Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Ile białka potrzebują twoje mięśnie?

Recommended Posts

Jeśli wierzyć greckim kronikarzom, jeden z najwybitniejszych uczestników starożytnych igrzysk olimpijskich, Milon z Krotonu, przyjmował dla wzmocnienia muskulatury aż 17 funtów (niemal 8 kg) mięsa dziennie. Dziś wiemy na pewno, że tak wielka ilość białka nie była mu potrzebna, ale ile dokładnie protein potrzeba, by mięśnie przerastały w optymalnym tempie? Odpowiedź na to pytanie próbowali znaleźć naukowcy z University of Texas Medical Branch (UTMB).

Do udziału w eksperymencie zaproszono 34 osoby: 17 młodych (średnia wieku: 34 lata) i 17 w wieku podeszłym (średnia wieku: 68 lat). Celem doświadczenia było sprawdzenie, czy istnieje różnica pomiędzy szybkością syntezy białek mięśni po spożyciu porcji chudej wołowiny zawierającej 30 lub 120 gramów wysokiej jakości protein.

Wiedzieliśmy dzięki poprzednim pracom, że konsumpcja 30 gramów białka (...) przyśpiesza syntezę białek mięśni o 50% u osób młodych oraz u starszych, opisuje dr Douglas Paddon-Jones, jeden z autorów studium. Zadaliśmy więc pytanie: czy jeżeli 4 uncje wołowiny [czyli ok. 120 g mięsa o zawartości białek ok. 30 g] dają poprawę o 50%, to czy 360 g, zawierających 90 g białek, da tobie dodatkową poprawę?

Na podstawie analizy składu krwi oraz badania materiału biopsyjnego z mięśni ustalono, że spożywanie dodatkowych 240 g mięsa nie ma wpływu na szybkość syntezy białek. Wszystko wskazuje więc na to, że dawka 30 g protein w czasie pojedynczego posiłku jest ilością optymalną dla budowy muskulatury, zaś pochłanianie dodatkowej ilości protein nie zapewnia dodatkowych korzyści. Co więcej, nadmiar białek może zostać zamieniony na tkankę tłuszczową, czego większość z nas raczej sobie nie życzy.

Zdaniem dr. Paddon Jonesa najprawdopodobniej istnieje jednak sposób na przyśpieszenie syntezy białek mięśni. Jest nim przyjmowanie białek podczas każdego posiłku. Ponieważ większość z nas spożywa proteiny głównie podczas obiadu, a podczas pozostałych posiłków nieco tę kwestię zaniedbuje, wzbogacenie diety o regularne przyjmowanie protein mogłoby zwiększyć tempo budowy mięśni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co więcej, nadmiar białek może zostać zamieniony na tkankę tłuszczową, czego większość z nas raczej sobie nie życzy.

Wątpliwe, aby dodatkowa ilość białka z tych 240gr mięska była przyczyną nadmiaru tkanki tłuszczowej. Warto chyba wspomnieć, że nadmierne spożywanie białka niepotrzebnie obciąża nerki, łącznie z ryzykiem ich uszkodzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

240 gr mięska to jakieś 300 kalorii, więc nie tak znowu mało, jeśli masz kontynuować taką dietę przez parę miesięcy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

240 gr mięska to jakieś 300 kalorii, więc nie tak znowu mało, jeśli masz kontynuować taką dietę przez parę miesięcy.

Czy te 300 kcal pochodzi z samego białka?! No właśnie. Istnieje coś takiego jak odżywki białkowe, co zresztą zostało zasugerowane:

Jest nim przyjmowanie białek podczas każdego posiłku. Ponieważ większość z nas spożywa proteiny głównie podczas obiadu, a podczas pozostałych posiłków nieco tę kwestię zaniedbuje, wzbogacenie diety o regularne przyjmowanie protein mogłoby zwiększyć tempo budowy mięśni.

Już pomijam pytanie w stylu - a skąd te dodatkowe mięśnie mają się brać - od krasnoludków?!

Jeżeli człowiek nie daje mięśniom dodatkowych bodźców to nawet jedzenie tony białka nie da lepszego efektu. Zresztą zapotrzebowanie na białko jest ściśle uzależnione od masy ciała i poziomu wytrenowania.

Prosty przykład, z artykułu - te 30gr maks białka to dla osoby o wadze 80kg, czy raczej 120kg?!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czy te 300 kcal pochodzi z samego białka?!
Nie, ale twierdząc, że białka nie ulegają przemianie do tłuszczu, zaprzeczasz podstawom biochemii organizmu człowieka. Odsyłam do dowolnego podręcznika, najlepiej do rozdziału "Integracja metabolizmu" w Biochemii Harpera.
Jeżeli człowiek nie daje mięśniom dodatkowych bodźców to nawet jedzenie tony białka nie da lepszego efektu.

Nieprawda ;) Przeczytaj abstrakt: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19699838 - jasno wychodzi na to, że jednak efekt jest. Schwarzeneggerem nie zostaniesz, ale syntezę pobudzisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie, ale twierdząc, że białka nie ulegają przemianie do tłuszczu, zaprzeczasz podstawom biochemii organizmu człowieka.

Nie zaprzeczam, że wszystko może zamienić się w tłuszcz (w końcu cukry proste przyczyną otyłości). ALE zaprzeczam, że tłuszcz powstały z białka jest dla kogokolwiek "poważnym" problemem - wcześniej mogą się odezwać nerki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nieprawda ;) Przeczytaj abstrakt: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19699838 - jasno wychodzi na to, że jednak efekt jest. Schwarzeneggerem nie zostaniesz, ale syntezę pobudzisz.

