Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

To nie zmiana klimatu i wojny doprowadziły do upadku cywilizacji Majów?

Recommended Posts

Majowie są postrzegani jako cywilizacja pokojowa, szczególnie w porównaniu z np. Aztekami. Szczyt rozwoju ich kultury nastąpił około 1500 lat temu. Jak się wydaje, w tym okresie wojny prowadzone przez Majów miały cel głównie rytualny, a ich celem było schwytanie kogoś z wrogich władców i zażądanie za niego okupu lub też podporządkowanie sobie rywalizującej dynastii. Okoliczna ludność na tym nie cierpiała.

Dopiero później, gdy zapanowała coraz poważniejsza susza i nadeszły zmiany klimatu, wojny stały się coraz bardziej brutalne, wiązały się z upadkami poszczególnych miast i w końcu z upadkiem całej cywilizacji Majów.

Jednak nowe dowody znalezione przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley (University of California, Berkeley) oraz Służby Geologicznegj USA (U.S. Geological Survey) burzą ten sielankowy obraz Majów. Wskazują one bowiem, że podczas wojen Majowie stosowali taktykę spalonej ziemi, niszcząc wszystko, co mogło mieć jakiekolwiek znaczenie, w tym uprawy. I postępowali tak nawet w okresie największego rozwoju swojej cywilizacji, w czasie prosperity.

Odkrycie to pokazuje, że wzrost liczby konfliktów, prawdopodobnie związany ze zmianą klimatu i kurczeniem się zasobów, nie był przyczyną upadku cywilizacji Majów. Dane te stawiają pod znakiem zapytania jedną z dominujących teorii dotyczących przyczyn upadku Majów. Okazuje się bowiem, że intensywne działania wojenne nie były prowadzone tylko pod koniec jej istnienia, mówi profesor David Wahl. Najważniejszą częścią tych badań jest stwierdzenie, że Majowie zachowywali się podobnie od początku do końca swojej cywilizacji. To nie było tak, że to ich możni walczyli ze sobą, biorąc jeńców i poświęcając ich na ołtarzach, by zwiększyć znaczenie swojego roku. Po raz pierwszy widzimy, że prowadzone przez nich wojny miały wpływ na całą populację, dodaje archeolog Francisco Estrada-Belli.

Dowód, który może zmienić nasze postrzegania Majów, to dwucentymetrowa warstwa sadzy na dnie jeziora Laguna Ek'Naab w północnej Gwatemali. To dowód na intensywny pożar pobliskiego miasta Witzna oraz jego okolic. Charakterystyka tego wydarzenia jest odmienna od naturalnych pożarów, któe miały miejsce w okolicy. Warstwa jest datowana na lata 690–700 naszej ery. Archeolodzy wiążą ten pożar z zabytkiem pisanym i przekazaną nam przez Majów konkretną datą. Otóż w rywalizującym z Witzną mieście Naranjo znaleziono już wcześniej kamienną stelę, która wspomina, że dnia 21 maja 697 roku miasto to było zaangażowane w kampanię „palenia”. To pierwszy w Nowym Świecie pisany dowód na konkretne wydarzenie, które zostało też zapisane w danych polowych. W Nowym Świecie mamy do czynienia z tak małą liczbą zabytków pisanych, a to, co się zachowało, to głównie zabytki kamienne. Tutaj mamy unikatową sytuację. Jesteśmy w stanie zbadać osady, stwierdzić na ich podstawie pewne wydarzenie i wykazać, że wydarzenie to pokrywa się pod względem czasu z zabytkiem pisanym, który się do niego odnosi, mówi Wahl.

Wahl i jego zespół badali 7-metrowy rdzeń z jeziora Laguna Ek'Naab. Chcieli w ten sposób dowiedzieć się więcej o historii Witzny i okolic. Po odkryciu warstwy sadzy przyjrzeli się dokładnie ruinom miasta i stwierdzili, że wszystkie one noszą ślady wielkiego pożaru.

Wygląda na to, że całe miasto i okolice zostały spalone. Po tym wydarzeniu widać znaczące zmniejszenie aktywności ludzi, co wskazuje, że pożar był bardzo mocnym ciosem dla okolicznych mieszkańców. Nie wiemy, czy wszystkich zabito, wzięto do niewoli czy ludność migrowała. Jednak widzimy dramatyczny spadek aktywności ludzkiej po tym wydarzeniu, mówi Wahl.

