Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Dieta silnie wpływa na długość życia i sukces reprodukcyjny. Co jest dobre dla mężczyzn, nie musi jednak sprzyjać kobietom i na odwrót. Tymczasem współcześni ludzie bazują na kosmopolitycznym menu, które poprzez swoje uśrednienie nie służy żadnej z płci (Current Biology).

Naukowcy z Uniwersytetu w Sydney i nowozelandzkiego Massey University uważają, że skoro na gruncie ewolucyjnej walki płci cechy sprzyjające samcom szkodzą samicom i vice versa, konflikt ten może również wpływać na dietę, rozmnażanie i starzenie.

Rob Brooks, dyrektor Centrum Badań Ewolucyjnych i Ekologicznych na Uniwersytecie Nowej Południowej Walii, sądzi, że układając dla kogoś optymalną dietę, należy uwzględnić co najmniej kilka danych demograficznych, m.in. płeć i wiek, a zatem tzw. status reprodukcyjny. Kobieta w latach płodnych może bowiem potrzebować, i najprawdopodobniej tak właśnie jest, zupełnie innych składników niż kobieta, która przeszła menopauzę.

Naukowcy badali świerszcze z gatunku Teleogryllus commodus. Zauważyli, że zarówno samcom, jak i samicom służyło menu obfitujące w węglowodany i ubogie w białka. Maksymalnie wydłużało ono ich życie.

Jeśli jednak wziąć pod uwagę sukces reprodukcyjny, między płciami pojawiły się duże różnice w zakresie najkorzystniejszego stosunku węglowodanów do białek. Samce żyły najdłużej i płodziły najwięcej potomstwa przy wskaźniku 8:1, a samice miały najwięcej młodych przy proporcji 1:10. Mając wybór, samice zjadały paradoksalnie tylko niewiele więcej białek od samców (a powinny ich pochłonąć 10-krotnie więcej). Uwspólniona, a nie specyficzna dla płci zdolność wyczuwania i wyboru pokarmu (preferencja pokarmowa) nie służy zatem ani tym, ani tym. Warto więc pamiętać, że to, na co jesteśmy zaprogramowani, niekoniecznie jest dla nas najlepsze.

Naukowcy sądzą, że za zaobserwowane zjawisko odpowiadają takie same w większości geny samców i samic. Brooks podkreśla, że u człowieka różnice związane z reprodukcją są silniej zaznaczone niż u świerszczy. Przypomina o ogromnych ilościach energii i białek, potrzebnych do wzrostu płodu i wykarmienia oseska. To, co powinni jeść kobieta i mężczyzna, może być zupełnie inne od naszych wyobrażeń. Ale podobnie jak Teleogryllus commodus, odżywiamy się z grubsza tym samym. Gdyby przełożyć wyniki badań na owadach na członków naszego gatunku, to kobiety powinny pałaszować steki i befsztyki, a mężczyźni częściej sięgać po słodycze lub owoce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ej, panowie naukowcy! Nikt nic nie powinien. Skoro ludzie jedzą jak jedzą - mężczyźni mięso, a kobiety słodycze - to widać jakiej wyrachowanie w tym mają,nie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali
Ej, panowie naukowcy! Nikt nic nie powinien. Skoro ludzie jedzą jak jedzą - mężczyźni mięso, a kobiety słodycze - to widać jakiej wyrachowanie w tym mają,nie?

;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe, ile jeszcze pokoleń będzie musiało przewinąć się przez Ziemię, by ludzie zrozumieli, że wystarczy po prostu zachować umiar zamiast fanatycznie wchłaniać jeden typ pokarmów ??? Świat zadziwia bogactwem smaków i zapachów, odbieranie sobie tej przyjemności to zbrodnia na własnym ciele! :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

