Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Czy DNA ojca może wpływać negatywnie na długość życia potomstwa wyłącznie dlatego, że... pochodzi od ojca? Wygląda na to, że tak. Świadczą o tym wyniki studium przeprowadzonego przez zespół prof. Tomohiro Kono z Tokijskiego Uniwersytetu Rolniczego.

Aby ocenić wpływ pochodzenia DNA rodziców na długość życia potomstwa, badacze wyhodowali myszy o genomach uzyskanych z DNA dwóch samic. Aby tego dokonać, pobrano niedojrzałe komórki jajowe od jednodniowych samic myszy, a następnie zmodyfikowano aktywność ich genów tak, by uzyskać komórki praktycznie identyczne w stosunku do plemników.

DNA uzyskanych komórek wszczepiono następnie do dojrzałych komórek jajowych pozbawionych własnego materiału genetycznego (każda komórka jajowa została zapłodniona materiałem genetycznym z dwóch "plemników"), zaś zapłodnione komórki wszczepiono do organizmów matek zastępczych.

Do przeprowadzenia eksperymentu wykorzystano łącznie 13 myszy uzyskanych dzięki połączeniu DNA pozyskanego od dwóch samic oraz 13 osobników spłodzonych w sposób naturalny. Jak się okazało, zwierzęta z pierwszej grupy żyły niemal o 1/3 dłużej (841,5 dni vs 655,5 dni) od zwierząt z grupy kontrolnej. Co więcej, cieszyły się one pełnią zdrowia, zaś ich układ odpornościowy działał nieco lepiej niż u osobników z grupy kontrolnej. Zmodyfikowane zwierzęta były także wyraźnie mniejsze i lżejsze od zwierząt z grupy kontrolnej. 

Przyczyna zaobserwowanego zjawiska nie została dotychczas jednoznacznie ustalona. Na podstawie wcześniejszych badań prof. Kono uważa jednak, że wydłużenie życia może być związane z zablokowaniem aktywności genu Rasgrf1. Wiadomo bowiem, że jego kopia otrzymana od ojca jest zwykle bardziej aktywna od tej odziedziczonej po matce, zaś jednym z podstawowych efektów jej działania jest pobudzenie wzrostu zwierzęcia.

Być może jest więc tak, że otrzymanie obu kopii Rasgrf1 od samic może odpowiadać za niewielką masę ciała badanych myszy, a wydłużenie życia jest nowym, nieznanym dotychczas efektem działania tego genu.

Odkrycie dokonane przez zespół prof. Kono potwierdza, że dla funkcjonowania organizmu istotna jest nie tylko sama treść informacji genetycznej, lecz także aktywność poszczególnych genów. Dokładniejsze zrozumienie tego zjawiska jest niezwykle ważne także z punktu widzenia badań nad fizjologią organizmu człowieka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co więcej, cieszyły się one pełnią zdrowia, zaś ich układ odpornościowy działał nieco lepiej niż u osobników z grupy kontrolnej. Zmodyfikowane zwierzęta były także wyraźnie mniejsze i lżejsze od zwierząt z grupy kontrolnej.

Nie wydaje mi się, aby bycie mniejszym i lżejszym było pozytywnym aspektem modyfikacji genetycznej, a właśnie tak wynika z przytoczonych 2 zdań.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak szczerze, to sam się zastanawiałem, czy można to tak ująć. Ostatecznie zdecydowałem się zostawić to stwierdzenie - w końcu skoro cały gatunek jest efektem ewolucyjnej "miniaturyzacji", najwidoczniej w tej konkretnej sytuacji może to być przewaga, i to tym bardziej dla samic, które nie muszą przecież walczyć o względy samca.

 

Poza tym w odniesieniu do ludzi mogłoby to oznaczać obniżenie ryzyka otyłości, która w przypadku naszego gatunku jest znacznie większym zagrożeniem, niż niedowaga.