Estrada-Belli dodaje, że zdobyte właśnie dowody nie świadczą o tym, iż Majowie przez cały okres klasyczny prowadzili wielkie brutalne wojny. Jednak kolejnym dowodem – obok znalezionych wcześniej masowych pochówków, fortyfikacji i dowodów na istnienie dużych armii – że Majowie wcale nie byli tak pokojową cywilizacją, za jaką są uważani. Widzimy tutaj zniszczone miasta i przesiedlonych ludzi, sytuacje podobne do tego, co Rzym zrobił z Kartaginą czy Mykeny z Troją, mówi uczony.

A jeśli wielkie brutalne wojny miały miejsce w czasie szczytowego rozwoju cywilizacji, to jest mało prawdopodobne, by były przyczyną jej upadku. Sądzę, patrząc na dostępne dowody, że teoria mówiąca, iż to rozpoczęcie totalnej wojny było główną przyczyną upadku klasycznej cywilizacji Majów, jest nie do utrzymania. Musimy przemyśleć przyczyny upadku, gdyż błądzimy obwiniając o niego wojny i zmiany klimatu, dodaje Estrada-Belli.

Majowie nigdy nie stworzyli jednego państwa. Na ich cywilizację składały się miasta-państwa, które zawierały sojusze i walczyły ze sobą na podobieństwo miast-państw w renesansowych Włoszech. Do niedawna sądzono, że były to głównie walki pomiędzy dynastiami rządzącymi, które miały niewielki wpływ na całą populację. Pod koniec okresu klasycznego (800-950) widoczne są ślady znacznego zintensyfikowania działań wojennych. Zbiegło się to z lokalnymi zmianami klimatycznymi i późniejszym upadkiem cywilizacji Majów. Stąd też teoria mówiąca, że zmiany klimatu i mniejsza ilość zasobów popchnęły Majów do zaangażowania się w wojny totalne, które w końcu zniszczyły ich cywilizację.

Wahl, Lysanna Anderson i Estrada-Belli prowadzili badania dokumentujące zmiany klimatu, mając nadzieję, na ich skorelowanie ze zmianami w ludzkiej aktywności i rodzajach uprawianych roślin. W 2013 roku w rdzeniu z Laguna Ek'Naab odkryli warstwę sadzy, która była odmienna od innych. Na trop pozwalający na rozwiązanie zagadki natrafiono dopiero trzy lata później, gdy Estraka-Belli i Alexandre Tokovinine z University of Alabama, który specjalizuje się w piśmie Majów, znaleźli w ruinach Witzny miejską pieczęć. Dowiedzieli się z niej, że Majowie nazywali miasto Bahlam Jol.

Uczeni przeszukali bazę danych z nazwami zapisanymi pismem Majów i okazało się, że nazwa Bahlam Jol pojawia się na steli znalezionej w Naranjo, mieście położonym 32 kilometry na południe od Bahlam Jol/Witzny. Wspomniany napis mówi,że dnia „... 3 Ben, 16 Kasew ('Sek') Bahlam Jol 'spalone' po raz drugi”. Jak zauważa Tokovinine słowo 'spalone' (puluuy) jest w języku Majów bardzo niejasne. Jednak konkretna data, tutaj 21 maja 697 roku, wskazuje na konkretne wydarzenie, wojnę totalną i celowe całkowite spalenie miasta. Znaczenie tego odkrycia wykracza poza zwykłą reinterpretację odniesień do 'spalenia' w napisach Majów. Musimy ponownie przeanalizować każdy majański tekst, w którym wspomniano o braniu jeńców i pobieraniu okupu, mówi Tokovinine.

Na tej samej steli słowo „puluuy” pojawia się jeszcze trzykrotnie. Raz odnosi się do miasta Komkom (dzisiejsze Buenavista del Cayo), drugi raz do K'an Witznal (Ucanal), a trzeci raz jest wspomniane przy mieście K'inchil, którego lokalizacji nie znamy. Jeśli wspomniana stela opisuje tę samą kampanię, możemy przypuszczać, że wszystkie trzy miast zostały doszczętnie spalone. Wracając do Bahlam Jol/Witzny, wspomniane na steli pierwsze spalenie również mogło zostać zapisane w rdzeniu wydobytym z jeziora. Są tam bowiem trzy inne wyraźne warstwy wskazujące na pożary. Jednak nie wiemy, kiedy Bahlam Jol zostało spalone po raz pierwszy.

