Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Szef agencji kosmicznej zwolniony za informowanie o wycince lasów Amazonii

Recommended Posts

Dyrektor brazylijskiego Narodowego Instytutu Badań Kosmicznych (INPE) fizyk Ricardo Galvão, został zwolniony ze stanowiska po tym, jak publicznie pokłócił się z prezydentem Jairem Bolsonaro na temat danych dotyczących wycinki lasów deszczowych Amazonii.

Przypomnijmy, że INPE – która odpowiada m.in. za monitorowanie lasów Amazonii i informowanie władz o możliwych przypadkach nielegalnej wycinki dżungli – poinformowała ostatnio o gwałtownym zwiększeniu wycinki lasów deszczowych. Niepokojący trend jest widoczny od czasu, gdy urząd prezydenta objął Bolsonaro.

Prezydent zareagował na te doniesienia nazywając je „kłamstwem” i sugerując, że Galvão jest agentem organizacji obrońców przyrody. Szef INPE, znany ze swojej odwagi i porywczego charakteru, stwierdził, że prezydent jest „tchórzem” rzucając publicznie oskarżeniami niepopartymi dowodami. Mam nadzieję, że wezwie mnie do Brasilii bym mu wyjaśnił te dane i że będzie miał na tyle odwagi, że powtórzy mi te oskarżenia prosto w twarz, mówił Galvão. Uczony dodał, że zarzucając mu kłamstwo i nieuczciwość naukową prezydent próbuje zmusić go do dymisji. Zapowiedział, że dobrowolnie się do niej nie poda.

Bolsonaro później tonował swoje wypowiedzi twierdząc, że INPE powinna najpierw pokazać dane urzędnikom rządowym zamiast je upubliczniać, gdyż szkodzi to wizerunkowi kraju. Tymczasem zgodnie z politykę INPE, wszystkie dane gromadzone przez tę agencję są publiczne.

INPE to państwowa instytucja naukowa z siedzibą w São José dos Campos. Jest jedną z najbardziej cenionych na świecie brazylijskich instytutów badawczych. Od lat 70. monitoruje za pomocą satelitów lasy Amazonii. Dane te od dawna są używane jako bardzo wiarygodny wskaźnik tego, co dzieje się w brazylijskiej części Amazonii, mówi Bill Laurance, naukowiec z australijskiego Uniwersytetu im. Jamesa Cooka. Twierdzenie, że dane INPE to kłamstwo, jest jak udowadnianie, że Ziemia jest płaska, dodaje.

W obronę INPE zaangażowało się wiele brazylijskich organizacji naukowych. Krytyka nie ma podstaw naukowych i oznacza brak poszanowania dla wkładu Narodowego Instytutu Badań Kosmicznych w rozwój brazylijskiej i światowej nauki, oświadczyła Brazylijska Akademia Nauk. Naukowcy ostrzegają, że jeśli rząd Bolsonaro doprowadzi do sytuacji, w której INPE będzie musiała najpierw przedstawiać swoje dane urzędnikom do zatwierdzenia, to świat przestanie im ufać, co negatywnie wpłynie na pozycję INPE i brazylijskiej nauki.

INPE prowadzi dwie wysokiej jakości bazy danych. Jedna z nich, DETER (Real-Time Deforestation Detection System), to system monitoringu w czasie rzeczywistym, który wszczyna alarm za każdym razem, gdy wykryje, że gdzieś wycięto więcej niż 3 hektary lasu. Dane te trafiają do organów ścigania, które mogą sprawdzić w terenie, co się dzieje. Najnowsze dane z DETER wskazują, że od kiedy 1 stycznia bieżącego roku Bolsonaro objął urząd prezydenta wycięto ponad 4200 kilometrów kwadratowych lasu deszczowego. To o 50% więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku i o ponad 100% więcej niż rok wcześniej.

Druga z baz danych INPE nazywa się PRODES. Dostarcza ona dorocznych raportów na temat tempa wycinki lasu. PRODES jest bardziej dokładna niż DETER, ale obie bazy w wysokim stopniu zgadzają się ze sobą, zatem analitycy spodziewają się, że gdy w grudniu zostaną opublikowane dane PRODES będzie w nich widać ten sam trend co w DETER.

