Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Rekomendowane odpowiedzi

Problem jest w tym, że literaturę naukową trzeba jeszcze umieć poprawnie interpretować.

Mikroos, ale ja zadałam inne, konkretne pytanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pisałem już wcześniej, że nie czytam książek pisanych przez ludzi, którzy nie mają kompetencji, by wypowiadać się na dany temat - mam lepsze i bardziej wartościowe lektury i nie żałuję na nie czasu. W oczywisty sposób implikuje to, że nie czytałem wspomnianej przez Ciebie książki. Dodam nawet więcej: przytoczony przez Ciebie cytat o rzekomej opinii WHO na temat tamoxifenu tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że mam rację. Z kolei Ty ciągle nie dostrzegasz faktu, że w wielu sytuacjach podanie niedoskonałego leku jest wyborem bez porównania lepszym od pozostawienia pacjenta samemu sobie. Postawiłaś sobie z góry tezę, że chemioterapeutyk jest zły, za to nie dostrzegasz, że pomimo skutków ubocznych jego pożądane działanie może być ważniejsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pisałem już wcześniej, że nie czytam książek pisanych przez ludzi,

To nie rozmawiajmy na ten temat. Nie ma to najmniejszego sensu. Szkoda czasu.

Dla mnie każda książka jest warta uwagi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Konsekwentnie unikasz, i to w paru różnych sytuacjach, reakcji na słowa tego typu:

 

Z kolei Ty ciągle nie dostrzegasz faktu, że w wielu sytuacjach podanie niedoskonałego leku jest wyborem bez porównania lepszym od pozostawienia pacjenta samemu sobie. Postawiłaś sobie z góry tezę, że chemioterapeutyk jest zły, za to nie dostrzegasz, że pomimo skutków ubocznych jego pożądane działanie może być ważniejsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Konsekwentnie unikasz, i to w paru różnych sytuacjach, reakcji na słowa tego typu:

 

 

Cytuj

Z kolei Ty ciągle nie dostrzegasz faktu, że w wielu sytuacjach podanie niedoskonałego leku jest wyborem bez porównania lepszym od pozostawienia pacjenta samemu sobie. Postawiłaś sobie z góry tezę, że chemioterapeutyk jest zły, za to nie dostrzegasz, że pomimo skutków ubocznych jego pożądane działanie może być ważniejsze

 

Mikroosie- nie stawiałam i nie stawiam z góry żadnej tezy.

Dlaczego jednak tylko i wyłącznie podawać coś takiego, jak np.tamoxifen z bardzo szkodliwymi działaniami ubocznymi, skoro są inne, naturalne terapie zupełnie bezpieczne.  Gdybyś zechciał poczytać inną lekturę,nie tylko opierać się na tym, czego uczysz się na studiach, wtedy mógłbyś odnieść się do problemu. Ty- wszystkie niekonwencjonalne terapie natychmiast potępiasz, krytykujesz, odrzucasz, jakby były Twoim wrogiem. Dobrze jest jednak poznać strategię wroga, czyż nie uważasz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Basiu, nie krytykuję terapii alternatywnych dlatego, że z góry zakładam ich nieskuteczność, wszak każda terapia, zanim przejdzie odpowiednie testy, jest na początku terapią alternatywną. Cały czas za to bardzo usilnie zwracam uwagę na solidne przetestowanie nowych metod leczenia w warunkach klinicznych. Nie można ot tak sobie wypuścić na rynek leku i orzec, że będzie cudownym lekarstwem na tę czy inną chorobę, jeśli nie przeprowadziło się najpierw solidnych badań. Uprzedzam tu Twoją odpowiedź, że "preparaty dr. Ratha są przetestowane": nie są, bo nie przeprowadzono wiarygodnych badań. Jednostkowe przypadki mnie nie przekonują na tyle, by dopuścić lek do powszechnego stosowania w szpitalach. Jeżeli są skuteczne, to dlaczego ten człowiek, skoro tak bardzo, bardzo dba o ludzi, nie zadbał o to, by dopuścić swoje preparaty do testów klinicznych?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
bo nie przeprowadzono wiarygodnych badań.

Gdzie to wyczytałeś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Badania preparatów Ratha zostały opublikowane i przeprowadzone wyłącznie przez niego, bez zewnętrznej kontroli. Na dodatek wydany wyrok, który potwierdza, że preparaty te były reklamowane w sposób nadający im właściwości niepotwierdzone w rzeczywistych badaniach, podkopuje jego autorytet. Chyba, że masz dane na temat kontrolowanych badań klinicznych, wówczas chętnie się z nimi zapoznam. Powtarzam kolejny raz pytanie, na które ciągle nie odpowiedziałaś: skoro są to środki skuteczne, to dlaczeog nigdy nie złożono wniosku o rozpoczęcie badań klinicznych? Przecież to powinna być formalność, skoro tak oczywistym jest, że działają wspaniale.

 

I jeszcze jedno: jaki masz dowód na to, że całkowite zastąpienie tamoxifenu innym lekiem przyniesie lepsze rezultaty? Chętnie poznam wiarygodne dane na ten temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Badania preparatów Ratha zostały opublikowane i przeprowadzone wyłącznie przez niego, bez zewnętrznej kontroli.

Kto powinien sprawować zewnętrzną kontrolę?

Kto sprawuje zewnętrzną kontrolę?

Zastanówmy się, dlaczego zewnętrzna kontrola nie chce się tym zainteresować?

Chyba, że masz dane na temat kontrolowanych badań klinicznych

Kto według Ciebie powinien przeprowadzić kontrolowane badania kliniczne?

Przecież to powinna być formalność, skoro tak oczywistym jest, że działają wspaniale.

To powinna być formalność! Jak najbardziej!Tylko byłabym bardzo naiwna, gdybym uwierzyła, że nie są skuteczne tylko dlatego, że nie było ,,kontrolowanych" badań. Czy nie złożono wniosku?- proponuję,zapytaj o to samego Dra Ratha. Niewątpliwie dokładnie odpowie Ci na to i inne pytania.

Na dodatek wydany wyrok, który potwierdza, że preparaty te były reklamowane w sposób nadający im właściwości niepotwierdzone w rzeczywistych badaniach,

Jakie to były ,,rzeczywiste" badania i kto je prowadził.....?

cyt. ,,wydany wyrok.."

Tym bardziej byłam ciekawa jak one działają, dlatego zaczęłam je stosować.

Mnie osobiście wystarcza i cieszy zarazem, że za jakość, skuteczność i bezpieczeństwo preparatów odpowiedzialny jest sam DR Rath. Preparaty Dr Rath firmuje swoim imieniem, nazwiskiem i swoją podobizną na etykiecie każdego z nich.To wszystko świadczy o jego szacunku dla ludzi.

jaki masz dowód na to, że całkowite zastąpienie tamoxifenu innym lekiem przyniesie lepsze rezultaty?

W książkach o tym piszą ich autorzy. Również DrRath w ,,Cancer"

Np.Reiss, Zucker,,Kobieta i hormony"- cyt.:,,Jeśli pieniądze  z budżetu są wykorzystywane na opłacanie badań nad rakiem, proszę dać parę dolarów ekstra na przebadanie substancji naturalnych, takich jak (np.)-dop. mój)I3C. Zamiast próby podwójnie ślepej, na przykład zrobić potrójnie ślepą, testując tamoksyfen, substancje naturalną (I3C) i placebo. Albo proszę przeprowadzić badania długoterminowe u osób używających substancji naturalnych, a nie tylko leków. To zapewni podatnikom prawdziwy zwrot kosztów za badania naukowe, na które łożymy. Biorąc pod uwagę zatrważającą zachorowalność na raka, nasi przywódcy nie mogą ogłaszać wojny z rakiem bez zbadania całego arsenału".

Wiele naturalnych substancji posiada antyrakowe właściwości. Znajdują się one również w preparatach Dra Ratha.

