Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Umiejętne zastosowanie bakterii żywiących się kompostem mogłoby zaspokoić 10% zapotrzebowania Wielkiej Brytanii na paliwa zużywane przez środki transportu - twierdzą tamtejsi badacze. Eksperci zaprezentowali też informacje na temat bardzo obiecujących mikroorganizmów mogących znaleźć zastosowanie w energetyce.

Pryzmy kompostu są rezerwuarem gigantycznej ilości energii. Dotychczas, ze względu na brak wydajnych technologii, brakowało jednak kompleksowych rozwiązań z zakresu zagospodarowania tych zasobów. Naukowcy z przedsiębiorstwa TMO Renewables przekonują jednak, że sytuację tę można zmienić dzięki wykorzystaniu opracowanego przez nich szczepu bakterii przetwarzających odpady organiczne na etanol. Mógłby on być mieszany ze standardową benzyną i stosowany jako paliwo do samochodów.

Mikroorganizmy opracowane przez Anglików umożliwiają produkcję alkoholu w sposób znacznie tańszy i wydajniejszy w porównaniu do stosowanej obecnie fermentacji opartej o zastosowanie drożdży. Jak tłumaczy Paul Milner, pracownik TMO Renewables, konwencjonalna produkcja etanolu jest droga oraz energo- i czasochłonna, ponieważ słód jęczmienny lub inny materiał poddawany fermentacji musi być podgrzany do postaci papki (...) Następnie zostaje znacznie schłodzony do niższej temperatury, by zaszła fermentacja z udziałem drożdży, a później jest ponownie ogrzewany podczas destylowania etanolu. Nasz proces jest znacznie bardziej wydajny energetycznie.

Stworzenie technologii było niezwykle żmudnym zajęciem. Wszystko zaczęło się od zidentyfikowania interesujących bakterii w ich naturalnym środowisku oraz ich długotrwałej selekcji. Szczególnie interesujące były te zdolne do przeżycia w wysokiej temperaturze i odżywiania się możliwie wieloma rodzajami pokarmu roślinnego. Ostatecznie wybór padł na mikroorganizmy z rodziny Geobacillus, które w naturalnych warunkach przetwarzają materię organiczna zawartą w kompoście na kwas mlekowy. Dzięki "podrasowaniu" metabolizmu bakterii badaczom udało się opracować szczep zdolny do wytwarzania alkoholu etylowego.

Nasz nowy mikroorganizm, nazwany TM242, może wydajnie przetwarzać długołańcuchowe cukry zawarte w biomasie drzewnej na etanol. Ta ciepłolubna bakteria pracuje w wysokich temperaturach rzędu 60-70 stopni Celsjusza i bardzo szybko trawi szeroki zakres produktów, tłumaczy Milner.

Badacze szacują, że każdego roku w Wielkiej Brytanii powstaje około siedmiu milionów ton odpadów pochodzenia roślinnego. Obecnie materiał ten jest w znacznej większości marnowany, lecz jego przetworzenie na alkohol mogłoby zaspokoić aż 10% krajowego zapotrzebowania na paliwa płynne. Do wykorzystania przemysłowego nadaje się m.in. słoma, papier, drewno czy wiele rodzajów odpadów.

Firma TMO Renewables otrzymała ostatnio odbiór techniczny swojego zakładu produkcji bioetanolu. Będzie to pierwsza tego typu placówka w Zjednoczonym Królestwie działająca na tak szeroką skalę i jedna z pierwszych na świecie. Firma nie poprzestaje jednak na tym - jej przedstawiciele oceniają, że odpowiednio poprowadzone prace rozwojowe umożliwią wytwarzanie wielu innych substancji cennych z punktu widzenia przemysłu chemicznego lub nawet farmaceutycznego. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja już czytam któryś z kolei taki odkrywczy artykuł na temat nowych możliwości czerpania energii - i szczerze mówiąc przez, że wciąż w kuchence mam ten sam gaz, do baku leje tą samą ropę itd. niestety odbiera mi coraz więcej nadziei w to, że te genialny pomysły znajdą kiedyś jakiekolwiek zastosowanie na szerszą skalę niż laboratorium.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widać za mało powszechnie, skoro jako średnio zainteresowany tym tematem obywatel jeszcze o tym nie słyszałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie obraź się, ale mam wrażenie, że bardzo słabo czytasz wiadomości w takim razie. Sporo o tym mówiono jakiś czas temu, robiono testy odporności samochodów na takie mieszanki itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie obrażam się, po prostu chcę zaakcentować, że takich ludzi niedoinformowanych w temacie jak ja jest bardzo dużo. Nie widziałem jeszcze reklamy samochodu przystosowanego na takie paliwo, żadnych dystrybutorów, żadnej konkurencji. Dlatego mam prawo twierdzić, iż mało się w kwestii dzieje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest cogito

