Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Tamoxifen, lek znany dotychczas głównie jako chemioterapeutyk w leczeniu raka piersi, może się okazać skutecznym lekarstwem przeciwko manii pojawiającej się u osób z chorobą afektywną dwubiegunową. Wyniki badań na ten temat przedstawiają naukowcy z Szkoły Medycznej Uniwersytetu Dokuz Eylül w tureckim Izmirze.

Mechanizm działania tamoxifenu w raku piersi jest związany z jego zdolnością do hamowania sygnałów estrogenowych, stymulujących rozwój nowotworu. Okazuje się jednak, że istnieją także inne sposoby działania tego związku. Jeden z nich polega na blokowaniu grupy enzymów określanych zbiorczo jako kinaza białkowa C, będących ważnym elementem sygnalizacji wewnątrzkomórkowej. Choroba afektywna dwubiegunowa (ChAD), zwana także psychozą maniakalno-depresyjną, charakteryzuje się nadaktywnością tych enzymów, co prowadzi do takich objawów, jak trudności w koncentracji, upośledzenie zdolności do podejmowania decyzji oraz ogólna dezorganizacja procesów myślowych.

Badania, poprzedzone testami na zwierzętach, objęły 66 osób w wieku od 18 do 60 lat. Wszystkie z nich chorowały na ChAD i wykazywały w momencie rozpoczęcia eksperymentu objawy manii. Połowa pacjentów przyjmowała tamoxifen oraz drugi lek, lorazepam, stosowany tylko doraźnie w celu usunięcia napadów manii. Jak zawsze w tego typu badaniach wyselekcjonowano grupę kontrolną, także przyjmującą doraźnie lorazepam, lecz w połączeniu z placebo zamiast tamoxifenem.

Trwający 21 dni eksperyment ukończyło 50 ochotników. Wyniki pokazywały jednoznacznie, że osoby przyjmujące tabletki zawierające tamoxifen miały znacznie łagodniejsze objawy manii niż osoby z grupy kontrolnej. Dzięki zastosowaniu specjalnych testów obliczono, że aż 48% osób leczonych tamoxifenem wykazywało objawy manii słabsze o co najmniej połowę, a u kolejnych 28% objawy manii ustąpiły całkowicie. W grupie kontrolnej analogiczny odsetek wynosił, odpowiednio, zaledwie 5% i 0%.

Dodatkowo obliczono, że pacjenci leczeni nowym sposobem potrzebowali znacznie niższych dawek lorazepamu niż przedstawiciele grupy kontrolnej. Nie tylko wymagali oni niższych doz na początku eksperymentu, ale też szybciej spadało u nich zapotrzebowanie na ten medykamant. Pod koniec studium różnice w zapotrzebowaniu na lorazepam były znacznie wyraźniejsze niż w pierwszych dniach testów.

Autorzy publikacji na temat eksperymentu twierdzą, że ich wyniki mogą być zachętą do dokładniejszego zbadania wpływu kinazy białkowej C na rozwój ChAD. Ich zdaniem, warto także przeprowadzić eksperymenty z innymi substancjami wykazującymi działanie analogiczne do tamoxifenu.

Oprócz leczenia raka piersi, inne zastosowania wspomnianego leku obejmują, m.in.: leczenie osób wykazujących występowanie cykli miesięcznych bez owulacji, usuwanie objawów tzw. ginekomastii (pojawianie się kobiecego kształtu ciała u mężczyzn). Stosowany bywa także nawet w inżynierii genetycznej, pozwalając na selektywne usuwanie określonych genów ze specjalnie przygotowanych organizmów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tamoxifen, lek znany dotychczas głównie jako chemioterapeutyk w leczeniu raka piersi, może
Mechanizm działania tamoxifenu w raku piersi jest związany z jego zdolnością do hamowania sygnałów estrogenowych, stymulujących rozwój nowotworu