Poza tym, uważam, że najlepiej stosować jest profilaktykę, nie liczyć tylko na cud, że może ,,mnie to nie dopadnie."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Badania preparatów Ratha zostały opublikowane i przeprowadzone wyłącznie przez niego, bez zewnętrznej kontroli.
Kto powinien sprawować zewnętrzną kontrolę?

Zewnętrzny, niezależny urząd.

Kto sprawuje zewnętrzną kontrolę?

Zewnętrzny, niezależny urząd, czyli np. FDA w USA.

 

Zastanówmy się, dlaczego zewnętrzna kontrola nie chce się tym zainteresować?

Basiu, prawo mówi jasno: to producent preparatu ma obowiązek zadbać o złożenie dokumentów związanych z rozpoczęciem próby klinicznej.

 

Chyba, że masz dane na temat kontrolowanych badań klinicznych

Kto według Ciebie powinien przeprowadzić kontrolowane badania kliniczne?

Choćby FDA w przypadku Stanów Zjednoczonych. U nas zajmuje się tym Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych (o ile dobzre pamiętam nazwę urzędu). A dokładniej mówiąc: badania przeprowadzają lekarze na zlecenie firmy farmaceutycznej za zgodą i pod kontrolą niezależnego urzędu państwowego.

 

To powinna być formalność! Jak najbardziej!Tylko byłabym bardzo naiwna, gdybym uwierzyła, że nie są skuteczne tylko dlatego, że nie było ,,kontrolowanych" badań.

Ale ja Tobie odpowiedziałęm wcześniej: nie przeczę, że preparat działa, tylko problem jest w czym innym. Nie można ot tak sobie wypuścić na rynek leku i zacząć go podawać ludziom, gdy nie przeprowadzi się odpowiednio szeroko zakrojonych badań, które potwierdziłyby, że jest skuteczny. Zrozum to wreszcie. Nie można zacząć podawać leku tysiącom ludzi bez uprzedniego potwierdzenia na odpowiednio dużej grupie, że on działa! Zauważ, proszę, że właśnie niedostateczne testowanie było przyczyną takich wpadek, jak ta z Vioxxem czy Talidomidem. To jest właśnie efekt niedostatecznego testowania!!! Organizm ludzki jest tak złożony, że nie można ot tak sobie dorzucić do leczenia jeszcze jednego preparatu, nawet jeśli ma on pochodzenie naturalne.

 

Czy nie złożono wniosku?- proponuję,zapytaj o to samego Dra Ratha. Niewątpliwie dokładnie odpowie Ci na to i inne pytania.

Cóż... gdyby złożono i gdyby wcześniejsze badania potwierdzały dostateczną skuteczność preparatu, wówczas na pewno badania by się odbyły.

 

Na dodatek wydany wyrok, który potwierdza, że preparaty te były reklamowane w sposób nadający im właściwości niepotwierdzone w rzeczywistych badaniach,

Jakie to były ,,rzeczywiste" badania i kto je prowadził.....?

Problem w tym, że nikt, nawet sam Rath. A powinien był, zanim zaczął reklamować swoje produkty. Tymczasem sąd potwierdził, że było inaczej.

 

Tym bardziej byłam ciekawa jak one działają, dlatego zaczęłam je stosować.

W porządku, bardzo się cieszę Twoim szczęściem, ale jednostkowy przypadek to za mało, by podawać lek tysiącom ludzi!!! Zrozum, że żaden urzędnik nie weźmie na siebie odpowiedzialności za decyzję podjętą na podstawie czyjejś opinii w internecie! Znów drążymy ten sam temat - skoro preparat jest bezpieczny, skuteczny i wspaniały, to dlaczego producent nie zadbał o uruchomienie badań klinicznych? Przypomina to trochę gadanie o posiadaniu słonia w karafce.

 

Preparaty Dr Rath firmuje swoim imieniem, nazwiskiem i swoją podobizną na etykiecie każdego z nich.To wszystko świadczy o jego szacunku dla ludzi.

Rydzyk też firmuje swoje radio własną twarzą i nazwiskiem, a mimo to nie sądzę, aby świadczyło to o szacunku dla kogokolwiek lub czegokolwiek poza mamoną.

 

jaki masz dowód na to, że całkowite zastąpienie tamoxifenu innym lekiem przyniesie lepsze rezultaty?

W książkach o tym piszą ich autorzy.

Basiu, zrozum wreszcie, że to są jedynie przypuszczenia. NIE MA BADAŃ, które by to potwierdzały, rozumiesz? Błagam, zrozum wreszcie, że medycyna to nie ruletka i nie można ot tak sobie żonglować terapiami. Tymczasem wielu autorów stosuje taką taktykę, że traktuje MOŻLIWE objawy uboczne jako pewne i nieuniknione, robiąc z leku absolutnego mordercę milionów. Tymczasem fakty są takie, że tamoxifen podawany razem ze standardową chemioterapią "obniża ryzyko nawrotu choroby o 47% oraz ryzyko śmierci w ciągu 10 lat o 26%." (źródło: Early Breast Cancer Trialists' Collaborative Group. Tamoxifen for early breast cancer: an overview of the randomised trials. Lancet. 1998;351:1451–1467.). Może to nie pasować do niektórych potawionych z góry hipotez, ale takie są fakty.

 

,,Jeśli pieniądze  z budżetu są wykorzystywane na opłacanie badań nad rakiem, proszę dać parę dolarów ekstra na przebadanie substancji naturalnych, takich jak (np.)-dop. mój)I3C. Zamiast próby podwójnie ślepej, na przykład zrobić potrójnie ślepą, testując tamoksyfen, substancje naturalną (I3C) i placebo.

Ależ Basiu, to jest czysta manipulacja, takie badania są robione!! Przejrzyj samą Kopalnię - przecież są prowadzone regularne badania nad naturalnymi związkami. Truskawki, magnolie, cis i wiele innych - przecież wszystkie te rośliny dają rewelacyjne efekty, preparaty pozyskane z cisu nawet są już w powszechnym użyciu w klinice. 

 

Wiele naturalnych substancji posiada antyrakowe właściwości. Znajdują się one również w preparatach Dra Ratha.

Ale czy ja gdziekolwiek temu zaprzeczyłem? Odwracasz teraz kota ogonem - my mówimy o leczeniu raka, a nie o jego zapobieganiu. Na dodatek sugerujesz swoim postem, jakobym gdziekolwiek napisał, że jest inaczej.

 

Poza tym, uważam, że najlepiej stosować jest profilaktykę, nie liczyć tylko na cud, że może ,,mnie to nie dopadnie."

Z tym się zgadzam bez najmniejszych zastrzeżeń.

 

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zewnętrzny, niezależny urząd, czyli np. FDA w USA.
to producent preparatu ma obowiązek zadbać o złożenie dokumentów związanych z rozpoczęciem próby klinicznej.

Czy Dr Rath nie złożył takich dokumentów? Na to pytanie odpowiedzieć nie potrafię, choć nie wydaje mi się, aby tę czynność ominął (tylko moje przypuszczenie).

badania przeprowadzają lekarze na zlecenie firmy farmaceutycznej

Już jesteśmy w domu- na zlecenie firmy farmaceutycznej.

Chyba tego nie muszę komentować. Kto podetnie gałąź na której siedzi? Kto świadomie założy sobie stryczek na szyję?

Upominasz mnie dość często, zwracając się do mnie

Zrozum to wreszcie
.....

Może bądź uprzejmy Ty coś zrozumieć? Jeśli nie, to poczekaj jeszcze jakiś czas.

że właśnie niedostateczne testowanie było przyczyną takich wpadek, jak ta z Vioxxem czy Talidomidem. To jest właśnie efekt niedostatecznego testowania!!!

Czy tylko dotyczy to Vioxxu i Talidomidu??

że nie można ot tak sobie dorzucić do leczenia jeszcze jednego preparatu, nawet jeśli ma on pochodzenie naturalne.

