Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Neurony lustrzane pomagają erekcji

Recommended Posts

Harold Mouras i zespół z Université de Picardie Jules Verne postanowili prześledzić mózgowe podstawy erekcji wywołanej bodźcami wzrokowymi. Podejrzewali, że ważną rolę mogą odgrywać neurony lustrzane, które uaktywniają się zarówno wtedy, gdy człowiek sam wykonuje daną czynność, jak i podczas obserwacji kogoś innego w podobnej sytuacji (NeuroImage).

W eksperymencie wzięło udział 8 młodych mężczyzn. Pokazano im 3 rodzaje filmów: 1) dokumenty związane z wędkarstwem, 2) komedię z Jasiem Fasolą oraz 3) film erotyczny. W tym czasie aktywność ich mózgu obserwowano za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, a zmiany ukrwienia penisa prześledzono dzięki pletyzmografowi prąciowemu (ang. penile plethysmograph). Tutaj wykorzystano model mierzący zmiany ciśnienia powietrza w tubie nakładanej na prącie.

Stopień erekcji zależał od pobudzenia części wieczkowej zakrętu czołowego dolnego (pars opercularis), czyli obszaru odzwierciedlającego aktywność neuronów lustrzanych. Co ciekawe, aktywacja poprzedzała samą erekcję. Neurony lustrzane są jak rozkaz.

Vilayanur Ramachandran z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego docenia wkład Francuzów, zaznacza jednak, że powinno się także wziąć pod uwagę aktywność innych niż pars opercularis rejonów mózgu oraz ich interakcje. Wg niego, zgranie się w czasie aktywacji neuronów lustrzanych i erekcji jest kluczowe, ale fMRI nie jest na tyle czułą metodą, by pozwolić stwierdzić, co dzieje się w mózgu w tak wąskich ramach czasowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co ciekawe, aktywacja poprzedzała samą erekcję. Neurony lustrzane są jak rozkaz

Szczerze mówiąc, to nie jest ciekawe. To jest oczywiste. Przecież penis tego filmu nie oglądał :) COŚ musiało przekazać sygnał od narządu wzroku (a właściwie: od kory wzrokowej) do penisa, żeby go pobudzić.

 

Ramachandran

Fujjj, to nazwisko kojarzy mi się z krystalografią ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

...zespół z Université de Picardie Jules Verne...

Jeśli chodzi o Juliusza, o którym myślę, to wolałbym, żeby z takiego uniwerku wychodziły informacje innej klasy. Jak mówi się o Juliuszu, o którym myślę(a nie żadnym innym Juliuszu), to jeśli ten univ.. znalazł sobie takiego patrona to chociaż mógłby odkrywać coś w Jego Duchu(JD). To brak taktu i dobrego smaku. A gentelmen to gentelmen i choć pewne rzeczy SĄ to nie musimy mówić(ew. komunikować w dowolnej formie<mały i zupełnie celowy sarkaźmik>) o tym co nas średnio albo prawie wcale nie interesuje. A tak na gentelmena z Klasą nie przystało. Prawdziwą Klasą - np. jak Thomas Crown<ten z lat 90'>, czy Dorian Gray. Albo, po prostu, bohater jak w "W 80 dni dookoła świata", albo Wells w "Wehikuł czasu"(przynajmniej, że Wells to on się nazywał, wynika z filmu wer. 1960').

Share this post


Link to post
Share on other sites
informacje innej klasy.