to obejrzyj sobie chociaz jedna relacje z targow samochodowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To mi troszkę pasuje do kategorii "oporność na informację", jeżeli twierdzisz, że jest mało wiadomości na temat samochodów zasilanych alternatywnymi metodami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

to obejrzyj sobie chociaz jedna relacje z targow samochodowych.

Ale czy zwykły szary człowiek ma zwyczaj oglądać relacje z targów samochodowych? To chyba ogół ma ratować przyrodę, nie biorąc tu już pod uwagę ekonomii takich zastosowań, a nie grono zainteresowanych.

Źle mnie rozumiecie, nie twierdzę, że jest mało informacji, lecz że jest ich za mało. A może inaczej, sposób ich przekazu jest zbyt ubogi i zawężony sprawia takie wrażenie - na dowód podaję siebie, słucham od czasu do czasu radia, oglądam wiadomości w TV, czytam portale. Może jestem wyjątkowym niefartem, iż nie natrafiłem na temat bioetanolu, ale myślę, że wyjątkowy nie jestem.

Obejrzyj sobie ulicę, co po niej jeździ, a nie targi samochodowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro sam siebie opisałeś jako "średnio zainteresowanego tym tematem obywatela", to co za różnicę to Tobie robi? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taką, iż przez tą dyskusję stałem się bardziej zainteresowanym obywatelem (i wiem już co to bioetanol) ;) A do tego zaliczyłem egzaminy wewnętrzne na prawo jazdy 8)

A tak żeby kompletnie nie zakończyć dyskusji, to jednak surowce rolnicze nie są śmieciami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiesz, śmieciami niby nie są, a jednak trafiają na stos kompostu, gdzie gniją, często bez pożytku dla rolnika.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest cogito

wlasnie w wiadomosciach sa relacje z targow. i masz wyjatkowego niefarta jesli chodzi o info ekologiczne albo ja wyjatkowe szczescie natrafiajac na nie bo praktycznie na codzien sie z nimi spotykam. gratuluje zdania wewnetrznego egzaminu. kiedy panstwowy?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po co wymyślać jakieś skomplikowane patenty odzysku energii ze śmieci lub obornika jak darmowa energia jest na wyciągnięcie ręki.

Zapraszam w międzyczasie do zobaczenia takich ciekawostek jak

http://www.innovativetech.us/GenFront.htm

http://www.freelectricity.com/PlanToRevoElec.html

http://free.of.pl/z/zlabs/technika/freee/adams/adams.htm

http://www.lutec.com.au/video/Lutec_0710.wmv'>http://www.lutec.com.au/video/Lutec_0710.wmv strona główna http://www.lutec.com.au

Niektóre patenty nawet są złożone w Polskim Urzędzie Patentowym!!!!!

Dlaczego wydział energetyki ministerstwa przemysłu nie oddeleguje naukowców do zbadania tych urządzeń pod kątem przydatności. Zamiast budować kosztowne elektrownie jądrowe, przeznaczać na bzdurne badania miliony euro, mogliby przynajmniej udostępnić możliwość zakupu takich generatorów dla obywateli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powtarzasz się, Adek. Choć nazywasz nas nieukami, ludzie na tym forum są dostatecznie inteligentni i wystarczy do nich napisać raz, a nie cztery razy.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja kiedyś miałem pomysł, żeby zbudować gigantyczne kondensatory, i zbierać do nich energię błyskawicy w czasie burz...  Wszak to by były ogromne ilości darmowej energii.. Później przetwarzało by się ją na parametry (U,I) wymagane w konwencjonalnych sieciach i już (jeśli chodzi o przetworzenie prądu stałego na zmienny, to można by to robić chyba za pomocą silników elektrycznych zasilających turbiny takie jak w elektrowniach, choć jest może prostszy sposób transformacji).