  J. Maslanky ,,Od lekarza do grabarza"- cyt.:,,...jednym z najbardziej rozpowszechnionych przedstawicieli HTZ z przeznaczeniem leczenia raka piersi jest lek Tamoxifen. W środowisku lekarzy leczących przyczyny (i nie tylko)postrzegany jako kolejna tragiczna pomyłka podarowana kobietom. Magazyn medyczny <<Lancet" (2000):,,Zanim zostanie podjęta decyzja o wypisaniu recepty na tamoxifen, lekarze powinni pamiętać zarówno o ryzyku, jak i korzyściach. (...)... Lek i ostrożność? jakoś nie idą razem w parze. Dlaczego właśnie ostrożność? Ano między innymi dlatego, że lek Tamoxifen przy okazji potrafi tworzyć zakrzepy krwi, spowodować wylewy krwi do mózgu, pogorszyć wizję oraz w sposób gwałtowny wywołać napady gorączki i nocne pocenie. (...).. C. Pearson: ,,Tamoxifen nie jest lekiem bez ryzyka. Zdrowe kobiety zdążyły juz umrzeć z powodu terapii Tamoxifenem", co zresztą potwierdził artykuł w ,,Journal of the National Cancer Institut(1999):,,Tamoxifen" tak naprawdę nie chroni ludzkiego życia".

  ....że nawet Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) postanowiła wpisać Tamoxifen na ,,czarną" listę leków karcynogennych (rakotwórczych), co uczyniła dopiero w 1996 roku ".

 

Uzzi Reis, Martin Zucker- ,,Kobieta i hormony"- cyt.: ,,Jednakże tamoksyfen jest bardzo wątpliwym lekiem. Chociaż może przeciwdziałać zachorowaniu na raka sutka, ma liczne niepożądane skutki dla organizmu:

1. Usposabia do raka macicy,

2.Znacznie wzmaga skłonnośc do powstawania zakrzepów oraz ryzyko zagrażających życiu zatorów płucnych,

3. Może szkodliwie działać na oczy, a jego długotrwałe przyjmowanie może zwiększyć skłonność do zaćmy.

Ochrona przeciw zachorowaniu na raka sutka, którą zapewnia tamoxifen, trwa jedynie średnio pięć lat. Zgodnie z wynikami badań naukowych, jeśli jest brany dłużej- staje się czynnikiem rakotwórczym! A co z kobietami dla których stanie sie rakotwórczy przed upływem pięciu lat? Co więcej, pewien gen, nazywany HER-2, odgrywa decydującą rolę w powstawaniu agresywnej postaci nowotworu, która występuje mniej wiecej w 10% przypadków raka sutka. Tamoksyfen może w tych przypadkach zwiększać aktywność wymienionego genu i przyspieszać wzrost nowotworu".

      Czy warto ryzykować?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tamoksyfen może w tych przypadkach zwiększać aktywność wymienionego genu i przyspieszać wzrost nowotworu".

      Czy warto ryzykować?

 

 

Oczywiście nie warto, lepiej umrzeć na raka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Oczywiście nie warto, lepiej umrzeć na raka.

                            ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co więcej, pewien gen, nazywany HER-2, odgrywa decydującą rolę w powstawaniu agresywnej postaci nowotworu, która występuje mniej wiecej w 10% przypadków raka sutka. Tamoksyfen może w tych przypadkach zwiększać aktywność wymienionego genu i przyspieszać wzrost nowotworu".

Idiotyczny argument napisany przez totalnego ignoranta. Facet nawet nie posiada kwalifikacji, by dostrzec, że wystarczy prosta diagnostyka w kierunku poszukiwania mutacji tego genu (koszt jest na dobrą sprawę pomijalny przy kosztach samej chemoprewencji), by określić, czy warto u danej osoby ten lek podawać. Ale tak to się kończy, gdy ludzie bez jakiegokolwiek wyksztalcenia w danym kierunku próbują wykreować się na ekspertów. W sumie nie ma się czemu dziwić, tantiemy od sprzedaży książki na pewno zachęcają.

