Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Spaliny obniżają IQ u dzieci

Recommended Posts

Dzieci żyjące w pobliżu dróg mają niższy iloraz inteligencji od rówieśników oddychających czystym powietrzem. Może to być pewnym zaskoczeniem, ponieważ prędzej spodziewalibyśmy się wykrycia kolejnych związków z chorobami układu oddechowego czy sercowo-naczyniowego (American Journal of Epidemiology).

Ocenia się, że wpływ zanieczyszczenia atmosfery na inteligencję jest porównywalny ze szkodami poczynionymi przez matkę wypalającą w czasie ciąży 10 papierosów dziennie lub widywanymi u maluchów wystawionych na oddziaływanie ołowiu – stwierdza dr Shakira Franco Suglia z Harvardzkiej Szkoły Zdrowia Publicznego.

Amerykanie przyjrzeli się 202 małym obywatelom Bostonu (mieli od 8 do 11 lat), którzy uczestniczyli w studium dotyczącym palenia przez matkę. Odnieśli kilka miar funkcjonowania poznawczego do szacunkowej ekspozycji na oddziaływanie sadzy emitowanej przede wszystkim przez pojazdy napędzane dieslem.

W im większym stopniu dzieci stykały się z nią, tym słabsze wyniki osiągały w testach na inteligencję. Związek pozostawał istotny nawet po uwzględnieniu innych ważnych czynników, np. palenia tytoniu przez osoby z najbliższego otoczenia.

Wystawienie na działanie dużych ilości sadzy oznaczało średnio 3,4-punktowy spadek IQ. Dzieci z zanieczyszczonych rejonów słabiej wypadały także w zadaniach oceniających słownictwo, pamięć oraz uczenie.

W jaki sposób zanieczyszczenie atmosfery oddziałuje na mózg? Najprawdopodobniej rozwija się stan zapalny i dochodzi do uszkodzenia tkanki przez wolne rodniki tlenowe.

Harvardczycy domagają się dalszych pogłębionych badań, w ramach których sprawdzono by, jak zanieczyszczenie powietrza wpływa na rozwój intelektualny dzieci oraz czy zjawisko to nie przyczynia się w jakiś sposób do uruchomienia lub przyspieszenia procesu neurodegeneracji u pacjentów z alzheimeryzmem czy parkinsonizmem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zastanawia mnie ciągle dlaczego wciąż mówi się o IQ jako o wyznaczniku ludzkiej inteligencji... czy chociaż jedna osoba wie skąd i po co te testy były stworzone?? były by mierzyć przynajmniej teoretycznie wiedzę jaką powinien posiadać uczeń w danej klasie... czyli tzw wiek umysłowy... później testy te stosowano by "badać" imigrantów w USA... i wykazały, że wszyscy są niedorozwinięci??? bo większość nie znała dobrze angielskiego... IQ stało się modnym pojęciem i pojawiło się w powszechnym języku... jednak nie ma większych podstaw naukowych... bo niech jakiś "znawca" zdefiniuje czym jest inteligencja??

 

no właśnie zastanawiają się nad tym pokolenie i nikt jeszcze tego nie zdefiniował... więc jak można mierzyć coś czego nie potrafimy zdefiniować... równie dobrze możemy zbudować własny test np na iloraz szczęścia.. i co będzie on mierzył?? umiejętność rozwiązywania testu na iloraz szczęścia!!

 

Testy na inteligencję coś mierzą... a dokładnie umiejętność rozwiązywania testów na inteligencję a nie inteligencję:) Testy te zrobiły chyba więcej złego niż dobrego... bo pojawiały się głosy "ekspertów" że ta wartość jest wrodzona... co powodowało oczywiście zniechęcenie do nauki i depresję...

 

a stworzono te testy po to by wybrać dzieci w szkołach, którym trzeba pomóc w nauce... a nie wybrać najlepszych i stawiać na piedestale... ale jak zwykle chciano dobrze, a wyszło jak zawsze...

 

jeśli chodzi o temat niniejszej publikacji to spaliny nikomu na zdrowie z pewnością nie wychodzą :P

zwierzętom, ludziom, dzieciom, roślinom :P

 

A i jeszcze jedno współczynnik inteligencji to brzmi dumnie... testy te nie zrobiły raczej kariery gdyby je nazwać testami na współczynniku np XCV B) bo takich testów mierzących wyimaginowane wartości jest całe mnóstwo :o

Share this post


Link to post
Share on other sites

Definicji inteligencji ci brakuje? To sobie poczytaj:http://pl.wikipedia.org/wiki/Inteligencja_(psychologia)#Definicje_inteligencji

A potem weź kilka testów i sprawdź, do której definicji pasują.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyimaginowane wartości? Takie coś jak inteligencja istnieje, jest to fakt. Ludzie posiadają różny poziom inteligencji - to też fakt. Testy służą do pomiaru ilorazu inteligencji, choć nie jest to miara precyzyjna. Nie oznacza to że nie powinno się jej brać pod uwagę. Robiąc sobie parę testów można ocenić mniej więcej jaką się ma inteligencję.

 

To z wartością wrodzoną to po części może być prawda. Poziom inteligencji = uwarunkowania genetyczne + czynniki środowiskowe.

 

równie dobrze możemy zbudować własny test np na iloraz szczęścia.. i co będzie on mierzył??

A to można by mierzyć np badając ilość i częstość wydzielanych hormonów szczęścia ;D

 

Grzeshiek nie wkręcaj nam tylko, że wszyscy ludzie mają takie same mózgi...