 

Ale zastanawiało mnie, jakie są ograniczenia tego rozwiązania - bo na pewno nie ja jeden na coś takiego wpadłem?

 

Nie wiem, może natężenie w błyskawicy jest zbyt duże, żeby konwencjonalne przewodniki wytrzymały taki przepływ prądu i po prostu by się spalały? No ale przecież obecnie jest możliwość tworzenia materiałów o niemal zerowej rezystancji (nadprzewodniki - mniej lub bardziej skomplikowane; tu by zależało na tych mniej skomplikowanych, żeby się dało je łatwo użyć bez trudnych do utrzymania warunków otoczenia)

 

Oczywiście żeby wszystko było efektywne, potrzebna by była cała sieć takich ośrodków - żeby w sposób w miarę ciągły można było zbierać energię (burze w różnych rejonach kontynentu)..

 

Ma ktoś jakiś pomysł dlaczego nie jest możliwe czerpanie energii z błyskawic?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ma ktoś jakiś pomysł dlaczego nie jest możliwe czerpanie energii z błyskawic?

Po prostu jest tej energii za dużo :-\ to się nazywa "klęska urodzaju" :-\

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ale jak za dużo? Jak jest dużo, to można zbudować kondensator wielkości boiska piłkarskiego - LHC jakoś im się udało zbudować mimo że jest dużo większe :D (pomijam, że jak na razie to tylko zdążył się popsuć kilkakrotnie i nic poza tym ;))

 

Jak wcześniej zaznaczyłem - jedynym problemem jaki mi się nasuwa jest brak odpowiednio wydajnych przewodników.. Lecz to chyba też można rozwiązać przez puszczenie wielu równoległych 'kabli', żeby prąd miał 'szersze koryto' do przepływania :)

 

Ehhh... nie wiem - nurtuje mnie ten problem strasznie :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
jedynym problemem jaki mi się nasuwa jest brak odpowiednio wydajnych przewodników..

a czy to nie to samo, co stwierdzenie, że energii jest zbyt dużo, by móc ją bezpiecznie przesyłać do kondensatora za pomocą współczesnych przewodników? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hehe, no ale dalej piszę, że jeśli by dużo kabelków dać, to energia może była by w stanie przez nie popłynąć nie powodując uszkodzeń :P

 

Aczkolwiek rozumiem Twoje argumenty :) No cóż, myślę że będę musiał pogadać na ten temat z jakimś fizykiem w miarę obeznanym w tej kwestii ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hehe, no ale dalej piszę, że jeśli by dużo kabelków dać, to energia może była by w stanie przez nie popłynąć nie powodując uszkodzeń

 

Jesteś w błędzie , lepiej przy dynamie ziemskim nie kombinować no chyba że chcemy z pogodą mieć do czynienia (tajfuny , huragany, powodzie).

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja kiedyś miałem pomysł, żeby zbudować gigantyczne kondensatory, i zbierać do nich energię błyskawicy w czasie burz...  Wszak to by były ogromne ilości darmowej energii..

 

Ma ktoś jakiś pomysł dlaczego nie jest możliwe czerpanie energii z błyskawic?

 

W podstawówce niemożność tego stanu tłumaczono ilością energii - rozmiarem kondensatora, który musiał by być wielkości sporej szkoły. Do tego dochodzi fakt, że wyładowanie jest baardzo krótkie i ma ekstremalną moc (prąd stały)- większość przewodów by nie wytrzymała. Nawet jak już tą energię uda ci się zmagazynować - jak ją w tym kondensatorze zatrzymasz?

Popatrz na elektrownie - istnieją już od dziesiąt lat, a jeszcze nie wymyślono skutecznej metody przechowywania nadmiaru energii - jak widać kondensatory są ślepą uliczką, być może nawet ze względu na straty na materiale. Poza tym jak dodasz koszt materiałów i wymaganą precyzję - kaplica.

