Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Czy właściciel sadu może "wycisnąć" ze światła słonecznego więcej? Ależ oczywiście! Wystarczy, by pomiędzy uprawianymi przez siebie drzewami rozłożył specjalne odblaskowe maty. Jak wynika z przeprowadzonych badań, zastosowanie tego prostego rozwiązania pozwala na zwiększenie wydajności uprawy nawet o jedną czwartą.

Eksperyment, którego wyniki opisało czasopismo HortTechnology, prowadzili przez trzy kolejne lata badacze ze stacji eksperymentalnej w hiszpańskiej Lleidzie: Ignasi Iglesias oraz Simó Alegre. Celem studium było ustalenie wpływu dwóch testowanych produktów, opracowanych przez firmy Extenday oraz Solarmate, na kolor i jakość jabłek z odmiany Mondial Gala, a także na dystrybucję światła, i temperaturę powietrza na terenie sadu. Naukowców interesował także stopień opłacalności zakupu obu rodzajów mat.

Każdego roku maty rozwijano na pięć tygodni przed planowanym zbiorem jabłek. W porównaniu do kontroli (obszaru sadu, na którym nie zastosowano żadnej z mat) ilość światła zdatnego dla jabłoni do przeprowadzania fotosyntezy wzrosła średnio aż o 34% dzięki zastosowaniu Solarmate i o 56% w przypadku Extenday. Badania za pomocą kolorymetru wykazały także zwiększenie nasycenia czerwonej barwy owoców - kluczowego parametru decydującego o zakupie jabłek przez klientów. 

Zastosowanie odblaskowych elementów zwiększyło także (o 17% w przypadku Solarmate i o 26% na obszarze "wspomaganym" przez Extenday) liczbę jabłek spełniających wymogi Unii Europejskiej dotyczące minimalnej wielkości oraz nasycenia koloru koniecznego, by dopuścić owoce do sprzedaży. Nie stwierdzono przy tym zmian struktury i jędrności owoców, pH ich miąższu ani innych ważnych cech istotnych z punktu widzenia handlu. Co więcej, pomimo konieczności poniesienia kosztów zakupu mat stwierdzono, że wdrożenie obu technologii pozwala na zwiększenie opłacalności działalności sadu.

Choć wyniki eksperymentu są bez wątpienia bardzo zachęcające, badacze zastrzegają, że długoterminowe konsekwencje ekonomiczne stosowania mat odblaskowych są uzależnione głównie od zmian cen jabłek na rynku. Właściciele sadów powinni więc być świadomi ewentualnego ryzyka związanego z tą inwestycją.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rzeczywiście spryciarze... ale jeszcze zobaczymy, jak takie dojenie wpłynie na drzewa. Może dojdą koszty częstszej wymiany?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja też zastanawiam się, czy takie maty nie powodują np zwiększenia temperatury powietrza - a to może już mieć wpływ na drzewa.. No chyba, że farmy będą ustawiane tak, aby zachować dobrą wentylację..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Temperatura powietrza nie powinna się zwiększyć, a raczej obniżyć. Chodzi o to, że pochłanianie energii przez powietrze odbywa się głównie w kontakcie z nagrzanym podłożem. Jest to doskonale udokumentowane w badaniach meteorologicznych. Natomiast niewątpliwie wpłynie to na mikroklimat sadu, co badacze powinni uwzględnić w dalszych badaniach. W szczególności może wystąpić poważne zwiększenie zagrożenia nocnym obniżeniem temperatury powietrza (maty na noc należałoby zwijać). To wszystko zależy od tego, w jakim klimacie stosuje się takie maty i w jakiej porze roku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słuszna uwaga, j50. Być może jest jednak tak, że same drzewa w wyniku stosowania takiej maty też się mocno nagrzeją. Poza tym po dniu intensywnej fotosyntezy wychłodzenie i związane z tym spowolnienie metabolizmu bardzo dobrze im zrobi. Jeszcze inna rzecz jest taka, że mat używano tylko przez 10% długości roku, a więc stosunkowo krótko, więc być może obciążenie wcale nie jest takie wielkie.

