Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' mumia'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 7 results

  1. Zdjęcia z tomografii komputerowej (TK) ujawniły twarz mężczyzny kryjącą się za malowaną gipsową maską pośmiertną. Przedstawiciel kultury tasztyckiej zmarł ~1700 lat temu w wieku ok. 25-30 lat. Mężczyzna z terenu dzisiejszej Chakasji był szatynem. Wydaje się, że jego osełedec został ścięty przed pochówkiem. Od lewego oka do ucha prowadzi długi szew. Naukowcy chcą głębiej zbadać tę kwestię. Na razie uważają, że najprawdopodobniej szew powstał po śmierci. Być może, by poprawić wygląd twarzy zniekształconej wskutek zranienia (niewykluczone, że śmiertelnego). Mężczyznę pochowano w komorze z bali w kompleksie na stanowisku Ogłachty (ok. 60 km na północ od Minusińska). Jego czaszka była trepanowana w lewej okolicy skroniowej - wyjaśnia dr Swietłana Pankowa, kuratorka z Ermitażu, która zajmuje się kolekcją syberyjską w Dziale Archeologii. [Wykonany post mortem] otwór jest raczej duży - 6x7 cm. Analiza ekspertów pokazała, że uzyskano go w wyniku serii uderzeń za pomocą narzędzia w rodzaju dłuta lub młotka. Sądzimy, że otwór zrobiono, by usunąć mózg w czasie złożonego rytuału pogrzebowego. Wg Pankowej, w podobny sposób dałoby się wyjaśnić bliznę. Ci ludzie bardzo poważnie podchodzili do tych rytuałów [...]. Nie mogli po prostu umieścić maski na zniekształconej twarzy. Byłoby wspaniale, gdyby udało się ściągnąć doświadczonego chirurga do zbadania szwu. Dzięki temu można by wyjaśnić, czy powstał pośmiertnie, czy jednak za życia mężczyzny. Nasze analizy komplikuje fakt, że ze względu na ryzyko uszkodzeń nie możemy zdjąć maski z twarzy. Pankowa opowiada, że przez sposób, w jaki pomalowano maskę (czarne pasy na czerwonym tle) oraz przez odsłaniające zęby zmarłego zniszczenie jej dolnej części powstaje wrażenie agresji. Fizjonomia kryjąca się pod maską nie ma jednak nic wspólnego z agresją. To twarz spokojnie śpiącej osoby. Twarzy kobiety z tej samej komory (również pogrzebanej w futrzanym płaszczu) nie poddano jeszcze TK. Bardzo bym chciała zeskanować zmumifikowaną głowę kobiety. Planuję znaleźć klinikę, która mogłaby to zrobić [...]. Na razie nie wiemy, kim była [...]. Oprócz tego w tym samym grobie znaleziono szkielet dziecka. Naukowcy wspominają także o 2 pełnowymiarowych "manekinach"/atrapach, które miały reprezentować szczątki skremowanych osób. Wykonano je ze skóry i wypełniono skręconą trawą. W okolicy klatki piersiowej znajdowały się kieszenie ze zwęglonymi kośćmi. Głowa jednego z "manekinów" się nie zachowała, prawdopodobnie przez gryzonie. U drugiego na twarzy znajduje się jasnoczerwona wełniana tkanina z namalowanymi oczyma i nosem. Głowę pokrywa z kolei chiński jedwab. Nekropolia Ogłachty z lewego brzegu Jeniseju została odkryta przypadkowo w 1902 r. przez pasterza, który wpadł do jednego z grobów, zobaczył w drewnianej komorze ludzi z białawymi maskami na twarzach, przestraszył się i uciekł. Jego odważniejsza  zakradła się do środka i zabrała niektóre artefakty. O zdarzeniu usłyszał lokalny badacz Aleksander Adrianow, który w 1903 r. rozpoczął wykopaliska. Na stanowisku znajduje się ponoć ponad 200 pochówków. W XX w. zbadano 25 z nich. Jak napisano na witrynie Ermitażu, sporo artefaktów wykonanych z materiałów organicznych przetrwało w stanie niemal nienaruszonym. « powrót do artykułu