Uważasz, że informacja jest bez klasy, bo zawiera słowo "penis"? A nie pomyślałeś przypadkiem, że wspomniany penis (tak, celowo będę powtarzał to słowo, z czystej przekory) może być dla wielu osób przyczyną sporej frustracji, a rozwiązanie problemu zaburzeń erekcji penisa, do którego może doprowadzić opisane odkrycie, może znacznie poprawić jakość życia wielu osób? Dlaczego fizjologia penisa ma być gorsza i ignorowana? Może zaproponujesz także, żeby zlikwidować obrażające ludzi szyldy kierujące do gabinetów urologicznych? Ba, może od razu zlikwidujmy tę "bezklasową" specjalność lekarską... ::) (chodzi o emotikonkę, którą się widzi, nie o podpis dla niej w wyborze dla emotek)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

Chyba muszę pisać jeszcze bardziej rozwlekle :)

Chodziło mi tylko o Juliusza, a on był rewolucjonistą,

a tutaj mamy zwykłą informację choć bardzo pożyteczną.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

Ta informacja da wielu będzie rewolucją... ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy to taka "zwykła informacja", to się dopiero okaże. Kto wie, czy nie uda się stworzyć preparatu, który wpływałby na zjawisko zaburzenia erekcji już na poziomie mózgu? Proponuję, żebyśmy zaczekali z wydawaniem takich sądów :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

No ale dla czego nie :) Co będziesz ludziom orgazmu żałować ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
gdy człowiek sam wykonuje daną czynność, jak i podczas obserwacji kogoś innego w podobnej sytuacji

 

Własne PM można aktywować nie tylko przez osobiste doświadczenie ,ale wczuwanie się w kogoś innego. 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

Ale to już nie będzie własne pm, tylko ukradzione, niewyjątkowe :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nasza interpretacja wytwarza niepowtarzalne połączenia i wywołuje kolejne doświadczenia. Uczymy się przez podglądanie innych i testowanie u siebie. 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali
Nasza interpretacja wytwarza niepowtarzalne połączenia i wywołuje kolejne doświadczenia. Uczymy się przez podglądanie innych i testowanie u siebie. 8)

