Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Partia Piratów walczy z piractwem?

Recommended Posts

Z najnowszych danych wynika, że w Szwecji gwałtownie zmniejszyło się piractwo. Niewykluczone, że przyczyniła się do tego... Partia Piratów. Międzynarodowa Federacja Przemysłu Fonograficznego informuje, że w czerwcu aż 60% szwedzkich użytkowników sieci P2P w ogóle z nich zrezygnowało lub też znacząco ograniczyło aktywność.

Wpływ na takie zachowanie miały nowe przepisy, które weszły w życie 1 kwietnia. Przewidują one, że dostawcy internetu mają obowiązek ujawniać dane osób podejrzanych o nielegalną wymianę plików. Jednak obowiązek taki ciąży na nich wówczas, gdy z wnioskiem o dane zwrócą się do nich organizacje bądź osoby zarządzające prawami autorskimi i wskażą, które dane ich interesują. Innymi słowy, po uchwaleniu nowych przepisów ryzyko, które ponosiła osoba pobierająca pliki zwiększyło się bardzo nieznacznie.

Szwedzi zaczęli jednak postrzegać to ryzyko jako duże, a do zmiany postrzegania przyczyniła się Partia Piratów. Organizacja ta, walcząc o miejsce w Parlamencie Europejskim, straszyła obywateli nowym prawem, co spowodowało, że zaczęli się oni obawiać korzystania z sieci P2P. Partia Piratów ma własnego europosła i, mimochodem, pomogła organizacjom broniącym praw autorskich.

Niewykluczone, że organizacje te wykorzystają teraz dane ze Szwecji by argumentować, że wprowadzenie bardziej surowych przepisów przynosi spodziewane efekty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Haha, dobre!

 

A te organizacje mogłyby swoje marże obniżyć o 30-50%, i problem sam by się rozwiązał.. Wielu ludzi chętnie kupiłoby oryginalne oprogramowanie, filmy czy muzykę.. Pod warunkiem że kosztowałyby tyle ile są warte ;)

 

Dlaczego np World of Warcraft ma taką popularność na świecie, mimo że trzeba płacić ok 50zł miesięcznie za możliwość grania? Bo ta gra jest rewelacyjna. Dlaczego wersje kolekcjonerskie Wiedźmina (zdaje się 3000 ezgemplarzy po 200zł) rozeszły się w zasadzie jeszcze w przedsprzedaży, a kolejne 100 000 egzemplarzy (po 70-80zł) zwykłej gry rozeszło się niedługo potem? Bo ta gra jest dobra.

 

Dobry towar ludzie kupią sami. A jeśli znajomy kupi grę, skończy ją w 4 godziny, i powie mi że szkoda kasy, no to tej gry nie kupię - i powiem też innym że nie warto. Bo taką grę można kupić za 10zł a nie za 70.

 

Dobra jakość obroni się sama :P Lepiej wziąć niższą marżę i mieć z głowy sporą część piratów, a sprzedać więcej egzemplarzy. Tylko jakoś w naszych czasach każdy się polityką krótkoterminową kieruje - aby zarobić jak najszybciej, aby zdobyć poparcie czy popularność jak najszybciej, a co później się będzie działo, to nieważne.. No i stąd jest zgrzytanie zębami na koniec..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Absolutnie się nie zgadzam. Będę się upierał, że cena nie gra roli. Do piractwa zachęca łatwość kradzieży oraz niewielkie prawdopodobieństwo wpadki. Gdy pojawiały się w Polsce filmy na DVD ich cena była wyższa niż obecnie, a pensje niższe. Wówczas piraci tłumaczyli się, że gdyby było taniej, toby kupowali. Ceny spadły, pensje wzrosły, a piractwo nadal kwitnie.

Przytoczę Ci też pewną historyjkę z życia. Jakiś czas temu rozmawiałem z pewnym znajomym, który na potęgę ściąga filmy. Pytam go, dlaczego to robi. Przecież oboje z żoną zarabiają takie pieniądze, o jakich 90% Polaków może tylko pomarzyć, więc to nie kwestia ceny. Odpowiedział, że przecież nie będzie kupował każdego filmu, który chce obejrzeć. Sensowny argument, fakt. No to mu zaproponowałem, żeby zapisał się do wypożyczalni. Stwierdził, że nie chciałoby mu się do niej specjalinie jeździć....

