Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Posted (edited)

Dziękuję. Tłumacz z Astro na ichni zawsze się przyda...

ed: dla tłumacza:

3 godziny temu, Warai Otoko napisał:

co u innych zwierząt oraz oczywiście roślin nie ma aż takiego znaczenia

Ma. I to /wulgaryzm/.

Edited by wilk
Nie przeklinamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Astro napisał:

Czy zlepek 16 komórek w macicy ludzkiej to życie,

a 17? Może 18? Sęk w tym, że nie ma jasnej granicy pomiędzy 1 a urodzonym człowiekiem. Skoro ciężko taką granicę określić to najłatwiej/najbezpieczniej (?) ustalić na 1.

6 godzin temu, Astro napisał:

Dlaczego z równym zacięciem nie walczymy o muszki owocowe?

Bo te 16 komórek to nie muszka owocowa. Z nich nie powstanie kotek czy piesek czy muszka, tylko dokładnie wiadomo co, tylko i wyłącznie człowiek. Więc jakby nie ma wątpliwości, że te 16 komórek to już życie. Dzieli się samo? Rośnie, rozwija? W co się rozwija? W ciasto drożdżowe? Nie, w człowieka. To nie oznaka życia? A czy zaczepnie...

6 godzin temu, Astro napisał:

o które warto zginąć

to ja już się nie wypowiadam, bo za trudny temat, i tak, wiem do czego pijesz i po części można się zgodzić. Tylko argumentacja z d..y

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zbuduj jakąkolwiek sensowną SN na 18 "neuronach", wtedy pogadamy.

2 minuty temu, radar napisał:

Tylko argumentacja z d..y

Bo tu zostaje głównie wiara... Bywa. Czy nauka powinna uklęknąć i nie iść dalej? Nie wiem, nie jestem pieprzonym guru...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
18 minut temu, Astro napisał:

Bo tu zostaje głównie wiara...

A zginąć za innego człowieka to też kwestia wiary? Albo za tysiąc? Albo za całą ludzkość?

Astro, musisz precyzyjniej zdefiniować, co rozumiesz przez "wiarę", bez tego dyskusja nie ma sensu.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Parę mi się ciekawych filmików "zginąć za ludzkość" przypomniało, ale dobra, potraktujmy to "poważnie" i nie robię jaj.
Darku, zabiłeś mi ćwieka. Nie potrafię zdefiniować wiary, ale podejrzewam, że to wszelkie nienaukowe podejście do sprawy. Jakiejkolwiek; i najważniejsze - dominuje. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
19 minut temu, Astro napisał:

Nie potrafię zdefiniować wiary, ale podejrzewam, że to wszelkie nienaukowe podejście do sprawy

Ja też nie potrafię, ale to jest jakoś tak, że obszar obejmowany tym "nienaukowym podejściem" jest w praktyce dużo większy niż obszar obejmowany przez naukę. Nauka daje odpowiedzi w pewnych "wąskich", ścisłych sprawach. Reszta pozostaje do swobodnej interpretacji, są tacy, którzy wybierają tradycyjnie rozumianą wiarę, są tacy, którzy wybierają naciąganą interpretację nauki zwaną racjonalizmem (piszę w uproszczeniu), a oprócz tego pozostaje jeszcze b. dużo innych możliwości.

P.S. W każdym razie można też podchodzić tak, że używamy pojęcia "nienaukowe podejście" a klasycznie rozumianą"wiarę" zawężamy.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Generalnie dyskusja toczy się raczej o tym czy można decydować o zabiciu człowieka-płodu, kto i kiedy? Czy i niby dlaczego płód ma być ważniejszy od matki, m.in. w przypadku zagrożenia życia matki, ale nie tylko wtedy.

Twoja argumentacja niestety napotyka opór, bo to trochę po goebbelsowsku,  i nie jest to próba zdyskredytowania Ciebie czy twoich poglądów na ten temat, a jedynie argumentacji, ponieważ to właśnie on zaczął "odczłowieczać" przeciwnika, łatwiej "zdeptać robaka" niż zabić człowieka. Łatwiej eksterminować "podludzi" niż strzelić do człowieka. To samo tu, "to tylko jakiś płód, nie człowiek". 