Przede wszystkim powinno się bazować na naturze i ona powinna być podstawą. Witaminy, minerały, aminokwasy, bioflawonoidy są organizmowi niezbędne. I to zostało dowiedzione. Jeżeli organizm choruje to nie z powodu braku syntetycznego leku.

Potrzebna jest zdrowa żywność i odpowiednia dieta.

Sam wiesz, a myślę, że wiesz,z czego żywność się składa. Zaczęło się od nawozów...

Nie twierdzę, że niektóre leki są zbędne. O tym już pisałam.

Cóż... gdyby złożono i gdyby wcześniejsze badania potwierdzały dostateczną skuteczność preparatu, wówczas na pewno badania by się odbyły.

Właśnie o to chodzi, że preparaty są skuteczne!

Mikroosie- nie chciałabym pomyśleć,że jesteś naiwny...

Zrozum, że żaden urzędnik nie weźmie na siebie odpowiedzialności za decyzję podjętą na podstawie czyjejś opinii w internecie!

Nawet o czymś takim nie pomyślałam i samo do głowy by mi to  napewno nie przyszło!

Jakie to były ,,rzeczywiste" badania i kto je prowadził.....?

Problem w tym, że nikt, nawet sam Rath.

No tu, to ,,przegiąłeś." Wiesz co? Już nawet zastanawiam się ,czy Ci w ogóle odpisywać?

Rydzyk też firmuje swoje radio własną twarzą i nazwiskiem, a mimo to nie sądzę, aby świadczyło to o szacunku dla kogokolwiek lub czegokolwiek poza mamoną.

Akurat nie to porównanie.

 

NIE MA BADAŃ, które by to potwierdzały, rozumiesz?

Czy nie ma?... A rozumiem bardziej, niż Ci się wydaje (pozwolę sobie na taką zarozumiałość).

Błagam, zrozum wreszcie, że medycyna to nie ruletka i nie można ot tak sobie żonglować terapiami.

Właśnie-nie powinna być ruletką, ale widzę, że tak jest.

Tymczasem wielu autorów stosuje taką taktykę, że traktuje MOŻLIWE objawy uboczne jako pewne i nieuniknione, robiąc z leku absolutnego mordercę milionów

Te działania uboczne nie tylko są możliwe,ale one występują.

Tymczasem fakty są takie, że tamoxifen podawany razem ze standardową chemioterapią "obniża ryzyko nawrotu choroby o 47% oraz ryzyko śmierci w ciągu 10 lat o 26%." (źródło: Early Breast Cancer Trialists' Collaborative Group. Tamoxifen for early breast cancer: an overview of the randomised trials. Lancet.

Do tych liczb podchodzę z wielkim przymrużeniem oka.

Jeśli pieniądze  z budżetu są wykorzystywane na opłacanie badań nad rakiem, proszę dać parę dolarów ekstra na przebadanie substancji naturalnych, takich jak (np.)-dop. mój)I3C. Zamiast próby podwójnie ślepej, na przykład zrobić potrójnie ślepą, testując tamoksyfen, substancje naturalną (I3C) i placebo.

Ależ Basiu, to jest czysta manipulacja, takie badania są robione!! Przejrzyj samą Kopalnię - przecież są prowadzone regularne badania nad naturalnymi związkami. Truskawki, magnolie, cis i wiele innych - przecież wszystkie te rośliny dają rewelacyjne efekty, preparaty pozyskane z cisu nawet są już w powszechnym użyciu w klinice.

,,Czysta manipulacja", powiadasz?? Jesteś utwierdzony w tym przekonaniu, ja to wiem.

Widzisz? -rośliny dają rewelacyjne efekty. Kiedy będzie zastosowana cała reszta, nie tylko cis?  Nie tylko pojedyńcze...? Przecież jest mnóstwo ziół, które również mają dowiedzioną skuteczność od bardzo, bardzo dawna.

Proszę, odpowiedz mi,czy preparat z cisu jest naturalny, czy jest jego syntetycznym odpowiednikiem?

Cytuj

Wiele naturalnych substancji posiada antyrakowe właściwości. Znajdują się one również w preparatach Dra Ratha.

Ale czy ja gdziekolwiek temu zaprzeczyłem? Odwracasz teraz kota ogonem - my mówimy o leczeniu raka, a nie o jego zapobieganiu. Na dodatek sugerujesz swoim postem, jakobym gdziekolwiek napisał, że jest inaczej.

Ja nie piszę, że temu zaprzeczyłeś. Oczywiście mówimy o leczeniu raka,bo taki był temat. Nie chciałam Cię niczym urazić, tym bardziej umniejszać Twojej wiedzy. Zapobieganie było w konkluzji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
badania przeprowadzają lekarze na zlecenie firmy farmaceutycznej

Już jesteśmy w domu- na zlecenie firmy farmaceutycznej.

Chyba tego nie muszę komentować. Kto podetnie gałąź na której siedzi? Kto świadomie założy sobie stryczek na szyję?

Czy naprawdę nie rozumiesz, że chodzi o to, że producent leku mui samodzielnie złożyć wniosek? Od tego momentu cały proces jest nadzorowany przez niezależny urząd. Przecież to oczywiste, że petent idzie do urzędu, a nie urząd do petenta. Totalnie nie rozumiem, o co w tym momencie chodzi Tobie ze stwierdzeniem o podcinaniu gałęzi, na której się siedzi.

 

Z kolei słowa "na zlecenie firmy farmaceutycznej" miały oznaczać tyle, co "na zlecenie producenta określonego preparatu". Nieważne, czy będzie to szaman z Brazylii, dr Rath czy koncern farm. Każdy musi złożyć określony wniosek.

 

że właśnie niedostateczne testowanie było przyczyną takich wpadek, jak ta z Vioxxem czy Talidomidem. To jest właśnie efekt niedostatecznego testowania!!!

Czy tylko dotyczy to Vioxxu i Talidomidu??

Podałem dwa spektakularne i powszechnie znane przypadki, które akurat przyszły mi do głowy. Ale zgodzisz się chyba ze mną, że dowodzą one tego, że nie przetestowano tych leków dostatecznie dokładnie. Jaką dasz komukolwiek gwarancję, że preparaty Ratha nie wejdą w niekorzystne interakcje? Myślę, że nie jesteś w stanie tego udowodnić bez doświadczalnych danych.

 

Przede wszystkim powinno się bazować na naturze i ona powinna być podstawą.

Zgadzam się, ale Ty znów mówisz o zapobieganiu, a ja o terapii.

 

Witaminy, minerały, aminokwasy, bioflawonoidy są organizmowi niezbędne. I to zostało dowiedzione. Jeżeli organizm choruje to nie z powodu braku syntetycznego leku.

Owszem, ale to wcale nie musi oznaczać, że wystarczy podać witaminkę i człowiek znów będzie zdrowy. Zgadzam się, że w wielu przypadkach suplementacja witamin może poprawić skuteczność leku, ale nie dostrzegam dowodów na to, jakoby samo podawanie witamin czy bioflawonoidów było w stanie zastapić chemioterapię.

 

Właśnie o to chodzi, że preparaty są skuteczne!

Basiu, a ja uparcie powtarzam: jeżeli są skuteczne, to dlaczego nie ma wyników badań klinicznych? Do tej pory nie wskazałaś mi ani jednej konkrentej publikacji, prezentującej wyniki nadzorowanych badań, która potwierdzałaby skuteczność  któregokolwike preparatu dr. Ratha. A wyrok sądu tylko pokazuje, że warto jednak mieć tego człowieka na oku, bo już wcześniej dopuścił się podawania nieprawdziwych informacji o produktach.

 

Zrozum, że żaden urzędnik nie weźmie na siebie odpowiedzialności za decyzję podjętą na podstawie czyjejś opinii w internecie!

Nawet o czymś takim nie pomyślałam i samo do głowy by mi to  napewno nie przyszło!

