Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Chyba każdy miłośnik biegania wie, jak ważny dla bezpiecznego i efektywnego treningu jest dobór odpowiednich butów. Z najnowszych badań wynika jednak, że choć nowoczesne obuwie do biegania zapewnia świetne oparcie dla stóp, konsekwencją tej cechy jest znaczne zwiększenie obciążeń oddziałujących na najważniejsze stawy kończyn dolnych.

Do udziału w studium zaproszono 37 kobiet i 31 mężczyzn biegających co najmniej 15 mil (ok. 25 km) tygodniowo. Żadna z badanych osób nie przeszła w swoim życiu kontuzji układu ruchu. 

Każdego z uczestników zaopatrzono w nowoczesne buty do biegania, a następnie poproszono o bieganie na stacjonarnej bieżni. Na każdym z ochotników przeprowadzono dwie próby: jedną podczas biegania w butach oraz drugą podczas biegu na boso. Ruchy biegaczy analizowano z wykorzystaniem komputerowego systemu obliczającego ruchy stawów na podstawie analizy obrazu.

Jak wykazały przeprowadzone obliczenia, podczas biegania w butach trzy najważniejsze stawy kończyn dolnych - biodrowy, kolanowy oraz skokowy - były narażone na znacznie większe obciążenia. Pierwszy z nich był narażony na siły skręcające do wewnątrz większe średnio aż o 54%, zaś drugi musiał sobie radzić z większymi o 38% siłami skręcającymi na boki oraz zwiększoną o 36% siłą zginającą ten staw.

Zebrane informacje oznaczają (przynajmniej w przypadku stawów kolanowych), że obciążenia powstające podczas biegu w nowoczesnych butach są większe, niż podczas... chodzenia na szpilkach! Spacerowanie na butach z wysokim obcasem prowadzi bowiem do zwiększenia sił skręcających kolano o "zaledwie" 20-26%.

Zdaniem autorów pojawianie się obciążeń jest przykrą konsekwencją korzystnej cechy nowoczesnych butów, jaką jest wzmocnienie oparcia dla stopy. Zdaniem głównego autora pracy, Caseya Kerrigana z firmy JKM Technologies, dokonane odkrycie oznacza konieczność wprowadzenia zmian w konstrukcji butów: zmniejszenie sił oddziałujących na stawy do poziomu typowego dla biegania boso przy zachowaniu istotnych cech, a w szczególności odkształcalności, powinno być celem przy projektowaniu [nowych rodzajów] obuwia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba każdy miłośnik  biegania wie, jak ważny dla bezpiecznego i efektywnego treningu jest dobór odpowiednich butów. Z najnowszych badań wynika jednak, że choć nowoczesne obuwie do biegania zapewnia świetne oparcie dla stóp, konsekwencją tej cechy jest znaczne zwiększenie obciążeń oddziałujących na najważniejsze stawy kończyn dolnych.

W początkowej fazie biegania byłem maniakiem "dobrych butów" (Acics i te sprawy) nie schodząc poniżej 400zł na parę, po czasie jednak doszedłem do wniosku, że to nie ma sensu - obojętnie czy buty kosztowały 200zł czy 400zł raz na pół roku trzeba było je wymieniać. Sam test choć ciekawy na dzień dzisiejszy niczego nie wnosi. Moim zdaniem zabrakło testów dla butów "za 200zł" i trampków. Choć same trampki do niczego się nie nadają poza bólem piszczeli.

 

Otwarte pozostają też pytania o styl biegania (bardziej palcami czy piętami) i co wynika z większego "skrętu kolan" skoro osoby nigdy nie były kontuzjowane - w skrócie "ile osób z testowanej grupy narzekało na dolegliwości kolan"?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja oprócz tego dołączyłbym jeszcze jedno pytanie - jaka była szybkość biegu boso i w butach? Bo jeśli w butach była o 50% większa, no to chyba normalne, że obciążenia były o 50% większe?

