Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Brytyjski rekordzista migracji nietoperzy zginął w Rosji zaatakowany przez kota

Recommended Posts

Niewielki nietoperz, który przeleciał rekordowy dystans z Wielkiej Brytanii do Rosji, został zaatakowany przez kota we wsi Molgino. Ranne zwierzę zawieziono do weterynarza, jednak nie udało się go uratować, poinformowali przedstawiciele brytyjskiego Bat Conservation Trust (BTC).

Samica karlika większego (Pipistrellus nathusii) ważyła zaledwie 8 gramów, a mimo to zdołała pokonać 2018 kilometrów od miejsca zaobrączkowania na Wyspach Brytyjskich do zachodniej Rosji, gdzie zginęła.

Obrączka, należąca do London Zoo, została założona w 2016 roku w pobliżu lotnika Heathrow. Od tej pory zwierzę przeleciało dalej, niż jakikolwiek inny nietoperz z Wielkiej Brytanii.  To niezwykła podróż. Najdłuższa, o jakiej wiemy, którą odbył nietoperz z Wysp przez całą Europę, mówi Lisa Worledge, odpowiedzialna w BTC za kwestie ochrony przyrody. To jednocześnie druga najdłuższa migracja odbyta przez jakiegokolwiek nietoperza. Rekordzistą jest inny przedstawiciel gatunku karlik większy, który w 2019 roku pokonał 2223 km pomiędzy Łotwą a Hiszpanią.

Worledge przyznaje, że naukowcy niewiele wiedzą o migracjach karlika większego zarówno na terenie Wielkiej Brytanii, jak i pomiędzy Wyspami a kontynentem. Ta podróż to ekscytujące odkrycie naukowe i kolejny fragment układanki dotyczącej migracji nietoperzy, stwierdza.

W 2014 roku Bat Conservation Trust rozpoczął program o nazwie National Nathusius' Pipistrelle Project, w ramach którego zarejestrowano dotychczas trasy ponad 2600 karlików mniejszych, w tym i samicy zabitej w Rosji. Dzięki temu programowi obrońcy przyrody chcą się więcej dowiedzieć o liczebności populacji, trasach migracji, odsetku odchowanych młodych oraz wpływie zmian klimatu i turbin wiatrowych na ten gatunek.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Organizacja Smokey Paws przekazała londyńskim strażakom wyposażenie przeznaczone do ratowania zwierząt. Jako pierwszy ze specjalnie przystosowanej maski tlenowej skorzystał kot uratowany z pożaru domu.
      Wcześniej, gdy strażacy ratowali zwierzęta z zadymionych pomieszczeń, musieli improwizować. Teraz mają do dyspozycji specjalistyczny zestaw, który można wykorzystać w przypadku psów i kotów oraz mniejszych zwierząt, np. królików, myszy, świnek morskich czy węży.
      W piątek (8 lipca) po południu strażacy ugasili pożar domu w Paddington w środkowym Londynie. Na parterze uratowali 2 koty. Jednemu z nich podano tlen.
      Świetnie jest dysponować takim sprzętem: maska jest dopasowana do pyska zwierzęcia i tlen może trafiać prosto do płuc. Wg strażaków, zestaw jest łatwy w obsłudze dla kogoś z ich przeszkoleniem. Można go też szybko zastosować. Dzięki temu udało się uratować życie kota - podkreśla Nathan Beeby. Widok takiego wyposażenia podziałał również uspokajająco na właścicieli.
      Początkowo maski będą się znajdować na wyposażeniu wozów obsługujących Battersea, Richmond, Paddington i Hammersmith. Jeśli testy wypadną pomyślnie, zestawy będą wykorzystywane w całym Londynie.
      Od 2019 r. londyńscy strażacy uczestniczyli w gaszeniu ponad 100 pożarów z udziałem psów, kotów i innych zwierząt, np. królików czy chomików.