Ingestion of sufficient dietary protein is a fundamental prerequisite for muscle protein synthesis and maintenance of muscle mass and function. Elderly people are often at increased risk for protein-energy malnutrition, sarcopenia, and a diminished quality of life.

Zachowasz swoją dotychczasową muskulaturę, ale jej nie rozbudujesz samym siedzeniem na tyłku, bo wkraczamy znowu w temat "specyfików odchudzających", które działają bez dodatkowego wysiłku.

 

Despite a threefold increase in protein and energy content, there was no further increase in protein synthesis after ingestion of 340 g lean beef in either age group.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To policz sobie, ile kalorii przyjmujesz zjadając codziennie o jeden kotlet więcej przez 5 lat. Nerki spokojnie to wytrzymają, a o ile przytyjesz?

 

is a fundamental prerequisite for muscle protein synthesis - zawiodło czytanie ze zrozumieniem?

Share this post


Link to post
Share on other sites

To policz sobie, ile kalorii przyjmujesz zjadając codziennie o jeden kotlet więcej przez 5 lat. Nerki spokojnie to wytrzymają, a o ile przytyjesz?

Naukowcy pisali o przyjmowaniu białka przy pozostałych posiłkach. W tym momencie wkraczamy w temat odżywek białkowych... To czy i o ile przytyję zależy od mojego dotychczasowego bilansu energetycznego, tak czy inaczej. Nawet zakładając że przytyję 10kg, ile z tego będzie pochodzić wyłącznie od białka?!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tyle, że na odżywkach dobrej diety nie zbudujesz.

Litości! napisałeś to tylko po to żeby mieć ostatnie słowo. Oczywistym jest, że odżywki służą do uzupełniania diety i właśnie o takim użyciu białka pisze w notce (w ostatnim zdaniu).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przechodzicie w skrajności.

Oczywiście, że na odżywkach się diety nie zbuduje, ale efekty ich stosowania są widoczne (sprawdziłem na sobie). Amator nie znajdzie czasu na posiłek co 3h, wtedy idealne są suplementy. Następnie można zmniejszyć kaloryczność posiłków na rzecz warzyw, itd...

O tych 30g czystego białka słyszałem już dawno, dziwi mnie więc trochę ten artykuł.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tutaj już mozna mówić o dopingu. To jak uczń idący na skróty faszerujący się amfetamina, kawą czy pluszszem aktiv wkuwający wiedzę na pamięć, a jej nierozumiejący. Czy wyrośnięty sportowiec rozganiający palące towardliness w toalecie szkolnej i zabierający im papierosy, które potem rozdaje swoim kolegom z klasy to z dbaniem o dobro społeczeństwa nie ma nic współnego. Przykładowo biegacz Polski Urbaś sport uprawia bez sterydów biegając bez koksu. Inny sportowiec się wzmacnia naprzykład kreatyną. Tutaj już mamy dążenie do efektów za pomocą sztuczności. Samo mięso w przesycie szkodzi (proponowałbym zastąpić je sokiem z warzyw np. sokowirówka i wywalone "trociny" jako odpad do podkarmienia zmutowanej Hogzilli.

To już jest droga na skróty (gracze w Tibię ściagający masowo cheat'y z internetu - tutaj dorośli hakerzy uderzaja w biblioteki, szkoły oraz wszelakie czytelnie z młodzieżą i dziecmi włącznie (najbardziej podatne na haking grupy).

Tutaj kojarzy mi się fat burner na spalenie tkanki mięśniowej, slim fast i etopiryna na ból głowy!

W sporcie natomiast wszystko wyjdzie (oszustwo, doping jak i gryzące, albo i nie sumienie). Bo jaka radość mają z oglądania meczu kibice krzyczący "gola, gola, strzelcie kur.wom gola"? A mecz jest ustawiony?

Warzywa i owoce to największy dar natury i ostoja zdrowotności (nadużywanie mielonek wysokowydajnych z soja i tłuszczem tutaj się kłania jak i niemieckiej głowizny w galarecie z Niemiec naoctwoanej niczym hamburgery by pobudzić kubeczki smakowe do pracy).

Tak samo jak napuchnięty kreatyna czy twardszymi sterydami "siłowniak" z dżwigowni bujajacy się z zawyżonym ego, a w sumie ze sportem i zasadami nie mający nic wspólnego.

Chodzi mi tutaj o to, że jedni będą szli droga na skróty łamiąc wszelkie zasady zdrwoej konkurencji, a drudzu będą wybierali droge pod górę i osiagając powolne acz zadowalające ich wyniki.

Przyjkładowo słaby uczeń pchany z klasy do klasy na maturze o wojnie powie: "straszne rzeczy się tam działy" i dostanie ocenę mierną.

Lecz inna osoba mająca wiedzę wykutą na amfetaminie czy innych wspomagaczach opowie wszystko jak było w książce i ocenę lepszą dostanie. Tutaj mówimy o liczbach i pędach po wynik, gdzie cyferka jest kluczem. Zastanówmy się tutaj czy sami gramy FEIR PLAY jak i spostrzegamy teń świat?

Na to wychodzi, że trzeba być smakoszem życia i wszelakie używki jak i pokarmy oraz o zgrozo dopingi przyjmować racjonalnie. Cieszyć się każdym łykiem swieżego soku z sokowirówki i radośnie wymywając narzędzie do tworzenia zdrowodajnego soku z błonnikowej trociny.