 

Niemal na pewno można powiedzieć, że efekty będą różne w zależności od klimatu, a oprócz tego trzeba jeszcze zbadać długofalowe efekty stosowania tych technologii - trzy lata to w końcu dość krótki okres.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rzeczywiście spryciarze... ale jeszcze zobaczymy, jak takie dojenie wpłynie na drzewa. Może dojdą koszty częstszej wymiany?

Sadownicy we włoszech mówią, że jabłonki (w tym goldeny) są "dojone" maksymalnie przez 20 lat nim zostaną zastąpione nowymi szczepkami, tyle że często czas przechowywania jest krótszy - wszystko zależy od mody, która co kilka lat się zmienia,  a z nimi stan sadów.

 

Temperatura powietrza nie powinna się zwiększyć, a raczej obniżyć. Chodzi o to, że pochłanianie energii przez powietrze odbywa się głównie w kontakcie z nagrzanym podłożem. Jest to doskonale udokumentowane w badaniach meteorologicznych. Natomiast niewątpliwie wpłynie to na mikroklimat sadu, co badacze powinni uwzględnić w dalszych badaniach. W szczególności może wystąpić poważne zwiększenie zagrożenia nocnym obniżeniem temperatury powietrza (maty na noc należałoby zwijać). To wszystko zależy od tego, w jakim klimacie stosuje się takie maty i w jakiej porze roku.

w przypadku goldenów pożądanym jest, aby temperatura w nocy była zdecydowanie niższa od temperatury za dnia, jedynym problemem są przymrozki. (po 2 przymrozku jabłka mogą zacząć gnić od wewnątrz)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chciałbym zwrócić uwagę, że zmiana albedo powierzchni terenu ma silny wpływ na klimat. Zwiększenie albedo (zastosowanie tych mat odbijających światło) prowadzi do ochłodzenia klimatu. Rzecz ciekawa, że z pewnością bardzo skromna ilość energii odbijanej jest pochłaniana przez sad i jest następnie wypromieniowana. Dlatego czysty bilans powinien dać ochłodzenie. Takiemu działaniu można byłoby przypisać ujemny ekwiwalent gazu cieplarnianego (np. CO2). Gdyby tego rodaju działania się upowszechniły, to ochłodzeniu klimatu tym spowodowanemu towarzyszyłoby teoretycznie zmniejszenie stężenia CO2 w powietrzu. Gdyby bowiem udało się w ten sposób ochłodzić oceany, to wzrosłaby rozpuszczalność CO2 w wodzie oceanicznej, a w ślad za tym - nastąpiłoby zwiększone pochłanianie CO2 z atmosfery i jego przeróbka na biomasę przez biosferę oceaniczną. Jednak obawiam się, że taki eksperyment na skalę masową mógłby doprowadzić do jeszcze gorszych konsekwencji, niż wynikające z efektu cieplarnianego. Zlodowacenie Ziemi nie jest bowiem pożądane przez naszą cywilizację. Większość żywności jest bowiem produkowana w obszarach bardzo wrażliwych na zlodowacenie (strefa klimatu umiarkowanego).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chciałbym zwrócić uwagę, że zmiana albedo powierzchni terenu ma silny wpływ na klimat. Zwiększenie albedo (zastosowanie tych mat odbijających światło) prowadzi do ochłodzenia klimatu.

mówimy o stosowaniu mat w skali mikro, czy w skali makro? nawet zakładając huraoptymistyczne, że maty zostaną wykorzystane w każdym sadzie - ile to jest procent powierzchni ziemi? 1-2? moim zdaniem na  świecie istnieje zbyt mało sadów, aby wywołać tak poważne konsekwencje - może gdzieś lokalnie wahania temperatury w ciągu dnia wzrosną o 1-2 stopnie, ale to wszystko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@j50

 

Poza tym zwiększenie syntezy biomasy w oceanach może doprowadzić do zakwitu wody, a tego nikt by sobie o zdrowych zmysłach nie życzył.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@j50

 

Poza tym zwiększenie syntezy biomasy w oceanach może doprowadzić do zakwitu wody, a tego nikt by sobie o zdrowych zmysłach nie życzył.