      Mogąc na wczesnych etapach akcji ratunkowej podać tlen przez specjalnie dostosowane maski, strażacy zwiększają szanse ocalonych zwierząt na przeżycie.
      Oczywiście dla strażaków zawsze priorytetem będzie ratowanie ludzkiego życia, ale wiemy, jak ważne są zwierzęta dla ich właścicieli. Często wracają, ryzykując własne życie i próbują je ratować z płonących budynków - opowiada Dave O'Neill z londyńskiej straży. Ponieważ w czasie pandemii zwiększyła się liczba osób posiadających zwierzęta domowe, zapewne zwiększy się też liczba pożarów z ich udziałem. Z tego względu musimy poprawiać swoją zdolność do reagowania w takich sytuacjach.
      Organizację Smokey Paws można wesprzeć, przekazując datek.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Tajlandii opisali przypadek weterynarza, który zaraził się COVID-19 od swojego pacjenta. Tym samym dostarczyli pierwszego dowodu, że kot przekazał człowiekowi SARS-CoV-2. Zaznaczają przy tym, że tego typu przypadki są prawdopodobnie niezwykle rzadkie.
      Eksperci mówią, że przypadek jest bardzo dobrze udokumentowany. Są jednocześnie zdziwieni, że zdobycie dowodu trwało tak długo. Biorąc pod uwagę rozmiary pandemii, zdolność SARS-CoV-2 do przeskakiwania pomiędzy gatunkami oraz bliskie kontakty ludzi z kotami można było przypuszczać, że znacznie szybciej naukowcy znajdą przykład transmisji pomiędzy ludźmi a ich domowymi pupilami.
      Badania przeprowadzone już na początku pandemii wykazały, że koty mogą rozprzestrzeniać wirusa i zarażać inne koty. Z czasem zaczęły napływać raporty, w których przedstawiciele poszczególnych krajów informowali o dziesiątkach zarażonych kotów. Jednak udowodnienie, że kot zaraził człowieka lub człowiek kota jest trudne. Dlatego też Marion Koopmans, wirolog z Uniwersytetu Erazma w Rotterdamie mówi, że badania z Tajlandii to interesujące studium przypadku i dobry przykład tego, jak powinno wyglądać śledzenie drogi rozprzestrzeniania się wirusa.
      Dowód, że kot zaraził człowieka zdobyto w dość przypadkowy sposób. W sierpniu ubiegłego roku do jednego ze szpitali przyjęto ojca i syna, u których test wykazał obecność SARS-CoV-2. Zbadano też ich kota. Podczas pobierania próbek od zwierzęcia, kot kichnął w twarz pani weterynarz. Miała ona co prawda maseczkę oraz rękawiczki, ale oczy nie były chronione. Trzy dni później u weterynarz pojawiły się objawy COVID-19. Potwierdzono u niej infekcję. Tymczasem nikt z jej bliskich kontaktów nie był zarażony. Przeprowadzono więc badania genetyczne wirusa obecnego u weterynarz i u kota, który na nią kichnął. Sekwencja RNA była identyczna. Specjaliści podkreślają, że do zarażenia ludzi przez koty dochodzi prawdopodobnie rzadko. Koty rozprzestrzeniają niewiele wirionów i robią to tylko przez kilka dni.
      Naukowcy dodają, że przypadki przekazania SARS-CoV-2 ludziom przez zwierzęta są niezwykle rzadkie i nie odgrywają żadnej roli w rozprzestrzenianiu się pandemii. Ludzie są największym źródłem wirusa.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dr hab. Kamila Glińska-Suchocka z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu podpowiada, jak pomóc kotom i psom przetrwać lato w mieście. Wyjaśnia, które rasy psów najgorzej znoszą upał. Ujawnia też, czy koty są bardziej odporne na temperatury powyżej 30°C.
      Co dla kogo jest upałem?