Share this post


Link to post
Share on other sites

A co Tobie po ilości hormonu szczęścia, gdy jego receptor jest uszkodzony? Albo gdy jest go mało? Albo gdy sam hormon jest wadliwy, bo jest produktem wadliwego genu? :>

 

( tak, wiem, to było złośliwe ;P )

 

 

Haha, to był mój post nr 1000 ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ocenia się, że wpływ zanieczyszczenia atmosfery na inteligencję jest porównywalny ze szkodami poczynionymi przez matkę wypalającą w czasie ciąży 10 papierosów dziennie lub widywanymi u maluchów wystawionych na oddziaływanie ołowiu

 

Czyli każdy codzienie pali 10 fajek a palacze plus paczka  ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyimaginowane wartości? Takie coś jak inteligencja istnieje, jest to fakt. Ludzie posiadają różny poziom inteligencji - to też fakt. Testy służą do pomiaru ilorazu inteligencji, choć nie jest to miara precyzyjna. Nie oznacza to że nie powinno się jej brać pod uwagę. Robiąc sobie parę testów można ocenić mniej więcej jaką się ma inteligencję.

 

Grzeshiek nie wkręcaj nam tylko, że wszyscy ludzie mają takie same mózgi...

 

Ja nie napisałem, że wszyscy mamy takie same mózgi bo ewolucja zmienia nas nieustannie.. rekombinacja DNA itp... jednak sama idea mierzenia IQ tak jak pisałem nie została stworzona by mówić ty jesteś super inteligentny... masz 200 IQ:) tylko by znaleźć dzieci, którym w szkole trzeba pomóc w nauce... a to nie oznacza, że ktoś jest mniej inteligentny... tylko, że może trzeba mu pomóc nadrobić zaległości i wytłumaczyć coś w inny sposób... ponieważ wiedza i testy inteligencji są obciążone kulturowo.. u nas nie stanowi to aż tak dużego problemu, ponieważ imigracja w Polsce nie jest tak powszechnym zjawiskiem jak np w USA... a jak ktoś przyjeżdża z innego kraju ma inne skojarzenia, przyzwyczajenia, zwyczaje... i niektóre porównania i sposoby tłumaczenia mogą nie być dla niego jasne...

 

Testy służą do pomiaru ilorazu inteligencji, choć nie jest to miara precyzyjna.

 

Sam powyżej napisałeś... że IQ nie jest miarą precyzyjną... i właśnie w tym problem... bo nikt nie jest w stanie powiedzieć jak precyzyjną jest... przecież jest to zestaw pytań... który jest dostosowywany do danego wieku, a nawet regionu, języka... jednak jest to efekt badań nad korelacjami... np dobrzy uczniowie odpowiadają na te i te pytania... jednak inni dobrzy uczniowie mogą na te pytania nie znać odpowiedzi... więc wprowadza się korekty do testów... taką metodą można szukać korelacji tam gdzie ich nie ma.... jeśli nie znamy głębszych przyczyn i elementów stymulujących inteligencję i nie mamy modelu inteligencji (akceptowanego przez społeczność naukową i zweryfikowanego...)... to takie testy moim zdaniem (i wielu innych naukowców...) są wróżeniem z fusów...

 

Definicji inteligencji ci brakuje? To sobie poczytaj:http://pl.wikipedia.org/wiki/Inteligencja_(psychologia)#Definicje_inteligencji

A potem weź kilka testów i sprawdź, do której definicji pasują.

 

Definicja cóż... po pierwsze podajesz link do wikipedii, która jest źródłem wiedzy popularnej, a nie naukowej i ma pełno błędów... nie jest to zarzut po prostu dobrze sobie z tego zdawać sprawę...

Po drugie jak sam możesz zauważyć masz w tym linku przytoczone definicje wg różnych osób... i podział na mnóstwo rodzajów inteligencji... ale definicji wprost inteligencja to... nie ma jest tylko zbiór fraz i mglisty zarys całości... Jest tam także sporo hipotez i modeli jednak każdy zespół i naukowiec ma swoją... pomyśl co by było gdyby każdy naukowiec miał inne poglądy na kwestię czy Ziemia porusza się wokół Słońca czy odwrotnie... a może jeszcze inaczej... i każdy dokonywałby pomiarów wg własnej teorii... każdy oczywiście miałby jakieś wyniki i ich interpretację.. jednak co mogłoby konkretnego dla ludzkości wynikać z takich wyliczeń... oprócz zamieszania?? dlatego kwestia IQ powinna pozostać w świecie naukowej teorii (przynajmniej aktualnie) i nie mieć większego wpływu na życie innych...

 

Odnośnie inteligencji przypomniała mi się jeszcze jedna sprawa... wiecie co to eugenika?? nauka, która miała dowodzić wyższości jednych ludzi nad drugimi ze względu na wiele czynników... między innymi budowa ciała, inteligencja, pochodzenie... tak tak.. mierzone za pomocą różnych wzorców i testów... dlatego doradzam dużą ostrożność w odniesieniu do testów nie mierzących wiedzy dotyczącej jakiegoś tematu tylko oceniające człowieka... ponieważ takie elementy doprowadziły do wielu mało chlubnych epizodów w naszej historii...

Share this post


Link to post
Share on other sites

grzeshiek - nie chcę się wdawać w szaloną dyskusję, bo nie jestem specjalistą. Na jedno tylko chcę zwrócić uwagę. IQ rzeczywiście nie jest wskaźnikiem idealnym, testy na pewno należałoby poprawić - ale z drugiej strony konieczny jest jakiś parametr, który potrafi ocenić zdolności kojarzenia faktów i radzenia sobie z zadanymi problemami (mniej więcej tym jest inteligencja, sam chyba przyznasz). Potrzebna jest jakaś - bardziej lub mniej precyzyjna - miara, która umożliwi przesiewowe badanie inteligencji oraz problemów w nauce. IQ idealne nie jest, ale niczego lepszego obecnie nie mamy w ręku.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

IQ rzeczywiście nie jest wskaźnikiem idealnym, testy na pewno należałoby poprawić - ale z drugiej strony konieczny jest jakiś parametr, który potrafi ocenić zdolności kojarzenia faktów i radzenia sobie z zadanymi problemami (mniej więcej tym jest inteligencja, sam chyba przyznasz).

 

Tutaj moim zdaniem uchwyciłeś sedno problemu... poprawić... przez niemal 100lat to właśnie różni ludzie robią z testami na IQ... jak coś nie pasuje to się poprawia...