 

Poza tym.... coraz popularniejsze są usługi typu VoD, coraz więcej ofert... czy piractwo w Polsce się zmniejsza? Przecież tutaj filmy możesz kupić za kilka-kilkanaście złotych. Nie trzeba iść do sklepu, nie trzeba zapisywać się do wypożyczalni. Ale piractwo kwitnie, prawda?

Dlaczego? Ano z tego samego powodu, dla którego polska menelia wywozi śmieci do lasu i tam je wyrzuca. Zaoszczędzi kilka złotych, które potem wyda na piwo, papierosy, bo tego nie kradnie, gdyż kradzież jest obarczona dużym ryzykiem. A przyłapani tłumaczą się tym, że "nie mają pieniędzy" na zamówienie kontenera. Tylko, skoro ten naród taki biedny, że go nie stać na film za kilka złotych, to kto kupuje setki tysięcy samochodów, mieszkań, wydaje rocznie kilkadziesiąt miliardów na używki? Ufoludki czy nielegalni imigranci?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm, też masz rację. Łatwość piractwa jest ważnym czynnikiem.

Aczkolwiek do końca się z Tobą nie zgodzę - wysokość cen i zamożność ludzi też ma znaczenie..

 

Ale wątek o piractwie już kiedyś był, i nie ma chyba sensu powtarzać dyskusji ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale piractwo kwitnie, prawda?

Dlaczego? Ano z tego samego powodu, dla którego polska menelia wywozi śmieci do lasu i tam je wyrzuca. Zaoszczędzi kilka złotych, które potem wyda na piwo, papierosy, bo tego nie kradnie, gdyż kradzież jest obarczona dużym ryzykiem.

To doskonałe porównanie. Powiedział bym nawet że statystyki też się zgadzają.

Dla znacznej części osób cena ma podstawowe znaczenie, oczywiście są też tacy którzy nawet gdyby filmy rozdawane były by za darmo w każdym markecie sciągali by je na potęgę.

 

Nie można wrzucać wszystkich do jednego worka.

Przyczyn piractwa jest wiele, oczywiście koszt nie jest jedynym czynnikiem znacznie ma też łatwiejszy dostęp niż w sklepie, większy wybór, dostęp poprzez internet 24h/7, brak konieczności czekania na przesyłkę.

 

Wyobraźmy sobie teraz sieć P2P w której można ściągnąć każdy film w niskiej rozdzielczości za darmo, w której można pobrać film w jakości DVD za 10zł, HD za 15zł które można samemu nagrać na płytę i wydrukować udostępnioną okładkę. Płatność realizowało by się SMSem. Stronę na której zgromadzono tysiące filmów z zaawansowaną wyszukiwarką i możliwością obejrzenia fragmentu filmu online, z recenzjami, ocenami i opiniami użytkowników.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taka strona szybko by zbankrutowała, bo przecież taniej byłoby skorzystać z pirackiego torrenta, prawda?

Podobnie, jak zbankrutował serwis SpiralFrog, który oferował muzykę w zamian za obejrzenie reklamy.

 

Ale fakt... wątek o piractwie już był ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taka strona szybko by zbankrutowała, bo przecież taniej byłoby skorzystać z pirackiego torrenta, prawda?

Nie prawda, nie było by taniej  ;)

 

w której można ściągnąć każdy film w niskiej rozdzielczości za darmo

 

Cała sztuka to dobór odpowiedniej rozdzielczości poprzedzony badaniami statystycznymi tak aby zabić w największym stopniu pirackie metody pozyskiwania utworów. W połączeniu z szeroko zakrojoną akcją promocyjną i wykorzystaniu efektu skali można osiągnąć sukces.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uważam że w46 zarzucił dobry pomysł z tym sklepem. Tym bardziej że jeśli o sms chodzi, to ludziom często zostają na koncie pieniądze, z którymi nie mają co zrobić. A tak, mogliby zainwestować je w film ;) Na tej samej zasadzie zaczął być finansowany prywatny serwer WoW, na którym gram.. Jak tylko wprowadzili płatność smsem, skończył się problem z pozyskaniem środków na opłacenie serwera (wcześniej zawsze co jakiś czas na koniec miesiąca był wyłączany ze względu na nieopłacenie rachunków).

 

Ceny w takim sklepie po pierwsze mogłyby być niższe bo nie potrzeba całego transportu nośników, ich magazynowania itd..