Tak samo ze sportem jest. W biednych i patologennych rejonach, gdzie wzorcem społecznym sa alkoholicy i niższe warstwy społeczne młodzież musi trenować zapasy, niż boks. Mniejsze uszkodzenia mózgów potem sa jak i straty w uzębieniu. Wtedy ludzie upici kontrabandą będa się siłować nie uszkadzając sobie głów tylko doskonaląc wyuczona technikę.

Każdy pokarm lubię czy to owca, wieprz, koń czy dziki zwierz.

8 kilo to strasze obciążenie układu pokarmowego. Może mięso było symbolem siły pomieszanej z agresją w jego zdobywaniu?

Zdyskfaklifikowany medal złoty sportowca i jego przejście na ćwiczącego na sucho zawodnika, którego oszust "przerósł" jest wspaniałym ukoronowaniem sportu.

Tutaj kluczem jest "muskulatura" . . . na wynik biegacza ona dużego wpływu nie ma chyba (bo chudzi biegacze jak i Ci z muskulaturą piękną zdobywali medale).

Jak przyprawiali mięso w grecji? Czy były to proste marynaty czy jechalui z hasła: "popieprzy się posoli i  . . . się wpierdoli?".

Tutaj kluczem była ilość pokarmu (mięsko zdrowe, bo nie modyfikowane genetycznie jak i nie podkarmniane "lewą" paszą na sterydach czy witaminkach. Jednym słowem ten doping jest rozgrzeszony i medali uczestnikom tych wspaniałych igrzysk nie mamy podstwa anulować jak i obgadywać wyników.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przykładowo biegacz Polski Urbaś sport uprawia bez sterydów biegając bez koksu. Inny sportowiec się wzmacnia naprzykład kreatyną. Tutaj już mamy dążenie do efektów za pomocą sztuczności. Samo mięso w przesycie szkodzi (proponowałbym zastąpić je sokiem z warzyw np. sokowirówka i wywalone "trociny" jako odpad do podkarmienia zmutowanej Hogzilli.

Człowieku zlituj się i nie bredź. Nie twierdzę, że urbaś bierze sterydy, bo nie jestem nim, choć chciał bym mieć jego motywację. Jednak twierdzenie, że nie stosuje suplementów jest totalną, absolutną brednią.

Najprostszy przykład witamina C brana w astronomicznych(1g) dawkach, dla poprawy regeneracji... W klubie amatorskim jest się praktycznie skazanym na samego siebie - kadra ma NAPEWNO odpowiedniego dietetyka.

Nie zdziwił bym się gdyby Urbaś, jako krótkodystansowiec akurat kreatynę brał - zwiększenie podaży ATP gwarantuje możliwość skuteczniejszego trenowania szybkości.

 

To już jest droga na skróty (gracze w Tibię ściagający masowo cheat'y z internetu(...)

No i? niech ściągają cheaty i się chwalą pomiędzy sobą - wszystko, byle się przy tym dobrze bawili... ale nie, lepiej poniżać tych, którzy "wymiękli", bo cieniasy. Nie możesz wyrokować o kimś nie znając motywu.

 

Tutaj kojarzy mi się fat burner na spalenie tkanki mięśniowej, slim fast i etopiryna na ból głowy!

Tkanki mięśniowej NIKT NIE CHCE SPALAĆ, jest dokładnie na odwrót, nie życzę ci bólu głowy, na który nawiasem mówiąc mi aspiryna nie pomaga. Fat burnery to przede wszystkim marketingowe odwoływanie się do najniższych uczuć ludzkich, obrazu człowieka idealnego, który został wykreowany przez media. Ja osobiście korzystałem z spalacza tłuszczu ECA, nie w celu chudnięcia, ale dla poprawy koncentracji, gdy sen nie był opcją/ poprawy efektywności/motywacji treningu. Bez uwzględnienia motywu gadasz głupoty.

 

W sporcie natomiast wszystko wyjdzie (oszustwo, doping jak i gryzące, albo i nie sumienie). Bo jaka radość mają z oglądania meczu kibice krzyczący "gola, gola, strzelcie kur.wom gola"? A mecz jest ustawiony?
Ty naprawdę tak myślisz? trochę współczuję, to jest tak jak ludzie mówią "nie zabił by się, gdyby te drzewo wycięli lata temu", gdzie całkowitą winę ponosi brak wyobraźni kierowcy.

 

Tak samo jak napuchnięty kreatyna czy twardszymi sterydami "siłowniak" z dżwigowni bujajacy się z zawyżonym ego, a w sumie ze sportem i zasadami nie mający nic wspólnego.
O ile "siłowak" nie będzie mnie zaczepiał nie mam z tym problemu, kurcze ja nawet chętnie oddam mu moje podatki na leczenie w starości, w końcu to i tak nie są JUŻ moje pieniądze i tak czy inaczej nie mam nie nie wpływu. <- przy okazji MIKROOS rozważ tą myśl przed kolejną sesją irytacji na palaczy, którzy nas "kosztują".

 

Chodzi mi tutaj o to, że jedni będą szli droga na skróty łamiąc wszelkie zasady zdrwoej konkurencji, a drudzu będą wybierali droge pod górę i osiagając powolne acz zadowalające ich wyniki
A mi chodzi o to, że nie lubię być uszczęśliwiany na siłę, są przypadki w których chętnie się pomęczę i są przypadki, które chcę mieć po prostu za sobą. Taka jest natura każdego człowieka - jeżeli uważasz że jesteś inny, to ja uważam, że jesteś w błędzie - człowiek został zaprogramowany na chodzenie "na łatwiznę". W końcu dlaczego korzystasz z windy jadąc na dziesiąte piętro zamiast korzystać ze schodów? ja osobiście windą się brzydzę, ale nie mam oporów wozić się autem, gdzie mógł bym jechać np rowerem.