 

A odnośnie zdolności radzenia z sobie problemami okazuje się, że nie wyraźnej korelacji pomiędzy zarobkami, sukcesem zawodowym i naukowym a IQ... i okazuje się, że mierzymy coś, ale to w wielu wypadkach do końca nie oddaje rzeczywistości... bo po co są teraz testy IQ??? aby ocenić czy w przyszłości odniesiesz sukces i to w wielu wymiarach... a okazuje się, że IQ nie do końca to oddaje...

 

Polecam książkę:

 

Ken Richardson "Fenomen zwany inteligencją"

 

http://www.dobreksiazki.pl/b1478-fenomen-zwany-inteligencja.htm

 

wszystkim orędownikom mierzenia inteligencji szczerze polecam!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja zapytam od drugiej strony w takim razie, żeby pociągnąć dyskusję: jaką widzisz alternatywę? Jak wyznaczysz jasne kryteria ustalania, które dziecko ma specjalne potrzeby edukacyjne? Niestety, podkreślam: niestety, potrzebna jest jakaś miara inteligencji i zaradności. Moim skromnym i laickim zdaniem skoro nie ma niczego lepszego niż IQ, warto z niego korzystać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No nie ma i pewnie długo jeszcze nie będzie. Testy IQ to wcale nie jest wróżenie z fusów. Jeśli przeprowadzisz np na sobie kilka różnych testów, a w każdym będziesz miał iloraz pow. 120, to możesz śmiało stwierdzić, że jesteś inteligentny. Testy należy też odpowiednio układać, tj nie uwzględniać właśnie różnic kulturowych i tym podobnych, testy powinny być jak najbardziej uniwersalne.

 

nie wyraźnej korelacji pomiędzy zarobkami, sukcesem zawodowym i naukowym a IQ...

Jesteś pewien? Wiadomo że inteligencja niczego nie determinuje w 100%, dlatego inteligentny gość może nie odnieść sukcesu, i odwrotnie - mało inteligentnemu człowiekowi może się powieść. Zależność pomiędzy IQ a osiągniętym stopniem naukowym, wykształceniem jest - na pewno osoba inteligentna ma większe szanse na np zostanie naukowcem, czy w ogóle nawet na osiągnięcie wyższego wykształcenia.

 

A gdybyś porozmawiał z człowiekiem z IQ 60, a potem z gościem z IQ 140, to czy miałbyś problemy z ustaleniem, kto z nich jest inteligentniejszy?

 

Niestety taki to mamy brutalny świat, w którym jedni są w czymś lepsi, a drudzy gorsi. A eugenika? Tego dziś nikt ze zdrowym rozsądkiem nie propaguje. W końcu każdy ma prawo do rozmnażania z kim chce, kiedy chce i gdzie chce ;D Choć teoretycznie można by stworzyć elitarną rasę ludzi na zasadzie doboru sztucznego :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A eugenika? Tego dziś nikt ze zdrowym rozsądkiem nie propaguje. W końcu każdy ma prawo do rozmnażania z kim chce, kiedy chce i gdzie chce ;D Choć teoretycznie można by stworzyć elitarną rasę ludzi na zasadzie doboru sztucznego B)

 

Eugenika nie polegała tylko na odpowiednim doborze partnerów, ale na szukanie cech i genów odpowiedzialnych np za inteligencję... zajmowała się także mierzeniem tych cech... Co do propagowania cóż... na świecie wciąż istnieją różne grupy społeczne próbujące motywować swoje poglądy na temat wyższości tej czy innej grupy tą "nauką"...

 

Jesteś pewien? Wiadomo że inteligencja niczego nie determinuje w 100%, dlatego inteligentny gość może nie odnieść sukcesu, i odwrotnie - mało inteligentnemu człowiekowi może się powieść. Zależność pomiędzy IQ a osiągniętym stopniem naukowym, wykształceniem jest - na pewno osoba inteligentna ma większe szanse na np zostanie naukowcem, czy w ogóle nawet na osiągnięcie wyższego wykształcenia.

 

Właśnie nie determinuje w 100%!! a w ilu... ?? nie znam odpowiedzi.. i trudno powiedzieć by ktoś taką naprawdę posiadał ponieważ wymagałoby to badań na dość sporej grupie ludzi... tzn w czasie dzieciństwa, okresie szkolnym i życiu zawodowym... Jednak na ile tutaj rolę odgrywa inteligencja... a w jakim stopniu proaktywność, środowisko, upór?? bo sama inteligencja jakkolwiek nie zdefiniowana może nie wystarczyć...

 

No nie ma i pewnie długo jeszcze nie będzie. Testy IQ to wcale nie jest wróżenie z fusów. Jeśli przeprowadzisz np na sobie kilka różnych testów, a w każdym będziesz miał iloraz pow. 120, to możesz śmiało stwierdzić, że jesteś inteligentny. Testy należy też odpowiednio układać, tj nie uwzględniać właśnie różnic kulturowych i tym podobnych, testy powinny być jak najbardziej uniwersalne.

 

Kilka testów... właśnie jest ich bardzo dużo i teoretycznie potrafią mierzyć różne rodzaje inteligencja... jednak niestety żaden test nie jest obiektywny.. i każdy jest obciążony kulturowo.. nawet matryce Ravena... (sam się tym zdziwiłem... ale jednak), więc inteligencji nie da się moim zdaniem zamknąć w jakieś liczbie i powiedzieć mam 100 IQ tak jakby to był worek ziemniaków 25kg... a nawet w przypadku kartofli... liczy się też wiek, gatunek... :) ale tutaj jednak wiemy co mierzymy, a mianowicie masę:P

 

Odnośnie potrzeby istnienia takich testów... czy rzeczywiście są konieczne??? może jednak oparcie się na sprawdzeniu konkretnej wiedzy i jej stosowania powinno być celem... wtedy przynajmniej mamy pewność jaką wiedzę i umiejętności testujemy...