Bardzo ten komentarz pasuje do tematu :)...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wbrew temu, co wcześniej sądzono, erekcja u należących do bezgrzebieniowców strusi wcale nie przypomina ludzkiej. Ciała jamiste nie wypełniają się bowiem krwią, lecz tak jak u innych ptaków z narządami kopulacyjnymi limfą.
      Jak wspomina dr Patricia Brennan z Uniwersytetu Yale, której artykuł ukazał się właśnie w Journal of Zoology, prace z XIX w. sugerowały, że mechanizm erekcji strusi czerwonoskórych (Struthio camelus) polega na wypełnianiu krwią, podczas gdy w przypadku emu (Dromaius novaehollandiae) czy nandu szarych (Rhea americana) nikt się nawet nie pokusił o jego opisanie.
      Ponieważ u wszystkich innych zbadanych pod tym kątem ptaków wspominano o erekcji limfatycznej, sprecyzowanie mechanizmu erekcji u bezgrzebieniowców wiele by wyjaśniło w zakresie ewolucji morfologii narządów kopulacyjnych u owodniowców. Jako że okazało się, że bezgrzebieniowce także bazują na limfie, przejście do erekcji limfatycznej musiało się dokonać u ostatniego wspólnego przodka ptaków.
      Większość ptaków rozmnaża się dzięki kloace, do której uchodzą nasieniowody i jajowody. Samice i samce stykają się końcową częścią jelita i samiec przekazuje plemniki bezpośrednio do steku partnerki. Poza kazuarami czy strusiami prącie występuje u łabędzi, gęsi, kaczek i flamingów.
      Podczas eksperymentów Brennan i Richard O. Prum (także z Yale) zbadali penisy strusia oraz 3 emu. Penis strusia jest diametralnie różny od prącia emu oraz nandu, ponieważ tworzy go gęsta macierz kolagenowa. Maszyneria limfatyczna nadal się tam jednak znajduje. Strusie mają naczynia krwionośne blisko powierzchni penisa, przez co wydaje się on różowy, ale wewnątrz wypełnia się on limfą, nie krwią - podkreśla Brennan. Amerykanka dodaje, że nie wiadomo, czemu - skoro gady tak jak ssaki wykorzystują do erekcji krew - u ptaków zaszła taka niespodziewana zmiana.
      Układ limfatyczny jest niskociśnieniowy, co oznacza, że wzwód nie może być utrzymany. Ma to poważne następstwa dla sposobu kopulowania ptaków. Część specjalistów sugeruje jednak, że to pozorny problem, ponieważ strusie i nandu mają np. specjalne mięśnie, które zapewniają odpowiednią twardość członka.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Uczestnicy gry papier, kamień, nożyce nieświadomie naśladują ruchy dłoni przeciwnika, znacznie zwiększając prawdopodobieństwo, że runda zakończy się remisem.
      Naukowcy z Uniwersyteckiego College'u Londyńskiego przeprowadzili eksperyment z udziałem 45 osób, które grały w papier, kamień, nożyce w warunkach dwojakiego rodzaju: raz obaj gracze mieli zawiązane oczy, a raz tylko jeden z nich. Zorganizowano trzy 70-minutowe sesje. Każdemu wolontariuszowi zapłacono 5 funtów za udział w badaniu i obiecano więcej pieniędzy, jeśli dobrze wypadnie w ogólnym rozrachunku. Zawodnicy, którzy wygrywali większość rund w czasie 60-etapowego meczu, dostawali niewielką nagrodę finansową (2,5 funta), dlatego choć mogli woleć remis od przegranej, pożądany wynik gwarantowało jedynie obustronne unikanie remisów.
      W sytuacji, gdy obaj badani mieli zasłonięte oczy, liczbę remisów dało się przewidzieć na podstawie rachunku prawdopodobieństwa (stanowiły one 1/3, czyli 33,3%), jednak gdy rozgrywki odbywały się w parach, gdzie jedna z osób widziała, a druga miała przepaskę na oczach, liczba remisów była wyższa niż 1/3 (36,3%), co sugerowało, że wbrew własnemu interesowi widzący naśladuje przeciwnika. Psycholodzy stwierdzili, że najczęściej naśladowano wykonany przez niewidzącego gracza gest oznaczający nożyce i kamień.
      Od momentu, kiedy się rodzimy, często stykamy się z sytuacjami, kiedy wykonanie jakiegoś działania pozwala z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, że zaraz zobaczymy kogoś robiącego dokładnie to samo [lub sami będziemy kogoś naśladować] – opowiada Richard Cook, podając przykład rodziców powtarzających miny niemowląt. Takie doświadczenie sprawia, że impuls naśladowania staje się tak uwewnętrzniony, że często bywa nieświadomy.
