Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Po raz pierwszy w historii naukowcy potwierdzili, że fragmenty materiału genetycznego znalezionego na meteorycie nie pochodzą z Ziemi. Na meteorycie Murchinson, który spadł w Australii w 1969 roku znaleziono molekuły uracylu (to jedna z zasad azotowych wchodzących w skład RNA) oraz ksantyny (jedna z zasad purynowych).

Uczeni z USA i Europy analizowali wspomniany materiał by sprawdzić, czy pochodzi on z kosmosu czy też doszło do zanieczyszczenia meteorytu po upadku na Ziemię. Badania wykazały, że materiał zawiera ciężką odmianę węgla, która mogła uformować się tylko poza naszą planetą.

Doktor Zita Martins z Wydziału Nauk o Ziemi Imperial College London mówi, że odkrycie rzuca nowe światło na ewolucję życia na ziemi. Przed miliardami lat, gdy ono powstawało, nasza planeta była niezwykle często bombardowana przez meteoryty. To właśnie z nich mogły pochodzić zaczątki życia.
Inny autor badań, profesor Mark Sephton z Imperial College London zauważa, że meteoryty zawierające materiał potrzebny do formowania się DNA i RNA mogą być rozpowszechnione w kosmosie. Bardzo więc prawdopodobne, że wiele z nich trafiło na planety, gdzie, tak jak na Ziemi, istniały odpowiednie warunki do powstania życia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

U la la, duuuże odkrycie... Na dodatek, na zasadzie bardzo słabej poszlaki, mogłoby stać się malutką cegiełką na korzyść teorii o "świecie RNA" na początku życia na Ziemi. Ciekawe, co tam dalej z tego wyjdzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekaw jestem jak na to zareaguje kościół i prof. Michał Heller. Czyżby nasz zbawiciel został zesłany na asteroidzie?

A co ma piernik do wiatraka? Przecież ci naukowcy dowodzą, że DNA przybyło do nas z zewnątrz- skąd tam się wzięło? Osobna sprawa, że to kolejna podstawa do teorii interwencjonizmu w powstaniu życia- podobna do kreacjonizmu.

 

Ale fakt, każdy news można czytać jak mu się podoba.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli doszliśmy, że pierwsze było jajko. Wciąż pozostaje pytanie: Skąd się tam wzięło?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po dłuższym zastanowieniu jedno nie daje mi spokoju: w jaki sposób wyeliminowano taką ewentualność, że jakiś mikrob przysiadł sobie na tym meteorycie, wchłonął ciężki izotop węgla, a następnie wytworzył z niego uracyl i ksantynę. Przecież tak też mogło być

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fakir

<p>Po raz pierwszy w historii <strong>naukowcy potwierdzili, że fragmenty materiału genetycznego znalezionego na meteorycie nie pochodzą z Ziemi</strong>.</p>

Znalezione cząsteczki uracylu i ksantyny  to po prostu 2 związki chemiczne które gdzieś powstały w wyniku reakcji przebiegających w kosmosie. Na tej samej zasadzie cząsteczki amoniaku, wody i tlenku węgla także można nazywać fragmentami materiału genetycznego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

Oj Adrianie... a jak ten obcy jest jak wilk z "Czerwonego Kapturka" co ma duuuże kły... :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przydałoby się sprostowanie: nie jest zaskoczeniem znalezienie aminokwasów - nie ma problemów żeby powstawały spontanicznie w odpowiednich warunkach. Trick w tym że na tym meteorycie było trochę więcej tych lewoskrętnych, ponoć o 7-9%.

 

Wydaje mi się że jest to jednak zbyt mała różnica żeby można było mówić o życiu ...

Może można by ją jakoś wytłumaczyć niejednorodnością polaryzacji promieniowania degradującego związki podczas kosmicznej wycieczki, szczególnie że chyba dla wszystkich znalezionych związków dominowała forma lewoskrętna. Ciężko mi o sensowne źródła niejednorodności... kosmiczne promieniowanie ma raczej niewielką rozbieżność, ale rozkładamy obdwa enecjomery więc dużej chyba nie trzeba. Może coś wirującego dookoła czarnych dziur, pulsary ... a może skorupa meteorytu była ładnym kryształem...