 

Przyjkładowo słaby uczeń pchany z klasy do klasy na maturze o wojnie powie: "straszne rzeczy się tam działy" i dostanie ocenę mierną.
Przedstawię ci relatywną historyjkę o maturze i średniej z świadectwa. Gdy Uniwersytet Opolski po raz pierwszy  przyjmował na ekonomię studentów bez egzaminu wstępnego ubiegało się 200 osób na 30 miejsc, ktoś kto miał z matury średnią 5.0 nie miał szans się dostać, była potrzebna co najmniej jedna 6.

 

Miałem w szkole średniej oceny "mierne", tak jak być może większość przeciętniaków, ale nie uważam się za gorszego człowieka - nie każdy musi być historykiem. Ja na przykład nienawidzę zasady 4Z - zakuć, zaliczyć, zapić, zapomnieć - w takiej sytuacji robię to wymagane minimum "i już".

 

Lecz inna osoba mająca wiedzę wykutą na amfetaminie czy innych wspomagaczach opowie wszystko jak było w książce i ocenę lepszą dostanie. Tutaj mówimy o liczbach i pędach po wynik, gdzie cyferka jest kluczem. Zastanówmy się tutaj czy sami gramy FEIR PLAY jak i spostrzegamy teń świat?

1) ŻYCIE NIE JEST I NIGDY NIE BYŁO SPRAWIEDLIWE! mi nie przeszkadza, że ktoś zdał coś na dragach, o ile mówimy o temacie 4z i będzie wiedział gdzie w razie potrzeby szukać niezbędnych informacji. szkoła/studia to tylko przygotowanie do pracy - zwykle jest tak, że po zatrudnieniu i tak trzeba się wszystkiego uczyć od podstaw. Dyrektor GUS-u z opola powiedział "jak oglądam świadectwa, to patrzę na średnią. W sytuacji, gdy jeden kandydat ma średnią 5.0 a drugi 3.5 wybieram tego z niższą średnią. Dlaczego? bo on wiedział, że istnieje też świat poza murami uczelni" Dziwne? może tak, może nie - widać musiał się już przejechać na "idealnych kandydatach".

 

Tak samo ze sportem jest. W biednych i patologennych rejonach, gdzie wzorcem społecznym sa alkoholicy i niższe warstwy społeczne młodzież musi trenować zapasy, niż boks. Mniejsze uszkodzenia mózgów potem sa jak i straty w uzębieniu. Wtedy ludzie upici kontrabandą będa się siłować nie uszkadzając sobie głów tylko doskonaląc wyuczona technikę.

Co jak co, ale zapasy wcale nie należą do bezpiecznych dyscyplin sportowych. Swojego czasu w takiej mądrej książce pisało, że tętno zawodowych zapaśników może (gdy jest przeciwko niemu stosowana dźwignia) wzrosnąć do 240uderzeń/minuta. Być może przesadziłem, a być może trzeba mieć żelazną kondycję dla tak bez uderzeniowego sportu - dyscyplina nie należy na pewno do najłatwiejszych.

 

Każdy pokarm lubię czy to owca, wieprz, koń czy dziki zwierz.

8 kilo to strasze obciążenie układu pokarmowego. Może mięso było symbolem siły pomieszanej z agresją w jego zdobywaniu?

Brałeś już dzisiaj tabletki z suszonej żaby? W zasadzie to jest zbyt personalny atak w twoją stronę, ale poczytaj pratcheta, to zrozumiesz.

1)zdanie wyrwane z kontekstu - nie ma żadnego związku z niczym

2)wszystkożerny, czyli nie pogardzisz ani smażonym nicieniem, ani mrówką, ani tym bardziej ludzkim mięsem. Co do wszystkożerności ludzkości chętnie się zgodzę, ale twierdzenie "jem wszystko, nie to co te wymoczki" mnie jako wegetarianina z wynikami sportowymi "na czysto" uraża.

 

Zdyskfaklifikowany medal złoty sportowca i jego przejście na ćwiczącego na sucho zawodnika, którego oszust "przerósł" jest wspaniałym ukoronowaniem sportu.

Tutaj kluczem jest "muskulatura" . . . na wynik biegacza ona dużego wpływu nie ma chyba (bo chudzi biegacze jak i Ci z muskulaturą piękną zdobywali medale).

(...)Jednym słowem ten doping jest rozgrzeszony i medali uczestnikom tych wspaniałych igrzysk nie mamy podstwa anulować jak i obgadywać wyników.

Na dzień dzisiejszy, zresztą już od lat osobom, którym udowodniono doping odbiera się medal, więc nie wiem o co ci chodzi, pomijając, że sam sobie zaprzeczasz.

Masa mięśniowa sportowca MA ZNACZENIE i inaczej się kształtuje w zależności od dyscypliny. Biegacze krótkodystansowi są bardziej "napakowani", bo ćwiczą włókna szybko kurczliwe, dla których dobrym treningiem jest trening siłowy. Im dłuższy dystans, tym biegacz jest bardziej "wychudzony" - trenowane są przede wszystkim włókna wolno kurczliwe "wybieganiami", dochodzi rozpad mięśni przez produkcję kortyzonu...