Share this post


Link to post
Share on other sites
że wystarczy prosta diagnostyka w kierunku poszukiwania mutacji

Czy wykonuje się tę prostą diagnostykę u każdej osoby, której przepisuje się tamoxifen?

A co z resztą wymienionych działań ubocznych, których gen nie dotyczy?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem, jak jest z diagnostyką. Po prostu nie mam wiedzy.

 

Natomiast co do działań ubocznych - naprawdę nie dostrzegasz, że w momencie bezpośredniego zagrożenia życia są istotniejsze rzeczy, niż pojawienie się zakrzepów krwi (o poceniu się nie wspomnę, bo to błahostka i zwyczajne bicie piany, biorąc pod uwagę powagę sytuacji), które obecna medycyna potrafi bardzo skutecznie zwalczać?

Share this post


Link to post
Share on other sites
że w momencie bezpośredniego zagrożenia życia są istotniejsze rzeczy

Pewnie, ,,najlepiej" na raka podać karcynogenny lek!

Share this post


Link to post
Share on other sites

A jeszcze lepiej umrzeć na raka z powodu rezygnacji z terapii! Cóż za kusząca alternatywa!

Share this post


Link to post
Share on other sites
A jeszcze lepiej umrzeć na raka z powodu rezygnacji z terapii! Cóż za kusząca alternatywa!

Może nie skomentuję Twojej wypowiedzi, bo znów będziemy ,,zgrzytać..." Powiem tylko: Nie umrzeć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To Ty mówisz o tym, żeby sobie ot tak nie umrzeć na nowotwór.

Oczywiście mówię, żeby nie umierać na nowotwór. I nie ,,ot tak", tylko naprawdę nie umierać. Dlatego podałam cytaty z książek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dodajmy: z książek napisanych w całkowitym oderwaniu od klinicznej rzeczywistości. Pamiętaj o tym, że nie rozmawiamy o sytuacji hipotetycznej, tylko o realnym "tu i teraz", kiedy masz przed sobą pacjentkę bezpośrednio zagrożoną śmiercią. W takiej sytuacji MOŻLIWA (a nie pewna) zakrzepica czy nadmierne pocenie naprawdę nie są tak istotne, jak starasz się tu wszystkim wmawiać. Znacznie łatwiej jest kontrolować tego typu objawy uboczne, niż powstrzymać rozwój nowotworu, nieuchronny w przypadku rezygnacji z terapii, klepiąc pacjentkę po ramieniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali

A więc tu się kłócą... :-\

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale dlaczego nazywasz to kłótnią? Nie jestem nastawiony do Barbary agresywnie, choć mam odmienne zdanie i chcę je wyrazić wprost. To, że w jednym wątku faktycznie rozmowa poszła dość ostro, nie oznacza, że automatycznie każda różnica zdań będzie od teraz kłótnią - przynajmniej ze swojej strony zapewniam, że postaram się, żeby tamta nieprzyjemna sytuacja się nie powtórzyła.

Share this post


Link to post
Share on other sites
: z książek napisanych w całkowitym oderwaniu od klinicznej rzeczywistości.

-Mikros, proponuję, może przestań patrzeć jak ,,koń z klapkami na oczach..." Przepraszam za porównanie.

....że nawet Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) postanowiła wpisać Tamoxifen na ,,czarną" listę leków karcynogennych

Share this post


Link to post
Share on other sites

Barbaro, Basiu, Basieńko :) Piszę o oderwaniu od praktyki klinicznej, bo ten człowiek nawet nie posiada doświadczenia i wykształcenia, które pozwalałoby mu na kompetentna ocenę tego, co przeczytał. Słowa o WHO są tego doskonałym przykładem, bo WHO wcale nie napisało, że lek nie ma racji bytu, tylko to, że ma poważne działania uboczne. Istnieje OGROMNA różnica pomiędzy stwierdzeniem napisanym przez WHO oraz interpretacją autora.