 

Jeśli to jednak rzeczywiście był przejaw życia, to raczej w zupełnych jego początkach - jeszcze nie zdążyło wykorzystać spontanicznie wytworzonych związków. A może były przynajmniej dwa starty - życie rozwijało się równolegle w obydwu enancjomerach i żadne jeszcze nie zdążyło zdominować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie aminokwasów - przecież to są zasady azotowe, jedna puryna i jedna pirymidyna. Być może mówisz o innym meteorycie albo znaleziono coś jeszcze na tym, ale artykuł o tym nie mówi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jedyne w miarę konkretne informacje o chiralności znalłem tu (rzeczywiście - ten jest bez 'n' ;D )

http://www.daviddarling.info/encyclopedia/M/Murchison.html

niestety nie ma tu nic o innych asymetrycznych związkach jak cukry.

Jak natomiast interpretować obecnośc puryny, pirymidyny? Są to dość proste, stabilne związki - nie powina to być niespodzianka. Chyba że ich stężenie jest znacznie wyższe niż 'oczekiwane statycznie' ... tylko co to znaczy? Możliwe spektrum środowisk skąd ten meteryt pochodził jest jednak dość duże...

Poza tym te miliony lat bombardowania promieniowaniem kosmicznym ... czy takie związki przetrwałyby taką podróż?

A może, jak sugeruje nietypowy skład izotopowy, to właśnie podczas owej podróży powstały?

Share this post


Link to post
Share on other sites

O, widzisz, to sporo wyjaśnia :) A ja się zastanawiałem, skąd Ty wziąłeś aminokwasy, skoro artykuł mówi o zasadach azotowych ;) Wybacz to nieporozumienie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od paru lat już wiadomo, że izomery L substancji są bardziej odporne na promieniowanie uv niż D. Stąd pewnie więcej lewoskrętnych w meteorycie. Zaś fakty występowania obu forma świadczy o ich abiotycznej genezie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zaś fakty występowania obu forma świadczy o ich abiotycznej genezie.

Tego nie wiesz na pewno. Skąd wiesz, że organizmy "kosmiczne" nie posiadają enzymów zdolnych do obróbki obu stereoizomerów? Moim zdaniem powinniśmy bardzo ostrożnie oceniać cechy ewentualnego życia poza Ziemią. Przypominam, jak wielkim szokiem i rewolucją w biologii było odkrycie archeanów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Meteoryt który znaleziono zawierał 52 enzymy, (a nie 19) oraz inne związki sprzyjające życiu. Nie jesteśmy sami a Oni o nas wiedzą. 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fakir

Tego nie wiesz na pewno. Skąd wiesz, że organizmy "kosmiczne" nie posiadają enzymów zdolnych do obróbki obu stereoizomerów? Moim zdaniem powinniśmy bardzo ostrożnie oceniać cechy ewentualnego życia poza Ziemią..

To prawda ale działanie enzymów jest ściśle powiązane z przestrzenną budową. Organizmowi "kosmicznemu" do metabolizmu potrzebna byłby dwukrtnie większa ilość enzymów.  To duże obciążenie nie dające szans z lewoskrętnymi. Dlatego bardziej prawdopodobne jest pochodzenie abiotyczne tych związków.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fakir

Meteoryt który znaleziono zawierał 52 enzymy, (a nie 19) oraz inne związki sprzyjające życiu. Nie jesteśmy sami a Oni o nas wiedzą. 8)

Uważaj co wypisujesz, bo możesz nas skompromitować. :) 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Uważaj co wypisujesz, bo możesz nas skompromitować

 

A czy twój pies może się w twoich oczach skompromitować?? czy co najwyżej Cie rozśmieszyć?? 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zaś fakty występowania obu forma świadczy o ich abiotycznej genezie.