Przypomina mi się artykuł http://kopalniawiedzy.pl/geoinzynieria-klimat-8356.html i dyskusja związana z genialnością pomysłu

 

ps. to taka dygresja co do "a tego nikt by sobie o zdrowych zmysłach nie życzył"

Share this post


Link to post
Share on other sites

czesiu@

Nie jestem przekonany co do takich argumentów. Bo to jest sprawa ekonomii w uzasadnianiu działań. Jeśli bowiem producenci owoców stosujący takie folie zaczęliby uzyskiwać lepszy efekt ekonomiczny (staliby się bardziej konkurencyjni cenowo na rynkach), to nastąpiłaby lawinowo postępująca zmiana technologii upraw sadowniczych. Jednocześnie uprawy sadownicze są jedną z form działalności rolniczej. Jeśli zatem taka działalność sadownicza zaczęłaby dawać wysoki zysk, a produkt znajdywałby nadal nabywcę, to wystąpiłyby globalne zmiany.

Przypomnę tu, że takie coś już wystąpiło w przeszłości. Jeśli rynek owoców stałby się wskutek tego konkurentem upraw przemysłowych (np. energetycznych), to skutki nastąpią lawinowo.

Co zaś tyczy tego pomysłu ze sztucznymi drzewkami - to uważam podobnie jak przeciwnicy pomysłu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ps. to taka dygresja co do "a tego nikt by sobie o zdrowych zmysłach nie życzył"

Najwidoczniej KW jest ostoją zdrowych umysłów ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

czesiu@

Nie jestem przekonany co do takich argumentów. Bo to jest sprawa ekonomii w uzasadnianiu działań. Jeśli bowiem producenci owoców stosujący takie folie zaczęliby uzyskiwać lepszy efekt ekonomiczny (staliby się bardziej konkurencyjni cenowo na rynkach), to nastąpiłaby lawinowo postępująca zmiana technologii upraw sadowniczych. Jednocześnie uprawy sadownicze są jedną z form działalności rolniczej. Jeśli zatem taka działalność sadownicza zaczęłaby dawać wysoki zysk, a produkt znajdywałby nadal nabywcę, to wystąpiłyby globalne zmiany.

Wcale nie. przykład południowy tyrol - jabłkowe zagłębie, z tym że lokalni chętnie uprawiali by coś innego - nic z tego, bo mają taki a nie inny mikroklimat (~600m npm. masa dni słonecznych w roku, chłodne noce). Tak jest wszędzie, inaczej wszyscy uprawiali by kukurydzę, czy coś tam innego, co akurat daje najwyższy zysk.

 

Poza tym przychód z upraw jest jednym, a czymś zupełnie innym zysk -> zmieniając profil produkcji o 180stopni musisz liczyć się z poważnymi kosztami.

Stosowanie folii może mieć za to inny pozytywny efekt - obniżenie kosztów produkcji dzięki zmniejszeniu sztucznego nawożenia - moglibyśmy wszyscy na tym zyskać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

czesiu@

Ja to oczywiście rozumiem. Problem w tym, że rynek rolny jest aktualnie bardzo wrażliwy na nowe technologie. Pojawienie się nowej technologii, zwiększającej zysk energetyczny jest bardzo mile widziane. Kłopot jednak jest ten, że to może doprowadzić do kolejnej zmiany w strukturze światowego rolnictwa. Na razie proponuje się uprawę rzepaku jako rośliny energetycznej. W sadownictwie jest zaś stale problem ceny owocu. Skutkiem tego wielkie miliony ton idą na zgnicie - bez dochodu dla sadownika. Jeśli jednak sadownik widziałby zbyt owocu na rynku przemysłu rolniczo-energetycznego, to wtedy sprawa wygląda inaczej. Wtedy nie ma znaczenia wygląd owocu i jego akceptacja przez konsumenta. Wtedy to może iść na biopaliwo. Nie da się bowiem rzepaku podświetlić z dołu folią. Ponadto istnieje tego rodzaju zagrożenie, że pokusa zbycia niesprzedanego owocu konsumpcyjnego na cele energetyczne może spowodować zmianę kierunku upraw właśnie na cele energetyczne. Nawet ekologicznie może to mieć pozytywny efekt, gdyż może wtedy spaść zużycie chemikaliów na cele rolnicze. Wygląd i smak nie ma wtedy znaczenia - tylko sam plon.