Już wcześniej udało się częściowo zrekonstruować lokalną historię Majów, dlatego też wiemy, że podbój Bahlam Jol został zapoczątkowany przez królową Naranjo zwaną Pani 6 Niebo. Próbowała ona odbudować swoją dynastię po tym, gdy Naranjo upadło i straciło wszystkie posiadłości. Pani 6 Niebo osadziła na tronie swojego 7-letniego syna Kahk Tilewa i rozpoczęła wojnę, której celem było zniszczenie wszystkich pobliskich miast zbuntowanych przeciwko jej władzy. W tekstach zapisano, że tę karną kampanię prowadził król, jej syn, jednak w rzeczywistości prowadziła ją ona, mówi Estrada-Belli.

Wiemy też, że Bahlam Jol/Witzna przetrwało. Miasto się do pewnego stopnia odrodziło, rdzenie z jeziora wskazują, że jego populacja była mniejsza. Ale na steli z około 800 roku, wzniesionej 100 lat po jego spaleniu przez Naranjo, pojawia się pieczęć, dzięki której miasto zidentyfikowano. Bahlam Jol zostało definitywnie opuszczone około roku 1000.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Dopiero później, gdy zapanowała coraz poważniejsza susza i nadeszły zmiany klimatu, wojny stały się coraz bardziej brutalne, wiązały się z upadkami poszczególnych miast i w końcu z upadkiem całej cywilizacji Majów.

Przecież wiadomo było już od pewnego czasu , że nasilenie niszczycielskich wojen nastąpiło już w VII/VIII wieku, ale i wcześniej, miewały one bardzo gwałtowny charakter - jak choćby zniszczenie Tikal podczas tzw. stuletniej wojny Calakmul-Tikal. 

6 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Jak się wydaje, w tym okresie wojny prowadzone przez Majów miały cel głównie rytualny, a ich celem było schwytanie kogoś z wrogich władców i zażądanie za niego okupu lub też podporządkowanie sobie rywalizującej dynastii.

W okresie klasycznym raczej zdecydowanie charakter polityczno-sakralny (chęć podporządkowania szlaków handlowych, zdominowania politycznego sąsiada). Natomiast masakry mogły mieć wymiar, powiedzmy, że "sakralny".

Związane to było chyba po części z zaskakującym prymitywizmem majańskiej wojskowości. Wojownicy z klanów najprawdopodobniej walczyli z wojownikami, chłopi z chłopami. Walki wojowników, żyjących w "demokracji wojennej" (o niej pisałem w wątku poświęconym szczęściu łowców-zbieraczy), miały taki quasi-religijny charakter. Zabicie władcy, czy wzięcie go do niewoli, zniszczenie posągów bóstw, było sygnałem, że bogowie się odwrócili. I cała majańska "taktyka" obrońców  brała w łeb. Obrońcy po prostu uciekali. Był to dla zwycięzców  sygnał do rzezi. 

Jest jeszcze hipoteza, ponoć nie potwierdzona, tzw. wojen gwiezdnych, związanych ze wschodem Wenus - Majowie uważali ją za gwiazdę, która w podziemiach przezwyciężyła wrogów. Ponoć to te wojny miały niezwykle krwawy wymiar. 

Majowie byli bardzo wojowniczy. Mnie zadziwia jednak prymitywizm ich wojskowości. W tej dziedzinie szli do przodu, chyba tylko dzięki wpływom, północnych, bardziej prymitywnych, ale i jeszcze bardziej wojowniczych ludów. Ogółem wojskowość prekolumbijskiej Mezaoameryki była bardzo zacofana w stosunku do Starego Świata, nawet Zulusów, którzy opanowali metalurgię. 

W tym kontekście nie mogą dziwić podboje Corteza i reszty awanturników z Estramedury - takiej hiszpańskiej" Siczy Zaporoskiej" z jej "złotego okresu".

15 minut temu, venator napisał:

Przecież wiadomo było już od pewnego czasu , że nasilenie niszczycielskich wojen nastąpiło już w VII/VIII wieku, ale i wcześniej, miewały one bardzo gwałtowny charakter - jak choćby zniszczenie Tikal podczas tzw. stuletniej wojny Calakmul-Tikal. 