 

Co do samego paliwa ze śmieci - po co kombinować? W niemczech palarnie śmieci działają jako lokalne elektro-ciepłownie, co wydaje mi się całkiem rozsądnym wykorzystaniem śmieci.

 

Wiesz, śmieciami niby nie są, a jednak trafiają na stos kompostu, gdzie gniją, często bez pożytku dla rolnika.

Sorry, ale tak może twierdzić tylko człowiek z miasta - u mnie lokalnie wszyscy wykorzystują kompost do nawożenia ziemi. Zresztą nie zdziwił bym się, gdyby okazało się po dokonaniu bilansu, że to właśnie "mieszczuchy" marnują większe ilości materiałów organicznych niż "wieśniacy".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Obecność drożdży w pyłku i nektarze kwiatów to raczej norma niż wyjątek. Jak podkreślają specjaliści z Katolickiego Uniwersytetu w Leuven, z jednej strony aktywność metaboliczna drożdży może zmienić skład cukrowy i aminokwasowy nektaru, przez co stanie się on mniej odżywczy dla zapylaczy. Z drugiej jednak strony obecność grzybów może wpłynąć korzystnie na wartość odżywczą nektaru, bo drożdże działają probiotycznie i uwalniają różne metabolity. Jak jest naprawdę, pomogły rozstrzygnąć dopiero eksperymenty.
      W ramach najnowszego badania zespół Maríi I. Pozo dodawał do nektaru 5 różnych gatunków drożdży, w tym Candida bombiphila, Metschnikowia gruessii i Rhodotorula mucilaginosa. Belgowie badali wpływ tego zabiegu na skład nektaru i jak to z kolei oddziałuje na kolonie trzmieli ziemnych (Bombus terrestris). Autorzy artykułu z pisma Ecological Monographs monitorowali rozwój kolonii i różne wskaźniki dobrostanu, np. rozmiary i wagę owadów, ich śmiertelność, utratę wagi podczas hibernacji, sukces rozrodczy, a także na oporność na zakażenia.
      Oprócz tego oceniano atrakcyjność nektaru z drożdżami za pomocą sztucznej łąki. Połowa kwiatów zawierała roztwór cukrowy z drożdżami, a reszta zwykły roztwór cukrowy. Naukowcy oceniali, jak często odwiedzane są poszczególne typy kwiatów i ile czasu trzmiele w nich spędzają.
      Okazało się, że choć drożdże znacząco zmieniały skład nektaru, nie miało to wpływu na żerowanie trzmieli ani na to, ile nektaru spożywały. Spodziewaliśmy się czegoś przeciwnego, dlatego byliśmy dość mocno zaskoczeni. Wydaje się, że trzmiele trawią komórki drożdży, które zawierają więcej skoncentrowanych składników odżywczych niż sam nektar - opowiada Pozo.
      Spośród 5 badanych gatunków C. bombiphila, M. gruessii i R. mucilaginosa wywierały największy korzystny wpływ na wzrost kolonii; działo się tak, gdyż w koloniach, które dostały drożdżowy suplement, umierało mniej larw. Rozwijało się w nich także więcej robotnic, dzięki czemu były one bardziej żywotne.
      Co istotne, w hodowlach in vitro Belgowie wykazali, że drożdże mają potencjał, by zahamować wzrost groźnego pasożyta - świdrowca Crithidia bombi.
      Nektar jest dla pszczół idealnym pokarmem. [...] Zawiera on drożdże, które stymulują ich populacje. Niestety, aktywność człowieka, np. stosowanie fungicydów, może negatywnie wpłynąć na występowanie drożdży i innych mikroorganizmów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Parkując samochód na zewnątrz, zwłaszcza w okolicy, gdzie występują wiewiórki, warto od czasu do czasu zapobiegawczo zajrzeć pod maskę. Przekonała się o tym Holly Persic z Pensylwanii, która wybrawszy się autem do biblioteki, poczuła swąd spalenizny i miała wrażenie, że SUV wydaje dziwne dźwięki. Kobieta zadzwoniła do męża, który poradził jej, by zajrzała pod maskę. Okazało się, że w środku znajduje się cała masa orzechów czarnych i trawy - jednym słowem, wiewiórcze zapasy na zimę.
      Wyjęcie ponad 200 orzechów zajęło prawie godzinę. Później małżonkowie pojechali do warsztatu. Tam po rozmontowaniu podwozia udało się wyjąć resztę orzechów (dobre pół wiaderka). Te, które leżały na bloku cylindrów, były czarne i miały charakterystyczną woń spalenizny - opowiada Chris Persic. Na szczęście nie doszło do jakichś poważniejszych uszkodzeń.
      Skarb spod maski wyjaśnił, co się stało z orzechami, które spadły z dużego drzewa. Na ziemi nie pozostało ich za dużo, a Chris zachodził ostatnio w głowę, gdzie się podziały...