 

Weź oddaj sobie przysługę i następnym razem przed naciśnięciem przycisku "wyślij wiadomość" przeczytaj ponownie swoją wypowiedź, najlepiej na głos - będziesz zaskoczony ile nieścisłości i niespójności wyłapiesz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
przy okazji MIKROOS rozważ tą myśl przed kolejną sesją irytacji na palaczy, którzy nas "kosztują".

A mógłbyś jaśniej? Co z tego, że "kasa i tak nie jest Twoja"? Jeżeli ktoś Ciebie okradnie, to i tak nie będziesz walczył o jej odzyskanie, bo już nie jest Twoja? Albo czegoś nie zrozumiałem, albo zupełnie się nie zgadzam ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

W skrócie - podatek jest haraczem, na którego wykorzystanie nie masz wpływu. Z jednej strony istnieje składka zdrowotna, która teoretycznie powinna być przeznaczona na leczenie, ale z drugiej skoro jest zbyt niska muszą być pieniądze z innego miejsca - z podatków.

 

Teraz nie jestem pewien w którym miejscu, ale chyba się ostatnio piekliłeś, że "na coś"(raczej dla kogoś) zostają przeznaczone pieniądze z zapłaconego przez ciebie podatku.

 

Co do niezrozumienia - PAŃSTWO NAS OKRADA w majestacie prawa, chcesz czy nie i żadne w tym wypadku głupie analogie tego nie zmienią. Bo jak możesz porównać napad na mieście, do ustawowego obowiązku płacenia podatku?

Zwykle, gdy wydajesz pieniądze dostajesz, to za co zapłaciłeś, natomiast w przypadku podatków dostajesz to, co akurat sobie dany minister ubzdurał - nie masz możliwości bezpośredniego wpływu na cel przeznaczenia pieniędzy. To jest tak jak z małym dzieckiem, które chce kota, a dostaje deskorolkę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W skrócie - podatek jest haraczem, na którego wykorzystanie nie masz wpływu.

I tak, i nie. W danej chwili faktycznie masz niewiele do powiedzenia, ale jeżeli wybierzesz dobrą władzę, jest szansa, że ustali ona mądrą politykę podatkową (i składkową w przypadku NFZ, który też jest przecież ściśle zależny od polityków). W takim sensie masz więc wpływ.

Z jednej strony istnieje składka zdrowotna, która teoretycznie powinna być przeznaczona na leczenie, ale z drugiej skoro jest zbyt niska muszą być pieniądze z innego miejsca - z podatków.

NFZ nie dostaje kasy z budżetu.

Teraz nie jestem pewien w którym miejscu, ale chyba się ostatnio piekliłeś, że "na coś"(raczej dla kogoś) zostają przeznaczone pieniądze z zapłaconego przez ciebie podatku.

Bo taka jest prawda - w każdej firmie ubezpieczeniowej powinno być tak, że składka jest zależna od tego, jakie czynniki ryzyka u Ciebie występują. Rozumiem, że np. choroby dziedziczne można by spod tego wyłączyć (w końcu nie jest winą kobiety, że jest naturalnie podatna na raka piersi), ale już jawne ściąganie na siebie ryzyka powinno być płatne. I właśnie dlatego, ze względu na to, że ktoś tworzy politykę finansowania leczenia, uważam, że jednak masz wybór na los swojej kasy.

Co do niezrozumienia - PAŃSTWO NAS OKRADA w majestacie prawa, chcesz czy nie i żadne w tym wypadku głupie analogie tego nie zmienią.

Analogia była po to, żeby pokazać, że wcale nie musisz się z tym zgadzać. Dlatego właśnie chodzenie na wybory jest takie ważne. Dzięki temu, że masz wpływ na skład sejmu i rządu, masz pewien wpływ na sposób zarządzania tymi składkami i podatkami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki temu, że masz wpływ na skład sejmu i rządu, masz pewien wpływ na sposób zarządzania tymi składkami i podatkami.

Nie masz bezpośredniego wpływu na cel przeznaczenia podatków, nie możesz powiedzieć o, wpłaciłem w zeszłym roku 1mln VAT, niech mi teraz stworzą drogę rowerową. Dlatego twierdzę, że nie ma możliwości bezpośredniego wpływu na sposób wydawania pieniędzy. Pisanie podań o to, czy tamto to już jest pośrednią szansą odzyskania "ukradzionych" pieniędzy.

 

Ja tam chodzę na wybory, irytuje mnie tylko że taka SAMABRONA dostała więcej głosów niż taki UPR, który choć nie idealny miał przynajmniej jakąś wizję. Ale skoro ludzie mówią(np. u mnie w rodzinie) "trzeba oddać głos na PSL, bo choć UPR było by lepsze, to i tak nie przekroczą progu wyborczego" to zaczynam wątpić w logikę wyborców, a pośrednio sens wyborów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli jednak mimo wszystko częściowo się ze mną zgadzasz ;) Przecież ja też napisałem, że jeżeli już oddałeś kasę, to pewnie jest za późno. Ale to jeszcze nie oznacza, że masz olać sprawę całkowicie i nie starać śię, żeby w następnych wyborach zaprosić do władzy kogoś, kto ma szansę zarządzać tymi pieniędzmi lepiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli jednak mimo wszystko częściowo się ze mną zgadzasz ;)

Głównym wątkiem było "nie irytuj się pieniędzmi, które włożyłeś do puli, one już nie są twoje" <- pojęcie dosyć popularne w pokerze idealnie oddaje sytuację. Skoro wszyscy płacą taką samą składkę zdrowotną i rozróżnianie na podstawie "picia" czy "palenia" jest niemożliwe konieczne jest opodatkowanie produktów podatkiem "zdrowotnym", jedyny minus to potencjalny wzrost szarej strefy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Skoro wszyscy płacą taką samą składkę zdrowotną i rozróżnianie na podstawie "picia" czy "palenia" jest niemożliwe konieczne jest opodatkowanie produktów podatkiem "zdrowotnym", jedyny minus to potencjalny wzrost szarej strefy.

