Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Papryczki chili wywołują uczucie gorąca nie tylko wskutek podrażnienia receptorów w neuronach czuciowych. Okazuje się, że kapsaicyna nasila termogenezę, czyli proces wytwarzania ciepła.

Yasser Mahmoud zauważył, że kapsaicyna zmienia aktywność SERCA - białka występującego w mięśniach. W normalnych warunkach skurcz powoduje uwolnienie kationów wapnia z retikulum endoplazmatycznego (ER). SERCA aktywnie pompuje kationy z powrotem do ER, wykorzystując przy tym energię z rozpadu wiązań ATP. Mięśnie ulegają wtedy rozluźnieniu.

Po zjedzeniu pikantnej potrawy kapsaicyna wiąże się z SERCA i hamuje jego aktywność pompującą. ATP jest jednak nadal wykorzystywane. Ponieważ nie zachodzi transport jonów, cała energia przekształca się w ciepło.

Mahmoud potwierdza, że kapsaicyna jest pierwszą naturalną substancją, która nasila termogenezę. Opisywane badania wyjaśniają, w jaki konkretnie sposób alkaloid papryczki zwiększa metabolizm i temperaturę ciała. Co prawda w czasie eksperymentów posłużono się dużymi dawkami kapsaicyny (zjedzenie takich ilości jest praktycznie niemożliwe), ale struktura cząsteczki pozwoli zapewne zaprojektować skuteczne leki przeciwko hipotermii.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mahmoud potwierdza, że kapsaicyna jest pierwszą naturalną substancją, która nasila termogenezę.

Ja tego nie mogę potwierdzić. Od kilkudziesięciu lat znana jest termogenina, naturalne białko brązowej tkanki tłuszczowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fakir

Od kilkudziesięciu lat znana jest termogenina, naturalne białko brązowej tkanki tłuszczowej.

Sądzę, że chodzi o substancję nie biorącą udział w normalnym metabolizmie. To tak jakby odkryć substancję zmieniającą glukozę w glikogen a nie będącą insuliną.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro są mechanizmy zamieniające ATP na energię termiczną, to jeśli trochę zmienić ich paramtetry - żeby wymagały większego stężenia ATP niż jest w komórce, to powinny działać w drugą stronę - zamieniać ciepło na ATP! (jak z drganiami :) )

 

Kilometr pod ziemią roi się od mikrobów. Czym się żywią? Energią chemiczną minerałów?

Przecież powinny one być raczej w okolicach swojego minimum energetycznego...

A może potrafią się żywić ciepłem?

Wystarczyłoby sprawdzić czy woda z takim np. pyrolobus fumari stygnie szybciej niż powinna...

Jeśli tak to może dałoby się z tego nawet wyhodować coś praktycznego, na przykład do przetworzenia niechcianego ciepła z jakiejś fabryki na metan...

 

No właśnie - nie dałoby się 'skrzyżować' ;) czegoś fotosyntetyzującego z czymś tworzącym  metan albo np. cięższe alkany? Żeby tą wytworzoną glukozę przetworzyć na coś dla nas praktyczniejszego - zrekonstruować szlak metaboliczny przez dorzucenie odpowiednich białek, a potem pobawić się sztuczną selekcją...

Dostalibyśmy chyba całkiem efektywne, rozmnażające się panele słoneczne ;)