Tego nie wiesz na pewno. Skąd wiesz, że organizmy "kosmiczne" nie posiadają enzymów zdolnych do obróbki obu stereoizomerów? Moim zdaniem powinniśmy bardzo ostrożnie oceniać cechy ewentualnego życia poza Ziemią. Przypominam, jak wielkim szokiem i rewolucją w biologii było odkrycie archeanów.

 

Na pewno nie wiem, ale mam poważne podstawy, by tak sądzić. Przecież trudno przypuszczać, żeby taka podwójna enzymatyka ewoluowała jednocześnie - zawsze któraś weźmie górę, i to na samym początku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A może drogi organizmów "lewoskrętnych" i "prawoskrętnych" się rozeszły na wczesnym etapie życia na tym innym świecie i jednoczesnie oba typy mieszkały sobie na jednym kamieniu? A może po prostu pod wpływem ekstremalnych warunków podczas podróży kosmicznej i wejścia w atmosferę doszło do izomeryzacji?

 

Oczywiście, to tylko spekulacja, ale chcę przez nią zwrócić uwagę na konieczność bardzo ostrożnego wydawania sądów na takie tematy. Przecież nawet 30 lat temu nie spodziewalibyśmy się, że może istnieć "życie" bez DNA/RNA, a potem przyszła epoka prionow i biologia stanęła na głowie, bo jak to możliwe, żeby białko samo replikowało? Ciągle wiemy śmiesznie mało o życiu na naszej własnej planecie, a próbujemy się zabierać (co jest, oczywiście zrozumiałe - w końcu taka nasza natura) za opis życia w innych miejscach wszechświata.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Meteoryt który znaleziono zawierał 52 enzymy, (a nie 19)

Możesz podać źródło?

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to chyba pomyliłeś aminokwasy z enzymami i stąd ta nieścisłość :) Poza tym łączna ilośc potwierdzonych aminokwasów przekracza 70 (źródło: Cooper, G. et al. "Carbonaceous meteorites as a source of sugar-related organic compounds for the early Earth," Nature, 414, 879-883 (2001) ), przy czym tak naprawdę ich ilość nie jest aż tak istotna, bo najprawdopodobniej tylko niektóre wchodzą w skład białek lub ich odpowiedników w hipotetycznych organizmach pozaziemskich.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fakir

Oczywiście, to tylko spekulacja, ale chcę przez nią zwrócić uwagę na konieczność bardzo ostrożnego wydawania sądów na takie tematy.