 

A tak się składa że w sporcie chodzi o bicie rekordów - i nikt butów szybszych nie wymieni na bezpieczniejsze..

Chyba że mówimy o ludziach, którzy biegają dla zdrowia, 2x w tygodniu po 3-10km..

Share this post


Link to post
Share on other sites

@czesiu

 

z większego skrętu wynika choćby większe ryzyko zwyrodnień stawów.

 

@lucky_one

 

spodziewam się (choć nie wiem tego na 100%), że skoro ćwiczenia prowadzono na stacjonarnej bieżni, to zadbano o zachowanie szybkości. Co do wymieniania butów na bezpieczniejsze - zgadzam się, ale przecież można mieć osobne buty do treningów i osobne na zawody. Wiadomo, że nie można na zawodach startować w zupełnie nowych butach, ale można przynajmniej część treningów odbyć w tych bezpieczniejszych :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najwięcej kontuzji widać raczej u krótkodystansowców - mają dużo więcej siły i jeszcze te kolce. Szkoda, że badania nie były nieco szersze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Brakuje dla mnie wniosków: jaka właściwie cecha butów do biegania powoduje te negatywne zjawiska? Jakie w takim razie buty (jeśli w ogóle jakieś) są lepsze? A może to sama idea obuwia powoduje zwiększone obciążenia?

Mnie osobiście najlepiej biegało się zawsze w solidnych (oczywiście już rozchodzonych) glanach. Nieraz ocaliły moją kostkę przed skręceniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Brakuje dla mnie wniosków: jaka właściwie cecha butów do biegania powoduje te negatywne zjawiska?

Przeczytaj jeszcze raz pierwszy akapit :D Sprawa jest prosta i wynika z zasady zachowania energii: jeżeli but nie pozwala na rozproszenie naprężeń w naturalny sposób, a więc poprzez lekkie przesunięcie stopy, muszą one znaleźć ujście gdzieś indziej. Skoro stopa nie może się przesunąć, bo but ją dobrze trzyma, spada na stawy, bo kości są zbyt sztywne.

Jakie w takim razie buty (jeśli w ogóle jakieś) są lepsze? A może to sama idea obuwia powoduje zwiększone obciążenia?

Wydaje mi się, że to jest najważniejsze pytanie, i że głowią się nad tym sami autorzy studium. Sami mówią, że nad odpowiednimi projektami dopiero trzeba będzie pracować.

 

A biegania w glanach nie znoszę ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

z większego skrętu wynika choćby większe ryzyko zwyrodnień stawów.

ale tego nie sprawdzono, wiem o co ci chodzi i mimo to uważam, że należało by znać normę "bezpiecznego" skrętu, powyżej którego faktycznie wzrasta ryzyko zwyrodnień stawów.

Co do wymieniania butów na bezpieczniejsze - zgadzam się, ale przecież można mieć osobne buty do treningów i osobne na zawody. Wiadomo, że nie można na zawodach startować w zupełnie nowych butach, ale można przynajmniej część treningów odbyć w tych bezpieczniejszych :D

1) A dlaczego nie odbywać części treningów szczególnie w lecie BOSO - na łące, czy po piasku?

2) buty startowe dla maratończyków "zużywają się" przed przebiegnięciem 600km

3) skoro sam przyznałeś, że zwiększają ryzyko zwyrodnień wątpliwym jest aby były "bezpieczne"...

 

Przeczytaj jeszcze raz pierwszy akapit ;) Sprawa jest prosta i wynika z zasady zachowania energii: jeżeli but nie pozwala na rozproszenie naprężeń w naturalny sposób, a więc poprzez lekkie przesunięcie stopy, muszą one znaleźć ujście gdzieś indziej. Skoro stopa nie może się przesunąć, bo but ją dobrze trzyma, spada na stawy, bo kości są zbyt sztywne.