Share this post


Link to post
Share on other sites

podobno niżsi ludzie żyją dłużej, więc moim zdaniem wydłużenie życia myszy wynika z tego samego efektu... choć trzebaby porównać różnice w rozmiarze i w długości życia...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poza tym w odniesieniu do ludzi mogłoby to oznaczać obniżenie ryzyka otyłości, która w przypadku naszego gatunku jest znacznie większym zagrożeniem, niż niedowaga.

A moim zdaniem u ludzi mogło by to spowodować powrót do pigmejowatości i karłowacenia - ciekawe jak będzie wyglądać 3 pokolenie malejących myszy (tzn. czy malenie się na jakimś poziomie zatrzyma, czy też będzie postępowało, do momentu w którym 100 generacja będzie rozmiaru pcheł). Waga ma tylko pośredni wpływ na rozmiar.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra, ale nawet jeśli tak by się stało, to co w tym złego? Wiem, że ludzie wyżsi są przeważnie uznawani za bardziej atrakcyjnych, ale nie róbmy aż takiej tragedii :P Jeśli już odbiegamy od normy, to odważę się powiedzieć, że dzieje się to dziś - ludzie nie byli przecież nigdy aż tak wysocy.

 

Inna sprawa, że są to pierwsze tego typu badania. Nie można przecież wykluczyć, że za jakiś czas udałoby się np. wydłużyć życie przy zachowaniu normalnych rozmiarów ciała. Wszystko przed nami ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli jednak partenogeneza jest lepsza? Albercik, coś ty zrobił! :P

 

Nie wydaje mi się, żeby większy wzrost był pozytywny zdrowotnie. Szybki wzrost w okresie dojrzewania to większe obciążenie układu krążenia, kośćca, itd. Ludzie niżsi są zwykle sprawniejsi, bardzie wydolni. W sumie co nam daje wysoki wzrost? Chyba nic, poza ewentualnie większą atrakcyjnością i wygodą sięgania na szafę. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

W sumie co nam daje wysoki wzrost? Chyba nic, poza ewentualnie większą atrakcyjnością i wygodą sięgania na szafę. ;)