Wszystko co wiemy tylko "prawdopodobnie wiemy". Cała nauka to tylko spekulacje. Ja nawet myślę, że nigdy nie poznamy prawdy. Staram się używać stwierdzeń "prawdopodobnie", "może", "jedna z hipotez" i t.d i t.p. Dla mnie jest to tak oczywiste, że nie razi mnie jak ktoś mówi, że jest tak i tak.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy przypatrzymy się strukturze nici DNA czy RNA zauważymy, że zawsze są one skręcone w prawo. Nigdy w lewo. Z biologicznego czy chemicznego punktu widzenia nie ma żadnego powodu, dla którego we wszystkich formach życia widać taką regułę. Wszystkie znane reakcje chemiczne powodują powstanie molekuł skręconych zarówno w prawo, jak i w lewo. Ta symetria jest czymś powszechnym. Nie ma też żadnego powodu, dla którego skręcone w lewo DNA miałoby być w czymkolwiek gorsze, od tego skręconego w prawo. A jednak nie istnieje lewoskrętne DNA. To tajemnica, która wymaga wyjaśnienia.
      Wielu naukowców sądzi, że taka struktura DNA i RNA pojawiła się przez przypadek, że skręcony w prawo genom był może nieco częstszy i w toku ewolucji wyparł ten skręcony w lewo. Naukowcy od ponad 100 lat zastanawiają się nad tym problemem.
      Niedawno na łamach Astrophysical Journal Letters ukazała się interesująca teoria, której autorzy twierdzą, że o takim, a nie innym kształcie genomu zadecydował... kosmos. Ich praca wskazuje na wpływ czynnika, który zdecydował o kierunku skręcenia genomu, a którego nie braliśmy dotychczas pod uwagę. Wydaje się to bardzo dobrym wytłumaczeniem, mówi Dimitar Sasselov, astronom z Harvard University i dyrektor Origins of Life Initiative.
      Twórcami nowej niezwykle interesującej hipotezy są Noemie Globus, astrofizyk wysokich energii z New York University i Center For Computational Astrophysics na Flatiron Institure oraz Roger Blandford, były dyrektor Kavli Institute for Particle Astrophysics and Cosmology na Uniwersytecie Stanforda. Oboje spotkali się w 2018 roku i w miarę, jak dyskutowali różne kwestie, zwrócili uwagę, że promieniowanie kosmiczne ma podobną prawostronną preferencję jak DNA. Takie wydarzenia jak rozpad cząstek zwykle nie wykazują preferencji, przebiegają równie często w prawo, jak i w lewo. Jednak rzadkim wyjątkiem od reguły są tutaj piony. Rozpad naładowanych pionów odbywa się według oddziaływań słabych. To jedyne oddziaływanie podstawowe o znanej asymetrii. Gdy piony uderzają w atmosferę, rozpadają się, tworząc cały deszcz cząstek, w tym mionów. Wszystkie miony mają tę samą polaryzację, która powoduje, że z nieco większym prawdopodobieństwem jonizują jądra atomów w genomie skręconym w prawo.
      Pierwsze ziemskie organizmy, które prawdopodobnie były czymś niewiele więcej niż nagim materiałem genetycznym, zapewne występowały w dwóch odmianach. Z genomem skręconym w lewo lub w prawo. Globus i Blandford wyliczyli, że w sytuacji promieniowania kosmicznego skręcającego w prawo, cząstki uderzające w ziemię z nieco większym prawdopodobieństwem wybijały elektron z genomu skręconego w prawo niż w lewo. Miliony czy miliardy cząstek promieniowania kosmicznego były potrzebne, by wybić jeden elektron z jednego genomu. Ale ta minimalna przewaga mogła wystarczyć. Wybicie elektronu prowadziło do mutacji. Zatem promieniowanie kosmiczne było dodatkowym czynnikiem wymuszającym ewolucję. Dzięki niemu genom skręcony w prawo rozwijał się nieco szybciej. Z czasem zyskał przewagę konkurencyjną nad genomem skręconym w lewo.
      Uczeni nie chcą jednak poprzestać na hipotezie. Pani Globus skontaktowała się z Davidem Deamerem, biologiem i inżynierem z University of California w Santa Cruz. Ten podpowiedział jej, że najprostszym testem, jaki przychodzi mu do głowy, będzie wykorzystanie standardowego testu Amesa. To metoda diagnostyczna sprawdzająca siłę oddziaływania mutagenu na bakterie. Deamer zaproponował, by zamiast poddawać bakterie działaniu związku chemicznego, zacząć je bombardować mionami i sprawdzić, czy wywoła to u nich przyspieszone mutacje.