W takm razie dlaczego wymagasz, żeby wprowadzić do praktyki klinicznej preparaty, które nie przeszły należytych badań, wymaganych przez prawo od każdego producenta? Proszę, bądź konsekwentna, inaczej ta dyskusja nie będzie miała sensu - byłoby szkoda, bo tym razem jest bardzo merytoryczna.

 

Jakie to były ,,rzeczywiste" badania i kto je prowadził.....?

Problem w tym, że nikt, nawet sam Rath.

No tu, to ,,przegiąłeś." Wiesz co? Już nawet zastanawiam się ,czy Ci w ogóle odpisywać?

Znów rozmawiamy o standardzie wykonywania eksperymentu. Zrozum, błagam!, że dobre badania = nadzorowane badania. Na całym świecie przyjęto ten standard jako zapewniający wiarygodność uzyskanych wyników. Chyba oczywistym jest, że jeżeli preparat jest dobry, to nadzorowanie badań nie jest niczym strasznym, za to patrzenie na ręce producentowi jest bardzo wskazane, bo gwarantuje rzetelność badań. Szkoda, że dr Rath nie pofatygował się o narzucenie samemu sobie takich standardów, wówczas nie byłoby w ogóle o czym dyskutować.

 

Rydzyk też firmuje swoje radio własną twarzą i nazwiskiem, a mimo to nie sądzę, aby świadczyło to o szacunku dla kogokolwiek lub czegokolwiek poza mamoną.

Akurat nie to porównanie.

Ale dlaczego? To tylko pokazuje, że nie wystarczy umieścić zdjęcia swojej twarzy na etykietce, by zaraz wyjść na wiarygodnego człowieka. Powiem nawet więcej: to może równie dobrze oznaczać tyle, że człowiek stara się zastosować najprostszą sztuczkę psychologiczną, której celem jest oszukanie drugiego człowieka. Nie oświadczam tutaj, że Rath właśnie dlatego to robi(!), ale podaję to jako poszlakę na potwierdzenie tezy, że umieszczenie zdjęcia nie jest żadną gwarancją uczciwości.

 

Właśnie-nie powinna być ruletką, ale widzę, że tak jest.

Ale zaraz potem domagasz się, żeby wprowadzić do praktyki klinicznej preparaty, które nie przeszły testów klinicznych :) Ręce opadają ;)  Basiu, tak się nie da dyskutować ;)

 

Te działania uboczne nie tylko są możliwe,ale one występują.

A mimo to liczby pokazują, że w ogólnym rozrachunku preparaty przynoszą korzyści.

 

Tymczasem fakty są takie, że tamoxifen podawany razem ze standardową chemioterapią "obniża ryzyko nawrotu choroby o 47% oraz ryzyko śmierci w ciągu 10 lat o 26%." (źródło: Early Breast Cancer Trialists' Collaborative Group. Tamoxifen for early breast cancer: an overview of the randomised trials. Lancet.

Do tych liczb podchodzę z wielkim przymrużeniem oka.

No i zaczyna się zaklinanie rzeczywistości :D Błagam, mieliśmy rozmawiać o faktach... Tymczasem Ty podważasz bezpośrednie obserwacje, które przeprowadzono w szpitalach na bardzo konkretnych przypadkach ;)

 

Widzisz? -rośliny dają rewelacyjne efekty. Kiedy będzie zastosowana cała reszta, nie tylko cis? Nie tylko pojedyńcze...? Przecież jest mnóstwo ziół, które również mają dowiedzioną skuteczność od bardzo, bardzo dawna.

Wracamy do punktu wyjścia. Jaką dasz komukolwiek gwarancję, że dane zioło zadziała? Jaką dasz gwarancję, że nie wejdzie w interakcje z innymi lekami? Trwają badania kliniczne - to przykre, ale musimy poczekać, zanim będziemy mogli wypuścić je do szerszego obrotu. Na pocieszenie dodam, że preparaty gigantów przemysłu farmaceutycznego też muszą czekać całe lata, nim wejdą na rynek. Gdyby tak nie było, wtedy z kolei pojawiłoby się narzekanie, że wypuszcza się nietestowane leki. Poczekajmy.

 

Proszę, odpowiedz mi,czy preparat z cisu jest naturalny, czy jest jego syntetycznym odpowiednikiem?

To zależy od producenta. Ale wyniki są te same, bo to konkretny, oczyszczony związek (chyba nie podasz całego ekstraktu dożylnie?!). Jedna i ta sama substancja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mikroosie- ja niczego się nie domagam.  Chcę tylko mieć dostęp do preparatów. Jesteśmy w dwóch różnych światach. Nie rozliczaj mnie z tego, ,,że ktoś musi" itd. Nie mów mi o  całym procesie nadzorowanym przez niezależne urzędy.

Nie chcę tej fikcji.A Ty usilnie mi ją wciskasz.

Jeśli wierzysz w chemioterapię, to wierz. Wierz w to, co chcesz, albo w to, co dla ciebie wygodne.

Wierz nawet w wyrok sądu na Dra Ratha.Uważam temat za zakończony.Bezsensem jest dalej prowadzić rozmowę. Dziekuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mikroosie- ja niczego się nie domagam.  Chcę tylko mieć dostęp do preparatów.

I na własną rękę go przeciez masz. Nie ma zakazu sprzedaży preparatów dr. Ratha. Tylko proszę, zrozum, że zanim będzie można podawać jakikolwiek lek na szeroką skalę i z aprobatą lekarzy, konieczne są szeroko zakrojone badania.

 

Nie rozliczaj mnie z tego, ,,że ktoś musi" itd.

Jest to ostatnia rzecz, której bym chciał. Nie chcę Tobie odbierać wolności wyboru, bo to Twoje święte prawo - ale proszę, nie oczekuj, że ktokolwiek wypuści na rynek leki, których skuteczność nie została potwierdzona badaniami, które są wymagane przez prawo.

 

Nie mów mi o  całym procesie nadzorowanym przez niezależne urzędy.

Nie chcę tej fikcji.A Ty usilnie mi ją wciskasz.

Czy ja wiem? Podałem Tobie bardzo konkretne fakty na temat tamoxifenu, a Ty potraktowałaś je "z dużym przymrużeniem oka". Wyszłoby na to, że zaprzeczasz faktom.

 

Jeśli wierzysz w chemioterapię, to wierz.

Nie twierdzę, że jest idealna, bo widzę całą masę jej wad. Nawet powiem coś, co może Ciebie zaskoczyć: liczę bardzo mocno na to, że kiedyś odnajdzie się jakaś śmiesznie prosta terapia, taka jak ta dr. Ratha, która pozwoli raz na zawsze skończyć z tą wadliwą metodą. Ale zanim to się stanie, chciałbym mieć pewność, że ludzie, którzy mają ją otrzymywać, będą przyjmowali produkt bezpieczny. Niestety, dopóki nie będą przeprowadzone badania kliniczne, będę zmuszony uznawać, że nie istnieją dowody, jakoby dr Rath produkował skuteczne leki. A szkoda, bo bardzo by mi na tym zależało, żeby wprowadzono skuteczną metodę, i naprawdę guzik mnie obchodzi, czy będzie pochodziła od giganta farmaceutycznego, czy nawet od chałupnika ze wsi na Podlasiu.

 

Uważam temat za zakończony.Bezsensem jest dalej prowadzić rozmowę. Dziekuję.

I ja również dziękuję. Fajnie, że tym razem kończymy dyskusję w takim stylu. Pozdrawiam i życzę zdrowia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Uważam temat za zakończony.
No i nie mogę byc konsekwentna...
Ależ Basiu, to jest czysta manipulacja, takie badania są robione!! Przejrzyj samą Kopalnię - przecież są prowadzone regularne badania nad naturalnymi związkami. Truskawki, magnolie, cis i wiele innych - przecież wszystkie te rośliny dają rewelacyjne efekty, preparaty pozyskane z cisu nawet są już w powszechnym użyciu w klinice. 

 

Mikroosie-sprytnie mną zakręciłeś!

