Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Uczeni z University of Wisconsin-Madison dowodzą, że urzędnicy niepotrzebnie starają się zmusić obywateli do cichszego słuchania odtwarzaczy MP3. Przewidywania, że pojawienie się takich urządzeń prowadzi do utraty słuchu okazały się nieprawdziwe, gdyż najnowsze badania wykazują, iż coraz dłużej zachowujemy dobry słuch.

Amerykanie pracujący pod kierownictwem Weihana Zhana porównali wyniki badań słuchu u 5275 osób urodzonych w latach 1902-1962 i odkryli, że każde kolejne pokolenie ma coraz lepszy słuch. Średnio liczba osób z upośledzonym słuchem jest o 31% niższa, niż w pokoleniu wcześniejszym. I tak na przykład wykazano, że u 60-latków urodzonych w latach 1944-1949 odsetek osób, u których wykryto problemy ze słuchem wynosi 36,4%. Z kolei dla osób urodzonych w latach 1930-1935 odsetek ten, gdy byli 60-latkami, wynosił 58,1%.

W roku 2005 zaczęto też prowadzić szeroko zakrojone studia epidemiologiczne na młodych dorosłych. Porównanie wyników tych badań oraz prowadzonych od 1993 roku Epidemiology of Hearing Loss Study, przyniosło bardzo dobre wiadomości. Okazało się bowiem, że gdyby obecnie młodzi dorośli tracili słuch równie szybko jak ich rodzice, to w roku 2030 w USA mieszkałoby 65,5 miliona osób z upośledzonym słuchem. Jednak najnowsze badania pokazują, że osób takich będzie około 51 milionów.

W przeciwieństwie do tego, co mówili nasi rodzice, nie głuchliśmy od słuchania radia tranzystorowego w latach 60., boomboksów w latach 80. i iPodów w ciągu ostatniej dekady - mówi doktor Karen Cruickshanks.

Uczona przypomina, że krótkotrwałe wystawienie na głośne dźwięki prowadzi do czasowego pogorszenia słuchu. Znacznie ważniejsza jest długotrwała ekspozycja. I to środowisko w jakim przebywamy, a nie to, czy słuchamy głośno odtwarzacza MP3, decydują o jakości słuchu. Ponadto za polepszanie się słuchu może odpowiadać też... mniejsza liczba palaczy w kolejnych pokoleniach. Tytoń prowadzi do chronicznych chorób sercowo-naczyniowych, a te mogą pogarszać słuch. Ponadto lepsza opieka medyczna i mniej przypadków zapaleń czy infekcji również wpływają na jakość słuchu u całych pokoleń.

Badania wykazały przy okazji, że jakość słuchu nie jest powiązana z wiekiem. Gdyby tak bowiem było, nie obserwowalibyśmy jego polepszania się w kolejnych generacjach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żyjemy coraz dłuzej, więc promujmy palenie!

Samochody są coraz bezpieczniejsze, więc nie zabraniajmy picia za kółkiem!

Mamy coraz większe genetycznie zakodowane pokłady inteligencji, więc zlikwidujmy szkoły!

Share this post


Link to post
Share on other sites

nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi... palenie powoduje wzrost ilości występowania niektórych nowotworów... a tu pokazują że mp3 nie niszczą słuchu... więc nie rozumiem Twojego trybu rozumowania