 

Jednak z inteligencją jest inaczej... każdy wie, że istnieje.. czujemy, że jedni mają jej więcej inni mniej... potrafimy wskazać "geniuszy" i tych, którzy wg nas nimi nie są... jednak czy ubranie takich przeświadczeń w pytania i skalibrowanie ich tak by dostać co chcemy jest do końca nauką... czy nagięciem metod pomiaru tak by uzyskać oczekiwany wynik...

 

A nawet jak taka metoda się sprawdza i daje dobre wyniki... czy możemy być jej pewni i wszystkich zaszufladkować??  U nas w CV i na studiach o IQ się nie pytają... ale w USA bywa z tym różnie... i niekiedy może się okazać, że te dwie literki IQ rzeczywiście mają wpływ na nasze życie.. i to właśnie ten wynik a nie inteligencja...

 

Odnośnie mózgu... próbowano znaleźć różnice pomiędzy mózgami ludzi wybitnych a zwykłych... mierzono czaszki, objętości itp... jednak nie pojawiły się żadne wyraźne wnioski...

 

 

Trochę się rozpisałem... nie mam zamiaru mienić się ekspertem ds IQ... ani przekreślać wniosków czy wiedzy ludzi badających zjawisko inteligencji... jednak nabrałem w pewnym momencie pewnych wątpliwości co do testów IQ.. w kulturze masowej jest to termin upowszechniony i niemal każdy wie co oznacza... tylko czy na pewno?? kiedyś wszyscy myśleli, że Ziemia jest płaska... i też było to ugruntowane pojęcie... więc moim zdaniem każda teoria powinna być kwestionowana i dyskutowana by wyeliminować jak największą ilość wątpliwości i błędów :P

 

Pozdrawiam i dobrej nocy:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja zapytam od drugiej strony w takim razie, żeby pociągnąć dyskusję: jaką widzisz alternatywę? Jak wyznaczysz jasne kryteria ustalania, które dziecko ma specjalne potrzeby edukacyjne? Niestety, podkreślam: niestety, potrzebna jest jakaś miara inteligencji i zaradności. Moim skromnym i laickim zdaniem skoro nie ma niczego lepszego niż IQ, warto z niego korzystać.

 

Napisałem powyżej, że IQ służyło właśnie do ustalenia kto ma braki... i komu trzeba pomóc... a nie kto jest mniej inteligentny... (szukamy więc za pomocą testów IQ niedouczonych, nie natomiast niedorozwiniętych...)

 

miara zaradności... hmm wydaje mi się, że nie jest to wartość stała i możemy ją zmienić poprzez odpowiednia motywację oraz pro aktywność.

 

z mierzeniem inteligencji... cóż jak pisałem wcześniej trudno zmierzyć coś co trudno zdefiniować... to jak mierzyć objętość chmury linijką... myśląc, że ma tylko 2 wymiary.. w efekcie coś mamy, ale nie oddaje to całości...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ha, niedouczonych, a co ma IQ do wiedzy? Tu nie o wiedzę chodzi. Dziecko które ma IQ powiedzmy 70 ma trudniej, bo ma niższy wiek umysłowy i jak jest np w 5 klasie to powinien się uczyć na poziomie 3 klasy. Dziecko które ma 130 ma wyższy wiek umysłowy i może uczyć się na poziomie wyższej klasy. Iloraz daje Ci ogóle pojęcie, o tym jak dziecko jest błyskotliwe, jak szybko pojmuje pewne rzeczy, jak radzi sobie z rozwiązywaniem zadań, ile czasu zajmuje mu opanowanie czegoś. Ludzie inteligentniejsi do wszystkiego dochodzą szybciej, mają łatwiej.

 

Jeśli chodzi o udziały procentowe genów i środowiska w determinowaniu inteligencji: najprawdopodobniej te drugie mają wyraźnie większy udział. Dlatego nie wystarczy że się geniuszem urodzisz. Ważne są te pozostałe czynniki, środowiskowe.

 

potrafimy wskazać "geniuszy" i tych, którzy wg nas nimi nie są...

Czasem niepozorny człowiek dokona czegoś wielkiego :) A geniusze raczej żadnego większego wkładu w rozwój nauki nie mają.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ha, niedouczonych, a co ma IQ do wiedzy? Tu nie o wiedzę chodzi.

 

Właśnie dużo ponieważ badamy za pomocą takich testów wiedzę i umiejętności jakie powinna posiadać osoba w danym wieku... przecież te testy składają się z pytań w stylu kto odkrył Amerykę... w jakiej temp wrze woda... nie powiesz chyba, że nie jest to właśnie wiedza... a osoba "niedouczona" w takiej sytuacji uzyska właśnie inny wynik... tj niższy ponieważ nie będzie znać odpowiedzi na niektóre pytania.

 

U nas w Polsce w systemie edukacji też stosuje się metody podobne do testów IQ... nazywają się testami predyspozycji.. jednak wynik nie jest liczbowy tylko opisowy... takie testy polegają na wyjaśnianiu znaczenia słów... układaniu równych układanek na czas, wskazywaniu brakujących elementów itp... jednak nie wzbudzają takich emocji jak IQ... bo wynik jest w pewnym sensie rozmyty... a nie np 103... (bo może jakby ta osoba rozwiązywała ten test na łące uzyskałaby 108... a w garaży 101... )... więc z zasady IQ nie może być liczbą... bo to nie jest ścisła wartość.

 

Dlatego uważam, że test czy badanie można przeprowadzić jednak jego wynik nie może być tak płaski jak pojedyńcza liczba...

 

A mózg jest jak mięsień... trzeba go ćwiczyć i stymulować do działania... i to w największym stopniu decyduje o inteligencji... znane są przypadki dzieci, które nawet do wieku kilkunastu lat nie miały kontaktu z innymi ludźmi... mimo wielkiego wysiłku innych nie potrafiły nauczyć się np w pełni gramatyki języka... jedynie słów i ich znaczeń...