Ale ja właśnie o tym od bardzo dawna mówię, że taki podatek (albo wzrost składki zdrowotnej, to już jest do dogadania - zresztą, gdyby był to podatek, to powinien trafiać bardzo konkretnie do ubezpieczalni) powinien powstać. I dlatego sie irytuję, bo bardzo chcę zmiany obecnego prawa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Według danych z książki "Smak zdrowia" Patricka Holford'a optymalna ilość białka dla przeciętnego człowieka wynosi 35g (czyste białko), według WHO wynosi ona ok. 50g. Niezależnie od zapotrzebowania nie należy przekraczać 80g dziennie. Większa jego ilość powoduje nierównowagę kwasową organizmu i jak wcześniej ktoś napisał, osłabia nerki gdyż to one biorą udział w przywracaniu równowagi. Już dzienna dawka 95g białka prowadzi do utraty 58mg wapnia dziennie, co oznacza utratę tkanki kostnej 2% zawartości rocznie, czyli 20% w ciągu dziesięciu lat.

Co z tym zrobić? Białko zwierzęce jest oczywiście bardziej pełnowartościowe tj. zawiera większą ilość aminokwasów od białka roślinnego. Przy dostarczeniu potrzebnej dawki aminokwasów do budowania mięśni, przyczynia się jednak do wypłukiwania wapnia. Nikt chyba nie chce mieć problemów z kośćmi. Zaradzić temu można zwiększeniem pobierania białka ze źródeł roślinnych. Przy odpowiedniej ilości jest ono w stanie zapewnić 100% zapotrzebowanie.

Rośliny zawierające dużą ilość białka: fasola, soczewica, soja, groszek, nasiona dyni...

