Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Gdy francuscy naukowcy zbadali kocią mumię z Muzeum Sztuk Pięknych w Rennes tomografem komputerowym, odkryli w środku aż 5 tylnych łap i 3 ogony. Oprócz tego skany pokazały, że w miejscu głowy znajduje się kula materiału, a czaszki, żeber i kręgów innych niż ogonowe nie ma wcale. Wygląda więc na to, że ok. 2,5 tys. lat temu starożytni mumifikatorzy umieścili w zawojach wybrane części ciała 3 osobników.

Naukowcy nie są tym do końca zaskoczeni. Istnieją miliony zwierzęcych mumii, ale tylko niewielką ich część poddano badaniom obrazowym. [Kiedy już się to zrobi, okazuje się, że] niektóre są puste, inne zawierają tylko jedną kość, a niekiedy kot jest kompletny. Mumia z Rennes to jeden z wariantów - opowiada Théophane Nicolas z INRAP (Institut national de recherches archéologiques préventives) i dodaje, że w przypadku mumii z Rennes kości uległy rozkładowi. Znajdowały się w nich również otwory wydrążone przez owady.

Niektórzy uważają, że mamy do czynienia z oszustwem, dokonanym przez pozbawionych skrupułów kapłanów, my dla odmiany sądzimy, że istnieją niezliczone sposoby wykonywania zwierzęcych mumii.

Zwierzęce mumie były zazwyczaj wykorzystywane do składania ofiar; zgodnie z wierzeniami, koty były np. wcieleniem bogini Bastet. Często chowano je też ze zmarłymi właścicielami.

Ponieważ powstał cały przemysł mumifikacji zwierząt na ofiary, a pokaźniejsze mumie były droższe, dla zarobku wykonywano mumie większe od samych zwierząt. Czasem w środku nie było zaś wcale szczątków, bo te podmieniano np. na skórę i żwir.

Z naukowcami z INRAP współpracowali specjaliści z Narodowego Instytutu Nauk Komputerowych i Układów Losowych (IRISA), Narodowego Instytutu Nauk Cyfrowych (Inria), a także przedstawiciele samego Muzeum oraz 3 firm: Imaget, BCRX oraz CAD'Indus. Dzięki temu powstały cyfrowe modele mumii, a także narzędzia do wizualizacji oraz interakcji w rzeczywistościach wirtualnej i rozszerzonej.