      Jeśli eksperyment się powiedzie i pod wpływem mionów DNA bakterii będzie ulegało szybszym mutacjom, będzie do bardzo silne poparcie dla hipotezy Globus i Blandforda. Nie wyjaśni to jednak, dlaczego w ogóle pojawił się materiał genetyczny skręcony w lewo lub w prawo.
      To będzie bardzo trudny element do udowodnienia. Jeśli jednak ta hipoteza zyska potwierdzenie, będziemy mieli jeszcze jeden, niezwykle interesujący, mechanizm ewolucyjny, mówi Jason Dworkin, astrobiolog z Goddard Space Flight Center.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po raz pierwszy w historii sąd federalny nakazał udostępnienie policji całej bazy danych DNA, w tym profili, których właściciele nie wyrazili zgody na udostępnienie.
      Od czasu, gdy w ubiegłym roku policja – po przeszukaniu publicznej bazy danych DNA – schwytała seryjnego mordercę sprzed dziesięcioleci, udało się dzięki takim bazom rozwiązać wiele nierozstrzygniętych spraw. Jednak działania policji budzą zastrzeżenia dotyczące prywatności. We wrześniu Departament Sprawiedliwości, by rozwiać te obawy, wydał instrukcję, zgodnie z którą policja może przeszukiwać tego typu bazy danych wyłącznie w sprawach o przestępstwa związane z użyciem przemocy oraz tam, gdzie właściciel profilu wyraził zgodę.  Już zresztą wcześniej, bo w maju witryna GEDmatch, na którą każdy może wgrać swój profil DNA, ograniczyła policji dostęp do tych profili, których właściciele wyrazili zgodę. Tym samym liczba profili DNA do których policja ma dostęp na GDAmatch spadła z 1,3 miliona do zaledwie 185 000.
      Pewien policyjny detektyw z Florydy prowadzi śledztwo w sprawie seryjnego gwałciciela. Uznał, że dostęp jedynie do 185 000 profili z GEDmatch to zbyt mało i wystąpił do sądu z wnioskiem, by ten, nakazał witrynie udostępnienie mu całej bazy. Detektyw ma nadzieję, że jacyś krewni gwałciciela wgrali tam informacje o swoim DNA, dzięki którym uda się znaleźć sprawcę. Sędzia przychylił się do prośby detektywa. Wyrok taki od razu wzbudził kontrowersje.
      Prawnicy mówią, że to, czy właściciele profili mają powody do zmartwień zależy od prowadzenia każdej ze spraw i trudno jest na tym etapie wyrokować, jak rozstrzygnięcie sądu ma się do amerykańskiego prawa. Zwracają jednak uwagę, że GEDmatch to niewielka firma. Mimo to posiadana przez nią baza 1,3 miliona profili oznacza, że w bazie tej znajduje się profil kuzyna trzeciego stopnia lub kogoś bliżej spokrewnionego z 60% białych Amerykanów.
      Firmy takie jak 23andMe czy Ancestry posiadają znacznie bardziej rozbudowane bazy, a zatem pozwalają na sprofilowanie znacznie większej liczby obywateli USA. Zresztą 23andMe już zapowiedziała, że jeśli otrzyma podobny wyrok to będzie się od niego odwoływała. Prawnicy zauważają, że z jednej strony, jeśli w przyszłości pojawi się takie odwołanie i rozpocznie się batalia sądowa, którą będzie rozstrzygał jeden z Federalnych Sądów Apelacyjnych lub Sąd Najwyższy, to ustanowiony zostanie silny precedens. Z drugiej strony osoba, która zostałaby oskarżona dzięki przeszukaniu takiej bazy mogłaby zapewne powoływać się na Czwartą Poprawkę, która zakazuje nielegalnych przeszukań.
      Specjaliści mówią, że jeśli podobne wnioski zaczną pojawiać się coraz częściej i sądy będą się do nich przychylały, to będzie to poważny problem dla witryn z bazami danych DNA.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy ze szwedzkiego Uniwersytetu Technologicznego Chalmers obalili teorię mówiącą, że obie nici DNA są utrzymywane przez wiązania atomów wodoru. Okazuje się, że kluczem są siły hydrofobowe, nie atomy wodoru. Odkrycie to może mieć duże znaczenie dla medycyny i innych nauk biologicznych.