Bolsonaro nie miał okazji, by powtórzyć Galvão swoje zarzuty prosto w twarz. Szef INPE został po prostu wyrzucony ze stanowiska. Tymczasem powołany przez Bolsonaro minister środowiska Ricardo Salles zapowiedział, że rząd stworzy nowy system, który będzie dokładniej monitorował wycinkę lasu deszczowego.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

rząd stworzy nowy system, który będzie dokładniej monitorował

To będzie bardzo dokładny system. Będzie monitorował dokładnie tak, jak zadecydują rządowi urzędnicy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Meksyku narastają obawy o los Homera Gómeza, aktywisty ekologicznego i eksperta od danaidów wędrownych (Danaus plexippus), czyli motyli znanych lepiej jako monarchy. Nikt go nie widział od ponad tygodnia, od 13 stycznia, a prowadzi on rezerwat motyli w południowo-zachodnim stanie Michoacán, gdzie działa wiele gangów.
      Istnieją realne obawy, że na celownik wzięli aktywistę ludzie nielegalnie karczujący las. Gómez próbuje go chronić dla motyli.
      Od 2006 r. w Meksyku zniknęło ok. 60 tys. osób. Wiele z nich padło ofiarą gangów, które kontrolują duże połacie tego kraju i zabijają każdego, kto może zagrozić ich nielegalnym działaniom, a więc handlowi narkotykami i ludźmi, wycince lasów czy wydobyciu różnych surowców.
      Gómez to 50-letni inżynier rolnictwa, który zarządza jednym z największych rezerwatów monarchów w Meksyku - El Rosario. Dał się poznać jako niestrudzony działacz na rzecz ochrony danaidów oraz lasów sosnowych i jodłowych, do których co roku motyle widowiskowo migrują z Ameryki Północnej.
      El Rosario zapoczątkowało swoją działalność w listopadzie zeszłego roku. Miała to być strategia umożliwiająca nielegalną wycinkę na obszarze kluczowym dla D. plexippus.
      Po raz ostatni widziano Gómeza 13 stycznia po południu na spotkaniu w wiosce El Soldado. Wiadomości reklamujące El Rosario były nadal wysyłane z jego komórki 14 stycznia rano. Gdy jego telefon przestał być aktywny, rodzina zgłosiła zaginięcie. W poszukiwania zaangażowało się ponad 200 ochotników. Na próżno...
      Zaniepokojeni brakiem rezultatów krewni zorganizowali w zeszły piątek protest przed biurami prokuratora generalnego stanu Michoacán.
      Organizacje zajmujące się prawami człowieka zaapelowały do władz o zintensyfikowanie poszukiwań Gómeza i sprawdzenie, czy jego zniknięcie może być powiązane z kampanią antywycinkową.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wycinanie drzew w sposób nieunikniony prowadzi do uwalniania węgla do środowiska, jednak wpływ wylesiania na zmiany klimatyczne jest znacznie przeszacowany, twierdzą autorzy najnowszych badań. Zespół pracujący pod kierunkiem naukowców z Ohio State University i Yale University obliczył, że od roku 1900 wycinka lasów w celu pozyskania drewna oraz pod uprawy przyczyniła się do emisji 92 miliardów ton węgla.
      Nasze wyliczenia dały wynik aż pięciokrotnie mniejszy niż poprzednie szacunki, które mówiły, że od roku 1900 wylesianie przyczyniło się do emisji 484 miliardów ton węgla, czyli jest odpowiedzialne aż za 1/3 emisji antropogenicznej, mówi profesor Brent Sohngen z Ohio State University. Uczony zauważa, że autorzy poprzednich szacunków nie wzięli pod uwagę nowych nasadzeń drzew oraz innych metod zarządzania lasami, które zmniejszyły wpływ wylesiania na środowisko. Model obliczeniowy, który wykorzystano przy najnowszych badanach, brał pod uwagę wiele różnorodnych działań z zakresu gospodarki leśnej, które przyczyniły się do zmniejszenia negatywnego wpływu wycinki.
      W ciągu ostatnich stu lat dokonał się znaczący zwrot w gospodarce leśnej. Lasy zaczęto postrzegać jako zasób odnawialny, a nie nieodnawialny. Szacujemy, że działania takie jak zalesianie i inne techniki gospodarki znacząco zmniejszyły niekorzystny wpływ wycinki lasu na środowisko, mówi Sohngen i wyjaśnia, iż autorzy poprzednich badań brali pod uwagę odrastanie lasu jedynie w sposób naturalny, bez żadnej interwencji człowieka.
      Użytkowanie ziemi i zmiany w jej użytkowaniu mają stosunkowo niewielki wpływ na emisję węgla w porównaniu z niemal 1300 miliardami ton wyemitowanymi w tym samym czasie przez przemysł, dodaje Sohngen.