Jeżeli ogrom ludzi widzi kraniec świata na MacDonaldzie to czego wymagać...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy to ich wina? Weszli do środka, a potem brzuchy im spuchły tak, że wyjść się nie dało, bo drzwi za wąskie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Maki" nadaja sie do zburzenia :) nie rozumiem ludzi ktorzy sie tam "zywia" a fuj  ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

ludzie do jasnej ciasnej nie zawsze jest tak że żyje się "na kodach" i ma się kasy i czasu w bród.zdrowe i urozmaicone jedzenie kosztuje więcej czasu i pieniędzy.ja dlatego jem jako główny posiłek zazwyczaj spaghetti z sosem z torebki(za 8złotych mam dwa obiady a na ich przygotowanie poświęcam mniej niż pół godziny)w Mc Donaldach jest tanio-cheesburger po 3PLN[kiedyś po2](taniej niż w restauracjach) a przede wszystkim szybko i nawet smacznie. nie każdy ma taki komfort by jeść codziennie dania kuchni śródziemnomorskiej,to kosztuje czas i pieniądze,po 10h harówki nie ma się ani kasy na droższe zdrowe jedzenie,ani czasu i chęci na pichcenie,wrzuca się byle gówno na patelnię i zapełnia pustkę w żołądku,potem siada przed TV by odpocząć a potem idzie się spać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok Antyszwedzie, powiedzmy, że budżet jest istotną sprawą. Tylko powiedz mi, proszę, dlaczego zamiast spaghetti z sosem z torebki nie wybierzesz mrożonki warzywnej z ryżem? Koszt byłby bardzo podobny, stopień trudności przygotowania również, a wartość odżywcza (nie mylić z energetyczną!) byłaby bez porównania wyższa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok Antyszwedzie, powiedzmy, że budżet jest istotną sprawą. Tylko powiedz mi, proszę, dlaczego zamiast spaghetti z sosem z torebki nie wybierzesz mrożonki warzywnej z ryżem? Koszt byłby bardzo podobny, stopień trudności przygotowania również, a wartość odżywcza (nie mylić z energetyczną!) byłaby bez porównania wyższa.

 

Sos występuje w tv a mrożonka i ryż nie. Stąd popularność mniejsza u osób, które notorycznie po ciężkim dniu spędzają czas przed mediami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem o tym, ale przynajmniej Antyszwed mógł o tym napisać wprost, zamiast wymyślać totalnie chybiony argument o kosztach związanych przygotowaniem posiłku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem o tym, ale przynajmniej Antyszwed mógł o tym napisać wprost, zamiast wymyślać totalnie chybiony argument o kosztach związanych przygotowaniem posiłku.

 

Trzeba chcieć się zdrowo odżywiać. Chcieć mieć czas. I potrafić zaoszczędzić na pierdołach. Żywienie nie jest pierdołą, chociaż właśnie to na nim najwięcej ludzi oszczędza. Zobaczymy za 15 lat, kto postępował poprawnie. Wole nie mieć Volvo S80 niż cierpieć na choroby cywilizacyjne albo znajdować się we wszystkich grupach ryzyka jakie tylko istnieją.

Nie twierdzę, że nie powinno się jeść sosu ze spaghetti albo zupek błyskawicznych czy pić napojów z kwasem ortofosforowym. Po prostu organizm zasługuje na więcej niż cała paleta "E".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

Niestety, ale niektórzy (Antyszwed) nie widzą dalszej perspektywy jak kolacja, nie maja pojęcia o czymś takim jak "za 15 lat".

A czasu nie ma, bo woli obmulać mózg przed telewizorem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

A te zupki... to gó**o powinno po prostu za skład i szkodliwość zostać zakazane.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ludzie do jasnej ciasnej nie zawsze jest tak że żyje się "na kodach" i ma się kasy i czasu w bród.zdrowe i urozmaicone jedzenie kosztuje więcej czasu i pieniędzy.j

Każdy sam dokonuje wyboru, czy ważniejszy jest czas i pieniądze czy zdrowie. Dla niektórych priorytetem będzie zdrowie.

Niestety jest to tylko początek badań, nie można raczej porównywać owada z człowiekiem. Za wielkie różnice anatomiczne. Natomiast wniosek o potrzebie zróżnicowania ze względu na płeć i wiek jest jak najbardziej prawidłowy. Dzisiaj rzeczywiście lansowany jest jeden styl diety, (dużo węglowodanów, mało tłuszczu) w przeróżnych odmianach i kombinacjach. Niemniej jeszcze nikt nie podał podstawy do takiego rodzaju diety i może się okazać że jest ona całkowicie błędna.