może powinniśmy zabronić wychodzenia z łóżka bo wszędzie można się zabić albo uszkodzić...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Błąd. Z tych badań wynika tylko tyle, ze całe populacje mają lepszy słuch. Nie widzę tutaj żadnego porownania ludzi korzystających z odtwarzaczy i tych niekorzystających. Z kolei Twój wniosek jest analogiczny ze stwierdzeniem, jakoby palenie było zdrowe, bo ludzie żyją coraz dłużej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ta jest... zakazać jedzenia mięsa, picia alkoholu i siedzącego trybu pracy. Stworzyć rządowe tabele z menu na każdy dzień, a by ludzie go przestrzegali, nie płacić pensji tylko wydawać bloczki obiadowe. Przeca nie może być tak, żeby obywatel sobie szkodził. Urzędnik lepiej wie, co dla kogo jest dobre i ma obowiązek chronić obywatela przed samym sobą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ ja nie mówię o tym. Napisałem tylko, że badacze wyciągnęli ze swoich badań całkowicie nieuprawniony wniosek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście że MP3 nie niszczy słuchu. To jak się ich słucha może już natomiast słuch łatwo zniszczyć, w szczególności połączenie dousznych słuchawek z wysokim poziomem głośności. A to że nowe pokolenie ma ogólnie lepszy słuch jest dość oczywiste, gdy weźmie się pod uwagę poprawę BHP na stanowiskach roboczych, m.in. dot poziomu hałasu. Uczeni z University of Wisconsin-Madison powinni szerzej i głębiej analizować problemy którymi się zajmują.

Share this post


Link to post
Share on other sites

no mikros ma rację, chociaż tratowanie wszystkich jak bezmózgie cielaczki i zabranianie im rzeczy potencjalnie szkodliwych jest irytujące

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko nikt nikomu nie zabrania głośno słuchać mp3 - ma być tylko ostrzeżenie że to jest be i koniec. Chcesz nadal psuć słuch, Twoja sprawa, ale nie mów że nie wiedziałeś że tak się to skończy.

Tutaj sprawa była rozegrana właściwie - nie ma zabraniania, jest edukacja.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko nikt nikomu nie zabrania głośno słuchać mp3 - ma być tylko ostrzeżenie że to jest be i koniec.

 

Niezupełnie. Są przepisy, przynajmniej w UE, o maksymalnym poziomie głośności odtwarzaczy MP3. Wiele osób to nawet irytuje, że w zaszumionym otoczeniu, np. w autobusie, nie mogą normalnie słuchać muzyki z powodu takiego ograniczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niezupełnie. Są przepisy, przynajmniej w UE, o maksymalnym poziomie głośności odtwarzaczy MP3. Wiele osób to nawet irytuje, że w zaszumionym otoczeniu, np. w autobusie, nie mogą normalnie słuchać muzyki z powodu takiego ograniczenia.

Gdzie widziałeś takie przepisy ? Ja widziałem tylko przepisy mówiące o nakazie ostrzeżenia przez producentów swoich klientów wbudowanym sygnałem w MP3 (dźwiękowy bądź tekstowy) o zagrożeniu ich słuchu przy podkręcaniu głośności powyżej danego poziomu. Z chęcią się dokształcę jeśli masz inne dane na ten temat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I gdzie niby widzisz sprzeczność? Przecież thibris odpowiedział w 100% zgodnie z tym, co napisał tam. A przy odrobinie dobrej woli masz nawet szansę zauważyć, że zadane pytanie z góry sugerowało prawidłową odpowiedź. Dziwnie czepialski się ostatnio zrobiłeś.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzę sprzeczność w pytaniu "a gdzie to niby chcą ograniczać, przecież oni chcą tylko dodać informację". Rozumiem, że ty się nie czepiasz, ale byś choć przeczytał treść notki i porównał z pytaniem.

 

Widać mam PMS... :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zuważ drogi mikroosie, iż Eselix również wypowiadał się w tamtym wątku, więc być może wypowiedź czesia nie była skierowana w moim kierunku :D

Chociaż faktycznie to Eselix żadnego pytania nie zadawał, więc dziwne by było gdyby się niezadanemu pytaniu dziwował...

Więc czesiu przeczytaj przytoczony artykuł i wypowiedzi pod nim, a dopiero później zastanów się czy jest sens go tutaj podawać ;)

 

edit:

"ale byś choć przeczytał treść notki i porównał z pytaniem." - polecam do wypróbowania na sobie ;) Chcesz konkretny cytat wytłuszczony, czy sam znajdziesz ?

 

PS. PMS to przekleństwo ludzkości :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

@czesiu

Zwróć uwagę, że Eselix mówił o istnieniu przepisów, a thibris tylko o istnieniu inicjatywy na rzecz ich wprowadzenia. Znów nie widzę sprzeczności.