 

Cytuj

Proszę, odpowiedz mi,czy preparat z cisu jest naturalny, czy jest jego syntetycznym odpowiednikiem?

To zależy od producenta. Ale wyniki są te same, bo to konkretny, oczyszczony związek (chyba nie podasz całego ekstraktu dożylnie?!). Jedna i ta sama substancja.

Czyli są to tylko odpowiedniki chemiczne jednego, określonego składnika danej rośliny.

Toż 80% leków farmaceutycznych pozyskuje się z ziół.To są tylko chemiczne substancje, które można opatentować.Samych ziół opatentować się nie da, bo występują w przyrodzie.Na patencie robi się pieniądze.

Jakie dają rewelacyjne efekty?? 

A jak urzędnicy podchodzą do ziół można przeczytać art. Dr H. Różańskiego pod tytułem ,,Drodzy urzędnicy - Ręce precz od ziół"- www.luskiewnik.pl/blog/?p=24

Na całym świecie przyjęto ten standard jako zapewniający wiarygodność uzyskanych wyników. Chyba oczywistym jest, że jeżeli preparat jest dobry, to nadzorowanie badań nie jest niczym strasznym, za to patrzenie na ręce producentowi jest bardzo wskazane, bo gwarantuje rzetelność badań.

? Czy napewno?

W ,,Ostrożnie z witaminami" na 1 stronie zamieściłam komentarz P. dr A. Niedźwiecki ,,Czy witaminy są zabójcze i dla kogo?"

Nie przeczytałeś  wcześniej- bądź uprzejmy przeczytać teraz.

W takm razie dlaczego wymagasz, żeby wprowadzić do praktyki klinicznej preparaty, które nie przeszły należytych badań, wymaganych przez prawo od każdego producenta?

One przeszły wszystko, co potrzeba i może jednak przeczytaj art. P. dr Niedźwiecki.

Badania robi się w placówkach -szpitalach, klinikach, które są, niestety, pod wpływem przemysłu farm., a więc nie dziwi mnie,że wydano ,,wyrok" na Dra Ratha.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czyli są to tylko odpowiedniki chemiczne jednego, określonego składnika danej rośliny.

Basiu, substancja chemiczna to substancja chemiczna. Woda jest wodą, a paklitaksel jest paklitakselem, niezależnie od tego, skąd go pobierzesz i jak wytworzysz. Jeżeli jest inaczej i twierdzisz, że organizm w jakiś sposób rozpoznaje pochodzenie cząsteczki, proszę, udowodnij to.

 

Na całym świecie przyjęto ten standard jako zapewniający wiarygodność uzyskanych wyników. Chyba oczywistym jest, że jeżeli preparat jest dobry, to nadzorowanie badań nie jest niczym strasznym, za to patrzenie na ręce producentowi jest bardzo wskazane, bo gwarantuje rzetelność badań.

W ,,Ostrożnie z witaminami" na 1 stronie zamieściłam komentarz P. dr A. Niedźwiecki ,,Czy witaminy są zabójcze i dla kogo?"

Problem jest w tym, że dr Niedźwiecki skrytykowała (być może poprawnie, nie umiem tego ocenić) pewne badania, lecz z drugiej strony sama nie przedstawiła lepszych dowodów. To, co ona sama przytoczyła, można by było równie łatwo obalić niemal identycznymi argumentami. Przecież badania nad witaminami także nie są w stanie uwzglednić całej biochemii organizmu, diety, czynników środowiskowych i genetycznych. Zgadzam się, że jej krytyka mogła być potrzebna i opierać sie na faktach, lecz tak jak mówię: jej argumenty nie są wiele lepsze.

 

One przeszły wszystko, co potrzeba i może jednak przeczytaj art. P. dr Niedźwiecki.

Basiu, nie przeszły najważniejszego: testu, który potwierdziłby, że ich podawanie przy jednoczesnym odstawieniu stosowanych obecnie leków da lepsze rezultaty. Nie wiem, skąd w Tobie się wzięło jakieś obsesyjne myślenie, że lekarze zabraniają przyjmowania witamin. Zrozum, proszę, że nawet onkolodzy (skoro mówimy teraz o chemioterapii) bardzo silnie zalecają stosowanie porządnej diety i, jeśli to konieczne, suplementacji. Naprawdę nie rozumiem, skąd bierze się w Tobie tak silne przekonanie, że jest inaczej. A tymczasem powtarzam: nie ma dowodów na to, by odstawienie tamoxifenu i jednoczesne podawanie witamin dawało lepsze efekty, niż dotychczasowy schemat leczenia.

 

Aha, jeszcze jedno. W tekście dr Niedźwiedzki zwraca uwagę na to, jak selekcjonowano wyniki badań do meta-analizy. Nie umiem tego teraz określić, czy ma rację, czy nie, ale chciałbym zwrócić na jedno uwagę. Popatrz, że Ty robisz teraz dokładnie to samo, patrząc "z wielkim przymrużeniem oka" na badania nad tamoxifenem. Mam prośbę: jeżeli krytykujesz jakąś postawę, nie prezentuj sama identycznej. Będzie nam wówczas łatwiej dyskutować.

 

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem, skąd w Tobie się wzięło jakieś obsesyjne myślenie, że lekarze zabraniają przyjmowania witamin.

Czy ja gdziekolwiek napisałam, że lekarze zabraniają stosowania witamin? Niektórzy lekarze wyśmiewają się z nich.Słyszymy i czytamy często o ,,ostrzeżeniach", że mogą zaszkodzić! Działanie psychologiczne!

nie ma dowodów na to, by odstawienie tamoxifenu i jednoczesne podawanie witamin dawało lepsze efekty, niż dotychczasowy schemat leczenia.

To czas wreszcie to sprawdzić, skoro od dawna o tym się mówi i pisze. Nie chodzi tylko o leczenie raka piersi.

Popatrz, że Ty robisz teraz dokładnie to samo, patrząc "z wielkim przymrużeniem oka" na badania nad tamoxifenem.

Nie tylko nad tamoxifenem, ale w ogóle nad badanymi lekami.

Nie twierdzę, że absolutnie nie powinno się przyjmować żadnych leków, co podkreślam już nie po raz pierwszy...

jeżeli krytykujesz jakąś postawę, nie prezentuj sama identycznej.

Mikroosie- ja nie chcę nikogo krytykować. Ja tylko wyciągam wnioski. I nie dlatego, że tak sobie ubzdurałam. Mówisz do mnie: ,,zrozum to wreszcie", mówisz do mnie, że mam ,,obsesyjne myślenie", mogę się też spodziewać, że za chwilę wyślesz mnie do psychiatry, a potem może na Sobieskiego? Tak jest najprościej.

Basiu, nie przeszły najważniejszego: testu, który potwierdziłby, że ich podawanie przy jednoczesnym odstawieniu stosowanych obecnie leków da lepsze rezultaty

Nie przeszły.Pacjenci byli w ostatnim stadium choroby.

To, co ona sama przytoczyła, można by było równie łatwo obalić niemal identycznymi argumentami.

Tak- jak chce się psa uderzyć, zawsze kij się znajdzie.

Trzeba się jednak zastanowić ,jaki będzie tego skutek.

Zgadzam się, że jej krytyka mogła być potrzebna i opierać sie na faktach, lecz tak jak mówię: jej argumenty nie są wiele lepsze.

A więc, szukajmy prawdy.Ona jest, tylko może jeszcze niedokładnie wiemy, gdzie jej szukać?

Czy byłeś na tej stronie? www.drrathresearch.org

Proponuję, poczytaj dokładnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy ja gdziekolwiek napisałam, że lekarze zabraniają stosowania witamin? Niektórzy lekarze wyśmiewają się z nich.Słyszymy i czytamy często o ,,ostrzeżeniach", że mogą zaszkodzić! Działanie psychologiczne!