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA jest o krok bliżej wysłania astronautów na Księżyc. W Stennis Space Center zakończono właśnie ważny test silników Space Launch System. Po czterech latach pracy wszystkie 16 byłych głównych silników promów kosmicznych uzyskało niezbędne zgody do wykorzystania ich w misjach SLS. Te 16 silników pozwoli na przeprowadzenie czterech pierwszych misji.
      Ponadto NASA podpisała z firmą Aerojet Rocketdyne kontrakt na budowę kolejnych silników RS-25 dla SLS. Ponadto seria testów prowadzonych przez ostatnich 51 miesięcy dowiodła, że silniki RS-25 mogą pracować z większą niż dotychczas mocą, wymaganą przy SLS.
      Silniki mają obecnie zezwolenie na wykorzystanie w misji załogowej na Księżyc, która będzie misją przygotowawczą do wyprawy na Marsa, mówi Johnny Heflin, wicedyrektor SLS Liquid Engines Office w Marshall Space Flight Center. Jesteśmy więc w stanie zapewnić moc niezbędną do podróży na Księżyc i dalej.
      Testy RS-25 rozpoczęły się 9 stycznia 2015 roku, kiedy to na 500 sekund uruchomiono wersję rozwojową silnika, oznaczoną kodem 0525. Pierwszą pełną wersję silników dla SLS przetestowano 10 marca 2016 roku. W sumie przeprowadzono 32 testy wersji rozwojowych i pełnych, w czasie których silniki pracowały w sumie przez ponad 4 godziny.
      Warto przypomnieć, że silniki RS-25 są najlepiej sprawdzonymi silnikami rakietowymi na świecie. Wzięły one udział w 135 misjach promów kosmicznych. Gdy program promów został zakończony w 2011 roku NASA dysponowała dodatkowymi 16 silnikami, które zmodyfikowano na potrzeby SLS. Początkowo silniki te wyprodukowano z myślą o dostarczeniu pewnego określonego poziomu mocy, określonego jako 100%. Jeszcze przed zakończeniem programu promów kosmicznych silniki udoskonalono tak, by dostarczały 104,5% mocy. Jednak na potrzeby SLS musiały one zostać ponownie rozbudowane.
      W tym celu NASA musiała opracować nowy kontroler silnika, który monitoruje jego pracę i służy jako interfejs pomiędzy silnikiem a rakietą. Pierwsze testy nowego kontrolera odbyły się w marcu 2017 roku. Wczoraj przetestowano 17. kontroler, zapewniając 16 silnikom RS-25 odpowiedni zapas.
      Po opracowaniu nowego kontrolera NASA musiała udowodnić, że silniki mogą osiągnąć wymaganą moc 111%. Gdy się to udało, konieczne było dalsze wzmocnienie silników tak, by miały one zapas mocy. W lutym 2018 roku silniki uruchomiono na 50 sekund z mocą 113%. Czas ten stopniowo wydłużano podczas kolejnych testów. W końcu w lutym bieżącego roku RS-25 były w stanie pracować z mocą 113% przez 510 sekund.