 

Zresztą, a'propos cen. Myślę że piractwo jest też powodowane tym, że kupując oryginalny produkt dostajemy z reguły dokładnie to samo, co przy pirackim - główną zawartość, i koniec. No, płyta jest zadrukowana, i dorzucą jakąś ulotkę czasem. Ale kiedyś jak kupowało się grę czy muzykę, dostawało się za tą cenę 70-90zł dodatkowe gadżety - jakiś materiał z wykonywania płyty, koszulkę, kubek, czapkę czy tym podobne smaczki, które wielu ludzi chętnie chciało mieć i się nimi chwalić :P  Uważam, że gdyby obecnie zostało to utrzymane, sprzedaż by wzrosła :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Większość ludzi którzy ściągają z P2P dalej by to robiła, nawet gdyby mieli możliwość otrzymania tego samego contentu za 10zł. Jakoś do wypożyczalni im się nie chce chodzić, jakoś gierki za 19zł, nadal są piracone. Cena gra tu ogromną rolę, ale szkoda że tą rolą jest wymówka.

 

PS. Prywatny serwer WOW, to też piractwo - a wcześniej pisałeś że taka jakość się sama broni...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prywatny serwer wow posiada masę bugów i niedoróbek - i uważam że nie do końca jest to piractwo, ponieważ nie dostaję pełnowartościowego produktu. Za to stanowi on świetną reklamę dla tego, co może być na serwerze oficjalnym.

 

Normalnie, w życiu nie wydałbym 300zł na grę, w którą jeszcze oprócz tego za samą możliwość grania muszę płacić 50zł/m-c. Ale że miałem okazję poznać, jak niesamowita może być ta gra - powoli przymierzam się do zakupu :P  Jak zacznę zarabiać, to będzie to jedna z rzeczy po prawie jazdy, karabinie do asg, samochodzie i nowym komputerze (oraz kilku oryginalnych grach do niego, na które wcześniej nie było mnie stać).

 

Uważam, że cena nie jest jedynie wymówką - aczkolwiek domyślam się, że dla wielu ludzi każda cena byłaby zbyt duża. Tak jak zauważyłeś - nawet gdyby mieli dostać za darmo, ale musieliby przejechać się na drugi koniec miasta, to było by zbyt ciężko tyłek ruszyć.. Ale nie wszyscy tacy są ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Eh, te piractwo. Był przykład z RadioHead? że za darmo, a i tak "ukradzione" torrentami? A jak traktujecie ludzi, którzy "piracą", ale jednocześnie kupują oryginały Z SENTYMENTU. Ja już zalegalizowałem w ten sposób ~70% mojej kolekcji, pozostałych 30% nie ma możliwości kupienia - gry z ery 386.

Z jednej strony jest to podejście "be", ale o ile ktoś prędzej czy później kupi oryginał, to możemy już umownie mówić o odroczonej płatności, od której zapłaty dłużnik się miga.

 

Zresztą o czym mówimy, skoro ludzie nie potrafią zrezygnować z 2 paczek fajek na rzecz kultowej gry, czy pośredniego wsparcia zespołu zakupem na allegro.

 

Moim zdaniem przyszłość branży multimedialnej leży w mikropłatnościach za niezabezpieczone treści. W przypadku muzyki można udostępnić za darmo format mp3 128kbit/s z płatnym udostępnieniem bezstratnych formatów(+ np 30 sek próbka porównawcza).

 

Ciekawym, choć nierealnym rozwiazaniem było by oddzielenie materiału od licencji. Na zasadzie: treść można pobrać z dowolnego źródła (zerowy koszt), niech nawet ThePirateBay. Zaś samymi licencjami będzie zarządzać oddzielna aplikacja, która będzie analizowała format pliku i na tej podstawie wyceniała wartość, oferując możliwość "downgradu" treści.

 

Moim zdaniem koncerny zamiast walczyć z "nielegalnym" transferem treści powinni wykorzystać zjawisko darmowej dystrybucji i skoncentrować się na marginesie zysku, który chcą na danej kopii osiągnąć.

 

edit: Odnośnie muzyki - w końcu słyszę ją za darmo w radiu zarówno zwykłym jak i internetowym, więc czemu nie można udostępnić tego samego za darmo w niksiej jakości?