Share this post


Link to post
Share on other sites

inteligencja to stopień posiadania Wiedzy, faktów i umiejętność wyciągania z nich Wniosków i wykorzystania ich w Praktyce (coś typu mcgyver).poza tym inteligencja to nie mądrość. mylicie te 2 pojęcia. dlatego mikros rozmowa z kims o iq 60 może być przyjemniejsza i ciekawsza od rozmowy z kims o iq =120. testy iq nie mają dużego przełożenia do praktyki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
dlatego mikros rozmowa z kims o iq 60 może być przyjemniejsza i ciekawsza od rozmowy z kims o iq =120. testy iq nie mają dużego przełożenia do praktyki.

A dlaczego przyczepiłeś się akurat do mnie? Ja niczego takiego nie napisałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

tak rzeczywiście napisał to Sebaci, źle spojrzałem :P, zwracam honor :)

Ja też nic takiego nie napisałem, że "rozmowa z kimś kto ma IQ 120 jest przyjemniejsza od rozmowy z kimś o IQ 60". Chyba okulary są Ci potrzebne :P

 

Właśnie dużo ponieważ badamy za pomocą takich testów wiedzę i umiejętności jakie powinna posiadać osoba w danym wieku... przecież te testy składają się z pytań w stylu kto odkrył Amerykę... w jakiej temp wrze woda... nie powiesz chyba, że nie jest to właśnie wiedza... a osoba "niedouczona" w takiej sytuacji uzyska właśnie inny wynik... tj niższy ponieważ nie będzie znać odpowiedzi na niektóre pytania.