 

@thibris

Być może faktycznie doszło do nieporozumienia, ale konwencja jest taka, że jeśli nie wiadomo dokładnie, do kogo się odnosisz, zwykle zaznacza się wyraźnie, komu się odpowiada.

 

A za P.S.-a masz u mnie kielicha na następnym Woodstocku :D Najwyżej ja strzelę sobie toast sokiem, jeśli znów przyjadę na dwóch kółkach ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak czy siak przpisy tezawierały się w jednym akapicie: "Urzędnicy chcą, by za dwa lata na rynku pozostały tylko takie odtwarzacze, których domyślna maksymalna głośność będzie wynosiła 80 dB. Użytkownik będzie mógł ominąć ograniczenie i słuchać odtwarzacza głośniej, jednak wówczas, jak przekonują urzędnicy, będzie to robił "świadomie"."

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mea culpa - jakoś tak już jest, że gdy człowiek chce udowodnić swoją tezę widzi tylko te interesujące fakty, pomijając całą resztę.

 

Pozostaje nadal pytanie - wczoraj wycofali żarówki, dzisiaj zastanawiają się nad ograniczeniem głośności odtwarzaczy CO JUTRO schrzanią?!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Heh... Głośność odtwarzaczy nie będzie ograniczona. Ograniczona będzie "defaultowa" pozycja głośności. Jak będziesz chciał głośno to sobie bez żadnego problemu pogłośnisz.

Czy to taki zły/schrzaniony pomysł ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na razie teoretyzujemy - zobaczymy, jak będzie wyglądać sytuacja w praktyce, szczególnie że ograniczenie mocy ma być do 85db "z możliwością odblokowania" - a skoro tak, to po kiego kolejny martwy przepis? Znowu prostujemy ogórki?!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko zrozum prosze że to ograniczenie nie będzie się objawiało niczym innym jak sygnalizowaniem przekroczenia poziomu głośności uwazanego za bezpieczny. Chcesz - pogłaśnij, chcesz - pal, chcesz -pij. Ważne że niektóre osoby pomyślą dwa razy zanim pogłośnią i to do nich skierowane są te całe przepisy. Według mnie sprawa poprowadzona jest o tyle wzorowo, że właśnie nie ma zakazu, jest informowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na dzień dzisiejszy już ajpod ma sztucznie ograniczoną moc sygnału wyjściowego. Zresztą zapytaj google: o "zdjęcie europejskiej blokady głośności". Być może niektórzy producenci zareagowali zbyt entuzjastycznie jednak mi się to nie podoba - po to mam rozum, żeby wiedzieć, kiedy muzyka jest zbyt głośna. Dajmy sobie jeszcze 10-15 lat i będzie tak jak we francji - wszystko reglamentowane a ludzie będą szczęśliwi, bo przecież rząd dba o swoich obywateli.

 

Zastanawia mnie, co trzeba zrobić, aby obalić jakiś przepis prawa, poza posmarowaniem polityków.

 

Tekst z paleniem czy piciem jest piękny, szkoda że narazie (w względzie trawki) tylko holandia i ostatnio czechy do tego pomysłu dorosły