Ze względu na to że jeśli już są jakieś badania robione na wpływie diety na ludzi to zawsze zakładane jest(w sposób ukryty) że ta sama dieta na różne osoby wpływa tak samo. I to jest błąd. Zatem wyniki obecnych badań prawdopodobnie też są błędne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Pompejach dokonano kolejnego fascynującego odkrycia. Tym razem są nim niemal idealnie zachowane szczątki dwóch mężczyzn – najprawdopodobniej niewolnika i jego pana. Naukowcy sądzą, że obaj zginęli podczas próby ucieczki. Ich szczątki znaleziono w willi na obrzeżach Pompejów.
      Najprawdopodobniej mężczyźni przeżyli pierwszą erupcję Wezuwiusza, która pokryła miasto grubą warstwą popiołu. Zginęli następnego dnia, gdy miasto zniszczyła lawina piroklastyczna. Obaj leżeli blisko siebie, a ich zwłoki znaleziono w miejscu, w którym odkryto stajnię ze zwłokami generalskich koni.
      Zdaniem ekspertów młodszy z mężczyzn liczył sobie 18–25 lat. Niektóre kręgi miał skompresowane, co wskazuje, że wykonywał pracę fizyczną. Był robotnikiem lub niewolnikiem. Starszy mężczyzna, w wieku 30–40 lat, był silniej zbudowany. Obaj zginęli w korytarzu willi. Naukowcy mają nadzieję, że kolejne wykopaliska pokażą, gdzie mężczyźni zmierzali i jaką rolę odgrywali w eleganckiej willi.
      W ciągu ostatnich kilku lat w Pompejach dokonano fascynujących odkryć. Znaleziono m.in. mężczyznę, którego mózg zamienił się w szkło,  zwłoki 2 kobiet i 3 dzieci czy inskrypcję wskazującą, że Pompeje zostały zniszczone później, niż dotychczas sądzono.
      Ruiny Pompejów zostały odkryte w XVI wieku, a wykopaliska rozpoczęto w 1748 roku. Dotychczas znaleziono ponad 1500 ludzkich zwłok. Szacuje się, że erupcja Wezuwiusza zabiła około 2000 mieszkańców Pompejów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kobiety i mężczyźni różnią się między sobą pod względem przebiegu rozwoju, fizjologii czy przebiegu chorób. Różnice pomiędzy płciami manifestują się w wielu chorobach, w tym w nowotworach, zaburzeniach neurologicznych, chorobach układu krążenia czy autoimmunologicznych. Różnice te, które wpływają zarówno na częstotliwość występowania, przebieg jak i reakcję na leczenie różnych chorób znacząco utrudniają zarówno zapobieganie chorobom jak i sam proces leczenia. Słabo bowiem rozumiemy czynniki i mechanizmy biologiczne wpływające na różnice między płciami.
      Wiemy, że przynajmniej częściowo ma na to wpływ genetyka, że różnice biorą się działań chromosomów X i Y czy hormonów płciowych. Niewielkie różnice w ekspresji genów mogą przekładać się na spore zmiany. Wiadomo np. że pomiędzy płciami występują różnice w dostępności chromatyny, a to może objawiać się w różnym poziomie ekspresji genów.
      Naukowcy już wcześniej wykazali, że istnieją międzypłciowe różnice w pracy sieci regulacji genowych w przebiegu przewlekłej obturacyjnej choroby płuc czy raka jelita grubego. Tym razem postanowili systematycznie zbadać molekularne podstawy różnic pomiędzy płciami w różnych rodzajach tkanek.
      Na potrzeby badań przeanalizowali informacje o ekspresji 30 243 genów, w tym 1074 kodowanych przez chromosomy płciowe. W badaniach uwzględniono tylko te tkanki, które uzyskano zarówno od kobiet, jak i mężczyzn, w liczbie po ponad 30 próbek dla każdej z płci. W ten sposób od 548 osób (360 mężczyzn i 188 kobiet) uzyskano 8279 próbek reprezentujących 29 typów tkanek.
      Badania wykazały, że najwięcej genów o różnej ekspresji pomiędzy płciami występuje w tkance piersi, podskórnej tkance tłuszczowej, mięśniach szkieletowych, tkance skóry oraz tkance tarczycy. Najmniejsze zaś pod tym względem różnice zauważono w tkance układu pokarmowego, z wyjątkiem błony śluzowej przełyku.