W okresie klasycznym raczej zdecydowanie charakter polityczno-sakralny (chęć podporządkowania szlaków handlowych, zdominowania politycznego sąsiada). Natomiast masakry mogły mieć wymiar, powiedzmy, że "sakralny".

Związane to było chyba po części z zaskakującym prymitywizmem majańskiej wojskowości. W trakcie bitwy, przez prymitywizm taktyki, wojownicy z klanów najprawdopodobniej walczyli z wojownikami, chłopi z chłopami. Walki wojowników, żyjących w "demokracji wojennej" (o niej pisałem w wątku poświęconym szczęściu łowców-zbieraczy), miały taki quasi-religijny charakter. Zabicie władcy, czy wzięcie go do niewoli, zniszczenie posągów bóstw, było sygnałem, że bogowie się odwrócili. I cała majańska "taktyka" obrońców  brała w łeb. Obrońcy po prostu uciekali. Był to dla zwycięzców  sygnał do rzezi. 

Jest jeszcze hipoteza, ponoć nie potwierdzona, tzw. wojen gwiezdnych, związanych ze wschodem Wenus - Majowie uważali ją za gwiazdę, która w podziemiach przezwyciężyła wrogów. Ponoć to te wojny miały niezwykle krwawy wymiar. 

Majowie byli bardzo wojowniczy. Mnie zadziwia jednak prymitywizm ich wojskowości. W tej dziedzinie szli do przodu, chyba tylko dzięki wpływom, północnych, bardziej prymitywnych, ale i jeszcze bardziej wojowniczych ludów. Ogółem wojskowość prekolumbijskiej Mezaoameryki była bardzo zacofana w stosunku do Starego Świata, nawet Zulusów, którzy opanowali metalurgię. 

W tym kontekście nie mogą dziwić podboje Corteza i reszty awanturników z Estramedury - takiej hiszpańskiej" Siczy Zaporoskiej" z jej "złotego okresu".

