Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Olbrzymia nadmuchiwana wieża mogłaby wynosić ludzi na skraj przestrzeni kosmicznej. Nie byłyby więc potrzebne wahadłowce, a projekt dałoby się zrealizować prędzej niż windę.

Jak twierdzą Brendan Quine, Raj Seth i George Zhu z York University w Toronto, w 15-km wieży wykorzystano by pneumatyczne moduły, które już teraz widuje się na niektórych statkach kosmicznych. Należałoby tylko wybrać odpowiednią lokalizację, np. szczyt góry. Wtedy konstrukcja sięgnęłaby na wysokość ok. 20 km. Znacznie ułatwiłoby to badanie atmosfery, komercyjne podróże kosmiczne bez konieczności zmagania się z mikrograwitacją czy wprowadzanie wahadłowców na orbitę.

Wg Kanadyjczyków, wieża powinna się składać z serii modułów. Wybrano już nawet odpowiedni materiał – rurki z kompozytu kevlarowo-polietylenowego. Po nadmuchaniu lekkim gazem, np. helem, stawałyby się sztywne, co stabilizowałoby budowlę. Zespół przeprowadził próby z miniaturowym 7-metrowym modelem wieży. Miała ona 6 modułów. W każdym znajdowały się 3 laminowane polietylenowe rurki o średnicy 8 cm. Otaczały one okrągłe odstępniki, które należało nadmuchać.

Pełnowymiarowa struktura, jeśli, oczywiście, powstanie, będzie wymagać zastosowania we wszystkich 100 modułach dwóch elementów: żyroskopu i stabilizatora. Przewidywane rozmiary modułów są imponujące; warto wspomnieć choćby o 150 m wysokości i 230 m średnicy. W tym przypadku rury będą miały w przekroju nie 8 cm, lecz 2 metry. Po nadmuchaniu waga pojedynczego pierścienia wzrośnie do 800 tys. ton. Naukowcy są przekonani, że awaria kilku nawet modułów nie zagrozi całości konstrukcji. Podkreślają, że w przeciwieństwie do windy, wieżę można wykonać z już istniejących materiałów. W przyszłości warto by ją tylko przedłużyć z 20 do 200 km, wtedy otworem stanęłaby niska orbita okołoziemska (ang. low Earth orbit, LEO).

Share this post


Link to post
Share on other sites
W przyszłości warto by ją tylko przedłużyć z 20 do 200 km...
Tylko? Jakoś pomysł windy bardziej do Mnie przemawia...
Podkreślają, że w przeciwieństwie do windy, wieżę można wykonać z już istniejących materiałów...
Windę buduję się z fulerenów(lina) ta technika już istnieje, a lina jest już produkowana... wiec o jakie materiały chodzi? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może o takie, które byłyby około cztery razy bardziej wytrzymałe od obecnie "wynalezionych" ? Liny do windy jeszcze nikt nie produkuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z liną byłby taki wałek, że zerwałaby się pod własnym ciężarem.. Chyba, że zamiast jednej windy byłby system kilkudziesięciu wind, które miałyby krótkie liny.. Ale to z kolei komplikowało by cały projekt oraz spowalniało wynoszenie czego- lub kogokolwiek na maksymalną wysokość ze względu na konieczność wielu przeładunków..

 

Ale tak prawdę mówiąc to obie konstrukcje wydają mi się mocno sci-fi, i jeśli nawet zaczną je budować, to chyba nie wcześniej jak za jakieś 15-20 lat..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lina z nanorurek jest już produkowana, na poprzednim wykładzie z nanoinformatyki wykładowca przedstawiał nam nawet cennik pewnej amerykańskiej firmy produkującej takie cudo(ceny w dolarach - bardzo wysokie). Nie potrafię niestety znaleźć takiej oferty w internecie(może za słabo szukam).

 

Lina nie urwie się pod swoim ciężarem(przynajmniej teoretycznie nie powinna) ponieważ zbudowana z fulerenów jest 6x lżejsza niż stal, a również 100x silniejsza.

 

Jeden haczyk - taka lina jest toksyczna :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tego co wiem, to taka lina nie jest toksyczna - rakotwórczy jest pył fullerenowy - to tak jak z azbestem. Azbest nie jest rakotwórczy, działanie kancerogenne mają jego włókienka które przez pylenie mogą dostać się do płuc..