      Psycholodzy zebrali dotąd sporo przekonujących dowodów, że obserwowanie działań niezwiązanych z zadaniem sprawia, że wzrasta prawdopodobieństwo osobistego zaangażowania w takie samo działanie. Nie było jednak wiadomo, czy tzw. automatyczne naśladownictwo (ang. automatic imitation) jest naprawdę automatyczne, czy też w grę wchodzi celowe działanie. Najłatwiej można to było sprawdzić w kontekście gry strategicznej, gdzie naśladownictwo zmniejszało zyski. Zespół Cooka jako pierwszy wykazał, że powtarzanie działań odbywa się poza udziałem woli imitatora i jest automatyczne w takim sensie, że trudno się od tego powstrzymać. Zjawisko to zachodzi dzięki neuronom lustrzanym, które uaktywniają się zarówno wtedy, gdy człowiek sam wykonuje daną czynność, jak i podczas obserwacji kogoś innego. Naukowcy uważają, że istnienie silnego komponentu społecznego powinno zostać uwzględnione w teorii gier.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Międzynarodowy zespół naukowców badał mózg człowieka doświadczającego zjawiska doliny niesamowitości. Ludziom, którzy oglądali nagrania wideo 1) androida Repliee Q2, który wzbudzał w nich odrazę/lęk, 2) człowieka oraz 3) robota wyglądającego jak robot, wykonywano funkcjonalny rezonans magnetyczny. Wyniki sugerują, że przyczyną nieprzyjemnych wrażeń w zetknięciu z androidem jest niezgodność pomiędzy wyglądem a ruchami.
      Ayse Pinar Saygin z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego postanowiła sprawdzić, czy układ postrzegania działania (ang. action perception system, APS) jest bardziej dostrojony do ludzkiego wyglądu czy ruchu. Zbadano 20 osób w wieku od 20 do 36 lat, które nie pracowały z robotami i nie wyjeżdżały do Japonii, gdzie częściej można spotkać roboty i gdzie cieszą się one większą akceptacją społeczną. Ze studium wykluczono też ludzi, którzy mieli przyjaciół lub rodzinę w Kraju Kwitnącej Wiśni. Ochotnikom pokazano 12 filmów z Repliee Q2, która wykonywała codzienne czynności: machała, sięgała po szklankę z wodą lub podnosiła kartkę ze stołu. Wyświetlano także filmy z osobą, na której wyglądzie wzorowano androida. Wykonywała ona te same czynności, co Repliee Q2, podobnie zresztą jak uproszczona wersja androida (pozbawiono ją wierzchniej warstwy, widać było przewody, metalowe łączenia itp.). Pojawiał się więc człowiek wyglądający i poruszający się jak człowiek, robot wyglądający jak człowiek, lecz wykonujący mechaniczne ruchy i robot wyglądający i działający jak robot.
      Na początku eksperymentu, jeszcze poza skanerem MRI, wolontariuszom pokazano po jednym filmie z każdego scenariusza i powiedziano, kto jest kim. Podczas oglądania androida w obu półkulach rozświetlała się część płata ciemieniowego, która łączy korę wzrokową przetwarzającą ruchy ciała z rejonem kory ruchowej zawierającym neurony lustrzane. Wg naukowców, mózg uaktywniał się, wykrywając niezgodność między ludzkim wyglądem a ruchem w stylu robota. Mózg nie wydaje się nastawiony na zwracanie szczególnej uwagi na sam biologiczny wygląd lub biologiczny ruch. Wydaje się za to, że sprawdza, czy zostają spełnione oczekiwania, czyli czy wygląd i ruch są odpowiednie. Gdy androidy staną się bardziej popularne, niewykluczone, że nasz mózg się do nich przyzwyczai i zestawienie biologiczny wygląd-mechaniczny ruch nie będzie traktowane jako niespójność. Saygin uważa, że badanie mózgowych reakcji potencjalnych odbiorców androida pozwoli w przyszłości zaoszczędzić pieniądze, które w innym razie wydano by na źle odbierane projekty. Obecnie trwają prace nad tańszym od rezonansu magnetycznego EEG. Podczas eksperymentów naukowcy postarają się wskazać istotne elementy zapisu aktywności elektrycznej (m.in. odpowiedniki zwiększonej aktywności płatów ciemieniowych).
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niektórzy ludzie odczuwają ból innych osób. Najnowsze badania aktywności elektrycznej mózgu ujawniły, dlaczego się tak dzieje.