Na serwisie Youtube można już znaleźć kilka wytwórni muzycznych (między innymi Armada), które udostępniają swoją muzykę za darmo, w cale nie niższej jakości. Skoro organizacje typu riaa mówią o potencjalnych stratach, to ja powiem o potencjalnym zysku osiąganym na każdej osobie, która uzna, że najwyższy czas zapłacić za wyższą jakość/udział na koncercie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żeby nie wdawać się w kolejną bezowocną dyskusję o piractwie, odpowiem tylko na to:

edit: Odnośnie muzyki - w końcu słyszę ją za darmo w radiu zarówno zwykłym jak i internetowym, więc czemu nie można udostępnić tego samego za darmo w niskiej jakości?

Przecież prawie każdy artysta w dzisiejszych czasach udostępnia singiel na YT, Myspace czy własnej stronie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żeby nie wdawać się w kolejną bezowocną dyskusję o piractwie, odpowiem tylko na to: Przecież prawie każdy artysta w dzisiejszych czasach udostępnia singiel na YT, Myspace czy własnej stronie.

Chodzi o ten paradoks Youtube= superrrrrrr, mp3 beeeeeee, beeeeee, "bo wydawca o tej opcji nie pomyślał"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale akurat YT jest bardzo ściśle kontrolowane przez właścicieli praw autorskich, więc jeżeli coś tam trafia i się utrzymuje, to na 99,99% ma aprobatę właściciela praw.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale akurat YT jest bardzo ściśle kontrolowane przez właścicieli praw autorskich, więc jeżeli coś tam trafia i się utrzymuje, to na 99,99% ma aprobatę właściciela praw.

Teraz będę ci to powoli tłumaczył gumowym młotkiem:

Co z tego, że to jest na serwisie YouTube, jeżeli ja chce to mieć u siebie na dysku twardym, W NISKIEJ JAKOŚCI, chociażby dlatego, że mam takie a nie inne łącze internetowe. Tyle że "wy" (a przede wszystkim Mariusz) uważacie, że jeżeli wydawca nie udostępnił danego kanału, to jest on nielegalny (radiohead i "kradzież" przezP2P).

 

Mnie interesuje jakie masz/macie sensowne i racjonalne argumenty na wytłumaczenie, dlaczego np słuchając Britni Śpirś na YouTube jestem "legalny", a słuchając tego samego utworu(w porównywalnej jakości) pobranego z internetu w formacie MP3 jestem "nielegalny"?

 

Wątpię, aby google cokolwiek płacił wydawcom, skoro YouTube generuje przeogromne straty. O - świetnym rozwiązaniem była by sprzedaż(mikropłatności) utworów przez Youtube, na zasadzie podobało ci się to co słyszałeś - zapłać i miej więcej(głównie jakościowo, pośrednio ilościowo).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak szczerze, to nie sądzę, żebyś mógł być skazany za zrobienie sobie kopii filmu z YT. Prawo tego najprawdopodobniej nie przewiduje, ale ja osobiście (nie będac prawnikiem!) interpretowałbym to jako kopię materiału, w którego posiadanie wszedłeś legalnie, czyli kopię legalną. Prawo po prostu chyba nie przewiduje takiej opcji, ale nie wydaje mi się, żeby jednoznacznie jej zakazywało (a skoro jednoznacznie nie zakazuje, to pozwala na to).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sorry, znowu muszę wyciągnąć młotek: ale ja nie chcę filmu z Youtube, ja chcę tylko ścieżkę dźwiękową, MP3 i nie interesują mnie kruczki prawne, tylko TWOJE/WASZE ZDANIE. I nie interesują mnie argumenty w stylu "w przypadku muzyki to coś innego, bo autor prawie nic z tego nie ma"

 