Wyobrażasz sobie ochroniarza Schwarzeneggera, który ma 160cm wzrostu? A może chucherko bramkarza pod dyskoteką? Tłumaczenie "wcale nie trzeba być wysokim" to już przejaw łagodnego kompleksu, sam jestem przeciętnego wzrostu i przy ludziach powyżej 185cm czuję się ciut nieswojo spoglądając w górę podczas rozmowy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziedziczne wady wzroku to ma się na patelni jeśli nawet rodzeństwo niby jest oczytane (a tego po rozmowie nie widać) to wzrok się pogorszy z czasem. Genetyka cała to i tak jest loterią, bo najważniejszy jest okres rozwoju płodu jak i do końca okresu dojrzewania (potem już tylko styl i jakość życia w połączniu z czynnikami losowymi odpowiada za resztę). Kobiety więcej płaczą i podatniejsze na depresję są ale i tak dłużej żyją niż mężczyźni. Z tego wychodzi, że Mutombo i Shaq (centrzy z NBA powinni mieć największe powodzenie i sukces rozpłodowy) - nie wiem jak to się wszystko przełoży na ich długość życia. Wyższy dla niższej albo dobór wzrostem (niższy z wyższą bedzie kopulował, lecz dla społeczeństwa taka para raczej śmiesznie wygląda). Wystarczy popatrzeć obok. Co do przekarmienia BMI to najważniejsze dostarczać cennych składników organizmowi i GITarka oraz unikanie używek. Niżsi żyją dłużej, bo organizm ma mniejsze obciążenia z układem sercowo-oddechowym jak i przy odpowiedniej wadze choroby cywilizacyjne omijają, rak czy udary mózgu. Arnold S., Sylvester S, Hulk Hogan czy Pudzian zobaczymi ile pożyją w porównaniu z kolarzem Langiem, ping-pongdzistą Grubbą czy szermierzami. Nadmierna tkanka mięśniowa opadnie na stare lata ale spustoszenie zdrowotne wyjdzie bokiem. Ale jakby większy wzorst podczas dojrzewania był zbyteczny to by ewolucja wychamowała (młodzież z chudymi i długimi kończynami zaczyna sięgać po suplementy czy sterydy, gdy dojrzewa często jak uprawia sport) to w połączniu ze sportem i ćwiczeniem koordynacji ruchowej jest korzystne. Z szybkością czy zwinnością musi iść w parze rozwój umysłowy po potem braki będzie miał każdy czy to niski|wysoki|średniego wzrostu. Jeśli niski będzie szybko biegał z piłką i był królem goli/zwodów na podwórku, a wysoki w zwyż dobrze skakał czy serwy na medal w koszykówce oddawał to tak wszystko może licho strzelić. Wszyscy światowi naukowcy muszą podać swój wzrost i zbadamy czy wzrost ma wpływ na badania naukowe oraz wyciągnie się średnia i zrobi wywiad "młodzieżowej 'kariery' sportowej". W tych czasach trzeba banki DNA robić, bo to będzie wróżyło dobrze klonowaniu i łączeniu rzadkich genów w przyszłości jak i sprawdzaniu wielu wariacji. Podczas dojrzewania najważniejsze jest dostarczenie dobrego budulca organizmowi, poczucie humoru, apetyt (najlepiej wszystkożerność bez grymaszenia - pamiętam jak w przedszkolu większość wybrzydzała, czy segregowała pokarm na talerzu odrzucając pewne składniki dania, a mniejszość czyściła wszystko jak glonojady). Jeśli ktoś za bardzo o swoim wzroście rozmyśla to mogą być początki dysmorfofobii lub niedojrzałość (trzeba to załatać prześmiewczo). Od dużego wzrosyu jak i wagi nadmiernej kolana i plecy wysiadają, potem żylaki czy przerosty skórne na stopach. Z tym dziedziczeniem genów to bym obstawiał działanie genów dominujących (rzadszych czy starszych z dziada pradziada?). Zapewne istnieje optymalna zdrowotnie waga jak i wzrost, który terzeba dopasować do własnego organizmu (nikt go lepiej nie zna, niż właściciel). Same gabaryty nie są wyznacznikiem niczego, bo liczy się sam mózg, gdyż jest najcenniejszym organem w każdym organiźmie. A jeśli to mowa w kółko o tych samych obciążeniach to nawet można sobie zaszkodzić brakiem tych obciążeń siedząc w szkole/domu przy ekranie/TV to także kręgosłup jest narażony na patologie wszelakie: zrosty, deformacje.

Zootechnikiem nie jestem ale rozmiary krów jednej rasy są bardzo zbliżone (bardziej, niż u ludzi). Jedni rosną za wysocy, drugim hormon wzrostu trzeba podawać (jedni i drudzy mogą popaść w toksykomanię jednakowo bez wzgledu na różnorodne cechy).

 

Wyobrażasz sobie ochroniarza Schwarzeneggera, który ma 160cm wzrostu?

- Jeśli byłby dobry do mordobitek i zawzięty był to by wyższego rozniósł techniką czy doświadczeniem, a może i nawet przewagą psychologiczna.

 

tzn. czy malenie się na jakimś poziomie zatrzyma, czy też będzie postępowało, do momentu w którym 100 generacja będzie rozmiaru pcheł

- Zależy czy będzie więcej/mniej żywicieli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyobrażasz sobie ochroniarza Schwarzeneggera, który ma 160cm wzrostu? A może chucherko bramkarza pod dyskoteką?

A jaka jest niby zdrowotna korzyść z bycia ochroniarzem Schwarzeneggera?