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wykształcenie i doświadczenie muzyczne mają biologiczny wpływ na proces starzenia. Dotąd zakładano, że związane z wiekiem opóźnienia w procesie czasowania neuronalnego są nieuniknione. Można je jednak wyeliminować lub skompensować właśnie dzięki "uprawianiu" muzyki.
      Naukowcy z Northwestern University mierzyli automatyczne reakcje mózgu starszych i młodszych muzyków oraz niemuzyków na dźwięki mowy. Okazało się, że starsi muzycy nie tylko wypadali lepiej od niezwiązanych z muzyką rówieśników, ale i odkodowywali dźwięk tak samo dokładnie i szybko jak młodsi niemuzycy. To wspiera teorię, że stopień, do jakiego aktywnie doświadczamy dźwięków w ciągu życia, wywiera pogłębiony wpływ na działanie naszego układu nerwowego - podkreśla Nina Kraus.
      Wytrenowany mózg jest w stanie częściowo przezwyciężyć związaną ze starzeniem utratę słuchu. Co więcej, pomaga nawet edukacja rozpoczęta w jesieni życia. Wcześniej Kraus wykazała, że doświadczenia muzyczne mogą kompensować ubytki pamięciowe i problemy ze słyszeniem mowy w hałaśliwym środowisku - dwie bolączki starszych osób. Jej laboratorium badało wpływ doświadczeń muzycznych na plastyczność mózgu w różnym wieku (zarówno w normalnej populacji, jak i wśród chorych z różnymi zaburzeniami).
      Kraus przestrzega, że wyniki najnowszych badań nie wskazują, że muzycy mają przewagę nad niemuzykami w każdym zakresie i ich neurony szybciej reagują na każdy dźwięk. Studium zademonstrowało, że doświadczenie muzyczne wybiórczo oddziałuje na czasowanie elementów dźwięku ważnych dla odróżnienia jednej spółgłoski od drugiej.
      Podczas oglądania filmu z napisami u 87 prawidłowo słyszących dorosłych, dla których angielski był językiem ojczystym, mierzono automatyczne reakcje nerwowe. Muzycy zaczęli się uczyć gry przed ukończeniem 9 lat i byli zaangażowani muzycznie przez całe życie. Niemuzycy kształcili się muzycznie 3 lata bądź mniej.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Młode amfipriony, zwane także błazenkami, posługują się słuchem, by w ciągu dnia wykryć i ominąć obfitujące w drapieżniki rafy koralowe. Wydaje się jednak, że wzrost zakwaszenia oceanów pogarsza ich słuch, co wystawia ryby na oczywiste niebezpieczeństwo (Biology Letters).
      Od rewolucji przemysłowej niemal połowa dwutlenku węgla, uwolnionego w wyniku spalania paliw kopalnych, została pochłonięta przez oceany. Wskutek tego pH wody zaczęło spadać szybciej niż kiedykolwiek wcześniej w ciągu ostatnich 650 tys. lat. Podczas gdy uprzednie badania pokazały, że zjawisko to prowadzi do utraty przez ryby węchu, najnowsze studium ichtiologów z Uniwersytetu w Bristolu oraz Uniwersytetu Jamesa Cooka dodało do tego również upośledzenie słuchu.
      Jak wyjaśnia dr Steve Simpson ze Szkoły Nauk Biologicznych Uniwersytetu Bristolskiego, na początku młode amfipriony trzymano w dzisiejszych warunkach, potem wypróbowano 2 kolejne scenariusze z dodatkowymi dawkami CO2; uzwględniono przy tym przewidywania Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) na 2050 i 2100 rok. Po 17-20 dniach Simpson monitorował reakcje narybku na odgłosy rafy bogatej w drapieżniki, na które składały się m.in. dźwięki wydawane przez skorupiaki oraz inne ryby.
      Zaprojektowaliśmy zupełnie nową komorę wyboru, która pozwoliła nam odtwarzać hałasy rafy przez podwodne głośniki i monitorować, jak nasze laboratoryjne ryby reagują. Ryby hodowane w warunkach odpowiadających współczesnym odpływały od źródła dźwięków drapieżnika, ale już osobniki hodowane przy stężeniach CO2 przewidywanych na 2050 i 2100 r. nie wykazywały żadnej reakcji.