      Dotychczasowe szacunki mówiły, że wycinka drzew odpowiada za 27% antropogenicznej emisji węgla od roku 1900. Nowe szacunki pokazują, że odsetek ten jest mniejszy i wynosi 7%.
      Przeszacowano emisję, gdyż nie wzięto pod uwagę ponownego zalesiania, które jest techniką stosowaną na całym świecie od 70 lat. Zalesianie to rynkowa odpowiedź na spostrzeżenie, że do lat 90. zabraknie starych drzew. Wtedy to, w latach 50. firmy zajmujące się wycinką zaczęły również sadzić drzewa i zarządzać lasami. W ten sposób cały przemysł drzewny stopniowo zmienił się z przemysłu wydobywczego zasobów nieodnawialnych w przemysł uprawy drzew, dodaje współautor badań, Robert Mendelsohn z Yale University.
      W artykule opublikowanym na łamach Journal of Forest Economics, którego cały numer specjalny poświęcono metodom obliczeniowym służącym ocenie wpływu lasów na obieg węgla, naukowcy zauważają, że jeśli przyjrzymy się trendom z ostatnich dekad, to zauważymy, że w walce z globalnym ociepleniem należy skupić się przede wszystkim na emisji przemysłowej. Tym bardziej, że w ciągu ostatnich 10–15 lat wyraźnie widać, że coraz mniej starych lasów jest wycinanych i trend ten prawdopodobnie utrzyma się w przyszłości. Nie oznacza to jednak, że możemy zrezygnować z ochrony lasów. Wręcz przeciwnie. Ekonomiści zauważają, że jeśli rządy na całym świecie będą prowadziły odpowiednią gospodarkę, przyjmą rozwiązania zachęcające do ochrony lasów, to działania takie odegrają olbrzymią rolę w walce ze zmianami klimatu.
      Wylesianie jest postrzegane jako olbrzymie źródło emisji węgla, jednak nie jest to duże źródło. Wielkim źródłem jest sektor energetyczny i to na nim powinniśmy skupić swoją uwagę. Na nim oraz na zwiększeniu roli lasów jako czynnika chroniącego środowisko, stwierdza Sohngen.
      Możliwe jest takie zarządzanie światowymi lasami, by przechowywały one więcej węgla niż obecnie. Część z tego dodatkowego węgla może być przechowywana w niemal niezmiennym lesie tropikalnym, który w ogóle nie jest wycinany, a część w lasach zarządzanych przez człowieka. W dalszej przyszłości lasy mogą stać się źródłem energii. Jeśli drewno będzie spalane, a jednocześnie będziemy przechwytywać i przechowywać węgiel z tego spalania, to lasy mogą efektywnie wyłapywać węgiel z atmosfery i pomogą osiągnąć długoterminowe cele jeśli chodzi o utrzymanie średnich temperatur na Ziemi, dodaje uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jeff Podos z amerykańskiego University of Massachusetts Amherst oraz Mario Cohn-Haft z brazylijskiego Instituto Nacional de Pesquisas de Amazônia poinformowali o nagraniu najgłośniejszego ptasiego śpiewu. Na łamach Current Biology donoszą, że obecnie rekord hałasu w świecie ptaków należy do samca dzwonnika białego, który zdetronizował dotychczasowego rekordzistę bławatowca krzykliwego.
      Dzwonnik biały, gdy wzywa samicę, wydaje dźwięki o głośności 125 dB. Ten nieduży, ważący zaledwie 1/4 kilograma ptak, może mierzyć się z zespołem rockowym w czasie koncertu na stadionie. Dla porównania warto uświadomić sobie, że motocykl bez tłumika generuje hałas o natężeniu 100 dB, piła łańcuchowa to 110 dB, a startujący śmigłowiec uraczy nas dźwiękiem o natężeniu 120 dB. Przypomnijmy, że dźwięki o głośności powyżej 85 dB mogą uszkodzić ludzki słuch.
      Podos i Cohn-Haft mówią, że zastanawiają się, jak samice dzwonnika białego mogą słuchać samców z bliskiej odległości nie ryzykując przy tym uszkodzenia słuchu. Mieliśmy szczęście, że byliśmy świadkami, gdy samica dołączała do samca, który ją wabił. To właśnie wówczas samce wydają najgłośniejsze dźwięki. Co więcej, w casie tego pokazu samce gwałtownie się poruszają i ostatnie nuty kierują bezpośrednio do samicy. Chcielibyśmy wiedzieć, dlaczego samice z własnej woli przebywają obok tak głośno śpiewających samców. Może próbują ocenić ich z bliska, ryzykując nawet częściową utratę słuchu, zastanawia się Podos.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na internetowych czarnych rynkach pojawiła się oferta sprzedaży danych 92 milionów Brazylijczyków. Jej cena wywoławcza to 15 000 dolarów. Wiadomo, że oferentem jest ktoś zarejestrowany jako X4Crow, a bazę wystawiono na wielu forach, do których dostęp uzyskuje się za zaproszeniem lub poprzez płatną rejestrację.