 

To, że Tamoxifen może w skrajnych przypadkach powodować mutacje, wcale nie oznacza, że w sytuacji doraźnej potrzeby jego podanie nie będzie uzasadnione. Zwróć proszę uwagę na to, że medycyna to nie koncert życzeń, tylko korzystanie z tego, co jest w danym momencie możliwe, nawet jeśli są to terapie pełne wad. Znów mówię tu o tym, że musimy wykonać bilans zysków i strat. Owszem, Tamoxifen może być silnie toksyczny, ale rezygnacja z terapii będzie śmiertelna (zwracam uwagę na tryb przypuszczający oraz oznajmujący).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mikros- już Cię nawet lubię, chociażby za tę ,,Basieńkę."

-Ta doraźna sytuacja ma trwać 5 lat?

że Tamoxifen może w skrajnych przypadkach powodować mutacje

No i to wystarczy.

nawet jeśli są to terapie pełne wad.

Dlatego nie należy odrzucać innych terapii, o których piszą autorzy ksiażek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cieszę się, że awansowałem z miana "bezdusznego" na "nawet Cię lubię" :) I oby tak dalej, skupiajmy się na dyskusji zamiast kopać się po kostkach ;)

 

Szkoda, że kolejnego posta muszę zacząć smutną uwagą - tym razem to Ty troszeczkę patrzysz na świat z klapkami na oczach, bo nie dostrzegasz najprostszych faktów. Powtarzam Tobie kolejny raz: nie mamy do czynienia z sytuacją wymarzoną, tylko z realną, kliniczną. Jeżeli nie ma leku idealnego, pozbawionego działań ubocznych, musimy korzystać z dostępnych środków. Na pytanie, "czy sytuacja ma trwać 5 lat?" odpowiadam: tak, jeżeli będzie taka konieczność to tak, bo bez tego leku pacjentka zejdzie w przeciągu roku albo dwóch.

 

Zrozum, proszę, że onkologia to nie sztuka magiczna, tylko korzystanie z niedoskonałych narzędzi w celu pokonania arcytrudnego wroga. Natomiast bez wątpienia zgadzam się z tym, że należy szukać innych rozwiązań - gdybym w to nie wierzył, nie wybrałbym takiej drogi rozwoju, jaką wybrałem. Tylko błagam, niech o kierunku rozwoju medycyny nie decyduje autor, który zajał się medycyną (na dodatek czysto teoretyczną, co aż bije po oczach) wyłącznie ze względów emocjonalnych, po śmierci własnego ojca!

Share this post


Link to post
Share on other sites
skupiajmy się na dyskusji zamiast kopać się po kostkach
Jestem ,,za".
który zajał się medycyną (na dodatek czysto teoretyczną, co aż bije po oczach) wyłącznie ze względów emocjonalnych, po śmierci własnego ojca!

Czy czytałeś książkę tego autora?

Czy czytałeś też Reissa'a, Zuckera?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie czytałem drugiej wspomnianej przez Ciebie książki. Za to próbka pod postacią interpretacji stanowiska WHO przekonuje mnie, że pan Maslanky nie jest autorem obiektywnym, a przez to nie jest godny uwagi. Nauka nie może polegać na interpretowaniu faktów na własną korzyść, zgodnie z ustaloną z góry hipotezą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nauka nie może polegać na interpretowaniu faktów na własną korzyść, zgodnie z ustaloną z góry hipotezą.

czy ksiażkę J. Maslanky przeczytałeś całą?