Patrząc na to z innej perspektywy: na youtube nie masz bezpośredniego odnośnika umożliwiającego pobranie treści - musisz kombinować, czyli niejako obejść zabezpieczenie serwisu, czyli... ale tak jak mówiłem interesuje mnie opinia, a nie kruczki prawne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No więc napisałem Tobie swoją opinię: prawo wg mnie nie zakazuje robienia kopii materiału udostępnionego publicznie, a ja prywatnie też nie uważam tego za jakiś zły uczynek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      MPAA, amerykańskie stowarzyszenie przemysłu filmowego, które w głównej mierze przyczyniło się do zamknięcia Megaupload, wzięło na celownik kolejny serwis. Do sądu okręgowego na Florydzie trafił wniosek o wydanie nakazu zamknięcia Hotfile. Działa on na podobnych zasadach jak Megaupload, a MPAA twierdzi, że ponad 90% przechowywanych tam materiałów stanowią treści chronione prawami autorskimi. Co ciekawe, to niepierwsze starcie Hotfile z przemysłem filmowym. W ubiegłym roku serwis zapowiedział, że pozwie do sądu firmę Warner Bros., gdyż miała ona naruszyć zasady korzystania z narzędzi antypirackich Hotfile doprowadzając do usunięcia z serwisu treści, do których nie posiadała praw.
      MPAA od lat prowadzi działania mające nakłonić władze i prawodawców, że serwisy umożliwiające hostowanie i współdzielenie plików powinny być zamykane. Teraz, niewątpliwie zachęcona skutecznym zamknięciem Megaupload, organizacja postanowiła udać się do sądu. MPAA twierdzi, że Hotfile celowo zachęca użytkowników do nielegalnego dzielenia się chronionymi prawem treściami oraz im w tym pomaga. Prawnicy Hotfile odpowiadają, że zasady działania serwisu są zgodne z  opracowaną przez Bibliotekę Kongresu ustawą DMCA.
      Jeśli jednak MPAA udowodni, że serwis celowo umożliwia łamanie prawa, sąd prawdopodobnie nakaże jego zamknięcie.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Megaupload został zamknięty przez władze Nowej Zelandii na wniosek amerykańskich organów ścigania. Kim Dotcom, jego założyciel, poinformował, że wśród użytkowników serwisu znajdowało się wielu urzędników amerykańskiego rządu.
      Prawnicy Megaupload ciężko pracują, by użytkownicy odzyskali dostęp do swoich danych. Prowadzimy negocjacje, by mogli oni odzyskać dane. I wiecie co. Odkryliśmy, że wielu użytkowników Megaupload to amerykańscy urzędnicy rządowi, wśród nich pracownicy Departamentu Sprawiedliwości i Senatu - powiedział Dotcom.
      Za użytkownikami Megaupload wstawiła się też organizacja Electronic Frontier Foundation, która prowadzi stronę MegaRetrieval w odzyskaniu dostępu do danych.
      Megaupload pozwalał użytkownikom na przechowywanie na swoich serwerach ich własnych plików. Oczywiście znaczną część stanowiły pliki naruszające prawa autorskie, jednak nie wszyscy użytkownicy łamali prawo.
      Po aresztowaniu Dotcoma i zamknięciu serwisu użytkownicy stracili dostęp do swoich plików. Co prawda serwery, na których są przechowywane dane zostały już dawno przeszukane i firmy hostujące mogą zrobić z nimi co chcą, jednak domena Megaupload.com została przejęta przez amerykańskie organa ścigania. Firmy hostujące dotychczas Megaupload zgodziły się przez jakiś czas nie kasować danych, mimo że nie otrzymują już pieniędzy za ich przechowywanie. Obecnie trwają starania o to, by użytkownicy mogli przynajmniej przenieść pliki na swoje własne dyski. Ich udostępnienie nie będzie jednak proste. Uruchomienie domeny, która pozwoli na dostęp do tych plików może skończyć się jej ponownym zablokowaniem, jeśli będzie ona oferowała materiały naruszające prawa autorskie.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Studenci najsłynniejszej uczelni technicznej świata - MIT-u (Massachusetts Institute of Technology) - mogą otrzymać od władz uczelni certyfikat ukończenia kursu... piractwa. I nie chodzi tutaj o piractwo komputerowe, a to prawdziwe, morskie.
