jest to tylko dla ludzi znających dystans do siebie i do religii) to: http://img132.imageshack.us/img132/8430/43a20ab20317a0ablr5.jpg
-
Nie czytałeś uważnie zatem. Zaciekawiła mnie filozofia, podejście do dobra i zła, do równowagi z otoczeniem, do oceny relacji między ludźmi, a przede wszystkim to, że według niej faktycznie masz wolną wolę. Da się, ale na spokojnie, jak inteligentni, stabilni emocjonalnie ludzie.
-
Zapominasz o historii kościoła i ichniejszych praktykach, które wręcz wymuszały na kultywowanie tradycji pod wieloma restrykcjami (śmierć, publiczne kary, nagany, wyrażanie dezaprobaty dla władców, ekskomuniki, wojny) oraz jej wpajanie na siłę? Pewnie tak, bo kościół lubi się odcinać od tego, zapominać. Tak samo nie toleruję ekstremistów islamskich, którzy z imieniem boga, ale pełnymi gaciami ochoczo eksplodują w tłumie. Nie obwiniam religii chrześcijańskiej czy islamu (jako filozofii), bo mądrzy ludzie stworzyli wiele wspaniałych rzeczy, ale pseudowyznawców oraz spaczone interpretowanie tego na swój obraz (sic!) i ślepotę na to. Są też religie starsze, a jako wyznania nie mające tyle nagannych rzeczy na swoim koncie (a nawet w ogóle). Nie zapominaj także, że przecież chrześcijaństwo nie jest wcale takie czyste i unikalne, również zapożyczało z dorobku ludzkości. Więc ten argument [tradycja] można zupełnie między bajki włożyć. Niemniej jest to ważny czynnik, lecz nie długość się liczy, a esencja. Ja nie utożsamiam się z żadną i dlatego swobodnie mogę rozmawiać o każdej, widząc w nich dobre i te mroczne strony. Może zaznaczę jeszcze raz - nie jestem żadnym Wiccaninem, nie odprawiam rytułałów, nie wierzę w bogów (choć wyrażam szacunek dla natury i jej praw), aczkolwiek podejście i w pewnym zarysie ten światopogląd są bardzo optymistyczne. Jak to dlaczego? Toż to najważniejszy argument, a kapłani to filar religii. Dobrze, wygrałeś. Wierzę w siłę sprawczą, a jej imię to Fizyka (no dobra, i matematyka). Jaka jest, taka jest, ale wszystko przed nią. I to jest właśnie obraz człowieka szanującego postawy, światopoglądy i ludzi, brawo. I jak mniemam, katolika. Skoro zacząłem już z tą biedną Wicca, to musisz wiedzieć, że np. w USA jest to oficjalnie zatwierdzone wyznanie i jest chronione konstytucją. Co więcej posiada tam ok. 300k wyznawców (ok. 800k na świecie) i staje się coraz bardziej zauważalnym wyznaniem. Prawie milion legalnych sekciarzy? Naprawdę, poświęć trochę czasu na poznanie czegoś innego niż obrzucanie wszystkiego z wysokości błotem. Warto. A co więcej, to rozwija.
-
Mierzysz wartość religii/filozofii tradycją, zamiast postawami? Tym bardziej czasem tak nadszarpywanymi przez wyznawców i samych kapłanów. Niektóre tradycje neopogańskie wywodzą się z czasów, gdy o Jezusie nikt nie słyszał jeszcze. Widać bronisz chrześcijaństwa, chociaż nie zestawiałem go z Wicca. Błędem jest brak postaw życiowych lub zaślepienie jednymi, a nie brak religii czy wiary w wyższą siłę sprawczą. Deizm i ateizm to zupełnie odmienne rzeczy. Również mam, ale nie mam do osób kaleczących podstawowe ich założenia, a mianujących się oficjalnie ich (wy)znawcami. Dlaczego trudno zaliczyć? Bo na poprzednie pytanie nie odpowiedziałeś jednak.
-
Nie rozumiem. Wcześniej napisałeś: Jeśli nie chodzi tutaj o chrzest lub bierzmowanie, to z czego i po co się wypisywałeś? Jeśli zaś o to chodziło, to formalnie w oczach kościoła byłeś członkiem ich wyznania, aczkolwiek niepraktykującym.
-
Nie. Jakkolwiek w katolandzie mam zdecydowanie dość rozmów o "jedynej" "słusznej" religii. Skąd osąd, że Wicca to "nibyreligia"? Czyli tym samym zostałeś apostatą.
-
Na szczęście ja nie zostałem na siłę wcielony. ;] Przyrównanie Wicca do Satanizmu to chyba najbardziej typowy i karygodny błąd. Też kiedyś widziałem drobne analogie, ale po głębszym poznaniu widać jednak diametralne różnice. Tak jeszcze gwoli zaznaczenia, to wbrew nazwie Rogaty (rogi są symbolem starszym niż chrześcijaństwo) to nie jakiś chrześcijański Diabeł czy Lucyfer z piekła rodem, a coś w stylu Fauna, leśnego bóstwa płodności. Satanizm filozoficzny, mimo odcinania się od praktyk religijnych, stanowi filozofię hedonistyczną, bez typowych kodeksów moralnych - z goła rób co chcesz, bierz co chcesz, póki będzie ci dobrze. Stwarza to kult jednostki, zupełny indywidualizm i wręcz czczenie samego siebie i własnych potrzeb oraz popędów (także negatywnych). W Wicca zaś występują dwa pierwiastki: żeński i męski oraz jest ona kultem bogów. Poza tym nie propaguje ona czynienia wszystkiego, by zaspokoić własne potrzeby, a czynienie według własnej woli. Niby niuans, a istotny.