No cóż, muszę ciebie rozczarować - buty za 400zł kosztują tyle nie tylko ze względu na markę, ot przykład z dolnej półki: http://www.ultrasport.pl/abzorb,artykul,768.html Dodam że u dobrego biegacza pięta NIGDY nie dotyka pierwsza podłoża, wręcz bieganie "piętami" oznacza biegnięcie na "ręcznym hamulcu".

 

Najwięcej kontuzji widać raczej u krótkodystansowców - mają dużo więcej siły i jeszcze te kolce. Szkoda, że badania nie były nieco szersze.

W przypadku kontuzji krótkodystansowców problemem nie są buty ale rozgrzewka - jak rozgrzać mięśnie tak, aby były gotowe do 110% wysiłku i jednocześnie ich nie przemęczyć...

 

Problem butów zdecydowanie bardziej dotyczy długodystansowców i wśród nich można by spokojnie zrobić badanie w kierunku zwyrodnień stawów kolanowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przecierki po asfalcie i gleby też nie są szczególnie bezpieczne.

 

Trzeba umieć upadać. Nie wystawiać łokci i kolan, nie ratować się za wszelką cenę "tupnięciami", kiedy już wiadomo, że się nie uda, itp. Najlepiej glebnąć jak największą powierzchnią na możliwie płaskie podłoże. Lekkie obtarcie uda czy siniaki od uderzenia ramy w nogę (było parę) to mniejsze piwo niż np. takie skręcone kolano (efekt gry w kosza: ciągnie się już 15 lat).

Share this post


Link to post
Share on other sites
No cóż, muszę ciebie rozczarować - buty za 400zł kosztują tyle nie tylko ze względu na markę, ot przykład z dolnej półki: http://www.ultrasport.pl/abzorb,artykul,768.html

A gdzie ja napisałem, że jest inaczej? :D Własnie o to mi chodzi - dobry but na pewno zapewnia świetną stabilizację (czytaj: lekkie ograniczenie ruchu i latania na boki) stopy, ale efektem ubocznym jest utrudnienie rozproszenia naprężeń.

Trzeba umieć upadać.

Wyrżnij się kiedyś niespodziewanie przy 40 km/h w pozycji full aero, a potem rzucaj te mądrości niezwiązane z rzeczywistością ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A gdzie ja napisałem, że jest inaczej? :D Własnie o to mi chodzi - dobry but na pewno zapewnia świetną stabilizację (czytaj: lekkie ograniczenie ruchu i latania na boki) stopy, ale efektem ubocznym jest utrudnienie rozproszenia naprężeń.

Wkleję definicję ze strony, bo rozmawiamy o 2 różnych rzeczach

"Doskonałe rozwiązanie dla amortyzacji podeszwy buta stosowane w butach New Balance. Wykonany z polimeru komponent absorbuje i rozprasza energie powstającą przy uderzeniu buta o podłoże."

 

Skoro but, a raczej wkładka absorbuje WSTRZĄS, to automatycznie kolano nie ma z czym "walczyć" -> o stabilizacji bocznej nic tam nie pisało. Dodam więcej jak swojego czasu kupowałem w niemczech buty do biegania (gratis test sposobu stawiania stóp na bieżni podczas biegu)  gościu powiedział mi wprost -> nie potrzebujesz tak mocnej stabilizacji bocznej (jak występuje w asicks-ach), bo masz wystarczająco silne mięśnie... no ale takich czasów w polsce chyba nie dożyję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko zobacz jeszcze jedno: amortyzacja nie może być zbyt duża, bo wtedy marnowałbyś energię każdego kolejnego wybicia :D I tu tkwi cały paradoks: dla szybkiego biegania POTRZEBUJESZ tych obciążeń, bo są one pochodną energii, którą magazynujesz w ścięgnach i mięśniach przed kolejnym wybiciem - to się niczym nie różni od naciągania sprężyny. Podobnie buty - część amortyzują, ale część MUSZĄ przekazać na kolejny krok. Pytanie brzmi więc: ile jest amortyzacji, a ile kumulacji w formie sprężystości?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko zobacz jeszcze jedno: amortyzacja nie może być zbyt duża, bo wtedy marnowałbyś energię każdego kolejnego wybicia :D