Sama nie nalegam, ani nawet nie zachęcam do spożywania białka wyłącznie roślinnego, ale warto przynajmniej uwzględniać je w liczeniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wielokrotnie mogliśmy się przekonać, że jeśli nie używamy jakichś mięśni, to one zanikają. Jeszcze do niedawna naukowcy sądzili, że wraz z zanikaniem mięśni zanikają też jądra komórek, które je tworzyły. Jednak z najnowszego artykułu opublikowanego we Frontiers in Physiology dowiadujemy się, że jądra komórkowe, które zyskaliśmy podczas treningu, zostają zachowane, nawet jeśli włókna mięśniowe zanikają.
      Te pozostałe jądra działają jak „pamięć” mięśni, dzięki której, gdy wrócimy do treningu, szybciej jesteśmy w stanie mięśnie odzyskać. Naukowcy sądzą, że mechanizm ten ma zapobiegać zbytniej utracie masy mięśniowej w późniejszym wieku, gdy nie jesteśmy już tak aktywni, co w wieku nastoletnim. Wskazuje to również, że łatwo jest przeoczyć sportowca, który oszukuje i wspomaga rozwój mięśni środkami dopingującymi.
      Największe komórki w ciele człowieka, to właśnie komórki mięśniowe. W mięśniach poprzecznie prążkowanych tworzą one syncytia, czyli więlojądrowe komórki powstające poprzez połączeni luźnych komórek jednojądrowych. Syncytia zachowują się jak jedna wielka komórka. Syncytia występują w sercu, kościach czy łożysku. Jednak największe komórki i największe syncytia znajdziemy w naszych mięśniach, mówi profesor Lawrence Schwartz z University of Massachusetts.
      Wzrostowi mięśni towarzyszy dodawanie nowych jąder komórkowych z komórek macierzystych. Pozwala to na zaspokojenie zapotrzebowania rosnących komórek. To doprowadziło do pojawienia się hipotezy, każde jądro kontroluje ściśle zdefiniowaną objętość cytoplazmy, więc gdy masa mięśniowa się zmniejsza, czy to wskutek choroby czy ich nieużywania, zmniejsza się też liczba jąder komórek mięśni, dodaje uczony. Przypuszczenia takie miały o tyle mocne podstawy, że naukowcy badający tkankę mięśniową ulegającą atrofii donosili i obecnych w nich rozpadających się jądrach komórkowych. Dopiero jednak najnowsze techniki badawcze pozwoliły stwierdzić, że te rozpadające się jądra komórkowe nie pochodzą z komórek mięśni, ale z innych komórek, które pojawiły się w przeżywającej problemy tkance mięśniowej.
      Dwa niezależne badania, jedno przeprowadzone na gryzoniach, a drugie na owadach, wykazały, że podczas atrofii włókien mięśniowych nie dochodzi do utraty jąder komórkowych, stwierdza Schwartz w swoim artykule. Niewykluczone, że jądro komórkowe, które pojawiło się w mięśniach, pozostaje w nich na zawsze. Profesor Schwartz nie jest zaskoczony takimi wynikami. Mięśnie ulegają uszkodzeniu podczas intensywnych ćwiczeń, często zachodzą w nich zmiany związane z dostępnością pożywienia i innymi czynnikami środowiskowymi prowadzącymi do atrofii. Nie przetrwałyby długo, gdyby przy każdym takim zdarzeniu traciły jądra komórkowe, stwierdza.
      Skoro więc jądra komórkowe pozostają, to wiemy już, dlaczego łatwo jest odzyskać raz utraconą tkankę mięśniową. Dobrze udokumentowany jest fakt, że jest znacznie łatwiej odzyskać pewien poziom utraconej masy mięśniowej niż ją zbudować od podstaw, nawet jeśli przez długi czas nie ćwiczyliśmy. Innymi słowy, zamiast stwierdzać, że nieużywane mięśnie zanikają, powinniśmy powiedzieć, że nieużywane mięśnie zanikają, dopóki nie zaczniemy ich znowu używać.
      Odkrycie to pokazuje, jak ważne jest zbudowanie masy mięśniowej w młodości. Wówczas jesteśmy bardziej aktywni fizycznie, a wzrost masy mięśniowej jest wspomagany poprzez hormony, większy apetyt i duże zapasy komórek macierzystych. To idealny moment, by zbudować sobie zapas jąder komórkowych w mięśniach. Mogą się one przydać po wielu latach, gdy będziemy potrzebowali szybko nadrobić utraconą masę mięśniową, co pomoże nam w zachowaniu dobrego stanu zdrowia i niezależności w sędziwym wieku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wprowadzenie dodatkowego podatku na czerwone i przetworzone mięso uratowałoby życie około 220 000 ludzi rocznie i zaoszczędziło systemom opieki zdrowotnej około 40 miliardów dolarów, wynika z badań przeprowadzonych na Oxford University.
      W PLOS One ukazały się wyniki badań, których autorzy próbowali określić optymalny poziom opodatkowania mięsa w 149 regionach świata. Opodatkowanie to miałoby uwzględniać koszty opieki zdrowotnej oraz wymusić zmiany w zachowaniach konsumentów.
      Z badań wynika, że – aby osiągnąć powyższe cele – w krajach o wysokich dochodach mięso czerwone powinno być o 20% droższe niż obecnie, a mięso przetworzone, takie jak bekon, kiełbasa czy suszone (jerky) powinno być ponaddwukrotnie droższe, by zrównoważyć koszty opieki zdrowotnej spowodowanej jego konsumpcją.
      WHO klasyfikuje przetworzoną wołowinę, wieprzowinę i baraninę jako rakotwórcze, a w formie nieprzetworzonej jako potencjalnie rakotwórcze. Te trzy rodzaje mięsa są też powiązane ze zwiększonym zachorowaniem na cukrzycę typu 2., chorobę niedokrwienną serca i udary.
      W większości krajów o wysokich i średnich dochodach poziom konsumpcji czerwonego i przetworzonego mięsa jest wyższy niż zalecany. Ma to negatywny wpływ zarówno na zdrowie poszczególnych osób, jak i na systemy opieki zdrowotnej oraz gospodarkę. Naukowcy uważają, że na czerwone i przetworzone mięso należy wprowadzić podatki, podobne do tych, jakie wprowadza się na inne szkodliwe produkty, takie jak tytoń, alkohol czy cukier. W ten sposób można zachęcić konsumentów do wybierania zdrowszej żywności.
      Zdaniem uczonych, po wprowadzeniu takiego podatku konsumpcja przetworzonego mięsa w krajach o wysokich dochodach spadłaby o dwie porcje na tydzień, a spadek globalny sięgnąłby 16%. Konsumpcja czerwonego nieprzetworzonego mięsa pozostałaby na tym samym poziomie.
      Po wprowadzeniu podatku globalne wpływy z niego sięgnęłyby 172 miliardów dolarów i pokryłyby 70% kosztów ponoszonych przez systemy opieki zdrowotnej w związku z konsumpcją mięsa.
      Zmniejszenie spożycia czerwonego mięsa miałoby też korzystny wpływ na wagę ludzi i na klimat. Zdaniem naukowców emisja gazów cieplarnianych zmniejszyłaby się o około 100 milionów ton rocznie i spadłby też odsetek otyłych osób w społeczeństwie.