      Na to, jaka temperatura powietrza jest w przypadku danego zwierzęcia upałem, wpływają różne czynniki, m.in. okrywa włosowa. Z tego względu inna temperatura okaże się krytyczna dla owczarka niemieckiego długowłosego, a inna dla grzywacza chińskiego. Przed wysoką temperaturą lepiej chronione są owczarki, zaś grzywacze chińskie ze swoją skąpą okrywą włosową są narażone zarówno na szybki wzrost temperatury, jak i na poparzenia.
      Wysokie temperatury powierza są szczególnie dużym zagrożeniem dla ras brachycefalicznych, np. buldogów francuskich, mopsów, u których ze względu na budowę układu oddechowego szybko dochodzi do przegrzania - dodaje specjalistka.
      Należy także pamiętać o tym, że upały gorzej wpływają na czworonogi otyłe.
      Jak pomóc zwierzęciu przetrzymać upał w mieszkaniu/domu?
      Gdy nie ma klimatyzacji, można zrobić parę innych rzeczy, np. przed wyjściem do pracy zasłonić okna. Jeżeli mamy rolety zewnętrzne, będą one najlepszą ochroną przed upałami. Jeżeli nie posiadamy rolet zewnętrznych, postarajmy się zasłonić okna roletami wewnętrznymi lub zasłonami, dzięki temu mieszkanie znacznie mniej będzie się nagrzewać - mówi dr hab. Glińska-Suchocka.
      Kolejna rzecz to zamykanie okien. Choć może się zrobić zaduch, różnica temperatury będzie zauważalna. Wietrzenie zaplanujmy na noc. Jeśli mieszkamy z kotem, pamiętajmy o zabezpieczeniu okien siatkami.
      Oprócz tego sprawdzają się wentylatory czy wiatraki. W czasie upału zwierzętom powinno się podawać chłodną wodę (nie może ona być lodowata). Wychodząc, warto zostawić kilka misek w łatwo dostępnych dla czworonoga miejscach.
      Spacer w gorące dni
      W ciągu dnia przy najwyższych temperaturach spacer skracamy i chodzimy z zapasem wody w zacienione miejsca. Porą na dłuższy spacer jest wieczór albo wczesny ranek.
      Upał dla psa i kota
      Dr Glińska-Suchocka tłumaczy, że choć koty są ciepłolubne, to gdy temperatura powietrza jest przez dłuższy czas bardzo wysoka, odczuwają ją one tak samo jak psy. To zaś oznacza, że i psy, i koty należy tak samo chronić przed przegrzaniem. Gdy wróciwszy do domu, stwierdzimy niepokojącą zmianę w zachowaniu czworonoga, a w pomieszczeniach jest wysoka temperatura, powinniśmy się wybrać do weterynarza. W ciepłe dni również pamiętajmy, aby nie zostawiać zwierząt zamkniętych w samochodzie oraz małych, łatwo nagrzewających się pomieszczeniach. To może doprowadzić do ich śmierci! - apeluje specjalistka.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rosjanie zniszczyli jeden z największych na świecie banków genetycznych roślin. W znajdującym się w Charkowie banku przechowywano próbki ponad 160 000 odmian roślin i ich hybryd z całego świata. Bank został ostrzelany przez rosyjską artylerię. Wszystko spłonęło, dziesiątki tysięcy próbek nasion, w tym nasiona sprzed setek lat, takie, których już nie odzyskamy, poinformował doktor Serhij Awramenko, główny naukowiec z Instytutu Roślin im Juriewa Ukraińskiej Akademii Nauk.
      Nawet za czasów Hitlera, gdy cała Ukraina była pod okupacją, Niemcy nie zniszczyli tej kolekcji. Wręcz przeciwnie, starali się ją chronić, bo wiedzieli, że ich potomkowie mogą tych zasobów potrzebować. Bezpieczeństwo żywnościowe każdego państwa zależy od takich właśnie banków zasobów genetycznych, mówi Awramenko.