      Wczoraj przeprowadzono zaś ostateczne testy silnika RS-25 oznaczonego numerem 2062. To właśnie ten silnik zostanie wykorzystany w Exploration Mission-2, w czasie której astronauci polecą w kapsule Orion na orbitę Księżyca.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naturalne drgania samochodu sprawiają, że ludzie stają się coraz bardziej senni. Wpływa to na koncentrację i czujność już po kwadransie za kierownicą.
      Zważywszy, że ok. 20% śmiertelnych wypadków ma związek ze zmęczeniem kierowcy, naukowcy z RMIT University w Melbourne liczą, że ich wyniki zostaną wykorzystane przez producentów samochodów do opracowania foteli wspomagających czujność.
      Prof. Stephen Robinson podkreśla, że dotąd nie rozumiano dokładnie wpływu drgań na kierowców (coraz więcej dowodów wskazywało jednak, że wibracje przyczyniają się do senności).
      Odkryliśmy, że delikatne drgania fotela podczas jazdy usypiają mózg i ciało. Nasze badanie pokazuje, że stałe wibracje o niskiej częstotliwości, czyli takie, jakich doświadczamy, prowadząc samochód czy ciężarówkę, stopniowo powodują senność nawet u osób, które są wypoczęte i zdrowe. Po 15 min [...] senność zaczyna działać. Po 30 min ma już znaczący wpływ na zdolność zachowania koncentracji i czujności.
      W eksperymentach Robinsona i prof. Mohammada Farda wzięło udział 15 ochotników. Przechodzili oni symulację monotonnej jazdy po 2-pasmowej autostradzie. Symulator ustawiano na platformie, która może drgać z różną częstotliwością. Badani przechodzili 2 testy. Raz częstotliwość drgań była niska (4-7 Hz), a raz drgań w ogóle nie było.
      Zmęczenie wywoływane przez drgania psychologicznie i fizjologicznie utrudnia wykonanie zadań, dlatego układ nerwowy musi to kompensować (pojawiają się np. zmiany tętna). Badając zmienność rytmu zatokowego (ang. heart rate variability, HRV), naukowcy mogli więc obiektywnie zmierzyć, jak bardzo ktoś czuł się senny w danym momencie godzinnego testu.
      Okazało się, że objawy senności pojawiają się w ciągu kwadransa. Po 30 min senność jest już znacząca (trzeba sporego wysiłku, by podtrzymać czujność i formę poznawczą). Zmęczenie narasta przez godzinę, osiągając szczyt po 60 min.
      Fard podkreśla, że dzięki większej próbie w przyszłości powinno się udać określić, jak wiek może wpływać na czyjąś podatność na senność wywołaną drganiami. Interesują nas też potencjalne oddziaływania problemów zdrowotnych, np. bezdechu sennego.
      Nasze badania sugerują także, że drgania w pewnych częstotliwościach mają odwrotne działanie i mogą podtrzymywać czujność. Chcemy więc przetestować większy zakres częstotliwości [...].