J. Maslanky w tej książce nie opiera się tylko na swoich spostrzeżeniach. Jest wyszczególniona cała bibliografia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problem jest w tym, że literaturę naukową trzeba jeszcze umieć poprawnie interpretować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Marcin Sieniek, Scott Mayer McKinney, Shravya Shetty i inni badacze z Google Health opublikowali na łamach Nature artykuł, w którym dowodzą, że opracowany przez nich algorytm sztucznej inteligencji lepiej wykrywa raka piersi niż lekarze.
      Nowotwory piersi, pomimo szeroko zakrojonych programów badań, wciąż pozostają drugą głównych przyczyn zgonów na nowotwory wśród kobiet. Każdego roku na całym świecie wykonuje się dziesiątki milionów badań obrazowych, ale problemem wciąż pozostaje zbyt wysoki odsetek diagnoz fałszywych pozytywnych i fałszywych negatywnych. To z jednej strony naraża zdrowe osoby na stres i szkodliwe leczenie, a z drugiej – w przypadku osób chorych – opóźnia podjęcie leczenia, co często niesie ze sobą tragiczne skutki.
      Umiejętności lekarzy w zakresie interpretacji badań obrazowych znacznie się od siebie różnią i nawet w wiodących ośrodkach medycznych istnieje spore pole do poprawy. Z problemem tym mogłyby poradzić sobie algorytmy sztucznej inteligencji, które już wcześniej wielokrotnie wykazywały swoją przewagę nad lekarzami.
      Wspomniany algorytm wykorzystuje techniki głębokiego uczenia się. Najpierw go trenowano, a następnie poddano testom na nowym zestawie danych, których nie wykorzystywano podczas treningu.
      W testach wykorzystano dane dotyczące dwóch grup pacjentek. Jedna z nich to mieszkanki Wielkiej Brytanii, które w latach 2012–2015 poddały się badaniom mammograficznym w jednym z dwóch centrów medycznych. Kobiety co trzy lata przechodziły badania mammograficzne. Do badań wylosowano 10% z nich. Naukowcy mieli więc tutaj do dyspozycji dane o 25 856 pacjentkach. Było wśród nich 785, które poddano biopsji i 414 u których zdiagnozowano nowotwór w ciągu 39 miesięcy od pierwszego badania.
      Drugą grupę stanowiło 3097 Amerykanek będących w latach 2001–2018 pacjentkami jednego z akademickich centrów medycznych. U 1511 z nich wykonano biopsje, a u 686 zdiagnozowano nowotwór w ciągu 27 miesięcy od badania.
      Losy wszystkich kobiet były śledzone przez wiele lat, zatem wiadomo było, które z pań ostatecznie zachorowały.
      Zadaniem sztucznej inteligencji było postawienie diagnoz na podstawie mammografii. Następnie wyniki uzyskane przez SI porównano z diagnozami lekarskimi. Okazało się, że sztuczna inteligencja radziła sobie znacznie lepiej. Liczba fałszywych pozytywnych diagnoz postawionych przez SI była o 5,7% niższa dla pacjentek z USA i o 1,2% niższa u pacjentek z Wielkiej Brytanii. SI postawiła też mniej fałszywych negatywnych diagnoz. Dla USA było to 9,4% mniej, a dla Wielkiej Brytanii – 2,7% mniej. Wyniki uzyskane przez sztuczną inteligencję były o tyle bardziej imponujące, że algorytm diagnozował wyłącznie na podstawie badań mammograficznych, podczas gdy lekarze mieli też do dyspozycji historię pacjenta.
      Teraz autorzy algorytmu będą próbowali wykorzystać go podczas badań klinicznych. Ich celem jest spowodowanie, by algorytm sztucznej inteligencji został dopuszczony do użycia w medycynie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Centrum Chorób Piersi Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku powstała aplikacja, która pomaga w monitorowaniu stanu pacjentek z rakiem sutka. Oprócz tego zapewnia im aktualne informacje nt. tej choroby czy samego Centrum. Aplikacja jest dostępna za darmo w sklepie Google Play. Niedługo pojawi się również w App Store.