 

Zatem linę wystarczy czymś 'zalaminować' :D żeby nie pyliła :P

 

Niemniej dziękuję za info - przy takich parametrach może faktycznie by się ta lina nie zerwała..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pamiętajcie jeszcze o jednym, line utrzymywało by też działanie siły odśrodkowej ziemi - przecież jak weźmiemy sznurek obciążymy go na końcu i zaczniemy kręcić w jednym punkcie to sznurek nam się naprostuje:) Taką teorie ja znam, a ile w niej prawdy nie wiem:P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Naprostuje się ponieważ działa dodatkowa siła, który tworzy jeszcze większe naprężenie w linie. Więc to akurat jest minus :D

I nie ma czegoś takiego jak siła odśrodkowa Ziemi, tylko ruch wirowy, którego konsekwencją jest siła odśrodkowa działająca na przedmioty na, czy też pod powierzchnią Ziemi :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lub na takie które są jeszcze w jej atmosferze :P

 

A tej liny nadal nikt nie produkuje - znajdź dowód. Według wszelakich informacji, produkcja nanorurek się polepsza, ale nadal nikt nie potrafi robić z nich kilometrowych kawałków. Nie mówiąc już o tym, że obecnie "wynalezione" nanorurki nie spełniają wymagań na zbudowanie takiej liny. Ona musi mieć około 75 000 kilometrów, rozszerzać się stale ku górze i być odporna na wszelakie drobne uszkodzenia, które są nieuchronne w najwyższych warstwach atmosfery.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lub na takie które są jeszcze w jej atmosferze

To jest właśnie współczesna edukacja. Przez całe liceum tłukli mi do głowy, że nie ma tarcia, wszystko jest idealne i teraz delikatnie zniszczony imprezą wymyśliłem sobie, że atmosfera nie krąży :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pomysł na pierwszy rzut oka brzmi super ... ale przecież gęstość atmosfery strasznie spada z wysokością, zmienia się też proporcja gazów - jak z płynami - czym wyżej tym lżejsze ...

Może i rekord dla balonu jest 53km, ale to jest olbrzymia cieniutka powłoka na jednorazowy lot i chyba raczej wypełniona wodorem ... tutaj różnica gęstości miałaby utrzymywać nie cienką, tylko wytrzymałą, w miarę sztywną konstrukcję z jakimiś szynami ...

Dalej te gazy są bardzo małocząsteczkowe - jakoś nie wierzę żeby zaproponowany splot był super szczelny - nie wiem czy starczyłoby helu żeby ciągle dopompowywać wieżę o średnicy 230m...

Może jakieś hybrydowe pomysły ... (kabel z doczepionymi balonikami :D )

 

Niestety ale winda w kosmos to jak dla mnie na dziś odległe SF. Nanorurki są owszem ... ale tylko mikroskopowych długości i chyba na razie nie zapowiada się przełomu. A tu jeszcze trzeba by zamontować gdzieś w kosmosie gigantyczną kopalnię i fabrykę ... potem to zaczepić ... no i najlepiej ewakuować wszystkich z równika ...

Dużo realniejszym pomysłem jest wielkie działo elektromagnetyczne, tyle że ładunek poddany byłby gigantycznemu przyśpieszeniu - na pewno nie ludzie i bałbym się też o elektronikę ...

Pożyjemy zobaczymy :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Działo magnetyczne niestety raczej odpada - oglądałem na Discovery cykl o wynalazkach mających zapobiec zmianom klimatu oraz o pozyskiwaniu czystej energii, i w jednym z programów pomysł był taki, żeby za pomocą działa magnetycznego wystrzelić jakieś tam soczewki, które rozpraszałyby promieniowanie słoneczne dochodzące do Ziemi, aby zmniejszyć efekt cieplarniany..

 

Ale pocisk z soczewkami był w dziale poddawany tak niebywałym przyspieszeniom, że rozpadały się one w pył..

 

Ponadto, z tego co czytałem o działach magnetycznych, siły (oraz temperatura) jakie przy ich wystrzale działają, powodują że takie działo jest bardzo nieopłacalne w eksploatacji - jego elementy niszczą się po stosunkowo niewielkiej liczbie wystrzałów..