Zapomniałeś o jednym drobnym szczególiku - ty nie masz się "odbijać", ale "deptać" ziemię, im bardziej (tzn im silniej) depczesz ziemię tym szybciej biegniesz i tym dłuższy masz krok. Już pomijam wyniki pomiarów, gdzie ustalono, że 100-metrowiec depcze ziemię z siłą 3 x swojej wagi na nogę, czyli aby mieć porównywalne obciążenie trzeba by robić przysiad z ciężarem 6x swoja waga, bądź 3 x swoja waga w przypadku wypadów ze sztangą, dla gościa o wadze 80kg wychodzą astronomiczne obciążenia - mało kto da rady zrobić przysiad z dwukrotnym ciężarem swojej wagi na barkach.

 

Przypominają mi się afery z skoczkami wzwyż, którzy mieli w butach sprężyny. Być może faktycznie, dzięki sile sprężystości kolana nie są w stanie wytrzymać tego (strzelam) x0,3 wagi więcej. Jednak nadal pozostaje pytanie - jak testowane osoby biegały - prawidłowo, czy piętami + jak wyglądał ich stopień wytrenowania (w tym muskulatury nóg)- 25km/tydzień to (bez przechwalania się) nie jest żaden wyczyn.

 

Pytanie brzmi więc: ile jest amortyzacji, a ile kumulacji w formie sprężystości?

Bardzo ciekawe pytanie i mam nadzieję, że choć częściowo na nie odpowiedziałem. Zresztą uciekanie kolan do środka jest najzwyklejszym objawem ćwiczenia z obciążeniem, do którego nogi nie zostały przygotowane (<- wnioskuję na podstawie teorii dla przysiadów ze sztangą -> "jeżeli kolana ściąga do środka - ściągnij kilka kg ze sztangi, zanim nie zrobiłeś sobie krzywdy") -> być może osoby powinny w pierwszej fazie używania butów "ciut" zwolnić, nim muskulatura się przyzwyczai do obciążeń.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zapomniałeś o jednym drobnym szczególiku - ty nie masz się "odbijać", ale "deptać" ziemię

Jeśli jest to prawdą, to dlaczego nawierzchnie robi się z miękkiego tartanu, a nie z betonu? :> Ano właśnie dlatego, że im więcej energii wróci dzięki sprężystości, tym mniej będziesz musiał jej wykrzesać z własnych mięśni, żeby uzyskać określoną prędkość.

być może osoby powinny w pierwszej fazie używania butów "ciut" zwolnić, nim muskulatura się przyzwyczai do obciążeń.

Bardzo możliwe. Tylko tu rodzi się jeszcze jedno pytanie: czy rzeczywiście to biegacz powinien dostosować się do sprzętu, czy też sprzęt do niego? Być może buty do jednorazowych wyczynów są warte i mają prawo "wymagać" tego dostosowania, ale sądzę, że zwykłe treningowe buty powinny być dla człowieka, a nie na odwrót.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli jest to prawdą, to dlaczego nawierzchnie robi się z miękkiego tartanu, a nie z betonu? :> Ano właśnie dlatego, że im więcej energii wróci dzięki sprężystości, tym mniej będziesz musiał jej wykrzesać z własnych mięśni, żeby uzyskać określoną prędkość.

 

Być może buty do jednorazowych wyczynów są warte i mają prawo "wymagać" tego dostosowania, ale sądzę, że zwykłe treningowe buty powinny być dla człowieka, a nie na odwrót.