      W piersiach różnice ekspresji występowały w 4181 genach (w tym w 4009 autosomalnych, czyli nie płciowych), drugą pod względem różnic tkanką była tłuszczowa podskórna, gdzie różnice pomiędzy płciami stwierdzono w ekspresji 482 genów (431 autosomalnych). W innych tkankach różnice były mniejsze. Ogólnie rzecz biorąc we wszystkich badanych 29 tkankach mediana liczby genów o różnej ekspresji wynosiła 64 (28 autosomalnych), czyli różnice dotyczyły 0,2% analizowanych genów (0,1% autosomalnych).
      Jak stwierdzają autorzy badań w podsumowaniu swojej pracy różnice pomiędzy płciami to jedne z najsłabiej poznanych aspektów chorób. Historycznie rzecz ujmując, płeć nie była odpowiednio brana pod uwagę. Wiele eksperymentów wykonywano tylko na mężczyznach, z analiz wykluczano chromosomy płciowe, a protokoły mapowania genów nie brały pod uwagę różnic płciowych. [...] Uzyskane przez nas wyniki wskazują, że proces regulacji genów, taki jak zmienność epigenetyczna, może być tym czynnikiem napędzającym różnice pomiędzy płciami o odniesieniu do zdrowia i chorób. Podkreślają przy tym, że różnice w regulacji genów pomiędzy płciami występują w każdej tkance, co wskazuje, że jest to proces systemowy, a nie izolowane zjawisko.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Tylko 15 proc. składu diety ludzi żyjących kilka tysięcy lat temu w południowej Polsce stanowiło mięso, a blisko 50 proc. rośliny – wynika z badań kości kilkudziesięciu zmarłych z epoki neolitu i brązu z Miechowa (Małopolskie).
      Analiza diety przodków człowieka sprzed kilku tysięcy lat jest dla naukowców bardzo trudnym zadaniem. W ostatnich latach coraz częściej stosowana jest w tym celu metoda izotopowa. Ilościowy stosunek izotopów określonych pierwiastków w kolagenie zawartym w kościach pomaga badaczom najstarszej przeszłości człowieka określić nie tylko pochodzenie danego człowieka, ale na przykład dietę. Tak też było w przypadku badań, w które zaangażowali się badacze z kilku polskich ośrodków: PAN, UJ i UKSW.
      Udało się nam ustalić, że dieta ludzi żyjących kilka tysięcy lat temu, w epoce neolitu i brązu, w południowej Polsce była tylko w niewielkim stopniu mięsna. Blisko 50 proc. jej składu stanowiły rośliny, a pozostałą część wypełniały inne produkty żywieniowe w tym najprawdopodobniej nabiał – powiedział PAP antropolog prof. Krzysztof Szostek z Instytutu Nauk Biologicznych UKSW w Warszawie.
      Jednym z celów badań, była próba ustalenia, w jaki sposób dieta zmieniała się na przestrzeni stuleci. Jak dodaje prof. Aldona Mueller-Bieniek z Instytutu Botaniki PAN w czasie analiz nie udało się odnotować zmiany statystycznej dotyczącej diety na przestrzeni około 5 tys. lat, począwszy od połowy VI tysiąclecia p.n.e. Oznacza to, że proporcja pokarmów roślinnych i zwierzęcych była podobna w tym czasie – mówi w rozmowie z PAP.
      Nie oznacza to, że hodowla zwierząt nie pełniła ważnej roli wśród ówczesnych ludzi. Przeciwnie, tylko należy podkreślić, że zwierzęta starano się maksymalnie wykorzystać, na przykład by dostarczały mleko lub na skóry. Pozyskanie z nich mięsa nie było priorytetem – dodaje prof. Szostek. Zwierzęta hodowlane mogły być też pożądaną siłą pociągową.
      Z analiz wynika, że do spożywanych (zapewne w różnej formie) zbóż należały głównie jęczmień i pszenice samopsza, płaskurka, później też orkisz.
      Czy wyniki badań są miarodajne dla diety na całym obszarze dzisiejszej Polski? Zdaniem prof. Szostka dieta mogła wyglądać w neolicie i epoce brązu podobnie na południu Polski, szczególnie na żyznych wyżynach lessowych. Być może inaczej na północy kraju. Naukowiec rozpoczął badania w tym zakresie i w najbliższych latach będzie mógł dać odpowiedź na to pytanie.