Chciałbym przy tym zauważyć, że są czasopisma naukowe, w których się te sprawy wałkuje od lat. One chyba nie mają wysokich notowań punktowych w nauce i dlatego są rzadko cytowane w takich portalach, jak KW. A szkoda!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam już możliwości uzupełniania postu - więc muszę nowy post.

Ta sprawa dotyczy zupełnie innej sprawy - modyfikacji genetycznych w rolnictwie. Jak już zapisałem wcześniej - jest to sprawa ekonomii (cokolwiek by to...). Ja osobiście uważam, że rolnictwo co prawda może dużo wnieść do naszej ekonomii i poprawy relacji człowiek-przyroda, ale jest to po prostu jedna z gałęzi działalności byznesowej. Podlegająca regułom rynkowym. Tak jakoś się składa, że przyroda reguł rynkowych nie zna.

Chciałbym zatem w dyskusji zachęcić do podjęcia tego tematu. Bo on jest naprawdę bardzo ważny dla naszej cywilizacji i dla każdego z nas. Czy rzeczywiście widzimy naukowo sprawę tych relacji? Czy to nie jest sprawa pseudonauki ekonomicznej? Przecież lekarz ludzki i nieludzki (weterynarz) musi to widzieć na codzień! Gdzie jesteśmy? W jakim punkcie etycznym!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam już możliwości uzupełniania postu - więc muszę nowy post.

Ta sprawa dotyczy zupełnie innej sprawy - modyfikacji genetycznych w rolnictwie. Jak już zapisałem wcześniej - jest to sprawa ekonomii (cokolwiek by to...). Ja osobiście uważam, że rolnictwo co prawda może dużo wnieść do naszej ekonomii i poprawy relacji człowiek-przyroda, ale jest to po prostu jedna z gałęzi działalności byznesowej. Podlegająca regułom rynkowym.

Każdy biznesmen chce osiągnąć największy zysk, więc logika podsuwa pomysł: skoro rzepak daje dwa razy większy zysk niż pszenica - wszyscy zrezygnują z produkcji przenicy. Przyznasz, że tylko idiota produkuje coś przy połowie zysku, który mógł by osiągnąć bez wysokiego nakładu kosztów/czasu. Ale tak się nie dzieje!

Jak wszyscy zaczną produkować rzepak rentowność spadnie na łeb, za to znowu wzrośnie cena pszenicy - niektórzy "producenci" będą skakać, niektórzy będą się starali przeczekać (doczekać lepszych czasów).

Już sama ekonomia uzasadnia zarówno zmianę produkcji, jak i pozostanie przy dotychczasowej produkcji. Teraz dodaj do tego czynniki naturalne - klimat, typ ziemi, klęski żywiołowe, które mają wymiar ekonomiczny (wpływają na cenę/koszt produkcji).

 

Nie da się bowiem rzepaku podświetlić z dołu folią.

Ta sprawa dotyczy zupełnie innej sprawy - modyfikacji genetycznych w rolnictwie.

Ale po co podświetlać od dołu rzepak?!