      Uczony mówi, że specjaliści z całego świata, w tym z Rosji, zaopatrywali się w banku w Charkowie, by tworzyć własne odmiany roślin uprawnych. Awramenko dodaje, że w budynku banku roślin nigdy nie stacjonowało ukraińskie wojsko, więc ostrzał został celowo skierowany na instytucję naukową w celu jej zniszczenia.
      Nasiona były przechowywane w specjalnych pomieszczeniach, każde z nich w odpowiednich dla siebie warunkach. Ten jedyny na Ukrainie i jeden z największych na świecie banków był też dla ludzkości zabezpieczeniem na wypadek wystąpienia katastrof naturalnych na wielką skalę. Tego typu instytucje pozwolą na odtworzenie puli genetycznej po tego typu wydarzeniach.
      To już kolejne straty naukowe i kulturowe spowodowane na Ukrainie przez Rosjan. W kwietniu okupanci ukradli z muzeum w Mariupolu wielką kolekcję złota Scytów z IV wieku przed naszą erą.


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ukraińskie Centrum Rehabilitacji Nietoperzy w Charkowie to jedyny na Ukrainie i największy w Europie ośrodek tego typu. Gdy Rosja napadła na naszego wschodniego sąsiada, pracownicy Centrum oświadczyli, że zostają ze swoimi zwierzętami – które wciąż hibernowały – i rozpoczynają przygotowania systemu, który pozwoli nietoperzom na samodzielne opuszczenie miejsc, w których się znajdowały.
      Charków od początku wojny stał się celem najeźdźców. Pierwszy wpis Centrum brzmiał: Rosja zaatakowała Ukrainę dzisiaj o 5 rano. W związku z niepewną sytuacją pracujemy nad systemem umożliwiającym nietoperzom samodzielne opuszczenie miejsc hibernacji. Prosimy wszystkich, którzy znajdą nietoperza, by go napoili i wsadzili do lodówki, by mógł hibernować. W tej chwili centrum zawiesza działalność rehabilitacyjną. W bieżącym roku chcieliśmy zorganizować 10. uroczyste wypuszczenie naszych nietoperzy na wolność.
      Centrum powstało w 2013 roku dzięki wsparciu ze strony prywatnego ogrodu zoologicznego z Kijowa, Feldman Ecopark. Jest ono prowadzone przez biologów i weterynarzy, którzy ratują nietoperze na całej Ukrainie, a jego główną misją jest pomoc we współistnieniu ludzi i nietoperzy na obszarach zurbanizowanych. Większość zwierząt trafia tam zimą. Czasami są to duże grupy, liczące nawet do 1000 osobników. Centrum zapewnia im miejsce do zimowania, leczy rany, odżywia, opiekuje się osieroconymi młodymi. Ponadto na terenie Ekoparku znajduje się unikatowe zamknięte pomieszczenie o średnicy 20 metrów, gdzie młode i ranne nietoperze mogą bezpiecznie nabywać umiejętności sprawnego latania.
      Praca Centrum jest niezwykle ważna dla zachowania bioróżnorodności, gdyż wszystkie żyjące na Ukrainie gatunki nietoperzy są zagrożone. Dotychczas centrum ocaliło 19 500 zwierząt z 12 gatunków. Stało się ono też inspiracją dla założenia podobnych instytucji na Białorusi i w Rosji. Po rosyjskiej napaści, istnienie centrum stanęło pod znakiem zapytania.
      Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś, tym cytatem z „Małego Księcia” rozpoczyna się drugi wojenny wpis Centrum. Jego pracownicy podziękowali za wyrazy wsparcia, które płynęły z całego świata. Przyjaciele Centrum zorganizowali zbiórkę pieniędzy na jego rzecz, dzięki czemu każdy z nas może wesprzeć datkiem walkę mieszkańców Charkowa o przyrodę swojego kraju. Centrum można wspomóc też na Patreonie.