      Brytyjsko-australijskie studium zademonstrowało, że zakwaszenie oceanów wpływa nie tylko na zewnętrzne systemy czuciowe, ale także na te zlokalizowane głębiej w ciele ryb (uszy są np. ukryte z tyłu głowy). Umieściliśmy dzisiejsze ryby w jutrzejszych warunkach [...]. Nie wiemy, czy w ciągu życia kilku kolejnych pokoleń zwierzęta te zdołają się przystosować i tolerować zakwaszenie oceanów.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wiele biegających rekreacyjnie osób lubi jednocześnie słuchać muzyki. Jednak obsługa odtwarzacza w czasie biegu nie jest zadaniem łatwym. Japoński NEC pracuje nad urządzeniem, które znakomicie to ułatwia.
      Będzie się ono składało z dwóch opasek, z których każda będzie wyposażona w akcelerometr oraz łącze Bluetooth przekazujące dane do odtwarzacza. Dzięki pomiarowi położenia opasek względem siebie możliwe będzie wydawanie poleceń odtwarzaczowi. I tak, klaśnięcie w dłonie będzie oznaczało „start" lub „stop". Dotknięcie prawą ręką dolnej części lewego ramienia to polecenie „następny utwór", dotykając zaś części lewego ramienia oznacza „poprzedni utwór". Prawe ramię odpowiadać będzie za kontrolę głośności. Dotykając go wyżej zwiększymy głośność, a niżej - zmniejszymy.
      Profesor Hiroshi Tanaka z Instytutu Technologicznego Kanagawa uważa, że system będzie prawdopodobnie wymagał pewnej kalibracji dla każdego użytkownika.
      NEC ma nadzieję, że jego wynalazek trafi do sklepów w ciągu kilku najbliższych lat i że będą zeń korzystali nie tylko biegacze, ale też np. osoby podróżujące zatłoczonymi pociągami metra.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kałamarnice słyszą, ale zupełnie inaczej niż my, ludzie. Nie polegają na zmianach ciśnienia wywołanych przez fale dźwiękowe, lecz wyczuwają generowany przez nie ruch wody (The Journal of Experimental Biology).
      Wykrywają dźwięk samymi sobą, poruszając się w przód i w tył z falą dźwiękową - tłumaczy dr T. Aran Mooney, biolog morski z Woods Hole Oceanographic Institution, porównując zwierzę do owocu zatopionego w zastygłej galaretce. Gdy potrząsasz galaretką, przesuwa się cały blok, a wraz z nim owoc.
      Amerykanie badali kalmara loligo długopłetwego (Loligo pealeii). Okazało się, że potrafi on wykryć dźwięki o niskiej częstotliwości do 500 herców. Zidentyfikuje więc pomruk fal czy wiatr, ale już nie komunikaty zębowców, np. delfinów, których łupem pada. Teraz zespół próbuje lepiej zrozumieć jego mechanizm słyszenia.
      Jest taki pomysł, że skoro istoty te mają prymitywny zmysł słuchu, możemy je przecież wykorzystać w roli modelu ułatwiającego zrozumienie podstaw słyszenia lub utraty słuchu. W tym sensie opisywane badania miałyby odniesienie do ludzi.
      Kałamarnice słyszą dzięki parzystym statocystom. Są to pęcherzyki zbudowane z komórek ze skierowanymi do wewnątrz wiciami. W środku znajduje się statolit (grudka węglanu wapnia), drażniący wypustki podczas ruchu. Wtedy generowany jest sygnał elektryczny, który powiadamia mózg, że zwierzę wykryło dźwięk. U ludzi kamyczki błędnikowe, nazywane inaczej otolitami, drażnią komórki rzęsate narządu Cortiego. Drgania są przetwarzane na sygnał elektryczny. Mając na uwadze te podobieństwa, Mooney i inni zastosowali podczas eksperymentów z kalmarami loligo test do badania słuchu u ludzkich niemowląt. Zwierzęta znieczulano chlorkiem magnezu, a później odtwarzano im przez głośniki różne dźwięki i mierzono reakcje.
      Płytko pod skórą Mooney wszczepiał kalmarom elektrody. Umieszczał je w pobliżu wyjścia nerwu słuchowego ze statocysty. Kolejną elektrodę mocował na grzbiecie, by mierzyć bazową aktywność elektryczną. Następnie zanurzał L. pealeii w płytkim zbiorniku. Przez głośniki emitowano dźwięki z szerokiego zakresu częstotliwości. Stosowano po ok. 1000 powtórzeń dla każdej częstotliwości. Wyliczenie na podstawie 1000 pomiarów średniej pozwoliło wyeliminować naturalny losowy szum elektryczny - wyrażany w miliwoltach - który po każdym zasłyszanym dźwięku rozchodzi się w ciele wzdłuż nerwu.