Od kiedy położenie folii na ziemi skutkuje "genetyczną modyfikacją w rolnictwie?"! To nie jest dyskusja o GMO. Zresztą same GMO nie jest dla zwykłych ludzi szkodliwe - problem mają jedynie alergicy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też mi wynalazek, robiłem tak już kilka lat temu z moimi roślinkami, tylo w upalne dni się potrafiły nadpalić ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańska Narodowa Fundacja Nauki (NSF) chwali się najbardziej szczegółowymi zdjęciami Słońca, jakie kiedykolwiek udało się wykonać. Fotografie to dzieło nowego instrumentu badawczego Daniel K. Inouye Solar Telescope, który właśnie rozpoczął pracę. To największy na Ziemi teleskop wyspecjalizowany w badaniu Słońca. Apertura jego lustra wynosi imponujące 424 centymetry. To aż dwuipółkrotnie więcej niż drugiego największego Goode Solar Telescope.
      Inouye Solar Telescope stoi na szczycie Haleakala na Hawajach. Pierwsze wykonane przezeń zdjęcia pokazują powierzchnię naszej gwiazdy w niespotykanej dotychczas rozdzielności. Widzimy na nich, że Słońce pokryte jest „ziarnami” obszarów gotującej się plazmy. Taki wzorzec pokrywa całą jego powierzchnię. Na fotografii widzimy ciasno ułożone „komórki” – każda z nich ma powierzchnię dwukrotnie większą od powierzchni Polski – które są dowodem na intensywny transport ciepła z wnętrza gwiazdy ku jej powierzchni. Gorąca plazma wypływa na powierzchnię, schładza się i ponownie zanurza wgłąb Słońca. Do zanurzania się dochodzi w miejscach widocznych ciemnych linii. Cały ten proces zwany jest konwekcją.
      Od kiedy NSF zaczęła budować ten teleskop, z niecierpliwością czekaliśmy na pierwsze obrazy. Teraz możemy pokazać zdjęcia i materiały wideo. To najbardziej szczegółowe obrazy naszego Słońca w historii. Inouye Solar Telescope stworzy mapę pól magnetycznych korony słonecznej, miejsca, w którym zachodzą procesy mające wpływ na życie na Ziemi. Polepszy on nasze rozumienie pogody kosmicznej i pomoże lepiej przewidywać burze na Słońcu, stwierdził France Cordova, dyrektor NSF.
      W każdej sekundzie Słońce spala około 5 milionów ton paliwa. Minimalna część energii z tego procesu trafia na Ziemię. W latach 50. ubiegłego wieku naukowcy zauważyli, że od naszej gwiazdy wieje wiatr słoneczny. Stwierdzili również, że żyjemy wewnątrz atmosfery Słońca. Jednak o zjawiskach w niej zachodzących wciąż niewiele wiemy.
      Jeśli chodzi o atmosferę ziemską, to jesteśmy w stanie z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, czy i gdzie będzie padało. W odniesieniu do pogody kosmicznej takich umiejętności nie mamy. Nasze możliwości przewidywania pogody kosmicznej są o co najmniej 50 lat opóźnione w stosunku do umiejętności przewidywania pogody na Ziemi. Musimy zrozumieć zjawiska fizyczne stanowiące podstawę pogody kosmicznej, a ta zaczyna się na Słońcu. Teleskop Słoneczny Inouye będzie je badał przez następne dekady, dodaje Matt Mountain, prezydent Association of Universities for Research in Astronomy, które zarządza teleskopem.
      Daniel K. Inouye Solar Telescope to imponujące urządzenie. Już samo kierowanie 4-metrowego lustra w stronę Słońca wiąże się z dostarczeniem doń olbrzymiej ilości ciepła, które trzeba w jakiś sposób usunąć. Teleskop korzysta ze specjalnego systemu chłodzącego, na który składa się ponad 11 kilometrów rur z chłodziwem, od którego część ciepła jest odbierana przez lód, tworzący się na szczycie w ciągu nocy.
      Kopuła nad teleskopem została wykonana z cienkich chłodzących płyt stabilizujących temperaturę wokół teleskopu, a specjalny system osłon pozawala na regulowanie przepływu powietrza i zapewnia cień. Specjalny wysoko zaawansowany zespół chłodzący składający się z metali i chłodziwa otacza główne lustro, blokując większość zbieranej przez nie energii. Teleskop wykorzystuje też zaawansowane układy optyczne kompensujące zakłócenia wywoływane obecnością ziemskiej atmosfery.