      Ustalenia naukowców dotyczące diety były możliwe dzięki przeprowadzeniu szeroko zakrojonych badań porównawczych, dotyczących głównie jednego stanowiska archeologicznego – w małopolskim Miechowie. Na przestrzeni objętej badaniami przez blisko 5000 lat mieszkały różne grupy ludzi, począwszy od pierwszych grup rolników na ziemiach Polski określanych przez archeologów jako kultura ceramiki wstęgowej rytej po kulturę łużycką w czasach epoki brązu. Eksperci pobrali kolagen do analiz izotopów azotu zarówno z ich kości, jak również szczątków zwierząt odkrytych w tym miejscu. Uzyskanie pełnego obrazu było możliwe dzięki zestawieniu tych danych z danymi z analiz archeobotanicznych (ziaren zbóż).
      Do tej pory badania izotopowe dotyczące rekonstrukcji diety wykonywano bez uwzględnienia analiz archeobotanicznych. Powodowało to, że obraz diety pradziejowych ludzi nie był pełny – z modeli wynikało wręcz, że spożywano wówczas głównie mięso, co nie mogło być prawdą – uważa prof. Szostek.
      Publikacja na temat diety mieszkańców Miechowa ukazała się w Journal of Archaeological Science Reports.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mężczyźni stanowią większe zagrożenie na drogach niż kobiety, a pojazdami nieproporcjonalnie zagrażającymi innym uczestnikom drogi są motocykle. Takie wnioski płyną z badań opublikowanych na łamach British Medical Journal. Badania te, w przeciwieństwie do wielu wcześniejszych, brały pod uwagę nie tylko sposób korzystania z drogi, ale też rodzaj pojazdu, jakim się poruszamy liczbę przebytych kilometrów.
      Ryzyko związane z ruchem drogowym jest zwykle oceniane w przeliczeniu na mieszkańca danego kraju. Jednak w ostatnim czasie coraz częściej zbiera się dane, które pozwalają obliczyć ryzyko w zależności od liczby przejechanych kilometrów czy czasu podróży. To zaś pozwala specjalistom na dokonywanie bardziej szczegółowych ocen, związanych z wykorzystaniem konkretnego środka transportu.
      Rachel Aldred i Rob Johnson z University of Westminster oraz Christopher Jackson i James Woodcock z University of Cambridge postanowili szczegółowo sprawdzić zagrożenie, jakie na drogach Anglii stanowią różne kategorie kierowców oraz różne pojazdy.
      W podsumowaniu badań [PDF] czytamy, że w przeliczeniu na każdy przejechany kilometr, autobusy i ciężarówki stwarzają największe ryzyko spośród samochodów dla innych użytkowników drogi, a rowery stanowią najmniejsze ryzyko. Motocykle stwarzają zaś znacząco większe ryzyko niż samochody. Ryzyko zgonu innych użytkowników drogi stwarzane na każdy kilometr przejechany przez samochody osobowe i furgonetki jest większe na drogach wiejskich. Generalnie, ryzyko jest większe na większych drogach, co sugeruje związek ryzyka z prędkością. Nie dotyczy to jednak ciężarówek. Mężczyźni stwarzają większe zagrożenie niż kobiety, z wyjątkiem sytuacji, w której kierują autobusami. Mężczyźni są też nadreprezentowani jako kierowcy pojazdów stwarzających większe ryzyko.
      Autorzy badań oceniali ryzyko dla innych użytkowników drogi stwarzane przez rowery, samochody osobowe (w tym taksówki), furgonetki, autobusy, ciężarówki i motocykle. Uwzględniali przy tym płeć kierowcy oraz rodzaj drogi. Drogi zostały podzielone na główne w obszarach miejskich, boczne w obszarach miejskich, główne w obszarach pozamiejskich, boczne w obszarach pozamiejskich oraz niesklasyfikowane. Ryzyko zgonu szacowano w przeliczeniu na każdy miliard kilometrów. Wykorzystano dane dotyczące wypadków na terenie Anglii w latach 2005–2015. Jako, że szacowano ryzyko stwarzane dla innych użytkowników drogi, z danych tych usunięto informacje o 24% wypadków, w których zaangażowanych był wyłącznie pojazd sprawcy oraz o 3% wypadków, gdzie nie określono rodzaju pojazdu sprawcy.