      Uczelnia postanowiła uczynić oficjalnym zwyczaj, który był praktykowany przez jej studentów przez co najmniej 20 lat. MIT wymaga, by uczący się ukończyli w czasie studiów co najmniej 4 różne kursy wychowania fizycznego. Teraz ci, którzy z powodzeniem ukończą strzelanie z pistoletu, łuku, żeglarstwo i szermierkę otrzymają oficjalny certyfikat
      Carrie Sampson Moore, dziekan wydziału wychowania fizycznego, mówi, że co roku kontaktowali się z nią studenci, prosząc o wydanie zaświadczenia o ukończeniu kursu pirata. Zawsze mówiłam im, że to inicjatywa studencka i byli bardzo rozczarowani - stwierdziła Moore.
      Od początku bieżącego roku postanowiono, że uczelnia zacznie wydawać oficjalne certyfikaty. Drukowane są one na zwoju pergaminu z równą starannością jak inne uczelniane dyplomy. Właśnie otrzymało je czterech pierwszych piratów, a w kolejce czekają następni.
      Mimo, iż cała ta historia może brzmieć niepoważnie, to certyfikat i warunki jego uzyskania są traktowane przez uczelnię całkiem serio. Przyszli piraci nie mogą liczyć na żadną taryfę ulgową, a otrzymanie świadectwa ukończenia kursu wiąże się ze złożeniem przysięgi. Stephanie Holden, która znalazła się w czwórce pierwszych piratów, zdradziła, że musiała przysiąc, iż ucieknie z każdej bitwy, której nie będzie mogła wygrać i wygra każdą bitwę, z której nie będzie mogła uciec.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Do nowozelandzkiego sądu wpłynął wniosek o ekstradycję do USA Kima Dotcoma i trzech innych osób pracujących dla serwisu Megaupload.Dotcom i jego współpracownicy oskarżani są o umożliwienie użytkownikom nielegalnego pobierania chronionych prawem treści.
      Amerykanie dodatkowo stawiają im zarzuty wymuszenia, prania brudnych pieniędzy i defraudacji.
      Kim Dotcom odrzuca oskarżenia i w wywiadzie dla jednej z nowozelandzkich stacji telewizyjnych stwierdził: „Nie jestem królem piractwa. Oferowałem online’owy system przechowywania danych. I to wszystko“.
      Dotcom przebywa obecnie na wolności, musi jednak nosić elektroniczną bransoletkę. Nie wolno mu opuszczać Nowej Zelandii i korzystać z Internetu.
      Proces ekstradycyjny rozpocznie się 20 sierpnia.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nowozelandzki sąd zgodził się na zwolnienie za kaucją założyciela serwisu Megaupload, Kima Dotcoma. Idę do domu zobaczyć się z trójką moich małych dzieci i z ciężarną żoną - powiedział czekającym na niego reporterom Dotcom.
      Mężyczyzna pozostawał w areszcie od 20 stycznia, kiedy to policja dokonała nalotu na jego dom. Megaupload został zamknięty na podstawie międzynarodowego nakazu wystawionego w USA.
      Po wyjściu na wolność Dotcom będzie musiał mieszkać w niewielkim domu obok posiadłości, którą wynajmował oraz nosić elektroniczną bransoletkę. Ograniczono mu swobodę poruszania się, a sędzia zabronił też helikopterom lądowania w miejscu zamieszkania Dotcoma.
      Prokuratura twierdzi, że stoi on na czele grupy, która od 2005 roku zarobiła 175 milionów dolarów na nielegalnej dystrybucji filmów, muzyki i innych treści chronionych prawami autorskimi.
      Prawnicy Dotcoma odrzucają oskarżenia twierdząc, że firma ich klienta oferowała jedynie przestrzeń dyskową.
      Dotcom dwukrotnie starał się o zwolnienie za kaucją. Tym razem sąd uznał, że ryzyko jego ucieczki jest mniejsze niż wcześniej. Sędzia podkreślił też, że nie ma żadnych dowodów, jakoby Dotcom posiadał gdzieś nieujawnione konta, z których środki mogłyby pomóc mu w ucieczce. Dodał, że prokuratura nie znalazła żadnych śladów majątku, który nie zostałby jeszcze przez nią zajęty, a sam fakt, że Dotcom jest bogaty nie wystarczy, by stwierdzić, że powinien przebywać w areszcie.
      Dotcom czeka na decyzję dotyczącą wniosku ekstradycyjnego wystawionego w USA. Decyzja w tej sprawie zapadnie nie wcześniej niż 20 sierpnia.
      Formalnie wniosek jeszcze nie wpłynął do nowozelandzkiego sądu. Prawdopodobnie trafi tam na początku marca. Tymczasem w USA wielka ława przysięgłych dodała w ubiegłym tygodniu kolejne zarzuty przeciwko Megaupload. Stwierdzono, że serwis nielegalnie pobierał chronione prawami autorskimi treści udostępnione na YouTube.
×
×
  • Create New...