      Helisa DNA składa się z dwóch nici zawierających molekuły cukru i grupy fosforanowe. Pomiędzy obiema nićmi znajdują się zasady azotowe zawierające atomy wodoru. Dotychczas sądzono, że to wiązania atomów wodoru utrzymują razem obie nici.
      Jednak uczeni z Chalmers wykazali właśnie, że kluczem do utrzymania razem nici jest hydrofobowe wnętrze molekuł zanurzonych w środowisku składającym się głównie z wody. Zatem mamy tutaj hydrofilowe otoczenie i hydrofobowe molekuły odpychające otaczającą je wodę. Gdy hydrofobowe molekuły znajdują się w hydrofilowym środowisku, grupują się razem, by zmniejszyć swoją ekspozycję na wodę.
      Z kolei wiązania wodorowe, które dotychczas postrzegano jako elementy utrzymujące w całości podwójną helisę DNA, wydają się mieć więcej wspólnego z sortowaniem par bazowych, zatem z łączniem się helisy w odpowiedniej kolejności.
      Komórki chcą chronić swoje DNA i nie chcą wystawiać ich na środowisko hydrofobowe, które może zawierać szkodliwe molekuły. Jednocześnie jednak DNA musi się otwierać, by było użyteczne. Sądzimy, że przez większość czasu komórki utrzymują DNA w środowisku wodny, ale gdy chcą coś z DNA zrobić, na przykład je odczytać, skopiować czy naprawić, wystawiają DNA na środowisko hydrofobowe, mówi Bobo Feng, jeden z autorów badań.
      Gdy na przykład dochodzi do reprodukcji, pary bazowe odłączają się i nić DNA się otwiera. Enzymy kopiują obie strony helisy, tworząc nową nić. Gdy dochodzi do naprawy uszkodzonego DNA, uszkodzone części są wystawiane na działanie hydrofobowego środowiska i zastępowane. Środowisko takie tworzone jest przez proteinę będącą katalizatorem zmiany. Zrozumienie tej proteiny może pomóc w opracowaniu wielu leków czy nawet w metodach leczenia nowotworów. U bakterii za naprawę DNA odpowiada proteina RecA. U ludzi z kolei proteina Rad51 naprawia zmutowane DNA, które może prowadzić do rozwoju nowotworu.
      Aby zrozumieć nowotwory, musimy zrozumieć, jak naprawiane jest DNA. Aby z kolei to zrozumieć, musimy zrozumieć samo DNA. Dotychczas go nie rozumieliśmy, gdyż sądziliśmy, że helisa jest utrzymywana przez wiązania atomów wodoru. Teraz wykazaliśmy, że chodzi tutaj o siły hydrofobowe. Wykazaliśmy też, że w środowisku hydrofobowym DNA zachowuje się zupełnie inaczej. To pomoże nam zrozumieć DNA i proces jego naprawy. Nigdy wcześniej nikt nie umieszczał DNA w środowisku hydrofobowym i go tam nie badał, zatem nie jest zaskakujące, że nikt tego wcześniej nie zauważył, dodaje Bobo Feng.
      Szwedzcy uczeni umieścili DNA w hydrofobowym (w znaczeniu bardzo zredukowanej koncentracji wody) roztworze poli(tlenku etylenu) i krok po kroku zmieniali hydrofilowe środowisko DNA w środowisko hydrofobowe. Chcieli w ten sposób sprawdzić, czy istnieje granica, poza którą DNA traci swoją strukturę. Okazało się, że helisa zaczęła się rozwijać na granicy środowiska hydrofilowego i hydrofobowego. Bliższa analiza wykazała, że gdy pary bazowe – wskutek oddziaływania czynników zewnętrznych – oddzielają się od siebie, wnika pomiędzy nie woda. Jako jednak, że wnętrze DNA powinno być suche, obie nici zaczynają przylegać do siebie, wypychając wodę. Problem ten nie istnieje w środowisku hydrofobowym, zatem tam pary bazowe pozostają oddzielone.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wyniki badań zespołu dr Montserrat Boady z Dexeus Women's Health w Barcelonie sugerują, że w przestrzeń kosmiczną mogłyby być wysyłane całkowicie żeńskie załogi. Na wyposażeniu musiałyby się tylko znajdować pojemniki z zamrożonymi plemnikami. Dzięki temu dałoby się zaludniać pozaziemskie kolonie. Hiszpanka wspomina też o bankach spermy zlokalizowanych poza Niebieską Planetą.