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W latach 30. w siłach zbrojnych Wielkiej Brytanii może służyć około 30 000 robotów, które będą wypełniały różne zadania zarówno na linii frontu jak i w jej pobliżu, stwierdził szef sztabu brytyjskiej armii generał Nick Carter. Myślę, że możemy mieć 120-tysięczną armię, z czego 30 000 to będą roboty, kto wie, powiedział.
      Obecnie Wielka Brytania ma 73 870 żołnierzy gotowych do prowadzenia działań bojowych. To sporo mniej niż zakładane 82 050. W przyszłości zakładana liczba może zostać obniżona do 75 000 przy założeniu, że część luk wypełni technologia.
      Wszystkie rodzaje brytyjskich sił zbrojnych są obecnie zaangażowane w prace badawczo-rozwojowe, w ramach których powstają zarówno niewielkie drony, jak i zdalnie sterowany pojazdy lądowe i podwodne. Niektóre z nich mają być uzbrojone, inne będą służyły wyłącznie działaniom rozpoznawczym. Wśród rozwijanych systemów jest np. dron i9, który jest uzbrojony w dwie strzelby. Maszyna ma być używana podczas walk w mieście, przede wszystkim do szturmowania budynków, kiedy to dochodzi do największej liczby strat własnych.
      Zgodnie z obecnie obowiązującymi zasadami brytyjskiego Ministerstwa Obrony jedynie ludzie mogą decydować o otwarciu ognia. Jednak pojawia się coraz więcej obaw o wybuch wojny, w której będą brały udział autonomiczne roboty samodzielnie podejmujące decyzje o działaniach bojowych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zbudowane przez Majów Tikal to jedno z najwspanialszych starożytnych miast obu Ameryk. Znane jest ze swoich pałaców i świątyń. Teraz w jednym z największych zbiorników wody w Tikal naukowcy odkryli wulkaniczny minerał, który filtruje wodę usuwając z niej mikroorganizmy i inne zanieczyszczenia. Jako, że minerał ten nie występuje w pobliżu, wszystko wskazuje na to, że został on celowo umieszczony w zbiorniku.
      Tikal było zamieszkane przez ponad 1000 lat. U szczytu swej potęgi, na przełomie VII i VIII wieku naszej ery, mogło w nim mieszkać nawet 45 000 osób. To było jedno z najpotężniejszych miast Majów, mówi Nicholas Dunning, archeolog z University of Cincinnati.
      W miejscu, gdzie znajduje się Tikal, okres suchy trwa od listopada do kwietnia. Kluczowym elementem dla funkcjonowania miasta, szczególnie tak dużego, była więc możliwość przechowywania wody. Wybudowano więc wielkie zbiorniki. Jednak wody nie wystarczy przechowywać. Musi się też ona nadawać do picia. Przed kilkoma miesiącami naukowcy z Cincinnati wysunęli hipotezę mówiącą, że przyczyną opuszczenia Tikal – a naukowcy do dzisiaj spierają się o to, dlaczego potężne miasto zostało nagle porzucone przez mieszkańców – mogło być silne zanieczyszczenie zbiorników rtęcią i sinicami. Nie wszystkie zbiorniki były jednak zanieczyszczone w równym stopniu.
      Przed kilkoma laty Dunning i jego koledzy zbadali osady z biorników wody w Tikal i ze zdumieniem zauważyli, że w jednym z nich, zwanym Corriental, poziom metali ciężkich, toksycznych glonów oraz minerałów związanych z obecnością odchodów był znacznie niższy niż w pozostałych. Woda w Corriental była znacznie wyższej jakości, mówi Dunning. Uczeni wysunęli więc hipotezę, że Majowie w jakiś sposób filtrowali wodę w Corriental. Zaczęli więc bliżej przyglądać się osadom z tego zbiornika.
      Pierwszą wskazówką było znalezienie kryształów kwarcu. Okazało się, że dno jest wyłożone czterema różnymi warstwami tego minerału, z których każda miała kilka centymetrów grubości. Niewielkie milimetrowej wielkości kryształy dobrze zatrzymują zanieczyszczenia. Nie przechwytują jednak wszystkich szkodliwych mikroorganizmów. Gdy jednak naukowcy przyjrzeli się osadom bliżej, okazało się, że pomiędzy kryształami kwarcu znajdują się jeszcze mniejsze kryształy zeolitów. Wszystko co obecnie pijemy, od butelkowanej wody po wino, jest filtrowane przez filtry zeolitowe, mówi współautor najnowszych badań, Kenneth Tankersley.
      Źródłem materiału do filtrowania wody mogły być odległe o 30 kilometrów od Tikal skały bogate w kwarc i zeolity. Majowie zapewne nie wiedzieli o obecności zeolitów, ale znali ich właściwości filtrujące.