A ja sądzę, że jesteś w błędzie, twoja filozofia jest porównywalna do - ok, jestem na siłce, na podłodze leży sztanga, no to robię martwy ciąg, nic prostszego - skłon, chwytam i prostuję - gotowe. Tzn, tak gotowe - kaleka do końca życia, bo dysk wyskoczył/nie wytrzymał przeciążenia. Tak samo jak podchodząc do sztangi musisz mieć opanowaną odpowiednią technikę musisz również w przypadku biegania popracować nad techniką biegu. Czasami zwolnienie oznacza, że przyśpieszysz jutro.

Odnośnie szybkości polecam stronę

http://www.completespeedtraining.com/get-faster.html

http://www.completespeedtraining.com/acceleration-speed.html

Choć strona odrzuca marketingowym bełkotem muszę przyznać, że gość wie o czym pisze z 2 powodów:

1) to co mówił mi MÓJ trener pokrywało się z tym co pisze na stronie, wręcz wreszcie zacząłem rozumieć, dlaczego mój trener dawał takie a nie inne zalecenia treningowe.

2) stosując się do techniki "deptania" ziemi pobiłem moją życiówkę na 100m schodząc do 11.0

3) uważasz że tartanowe bieżnie są dobre? mylisz się, są szybkie, to fakt, ale wcale nie dobre - nikt o zdrowych zmysłach nie wykonuje 100% treningu na tartanie, Nawet Robert Maćkowiak, który swojego czasu umierał na tartanie w szklarskiej porębie :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba się trochę nie zrozumieliśmy :D Nie jestem szaleńcem i wiem doskonale, że nie należy trenować tylko na tartanie ;) Ale generalnie wszystko sprowadza się do jednego: jednorazowy wyczyn w czasie zawodów, na które szykowałeś się np. przez cały rok, może odbyć się w warunkach mniej komfortowych (ale za to umożliwiających bicie rekordów!), niż typowy trening. Dzieje się to dokładnie na tej samej zasadzie, jak w przypadku obciążeń: nie robisz każdego treningu na 100% możliwości, bo tylko zrobisz sobie krzywdę, a wyników nie poprawisz. Ale jak już przychodzi ten najważniejszy dzień, walisz przed siebie nie patrząc się za bardzo na to, czy obciążysz stawy, czy nie - pewnie na drugi dzień będziesz miał problemy z chodzeniem, ale właśnie taka jest specyfika zawodów i taka jest cena bicia rekordów w każdej dyscyplinie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wyrżnij się kiedyś niespodziewanie przy 40 km/h w pozycji full aero, a potem rzucaj te mądrości niezwiązane z rzeczywistością.

 

Trzeba być niezłym cymbałem, żeby nie zwiększać sobie marginesu bezpieczeństwa wraz ze wzrostem prędkości. Miałem kilka wywrotek przy 20 km/h i kończyło się dokładnie w sposób "niezwiązany z rzeczywistością". A trzaśnięte kolano przypomniało o sobie przy prędkości 3 na godzinę, gdy się próbowałem ratować z uślizgu na lodzie.

 

Zresztą, co to jest 40 na godzinę? Zgadnij, jak się kończą wywrotki motocyklowe przy prędkościach powyżej 100 czy 200? Jeśli zawodnik padnie płasko i przeszoruje cały odcinek do zatrzymania, to będzie tylko potłuczony. Jeśli zacznie się turlać, to nie wytraci tak szybko prędkości (a nie wszędzie są dmuchane bariery), no i wszystko co będzie "wystawało" podczas turlania, zostanie połamane, wybite lub wyrwane ze stawów.

 

To zresztą uniwersalna zasada -  podobne kontuzje grożą np. przy nieumiejętnym wykonaniu padu w judo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powtarzam: nie masz pojęcia, o czym mówisz. Poza tym nie mam najmniejszej ochoty na rozmowę z człowiekiem, który zaczyna dyskusję od wyzwania adwersarza od cymbała.