2 godziny temu, Astro napisał:

to wszelkie nienaukowe podejście do sprawy.

Nawet zgoda, ale w takim razie jak nauka definiuje życie? :) Od kiedy płód "wg. nauki" staje się człowiekiem?

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Astro napisał:

Nie potrafię zdefiniować wiary, ale podejrzewam, że to wszelkie nienaukowe podejście do sprawy

Definicje - lepsze/gorsze ale od czegoś można zacząć - są na wiki. w epistemologii wiara to „wszystko uznawane za prawdziwe, niezależnie czy twierdzenie jest uzasadnione”.

Maleńki problem z "uzasadnione" bo teraz trzeba przyjąć, że metoda naukowa lepiej uzasadnia albo jest jedynym dopuszczalnym uzasadnieniem. 

Jednak niepotrzebnie skręcamy w wiarę. Wystarczy pomoczyć sprawę w etyce i moralności ;P

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

P.S.2. Może po prostu przyjąć, że "pozanaukowe" (chyba lepsza nazwa, niż "nienaukowe") są: kultura, sztuka, cywilizacja, etyka, religia itp? Wszędzie tam są rzeczy wymagające jakiegoś wartościowania, a wartościowanie to już nie nauka (nauka nie wartościuje - przynajmniej tak się czasem mówi).

18 minut temu, Jajcenty napisał:

Jednak niepotrzebnie skręcamy w wiarę. Wystarczy pomoczyć sprawę w etyce i moralności ;P

Też mi się tak wydaje, słowo "wiara" chyba najwygodniej trzymać do spraw będących blisko religii, czyli tylko jednej z ww.  działek "pozanaukowych". Aczkolwiek to tylko propozycja;)

19 minut temu, radar napisał:

Od kiedy płód "wg. nauki" staje się człowiekiem?

Ano właśnie, wygląda jak sytuacja, gdy trzeba dać "pozanaukową" definicję człowieka, żeby nauka odpowiedziała, czy płód ją spełnia, czy nie.

 

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kwadratury koła nie rozwiązaliśmy, bo to właśnie "tego typu problem" ;), ale co ciekawe, w związku z ważkością zagadnienia nikt się jeszcze tutaj nie podpalił, nikt nikogo nie zamordował... i dlatego lubię KW. :D

9 godzin temu, Jajcenty napisał:

Wystarczy pomoczyć sprawę w etyce i moralności ;P

Jasne, ale z jakiej moralności wyjdziemy? Nie wyznaję "uniwersalnej", bo według mnie nie istnieje. :)

9 godzin temu, radar napisał:

Twoja argumentacja niestety napotyka opór, bo to trochę po goebbelsowsku,

Nie wiem czy to było do mnie Radar, ale załóżmy, że tak. Jestem tego świadom, i zapewne widziałeś moje wahanie, bo widzę tę ciągłość żołędź - dąb - żołędź...

Proponuję roboczo, by wyjść w kontekście "etyki i moralności" z czegoś prostego - ahimsa. Oczywiście świadomość boli i z tego powodu wiem, że to utopia, bo zębów nie przestanę myć by nie zabijać tych kultur bakterii, które rozwinęły mi się nocą na resztce zębów. ;)
Przyjmijmy zatem słabą wersję ahimsy, sprowadzającą się do minimalizacji cierpienia. Znów zaczepnie (bo tak w końcu zacząłem - chyba zauważyłeś :)), człowiek cierpi jakimś układem nerwowym, zatem brak rozwiniętego (choćby szczątkowo) układu nerwowego...

Share this post


Link to post
Share on other sites
54 minuty temu, Astro napisał:

człowiek cierpi jakimś układem nerwowym, zatem brak rozwiniętego (choćby szczątkowo) układu nerwowego...

Szczątkowy nie wystarczy. Potrzebne są jeszcze ośrodki odczuwania bólu w korze mózgowej (29-30 tydzień ciąży).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję. Jest chyba definicja robocza. ;)

ed: dodam jednak, bo nie bardzo chciałbym, aby w niewyjaśnionych okolicznościach spłonęła moja chałupa :D
To zaczepka intelektualna.