      Ból synestetyczny występuje głównie u chorych, którzy stracili własną kończynę. Nie jest to zwykły ból fantomowy, ponieważ nie występuje spontanicznie, ale pod wpływem obserwowanego lub wyobrażonego bólu. Wyobrażenia bólu mogą uruchomić np. widok noża, siekiery czy odgłosy pracujących elektronarzędzi.
      Obserwowanie/wyobrażanie sobie bólu aktywuje te same obszary, co przetwarzanie "osobistego" bólu. Umożliwia to tzw. system neuronów lustrzanych. Dzięki specjalnym mechanizmom hamującym w zwykłych okolicznościach aktywacja nie jest jednak tak silna jak przy rzeczywistym bólu. Bernadette Fitzgibbon z Monash University i jej zespół udowodnili, że u synestetyków bólowych dochodzi jednak do inhibicji mechanizmów hamujących.
      Australijczycy zbadali za pomocą EEG 8 osób po amputacjach, które doświadczały zarówno bólu fantomowego, jak i synestetycznego, 10 pacjentów po amputacji, u których występował wyłącznie ból fantomowy oraz grupę kontrolną 10 zdrowych ludzi. Wszystkim pokazywano w czasie eksperymentu zdjęcia rąk i nóg w bolesnych i bezpiecznych sytuacjach.
      W pierwszej grupie w przypadku określonych elektrod zaobserwowano zmniejszenie amplitudy potencjałów wywołanych bodźcem swoistym (ang. event-related potential, ERP), a w zapisie z elektrody centralnej pośrodkowej zmniejszenie wielkości amplitudy w zakresie fal alfa i theta. Pierwsze ze wskazanych zjawisk wskazuje na inhibicję przetwarzania obserwowanego bólu (strategia ochronna w postaci np. unikania), podczas gdy drugie sugeruje rozhamowanie procesów kontrolnych, które może prowadzić do wzrostu aktywacji neuronów lustrzanych i bólu synestetycznego. Szczegółowe wyniki badań zespołu Fitzgibbon opublikowano w piśmie Social Cognitive and Affective Neuroscience.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rekonstruując mózgi wymarłych ptaków, ornitolodzy mają nadzieję rzucić nieco światła na początki zdolności latania. Wszystko wskazuje na to, że ptaki wyewoluowały z dinozaurów ok. 150 mln lat temu, ale nadal nie wiadomo, w którym momencie zdobyły przestworza.
      Naukowcy ze Szkockiego Muzeum Narodowego koncentrują się na kłaczku móżdżku, integrującym podczas lotu sygnały wzrokowe i pochodzące ze zmysłu równowagi. Dzięki tej strukturze ptak potrafi ocenić pozycję innych obiektów (latających i nielatających). Mamy nadzieję, że uda nam się ustalić, jak wyewoluował kłaczek, który pozwala sobie poradzić z rozmaitymi wymogami lotu. To zapewni nam informacje, kiedy ptaki mogły nabyć zdolność latania [i pozwoli odróżnić ptakopodobne dinozaury od ptaków, które zatraciły zdolność lotu] – tłumaczy Stig Walsh.
      We współpracy z kolegami z University of Abertay Dundee muzealnicy skanują skamieniałości kilku wymarłych gatunków, a także ok. 100 współczesnych ptaków. W odróżnieniu od skanerów medycznych, które wykonują serię zdjęć przekrojowych obiektu z pojedynczą warstwą o grubości 1,5 mm, skaner 3D z Abertay University ma dokładność do 6 mikronów – podkreśla Walsh.
      W przypadku współczesnych ptaków biolodzy są zainteresowani blisko spokrewnionymi gatunkami, wśród których są zarówno ptaki latające, jak i nieloty. W ten sposób powinno się udać ustalić, czy wraz z utratą zdolności lotu kłaczek staje się mniejszy. Poza tym naukowcy skupiają się na niezwykle szybkich lotnikach sokołach wędrownych, obdarzonych zdolnościami akrobatycznymi jerzykowatych i jaskółkach oknówkach czy latających do tyłu kolibrach.
      Szkocki zespół analizuje różne gatunki wymarłych ptaków. Niektóre z nich, np. dodo, występowały jeszcze całkiem niedawno, inne żyły wiele milionów lat temu: 3 gatunki pochodzą z iprezu (czyli sprzed ok. 55 mln lat), jeden nielot morski zasiedlał Ziemię w kredzie mniej więcej 100 mln lat temu, a archeopteryks ok. 145-150 mln lat temu. Warto podkreślić, że trudno o niezdeformowane skamieniałości ptaków, ponieważ większość została spłaszczona przez zalegające na nich osady.
      Projekt poszukiwania związków między wielkością kłaczka a zaawansowaniem zdolności koordynowania w czasie lotu bodźców wzrokowo-równoważnych ma się zakończyć na początku 2012 roku.
×
×
  • Create New...