 

Miłego wieczoru.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Powtarzam: nie masz pojęcia, o czym mówisz. Poza tym nie mam najmniejszej ochoty na rozmowę z człowiekiem, który zaczyna dyskusję od wyzwania adwersarza od cymbała.

 

Miłego wieczoru.

 

Tak się właśnie przegrywa z własnym ego. I podobnie jak w poprzedniej mojej wypowiedzi, nie jest to zdanie wycelowane w konkretną osobę.

 

Czołem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moje ego ma się bardzo dobrze i kontroluję je doskonale.

 

Problem w tym, że próbujesz wypowiadać się na temat, o którym zielonego pojęcia. "Tupać" sobie możesz w rowerku do jeżdżenia do Biedronki, bo każdy profesjonalny rower ma pedały zatrzaskowe, których nie wypniesz tak łatwo w sytuacji podbramkowej.

 

Potwornie mnie irytują ludzie, którym zdaje się, że mają na wszystko rozwiązanie, i zgrywają cwaniaka, choć nie przeżyli w życiu sytuacji z tego rodzaju: http://www.youtube.com/watch?v=ZxNzgTlqdEg

itd.

 

Ale masz rację, żyj sobie w swoim świecie, i nazywaj ludzi cymbałami, bo Tobie się wydaje, że zrobiłbyś inaczej i na pewno dałbyś sobie radę. Zastanów się jedynie, czy sam nie robisz z siebie pośmiewiska (podpowiadam: dla 99% osób mających pojęcie o jeździe rowerowej byś w tym momencie zrobił). Pojeździj trochę na poważnie, a potem baw się w Wujka Dobra Rada.

 