  2. Trzy tysiące lat po śmierci egipski kapłan i skryba Nesyamun odzyskał głos. Dosłownie. Naukowcy zeskanowali bowiem odpowiednie części jego mumii i wydrukowali w 3D górne drogi oddechowe. Potem poddany Ramzesa XI, władcy starożytnego Egiptu w latach 1103–1070 p.n.e., mógł "przemówić" z zaświatów. Jako kapłan z Teb, by wykonywać swoje obowiązki, które obejmowały m.in. śpiew, Nesyamun musiał mieć donośny głos. Prof. David Howard z Royal Holloway, University of London oraz prof. John Schofield, Joann Fletcher i dr Stephen Buckley z Uniwersytetu Yorku rozpoczęli projekt Voices from the Past w 2013 r. Po niezbędnych przygotowaniach we wrześniu 2016 r. zespół przetransportował Nesyamuna z Muzeum Miejskiego w Leeds. Operację nadzorowała Katherine Baxter. Tomografia komputerowa, przeprowadzona w Leeds General Infirmary, miała pokazać, w jakim stanie zachowały się tkanki miękkie krtani i gardła. Jak napisano na łamach Scientific Reports, język okazał się zasuszony, a podniebienia miękkiego brakowało. Na podstawie zdjęć dokonano pomiarów i odtworzono trójwymiarowy układ narządów mowy. Koniec końców, wykorzystując VTO (od ang. Vocal Tract Organ), uzyskano dźwięk samogłoskowy. Warto dodać, że Nesyamun chciał być słyszany w życiu po życiu. Zostało to zapisane na jego trumnie. [...] W ten sposób sprawiliśmy, że jego życzenie się ziściło - podkreśla Fletcher. W czerwcu 2013 r. demonstrowałem VTO kolegom - opowiada inżynier elektronik David Howard. Myślał wtedy o osobach, które straciły głos w wyniku wypadku lub po operacji usunięcia nowotworu krtani. Pomysł zainteresował jednak archeologa Johna Schofielda. Siedziałem tam i zastanawiałem się, czy dałoby się wykorzystać tę technologię do odtworzenia głosu z odległej przeszłości, zakładając, że ważne tkanki miękkie [...] pozostały nietknięte. Podczas skanowania mumii kapłana znaleziono wystarczającą ilość tkanki miękkiej. Zdjęcia pozwoliły uzyskać model komputerowy, który wykorzystano do druku 3D. Przed wydrukowaniem repliki ekipa dodała do cyfrowego modelu pewne elementy, istotne dla generowania dźwięku. Do krańca krtani dodano np. cylinder sprzęgający, który pozwala na połączenie z głośnikiem podającym dźwięk. W ludzkim organizmie powietrze wydychane z płuc powoduje, że struny głosowe zostają wprawione w ruch. W aparacie Howarda głośnik spełnia funkcję zarówno płuc, jak i strun głosowych.   « powrót do artykułu
  3. Latem 2016 r. 14-letnia dziś Angelina Sadownikowa z Jakucji znalazła na brzegu rzeki Tirechtjach (Тирехтях) w dole pozostawionym przez poszukiwaczy ciosów mamutów zmumifikowanego leminga sprzed ok. 41 tys. lat. Dziewczynka była wtedy z matką. Angelina, uczennica gimnazjum w Biełogorsku, zabrała leminga do miejscowego historyka i archeologa Prokopija Nogowitsyna. To on powiadomił o odkryciu profesorów Nikitę Sołomonowa i Wiaczesława Roznowa. Mumia została wysłana do Moskwy na badania. Datowanie radiowęglowe przeprowadzone przez rosyjsko-amerykański zespół wykazało, że znalezisko pochodzi z 41.305-41.885 cal BP (BP to skrót od Before Present, za teraźniejszość uznano rok 1950). Naukowcy podkreślają, że to pierwsze plejstoceńskie odkrycie zmarzniętej mumii przedstawiciela rodzaju Lemmus. Pod względem wielkości ciała i czaszki, długości dolnych siekaczy oraz budowy zębów trzonowych badany okaz silnie przypomina lemingi brunatne, dawniej zwane lemingami syberyjskimi. Analogiczne wyniki dały badania mitochondrialnego DNA. Paleontolodzy opowiadają, że sierść zachowała się na grzbiecie, brzuchu i na bokach, ale nie na głowie. Po stronie grzbietowej futro jest ciemnoszare, a na brzuchu i bokach szarożółte. Na plecach nie ma ciemnego pasa. Badanie rtg. wykazało, że kości, w tym czaszka, dobrze się zachowały. Kości udowe uległy złamaniu. Nie znaleziono narządów wewnętrznych. Naukowcy z zespołu Aleksieja Łopatina podkreślają, że odkrycie z okolic rzeki Tirechtjach ma duże znaczenie dla zrozumienia ewolucji ważnej grupy arktycznych ssaków. Wyniki badań ukazały się w piśmie Proceedings of the Russian Academy of Sciences (Доклады Академии наук). Znaleziska zmumifikowanych plejstoceńskich gryzoni w wiecznej zmarzlinie należą do rzadkości. Wcześniej w okolicach rzeki Elgi (Эльга) odkryto 3 mumie susłogonow arktycznych sprzed ok. 29,5 tys. lat, w dolinie Strumienia Surowego natrafiono na 5 mumii Mynomes (Vocalomys) miurus egorovi sprzed ok. 37 tys. lat, a nad rzeką Batagajką znaleziono mumię obrożnika sprzed ponad 50 tys. lat. Poza Jakucją wymieniane jest też odkrycie na Jukonie w Kanadzie mumii susłogona akrtycznego sprzed ponad 47 tys. lat. « powrót do artykułu