 

Zgadzam się że ta winda/wieża to SF i to dość odległe - no ale cóż, pożyjemy - zobaczymy :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę że nie jest tak tragicznie... (jak dla windy :P)

Gigantyczne czyli np. 5km przy przyśpieszeniu 1000g dałoby 10km/s - to są dużo bardziej realne parametry niż dla windy.

I wtedy płacimy odrobiną uranu zamiast tonami płynnego paliwa (same odrzutowce zużywają w kilogramach na kilometr).

Odnośnie zużywania materiałów - pewnie mówisz o railgunach - 'pocisk' musi się stykać z dwoma szynami. Jest jeszcze układ typu coilgun - pocisk z niczym się nie styka, używane jest czyste pole magnetyczne.

 

Ale ogólnie przyszłością są fabryki w kosmosie. Z materiałami wtedy praktycznie nie ma problem - lata sobie pełno asteroid z czego tylko sobie zażyczymy... tyle że do tego konieczny jest niewyobrażalny jeszcze w tym momencie poziom automatyzacji - nie opierającej się na kruchym i niewygodnym człowieku...

A wtedy już nie ma problemów z np. ociepleniem, energią - wielkie płachty cienkich luster mogą prawie wszystko załatwić ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hehe, to dopiero SF.. Ale nie mówię że to niemożliwe - 50 lat temu ludzie też by nie uwierzyli, że będą komputery milion razy szybsze od tych co mieli wtedy, a zajmujące 1000-krotnie mniej miejsca :D

Także kto wie co nas czeka za te 15-20 lat :P

 

A co do dział magnetycznych - nie pamiętam czy chodziło o railgun.. fakt, tam te szyny było trzeba wymieniać właściwie co strzał.. Ale z tego co pamiętam ogółem mankamentem dział magnetycznych była ogromna temperatura wydzielana chyba nie tylko ze względu na tarcie, oraz gięcie się różnych części od stosowanych pól magnetycznych..

 

Poza tym - ciekaw jestem co na to ekologowie itd - takie działo to pewnie lepsze pola emituje jak niejeden nadajnik :D A pamiętając, że pole magnetyczne indukuje pole elektryczne i vice versa, to nam się niezły generator EMP tworzy :D Ciekawe co, gdyby akurat w pobliżu przelatywał samolot?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Owszem - SF, ale praktycznie konieczne do windy - wyobraź sobie 100km kabel o szerokości przy podstawie rzędu kilkudziesięciu metrów - żeby go zamocować trzebaby wcześniej wynieść te miliony ton w kosmos za dzisiejsze ceny 40tys$/kg...

Jak dla mnie jedynym praktycznym rozwiązaniem jest wyprodukowanie go poza naszą studnią grawitacyjną. Ale w takich fabrykach/kopalniach nie może biegać setki ludzi pomagających/naprawiających/konserwujących/poprawiających maszyny - one muszą same robić większość tych czynności, też trochę improwizować. Nie mówię o pełnym AI, choć osobiście wierzę że komputery nas przegonią zanim będziemy mieć windę. Mówię o symulowaniu działania danego układu i uczenia się wpływania na niego ... co rzeczywiście będzie się rozwijało do AI ...

 

A co do mass drivera - pewnie upraszczam, ale myślę że całkiem praktyczne mogłoby spokojnie funkcjonować za 5-10 lat. Ponoć może uzyska efektywność zużycia energii rzędu 50%:

http://en.wikipedia.org/wiki/Mass_driver

Odnośnie pola magnetycznego - podobne wytwarza się np. w LHC - myślę że nie ma problemu ekranować ostatnich kilkudziesięciu metrów. Poza tym budowane by były pewnie na stokach/wewnątrz wysokich gór.

Odnośnie temperatury - w układzie coilgun

http://en.wikipedia.org/wiki/Coilgun

Bierzemy cewki z nadprzewodnika, chłodzenie pewnie ciekłym helem i grubą warstwę wytrzymałego, nieprzewodzącego termoizolatora dookoła dobrze wentylowanego tunelu.