 

Tłumaczenie "wcale nie trzeba być wysokim" to już przejaw łagodnego kompleksu, sam jestem przeciętnego wzrostu i przy ludziach powyżej 185cm czuję się ciut nieswojo spoglądając w górę podczas rozmowy

Dziękuję ci za uświadomienie mnie, że przy wzroście 182 cm mam kompleks małego człowieka. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ niema za co, widać wolał byś być niższy ;)

 

Zaleta bycia dużym? na koncercie masz głowę ponad tłumem dzięki czemu lepiej widzisz scenę, tak samo w sporcie - siatkówka i koszykówka. Rośniemy dzięki ewolucji, więc natura miała w tym jakiś cel.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Styl życia też ma się wypisany na twarzy (odżywianie i spokojn trybem życia to chyba podstwa, a np. używanie alkoholu chyba najbardziej na to wpływa jako najbardziej rozpowszechniona w PL toksykomania).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Bez cienia wątpliwości wykazaliśmy, że w żywych komórkach powstają poczwórne helisy DNA. To każe nam przemyśleć biologię DNA, mówi Marco Di Antonio z Imperial College London (CL). Naukowcy po raz pierwszy w historii znaleźli poczwórne helisy DNA w zdrowych komórkach ludzkiego organizmu. Dotychczas takie struktury znajdowano jedynie w niektórych komórkach nowotworowych. Udawało się je też uzyskać podczas eksperymentów w laboratorium.
      Teraz okazuje się, że poczwórna helisa DNA może występować też w żywych, zdrowych komórkach ludzkiego ciała. Dotychczas struktury takiej, zwanej G-kwadrupleks (G4-DNA), nie zauważono w żywych komórkach, gdyż technika ich wykrywania wymagała zabicia badanej komórki. Teraz naukowcy z Uniwersytetu w Cambridge, ICL oraz Uniwersytetu w Leeds opracowali nowy znacznik fluorescencyjny, który przyczepia się go G4-DNA w żywych komórkach. To zaś pozwala na śledzenie formowania się tej struktury i badania roli, jaką odgrywa ona w komórce.
      Odkrycie poczwórnej helisy w komórkach, możliwość prześledzenia jej roli i ewolucji otwiera nowe pole badań nad postawami biologii i może przydać się w opracowaniu metod leczenia wielu chorób, w tym nowotworów.
      Teraz możemy obserwować G4 w czasie rzeczywistym w komórkach, możemy badać jej rolę biologiczną. Wiemy, że struktura ta wydaje się bardziej rozpowszechniona w komórkach nowotworowych. Możemy więc sprawdzić, jaką odgrywa ona rolę, spróbować ją zablokować, co potencjalnie może doprowadzić do pojawienia się nowych terapii, stwierdzają autorzy najnowszych badań.
      Naukowcy sądzą, że do formowania się kwadrupleksu dochodzi po to, by czasowo otworzyć helisę, co ułatwia różne procesy, jak np. transkrypcja.
      Wydaje się, że G4 jest częściej powiązana z genami biorącymi udział w pojawianiu się nowotworów. Jeśli struktura ta ma związek z chorobami nowotworowymi, to być może uda się opracować leki blokujące jej formowanie się.
      Już wcześniej ten sam zespół naukowcy wykorzystywał przeciwciała i molekuły, które były w stanie odnaleźć i przyczepić się do G4. Problem jednak w tym, że środki te musiały być używane w bardzo wysokich stężeniach, co groziło zniszczeniem DNA. To zaś mogło prowadzić do formowania się G4, zatem technika, której celem było wykrywanie G4 mogła de facto powodować jego tworzenie się, zamiast znajdować to, co powstało w sposób naturalny.