      Prace nad teleskopem rozpoczęły się ponad 20 lat temu. Jego budowa ruszyła w styczniu 2013 roku, a we wrześniu gotowy był już budynek teleskopu. W sierpniu 2017 na miejsce dostarczono główne lustro. W 2019 roku urządzenie zostało testowo uruchomione, a w styczniu 2020 rozpoczęło pracę i dostarczyło wyjątkowe zdjęcia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W 2015 roku brytyjski astronauta Tim Peake zabrał na Międzynarodową Stację Kosmiczną nasiona ze słynnej jabłoni Izaaka Newtona. Nasiona wróciły na Ziemię w 2016 roku. Teraz Peake zasadził przy domu Newtona wyhodowane z nasion drzewka.
      Nasiona trafiły w przestrzeń kosmiczną w ramach projektu badającego grawitację. Po powrocie nasiona trafiły w ręce specjalistów z Królewskich Ogrodów Botanicznych w Kew. Tam wyhodowano drzewka, a kilka z nich zostało właśnie posadzonych przy domu wielkiego fizyka. Pozostałe drzewka będą rosły m.in. w Parkach Królewskich, przy Narodowym Laboratorium Fizycznym czy w pobliżu Biura ONZ ds. Przestrzeni Kosmicznej w Wiedniu.
      Misja Peake'a cieszyła się w Wielkiej Brytanii olbrzymim zainteresowaniem. Był on pierwszym obywatelem Wielkiej Brytanii, który wyszedł poza Międzynarodową Stację Kosmiczną. Podczas pobytu na ISS Peake wziął udział w Maratonie Londyńskim biegnąc na bieżni, w którą wyposażona jest Stacja.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Satelita Solar Dynamics Observatory (SDO) zaobserwował na Słońcu nowy rodzaj erupcji magnetycznej. Najpierw doszło do wyrzucenia z powierzchni Słońca plazmy, która po zatoczeniu łuku zaczęła opadać na powierzchnię naszej gwiazdy. Zanim jednak tam dotarła, wpadła w plątaninę linii pola magnetycznego i wywołała kolejną eksplozję. Naukowcy mówią o wymuszonej rekoneksji magnetycznej.
      Na Słońcu już wcześniej obserwowano spontaniczne rekoneksje magnetyczne i wywołane nimi wyrzuty plazmy. Nigdy wcześniej nie obserwowano jednak, by jedna eksplozja była wywołana drugą.
      To pierwsza obserwacja zewnętrznej rekoneksji magnetycznej zachodzącej pod wpływem czynnika zewnętrznego. Może być to bardzo użyteczne dla zrozumienia innych systemów, takich jak magnetosfera Ziemi i innych planet, innych namagnetyzowanych źródeł plazmy, w tym eksperymentów w laboratorium, gdzie plazmę trudno jest kontrolować, mówi Abhishek Srivastava z Indyjskiego Instytutu Technologicznego w Indiach.
      Spontaniczną rekoneksję magnetyczną obserwowano już zarówno na Słońcu jak i wokół Ziemi. Przed 15 laty pojawiła się teoria mówiąca, że może zachodzić też zjawisko wymuszonej rekoneksji magnetycznej.
      Nowy rodzaj eksplozji był ukryty w danych sprzed lat. Analiza danych zebranych przez SDO wykazała, że do wymuszonej rekoneksji magnetycznej doszło 3 maja 2012 roku.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA zaprezentowała właśnie pierwsze wyniki badań przeprowadzonych przez Parker Solar Probe, najszybszy pojazd skonstruowany przez człowieka, który leci „dotknąć” Słońca. Zebrane przez sondę informacje na temat działania Słońca pozwolą naukowcom udoskonalić modele dotyczące pogody kosmicznej oraz powstawania i ewolucji gwiazd. Będą one kluczowym elementem dla stworzenia systemów ochrony astronautów przed szkodliwym wpływem Słońca podczas długotrwałych misji, takich jak wyprawa załogowa na Marsa.
      Dzięi danym z PSP naukowcy mogli na łamach Nature opublikować cztery artykuły dotyczące naszej gwiazdy. Zdobyliśmy nowe informacje na temat procesu napędzającego wiatr słoneczny oraz interakcji wiatru z obrotem Słońca. Mamy pierwsze analizy pyłu z korony słonecznej, a sonda zarejestrowała tak niewielkie epizody przyspieszania cząstek, że są one niewykrywalne z Ziemi.