      W zestawie analizowanych danych większość informacji (85% wszystkich poszkodowanych i 75% ofiar śmiertelnych) przypadało na kolizje dwóch pojazdów. W takim wypadku ofiary przypisywano drugiemu z pojazdów. Na przykład jeśli doszło do kolizji samochodu i roweru, w której ranni zostali i kierujący rowerem i kierujący samochodem, wówczas rannego rowerzystę przypisywano do ryzyka stwarzanego dla innych uczestników drogi przez samochód, a rannego kierowcę – do ryzyka stwarzanego dla innego uczestnika drogi przez rower.
      Jeśli w kolizji brało udział więcej pojazdów podobnej wielkości, poszkodowanych przypisywano losowo do każdego z pojazdów. Gdy zaś było więcej pojazdów o różnej wielkości, każdego z poszkodowanych przypisywano do ryzyka stwarzanego przez największy z pojazdów.
      W analizie nie uwzględniono autostrad, gdyż tam nie jest dopuszczalny ruch pieszych ani wielu rodzajów pojazdów.
      W sumie naukowcy mieli więc do przeanalizowania wypadki, w których zginęło 14 425 osób (to 69% wszystkich wypadków śmiertelnych w badanym okresie), w tym 4509 pieszych. Uczeni mieli do dyspozycji informacje o liczbie kilometrów przejeżdżanych w Anglii przez poszczególne typy pojazdów, informacje o podziale płci wśród posiadaczy praw jazdy, o kategoriach praw jazdy wydanych kobietom i mężczyznom itp. itd. Na przykład, jako że kobiety stanowią 4% posiadaczy praw jazdy upoważniających do kierowania pojazdami o ładowności powyżej 3500 kg, badacze przyjęli, że kobiety odbywają 4% podróży takimi pojazdami.
      Z analizy dowiadujemy się, że samochody osobowe można powiązać z 66% ofiar śmiertelnych na drogach, ciężarówki z 16,5%, furgonetki z 9%, autobusy z 5,3%, motocykle z 2,3%, a rowery z 0,4%. Widoczne są różnice w proporcjach w zależności od rodzaju drogi. Na przykład na dużych drogach pozamiejskich ciężarówki są powiązane z 23,6% ofiar śmiertelnych. Z kolei autobusy powiązano z 9,3% ofiar śmiertelnych na dużych drogach miejskich i z 7,8% ofiar śmiertelnych na podrzędnych drogach miejskich.
      Okazuje się, że na wszystkich rodzajach dróg autobusy są powiązane z 19,2 wypadkami śmiertelnymi na każdy miliard kilometrów. Dla ciężarówek jest ot 17,1 zgonów na miliard kilometrów. Motocykle, pomimo ich niewielkich rozmiarów, są powiązane z 7,6 zgonów na miliard kilometrów. Z kolei samochody, które powodują najwięcej zgonów, można powiązać z 3,3 zgonów wśród innych użytkowników dróg na każdy miliard kilometrów. Furgonetki to 2,6 zgonów, a rowery to 1,1 zgonu.
      Ryzyko znacznie się różni w zależności od typu drogi. Samochody ciężarowe stwarzają znaczne, podobne, ryzyko na wszystkich rodzajów dróg. Jednak już w innych typach pojazdów widać różnice. Motocykle stwarzają trzykrotnie większe ryzyko na dużych drogach miejskich niż na podrzędnych drogach miejskich. Podobny wzorzec widoczny jest w przypadku autobusów. Tutaj każde miliard kilometrów przejechanych na dużych drogach miejskich jest powiązane z dwukrotnie większą liczbą zgonów wśród innych uczestników ruchu niż miliard kilometrów przejechany na podrzędnych drogach miejskich.
      W przypadku rowerów ryzyko na dużych drogach pozamiejskich jest znacznie wyższe niż dla wszystkich innych typów dróg. W przypadku samochodów osobowych, furgonetek i rowerów ryzyko jest generalnie wyższe na drogach poza miastami niż w miastach.