      Czasem naukowcy potrzebują specjalnych próbników, by obserwować molekuły wewnątrz żywych komórek. Problem w tym, że próbniki te mogą wchodzić w interakcje z obserwowanym obiektem. Dzięki mikroskopii jednocząsteczkowej jesteśmy w stanie obserwować próbniki w 1000-krotnie mniejszym stężeniu niż wcześniej. W tym przypadku próbnik przyczepia się do G4 w ciągu milisekund, nie wpływa na jej stabilność, co pozwala na badanie zachowania G4 w naturalnym środowisku bez wpływu czynników zewnętrznych.
      Dotychczasowe badania wykazały, że G4 forumuje się i znika bardzo szybko. To sugeruje, że jest to tymczasowa struktura, potrzebna do wypełnienia konkretnych funkcji, a gdy istnieje zbyt długo może być szkodliwa dla komórek.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Matki przekazują swoim dzieciom kolor włosów, oczu czy choroby dziedziczne. Jak dowodzą najnowsze badania Wexner Medical Center na Ohio State University, mogą też przekazywać korzyści ze zdrowego trybu życia. Okazuje się bowiem, że nawet umiarkowana ilość ćwiczeń fizycznych w czasie ciąży i po niej zwiększa w mleku matki ilość składników, które redukują u dziecka ryzyko takich chorób jak cukrzyca, otyłość czy choroby serca.
      Już wcześniej nasze badania wykazywały, że aktywność fizyczna matki poprawia zdrowie dziecka. Chcieliśmy jednak poznać odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się dzieje, mówi główna autorka badań, Kriston Stanford. Jako, że dysponujemy dowodami, iż mleko matki odgrywa tutaj zasadniczą rolę, chcieliśmy wyizolować te składniki, które poprawiają zdrowie dziecka.
      Na potrzeby swoich badań naukowcy badali myszy, których matki prowadziły mało aktywny tryb życia i karmili te myszy mlekiem matek, które w czasie ciąży były aktywne. Okazało się, że myszy odnosiły korzyści z picia takiego mleka. To zaś dowiodło, że korzyści zdrowotne są przekazywane za pośrednictwem mleka, a nie wyłącznie za pośrednictwem genów.
      W kolejnym etapie badań naukowcy przyjrzeli się mleku 150 kobiet. Odkryli, że w mleku tych pań, które w ciągu dnia przeszły dłuższy dystans, występuje więcek składnika o nazwie 3SL. Wzrost 3SL niekoniecznie był związany z intensywnością ćwiczeń. Zatem nawet aktywność fizyczna o umiarkowanej intensywności zwiększa ilość tego składnika w mleku, mówi profesor Stanford. Ćwiczenia fizyczne są bardzo korzystne dla zdrowia kobiety zarówno w czasie ciąży jak i po porodzie. A wszystko, co poprawia zdrowie matki, poprawia też zdrowie dziecka.
      Wiele jednak kobiet z różnych względów nie może karmić piersią lub też nie powinno ćwiczyć w czasie ciąży. Dlatego też naukowcy starają się wyizolować 3SL z mleka i chcą sprawdzić, czy z mleka aktywnych fizycznie kobiet można przygotować preparat, który pomoże dzieciom kobiet nieaktywnych fizycznie lub niekarmiących piersią.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy przypatrzymy się strukturze nici DNA czy RNA zauważymy, że zawsze są one skręcone w prawo. Nigdy w lewo. Z biologicznego czy chemicznego punktu widzenia nie ma żadnego powodu, dla którego we wszystkich formach życia widać taką regułę. Wszystkie znane reakcje chemiczne powodują powstanie molekuł skręconych zarówno w prawo, jak i w lewo. Ta symetria jest czymś powszechnym. Nie ma też żadnego powodu, dla którego skręcone w lewo DNA miałoby być w czymkolwiek gorsze, od tego skręconego w prawo. A jednak nie istnieje lewoskrętne DNA. To tajemnica, która wymaga wyjaśnienia.
      Wielu naukowców sądzi, że taka struktura DNA i RNA pojawiła się przez przypadek, że skręcony w prawo genom był może nieco częstszy i w toku ewolucji wyparł ten skręcony w lewo. Naukowcy od ponad 100 lat zastanawiają się nad tym problemem.