To ja nie wiem jakie Ty testy IQ widziałeś...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyobraźmy sobie że PM to zbiór milina adresów stron internetowych, każdy ma swoje 500 w <<ulubione>> na codzień korzysta np. z dwustu inny z trzystu , a testy IQ sprwdzają czy korzysta się z wytypowanych 25, i takie dają mniej wiecej pojęcie o rzeczywistości ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Francuscy lekarze ze zdumieniem dowiedzieli się, że 44-letni normalnie funkcjonujący mężczyzna niemal nie ma... mózgu. Obrazowanie medyczne wykazało, że czaszkę prawie całkowicie wypełniał płyn mózgowo-rdzeniowy.
      W czaszce zdrowego człowieka znajdują się cztery niewielkie komory, wypełnione płynem. U Francuza były one tak powiększone, że prawie nie było miejsca na mózg. Została mu tylko cienka warstwa komórek mózgowych.
      Ma żonę, czworo dzieci i pracuje jako urzędnik państwowy – napisali lekarze w piśmie do specjalistycznego pisma medycznego „Lancet”.
      Mężczyzna trafił do szpitala, gdyż skarżył się na bóle nogi. Lekarze, którzy czytali jego kartę choroby, dowiedzieli się, że jako dziecko miał on założony dren, który odprowadzał z czaszki nadmiar płynu i dren ten został usunięty gdy mężczyzna miał 14 lat.
      Lekarze najpierw przeprowadzili tomografię komputerową, a następnie rezonans magnetyczny. Byli zdumieni tym, co zobaczyli. Najbardziej zdumiewa mnie to, jak tak niewielki mózg poradził sobie z czynnościami życiowymi. On nie powinien żyć – mówi doktor Max Muenke, specjalista ds. uszkodzeń mózgu w Narodowym Instytucie Badań Ludzkiego Genomu.
      U mężczyzny przeprowadzono testy na inteligencję, które wykazały IQ na poziomie 75 punktów. To mniej niż średnie 100 punktów, jednak nie można mężczyzny uznać za upośledzonego.
      Jeśli jakiś proces zachodzi bardzo powoli, prawdopodobnie przez dziesięciolecia, różne części mózgu moją przejąć rolę tych obszarów, które zostały zredukowane – mowi Muenke.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ssaki o dużych mózgach zwykle występują z mniejszej liczbie w danej lokalizacji niż ssaki o mniejszych mózgach, wynika z najnowszych badań. Naukowcy z University of Reading stali na czele międzynarodowej grupy, której celem było zbadanie, dlaczego lokalne populacje takich ssaków jak myszy, małpy, kangury i lisy tak bardzo różnią się liczebnością na lokalny obszarach, nawet jeśli mamy do czynienia z podobnymi gatunkami.
      Uczeni wykorzystali metody statystyczne do przebadania różnych scenariuszy dla setek gatunków i stwierdzili, że ogólny trend dla ssaków jest taki, że im gatunek ma większy mózg, w tym mniejszym zagęszczeniu występuje. Gdy np. rozważamy dwa gatunku i podobnej diecie i masie ciała, okazuje się, że to wielkość mózgu jest wskazówką co do zagęszczenia zwierząt na danym obszarze.
      Większe mózgi kojarzą się z większą inteligencją. W tym przypadku to większe mózgi powstrzymują zwierzęta przed życiem w zbyt dużym zagęszczeniu. Może mieć to związek z faktem, że większy mózg wymaga więcej żywności i innych zasobów, a zatem potrzebuje więcej przestrzeni, by zaspokoić te potrzeby, mówi doktor Manuela Gonzalez-Suarez, która stała na czele grupy badawczej.
      Zrozumienie, dlaczego na różnych obszarach występuje różne zagęszczenie zwierząt jest istotne z punktu widzenia ich ochrony. Mniejsze zagęszczenie powoduje, że gatunek bardziej jest narażony na wymarcie, z drugiej strony większe lokalne zagęszczenie zwiększa ekspozycję gatunku na takie zagrożenia, jak istnienie dróg, dodaje.
      Bardzo interesująco wypada porównanie zagęszczenia, masy ciała i masy mózgu. Otóż przeciętna mysz waży 0,016 kilograma, jej mózg ma wagę 0,0045 kg, a gatunek żyje w niezwykle dużym zagęszczeniu wynoszącym 600 osobników na km2. W dużym zagęszczeniu 86 osobników na km2 żyją też wiewiórki. To zwierzęta warzące 0,325 kg, których masa mózgu wynosi 0,006 kg.
      Powszechnie występującym zwierzęciem jest też lis rudy (2,6 osobnika na km2), ssak ważący 4,3 kg o masie mózgu 0,047 kg. Z kolei makak berberyjski (11 kg masy ciała, 0,095 kg masy mózgu) występuje w liczbie 36 osobników na km2. Natomiast tygrys, który waży 185 kg i ma mózg o masie 0,276 kg występuje w liczbie 0,14 osobnika na km2. Podobnie zresztą 4-tonowy słoń z mózgiem o masie 4,5 kg, którego liczebność na obszarach występowania to 0,58 osobnika na km2.
      Ze schematu tego wyraźnie wyłamuje się człowiek. Lokalne zagęszczenie naszego gatunku bardzo się różni, dochodząc do 26 000 osobników na km2 w Monako.
      Wielkość mózgu nie jest jedynym czynnikiem decydującym o zagęszczeniu ssaków. Różne środowiska mają różne stabilność oraz różne gatunki konkurujące, więc to również ma wpływ. Konieczne są dalsze badania nad wpływem rozmiarów mózgów w różnych środowiskach, stwierdzają autorzy badań.
      Naukowcy zauważają też, że istnieją wyraźne wyjątki od reguły. Na przykład ludzie wykorzystali inteligencję do pokonania problemu ograniczonej ilości zasobów na danym terenie. Możemy importować żywność z całego świata co teoretycznie pozwala nam żyć w wielkiej liczbie w dowolnym miejscu na Ziemi. Niektóre inteligentne gatunki również mogły częściowo poradzić sobie z tymi ograniczeniami, stwierdzają badacze.
      Na potrzeby badań naukowcy wzięli pod lupę 656 nielatających ssaków lądowych. Związek wielkości mózgu z zagęszczeniem populacji jest szczególnie widoczny wśród ssaków mięsożernych oraz naczelnych, a mniej widoczny wśród gryzoni i torbaczy.
      Przykładem takich oczywistych zależności może być porównanie makaków berberyjskich z siamangiem wielkim. Oba gatunki małp mają podobną dietę i podobną masę ciała. Jednak mózg makaka waży 95 gramów, a zwierzę występuje w zagęszczeniu 36 osobników na km2. Z kolei mózg siamanga waży 123 gramy, a zagęszczenie populacji wynosi 14 osobników na km2.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Organizmy dzieci i dorosłych wytwarzają różne rodzaje i ilości przeciwciał w reakcji na infekcję SARS-CoV-2, donoszą naukowcy z Columbia University. Różnica w przeciwciałach wskazuje, że zarówno sama infekcja jak i reakcja układu odpornościowego dzieci przebiega odmiennie  niż u dorosłych, a organizmy większości dzieci z łatwością pozbywają się koronawirusa.