      Co istotne, jest ona jest źródłem podstawowej wiedzy na temat profilaktyki raka piersi, sposobów jego diagnozowania i leczenia, a także aspektów związanych między innymi z pomocą socjalną, dietetyką i seksualnością w chorobie.
      Twórcy ujawniają, że w aplikacji na bieżąco mają się pojawiać wiadomości związane z kwestiami organizacyjnymi, np. zmianą godzin przyjęć lekarza czy otwarciem nowej poradni. Z pewnością pomocna też będzie opcja "znajdź mammobus".
      Koordynatorka Centrum Chorób Piersi dr hab. n. med. Elżbieta Senkus-Konefka podkreśla, że najbardziej innowacyjnym elementem aplikacji jest moduł zgłaszania działań niepożądanych, czyli np. pogarszającego się samopoczucia.
      Pacjentki, które zainstalują aplikację w telefonie, codziennie wypełniają ankietę złożoną z kilkunastu pytań. W skali od 1 do 4 opisują m.in. swoje dolegliwości. Gdy zaznaczą 3, następuje automatyczne wysłanie e-maila do pielęgniarki pracującej z chorymi z rakiem piersi. Pielęgniarka kontaktuje się z pacjentką i w zależności od zdobytych informacji umawia ją z lekarzem albo doradza jakiś sposób postępowania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Uniwersytetu w Zurichu i IBM Research przeanalizowali skład guzów nowotworowych i komórek układu odpornościowego u ponad 100 kobiet chorujących na raka piersi. Okazało się, że agresywne guzy są często zdominowane przez jeden typ komórek. Jeśli są w nich obecne również odpowiednie komórki układu odpornościowego możliwe będzie opracowanie nowych immunoterapii dla niektórych typów raka piersi.
      Każdego roku na całym świecie raka piersi diagnozuje się u około 1,7 miliona kobiet. Umiera 0,5 miliona z nich. Naukowcy od lat opracowują nowe coraz bardziej precyzyjne zindywidualizowane immunoterapie wykorzystujące układ odpornościowy pacjentki. Dotychczas jednak niewiele było wiadomo o różnych typach komórek nowotworowych i odpornościowych obecnych w guzach i o tym, jak się one różnią pomiędzy pacjentami.
      Johanna Wagner z Uniwersytetu w Zurichu oraz Marianna Rapsomaniki z IBm Research wykorzystały Patients Tumor Bank of Hope oraz masową cytometrię do przeanalizowania milionów komórek nowotworowych i odpornościowych z guzów od 140 pacjentek. Mogłyśmy w ten sposób bardzo dokładnie opisać różnorodność komórek oraz określić, ile różnych typów komórek nowotworowych występuje w pojedynczym guzie, mówi Wagner. Jednocześnie analizowano makrofagi i limfocyty T powiązane z nowotworami. Komórki te mogą zarówno atakować guza jak i wspomagać jego rozwój.
      Naukowcy odkryli, że fałszywe jest przekonanie, iż w bardziej agresywnych guzach występuje większe zróżnicowanie komórek nowotworowych. Wręcz przeciwnie, te bardziej agresywne nowotwory są często zdominowane przez jeden typ komórek wykazujących wysoki stopień nieprawidłowości. Każdy guz, któremu się przyglądałyśmy, był unikatowy pod względem składu komórkowego. Różnił się on pomiędzy pacjentami. To może być jeden z powodów, dla których tak trudno jest leczyć raka piersi, dodaje Wagner.
      Jednocześnie jednak odkryto podobieństwa w układach odpornościowych powiązanych z guzem. U jednej z grup pacjentek odkryto nagromadzenie nieaktywnych komórek odpornościowych, które po aktywowaniu zaatakowały guzy w płucach i na skórze. W grupie tej znajdowały się też pacjentki, które wcześniej uznano za nieodpowiednie kandydatki do immunoterapii.