      Niedawno na łamach Astrophysical Journal Letters ukazała się interesująca teoria, której autorzy twierdzą, że o takim, a nie innym kształcie genomu zadecydował... kosmos. Ich praca wskazuje na wpływ czynnika, który zdecydował o kierunku skręcenia genomu, a którego nie braliśmy dotychczas pod uwagę. Wydaje się to bardzo dobrym wytłumaczeniem, mówi Dimitar Sasselov, astronom z Harvard University i dyrektor Origins of Life Initiative.
      Twórcami nowej niezwykle interesującej hipotezy są Noemie Globus, astrofizyk wysokich energii z New York University i Center For Computational Astrophysics na Flatiron Institure oraz Roger Blandford, były dyrektor Kavli Institute for Particle Astrophysics and Cosmology na Uniwersytecie Stanforda. Oboje spotkali się w 2018 roku i w miarę, jak dyskutowali różne kwestie, zwrócili uwagę, że promieniowanie kosmiczne ma podobną prawostronną preferencję jak DNA. Takie wydarzenia jak rozpad cząstek zwykle nie wykazują preferencji, przebiegają równie często w prawo, jak i w lewo. Jednak rzadkim wyjątkiem od reguły są tutaj piony. Rozpad naładowanych pionów odbywa się według oddziaływań słabych. To jedyne oddziaływanie podstawowe o znanej asymetrii. Gdy piony uderzają w atmosferę, rozpadają się, tworząc cały deszcz cząstek, w tym mionów. Wszystkie miony mają tę samą polaryzację, która powoduje, że z nieco większym prawdopodobieństwem jonizują jądra atomów w genomie skręconym w prawo.
      Pierwsze ziemskie organizmy, które prawdopodobnie były czymś niewiele więcej niż nagim materiałem genetycznym, zapewne występowały w dwóch odmianach. Z genomem skręconym w lewo lub w prawo. Globus i Blandford wyliczyli, że w sytuacji promieniowania kosmicznego skręcającego w prawo, cząstki uderzające w ziemię z nieco większym prawdopodobieństwem wybijały elektron z genomu skręconego w prawo niż w lewo. Miliony czy miliardy cząstek promieniowania kosmicznego były potrzebne, by wybić jeden elektron z jednego genomu. Ale ta minimalna przewaga mogła wystarczyć. Wybicie elektronu prowadziło do mutacji. Zatem promieniowanie kosmiczne było dodatkowym czynnikiem wymuszającym ewolucję. Dzięki niemu genom skręcony w prawo rozwijał się nieco szybciej. Z czasem zyskał przewagę konkurencyjną nad genomem skręconym w lewo.
      Uczeni nie chcą jednak poprzestać na hipotezie. Pani Globus skontaktowała się z Davidem Deamerem, biologiem i inżynierem z University of California w Santa Cruz. Ten podpowiedział jej, że najprostszym testem, jaki przychodzi mu do głowy, będzie wykorzystanie standardowego testu Amesa. To metoda diagnostyczna sprawdzająca siłę oddziaływania mutagenu na bakterie. Deamer zaproponował, by zamiast poddawać bakterie działaniu związku chemicznego, zacząć je bombardować mionami i sprawdzić, czy wywoła to u nich przyspieszone mutacje.
      Jeśli eksperyment się powiedzie i pod wpływem mionów DNA bakterii będzie ulegało szybszym mutacjom, będzie do bardzo silne poparcie dla hipotezy Globus i Blandforda. Nie wyjaśni to jednak, dlaczego w ogóle pojawił się materiał genetyczny skręcony w lewo lub w prawo.
      To będzie bardzo trudny element do udowodnienia. Jeśli jednak ta hipoteza zyska potwierdzenie, będziemy mieli jeszcze jeden, niezwykle interesujący, mechanizm ewolucyjny, mówi Jason Dworkin, astrobiolog z Goddard Space Flight Center.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ostatnie badania pokazały, że istnieją 4 podstawowe typy starzenia: metaboliczny, immunologiczny, hepatologiczny (wątrobowy) i nefrytyczny (nerkowy).