      Naukowcy przedstawili też dane dotyczące osób rannych w wypadkach, jednak są to dane mniej wiarygodne, gdyż większość wypadków z rannymi nie jest zgłaszanych na policję. Obowiązek taki dotyczy tylko wypadków z ofiarami śmiertelnymi.
      Okazuje się też, że mężczyźni stwarzają większe zagrożenie na drogach niż kobiety. W przypadku samochodów osobowych i furgonetek kierowanych przez mężczyzn zagrożenie zgonem dla innych uczestników drogi jest 2-krotnie większe niż w przypadku tych samych pojazdów kierowanych przez kobiety. Jeśli zaś mężczyźni siadają za kierownicę ciężarówki, to na każdy miliard kilometrów stwarzają oni 4-krotnie większe zagrożenie niż w przypadku kobiet. Jeszcze gorzej jest w przypadku motocykli. Tutaj ryzyko stwarzane dla innych uczestników drogi przez mężczyzn jest aż 10-krotnie wyższe, niż gdy motocyklem kieruje kobieta.
      Kobiety i mężczyźni kierujący rowerami i autobusami stwarzają dla innych porównywalne ryzyko na każdy miliard kilometrów.
      Ogólnie rzecz biorąc z badań wynika, że autobusy i ciężarówki stwarzają na drogach znacząco większe zagrożenie niż samochody osobowe i furgonetki. Ryzyko stwarzane przez motocykle plasuje się pomiędzy ciężarówkami/autobusami a osobówkami/furgonetkami, co, biorąc pod uwagę wielkość motocykli oznacza, że stwarzają one nieproporcjonalnie duże zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Najmniejsze zagrożenie stwarzają rowery.
      Większe drogi wiążą się z większym zagrożeniem, ale nie dotyczy to ciężarówek. Mężczyźni stwarzają od 2 do 4 razy większe zagrożenie na drogach niż kobiety, ale i tutaj są dwa wyjątki – autobusy gdzie zagrożenie jest podobne i motocykle, gdzie zagrożenie stwarzane przez mężczyzn jest znacznie wyższe.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wydaje się, że spożywanie zbyt dużych ilości soli negatywnie wpływa na możliwość obrony organizmu przed bakteriami. Takie wnioski płyną z badań przeprowadzonych na myszach i 10 ochotnikach. Autorzy badań, Christian Kurts i jego zespół ze Szpitala Uniwersyteckiego w Bonn, wykazali, że myszy, w których diecie znajdowała się wysoka zawartość soli, gorzej radziły sobie z infekcją nerek spowodowaną przez E. coli oraz ogólnoustrojową infekcją Listeria monocytogenes. To bardzo zjadliwy patogen, wywołujący niebezpieczne zatrucia pokarmowe.
      Po badaniach na myszach rozpoczęto badania na 10 zdrowych ochotnikach w wieku 20–50 lat. Najpierw sprawdzono, jak w walce z bakteriami radzą sobie ich neutrofile. Następnie badani przez tydzień spożywali dodatkowo 6 gramów soli dziennie. Po tygodniu porównano działanie ich neutrofili. Okazało się, że w każdym przypadku radziły sobie one gorzej niż przed badaniem.
      Naukowcy nie sprawdzali, jak sól wpływa na zdolność organizmu do obrony przed wirusami.
      Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca, by dzienna dawka spożywanej soli nie przekraczała 5 gramów dziennie. Tymczasem przeciętny Polak każdego dnia spożywa średnio 10 gramów soli.
      Naukowcy sądzą, że sól na dwa sposoby upośledza zdolność układu odpornościowego do walki z bakteriami. Po pierwsze, gdy spożywamy za dużo soli uwalniane są hormony, które pomagają ją wydalić. Wśród tych hormonów znajdują się glukokortykoidy, o których wiadomo, że tłumią układ odpornościowy. Ponadto niemieccy badacze zauważyli, że gdy mamy w organizmie dużo soli, w naszych nerkach gromadzi się mocznik, a ten zaburza pracę neutrofilów.
      Wyniki badań zostały opublikowane na łamach Science Translational Medicine.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...