 

ed2: właśnie maluję i sprzątam pewną kanciapę, a w niej znalazłem fajną płytkę na kilku UL 555 robioną kupę lat temu. Nie wiem teraz, czy wyrzucić do śmieci, czy zrobić pogrzeb, ale znów dylemat, bo działa. Zakopywać żywcem?

ed3: Jeszcze takie małe coś, o czym chyba było nawet na KW. Ciąże bliźniacze bywają częste, ale zwykle jeden zjada drugiego w macicy na dosyć wczesnym stadium rozwoju. Natura nie bardzo wspiera "moralność".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć, znowu trochę mnie nie było.

W dniu 31.07.2019 o 08:16, Astro napisał:

Nie wiem czy to było do mnie Radar

I tak i nie, bo ja rozumiem, że to nie Ty wymysliłeś tę argumentację, ale ja tu cytujesz/propagujesz, a dla mnie, człowiek to człowiek, czy ma 0,001 lat czy 101 to co za różnica?

I teraz

W dniu 31.07.2019 o 08:16, Astro napisał:

człowiek cierpi jakimś układem nerwowym

 

W dniu 31.07.2019 o 09:13, 3grosze napisał:

Szczątkowy nie wystarczy. Potrzebne są jeszcze ośrodki odczuwania bólu w korze mózgowej (29-30 tydzień ciąży).

Czyli jak jestem nieprzytomny, pod narkozą, w śpiączce, to co, ubijamy? :)

do tego dodajmy osobnicze różnice w rozwoju, jeden wcześniej, drugi później... generalnie mnie to nie przekonuje. Dla mnie rozmowa o aborcji to i tak rozmowa o czym innym, o tym czy można, kiedy i dlaczego, natomiast na zasadzie równoważności, a nie deprecjonowaniu jakiegoś życia. Myślę, że to kwestia gustu, w pewnych rzeczach nie można dojść do konsensusu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, radar napisał:

Czyli jak jestem nieprzytomny, pod narkozą, w śpiączce, to co, ubijamy? :)

Wybacz Radar, ale "argument" z... drugiej strony (od pleców :)). Pod narkozą, w śpiączce itd. to masz jeszcze układ nerwowy.