      Wiemy, że istnieje trochę markerów klinicznych, np. wysoki cholesterol, które są powszechniejsze w starszej populacji. Chcieliśmy jednak wiedzieć o starzeniu więcej, niż można wyciągnąć z populacyjnych średnich. Co dzieje się z daną osobą podczas starzenia? Nikt nie przyglądał się szczegółowo tej samej osobie w dłuższym czasie - mówi dr Michael Snyder ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu Stanforda.
      W ramach najnowszego studium Amerykanie profilowali grupę 43 zdrowych kobiet i mężczyzn w wieku 34-68 lat. Przynajmniej 5-krotnie na przestrzeni 2 lat wykonywano u nich pomiary różnych wskaźników z zakresu biologii molekularnej.
      To właśnie wtedy akademicy stwierdzili, że generalnie ludzie starzeją się wg 4 typów. Starzejący się metabolicznie są, na przykład, bardziej zagrożeni cukrzycą albo wykazują objawy podwyższonego poziomu hemoglobiny glikowanej HbA1C (która powstaje wskutek nieenzymatycznego przyłączenia glukozy do cząsteczki hemoglobiny). Ludzi z typu immunologicznego cechuje z kolei wyższy poziom markerów immunologicznych lub z wiekiem stają się oni bardziej podatni na choroby powiązane z układem odpornościowym. Amerykanie podkreślają, że mogą się też zdarzać typy mieszane.
      Analizując próbki krwi, kału itp., w ciągu 2 lat śledzono poziomy różnych mikroorganizmów i związków, np. białek, metabolitów czy lipidów. Oceniano, jak zmieniały się one z czasem.
      Nasze badanie pozwoliło uchwycić znacznie bardziej złożony obraz starzenia [...]. Byliśmy w stanie stwierdzić, jak konkretni ludzie doświadczają starzenia na poziomie molekularnym. Różnice są dość spore.
      Różnice dotyczą nie tylko przebiegu, ale i tempa starzenia. Snyder dodaje, że czas trwania badań pozwalał na podjęcie ewentualnych działań, tak by zapobiec danym markerom starzenia za pomocą zmiany zachowania.
      Typ starzenia (ang. ageotype) jest nie tylko etykietką; może pomóc konkretnym osobom skupić się na czynnikach ryzyka i znaleźć obszary, w których najprawdopodobniej z biegiem lat pojawią się problemy - dodaje Snyder i wyjaśnia, że by lepiej zrozumieć zachodzące zjawiska, trzeba przeprowadzić kolejne badania na większej liczbie osób i z większą liczbą pomiarów.
      To, że ktoś podpada pod jeden z czterech bądź kilka z 4 wyodrębnionych typów, nie oznacza, że nie starzeje się on także wzdłuż innych szlaków biologicznych. Typ wskazuje na szlaki, w przypadku których markery starzenia są najsilniej zaznaczone.
      Autorzy artykułu z pisma Nature Medicine porównywali także starzenie osób zdrowych i wykazujących insulinooporność. Dotąd nikt tego nie badał. Ogółem stwierdziliśmy znaczące różnice dotyczące ok. 10 cząsteczek. Wiele z nich miało związek z działaniem układu odpornościowego i stanem zapalnym.
      Co ważne, nie u wszystkich z czasem obserwowano wzrost markerów ageotypu. U niektórych występowały spadki markerów, przynajmniej przez krótki okres, gdy zmieniali swoje zachowanie. Ochotnicy nadal się starzeli, ale ogólne tempo, w jakim się to działo, zmniejszało się i w niektórych przypadkach markery starzenia spadały. Naukowcy zauważyli ten fenomen w niewielkiej grupie pacjentów w przypadku garstki ważnych z klinicznego widzenia cząsteczek, np. hemoglobiny glikowanej i kreatyniny.