http://www.thescienceforum.com/viewtopic.php?p=139053

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas ekspozycji na zimno mikrobiom jelit pomaga podtrzymać temperaturę głęboką ciała.
      Rolę mikrobiomu w termoregulacji ujawnił zespół prof. Johna R. Speakmana z Instytutu Genetyki i Biologii Rozwojowej Chińskiej Akademii Nauk.
      Gdy jest zimno, zwierzęta podtrzymują swoją temperaturę dzięki spalającej tłuszcz brunatnej tkance tłuszczowej (ang. brown adipose tissue, BAT), która jest uznawana za motor termogenezy, albo na drodze przekształcania białej tkanki tłuszczowej w brunatną (brunatnienia).
      By ocenić rolę mikroflory jelitowej w aktywacji BAT, naukowcy stosowali różne koktajle antybiotyków. Po wyeliminowaniu bakterii okazało się, że termoregulacja uległa upośledzeniu. Wyniki potwierdzono na myszach pozbawionych kontaktu z mikroorganizmami, czyli aksenicznych (ang. germ free mice, GF).
      Autorzy publikacji z pisma Cell Reports dowiedli, że wyeliminowanie mikrobiomu tłumiło wzrost ekspresji termogeniny (UCP1, ang. uncoupling protein 1, rozsprzęgacza protonów) w BAT i ograniczało brunatnienie białej tkanki tłuszczowej; UCP1 jest białkiem występującym w błonie mitochondriów brunatnej tkanki tłuszczowej.
      Naukowcy dywagują, że pod nieobecność "sprawnego" mikrobiomu zwierzęta nie są w stanie strawić wystarczającej ilości pokarmu, by zaspokoić zwiększone zapotrzebowanie energetyczne w chłodnych warunkach. Wpływ na BAT jest więc w pewien sposób wtórny.
      Chińczycy wykazali też jednak, że podanie myszom maślanów - krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych wytwarzanych przez bakterie - zwiększa wydajność termogenną myszy po antybiotykoterapii. To sugeruje, że mikrobiom pełni ważną rolę sygnalizacyjną w procesie stymulowania termogenezy wywołanej niską temperaturą.
      Choć autorzy artykułu przestrzegają, że na razie badania prowadzono na myszach i należy zachować ostrożność przy odnoszeniu wyników do ludzi, jednocześnie wskazują na kilka interesujących możliwości. Podkreślają np., że u seniorów często występują problemy z odpowiednią reakcją termoregulacyjną na chłód, przez co są oni bardziej narażeni na hipotermię. Rodzi się więc pytanie, czy związane z wiekiem zmiany mikrobiomu przyczyniają się do tego zjawiska i czy ich modulacja może przynieść starszym osobom korzyści.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy, którzy próbują odtworzyć amerykańskie łąki, natrafili na poważny problem. Okazało się, że nasiona rodzimych roślin, za pomocą których chciano odzyskać utracone ekosystemy, były natychmiast zjadane przez myszy. Biolodzy postanowili więc znaleźć substancję, która ochroni nasiona przed gryzoniami.
      Zwrócili uwagę na kapsaicynę, aktywny składnik papryczek chili. Okazało się, że to działa. Po wysianiu nasion pokrytych kapsaicyną ich liczba zjadana przez myszy spadła aż o 86%.
      Opracowanie nowej metody wymagało jednak wielu prób i błędów. Jednym z najpoważniejszych wyzwań było znalezienie i wytworzenie takiej sproszkowanej kapsaicyny, która odstraszy myszy, ale nie zaburzy kiełkowania. Ponadto powłoka ochronna musiała utrzymać się przez kilka miesięcy, nie mogły zmyć jej deszcze, nie mogła też rozłożyć się pod wpływem promieni słonecznych.
      Poszukiwanie odpowiedniego związku zajęło 4 lata. To intensywnych badaniach i eksperymentach polowych okazało się, że najlepiej działa kapsaicyny pozyskana z odmiany Naga Jolokia. To jedna z najbardziej pikantnych papryk świata, w skali Scoville'a uzyskuje ponad milion jednostek.
      Autorzy pracy zauważają, że przy okazji wykazali, iż możliwe jest wykorzystanie nietoksycznych naturalnych składników roślinnych podczas prac związanych z odtworzeniem naturalnych ekosystemów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Sprej do nosa zawierający kapsaicynę, składnik odpowiedzialny za palący smak pikantnych odmian papryki, może pomóc w leczeniu niektórych rodzajów zapalenia zatok (Annals of Allergy, Asthma & Immunology).
      Zespół doktora Jonathana Bernsteina z University of Cincinnati porównywał skuteczność spreju z wyciągiem z papryki ze sprejami placebo. W 2-tygodniowym eksperymencie wzięło udział 44 ochotników. Wszyscy cierpieli na niealergiczny nieżyt nosa: mieli zatkany nos, odczuwali ból zatok przynosowych i ucisk w ich okolicy.