      U dzieci infekcja trwa znacznie krócej, a wirus prawdopodobnie nie rozprzestrzenia się tak bardzo, jak u dorosłych. Organizmy dzieci mogą pozbywać się wirusa bardziej efektywnie i mogą nie potrzebować tak silnej odpowiedzi przeciwciał, jak dorośli, mówi profesor Matteo Porotto w Wydziału Pediatrii.
      Jedną z najbardziej uderzających cech obecnej pandemii jest fakt, że dzieci radzą sobie z zachorowaniem znacznie lepiej. To nowa sytuacja dla każdego. Ale dzieci są szczególnie dobrze przystosowane do zetknięcia się z patogenami, które napotykają po raz pierwszy. Ich układ odpornościowy jest specjalnie przystosowany do takich sytuacji. Dzieci mają bardzo dużo dziewiczych limfocytów T, które potrafią rozpoznawać wszelkie typy patogenów. Tymczasem układ odpornościowy dorosłych w dużej mierze polega na swojej pamięci patogenów, z którymi już się zetknął. Nasze organizmy nie są w stanie reagować na patogeny tak dobrze, jak organizmy dzieci, wyjaśnia immunolog profesor Donna Farber z Wydziału Chirurgii Columbia University.
      W najnowszych badaniach wykorzystano dane pochodzące od 47 dzieci. Szesnaścioro z nich było leczonych na Columbia University z powodu wieloukładowego zespołu zapalnego u dzieci (MIS-C), który może pojawić się w kilka tygodni po infekcji koronawirusem. Pozostałych 31 dzieci zgłosiło się na leczenie z innych powodów i podczas przyjęcia wykryto u nich SARS-CoV-2. U połowy z tych 31 dzieci nie wystąpiły żadne objawy COVID-19. Wyniki dzieci porównano z wynikami 32 dorosłych, z których część przechodziła infekcję koronawirusem w sposób na tyle poważny, że konieczne było przyjęcie ich do szpitala, a u części objawy były na tyle łagodne, że mogli pozostać w domach.
      Okazało się, że u obu grup dzieci – tych leczonych z powodu MIS-C i tych, u których MIS-C nie występowało – pojawił się ten sam profil przeciwciał. Inaczej było u dorosłych, gdzie widoczne były różnice w zależności od przebiegu choroby. W porównaniu z dorosłymi u dzieci występowało mniej przeciwciał przeciwko białku szczytowemu (białko S), które jest używane przez wirusa do przyczepiania się do komórek gospodarza. U dzieci zauważono też najmniej przeciwciał neutralizujących, podczas gdy u dorosłych, nawet tych w wieku 20 lat, organizm produkował dużo takich przeciwciał. Najwięcej przeciwciał neutralizujących występowało u najbardziej chorych dorosłych.
      Profesor Farber mówi, że może wydawać się sprzeczne z intuicją, iż u najbardziej chorych występuje najwięcej przeciwciał neutralizujących, jednak prawdopodobnie jest to wskaźnikiem dłuższego czasu obecności wirusa w organizmie. Istnieje związek pomiędzy siłą odpowiedzi immunologicznej a siłą infekcji. im bardziej poważna infekcja, tym silniejsza reakcja układu odpornościowego, gdyż potrzebujemy więcej komórek i silniejszej odpowiedzi, by poradzić sobie z większą liczbą pagotenów.
      W przeciwieństwie do dorosłych organizmy dzieci wytwarzały też bardzo mało przeciwciał przeciwko białku wirusa, które jest widoczne dla układu odpornościowego dopiero po tym, jak wirus zainfekuje komórkę. To wskazuje, że u dzieci wirus nie rozprzestrzenia się zbytnio i nie zabija zbyt wielu komórek. Jako, że organizmy dzieci szybko pozbywają się wirusa, nie występuje u nich infekcja na szeroką skalę i nie potrzebują silnej reakcji układu odpornościowego, dodaje Porotto. To zaś może sugerować, że zainfekowane dzieci – w porównaniu z zainfekowanymi dorosłymi – z mniejszym prawdopodobieństwem mogą zarazić innych. Badania, które ukazały się w innych krajach sugerują, że młodsze dzieci w wieku szkolnym nie są głównym źródłem zakażeń. Nasze dane są zgodne z tymi spostrzeżeniami, stwierdza Farber. Naukowcy zastrzegają jednak, że nie badali ilości wirusa u zainfekowanych dzieci.
      Naukowcy mówią, że ich spostrzeżenia nie oznaczają, że dzieci będą słabiej reagowały na szczepionkę. Rozwijane obecnie szczepionki nie naśladują bowiem naturalnej drogi infekcji SARS-CoV-2. Mimo tego, że u dzieci w reakcji na infekcję SARS-CoV-2 nie występują przeciwciała neutralizujące, szczepionki projektowane są tak, by wytworzyć odpowiedź immunologiczną w sytuacji braku infekcji. Dzieci generalnie dobrze reagują na szczepionki i myślę, że po zaszczepieniu w ich organizmach pojawią się przeciwciała neutralizujące i prawdopodobnie będą lepiej chronione niż dorośli, mówi Farber. Uczona dodaje, że konieczne jest zwiększenie liczby dzieci biorących udział w badaniach klinicznych szczepionek na SARS-CoV-2, bo tylko w ten sposób będziemy mogli zrozumieć, na ile szczepionki takie skutecznie chronią najmłodszych.
      Teraz naukowcy z Columbia University skupiają się na badaniu różnic pomiędzy reakcjami limfocytów T dzieci i dorosłych na obecność koronawiusa. Szczególnie interesują ich limfocyty T obecne w płucach, gdyż już wcześniejsze badania tej samej grupy naukowej wykazały, że odgrywają one większą rolę w walce z infekcją płuc niż limfocyty T, które wędrują po organizmie i trafiają również do płuc.
      Uczeni wciąż nie są pewni, dlaczego organizmy dzieci lepiej sobie radzą z SARS-CoV-2. Być może u dzieci pojawia się silniejsza nieswoista odpowiedź odpornościowa, w ramach której do działania przystępuje interferon i makrofagi, atakujące wszystkie komórki zainfekowane przez patogen. Wcześniejsze badania sugerują bowiem, że u dorosłych zainfekowanych nowym koronawirusem odpowiedź nieswoista może być opóźniona. Jeśli nieswoista odpowiedź odpornościowa jest naprawdę silna, w płucach pozostaje mniej wirusa i przeciwciała oraz limfocyty T pojawiające się w ramach odpowiedzi odpornościowej swoistej mają mniej do roboty, stwierdza Farber.
      Nie można też wykluczyć, że wirus ma mniejszą zdolność do infekowania komórek dzieci, być może dlatego, że na powierzchni tych komórek dochodzi do mniejszej ekspresji protein potrzebnych wirusowi do rozpoczęcia infekcji. Uczeni z Columbia testują właśnie te hipotezy, badając komórki dzieci w porównaniu z komórkami dorosłych.
      Interakcja pomiędzy wirusem a gospodarzem to przyczyna, dla której obserwujemy tak duże różnice w reakcji na obecność wirusa. Jednak wciąż zbyt mało wiemy o tym wirusie, by jednoznacznie stwierdzić, dlaczego u niektórych choroba przebiega łagodnie, a u innych ma poważny przebieg, przyznaje Porotto.