      W podgrupie tej znaleźli się ludzie, którzy by spowolnić tempo starzenia, wprowadzili zmiany w trybie życia. Wśród tych, u których stwierdzono spadki HbA1C, sporo osób schudło, a jedna zmieniła dietę. Pewni ochotnicy ze spadkami kreatyniny, która wskazuje na funkcję nerek, zażywali statyny. W pozostałych przypadkach nie wiadomo, czemu doszło do spadków markerów. U części badanych nie było oczywistych zmian zachowań, a ekipa nadal dostrzegała spowolnione tempo starzenia w obrębie ich ageotypu. Niektórzy utrzymali wolniejsze od średniej tempo starzenia przez cały okres badania. Jak lub czemu się to udało, nadal pozostaje tajemnicą.
      Snyder nie unika udziału we własnych badaniach. Ostatnio było podobnie. Naukowiec było nieco zawiedziony, że starzeje się w przeciętnym tempie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po raz pierwszy w historii sąd federalny nakazał udostępnienie policji całej bazy danych DNA, w tym profili, których właściciele nie wyrazili zgody na udostępnienie.
      Od czasu, gdy w ubiegłym roku policja – po przeszukaniu publicznej bazy danych DNA – schwytała seryjnego mordercę sprzed dziesięcioleci, udało się dzięki takim bazom rozwiązać wiele nierozstrzygniętych spraw. Jednak działania policji budzą zastrzeżenia dotyczące prywatności. We wrześniu Departament Sprawiedliwości, by rozwiać te obawy, wydał instrukcję, zgodnie z którą policja może przeszukiwać tego typu bazy danych wyłącznie w sprawach o przestępstwa związane z użyciem przemocy oraz tam, gdzie właściciel profilu wyraził zgodę.  Już zresztą wcześniej, bo w maju witryna GEDmatch, na którą każdy może wgrać swój profil DNA, ograniczyła policji dostęp do tych profili, których właściciele wyrazili zgodę. Tym samym liczba profili DNA do których policja ma dostęp na GDAmatch spadła z 1,3 miliona do zaledwie 185 000.
      Pewien policyjny detektyw z Florydy prowadzi śledztwo w sprawie seryjnego gwałciciela. Uznał, że dostęp jedynie do 185 000 profili z GEDmatch to zbyt mało i wystąpił do sądu z wnioskiem, by ten, nakazał witrynie udostępnienie mu całej bazy. Detektyw ma nadzieję, że jacyś krewni gwałciciela wgrali tam informacje o swoim DNA, dzięki którym uda się znaleźć sprawcę. Sędzia przychylił się do prośby detektywa. Wyrok taki od razu wzbudził kontrowersje.
      Prawnicy mówią, że to, czy właściciele profili mają powody do zmartwień zależy od prowadzenia każdej ze spraw i trudno jest na tym etapie wyrokować, jak rozstrzygnięcie sądu ma się do amerykańskiego prawa. Zwracają jednak uwagę, że GEDmatch to niewielka firma. Mimo to posiadana przez nią baza 1,3 miliona profili oznacza, że w bazie tej znajduje się profil kuzyna trzeciego stopnia lub kogoś bliżej spokrewnionego z 60% białych Amerykanów.
      Firmy takie jak 23andMe czy Ancestry posiadają znacznie bardziej rozbudowane bazy, a zatem pozwalają na sprofilowanie znacznie większej liczby obywateli USA. Zresztą 23andMe już zapowiedziała, że jeśli otrzyma podobny wyrok to będzie się od niego odwoływała. Prawnicy zauważają, że z jednej strony, jeśli w przyszłości pojawi się takie odwołanie i rozpocznie się batalia sądowa, którą będzie rozstrzygał jeden z Federalnych Sądów Apelacyjnych lub Sąd Najwyższy, to ustanowiony zostanie silny precedens. Z drugiej strony osoba, która zostałaby oskarżona dzięki przeszukaniu takiej bazy mogłaby zapewne powoływać się na Czwartą Poprawkę, która zakazuje nielegalnych przeszukań.
      Specjaliści mówią, że jeśli podobne wnioski zaczną pojawiać się coraz częściej i sądy będą się do nich przychylały, to będzie to poważny problem dla witryn z bazami danych DNA.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...