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W temperaturze 71 stopni Celsjusza można usmażyć jajko, giną bakterie salmonelli, a człowiek doświadcza oparzeń trzeciego stopnia. Taką właśnie temperaturę może osiągnąć deska rozdzielcza samochodu zaparkowanego w pełnym słońcu. Dwuletnie dziecko pozostawione w takim samochodzie może umrzeć w ciągu godziny.
      Badacze z Arizona State University i University of California San Diego przeprowadzili badania, w ramach których porównywali, jak różna typy samochodów nagrzewają się podczas letnich dni pozostawione w miejscach o różnym stopniu nasłonecznienia i zacienienia. Przeprowadzono też symulację wpływu temperatur w samochodach na pozostawione w nich 2=-letnie dziecko.
      Nasze badanie nie tylko pokazało nam różnice temperatury w samochodach pozostawionych w cieniu i na słońcu, ale wykazało również, że małe dziecko może umrzeć nawet, jeśli samochód, w którym je zostawiliśmy, będzie zaparkowany w cieniu, mówi profesor klimatologii Nancy Selover z Arizona State University. Każdego roku w Stanach Zjednoczonych umiera średnio 37 dzieci pozostawionych w samochodach.
      Podczas badań wykorzystano dwa identyczne srebrne sedany średniej wielkości, dwa identyczne srebrne małe samochody osobowe i dwa identyczne srebrne miniwany. Podczas gorących letnich dni samochody były parkowane w różnych miejscach i przez różny czas były zacienione i ogrzewane bezpośrednio padającymi promieniami słonecznymi. Badacze o różnych porach dnia mierzyli temperaturę wewnątrz kabiny oraz temperatury na powierzchni różnych elementów pojazdów.
      Okazało się, że w samochodzie zaparkowanym w pełnym słońcu, gdy temperatura na zewnątrz wynosi 37,7 stopnia Celsjusza, po godzinie temperatura w kabinie sięga średnio 46,6 stopnia Celsjusza, temperatura deski rozdzielczej to 69,4 stopnia, temperatura kierownicy to 52,7 stopnia, a temperatura foteli wyniosła 50,5 stopnia. Jeśli samochód zaparkowany był w cieniu, temperatura kabiny była podobna do temperatury otoczenia, deska rozdzielcza rozgrzewała się do 47,7 stopnia, kierownica do 41,6 stopnia,a temperatura siedzeń po godzinie wynosiła 40,5 stopnia Celsjusza. Jak można się było spodziewać, mniejsze samochody nagrzewały się szybciej niż większe.
      Każdy z nas zetknął się z sytuacją, gdy wracał do zaparkowanego samochodu i ledwie mógł dotknąć kierownicy. Wyobraźcie sobie jak to jest być dzieckiem uwięzionym na siedzeniu. A gdy w samochodzie znajduje się człowiek, to oddychając zwiększa wilgotność we wnętrzu pojazdu. Im większa wilgotność, tym organizm trudniej się chłodzi, gdyż pot wolniej odparowuje, mówi Selover.
      O tym, na ile wysoka temperatura jest dla nas śmiertelna, decyduje nasz wiek, waga, stan zdrowia, ubranie i inne czynniki. Nauka nie jest w stanie jednoznacznie przewidzieć, kiedy dziecko dozna udaru cieplnego, jednak większość udarów u dzieci ma miejsce, gdy temperatura organizmu przez dłuższy czas przekracza 40 stopni Celsjusza. Na potrzeby badań użyto cyfrowego modelu temperatury ciała 2-letniego chłopca. Badacze symulowali, co się stanie, jeśli dziecko zostanie zamknięte na godzinę w samochodzie zaparkowanym w pełnym słońcu i na dwie godziny w samochodzie zaparkowanym w cieniu.
      Symulacje wykazały, że w każdym przypadku dochodzi do hipertermii i udaru cieplnego, a uszkodzenia organów wewnętrznych mają miejsce w temperaturach poniżej 40 stopni Celsjusza. Część osób, które w rzeczywistości przeżyły udar cieplny doświadczyła stałych uszkodzeń mózgu i organów wewnętrznych.
      Gene Brewer, profesor psychologii, który nie brał udziału w powyższych badaniach, mówi, że zapomnienie dziecka w samochodzie może przydarzyć się każdemu. Brewer, który specjalizuje się w procesach pamięciowych, był ekspertem w sprawie przeciwko rodzicom, których dziecko zmarło pozostawione w samochodzie. Często w takich przypadkach mamy do czynienia z roztargnieniem rodziców. Kłopoty z pamięcią to poważna sprawa i mogą dotknąć każdego, niezależnie od wieku, płci, pochodzenia, osobowości, klasy społecznej czy innych cech. Z funkcjonalnego punktu widzenia nie ma dużej różnicy pomiędzy zapomnieniem kluczy, a zapomnieniem dziecka w samochodzie, mówi uczony.
      Większość ludzi oddaje się codziennie tym samym rutynowym czynnościom. Tą samą drogą jeżdżą do pracy, wiozą dziecko do tego maego przedszkola, pozostawiają kluczyki od samochodu w tym samym miejscu. Czynności te nie wymagają myślenia. Jeśli rutyna ta zostanie przerwana przez jakieś wydarzenie, na przykład telefon od szefa czy zmianę dni odwożenia dziecka do przedszkola, może dojść do zaburzeń pamięci. Takie zaburzenia nie mają nic wspólnego z dzieckiem. Zdarzają się one, gdyż czyjś mózg musiał pomyśleć o czymś innym i została przerwana rutyna. Zaczynamy nagle myśleć o czymś nowym, a to prowadzi do zapomnienia. Nikt nie ma pamięci doskonałej, wyjaśnia Bewer.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...