EOT.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Debby Herbenick, badaczka z Indiana University, potwierdziła, że same ćwiczenia fizyczne - bez aktu płciowego czy marzeń o treści erotycznej - są w stanie wywołać u kobiety orgazm (Sexual and Relationship Therapy).
      Amerykanie potwierdzili istnienie anegdotycznego orgazmu, nazywanego po angielsku, od związku z ćwiczeniami stymulującymi głębokie mięśnie tułowia (core abdominal muscles), "coregasm".
      Ćwiczeniami najczęściej kojarzonymi z wywoływaniem orgazmu są wspinaczka linowa, podnoszenie ciężarów, jazda na rowerze czy gimnastyka brzucha. [Nasze] dane są interesujące, bo sugerują, że orgazm to niekoniecznie wydarzenie seksualne.
      Herbenick i J. Dennis Fortenberry analizowali wyniki ankiet wypełnionych online przez 124 kobiety wspominające o orgazmach wywołanych ćwiczeniami (ang. exercise-induced orgasms, EIO) i przez 246 pań doświadczających przyjemności seksualnej podczas ćwiczeń (ang. exercise-induced sexual pleasure, EISP). Wiek ochotniczek wynosił od 18 do 63 lat. Większość pań pozostawała w związku, 69% określiło swoją orientację jako heteroseksualną.
      Ustalono, że ok. 40% kobiet przeżyło EIO bądź EISP ponad 10 razy. Większość przedstawicielek grupy EIO twierdziła, że gimnastykując się w miejscach publicznych, ma jakąś kontrolę nad odczuciami, lecz dla ok. 20% doświadczenie było niekontrolowalne. Gros kobiet z EIO podkreśla, że w czasie tego typu orgazmu nie fantazjuje ani nie myśli o kimś pociągającym seksualnie.
      W grupie EIO orgazm wywoływały następujące ćwiczenia: podnoszenie ciężarów (26,5%), joga (20%), jeżdżenie na rowerze (15,8%), bieg (13,2%) oraz marsz/wędrówka po górach (9,6%).
      W przyszłości naukowcy zamierzają się więcej dowiedzieć o mechanizmach/wyzwalaczach EIO oraz EISP. Może być tak, że ćwiczenia, o których już teraz wiadomo, że sprzyjają zdrowiu i dobrostanowi, poprawiają także życie erotyczne kobiety. Co do tego nie ma jednak pewności. Kolejnym znakiem zapytania jest, jak bardzo EIO i EISP są rozpowszechnione wśród kobiet. Wydaje się jednak, że to dość częste zjawiska, bo 370-osobową próbę do badań zebrano w 5 tygodni.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Profesor Patrick Baudisch z niemieckiego Instytutu Hasso Plattner stworzył system identyfikujący użytkowników ekranów dotykowych po... obuwiu. Projekt Bootstrapper wykorzystuje kamery umieszczone pod ekranem.
      Główną zaletą tego systemu jest jego niska cena. Profesor Baudisch zaznacza, że celem Bootstrappera nie jest zabezpieczanie systemu ale łatwa identyfikacja użytkownika. Buty są bardzo dobrym znakiem rozpoznawczym, gdyż zwykle pary noszone przez poszczególne osoby znacznie się od siebie różnią, zatem systemy wizyjne nie będą miały większych problemów z ich przyporządkowaniem do konkretnej osoby. System może powiązać buty z sesją użytkownika, ułatwiając jednoczesne korzystanie z tego samego wyświetlacza przez różne osoby.
      Podczas prób z wykorzystaniem 18 ochotników okazało się, że system rozpoznaje buty z 89-procentową dokładnością.
      Każdy korzystał z oprogramowania na dużych ekranach dotykowych wie, jakim problemem jest odróżnianie poszczególnych osób. Technika Bootstraper to eleganckie rozwiązanie, gdyż wykorzystuje prosty kompaktowy system identyfikacji - mówi profesor Daniel Wigdor z University of Toronto.
      Profesor Baudisch przyznaje, że jego system nie jest doskonały. Jeśli większa liczba osób będzie korzystała z wyświetlacza i ktoś sięgnie dłonią tak, że pozycja dłoni będzie sugerowała, iż należy ona do innej pary butów, system może się pomylić i przypisać wykonaną czynność do niewłaściwego konta. Ponadto system staje się bezużyteczny, gdy użytkownicy noszą takie same obuwie, jak ma to miejsce np. w wojsku.
      Zdaniem Wigdora do rozwiązania problemu identyfikacji konieczne będzie połączenie kilku różnych technik, np. rozpoznawania butów, czujników nacisku w krześle i innych.
      System Baudischa można natomiast przyjąć się np. w domach czy w centrach handlowych.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Poruszając się z prędkością 2 m/s, czyli 7,19 km/h, ludzie wolą biec niż iść. Doktorzy Gregory Sawicki i Dominic Farris z Uniwersytetu Północnej Karoliny uważają, że dzieje się tak, gdyż przy takiej szybkości podczas biegu lepiej wykorzystujemy kluczowy mięsień łydki.
      Naukowcy, których artykuł ukazał się w Proceedings of the National Academy of Sciences (PNAS), posłużyli się ultrasonografią, filmowaniem ruchu szybką kamerą oraz bieżnią mierzącą nacisk. W ten sposób mierzyli zachowanie mięśni łydki podczas biegu i chodzenia.
      Niewielka głowica ultrasonograficzna przymocowywana z tyłu nogi pokazywała w czasie rzeczywistym, jak mięsień dostosowuje się do chodu i biegu z różną prędkością. Szybkie zdjęcia zademonstrowały, że głowa przyśrodkowa mięśnia brzuchatego działa jak sprzęgło uruchamiające się szybko po rozpoczęciu chodzenia. Mięsień brzuchaty przytrzymuje jak linka jeden z końców ścięgna Achillesa, gdy przekazywana jest do niego energia do rozciągania. Później do gry włącza się samo ścięgno, które podczas odrzutu uwalnia zmagazynowaną energię, wspomagając w ten sposób ruch.
      Studium ujawniło, że gdy mięsień coraz szybciej zmienia swoją długość, dostarcza coraz mniej mocy, co oznacza obniżenie ogólnej wydajności. Kiedy jednak ludzie zaczynają biec z prędkością ok. 2 m/s, mięśnie zwalniają: zmiana długości zachodzi wolniej, zapewniając większą moc przy słabszej pracy.
      Techniki ultrasonograficzne pozwalają oddzielić od siebie ruchy poszczególnych mięśni podudzia. Dotąd nie były, niestety, wykorzystywane w takim kontekście - podkreśla Farris. Badanie wyjaśnia, czemu superszybki chód jest ograniczony właściwie do olimpiad i innych zmagań sportowych. Mięśnie pracują zbyt nieefektywnie, dlatego ciało przestawia się na bieg. Rosną wtedy skuteczność zarządzania energią i wygoda.
      W miarę jak idziemy coraz szybciej, miesień nie jest w stanie dopasować się do prędkości ruchu. Kiedy jednak dokonuje się przejście od chodu do biegu, ten sam mięsień staje się niemal statyczny i nie musi zmieniać swojego zachowania w znacznym stopniu, gdy biegacz coraz bardziej się rozpędza (choć nie testowaliśmy go podczas sprintów) - wyjaśnia Sawicki.
       