P.S. Nie ciągnę tego tematu, bo już widzę typowo... "prawiczą" argumentację, a to nie mój poziom. ;) EOT w tej kwestii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Autorzy nowych badań twierdzą, że ojczyzną współczesnych ludzi jest Botswana. To właśnie tam, w delcie rzeki Okawango, miała przed 200 000 laty pojawić się i rozwijać pierwsza populacja człowieka współczesnego.
      W artykule, opublikowanym na łamach Nature, czytamy: anatomicznie współcześni ludzie pojawili się w Afryce około 200 000 lat temu. Chociaż niektóre najstarsze szczątki sugerują, że pochodzili oni ze wschodu Afryki, to południe Afryki jest domem populacji, która reprezentuje najwcześniejszą gałąź filogenetyczną. W ramach naszej pracy stworzyliśmy największą, o ile nam wiadomo, bazę słabo reprezentowanej macierzystej gałęzi L0 mitochondrialnego DNA pobranego od współczesnych mieszkańców południa Afryki. Dzięki odtworzeniu w czasie częstotliwości oraz rozkładu występowania, wykazaliśmy, że gałąź L0 pojawiła się na mokradłach Makgadikgadi-Okawango przed około 200 000 lat. Autorzy badań stwierdzili, że przedstawiciele tej linii genetycznej pozostawali na wspomnianym obszarze przez około 70 000 lat, następnie zaczęli się rozprzestrzeniać. Jest to zgodne z tym, co wiemy o ówczesnym klimacie. W tym bowiem czasie stawał się on coraz bardziej wilgotny, dzięki czemu powstały korytarze sprzyjające migracji.
      Ci pierwsi anatomicznie współcześni ludzie byli niewielką grupą łowców-zbieraczy ludu Khoisan. Zamieszkiwali oni obszar wielkości współczesnej Szwajcarii. Wówczas cały region Makgadikgadi-Okawango stanowiły mokradła. Jak mówi główna autorka badań, Vanessa M. Hayes, genetyk z australijskiego Garvan Institute of Medical Research, tamtejsza społeczność była wyjątkowo stabilna i przez 70 000 lat zamieszkiwała niemal niezmienione tereny przypominające dzisiejszą deltę Okawango.
      Autorzy badań oparli je na mitochondrialnym genomie 1217 współczesnych mieszkańców południa Afryki. Skupili się na badaniu najstarszej znanej linii mitochondrialnej L0. Badanie akumulowania się mutacji pozwala na określenie czasu, w jakim zachodziły zmiany. Zmiany takie zostały zidentyfikowane i datowane. Okazało się, że datowanie koreluje z datowaniem zmian klimatycznych oraz z archeologicznymi dowodami na migrację człowieka.
      Jak mówią naukowcy, najpierw przed około 130 000 laty, w wyniku zwiększania się opadów, otworzył się korytarz, który umożliwił migrację na północny-wschód. Około 110 000 lat temu obszar Makgadikgadi-Okawango stawał się coraz bardziej suchy, a jednocześnie otworzył się korytarz do migracji na południe. Dowodami na takie migracje są, zdaniem uczonych, istniejące do dzisiaj izolowane linie genetyczne L0k i L0d1'2.
      Te nowe badania pasują do wcześniej zdobytych dowodów genetycznych, wskazujących na istnienie migracji z południa do Afryki Wschodniej, do mieszania się z tamtejszymi populacjami i migracji poza Afrykę. Jeszcze inne, tegoroczne badania, sugerują, że migracja z południa Afryki na wschód bezpośrednio poprzedzała dużą migrację poza Afrykę.
      James Cole, archeolog z angielskiego University of Brighton, który nie brał udziału w badaniach grupy Hayes, chwali Australijczyków za ich osiągnięcia. Jednak zauważa, że nie uwzględnili oni w swojej pracy tak ważnych dowodów, jak np. liczący sobie 315 000 lat szkielet człowieka współczesnego znaleziony w Maroku. Hayes odpowiada, że w swoich badaniach skupiła się wyłącznie na populacji bezpośrednich przodków współcześnie żyjących ludzi, a wobec braku DNA ze szkieletu z Maroka nie znamy jego związków z dzisiejszymi H.sapiens.
      Na braki zwraca też uwagę Milford Wolpoff, paleonatropolog z University of Michgan. Jego zdaniem zespół Hayes zbyt wąsko podszedł do problemu. Opieranie się jedynie na dowodach mitochondrialnych może wprowadzić w błąd. Na przykład nasze związki genetyczne z neandertalczykami są widoczne wyłącznie w DNA jądrowym, a zupełnie brak ich w DNA mitochondrialnym. DNA jądrowe składa się z trzech miliardów par zasad i może ono opowiadać zupełnie inną historię o pochodzeniu człowieka współczesnego niż to, czego możemy dowiedzieć się z mitochondrialnego DNA składającego się z 16 000 par.
      Jak obrazowo powiedział James Cole: mamy do czynienia z puzzlami składającymi się z miliona części. Ułożyliśmy może 100 pierwszych. Paleogenetyka znacząco zwiększyła skalę problemu. Gdy mieliśmy do czynienia z danymi paleontologicznymi i archeologicznymi, wydawało się, że to układanka z 1000 puzzli. Genetyka miała pozwolić na ich całkowite ułożenie. Zamiast tego okazało się, że ten obraz jest znacznie bardziej skomplikowany niż sądziliśmy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nowe dowody wskazują, że kultura aszelska pojawiła się na północy Francji o co najmniej 150 000 lat wcześniej niż przypuszczano. Znaleźli je właśnie naukowcy z francuskiego Narodowego Centrum Badań Badań Naukowych (CNRS) i Muzeum Historii Naturalnej. Prowadzili oni badania na stanowisku Moulin Quignon w departamencie Somma, które zostało ponownie odkryte w 2017 roku. Stanowisko znano już wcześniej, jednak na 150 lat o nim zapomniano.
      Teraz w osadach w dolinie Sommy, na wysokości 30 metrów nad rzeką, znaleziono ponad 260 krzemiennych narzędzi, w tym 5 pięściaków, których wiek oszacowano na 650–670 tysięcy lat. Znalezione tu pięściaki są najstarszymi tego typu obiektami odkrytymi w Europie północno-zachodniej.
      Znalezione zabytki zostały wytworzone przez przedstawicieli kultury aszelskiej, a odkrycie potwierdza, że dolina Sommy była centralnym punktem najstarszego osadnictwa w Europie.
      Czas rozprzestrzeniania się homininów i kultury aszelskiej wraz z charakterystycznym dla niej bifacjalnym retuszem stosowanym przy produkcji pięściaków, to kluczowe zagadnienie debaty nad zasiedlaniem Europy przez ludzi. Homininy pojawiły się na południu Europy już 1,4 miliona lat temu, jednak dotychczas sądzono, że na północ dotarli znacznie później. Odkrycia z ostatnich lat każą jednak zweryfikować te przypuszczenia. Okazało się bowiem, że do południowo-wschodniej Anglii dotarli już około 800 000 lat temu.
      Narzędzia kultury aszelskiej, pochodzące sprzed 700 000 lat (centralna Francja) i 610-670 tysięcy lat (Włochy), były znane już wcześniej. Jednak dotychczas powyżej 50. równoleżnika północnego najstarsze narzędzia wytwarzane tą technologią liczyły sobie około 550 000 lat.
      Stanowisko Moulin Quignon to jedno z tych stanowisk, na których w latach 1837–1868 francuski archeologi Jacques Boucher de Perthes odkrył pierwsze narzędzia z bifacjalnym retuszem. Odkrycie to skłoniła Charlesa Lyella do wysunięcia stwierdzenia o bardzo dawnym pochodzeniu człowieka. W latach 1863–1864 w Moulin Quignon odkryto ludzkie szczątki, które, jak się okazało, zostały dla żartu podrzucone przez robotników. To zniszczyło reputację stanowiska archeologicznego, o którym na 150 lat zapomniano. Do stanowiska wrócono niedawno, po analizie zabytków przechowywanych od XIX wieku.
      Szczegółowy opis odkrycia można znaleźć w artykule The earliest evidence of Acheulian occupation in Northwest Europe and the rediscovery of the Moulin Quignon site, Somme valley, France