Basiu, toksyczne działanie witamin, głównie tych rozpuszczalnych w tłuszczach, jest faktem. Może się to Tobie nie podobać, ale nadmiar witamin może być szkodliwy. Kolejny już raz wracam do przykładu toksyczności nadmiaru retinolu i jego pochodnych dla oka.

 

nie ma dowodów na to, by odstawienie tamoxifenu i jednoczesne podawanie witamin dawało lepsze efekty, niż dotychczasowy schemat leczenia.

To czas wreszcie to sprawdzić, skoro od dawna o tym się mówi i pisze. Nie chodzi tylko o leczenie raka piersi.

Problem w tym, że nie ma nawet solidnych przesłanek, by wierzyć, że same witaminy są w stanie pokonać raka. Mogą być świetnym wspomaganiem, zgadzam się - ale nawet prosty eksperyment w laboratorium pokazuje, że komórka naładowana witaminami nie jest w stanie pokonać w sobie samej zmian związanych z nowotworzeniem. Tymczasem liczby pokazują, że tamoxifen działa, czy się to Tobie podoba, czy nie. Polemizowanie z faktami nie ma większego sensu.

 

Popatrz, że Ty robisz teraz dokładnie to samo, patrząc "z wielkim przymrużeniem oka" na badania nad tamoxifenem.

Nie tylko nad tamoxifenem, ale w ogóle nad badanymi lekami.

Ale zaprzeczasz faktom lub sugerujesz nieprawdziwość uzyskanych wyników.

 

jeżeli krytykujesz jakąś postawę, nie prezentuj sama identycznej.

Mikroosie- ja nie chcę nikogo krytykować. Ja tylko wyciągam wnioski. I nie dlatego, że tak sobie ubzdurałam. Mówisz do mnie: ,,zrozum to wreszcie", mówisz do mnie, że mam ,,obsesyjne myślenie", mogę się też spodziewać, że za chwilę wyślesz mnie do psychiatry, a potem może na Sobieskiego? Tak jest najprościej.

Nie, Basiu, nie o to chodzi. Pokazuję Tobie tylko, że prezentujsz postawę dr Niedźwiedzki, krytykującej firmy farm. za nieścisłości w badaniach, tymczasem jej własne testy są obarczone dokładnie tymi samymi błędami.

 

A co do "obsesyjnego myślenia" - przepraszam, byc może użyłem zbyt ostrych słów.

 

Basiu, nie przeszły najważniejszego: testu, który potwierdziłby, że ich podawanie przy jednoczesnym odstawieniu stosowanych obecnie leków da lepsze rezultaty

Nie przeszły.Pacjenci byli w ostatnim stadium choroby.

Ale nawet testy na pacjentach terminalnych powinny dać jakieś wyniki.

 

Czy byłeś na tej stronie? www.drrathresearch.org

Proponuję, poczytaj dokładnie.

Powtarzam kolejny raz: ten człowiek ma na koncie wyrok sądowy za oszustwo. Nie zamierzam czytać wyników jego badań, bo nie mam podstaw, by w nie wierzyć. Standardem na całym świecie jest, że nikt nie powinien być sędzią we włąsnej sprawie. Dotyczy to także nauki - żaden szanujący się badacz nie przeprowadzi badań nad opracowanym przez siebie lekiem bez nadzoru, bo nikt nie potraktuje tych testów poważnie. Tymczasem Rath nie dość, że jest twórcą okreslonych preparatów (tzn. opracował formułę, proporcje itp.), to dodatkowo jego fundacja ma z tego konkretne korzyści finansowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie zamierzam czytać wyników jego badań, bo nie mam podstaw, by w nie wierzyć

To nie jest argument.I już mam następny wniosek.

a dodatkowo jego fundacja ma z tego konkretne korzyści finansowe.

Każda fundacja ma potrzeby finansowe, tak, jak każda firma i każdy z nas. Chętnie tę fundację wspomagam.

Czy Ty pracujesz za darmo?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie zamierzam czytać wyników jego badań, bo nie mam podstaw, by w nie wierzyć

To nie jest argument.I już mam następny wniosek.

Wprost przeciwnie, to jest bardzo dobry argument. Chyba żaden rozsądny człowiek nie ufa oszustowi, by nie zostać oszukanym ponownie.

 

a dodatkowo jego fundacja ma z tego konkretne korzyści finansowe.

Każda fundacja ma potrzeby finansowe, tak, jak każda firma i każdy z nas. Chętnie tę fundację wspomagam.

Czy Ty pracujesz za darmo?

Rozróżnijmy jasno dwie rzeczy. Nie mam mu za złe, że utrzymuje się z prowadzenia fundacji. Z czegoś musi żyć i satysfakcją się nie wykarmi. Ale stara zasada mówi, że nie wolno być sędzią we własnej sprawie! Dr Rath nic sobie nie robi z tej reguły i przeprowadza testy własnych leków. To jest niepoważne działanie. Jaka jest gwarancja, że nie oszukał przy testach? Ano żadna, bo nie było kontroli. Jakie jest ryzyko, że wyniki są "podkręcone"? Wysokie, bo badacz ma z tego bezpośrednią korzyść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dr Rath nic sobie nie robi z tej reguły i przeprowadza testy własnych leków. To jest niepoważne działanie. Jaka jest gwarancja, że nie oszukał przy testach? Ano żadna, bo nie było kontroli. Jakie jest ryzyko, że wyniki są "podkręcone"? Wysokie, bo badacz ma z tego bezpośrednią korzyść.

Dr Rath przeprowadza badania tak, jak należy. Ty tego nie wiesz, bo po prostu nie czytasz.

Eksponujesz korzyści Dra Ratha??!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dr Rath przeprowadza badania tak, jak należy.

Problem jest w tym, że nawet nie potrafisz tego udowodnić, bo badania nie były nadzorowane przez nikogo z zewnątrz. Koło się zamyka.

 

Eksponujesz ,,korzyści" Dra Ratha??!!

Nie, absolutnie nie. Napisałem przecież, że ma prawo żyć z prowadzenia fundacji i nie przedstawiam tego w złym świetle. Ma do tego prawo tak samo, jak szewc ma prawo do życia z naprawiania ludziom butów, a piekarz - z pieczenia chleba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
że nawet nie potrafisz tego udowodnić, bo badania nie były nadzorowane przez nikogo z zewnątrz.

Własnie tam są dowody.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Basiu, nie możesz nazwać dowodami tego, że ktoś zamknął się w laboratorium, badał WŁASNE środki, które mogą przynosić mu korzyści, i robił to bez kontroli. W ten sposób można by równie dobrze gadać o słoniu w karafce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nie możesz nazwać dowodami tego, że ktoś zamknął się w laboratorium, badał WŁASNE środki, które mogą przynosić mu korzyści, i robił to bez kontroli. W ten sposób można by równie dobrze gadać o słoniu w karafce.

...Chociażby w 35 klinikach w Niemczech...