Wydrukowano przezroczystą rzeczywistych rozmiarów replikę mumii z Rennes. W środku znajdują się niebieskie kości i żółta kula tkaniny, od razu więc widać, na co naukowcy natknęli się podczas skanowania.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może kiedyś ktoś zrobi na tej podstawie horror, którego głównym bohaterem będzie zmumifikowany zwierz poskładany z różnych części ciał zwierząt, bo wskrzesi go jakiś Frankenstein :D 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Trzy tysiące lat po śmierci egipski kapłan i skryba Nesyamun odzyskał głos. Dosłownie. Naukowcy zeskanowali bowiem odpowiednie części jego mumii i wydrukowali w 3D górne drogi oddechowe. Potem poddany Ramzesa XI, władcy starożytnego Egiptu w latach 1103–1070 p.n.e., mógł "przemówić" z zaświatów.
      Jako kapłan z Teb, by wykonywać swoje obowiązki, które obejmowały m.in. śpiew, Nesyamun musiał mieć donośny głos.
      Prof. David Howard z Royal Holloway, University of London oraz prof. John Schofield, Joann Fletcher i dr Stephen Buckley z Uniwersytetu Yorku rozpoczęli projekt Voices from the Past w 2013 r.
      Po niezbędnych przygotowaniach we wrześniu 2016 r. zespół przetransportował Nesyamuna z Muzeum Miejskiego w Leeds. Operację nadzorowała Katherine Baxter. Tomografia komputerowa, przeprowadzona w Leeds General Infirmary, miała pokazać, w jakim stanie zachowały się tkanki miękkie krtani i gardła. Jak napisano na łamach Scientific Reports, język okazał się zasuszony, a podniebienia miękkiego brakowało.
      Na podstawie zdjęć dokonano pomiarów i odtworzono trójwymiarowy układ narządów mowy. Koniec końców, wykorzystując VTO (od ang. Vocal Tract Organ), uzyskano dźwięk samogłoskowy. Warto dodać, że Nesyamun chciał być słyszany w życiu po życiu. Zostało to zapisane na jego trumnie. [...] W ten sposób sprawiliśmy, że jego życzenie się ziściło - podkreśla Fletcher.
      W czerwcu 2013 r. demonstrowałem VTO kolegom - opowiada inżynier elektronik David Howard. Myślał wtedy o osobach, które straciły głos w wyniku wypadku lub po operacji usunięcia nowotworu krtani. Pomysł zainteresował jednak archeologa Johna Schofielda. Siedziałem tam i zastanawiałem się, czy dałoby się wykorzystać tę technologię do odtworzenia głosu z odległej przeszłości, zakładając, że ważne tkanki miękkie [...] pozostały nietknięte.
      Podczas skanowania mumii kapłana znaleziono wystarczającą ilość tkanki miękkiej. Zdjęcia pozwoliły uzyskać model komputerowy, który wykorzystano do druku 3D. Przed wydrukowaniem repliki ekipa dodała do cyfrowego modelu pewne elementy, istotne dla generowania dźwięku. Do krańca krtani dodano np. cylinder sprzęgający, który pozwala na połączenie z głośnikiem podającym dźwięk.
      W ludzkim organizmie powietrze wydychane z płuc powoduje, że struny głosowe zostają wprawione w ruch. W aparacie Howarda głośnik spełnia funkcję zarówno płuc, jak i strun głosowych.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Latem 2016 r. 14-letnia dziś Angelina Sadownikowa z Jakucji znalazła na brzegu rzeki Tirechtjach (Тирехтях) w dole pozostawionym przez poszukiwaczy ciosów mamutów zmumifikowanego leminga sprzed ok. 41 tys. lat. Dziewczynka była wtedy z matką.
      Angelina, uczennica gimnazjum w Biełogorsku, zabrała leminga do miejscowego historyka i archeologa Prokopija Nogowitsyna. To on powiadomił o odkryciu profesorów Nikitę Sołomonowa i Wiaczesława Roznowa. Mumia została wysłana do Moskwy na badania.
      Datowanie radiowęglowe przeprowadzone przez rosyjsko-amerykański zespół wykazało, że znalezisko pochodzi z 41.305-41.885 cal BP (BP to skrót od Before Present, za teraźniejszość uznano rok 1950). Naukowcy podkreślają, że to pierwsze plejstoceńskie odkrycie zmarzniętej mumii przedstawiciela rodzaju Lemmus.
      Pod względem wielkości ciała i czaszki, długości dolnych siekaczy oraz budowy zębów trzonowych badany okaz silnie przypomina lemingi brunatne, dawniej zwane lemingami syberyjskimi. Analogiczne wyniki dały badania mitochondrialnego DNA.
      Paleontolodzy opowiadają, że sierść zachowała się na grzbiecie, brzuchu i na bokach, ale nie na głowie. Po stronie grzbietowej futro jest ciemnoszare, a na brzuchu i bokach szarożółte. Na plecach nie ma ciemnego pasa.
      Badanie rtg. wykazało, że kości, w tym czaszka, dobrze się zachowały. Kości udowe uległy złamaniu. Nie znaleziono narządów wewnętrznych.
      Naukowcy z zespołu Aleksieja Łopatina podkreślają, że odkrycie z okolic rzeki Tirechtjach ma duże znaczenie dla zrozumienia ewolucji ważnej grupy arktycznych ssaków.
      Wyniki badań ukazały się w piśmie Proceedings of the Russian Academy of Sciences (Доклады Академии наук).
      Znaleziska zmumifikowanych plejstoceńskich gryzoni w wiecznej zmarzlinie należą do rzadkości. Wcześniej w okolicach rzeki Elgi (Эльга) odkryto 3 mumie susłogonow arktycznych sprzed ok. 29,5 tys. lat, w dolinie Strumienia Surowego natrafiono na 5 mumii Mynomes (Vocalomys) miurus egorovi sprzed ok. 37 tys. lat, a nad rzeką Batagajką znaleziono mumię obrożnika sprzed ponad 50 tys. lat. Poza Jakucją wymieniane jest też odkrycie na Jukonie w Kanadzie mumii susłogona akrtycznego sprzed ponad 47 tys. lat.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rosyjscy naukowcy jako pierwsi wszczepili kotu po operacji kostniakomięsaka unikatowy implant hybrydowy, który zastępuje usunięty fragment kości. Testy przeprowadzono w klinice weterynaryjnej Biocontrol. Implant sprawuje się ponoć dobrze, a czworonożny pacjent szybko dochodzi do siebie.