      Nikt nie chce, by rządy mówiły ludziom, co mogą, a czego nie mogą jeść. Jednak nasze wyliczenia jasno pokazują, że konsumpcja czerwonego i przetworzonego mięsa wiąże się z kosztami nie tylko dla zdrowia ludzi i całej planety, ale również dla systemów opieki zdrowotnej i gospodarki, podkreśla doktor Springmann.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Peptydy powstałe z rozkładu białka mięsa wołowego blokują receptory goryczy (T2R4) na języku. Naukowcy mają nadzieję, że w przyszłości takie hydrolizaty enzymatyczne sprawią, że pewne pokarmy i leki będą postrzegane jako mniej gorzkie.
      Większość ludzi unika gorzkich smaków, bo są dla nich nieprzyjemne. Nie da się jednak ukryć, że pewne zdrowe pokarmy czy leki są gorzkie. Nic więc dziwnego, że przemysły spożywczy i farmaceutyczny od dawna poszukują sposobów na zmniejszenie, a najlepiej wyeliminowanie goryczy. Do tej pory zidentyfikowano jednak zaledwie parę inhibitorów aktywności receptorów T2R.
      W ostatnich latach sporym zainteresowaniem cieszą się bioaktywne peptydy, pozyskiwane podczas enzymatycznej hydrolizy białek.
      Wpisując się w ten nurt, zespół Prashena Chelikaniego i Rimiego E. Aluko zajął się białkiem mięsa wołowego. Potraktowano je 3 proteazami otrzymywanymi z tkanek zwierzęcych - chymotrypsyną, trypsyną i pepsyną - i 3 pozyskiwanymi z komórek mikroorganizmów: Alcalase, Flavourzyme oraz Thermoase (to nazwy komercyjnych preparatów enzymatycznych).
      Okazało się, że podczas testów z elektronicznym językiem hydrolizaty uzyskane za pomocą trypsyny i pepsyny najskuteczniej zmniejszały intensywność goryczy chininy. Uzyskane dzięki nim peptydy były najdłuższe, co sugeruje, że rozmiar peptydów ma spore znaczenie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jeśli kobiety jedzą mniej czerwonego mięsa, niż zalecają normy, częściej diagnozuje się u nich zaburzenia depresyjne i lękowe (Psychotherapy Psychosomatics).
      Prof. Felice Jacka z Deakin University badała związek między spożyciem wołowiny i jagnięciny a obecnością zaburzeń depresyjnych oraz lękowych w ponadtysięcznej grupie kobiet z australijskiego regionu Geeleong.
      Pierwotnie myśleliśmy, że czerwone mięso może nie być dobre dla zdrowia psychicznego, bo badania z innych państw pokazały, że jego konsumpcja wiąże z czynnikami ryzyka dla zdrowia fizycznego. Okazuje się jednak, że jedzenie czerwonego mięsa jest dość istotne dla dobrostanu psychicznego. Kiedy przyglądaliśmy się paniom, w przypadku których spożycie czerwonego mięsa plasowało się poniżej normy, okazało się, że zaburzenia depresyjne i lękowe są u nich stwierdzane 2-krotnie częściej niż w grupie spożywającej zalecane ilości. Nawet jeśli wzięto pod uwagę ogólną wartość diety [czy jest zdrowa, czy nie], a także czynniki takie jak status socjoekonomiczny, poziom aktywności fizycznej, palenie, waga i wiek, związek między konsumpcją czerwonego mięsa a zdrowiem psychicznym nadal występował.
      Co ciekawe, w przypadku innych form białka, np. białek roślinnych, rybnych, wieprzowych czy drobiowych, nie zaobserwowano analogicznej korelacji. Tylko 19 badanych kobiet było wegetariankami i wyniki pozostały takie same po ich wykluczeniu z analizy.
      Jedzenie większych ilości czerwonego mięsa, niż zalecają normy, także nie jest dobre, bo okazuje się, że wpływa tak samo, jak za małe ilości: pojawiają się depresja i stany lękowe. Wiemy już, że ogólna jakość diety jest ważna dla zdrowia psychicznego. Wydaje się jednak, że jedzenie umiarkowanych ilości czerwonego mięsa, ok. 3-4 porcji wielkości dłoni, także może mieć znaczenie. Australijka podkreśla, że warto polegać na mięsie z wolnego wypasu, bo w odróżnieniu od mięs zwierząt karmionych paszą zbożową, zawiera więcej kwasów tłuszczowych typu omega-3 i mniej tłuszczów nasyconych.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Holenderski fizjolog z Maastricht University Mark Post poinformował, że jeszcze bieżącej jesieni może powstać pierwszy hamburger z próbówki. Post pracuje na stworzeniem metod masowej produkcji w laboratorium mięśni szkieletowych z komórek macierzystych. Ma on nadzieję, że w przyszłości jego wynalazek wyeliminuje potrzebę hodowli zwierząt.
      Jego pierwszy hamburger znajduje się wciąż w fazie eksperymentalnej jednak, jak powiedział Post podczas sympozjum „Następna rewolucja rolnicza“, odbywającego się podczas dorocznego spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Postępu w Nauce, do jesieni mają powstać tysiące fragmentów tkanki, które połączymy w hamburgera. Post poinformował, że jego badania otrzymały dofinansowanie w wysokości 250 000 euro. Sponsoruje je prywatna osoba, która chce w ten sposób przyczynić się do ochrony środowiska i wyżywienia świata.
      Pozyskiwanie mięsa i produktów mlecznych współczesnymi metodami wymaga większej ilości ziemi, wody, roślin i przyczynia się do wytwarzania większej ilości odpadów niż produkcja wszystkich innych rodzajów żywności.
      Do roku 2050 światowe zapotrzebowanie na mięso może zwiększyć się aż o 60%. Tymczasem większość ziemi nadającej się na pastwiska jest już wykorzystywana. Jedynym sposobem zwiększenia produkcji mięsa jest zatem zamiana w pastwiska kolejnych terenów. To może odbywać się tylko kosztem przyrody, utraty bioróżnorodności, będzie oznaczało większą emisję gazów cieplarnianych oraz częstsze epidemie.
      Hodowla zwierząt to największe zagrożenie w skali globalnej jakie sobie szykujemy. Co więcej jest to metoda nieefektywna, która od tysięcy lat nie uległa radykalnej zmianie - mówi Patrick Brown z Wydziału Medycyny Stanford University.
      Brown jest tak bardzo przekonany, że sytuacja musi ulec zmianie, iż założył dwie firmy i ma zamiar poświęcić resztę życia na badania nad stworzeniem substytutów mięsa i produktów mlecznych. Mają być to produkty nie do odróżnienia od prawdziwego mięsa czy mleka, które jednak w całości będą powstawały z roślin.
      Zarówno Brown jak i Post mówią, że ich pomysłami nie zainteresowała się żadna z firm zajmujących się produkcja mięsa.
×
×
  • Create New...