      Zasadniczo stwierdziliśmy, że sprej był bezpieczny i skuteczny w leczeniu niealergicznych nieżytów nosa. Okazało się, że pacjenci, którzy stosowali preparat z kapsaicyną, odczuwali poprawę szybciej (średnio w ciągu minuty od zastosowania) niż przedstawiciele grupy stosującej placebo.
      Niealergiczny nieżyt nosa jest wywoływany nie przez alergeny, ale przez czynniki środowiskowe (np. pogodę, chemię domową czy perfumy), choć znane są także zespoły o nieznanej etiologii. To pierwsze badanie kliniczne z grupą kontrolną, w ramach którego udało się zaprząc kapsaicynę do kontrolowania objawów w dłuższym okresie. Poczyniono spory krok naprzód, ponieważ nie dysponujemy naprawdę dobrymi terapiami niealergicznego nieżytu nosa [najwięcej trudności leczniczych stwarzają wspomniane wyżej nieżyty o nieznanej etiologii]. Co ważne, udało się przygotować preparat o właściwym składzie (chodzi, oczywiście, o stężenie kapsaicyny), podczas gdy we wcześniejszych testach konieczne było podawanie znieczulenia.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mężczyźni, których paznokcie u stóp zawierają więcej nikotyny, ok. 3,5-krotnie częściej zapadają na raka płuca od panów z niższym stężeniem alkaloidu. Zespół Waela Al-Delaimy'ego z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego uważa, że ryzyko rozwoju choroby jest zaniżone w badaniach polegających na samoopisie jako jedynym źródle danych na temat palenia. Po pierwsze, ludzie często zaniżają liczbę wypalanych papierosów, a po drugie, niektórzy mogą palić mniej, ale silniej się zaciągać.
      Amerykanie poszukiwali pewniejszego wskaźnika ekspozycji na działanie nikotyny i dlatego skoncentrowali się na paznokciach u nóg. Rosną one wolno, dlatego w porównaniu do moczu czy śliny, stężenie nikotyny w ich ścinkach jest w miarę stałe.
      Najnowsze studium objęło mężczyzn, którzy w 1986 r. wypełnili kwestionariusz na temat stanu zdrowia. Co dwa lata oceniano go ponownie. W 1987 roku 33.737 mężczyzn dostarczyło obcięte paznokcie palców u stóp. W latach 1988-2000 u 210 z nich zdiagnozowano raka płuc. Naukowcy porównali paznokcie tych chorych z paznokciami osób, u których nie rozwinął się nowotwór. Paznokcie wykorzystano do oceny kontaktu z tytoniem w poprzedzającym roku.
      Okazało się, że stężenie nikotyny w ścinkach pozwalało oszacować ryzyko wystąpienia raka płuca, bez względu na podaną przez badanych liczbę wypalanych w przeszłości papierosów oraz niezależnie od tego, czy dany mężczyzna nadal palił. Ustalono, że ponad 10% panów z najwyższym poziomem nikotyny nigdy nie paliło.
      Ekipa Al-Delaimy'ego zaznacza, że sama nikotyna nie jest co prawda związkiem rakotwórczym, ale jej wyższe stężenia odpowiadają silniejszej ekspozycji na karcynogeny występujące w tytoniu.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcom udało się wyizolować i wyhodować komórki macierzyste z kory cisa zachodniego (Taxus brevifolia). Roślina ta jest naturalnym źródłem paklitakselu – terpenowego alkaloidu o działaniu cytostatycznym. Ponieważ leczenie 1 pacjenta wymagało wycięcia ok. sześciu 100-letnich okazów, a gatunek ten powoli rośnie, szukano innych i przede wszystkim tanich metod produkcji paklitakselu na skalę przemysłową.
      Wcześniej podobne do paklitakselu związki uzyskiwano dzięki modyfikacji genetycznej szczepów bakteryjnych i grzybów. Najnowsze studium przeprowadzili specjaliści z Uniwersytetu w Edynburgu i koreańskiej firmy Unhwa Biotech. Akademicy i inżynierowie cieszą się, że lek na raka płuc, jajnika, sutka i jądra oraz nowotwory zlokalizowane w obrębie szyi i głowy będzie można pozyskiwać bez szkód dla środowiska. Ekstrahowanie z kory cisów wiązało się bowiem z powstawaniem niepożądanych produktów ubocznych.
      Koreańsko-brytyjska ekipa podkreśla, że komórki macierzyste, które są przecież samoodnawialne i zdolne do potencjalnie nieskończonej liczby podziałów, staną się zasobnym źródłem cytostatyku. Naukowcy wyhodowali także komórki macierzyste innych roślin leczniczych, co oznacza, że technikę można wykorzystać nie tylko do pozyskiwania paklitakselu. Podsumowując wyniki zaprezentowane na łamach pisma Nature Biotechnology, prof. Gary Loake wylicza, że ok. 1 na 4 stosowane obecnie leki ma pochodzenie roślinne.
×
×
  • Create New...