      Naprawdę jesteśmy w niebezpieczeństwie. Nie tylko nasze nietoperze, ale również członkowie naszego zespołu (obecnie wszyscy jesteśmy bezpieczni, żywi i nikt z nas nie został ranny). Szybko zbudowaliśmy klatki, które pozwolą nietoperzom samodzielnie się z nich wydostać. Dzięki temu samodzielnie będą mogły zdecydować, kiedy wrócą na łono natury. Niestety, Charków znajduje się pod ostrzałem rakietowym i jest atakowany przez siły lądowe. Zespół z Centrum, w miarę możliwości, kontynuował swoją pracę. Nietoperze trafiły m.in. do prywatnych lodówek pracowników. W miarę możliwości docierali oni też do samego Centrum, sprawdzając, co dzieje się z pozostałymi zwierzętami.
      Nietoperze były stopniowo ewakuowane z budynków Centrum, w pobliżu których coraz częściej spadały pociski. Ewakuację rozpoczęto od najsłabszych zwierząt, by specjaliści mogli cały czas mieć je na oku. Okazało się też, że chroniący się w piwnicach mieszkańcy Charkowa spotykają tam nietoperze i dzielili się informacjami na ich temat z Centrum.
      Centrum zajmuje się nie tylko ratowaniem nietoperzy, ale prowadzi też związane z ich ochroną prace naukowe. Wraz z Instytutem Weterynaryjnej Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej w Charkowie oraz niemieckim Instytutem Friedricha Loefflea prowadzi projekt badania pasożytów żerujących na nietoperzach. Celem projektu jest określenie potencjalnych zagrożeń dla zdrowia ludzkiego przez mikroorganizmy znajdujące się w ciałach nietoperzy. I to właśnie ten projekt sprowadził na Centrum największe niebezpieczeństwo.
      Dnia 17 marca wysoko postawiony urzędnik rosyjskiego Ministerstwa Obrony oświadczył, że wspomniany program to część tajnego finansowanego przez Zachód projektu rozwoju broni biologicznej. Bronią tą miały być celowo zarażane nietoperze, które wysyłano do Rosji, by zakażały jej obywateli. Oświadczenie to świetnie wpisywało się w rosyjską propagandę, która na początku pandemii twierdziła, że SARS-CoV-2 powstał w tajnym amerykańskim laboratorium i celowo rozpowszechniono go w Chinach, a ostatnio oskarżała Ukrainę o prace nad bronią biologiczną. Wykorzystywanie prac Centrum przez rosyjską propagandę mogło oznaczać, że ta unikatowa instytucja stanie się celem fizycznych ataków najeźdźców. Tym bardziej, że z propagandowym atakiem zbiegł się wybuch rakiety w pobliżu centrum. Konieczne były więc pilne działania. Biolog Anton Vlaschenko i wolontariusze przeprowadzili szybką ewakuację pozostałych zwierząt. Dwa dni po ataku rosyjskiej propagandy poinformowali, że wszystkie nietoperze zostały już przeniesione w inne miejsca.
      Kilka dni później pogoda poprawiła się na tyle, że można było rozpocząć stopniowe wypuszczanie zwierząt. Następnie nadeszła kolejna dobra wiadomość. Jakimś cudem udało się dotrzeć do Ekoparku i zabrać stamtąd 1000 hibernujących nietoperzy. Przed dwoma dniami Anton i jego zespół poinformowali, że niemal wszystkie nietoperze są już na wolności. Zostało z nami tylko kilka osobników, które albo są obecnie zbyt słabe, albo będą wymagały rehabilitacji do końca życia. W końcu jesteśmy pewni, że żaden z naszych nietoperzy nie umrze z powodu braku opieki, czytamy w najnowszym wpisie.
      Wszyscy żyjemy, nikt z nas nie jest ranny, mamy zaspokojone podstawowe potrzeby, kończą pracownicy Centrum.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...