      Nasze badania sugerują, że immunoterapia może być dobrą metodą zwalczania raka piersi. Będziemy prowadzili kolejne badania i, jeśli dadzą one dobre wyniki, rozpoczniemy badania kliniczne, zapowiedział przełożony Wagner, profesor Bernd Bodenmiller, który specjalizuje się w precyzyjnej analizie tkanek.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dające przerzuty nowotwory jajników, prostaty i piersi są bardzo trudne do leczenia i często kończą się śmiercią pacjenta. Naukowcy z Salk Institute odkryli właśnie nową rolę, jaką odgrywa gen kodujący proteinę CDK12. Wyniki ich pracy opublikowano w piśmie Genes & Development.
      Mutacja w genie kodującym CDK12 występuje w około 3 do 5 procent nowotworów jajnika, prostaty i piersi. Najnowsze badania wykazały, że nowotwory z tymi mutacjami są szczególnie wrażliwe na działanie immunoterapii, podczas gdy nowotwory bez tej mutacji nie reagują na ten sposób leczenia, mówi profesor Katherine Jones. To sugeruje, że w przypadku większości nowotworów, w których mutacja CDK12 nie występuje, użycie chemicznych inhibitorów CDK12 może powodować, że nowotwory te będzie łatwiej zwalczyć za pomocą chemioterapii i być może immunoterapii.
      CDK12 chroni komórki przez negatywnymi skutkami chemioterapii. Zespół z Salk odkrył nową grupę genów, które są kontrolowane przez CDK12, w tym wiele genów, które są regulowane przez proteinę mTORC1, regulującą metabolizm komórek nowotworowych. CDK12 i mTORC1 współpracują ze sobą kontrolując proces translacji, bardzo istotny krok w biosyntezie białka.
      CDK12 to niedawno zidentyfikowany gen, który kontroluje ekspresję genów niezbędnych w procesie naprawy DNA. Dopiero zaczynamy poznawać mechanizm i funkcję tego genu, stwierdza pierwszy autor badań, Seung Choi. Jeśli powstrzymamy działanie CDK12 to komórka nie może naprawiać swojego DNA i jest bardziej podatna na śmierć wskutek chemioterapii. Chcieliśmy zrozumieć, jaką rolę odgrywa CDK12 w rozwoju nowotworu, by udoskonalić sposoby leczenia raka.
      Naukowcom udało się zidentyfikować setki genów, które w procesie translacji są kontrolowane przez CDK12. Wiele z tych genów jest powiązanych z rozwojem nowotworu. Ku zdumieniu uczonych okazało się, że liczne z tych zidentyfikowanych genów było niezbędnych do przeprowadzenia procesu podziału komórkowego (mitozy). CDK12 pomaga w rodziale chromosomów. Dotychczas nie wiedziano, że gen ten odgrywa tak istotną rolę.
      Odkryliśmy nową ścieżkę translacji, o której nikt nie miał pojęcia. Jest ona wykorzystywana podczas wielu etapów podziału komórkowego, szczególnie podczas rozdziału chromosomów. To pozwoli nam lepiej zrozumieć działanie komórek nowotworowych oraz jak chemiczne inhibitory CDK12 mogą pomóc w zabiciu tych komórek. Odkrycie sugeruje, że celowane inhibitory CDK12 mogą również blokować część szlaku mTOR, a terapię taką można będzie połączyć z terapią inhibitorami mTOR lub inhibitorami mitozy, które są istotnymi elementami obecnie stosowanych sposobów leczenia, wyjaśnia profesor Jones.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Usunięcie guza piersi z odpowiednim marginesem to dobra wiadomość dla pacjentki. Teraz naukowcy zdobyli kolejne dowody pokazujące, dlaczego to takie ważne.
      Okazuje się, że gdy skutecznie usunie się guza, układ odpornościowy kieruje swoją uwagę na zwalczanie komórek, które rozniosły się po organizmie, mówi doktor Hasa Korkaya z Georgia Cancer Center. W mysim modelu używanym przez naukowców kolejne guzy nie pojawiły się przez wiele miesięcy po zabiegu, co wskazuje, że układ odpornościowy poradził sobie z komórkami, które przed wycięciem guza trafiły do węzłów chłonnych i innych organów. Jednak tam, gdzie pierwotny guz nie został całkowicie usunięty wydaje się, że układ odpornościowy wspomaga jego odrastania, pojawia się on szybciej i jest większy, a komórki rozniesione po organizmie przeżywają.