  4. Gdy francuscy naukowcy zbadali kocią mumię z Muzeum Sztuk Pięknych w Rennes tomografem komputerowym, odkryli w środku aż 5 tylnych łap i 3 ogony. Oprócz tego skany pokazały, że w miejscu głowy znajduje się kula materiału, a czaszki, żeber i kręgów innych niż ogonowe nie ma wcale. Wygląda więc na to, że ok. 2,5 tys. lat temu starożytni mumifikatorzy umieścili w zawojach wybrane części ciała 3 osobników. Naukowcy nie są tym do końca zaskoczeni. Istnieją miliony zwierzęcych mumii, ale tylko niewielką ich część poddano badaniom obrazowym. [Kiedy już się to zrobi, okazuje się, że] niektóre są puste, inne zawierają tylko jedną kość, a niekiedy kot jest kompletny. Mumia z Rennes to jeden z wariantów - opowiada Théophane Nicolas z INRAP (Institut national de recherches archéologiques préventives) i dodaje, że w przypadku mumii z Rennes kości uległy rozkładowi. Znajdowały się w nich również otwory wydrążone przez owady. Niektórzy uważają, że mamy do czynienia z oszustwem, dokonanym przez pozbawionych skrupułów kapłanów, my dla odmiany sądzimy, że istnieją niezliczone sposoby wykonywania zwierzęcych mumii. Zwierzęce mumie były zazwyczaj wykorzystywane do składania ofiar; zgodnie z wierzeniami, koty były np. wcieleniem bogini Bastet. Często chowano je też ze zmarłymi właścicielami. Ponieważ powstał cały przemysł mumifikacji zwierząt na ofiary, a pokaźniejsze mumie były droższe, dla zarobku wykonywano mumie większe od samych zwierząt. Czasem w środku nie było zaś wcale szczątków, bo te podmieniano np. na skórę i żwir. Z naukowcami z INRAP współpracowali specjaliści z Narodowego Instytutu Nauk Komputerowych i Układów Losowych (IRISA), Narodowego Instytutu Nauk Cyfrowych (Inria), a także przedstawiciele samego Muzeum oraz 3 firm: Imaget, BCRX oraz CAD'Indus. Dzięki temu powstały cyfrowe modele mumii, a także narzędzia do wizualizacji oraz interakcji w rzeczywistościach wirtualnej i rozszerzonej. Wydrukowano przezroczystą rzeczywistych rozmiarów replikę mumii z Rennes. W środku znajdują się niebieskie kości i żółta kula tkaniny, od razu więc widać, na co naukowcy natknęli się podczas skanowania. « powrót do artykułu
  5. Złodzieje ukradli głowę 800-letniej mumii krzyżowca z krypty w St. Michan's Church w Dublinie. Zbezcześcili i uszkodzili też inne mumie, w tym 400-letnie szczątki zakonnicy. Makabrycznego odkrycia dokonał przewodnik, który przygotowywał się do otwarcia kościoła dla zwiedzających w poniedziałek po południu. Na razie wycieczki zostały odwołane. Jak poinformował archidiakon David Pierpoint, to kolejny akt wandalizmu, do jakiego doszło w krypcie. Poprzedni miał miejsce w 1996 r. Ciało krzyżowca odwrócono. Zniknęła też wewnętrzna brama ze stali. Wg Pierpointa, obecnie najważniejszą rzeczą jest zabezpieczenie krypty. Istnieją bowiem uzasadnione obawy, że ludzkie szczątki się rozłożą (dotąd były chronione przez unikatowe warunki - wapień ze ścian sprawiał, że powietrze w krypcie było suche). Sprawa jest badana przez policję (śledczy przeglądają m.in. nagrania z kamer przemysłowych). Pierpoint apeluje o pomoc do wszystkich, którzy dysponują jakimiś informacjami na ten temat. « powrót do artykułu