Powłoka pocisku jest z wytrzymałego ferromagnetyka, rozdziela się w powietrzu od głównego ładunku (może z dodatkowym silnikiem) i pewnie po każdym użyciu musi być przetopiona.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Owszem - SF, ale praktycznie konieczne do windy - wyobraź sobie 100km kabel o szerokości przy podstawie rzędu kilkudziesięciu metrów - żeby go zamocować trzebaby wcześniej wynieść te miliony ton w kosmos za dzisiejsze ceny 40tys$/kg...

Dla uściślenia - z tego co pamiętam, to przy windzie w punkcie zaczepienia liny na ziemi, miałaby ona mieć stosunkowo niewielką grubość i rozszerzać się stale ku górze :P Strzał z pamięci - przy podstawie grubość kilku centymetrów ? Całość utrzymywałaby siła odśrodkowa, plus przeciwwaga po drugiej stronie orbity.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No super, ale do tego trzeba jeszcze wagonik na jakichś szynach i zasilanie zamocować ... dalej żeby państwa szczególnie równika pozwoliły na coś takiego, to nie może się urwać przy zderzeniu np. z samolotem ... poza tym powoli sama też by się niszczyła ...

Owszem - wyżej musiałaby być jeszcze grubsza ... z kilkudziesięcioma metrami przy podstawie może(?) przesadziłem, ale że będzie użyte poniżej 10 to raczej nie uwierzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W atmosferze egzoplanety po raz pierwszy odkryto hel. Znaleziono go za pomocą Teleskopu Hubble'a w górnych warstwach atmosfery superNeptuna WASP-107b znajdującego się w odległości 200 lat świetlnych od Ziemi w Gwiazdozbiorze Panny. Sama planeta została odkryta w 2017 roku.
      Sygnał helu jest tak silny, że naukowcy sądzą, iż atmosfera planety rozciąga się na dziesiątki tysięcy kilometrów.
      Hel to, po wodorze, najbardziej rozpowszechniony pierwiastek we wszechświecie. Dlatego też uważano, że będzie on jednym z najłatwiejszych do zauważenia gazów w atmosferach dużych egzoplanet. Dopiero jednak teraz, po zastosowaniu nowej techniki, po raz pierwszy odnotowano jego obecność. Dotychczas górne warstwy atmosfery egzoplanet badano w paśmie ultrafioletu. Tym razem wykorzystano podczerwień. Odkryty przez nas hel rozciąga się daleko w przestrzeni kosmicznej, tworząc chmurę otaczającą planetę. Jeśli mniejsze egzoplanety o rozmiarach Ziemi są otoczone podobnymi chmurami, to już w najbliższej przyszłości będziemy mogli je badać, cieszy się Tom Evans z University of Exeter.
      Chcemy używać tej techniki podczas pracy z Teleskopem Jamesa Webba. Dzięki temu dowiemy się, jaki rodzaj planet jest otoczony dużą ilością wodoru i helu oraz jak długo gazy te utrzymują się w atmosferze. Dzięki pracy z podczerwienią będziemy mogli zajrzeć głębiej w kosmos niż dzięki ultrafioletowi, mówi Jessica Spake z University of Exeter, która stała na czele międzynarodowego zespołu badawczego.
      WASP-107b to planeta wielkości Jowisza, ale ma zaledwie 12% jego masy. Jej czas obiegu wokół gwiazdy macierzystej wynosi zaledwie 6 dni. Mimo tak niewielkiej odległości ma ona jedną z najchłodniejszych atmosfer wśród odkrytych egzoplanet. Jej temperatura to 500 stopni Celsjusza.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Neandertalczycy nie zasiedlali wyłącznie jaskiń. Budowali także szałasy z kości mamutów. Archeolodzy odkryli właśnie pozostałości takiego budynku sprzed 44 tys. lat (Quaternary International).