 

 

 

   

 

   

         

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Wstępne wyniki badań szczepionki przeciwko rakowi piersi wskazują, że wywołuje ona silną reakcję układu odpornościowego na kluczową proteinę guzów nowotworowych, donoszą na łamach JAMA Oncology naukowcy z University of Washington. Być może szczepionka będzie skuteczna przeciwko różnym rodzajom nowotworów piersi.
      Jako, że nie była to randomizowana próba kliniczna, uzyskane wyniki należy uznawać za wstępne, ale są one na tyle obiecujące, że stanowią podstawę do przeprowadzenia większych randomizowanych prób klinicznych, cieszy się główna autorka badań, doktor Mary L. Disis, dyrektor Cancer Vaccine Institute.
      Podczas zakończonego właśnie I etapu badań sprawdzano bezpieczeństwo szczepionki, która na cel bierze proteinę HER2 (receptor ludzkiego naskórkowego czynnika wzrostu 2), by wytworzyć reakcję układu odpornościowego przeciwko niej.
      HER2 znajduje się na powierzchni wielu komórek. W przypadku około 30% nowotworów piersi w komórkach nowotworowych poziom HER2 jest nawet sto razy wyższy niż w zdrowych komórkach. Te tak zwane nowotwory HER2 dodatnie są zwykle bardziej agresywne i z większym prawdopodobieństwem dają nawroty. Jednak nadmierna obecność HER2 wywołuje reakcję układu odpornościowego, co postanowili wykorzystać naukowcy. Tym bardziej, że u pacjentów z HER2, których układ odpornościowy reaguje silniej na obecność komórek nowotworowych, rzadziej dochodzi do nawrotów, więc średnia przeżywalność takich osób jest wyższa.
      Disis i jej zespół stworzyli szczepionkę DNA, zawierającą instrukcję produkcji fragmentu proteiny. Po wstrzyknięciu, DNA dostawało się do komórek, które wykonywały instrukcję, wytwarzały wspomniany fragment i prezentowały go układowi odpornościowemu. Ten ją rozpoznawał i atakował komórki. Instrukcja dotyczyła fragmentu HER2, o którym wiadomo, że wywołuje silną odpowiedź immunologiczną.
      Do badań zaangażowano 66 z nowotworami piersi, które dały przerzuty. Wszystkie zakończyły standardowe leczenia i albo uzyskano u nich całkowitą remisję, albo guzy pozostały jedynie w kościach, gdzie zwykle powoli rosną.
      Uczestniczki badań podzielono na trzy grupy, z których każda otrzymała trzy zastrzyki. Jedna z grup dostała trzykrotnie niską dawkę 10 mikrogramów szczepionki, drugiej wstrzyknięto po 100 mcg, trzecia zaś otrzymała trzy dawki po 500 mikrogramów preparatu. Kobietom zaordynowano też GM-CSF (czynnik stymulujący tworzenie kolonii granulocytów i makrofagów).
      Losy kobiet śledzono następnie przez od 3 do 13 lat (mediana wyniosła niemal 10 lat). Naukowcy chcieli upewnić się, czy szczepionka nie wywoła odpowiedzi immunologicznej przeciwko innym komórkom zawierającym HER2.
      Wyniki dowodzą, że szczepionka jest bardzo bezpieczna. Najpowszechniejsze skutki uboczne, jakie obserwowaliśmy, były podobne do tych, jakie wywołują szczepionki przeciwko COVID: zaczerwienienie i obrzęk w miejscu podania szczepionki, może lekka gorączka, dreszcze i objawy podobne do grypy, stwierdza uczona. Szczepionka wywołała też pożądaną reakcję układu odpornościowego, bez powodowania poważnych skutków ubocznych. Najlepszy wynik uzyskano u pacjentek, które otrzymały średnią dawkę.
      Chociaż celem tego etapu badań nie było sprawdzenie skuteczności szczepionek, naukowcy stwierdzili, że pacjentki radziły sobie znacznie lepiej niż kobiety na podobnym etapie rozwoju raka piersi. Przeciętnie bowiem w ciągu pięciu lat umiera około 50% takich kobiet. Śledzimy ich losy średnio przez 10 lat i 80% z nich wciąż żyje, mówi Disis.
      Jeśli II faza badań klinicznych wypadnie pomyślnie, będzie to silnym argumentem za przyspieszeniem rozpoczęcia fazy III. Mamy nadzieję, że jesteśmy blisko opracowania szczepionki, która efektywnie leczy pacjentów z rakiem piersi, dodaje uczona.

      « powrót do artykułu
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Rak piersi to najczęściej diagnozowany i jeden z najbardziej śmiercionośnych nowotworów na świecie. W 2020 roku zdiagnozowano go u 2,26 miliona osób, a choroba zabiła 685 000 ludzi. Badania przeprowadzone w Szwajcarii wykazały, że nowotwór ten najbardziej efektywnie rozprzestrzenia się w czasie snu. Odkrycie to może znacząco zmienić sposób diagnozy i leczenia raka piersi.
      Do metastazy, rozsiewania się nowotworu, dochodzi, gdy komórki odrywają się od guza pierwotnego, wędrują po organizmie i tworzą nowe guzy. Dotychczas zakładano, że metastaza to proces ciągły, więc podczas badań nad nowotworami nie przywiązywano uwagi do kwestii pory dnia, w której zachodzi. Teraz naukowcy z Politechniki Federalnej w Zurich, Szpitala Uniwersyteckiego w Bazylei i Uniwersytetu w Bazylei zauważyli zaskakujące zjawisko. Komórki, które tworzą przerzuty w późnym stadium nowotworu pojawiają się głównie, gdy chory śpi.
      Gdy pacjent śpi, budzi się guz, mówi lider grupy badawczej, profesor Nicola Aceto. Podczas badań na 30 kobietach z rakiem piersi oraz modelach mysich naukowcy zauważyli, że podczas snu w organizmie pojawia się więcej krążących komórek nowotworowych. Ponadto komórki, które opuszczają guz w nocy dzielą się szybciej, a więc mają większy potencjał do tworzenia przerzutów od komórek, które odrywają się od guza za dnia. Nasze badania pokazują, że oddzielanie się komórek nowotworowych od guza pierwotnego jest kontrolowane przez hormony takie jak melatonina, które regulują rytm dobowy, dodaje Zoi Diamantopoulou.
      Naukowcy zauważyli też, zupełnie przypadkiem, że liczba krążących w organizmie komórek nowotworowych mocno zmienia się w ciągu doby. Widać to było po czasie pobrania próbek krwi do badań. Niektórzy z moich kolegów pracują wcześnie rano lub późnym wieczorem, czasem pobierali krew o niestandardowych godzinach, mówi Aceto. Naukowców zaskoczyło, że krew pobrana o różnych porach doby zawierała bardzo różną liczbą komórek nowotworowych. Innym zaskoczeniem była duża liczba komórek nowotworowych w jednostce krwi u myszy w porównaniu z ludźmi. Naukowców zaskoczyło to, gdyż myszy to stworzenia aktywne nocą, więc próbki pobierano u nich zwykle za dnia, gdy zwierzęta spały. Szwajcarzy już teraz radzą, by lekarze opiekującymi się pacjentami nowotworowymi, odnotowywali dokładny czas pobrania krwi do badań. Dopiero to może dać pełny obraz sytuacji.
      Teraz zespół Aceto zastanawia się, w jaki sposób odkrycie może pomóc w leczeniu nowotworów. Uczeni chcą sprawdzić, czy przerzutowanie innych nowotworów również zależy od pory dnia oraz czy już istniejące terapie przeciwnowotworowe mogą lepiej działać jeśli będą stosowane o różnych porach doby.
      Szczegóły badań zostały opisane na łamach Nature.

      « powrót do artykułu
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Karolinska Institutet zidentyfikowali proteinę, która chroni przed rozwojem raka piersi i jest powiązana z lepszymi prognozami u pacjentek cierpiących na tę chorobę. Odkrycie może pozwolić na rozwój nowych terapii dla trudnych w leczeniu odmian raka piersi.
      Na raka piersi zapada w którymś momencie życia aż 10% kobiet. W przypadku odmiany raka bez receptorów estrogenowych (ER-) istnieje mniej opcji leczenia, gdyż nie można tutaj zastosować terapii hormonalnej. Szczególnie trudny w leczeniu jest zaś rak potrójnie ujemny. W tym przypadku komórkom nowotworowym brakuje nie tylko receptora estrogenowego, ale również receptora progesteronowego i HER2.
      Profesor Per Uhlén i jego zespół zidentyfikowali nieznany dotychczas mechanizm, za pomocą którego proteina GIT1 reguluje szlak sygnałowy Notch, wpływając w ten sposób na pojawienie się i rozwój raków piersi ER-. To konserwatywny ewolucyjnie międzykomórkowy szlak sygnałowy, który odgrywa olbrzymią rolę w różnicowaniu komórek oraz ich dalszych losach. Już wcześniej wykazano, że u pacjentek z nowotworem piersi nadmiernie aktywny Notch powiązany jest z gorszą prognozą.
      Naukowcy ze Szwecji wykazali właśnie, że wysoki poziom GIT1 blokuje szlak Notch i chroni przed wzrostem guzów nowotworowych, a niski poziom GIT1 jest związany z rozwojem guza. Pacjentki z rakiem typu ER- mają mniejszy poziom GIT1 niż kobiety cierpiące na raka piersi ER+. Szwedzi wykazali też, że u pacjentek z rakiem ER- prognozy są lepsze w grupie z wyższym poziomem GIT1. Uzyskane przez nas wyniki dostarczają ważnych informacji na temat mechanizmu kontrolującego pojawienie się i wzrost guzów nowotworowych. Mamy nadzieję, że odkrycia te pozwolą na opracowanie nowych metod leczenia nowotworów piersi, mówi profesor Uhlén.
      Ze szczegółami badań można zapoznać się w artykule GIT1 protects against breast cancer growth through negative regulation of Notch, opublikowanym na łamach Nature Communications.