  6. Starożytni Egipcjanie stosowali zaawansowane metody balsamowania o wiele wcześniej (ok. 1500 lat) i na większym obszarze geograficznym niż przypuszczano. Potwierdziły to badania przeprowadzone na mumii z Górnego Egiptu z ok. 3700-3500 r. p.n.e. Od 1901 r. była ona przechowywana w Muzeum Egipskim w Turynie. Ponieważ nigdy jej nie konserwowano, można ją było poddać różnym testom. Wcześniej sądzono, że tak jak predynastyczna mumia mężczyzny A z Gebelein (Muzeum Brytyjskie) mumia przechowywana w Turynie powstała naturalnie, w wyniku wysuszenia przez gorący pustynny piasek. Analizy chemiczne przeprowadzone przez zespół z Uniwersytetu Yorku i Macquarie University w Sydney wykazały jednak, że mumia z Włoch przeszła proces balsamowania. Olej roślinny, podgrzaną żywicę drzewa iglastego, wonny ekstrakt roślinny i gumę/cukier (także z roślin) zmieszano i wykorzystano do zaimpregnowania materiału, którym owinięto ciało. Co istotne, w skład mieszaniny wchodziły związki przeciwbakteryjne, używane przez balsamistów w podobnych proporcjach w szczycie rozwoju ich rzemiosła ok. 2500 lat później. Opisywane badanie to pokłosie studium z 2014 r., w ramach którego związki balsamujące zidentyfikowano w lnianych zawojach z grobów jamowych z Mostageddy w Górnym Egipcie z ok. 4500-3350 r. p.n.e. Badania mumii z Turynu rozszerzają naszą ograniczoną wiedzę o okresie prehistorycznym oraz ekspansji wczesnych praktyk balsamowania. Pozwalają też zdobyć więcej informacji o tej konkretnej mumii. Na podstawie analiz chemicznych i oglądu ciała, badań genetycznych, datowania radiowęglowego oraz analiz mikroskopowych lnianych zawojów potwierdziliśmy, że proces rytualnej mumifikacji miał miejsce ok. 3600 r. p.n.e. Poddano jej mężczyznę w wieku 20-30 lat - opowiada dr Jana Jones z Macquarie University. Istnieje mało dostępnych do badań mumii w "naturalnym" stanie. Nasze datowanie radiowęglowe pokazuje, że [ta z Turynu] pochodzi z wczesnej kultury nagadyjskiej, znacząco poprzedzającej Egipt faraoński [...] - podsumowuje prof. Tom Higham z Uniwersytetu Oksfordzkiego. « powrót do artykułu
  7. W antropoidalnej trumnie sprzed ok. 2,5 tys. lat, która przez 1,5 wieku leżała w magazynie Uniwersytetu w Sydney i miała być pusta, odkryto niedawno niekompletną i mocno rozczłonkowaną mumię. Obecnie trwają jej badania. Hieroglify z trumny wskazują, że wykonano ją dla kapłanki o imieniu Mer-Neith-it-es. Może się jednak okazać, że mumia wcale nie należy do niej, często bowiem zakonserwowane szczątki usuwano, a później, na życzenie klienta, handlarze starożytnościami umieszczali w środku inną mumię. By dowiedzieć się więcej o osobie pochowanej w trumnie, najpierw całość poddano badaniu laserem. Dzięki temu powstały modele 3D. Później przeprowadzono szczegółową tomografię komputerową. Radiolog prof. John Magnussen podkreśla, że choć mumii daleko do anatomicznego wyglądu, nadal można znaleźć trochę wskazówek wyjaśniających jej tożsamość. Ponieważ stwierdzono obecność wczesnych zmian degeneracyjnych i kość krzyżową (a zrośnięcie 5 kręgów krzyżowych następuje dopiero ok. 20.-25. r.ż.), wiadomo, że osoba z "pustej" trumny była dorosła. Ostatecznie stwierdzono, że to ktoś w wieku 30+. Skany ujawniły, że stopy i kostki były w dużej mierze nietknięte. Po zakończeniu badań obrazowych egiptolog Connie Lord zaczęła "obdukcję" stóp. Specjalistka spodziewa się znaleźć prawdziwą gratkę dla osób zajmujących się datowaniem radiowęglowym - paznokcie palców stóp. Dr Lord natrafiła też na żywicę wlaną do czaszki po usunięciu mózgu. Krok po kroku nasze wykopaliska dostarczają coraz więcej informacji o osobie z trumny. Mamy nadzieję, że uda jej się przynajmniej częściowo zwrócić zszarganą przez rabusiów godność. Nim uda się zidentyfikować szczątki, mogą minąć nawet lata. W międzyczasie trumny Mer-Neith-it-es i 3 innych osób będą wystawiane w nowym muzeum Uniwersytetu w Sydney.   « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...