      Rezultaty badań zaprezentowano na konferencji Europejskiego Towarzystwa Ludzkiej Reprodukcji w Wiedniu.
      Niektóre badania sugerowały znaczący spadek ruchliwości próbek świeżych ludzkich plemników. Nic jednak nie wspominano o możliwych oddziaływaniach różnic [warunków] grawitacyjnych na zamrożone ludzkie gamety, a przecież to w takim stanie można by je transportować z Ziemi w przestrzeń kosmiczną.
      Nic nie stoi na przeszkodzie, by zacząć się zastanawiać nad możliwością rozmnażania poza naszą planetą - dodaje Boada.
      Podczas eksperymentów Hiszpanie posłużyli się ejakulatem 10 zdrowych dawców. Niektóre próbki wystawiano na oddziaływanie mikrograwitacji w samolotach do akrobacji powietrznych. Loty paraboliczne z wykorzystaniem samolotu Mudry CAP 10 przeprowadzono w Aeroclub Barcelona-Sabadell of Spain. CAP 10 wykonywał serię 20 manewrów parabolicznych; na każdą parabolę przypadało ok. 8 s mikrograwitacji. Później próbki zbadano pod kątem stężenia plemników, ruchliwości, morfologii i fragmentacji DNA.
      Nie stwierdzono znaczących różnic między próbkami kontrolnymi i próbkami wystawianymi na działanie mikrograwitacji. Odnotowano 100% zgodność pod względem wskaźnika fragmentacji i żywotności oraz 90% zgodność pod względem stężenia i ruchliwości. Te niewielkie rozbieżności są zapewne związane z heterogenicznością próbek, a nie z ekspozycją na różne warunki grawitacyjne.
      Brak różnic w cechach zamrożonych plemników [...] pozwala myśleć o bezpiecznym transporcie męskich gamet w kosmos i o możliwości utworzenia ludzkich banków spermy poza Ziemią.
      Naukowcy dodają, że to na razie wstępne badania; należałoby je więc powtórzyć z większą liczbą próbek i dłuższym czasem ekspozycji.
      Najlepszą opcją byłoby przeprowadzenie eksperymentu z wykorzystaniem prawdziwego statku, ale coś takiego bardzo trudno zrealizować.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W 2008 roku w pobliżu szkockiej miejscowości Ullapool znaleziono pierwsze dowody na upadek wielkiego meteorytu. Na podstawie warstw materiału pochodzącego z uderzenia stwierdzono, że wydarzenie miało miejsce przed 1,2 miliardami laty w pobliżu wybrzeża. Teraz na łamach Journal of Geological Society zespół z Oxford University, na czele którego stał doktor Ken Amor, poinformowali o znalezieniu krateru. Odkryto go w odległości 15-20 kilometrów na zachód od szkockiego wybrzeża. Krater jest zagrzebany w Minch Basin pod młodszymi skałami.
      "Materiał pochodzący z uderzeń wielkich meteorytów rzadko się zachowuje, gdyż ulega szybkiej erozji. Tym bardziej ekscytujące to odkrycie. Szczęśliwym przypadkiem meteoryt spadł na dolinę ryftową i szybko został przykryty świeżymi osadami, dzięki czemu krater przetrwał. Naszym następnym celem badawczym będzie przeprowadzenie szczegółowych badań geofizycznych", mówi Amor.
      Miejsce upadku meteorytu udało się określić dzięki szczegółowym obserwacjom terenu, rozkładowi rozrzuconego materiału oraz orientacji cząstek magnetycznych.
      Przed 1,2 miliardami lat większość ziemskich organizmów żywych przebywała w oceanach, na lądach nie było żadnych roślin. W tym czasie Szkocja znajdowała się w pobliżu równika i panował w niej półpustynny klimat. Krajobraz nieco przypominał marsjański z płynącą po powierzchni wodą.
      Szacuje się, że do kolizji Ziemi z meteorytami o średnicy około 1 kilometra może dochodzić raz na 100 000 do 1 miliona lat. Szacunki są bardzo niepewne, gdyż z powodu szybkiej erozji kraterów uderzeniowych nie wiemy, do ilu takich zderzeń doszło w przeszłości.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...