      Jak twierdzi sprzedający, baza zawiera nazwiska, daty urodzenia oraz identyfikatory podatkowe około 92 milionów Brazylijczyków. Baza w formacie SQL zajmuje 16 gigabajtów, a zaprezentowane fragmenty wskazują, że jest ona podzielona na poszczególne stany.
      Witryna BleepingComputer poinformowała, że otrzymała próbkę bazy danych. Dziennikarze potwierdzili, że dane te są prawdziwe oraz zawierają m.in. informacje o nazwisku matki. Nie wiadomo, co jest źródłem bazy, jednak sprzedający poinformowali dziennikarzy, że pochodzi ona ze źródeł rządowych.
      Sprzedający twierdzą, że dzięki informacjom z tej bazy możliwe jest pozyskanie dodatkowych informacji, jak dane z dowodów osobistych czy praw jazdy. Niewykluczone, że możliwe jest też zdobycie innych danych osobowych, jak numery telefonów, e-maili, informacji o zawodzie, wykształceniu, członkach rodziny, numerach rejestracyjnych pojazdów i wielu innych.
      Próba sprzedaży danych dotyczących milionów obywateli Brazylii to kolejny w ostatnich tygodniach przykład na masowy wyciek danych z instytucji rządowych. We wrześniu wycikeły informacje na temat około 20 milionów obywateli Ekwadoru, a na początku października do sieci trafiły informacje podatkowe dotyczące około 20 milionów obywateli Rosji.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Do końca sierpnia bieżącego roku w brazylijskich lasach wybuchło ponad 87 000 pożarów. To nie tylko znaczny wzrost w ubiegłym rokiem, kiedy to w analogicznym okresie zanotowano 49 000 pożarów, ale i najwięcej od 2010 roku. Świat krytykuje prezydenta Bolsonaro, którego retoryka co najmniej zachęca farmerów do wypalania dżungli amazońskiej. Jednak świat nie jest bez winy, gdyż płuca Ziemi płoną po to, by Europejczycy czy Chińczycy mogli kupować mięso. Osoby, które chcą pomóc w ratowaniu lasów deszczowych mogą to zrobić jedząc mniej mięsa.
      Brazylia jest największym na świecie eksporterem wołowiny. Kraj ten odpowiada za 20% światowego eksportu, a w najbliższych latach odsetek ten wzrośnie. W ubiegłym roku Brazylia sprzedała 1,64 miliona ton wołowiny. To historyczny rekord. Jak informuje Brazylijskie Stowarzyszenie Eksporterów Wołowiny (Abiec), przychody ze sprzedaży wyniosły 6,57 miliarda USD.
      W Brazylii hoduje się obecnie około 200 milionów krów, które są wypasane na 450 000 kilometrów kwadratowych terenów pozyskanych z wypalania lasu deszczowego. Co więcej, przemysł mięsny nie tylko w ten sposób przyczynia się do niszczenia Amazonii. Dżungla wypalana jest również pod uprawę soi, z której ponad 70% jest przeznaczana na paszę dla zwierząt. Nawet jeśli udałoby się nam uniknąć brazylijskiego mięsa, to nawet zwierzęta hodowane na miejscu z dużym prawdopodobieństwem są karmione paszą, zawierającą soję z Brazylii.
      Częściowo za wzrost eksportu brazylijskiej wołowiny, a co za tym idzie, za wzrost liczby pożarów, odpowiada rosnący popyt z Chin i Hongkongu. Trafia tam niemal 44% mięsa wysyłanego w Brazylii. Jednak to nie wszyscy odpowiedzialni. Europejscy przywódcy, którzy tak chętnie krytykują prezydenta Bolsonaro i rzucają na Brazylię gromy za brak ochrony Amazonii, podpisali w czerwcu umowę z południowoamerykańskim blokiem gospodarczym Mercosur. Umowa ta jeszcze szerzej niż dotychczas otwiera europejskie rynki dla brazylijskiej wołowiny. Prezes Abiec, Antonio Camardelli powiedział, po podpisaniu umowy, że pozwoli ona na zwiększenie sprzedaży do Unii europejskiej. Podpisanie tak wielkiej umowy to jak zaproszenie do negocjacji z kolejnymi krajami i organizacjami handlowymi, stwierdził Camardelli.
      Obecnie do Unii Europejskie trafia 7% brazylijskiego eksportu. Również i w tym przypadku można spodziewać się jego wzrostu. OECD prognozuje, że brazylijski przemysł mięsny będzie nadal się rozwijał. W kraju tym jest jeszcze wiele lasów, które można wypalić i zamienić na pastwiska, światowa konsumpcja mięsa rośnie, a politycy Unii Europejskiej co prawda propagandowo pohukują na Brazylię, ale jednocześnie ułatwiają jej eksport wołowiny.
      OECD i FAO szacują, że pomiędzy rokiem 2017 a 2027 światowa produkcja wołowiny i cielęciny zwiększy się o 16%. Produkcja mięsa już w tej chwili odpowiada za 14,5% światowej emisji gazów cieplarnianych, a Brazylia jest odpowiedzialna za 41% z tych 14,5%.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...