      Przypomnijmy, że już 78 dni po starcie, który nastąpił 12 sierpnia 2018 roku, PSP stała się najbliższym Słońcu obiektem wysłanym przez człowieka. Niedługo potem zyskała też miano najszybszego obiektu. Parker Solar Probe ciągle przyspiesza i wciąż zbliża się do Słońca. W końcu osiągnie prędkość niemal 700 000 km/h, a jej najmniejsza odległość od gwiazdy wyniesie około 6,5 miliona kilometrów.
      Dotychczas sonda dwukrotnie obiegła Słońce. Ostatni raz w peryhelium, czyli najbliższym Słońcu punkcie swojej orbity, była 1 września, gdy zbliżyła się do gwiazdy na odległość około 24 milionów kilometrów, pędząc z prędkością około 350 000 km/h. Za trzy tygodnie, 26 grudnia, PSP dokona drugiego przelotu w pobliżu Wenus, a 4. peryhelium osiągnie 29 stycznia przyszłego roku. Później w lutym nastąpi 5. peryhelium, po czym po raz trzeci PSP będzie korzystała z asysty grawitacyjnej Wenus. We wrześniu znowu znajdzie się w peryhelium.
      Wśród nowych informacji, jakie już dostarczyła sonda, są dane dotyczące zachowania wiatru słonecznego. W pobliżu Ziemi mamy do czynienia z jego niemal równomiernym przepływem. Jak się jednak okazuje, w pobliżu Słońca jest to przepływ bardzo dynamiczny o wysoce określonej strukturze. Przypomina to nieco przepływ rzeki w miejscu, w którym wpada do morza. Naukowcy co po raz pierwszy mają okazję badać wiatr słoneczny z perspektywy korony gwiazdy.
      Uwagę naukowców szczególnie przykuły zmiany kierunku pola magnetycznego. Są one powszechne wewnątrz orbity Merkurego i trwają od kilku sekund do kilkunastu minut. Zmiany takie nie występują jednak w większej odległości od gwiazdy, zatem zauważyła je dopiero PSP. Mogą być one wskazówką, co podgrzewa i napędza wiatr słoneczny.
      W osobny artykule opisano pomiary wykonane przez instrument Solar Wind Electrons Alphas and Protons (SWEAP). Naukowcy byli zaskoczeni tym, w jaki sposób ruch obrotowy gwiazdy wpływa na wiatr słoneczny. W pobliżu Ziemi przepływa on po liniach prostych, wydobywając się ze Słońca we wszystkich kierunkach. Jednak, jako że Słońce obraca się, naukowcy spodziewali się, że wiatr jest dodatkowo napędzany w kierunku ruchu obrotowego gwiazdy.
      Po raz pierwszy zjawisko to zanotowano, gdy Parker Solar Probe znalazła się w odległości około 32 milionów kilometrów od Słońca. Jednak zakres tego bocznego ruchu wiatru był znacznie większy, niż się spodziewano. Co interesujące, również szybciej niż się spodziewano trajektoria wiatru prostowała się, przez co na większych odległościach opisywany efekt staje się niewidoczny. Zrozumienie tego zjawiska będzie kluczowym dla zrozumienia spowalniającego ruchu obrotowego Słońca, a ma to znaczenie dla cyklu życiowego naszej i innych gwiazd oraz tworzenia się dysków protoplanetarnych.
      PSP zaobserwowała też pierwsze oznaki wskazujące na to, że w odległości około 11 milionów kilometrów od gwiazdy otaczający ją pył staje się coraz rzadszy. Przewidywano to od niemal wieku, jednak dopiero teraz jesteśmy w stanie zweryfikować tę teorię. Teraz dzięki instrumentowi Wide-field Imager for Solar Probe (WISPR) wiemy, że zjawisko takie ma miejsce na dystansie około 6,5 miliona kilometrów. Pył jest podgrzewany przez gwiazdę i zamieniany w gaz. Naukowcy spodziewają się zatem, że w odległości obszar w odległości do 3,2 miliona, a może nawet do 4,8 miliona kilometrów od gwiazdy jest wolny od pyłu. Jeśli to prawda, to PSP powinna go zaobserwować podczas 6. peryhelium we wrześniu 2020 roku. Pył, który został odparowany w tej strefi stanowi część wiatru słonecznego.