      Niestety, nie wiemy, jak mógł wyglądać system filtrowania w Corriental. Naukowcy spekulują, że w górze strumienia, który zasilał Corriental, znajdowały się maty wypełnione pokruszonymi skałami. Od czasu do czasu, po obfitych opadach deszczu, napór wody niszczył maty i materiał skalny trafiał do zbiornika. To tłumaczyłoby obecność warstw kwarcu i zeolitu w Corriental.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Tradycyjny pogląd na historię Majów mówi, że ich cywilizacja rozwijała się stopniowo, z małymi wsiami pojawiającymi się po raz pierwszy w środkowym okresie preklasycznym (1000–350 przed Chrystusem), a monumentalne konstrukcje zaczęły pojawiać się po tym okresie. Jednak ostatnie okrycia kompleksów ceremonialnych podważają ten pogląd. Teraz dowiadujemy się, że w stanie Tabasco odkryto najstarszą monumentalną konstrukcję Majów i największy taki zabytek prehiszpańskiej architektury
      Wspomniana konstrukcja to olbrzymia ziemna platforma długości 1400, szerokości 400 i wysokości 10–15 metrów. Całkowita objętość konstrukcji jest większa, niż objętość Wielkiej Piramidy w Gizie. Z platformy odchodzi 9 dróg. Dotychczas jej nie zauważono, gdyż wygląda jak naturalne ukształtowanie terenu. Odkrycia dokonano podczas zwiadu lotniczego, w czasie którego wykorzystano LIDAR.
      Zabytek znajduje się w Aguada Fénix i jest datowany na lata 1000–800 przed naszą erą. Konstrukcja przypomina wcześniejsze centrum Olmeków w San Lorenzo, którego szczyt rozwoju przypadł na lata 1400–1150 p.n.e. Zauważono jednak pewną zasadniczą różnicę. Dotychczas nie znaleziono tam żadnych rzeźb przedstawiających osoby o wysokim statusie społecznym. Na podobne rzeźby nie natrafiono też w innych miejscach ceremonialnych Majów z tego okresu. Zdaniem specjalistów wskazuje to, że w tym czasie Majowie tworzyli egalitarne społeczeństwo, a hierarchia, która w końcu doprowadziła do pojawienia się królów, narodziła się w późniejszym okresie.
      W pobliżu platformy istnieją zbiorniki na wodę i szereg innych konstrukcji. Archeolodzy przypuszczają, że platforma była miejscem ceremonialnym. Sądzimy, że przy specjalnych okazjach zbierali się tutaj ludzie zamieszkujący okolice. Prawdopodobnie dokonywano tu obrzędów związanych z kalendarzem. Przypuszczamy, że w ich ramach odbywały się procesje po odchodzących z platformy drogach oraz na znajdującym się na niej kwadratowym placu. W centrum platformy ludzie składali też symboliczne obiekty, jak siekiery wykonane z jadeitu, mówi Takeshi Inomata z University of Arizona, który kieruje zespołem badającym platformę.
      Autorzy badań opublikowali na łamach Nature artykuł, z którego dowiadujemy się, że platforma z Aguada Fénix i otaczający ją kompleks konstrukcji były prawdopodobnie wzorowane na tradycji z San Lorenzo. Majańscy budowniczowie połączyli tutaj elementy z olmeckiego centrum z elementami, które pojawiły się po jego upadku, takimi jak standardowy rozkład przestrzenny, który widzimy także później.
      Znaleziona na miejscu siekiera z jadeitu może sugerować, że odbywały się tam rytuały podobne do tych z La Venta i Ceibal. Jednak ceramika z Aguada Fénix jest wyraźnie różna od tej z La Venta i przypomina ceramikę z Ceibal. Co prawda na podstawie samej ceramiki nie można wyciągać wniosków o pochodzeniu budowniczych platformy i reszty kompleksu, ale autorzy artykułu uważają, że mieli oni więcej związków z Majami niż z Olmekami. Przypuszczenie takie wzmacnia fakt, że obsydian znaleziony w Aguada Fenix pochodzi z terenów dzisiejszej Gwatemali, podczas gdy obsydian z San Lorenzo był importowany głównie ze źródeł meksykańskich. Wspomniany już brak rzeźb, wskazujący na egalitarne społeczeństwo, również wyraźnie odróżnia budowniczych z Aguada Fénix od mieszkańców olmeckiego San Lorenzo czy La Venty. Jedyna rzeźba znaleziona w Aguada Fénix przedstawia zwierzę.
      Autorzy artykułu stwierdzają, że jeśli ich interpretacja jest prawidłowa, to wskazuje ona, iż do istotnych zmian kulturowych i innych innowacji dochodziło nie tylko w wysoko rozwiniętych centrach miejskich o wyraźniej hierarchii politycznej i społecznej.