      Okazało się, że kalamar loligo długopłetwy słyszy podobnie jak wiele ryb, które nie mogą się pochwalić rozwiniętymi umiejętnościami w tym zakresie. Amerykanie sądzą, że kałamarnice stanowią pokarm tak wielu różnych zwierząt – od fok, przez walenie, po ptaki – bo nie wiedzą, że ktoś na nie poluje. Badanie tomografem komputerowym wykazało jednak, że dysponują bronią zupełnie innego rodzaju. Ich gęstość jest niemal taka sama jak wody (w wodzie skaner w ogóle ich "nie widział"), funkcjonują więc, jakby przez cały czas korzystały z czapki-niewidki. Posługujące się echolokacją drapieżniki ich nie wykrywają.
      Wbrew pozorom ustalenie, czy kalmar loligo długopłetwy słyszy, było naprawdę ważne. Chodzi bowiem o wzrastające zaśmiecenie podwodnych ekosystemów hałasem. W oceanie jest coraz więcej dźwięków. Komercyjne łodzie, wydobycie ropy i gazu... Wszystko to generuje dużo hałasu. Dopóki nie wiadomo, czy dane zwierzę słyszy, nie da się stwierdzić, czy zjawiska te będą na nie wpływać.
      W przyszłości Mooney zamierza ustalić, jak ważny jest słuch dla kałamarnic. Czy posługują się tym zmysłem w celach komunikacyjnych lub w czasie migracji. Biolog chce ustawić głośniki w różnych miejscach, by mierząc reakcje nerwów, stwierdzić, czy wyczuwają, gdzie znajduje się źródło dźwięków.
      Ludzie, ryby i wiele innych zwierząt wykorzystuje komórki rzęsate do wykrywania dźwięku i ruchu. Są podobne do tych u klamarów, ale występują też pewne różnice. To prawdopodobnie podstawowa struktura, która wyewoluowała miliony lat temu, lecz później kręgowce i bezkręgowce obrały inne ścieżki rozwoju. Dowiadując się więcej o słyszeniu kałamarnic i ich komórkach rzęsatych, możemy dociec, co jest ważne w ludzkim słyszeniu i komórkach czuciowych. Na razie to jednak spekulacje. Trzeba więc poczekać na wyniki dalszych studiów...
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nagły niedosłuch czuciowo-nerwowy (ang. sudden sensorineural hearing loss, SSNHL), nazywany też nagłą głuchotą lub nagłym niedosłuchem odbiorczym, wywołuje u chorego duży dyskomfort. Na szczęście w ramach pilotażowych badań japońskim naukowcom udało się uzyskać bardzo obiecujące wyniki przy zastosowaniu żelu powierzchniowego z insulinopodobnym czynnikiem wzrostu 1 (IGF1).
      Etiologia SSNHL jest nieznana. Ubytek słuchu wynosi więcej niż 30 decybeli, dotyczy trzech sąsiadujących ze sobą częstotliwości, a zaburzenie rozwija się przeważnie w ciągu 3 dni. Rocznie na nagłą głuchotę zapada od 5 do 20 osób na 100 tys. Szczyt zachorowań odnotowuje się w 50.-60. roku życia.
      Zespół Takayuki Nakagawy z Uniwersytetu w Kioto testował żel na grupie 25 pacjentów, którzy nie reagowali na leczenie przeciwobrzękowe i przeciwzapalne (glukokortykoidy).
      Wyniki wskazują, że powierzchniowe aplikowanie IGF1 z wykorzystaniem hydrożeli było bezpieczne i miało skuteczność zbliżoną lub wyższą od terapii tlenem hiperbarycznym w roli czynnika kontrolnego. W związku z tym Japończycy zaczynają planować systematyczne, zakrojone na szeroką skalę testy kliniczne.
      Dwanaście tygodni po leczeniu 48% pacjentów wykazywało poprawę słyszenia, a po upływie pół roku od zakończenia eksperymentalnej terapii odsetek ten wzrósł do 56%. Nie zaobserwowano poważnych skutków ubocznych. Nakagawa podkreśla, że nigdy wcześniej nie stosowano czynników wzrostu do poprawy słyszenia.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...