      Ze szczegółami badań można zapoznać się na łamach Nature w artykule Distinct antibody responses to SARS-CoV-2 in children and adults across the COVID-19 clinical spectrum.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas gdy dorośli przetwarzają różne zadania w wyspecjalizowanych obszarach mózgu w jednej z półkul, niemowlęta i dzieci używają do tego celu obu półkul. To może być przyczyną, dla której dzieci znacznie łatwiej regenerują się po urazach mózgu niż dorośli. Autorzy najnowszych badań skupili się na języku i odkryli, że dzieci podczas przetwarzania języka mówionego używają obu półkul mózgu.
      To bardzo dobra wiadomość dla dzieci, które odniosły urazy mózgu. Użycie obu półkul zapewnia mechanizm kompensujący po urazie. Na przykład, jeśli w wyniku udaru zaraz po urodzeniu dojdzie do uszkodzenia lewej półkuli mózgu, dziecko nauczy się języka korzystając z prawej półkuli. Dziecko z mózgowym porażeniem dziecięcym, które uszkodzi tylko jedną półkulę, może rozwinąć wszystkie potrzebne zdolności poznawcze w drugiej półkuli. Nasze badania pokazują, jak to jest możliwe, mówi profesor Elissa L. Newport, dyrektor Center for Brain Plasticity and Recovery, które jest wspólnym przedsięwzięciem Georgetown University i MedStar National Rehabilitation Network.
      Niemal wszyscy dorośli przetwarzają mowę tylko w lewej półkuli. Potwierdzają to zarówno badania obrazowe jak i fakt, że po udarze, który dotknął lewą półkulę, ludzie często tracą zdolność do przetwarzania mowy.
      Jednak u bardzo małych dzieci uraz jednej tylko półkuli rzadko prowadzi do utraty zdolności językowych. Nawet, jeśli dochodzi do poważnego zniszczenia lewej półkuli, dzieci nadal potrafią korzystać z języka. To zaś sugeruje – jak zauważa Newport – że dzieci przetwarzają język w obu półkulach. Jednak tradycyjne metody obrazowania nie pozwalały na obserwowanie tego zjawiska. Nie było jasne, czy dominacja lewej półkuli w zakresie zdolności językowych jest widoczna już od urodzenia, czy rozwija się z wiekiem, stwierdza uczona.
      Teraz, dzięki funkcjonalnemu rezonansowi magnetycznemu udało się wykazać, że u małych dzieci żadna z półkul nie ma w tym zakresie przewagi. Lateralizacja pojawia się z wiekiem. Ustala się ona w wieku 10-11 lat.
      W najnowszych badaniach udział wzięło 39 zdrowych dzieci w wieku 4–13 lat, których wyniki porównano z 14 dorosłymi w wieku 18–29 lat. Obie grupy zmierzyły się z zadaniem polegającym na rozumieniu zdań. W czasie rozwiązywania zadania każdy z uczestników poddany był skanowaniu za pomocą fMRI, a wyniki potraktowano indywidualnie. Później stworzono mapę aktywności mózgu dla grup wiekowych 4–6 lat, 7–9 lat, 10–13 lat i 18–29 lat.
      Badacze stwierdzili, że wyniki uśrednione dla każdej z grup pokazują, iż nawet u małych dzieci występuje preferencja (lateralizacja) lewej półkuli mózgu w czasie przetwarzania mowy. Jednak znaczny odsetek najmłodszych dzieci wykazuje silną aktywację prawej półkuli mózgu. U osób dorosłych prawa półkula aktywuje się podczas rozpoznawania ładunku emocjonalnego niesionego z głosem. Natomiast u dzieci bierze ona udział i w rozpoznawaniu mowy i w rozpoznawaniu ładunku emocjonalnego.
      Naukowcy sądzą, że jeśli udałoby im się przeprowadzić podobne badania u jeszcze młodszych dzieci, to obserwowaliby jeszcze większe zaangażowanie prawej półkuli mózgu w przetwarzanie języka.
      Obecnie Newport i jej grupa skupiają się na badaniach przetwarzania mowy w prawej półkuli mózgu u nastolatków i młodych dorosłych, u których lewa półkula mózgu została poważnie uszkodzona podczas udaru zaraz po urodzeniu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Okazuje się, że na utratę wagi w wyniku zmiany stylu życia na zdrowszy oraz na rozkład tłuszczu w organizmie wpływa wrażliwość mózgu na insulinę. Długoterminowe badania prowadzone  Niemieckie Centrum Badań nad Cukrzycą, Centrum Helmholza w Monachium oraz Szpital Uniwersytecki w Tybindze wykazały, że jeśli nasz mózg jest wrażliwy na obecność insuliny, możemy bardziej stracić na wadze, pozbyć się niezdrowego tłuszczu brzusznego i łatwiej utrzymać niską wagę przez lata. Jeśli jednak nasz mózg słabo reaguje na insulinę, to początkowo stracimy mniej kilogramów, z czasem ponownie przybierzemy na wadze, a na brzuchu zgromadzimy więcej tkanki tłuszczowej.
      Osoby o mózgach bardziej wrażliwych na insulinę zyskiwały na stosowaniu diety i ćwiczeń. Znacznie traciły na wadze i pozbywały się tkanki tłuszczowej z brzucha. Nawet gdy przestawały ćwiczyć i stosować dietę, to w czasie kolejnych dziewięciu lat gdy je obserwowaliśmy, przybierały niewiele tłuszczu, mówi doktor Martin Heni ze Szpitala Uniwersyteckiego w Tybindze, który stał na czele grupy badawczej.
      Z kolei u osób o mózgu mało wrażliwym lub niewrażliwym na insulinę zanotowano niewielką utratę wagi w ciągu 9 miesięcy od zmiany stylu życia na zdrowszy.
      Uczestnicy badań na 24 miesiące zmienili styl życia na taki, który sprzyjał zmniejszeniu wagi. Po 9 miesiącach przeciętna osoba, której mózg był wrażliwy na insulinę, straciła na wadze około 4,5 kilogramów, a osoba o niewrażliwym mózgu – około 0,5 kg. W kolejnych miesiącach osoby z mózgami wrażliwymi nadal traciły na wadze i po 24 miesiącach średnia utrata wagi wynosiła u nich niemal 6 kg. Przez kolejnych 76 miesięcy osoby te nie stosowały już nowego stylu życia, a mimo to przybrały na wadze jedynie około 0,5 kg.
      Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w przypadku osób o mózgach mało wrażliwych lub niewrażliwych na insulinę. Na wadze traciły jedynie przez 9 miesięcy. Następnie do 24. miesiąca stosowania zdrowszego trybu życia ich waga rosła i po 24 miesiącach była o około 1 kg wyższa niż przed rozpoczęciem badań. Utrzymywała się na wyższym poziomie przez kolejnych 76 miesięcy.
      Podobnie rzecz się miała z tłuszczem brzusznym. Osoby o bardziej wrażliwych mózgach traciły go więcej w wyniku ćwiczeń i diety bogatej w włókna roślinne, a po przerwaniu zdrowego trybu życia wolniej ponownie go zyskiwały. Tkanka tłuszczowa na brzuchu jest bardzo niekorzystna, gdyż jej obecność jest silnie powiązana z cukrzycą, ryzykiem chorób układu krążenia i nowotworów.
      Jak zauważyli autorzy w podsumowaniu swoich badań spostrzeżenia te wykraczają poza zakres chorób metabolicznych i wskazują na konieczność opracowania strategii radzenia sobie z opornością ludzkiego mózgu na insulinę.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...