      Kompleks z Aguada Fénix można porównywać do analogicznych konstrukcji ceremonialnych, które w okresie przedrolniczym pojawiały się w Andach, na Bliskim Wschodzie czy na południowym-wschodzie dzisiejszych USA, a które również wznosiły egalitarne społeczności. Jednak i tutaj widać wyraźną różnicę. Nowo odkryty kompleks powstał na długo po udomowieniu roślin, zatem do jego powstania mogły doprowadzić inne procesy społeczne.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed ponad 3000 lat, pomiędzy rokiem 1174 a 1102 przed Chrystusem, mieszkańcy Etlatongo w dzisiejszym Meksyku rytualnie zakończyli używanie placu do gry w piłkę. Po odbytej ceremonii pozostały fragmenty spalonych roślin, rozbita olmecka ceramika, kości zwierząt, muszle oraz nieco ludzkich kości. Teraz Jeffrey Blomster i Victor Salazar dokonali zaskakującego odkrycia. Pod szczątkami boiska z XII wieku p.n.e. znaleźli bowiem kolejne, jeszcze starsze, datowane na 1374 rok przed naszą erą.
      Tym, co tak bardzo zaskoczyło naukowców był fakt, że tak stare boisko do rytualnej gry w piłkę znajdowało się właśnie w Etlatongo, w górskim stanie Oaxaca. Tego typu zabytku należałoby się spodziewać raczej na zdominowanych przez Olmeków tropikalnych nizinach. Tam bowiem najprawdopodobniej narodziła się gra.
      Najstarsze znane boisko w Mezoameryce pochodzi z 1650 roku p.n.e. Znajduje się ono w Paso de la Amanada w stanie Chiapas, na pacyficznym wybrzeżu Meksyku. To boisko ma podłoże z ziemi. Tymczasem podłoże boiska z Etlatongo jest wyłożone kamieniem. Dotychczas sądzono, że kamienne boiska pojawiły się około 1000 lat po powstaniu gry. W tym czasie była ona już szeroko rozpowszechniona w Mezoameryce.
      Tymczasem najnowsze odkrycia każą zrewidować dotychczasowe poglądy na rozwój gry, tak ważnej dla Olmeków, Majów i Azteków. Oznacza ono bowiem, że do roku 1374 przed naszą erą gra była już na tyle istotnym elementem kultury, iż boiska zajmowały centralne miejsca osad, a ich zbudowanie wiązało się z olbrzymim wysiłkiem, skoro budowano je z kamienia. To zaś sugeruje, że ludy zamieszkujące góry miały swój wkład w rozwój gry, jej reguł oraz architektury boisk. Blomster i Salazar nie wykluczają, że wśród różnych społeczności istniały różne odmiany gry, które w końcu połączono w jedną, powszechnie uznawaną.
      Odkrycie wskazuje również, że już wówczas istniał rozwinięty handel długodystansowy. Używana w grze piłka była wykonana z twardego kauczuku z drzew rosnących na wybrzeżach. To m.in. dlatego specjaliści uważają, że grę wymyślili Olmekowie. Jeśli więc 3400 lat temu w Etlalongo grano w piłkę, to musiał istnieć długodystansowy handel kauczukiem lub – co bardziej prawdopodobne – kauczukowymi piłkami. A biorąc pod uwagę znaczenie, jakie miała gra, musiała też ona kształtować stosunki pomiędzy społecznościami.
      Możemy przypuszczać, że na długo zanim gra w piłkę stała się sformalizowana i zanim powstały pierwsze boiska, ludzie grali w nią po prostu na wolnej otwartej przestrzeni. Dopiero z czasem, gdy gra nabierała znaczenia i reguł, zaczęto budować specjalne boiska. A im ważniejsza się ona stawała, w tym bardziej prominentnych miejscach boiska powstawały. Sama gra jak i budowa boisk służyły konsolidacji społeczności, a lokalni liderzy mogli w ten sposób dowieść swojego statusu, bogactwa i wpływów.
      Boisko z 1374 roku przed Chrystusem było zaskoczeniem. Ale to nie koniec niespodzianek. Blomster i Salazar zauważyli, że posadowiono je na jeszcze starszej strukturze. Jest ona wąska, długa, przebiega w tym samym kierunku co boisko i została włączona w jedną ze ścian boiska. Naukowcy nie mieli jednak dotychczas okazji, by przeprowadzić dodatkowe badania, nie wiedzą więc, czy ta starsza struktura również była boiskiem. Nie wiedzą też, z jakiego okresu pochodzi, gdyż dotychczas nie znaleźli tam niczego, co pozwoliłoby ją datować.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na podwórku pewnego meksykańskiego hodowcy bydła znaleziono stolicę zaginionego królestwa Majów. Odkrycia dokonał profesor antropologii Charles Golden z Brandeis University we współpracy z bioarcheologiem Andrewem Schererem z Brown University oraz naukowcami z Meksyku, Kanady i USA.
      Wykopaliska, rozpoczęte w czerwcu 2018 roku, ujawniły liczne majańskie zabytki. Na jednym z nich odkryto inskrypcje opisujące rytuały, bitwy oraz wydarzenia i postaci mitologiczne jak wodnego węża i taniec boga deszczu. Naukowcy natrafili też na pozostałości piramid, płacu królewskiego i boiska do gry w piłkę.