      Chcieliśmy sprawdzić, czy uda się nam odtworzyć procesy, które zachodzą w organizmie, mówi Korkaya.
      Naukowcy do dzisiaj spierają się, co powoduje śmiertelne przerzuty. Badania retrospektywne wskazują, że całkowite usunięcie guza piersi wydłuża życie pacjentów, jednak z drugiej strony modele mysie wskazywały, że usunięcie guza przyspiesza wzrost komórek, które zdążyły przenieść się do innych części ciała. Badania wykazywały też, że stan zapalny, który jest naturalną konsekwencją zabiegu chirurgicznego, zarówno wspomaga rozrost guzów, jak i wydłuża życie pacjentów.
      Uczeni, chcąc zrozumieć to, co dzieje się na poziomie molekularnym, wykorzystali modele zarówno najbardziej agresywnych nowotworów piersi, jak i tych łagodniejszych.
      W ciągu tygodnia komórki nowotworowe pojawiły się w węzłach chłonnych u myszy z obu modeli. Wykryto je też w płucach. Jednak w przypadku bardziej agresywnego nowotworu doszło do przerzutów w dalsze części organizmu. Jak się można było spodziewać, metastaza i zgony szybciej pojawiły się w modelu bardziej agresywnym.
      Jednak w przypadku łagodniejszego nowotworu naukowcy zaobserwowali, że po usunięciu całego guza pierwotnego komórki nowotworowe, które rozprzestrzeniły się po organizmie nie zostawały uśpione, ale organizm się ich pozbył.
      Co więcej organizmom myszy udało się zwalczyć trzy kolejne injekcje składające się ze 100 000 komórek nowotworowych. Naukowcy oznaczyli komórki, następnie wstrzykiwali je do organizmu myszy i obserwowali. Komórki, podobnie jak komórki guza pierwotnego raka piersi, powędrowały do płuc. Tam w ciągu kilku dni zostały zniszczone. To bardzo efektywny system, mówi Korkaya.
      Zjawisko to obserwowano w ciągu kilku tygodni po usunięciu guza pierwotnego. Naukowcy uważają, że układ odpornościowy zapamiętał agresora i pamiętał go jeszcze co najmniej pół roku później.
      Gdy jednak część guza pierwotnego pozostawiono, wydawało się, że układ odpornościowy wspomaga jego odrastanie. Guz rósł szybciej i był większy niż oryginał, a obecne w innych częściach ciała komórki nowotworowe bardziej efektywnie się rozprzestrzeniały. Naukowcy zaobserwowali, że do obszarów, w których były obecne te komórki, emigrowało od 4 do 10 razy więcej niż zwykle komórek supresyjnych z linii mieloidalnej (MDSC), które tłumiły odpowiedź układu odpornościowego. Rolę komórek MDSC potwierdzono wstrzykując MDSC z bardziej agresywnego raka piersi myszom z łagodniejszym nowotworem. Taka mysz nie była więcej w stanie oczyścić organizmu z komórek nowotworowych i pomimo skutecznego usunięcia guza pierwotnego w ciągu 2 tygodni pojawiły się u niej guzy w płucach.
      Korkaya uważa, że gdy skutecznie usunie się guza nowotworowego sam zabieg chirurgiczny wywołuje stan zapalny, który wzmacnia odpowiedź układu odpornościowego na obecność komórek nowotworowych. Jednak gdy część guza nie zostanie usunięta dochodzi do sytuacji, w której układ odpornościowy wspomaga guza. Pewne dowody wskazują, że za to niekorzystne zjawisko może być odpowiedzialny czynnik stymulujący tworzenie kolonii granulocytów (G-CSF). W modelach mysich zauważono bowiem wysoki poziom G-CSF we krwi. Obecnie naukowcy zbierają próbki krwi od pacjentek z rakiem piersi. Korkaya sądzi, że u tych pań, u których rokowania są gorsze, zostanie odkryty wysoki poziom G-CSF. Chcemy sprawdzić, czy istnieje tutaj jakiś związek, mówi uczony.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...