       
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ku zaskoczeniu amerykańskich naukowców okazało się, że nawilżaczem w implantach stawów biodrowych typu metal-metal jest grafit, nie białka. Wiedza ta pozwoli zaprojektować lepsze materiały do implantów, które będą mniej podatne na zużycie.
      Zespół złożony ze specjalistów z Northwestern University, Centrum Medycznego Rush University oraz Universität Duisburg-Essen odkrył, że kluczowym składnikiem lubrykantu z powierzchni implantu typu metal-metal jest grafit. Nawilżacz jest zatem bardziej podobny do występującego w silniku spalinowym niż w naturalnym stawie.
      Materiały protetyczne stawów biodrowych (metale, polimery i ceramika) wytrzymują przeważnie powyżej 10 lat. Po upływie dekady mamy jednak do czynienia ze zwiększoną częstotliwością uszkodzeń, zwłaszcza u młodych, aktywnych osób. Nic dziwnego więc, że marzeniem ortopedów jest wydłużenie żywotności implantów stawów biodrowych do 30-50 lat. Najlepiej zaś, by służyły pacjentowi do końca życia. Teraz, gdy zaczynamy rozumieć, jak przebiega nawilżanie tych implantów w organizmie, mamy punkt zaczepienia, żeby je ulepszyć - podkreśla prof. Laurence D. Marks.
      Wcześniejsze badania 2 członków ekipy, Alfonsa Fischera z Universität Duisburg-Essen i Markusa Wimmera z Centrum Medycznego Rush University, wykazały, że nawilżająca warstwa tworzy się na metalowych stawach w wyniku tarcia (następuje tzw. zużycie trybologiczne). Kiedy już powstanie, zmniejsza tarcie, a także ogranicza zużycie i korozję. Autorzy opracowania opublikowanego w Science porównują film graniczny protezy do cienkiej warstewki wody pozwalającej łyżwiarzowi ślizgać się po lodzie.
      Naukowcy wiedzieli więc już o istnieniu warstwy smarującej, która występuje zarówno na powierzchni głowy, jak i panewki, dotąd nie mieli jednak pojęcia, z czego jest ona zbudowana. Zakładano, że to białka albo inna substancja występująca w organizmie.
      Zespół złożony ze specjalistów z wielu dziedzin badał 7 implantów, pobranych od pacjentów z różnych względów. Akademicy posłużyli się m.in. mikroskopami optycznymi i elektronowymi. Spektra utraty energii elektronów wskazały na grafit. Bazując na tym i na innych dowodach, naukowcy doszli do wniosku, że warstwa nawilżająca składa się głównie z grafitu.
×
×
  • Create New...