      W najszerszym miejscu okrągła konstrukcja mierzyła prawie 8 m. Analizy naukowców z Muzeum Historii Naturalnej w Paryżu wykazały, że niektóre kości udekorowano rzeźbami oraz rysunkami z ochry. Wiele wskazuje na to, że neandertalczycy nie prowadzili wyłącznie wędrownego trybu życia i osiedlali się w różnych miejscach na dłuższy czas. Kości mamutów [upolowanych albo padłych w naturalny sposób] można opisać jako podstawę, na której umieszczano drewnianą okrywę albo rodzaj wiatrochronu. Neandertalczycy celowo wybierali duże kości największych dostępnych ssaków, czyli mamutów [...]. Mamucie kości rozważnie selekcjonowano. Długie, płaskie i ciosy układano na planie okręgu. Wykorzystanie kości jako elementów konstrukcyjnych należy docenić jako formę przewidywania zmian pogodowych. W chłodnym klimacie na otwartej przestrzeni brak drewna skłonił hominidy do użycia kości do ochrony przed wiatrem - tłumaczy Laëtitia Demay.
      Pozostałości kostnej struktury odkryto w Mołodowie - zespole stanowisk archeologicznych w pobliżu Czerniowców na Ukrainie. Wykorzystano w niej 116 dużych mamucich kości, w tym czaszki, szczęki, 14 kłów i kości nóg. W środku odnaleziono ślady 15 ognisk, co sugeruje, że miejsce było zamieszkane przez dłuższy czas.
      Konstruując kostną budowlę o powierzchni ok. 40 metrów kwadratowych, neandertalczycy odebrali palmę pierwszeństwa przedstawicielom Homo sapiens, którzy zaczęli tworzyć schronienia z kości mamuta 27,5-15 tys. lat temu (odkryto je w zachodniej Azji). Stéphane Péan, także z paryskiego Muzeum, dodaje, że budowle obu gatunków człowiekowatych wykonywano inaczej, co oznacza, że praktyki rozwinęły się niezależnie.
      W szałasie z Ukrainy obrabiano i gotowano nie tylko mamuty, ale i inne upolowane zwierzęta. Na podobne okrągłe twory natrafiono również w Czechach. Niektórzy naukowcy przestrzegają, że nie ma 100-proc. pewności, kto zbudował szałasy, ponieważ Homo sapiens z Afryki zaczęli zasiedlać Europę jakieś 45 tys. lat temu. W Mołodowie nie znaleziono żadnych skamieniałości, dlatego nie można ferować ostatecznych wyroków. Wg Demay, kamienne narzędzia są jednak typowe dla neandertalczyków, którzy zamieszkiwali Europę i zachodnią Azję, zanim zjawili się tu współcześni ludzie.
      Uszkodzenia przez wodę i inne czynniki pogodowe wskazują, że kości z Ukrainy ułożono w płytkim rowie. W środku znaleziono szczątki co najmniej 15 mamutów. Wszystkie nosiły ślady obróbki kamiennymi narzędziami. Nie było za to prawie znaków świadczących o ugryzieniach nieczłowiekowatych. Podczas wykopalisk natrafiono również na kości jeleni i bizonów.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy korzystający z europejskiego Very Large Telescope odkryli niezwykłą gwiazdę, której istnienie może wymusić zmianę obecnie obowiązujących teorii nt. powstawania gwiazd. SDS J102915+172927 nie powinna istnieć, gdyż nie posiada cięższych pierwiastków, które według współczesnych teorii są konieczne do uformowania gwiazd o niskiej masie.
      Skład chemiczny SDS J102915+172927 wskazuje, że liczy sobie ona około 13 miliardów lat i uformowała się krótko po eksplozji gwiazdy pierwszej generacji. Jest zatem jedną z najstarszych znanych nam gwiazd.
      Po Wielkim Wybuchu we wszechświecie znajdowały się wodór, hel oraz śladowe ilości litu. Inne pierwiastki powstały we wnętrzach gwiazd.
      Gwiazdy formują się, gdy dochodzi do schłodzenia gazu. W pierwszej generacji gwiazd chłodziwem był wodór, który jednak pozwala na spadek temperatury tylko do pewnego stopnia. To umożliwia formowanie olbrzymich gwiazd pierwotnych. W ich wnętrzach tworzyły się inne pierwiastki i gdy gwiazda wybuchała, wzbogacała ona przestrzeń kosmiczną o kolejne elementy.