      Naukowcy sądzą, że stanowisko archeologiczne, które nazwali Lacanja Tzeltal, było w przeszłości stolicą królestwa Sak Tz'i', które znajdowało się w dzisiejszym stanie Chiapas. Osada została założona nie później niż w 750 roku przed Chrystusem, a ludzie mieszkali tam przez ponad 1000 lat.
      Poszukiwania Sak Tz'i' trwały od 1994 roku, kiedy to na innym stanowisku archeologicznym odkryto inskrypcje odnoszące się do tego królestwa. Z czasem okazało się, że jest ono wspominane na zabytkach rozsianych po muzeach na całym świecie. Już teraz możemy powiedzieć, że Sak Tz'i' było niewielkie w porównaniu z Chichen Itza czy Palenque. Jednak jego odkrycie i zbadania znacznie poszerzy naszą wiedzę o Majach.
      Sak Tz'i' (Biały pies) było dość małym królestwem, zajmującym obszary na obecnym pograniczu Meksyku i Gwatemali. Nie wiemy, skąd wzięła się jego nazwa. Większość poddanych mieszkała poza stolicą, uprawiali różne rośliny, wytwarzali ceramikę i kamienne narzędzia. Golden i jego zespół znaleźli prawdopodobne pozostałości placu targowego. Wiemy, że poddani przybywali do stolicy, by wziąć udział w ceremonialnej grze w piłce.
      Na północno-wschodnim końcu miasta znaleziono pozostałości po piramidzie, która miała około 14 metrów wysokości oraz domy elity i miejsca odbywania rytuałów religijnych. Centrum aktywności religijnej i politycznej w Sak Tz'i' był Plac Muk'ul Ton, czyli Plac Monumentów o powierzchni około 6000 metrów kwadratowych. Z placu prowadziły schody na platformę, na której znajdowały się świątynie, pałac królewski i gdzie mogli być chowani członkowie rodziny królewskiej.
      Sak Tz'i' było otoczone przez silniejszych od siebie sąsiadów, zatem ciągle zagrażały mu napaści. Archeolodzy znaleźli z jednej strony miasta pozostałości murów obronnych, z drugiej było ono chronione przez wysokie strome brzegi strumieni. Mimo tych środków zapobiegawczych Sak Tz'i' nie zawsze udawało się obronić. Znaleziono inskrypcję, z której wynika, że co najmniej część stolicy została podpalona w czasie wojny z sąsiadami.
      Należy jednak przypuszczać, że przetrwanie Sak Tz'i' zależało nie od siły militarnej, a od umiejętnego lawirowania pomiędzy silniejszymi sąsiadami. Dlatego właśnie odkrycie jest tak interesujące. Niewiele bowiem wiemy o tym, jak radziły sobie majańskie królestwa średniej wielkości wobec agresywnych i silniejszych sąsiadów.
      W ruinach Sak Tz'i' znaleziono kilkadziesiąt rzeźb. Najlepiej zachowała się stela, którą naukowcom pokazał hodowca bydła. Ma ona wymiary 60 x 120 cm i zawiera kilka inskrypcji. Jedna opowiada o mitycznym wężu wodnym oraz starszych bogach, których imiona nie są wymienione. Spisano na niej za to informacje o poszczególnych władcach. Kolejna inskrypcja odnosi się do mitycznej powodzie, a jeszcze inna zawiera prawdopodobnie historyczne daty urodzin i bitew stoczonych przez władców Sak Tz'i'. Jeden z królów nazywał się K'ab Kante'.
      Na dole steli widzimy tańczącego króla. Majowie wierzyli, że ich królowie mogą stać się jednością z bogiem lub przeistoczyć się w boga. Tańczący władca ubrany jest w strój boga deszczu Yopaata, łączonego z gwałtownymi burzami tropikalnymi. W prawej ręce trzyma siekierę, którą krzesze błyskawice, a lewej ma manoplę, rodzaj kastetu używanego w czasie rytualnych walk.
      Co interesujące, odkrycia dokonano dzięki miejscowemu sprzedawcy jedzenia. W czerwcu 2014 roku Whittaker Schroeder, który studiował w grupie Goldena, jeździł po stanie Chiapas szukając tematu do rozprawy doktorskiej. W pewnym momencie zatrzymał go mężczyzna, który przy drodze sprzedawał jedzenie. Znał Schroedera, który od lat prowadził w okolicy badania i wiedział, że ten interesuje się Majami. Sprzedawca powiedział uczonemu, że jego przyjaciel znalazł antyczną stelę. Następnego dnia Schroeder i jeden z jego studentów spotkali się z hodowcą bydłą i potwierdzili autentyczność znaleziska.
      Kilka kolejnych lat zajęły negocjacje z hodowcą. Mężczyzna obawiał się, że skoro zabytki są uznawane w Meksyku za własność państwa, to gdy rozpoczną się wykopaliska i archeolodzy coś znajdą, rząd zabierze mu ziemię. Zgodził się na rozpoczęcie prac dopiero wtedy, gdy dostał od urzędników zapewnienie, że tak się nie stanie.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...