      « powrót do artykułu
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Porównanie trzech komercyjnych systemów sztucznej inteligencji wykorzystywanej w diagnostyce obrazowej raka piersi wykazało, że najlepszy z nich sprawuje się równie dobrze jak lekarz-radiolog. Algorytmy badano za pomocą niemal 9000 obrazów z aparatów mammograficznych, które zgromadzono w czasie rutynowych badań przesiewowych w Szwecji.
      Badania przesiewowe obejmujące dużą część populacji znacząco zmniejszają umieralność na nowotwory piersi, gdyż pozwalają na wyłapanie wielu przypadków na wczesnym etapie rozwoju choroby. W wielu takich przedsięwzięciach każde zdjęcie jest niezależnie oceniane przez dwóch radiologów, co zwiększa skuteczność całego programu. To jednak metoda kosztowna, długotrwała, wymagająca odpowiednich zasobów. Tutaj mogłyby pomóc systemy SI, o ile będą dobrze sobie radziły z tym zadaniem.
      Chcieliśmy sprawdzić, na ile dobre są algorytmy SI w rozpoznawaniu obrazów mammograficznych. Pracuję w wydziale radiologii piersi i słyszałem o wielu firmach oferujących takie algorytmy. Jednak trudno było orzec, jaka jest ich jakość, mówi Fridrik Strand z Karolinska Institutet.
      Każdy z badanych algorytmów to odmiana sieci neuronowej. Każdy miał do przeanalizowania zdjęcia piersi 739 kobiet, u których w czasie krótszym niż 12 miesięcy od pierwotnego badania wykryto raka piersi oraz zdjęcia 8066 kobiet, u których w czasie 24 miesięcy od pierwotnego badania nie wykryto raka piersi. Każdy z algorytmów miał ocenić zdjęcie w skali od 0 do 1, gdzie 1 oznaczało pewność, iż na zdjęciu widać nieprawidłową tkankę.
      Trzy systemy, oznaczone jako AI-1, AI-2 oraz AI-3 osiągnęły czułość rzędu 81,9%, 67,0% oraz 67,4%. Dla porównania, czułość w przypadku radiologów jako pierwszych interpretujących dany obraz wynosiła 77,4%, a w przypadku radiologów, którzy jako drudzy dokonywali opisu było to 80,1%. Najlepszy z algorytmów potrafił wykryć też przypadki, które radiolodzy przeoczyli przy badaniach przesiewowych, a kobiety zostały w czasie krótszym niż rok zdiagnozowane jako chore.
      Badania te dowodzą, że algorytmy sztucznej inteligencji pomagają skorygować fałszywe negatywne diagnozy postawione przez lekarzy-radiologów. Połączenie możliwości AI-1 z przeciętnym lekarzem-radiologiem zwiększało liczbę wykrytych nowotworów piersi o 8%.
      Zespół z Karolinska Institutet spodziewa się, że jakość algorytmów SI będzie rosła. Nie wiem, jak efektywne mogą się stać, ale wiem, że istnieje kilka sposobów, by je udoskonalić. Jednym z nich może być np. ocenianie wszystkich 4 zdjęć jako całości, by można było porównać obrazy z obu piersi. Inny sposób to porównanie nowych zdjęć z tymi, wykonanymi wcześniej, by wyłapać zmiany, mówi Strand.
      Pełny opis eksperymentu opublikowano na łamach JAMA Oncology.

      « powrót do artykułu
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Marcin Sieniek, Scott Mayer McKinney, Shravya Shetty i inni badacze z Google Health opublikowali na łamach Nature artykuł, w którym dowodzą, że opracowany przez nich algorytm sztucznej inteligencji lepiej wykrywa raka piersi niż lekarze.
      Nowotwory piersi, pomimo szeroko zakrojonych programów badań, wciąż pozostają drugą głównych przyczyn zgonów na nowotwory wśród kobiet. Każdego roku na całym świecie wykonuje się dziesiątki milionów badań obrazowych, ale problemem wciąż pozostaje zbyt wysoki odsetek diagnoz fałszywych pozytywnych i fałszywych negatywnych. To z jednej strony naraża zdrowe osoby na stres i szkodliwe leczenie, a z drugiej – w przypadku osób chorych – opóźnia podjęcie leczenia, co często niesie ze sobą tragiczne skutki.
      Umiejętności lekarzy w zakresie interpretacji badań obrazowych znacznie się od siebie różnią i nawet w wiodących ośrodkach medycznych istnieje spore pole do poprawy. Z problemem tym mogłyby poradzić sobie algorytmy sztucznej inteligencji, które już wcześniej wielokrotnie wykazywały swoją przewagę nad lekarzami.
      Wspomniany algorytm wykorzystuje techniki głębokiego uczenia się. Najpierw go trenowano, a następnie poddano testom na nowym zestawie danych, których nie wykorzystywano podczas treningu.
      W testach wykorzystano dane dotyczące dwóch grup pacjentek. Jedna z nich to mieszkanki Wielkiej Brytanii, które w latach 2012–2015 poddały się badaniom mammograficznym w jednym z dwóch centrów medycznych. Kobiety co trzy lata przechodziły badania mammograficzne. Do badań wylosowano 10% z nich. Naukowcy mieli więc tutaj do dyspozycji dane o 25 856 pacjentkach. Było wśród nich 785, które poddano biopsji i 414 u których zdiagnozowano nowotwór w ciągu 39 miesięcy od pierwszego badania.
      Drugą grupę stanowiło 3097 Amerykanek będących w latach 2001–2018 pacjentkami jednego z akademickich centrów medycznych. U 1511 z nich wykonano biopsje, a u 686 zdiagnozowano nowotwór w ciągu 27 miesięcy od badania.
      Losy wszystkich kobiet były śledzone przez wiele lat, zatem wiadomo było, które z pań ostatecznie zachorowały.
      Zadaniem sztucznej inteligencji było postawienie diagnoz na podstawie mammografii. Następnie wyniki uzyskane przez SI porównano z diagnozami lekarskimi. Okazało się, że sztuczna inteligencja radziła sobie znacznie lepiej. Liczba fałszywych pozytywnych diagnoz postawionych przez SI była o 5,7% niższa dla pacjentek z USA i o 1,2% niższa u pacjentek z Wielkiej Brytanii. SI postawiła też mniej fałszywych negatywnych diagnoz. Dla USA było to 9,4% mniej, a dla Wielkiej Brytanii – 2,7% mniej. Wyniki uzyskane przez sztuczną inteligencję były o tyle bardziej imponujące, że algorytm diagnozował wyłącznie na podstawie badań mammograficznych, podczas gdy lekarze mieli też do dyspozycji historię pacjenta.
      Teraz autorzy algorytmu będą próbowali wykorzystać go podczas badań klinicznych. Ich celem jest spowodowanie, by algorytm sztucznej inteligencji został dopuszczony do użycia w medycynie.

      « powrót do artykułu
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...