      Współczesne teorie mówią, że gwiazda o małej masie, taka jak SDS J102915+172927, która jest nieco lżejsza od Słońca, nie może się uformować bez obecności określonej ilości innych pierwiastków, przede wszystkim tlenu i węgla, które schłodzą gaz. Problem jednak w tym, że nowo odkryta gwiazda zawiera bardzo mało pierwiastków cięższych od helu i wodoru czyli, jak nazywają te pierwiastki astronomowie, metali. 
      Gwiazda o niskiej masie tak uboga w metale jak SDS J102915+172927, bez obecności węgla i tlenu, nie powinna istnieć - mówi Elisabetta Caffau, z Zentrum fur Astronomie. Śladowe ilości metali sugerują, że jest to bardzo stara gwiazda, jednak wielką niewiadomą jest niska zawartość litu. W prymitywnych gwiazdach jest go około pięćdziesięciokrotnie więcej. Naukowcy zastanawiają się, w jaki sposób lit w gwieździe został zniszczony.
      Caffau mówi, że jej zespół zidentyfikował kilka innych gwiazd, które mogą być równie ubogie lub nawet uboższe w metale.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W odległości 750 lat świetlnych od Ziemi znajduje się podobna do Słońca formująca się gwiazda, która z olbrzymią prędkością wyrzuca w przestrzeń kosmiczną... strumienie wody. Odkrycie to może wskazywać, że protogwiazdy wypełniają kosmos wodą.
      Nowo odkryty obiekt wyrzuca wodę z obu swoich biegunów i jednocześnie pochłania otaczającą go materię.
      Lars Kristensen, astronom z holenderskiego uniwersytetu w Leiden mówi, że ilość wody wyrzucanej w ciągu sekundy przez gwiazdy jest sto milionów razy większa, niż w tym samym czasie przepływa przez Amazonkę. Także prędkość wody jest olbrzymia. Astronomowie ocenili ją na 200 000 kilometrów na godzinę.
      Gwiazda, która znajduje się w konstelacji Perseusza liczy sobie zaledwie kilkaset tysięcy lat i jest otoczona wielką chmurą gazu i pyłu. Dzięki należącemu do Europejskiej Agencji Kosmicznej Hershel Space Observatory, uczeni mogli zajrzeć do wnętrza chmury i wykryli sygnatury tlenu i wodoru, które poruszają się wokół gwiazdy. Analiza ich ruchu wykazała, że woda powstaje w gwieździe, gdzie panuje temperatura kilku tysięcy stopni Celsjusza, a gdy zostaje wyrzucona na zewnątrz, do chmury, której temperatura sięga 100 000 stopni, zmienia się w formę gazową. Gdy gazy dotrą na odległość około 5000 j.a. od swojej gwiazdy, napotykają na obszar gwałtownego spadku temperatury, gdzie ponownie powstaje z nich woda.
      Dopiero zaczynamy rozumieć, że gwiazdy podobne do Słońca prawdopodobnie przechodzą w młodości przez bardzo burzliwy etap. Wówczas wyrzucają z siebie bardzo dużo materiału, z którego część znamy pod postacią wody - mówi Kristensen.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Japoński geolog Tetsuji Onoue znalazł ślady najstarszego znanego nam materiału pochodzącego z kosmosu. W skałach z wyspy Ajiro odkrył mikroskopijne drobinki kosmicznego kurzu, którego wiek ocenił na 240 milionów lat. To o 50 milionów lat więcej niż dotychczas znany najstarszy kosmiczny pył znaleziony na Ziemi.
      Każdego roku na Ziemię opada około 30 000 ton kurzu z kosmosu. W większości pochodzi on z komet oraz asteroid i jest bardzo trudny do znalezienia ze względu na swoje niewielkie rozmiary oraz warunki, które musi znieść. Aż 90% kosmicznego pyłu ulega spaleniu w atmosferze. To, co opadnie jest wystawione na działanie czynników zewnętrznych i ulega powolnemu zniszczeniu.
      Próbki tak stare jak ta, którą znalazł Japończyk, muszą dość szybko zostać pokryte innymi osadami, które pozwolą im przetrwać miliony lat.
      Kłopot z ich odnalezieniem polega też na tym, że niewielu specjalistów chce spędzać czas na szukaniu mikroskopijnych drobin, które mogły przybyć z przestrzeni kosmicznej.
×
×
  • Create New...