      Młodzi specjaliści z firmy Biomimetix, utworzonej przez Narodowy Badawczy Uniwersytet Techniczny MISiS w Moskwie, pracują nad biokompatybilnymi implantami kostnymi bazującymi na dyneemie (polietylenie o ultradużej masie cząsteczkowej, UHMWPE od ang. Ultra high molecular weight polyethylene).
      Rdzeń implantu dla kota wyprodukowano właśnie z porowatego UHMWPE, a szkielet wydrukowano za pomocą drukarki 3D ze stopu tytanu. Taka struktura imituje budowę prawdziwej kości (dyneema odpowiada tkance beleczkowej, a tytan warstwie korowej).
      Na przełomie marca/kwietnia br. implant wszczepiono kotu domowemu o imieniu Lapunya. Zwierzęciu usunięto 6-cm fragment kości uszkodzony przez kostniakomięsaka.
      Specjaliści z firmy Biomimetix wyprodukowali implant, a ich koledzy z Laboratorium Komórkowych Systemów Immunologicznych wprowadzili do niego komórki wyekstrahowane ze szpiku kostnego. Operację przeprowadzono w klinice Biocontrol.
      Nasz implant niemal w 100% odpowiada zwykłej kości. To zaś oznacza, że nie będzie stwarzał nadmiernego obciążenia, dzięki czemu kość w miejscu przyczepu nie stanie się łamliwa, tak jak ma to często miejsce w przypadku implantów metalowych. Poza tym polimerowa powierzchnia implantu świetnie się nadaje do zaszczepienia własnymi komórkami pacjenta, a to znacząco przyspiesza gojenie. Jest to szczególnie ważne, zważywszy, że zwierzętom nie da się wytłumaczyć, że w czasie rekonwalescencji kończynę trzeba oszczędzać - podkreśla Fiodor Senatow.
      Obserwacje z lipca pokazują, że implant sprawuje się dobrze, a kot może normalnie chodzić. Wykorzystanie implantów hybrydowych wydaje się więc świetną alternatywą dla tradycyjnego radykalnego leczenia - amputacji - oraz implantów metalowych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Właściciele kotów od dawna toczą spór o to, czy należy zwierzęta wypuszczać na zewnątrz czy też nie. Na łamach Biology Letters ukazały się wyniki badań, które jednej ze stron dają mocny argument do ręki. Naukowcy stwierdzili bowiem, że koty, które są wypuszczane na zewnątrz z trzykrotnie większym prawdopodobieństwem są nosicielami patogenów i pasożytów, niż koty pozostające w domach.
      Wyniki badań powinny być ostrzeżeniem dla ludzi, gdyż mogą się zarazić od kota. Co interesujące, im dalej od równika mieszka kot wypuszczany na zewnątrz, z tym większym prawdopodobieństwem się zarazi. Każdy stopień szerokości geograficznej od równika zwiększa prawdopodobieństwo infekcji o 4%, mówi główna autorka badań, Kayleigh Chalkowski z Auburn University w Alabamie. Można by pomyśleć, że skoro w tropikach żyje więcej zwierząt, ryzyko zarażenia jest tam większe. Okazuje się jedna, że jest na odwrót, dodaje.
      Na potrzeby swoich badań Chwalkowski i jej zespół przeanalizowali około 20 studiów, których autorzy porównywali odsetek zarażeń pomiędzy kotami trzymanymi w domach, a kotami wypuszczanymi. Badania były analizowane pod kątem występowania 19 różnych patogenów u kotów w kilkunastu krajach, w tym w Hiszpanii, Kanadzie, Australii, Szwajcarii, Niemczech, Pakistanie, Brazylii, Holandii i na St. Kitts.
      To pierwsze studium, w którym zauważono, że czynnikiem ryzyka infekcji u kotów jest szerokość geograficzna, na której żyją, mówi Chwalkowski. Wpływ szerokości geograficzne był widoczny dla niemal wszystkich patogenów, w tym i takich, które są przenoszone na ludzi. Było to niezależne od tego, w jaki sposób zarażał się sam kot – przez kontakt z glebą, innym kotem czy upolowanym gryzoniem lub ptakiem.
      Mówiąc wprost, niezależnie od tego, gdzie mieszkasz ze swoim kotem, trzymanie go w pomieszczeniu jest dobre dla jego zdrowia, podsumowuje Chwalkowski.
      Specjaliści szacują, że na całym świecie żyje około 500 milionów kotów domowych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Złodzieje ukradli głowę 800-letniej mumii krzyżowca z krypty w St. Michan's Church w Dublinie. Zbezcześcili i uszkodzili też inne mumie, w tym 400-letnie szczątki zakonnicy.
      Makabrycznego odkrycia dokonał przewodnik, który przygotowywał się do otwarcia kościoła dla zwiedzających w poniedziałek po południu. Na razie wycieczki zostały odwołane.
      Jak poinformował archidiakon David Pierpoint, to kolejny akt wandalizmu, do jakiego doszło w krypcie. Poprzedni miał miejsce w 1996 r.
      Ciało krzyżowca odwrócono. Zniknęła też wewnętrzna brama ze stali. Wg Pierpointa, obecnie najważniejszą rzeczą jest zabezpieczenie krypty. Istnieją bowiem uzasadnione obawy, że ludzkie szczątki się rozłożą (dotąd były chronione przez unikatowe warunki - wapień ze ścian sprawiał, że powietrze w krypcie było suche).
      Sprawa jest badana przez policję (śledczy przeglądają m.in. nagrania z kamer przemysłowych). Pierpoint apeluje o pomoc do wszystkich, którzy dysponują jakimiś informacjami na ten temat.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...