      Kolejny z instrumentów badawczych, Integrated Science Investigation of the Sun (ISOIS) zmierzył zjawiska tak niewielkie, że zanikają one, gdy cząstki docierają do naszej planety. Zaobserwowano też rzadki rodzaj rozpadu cząstek, gdzie mamy szczególnie duży odsetek ciężkich pierwiastków. To ważne spostrzeżenie, gdyż wskazuje, że zjawiska takie są częstsze niż sądzono, ponadto mogą one pojawiać się nagle, wpływać na pogodę kosmiczną i stanowić zagrożenie dla astronautów.
      Słońce to jedyna gwiazda, którą może badać z tak niewielkiej odległości. Już te dane, którymi obecnie dysponujemy, rewolucjonizują rozumienie naszej gwiazdy i gwiazd we wszechświecie, mówi Nicola Fox, dyrektor Wydziału Fizyki Słońca w NASA.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ludzkość od kilkuset lat śledzi plamy na Słońcu i wie, że ich liczba zmienia się w 11-letnich cyklach. Dotychczas jednak brak dobrego wyjaśnienia tego fenomenu. Naukowcy z University of Washington opublikowali na łamach Physics of Plasmas artykuł, w którym proponują model ruchu plazmy, który ma wyjaśniać zarówno 11-letni cykl słoneczny ja i inne tajemnice naszej gwiazdy.
      Nasz model znacząco różni się od standardowego obrazu Słońca. Sądzę, że jesteśmy pierwszymi którzy są w stanie wyjaśnić naturę oraz źródło słonecznych zjawisk magnetycznych, czyli jak działa Słońce, mówi profesor Thomas Jarboe, główny autor artykułu.
      Model opiera się na doświadczeniach nabytych w czasie prac nad energią fuzyjną. Wynika z niego, że kluczem do zrozumienia Słońca jest cienka warstwa znajdująca się pod jego powierzchnią. To ona decyduje o plamach, przebiegunowaniu magnetycznym czy przepływie materii. Model ten porównano z danymi obserwacyjnymi i okazało się, że dobrze je on przewiduje. Dane obserwacyjne są kluczem do potwierdzenia słuszności naszego modelu funkcjonowania Słońca, mówi Jarboe.
      W tym nowym modelu mamy do czynienia z cienką warstwo przepływu plazmy i pola magnetycznego, innymi słowy z cienką warstwą swobodnie poruszających się elektronów, które z różną prędkością przemieszczają się w różnych częściach gwiazdy. Różnice w tempie przepływu wywołują zmiany pola magnetycznego, podobne do tych, które pojawiają się w niektórych eksperymentalnych reaktorach fuzyjnych.
      Co 11 lat wa warstwa staje się na tyle duża, że traci stabilność i Słońce się jej pozbywa, mówi Jarboe. Podczas tego procesu odsłonięta zostaje niżej położona warstwa plazmy, która porusza się w przeciwnym kierunku i ma odwrócone pole magnetyczne. Gdy obie półkule Słońca poruszają się z tą samą prędkością, pojawia się więcej plam. Gdy prędkości są różne, plam jest mniej. To właśnie różnica w prędkościach wywołała Minimum Maundera, stwierdza uczony.
      Gdy dwie półkule obracają się z różną prędkością, wówczas w pobliżu równika zaczątki plam nie pasują do siebie i nie dochodzi do ich powstawania, mówi Jarboe. Dotychczas naukowcy sądzili, że plamy słoneczne powstają na głębokości 30% średnicy Słońca, przypomina uczony. Tymczasem z nowego modelu wynika, że są one „superziarnami” powstającymi na głębokości 150–450 kilometrów. Plama słoneczna to coś zadziwiającego.Pojawia się nagle i znikąd.
      Podczas swoich badań nad reaktorami Jarboe i jego koledzy skupiali się na sferomaku, typie reaktora, który generuje plazmę w kuli. Tam plazma samodzielnie się organizuje w różnorodne wzorce. Gdy naukowcy porównali zachodzące w niej zjawiska z tym, co wiadomo o Słońcu, zauważyli podobieństwa.
      Jarboe twierdzi, że nowy model wyjaśnia przepływ materii wewnątrz Słońca, zmiany pola magnetycznego prowadzące do powstawania plam oraz całą strukturę magnetyczną naszej gwiazdy. Mam nadzieję, że naukowcy spojrzą na swoje dane z nowej perspektywy, a ci, którzy całe życie poświęcili zbieraniu danych otrzymają do ręki nowe narzędzie, pozwalające lepiej to wszystko zrozumieć, mówi uczony.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...