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W bieżącym miesiącu z publikacji w pismach naukowych wycofano 15 artykułów dotyczących przeszczepów autorstwa chińskich naukowców. Powodem wycofania były obawy, że organy wykorzystane do przeszczepów pochodziły od zabitych więźniów. Wobec trzech opublikowanych artykułów wysuwano podobne zastrzeżenia. Takie dane przekazała witryna Retraction Watch, która specjalizuje się w monitorowaniu wątpliwości dotyczących treści publikowanych w pismach naukowych.
      W 2015 roku chiński rząd oficjalnie oświadczył, że w Państwie Środka zaprzestano używania organów pobranych od więźniów skazanych na karę śmierci. Takie działania są bowiem niezgodne z prawem międzynarodowym. Istnieją jednak poważna podejrzenia, że organy nadal są pobierane od więźniów, przede wszystkim od więźniów politycznych. Pojawiają się doniesienia, że takim praktykom poddawani są Ujgurowie oraz członkowie sekty Falun gong.
      Wiele pism naukowych, które publikują artykuły z dziedziny transplantologii od dawna zapowiada, że nie będzie publikowała żadnych informacji na temat badań, w których wykorzystano organy więźniów. Jednak w bieżącym roku ukazały się badania, których autorzy twierdzą, że w pismach naukowych opublikowano 400 artykułów naukowych, do powstania których mogły przyczynić się organy pobrane od więźniów.
      Pod naciskiem opinii publicznej pisma naukowe zaczęły bliżej przyglądać się temu, co publikują. To właśnie dlatego magazyn Transplantation wycofał ostatnio 7 artykułów. Ci, którzy zajmują się tą tematyką, jak izraelski kardiochirurg Jacob Lavee, członek organizacji Doctors Against Forced Organ Harvesting, mówią, że to nie wystarczy. Ich zdaniem konieczne są działania ze strony polityków. Chińscy transplantolodzy popełniają zbrodnie przeciwko ludzkości, powiedział Lavee.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niedźwiedź jaskiniowy prawdopodobnie wyginął głównie przez ludzi, a nie przez zmiany klimatu. Do takich wniosków, przeczących dotychczasowym teoriom, doszła międzynarodowa grupa naukowa złożona z przedstawicieli wielu europejskich instytucji badawczych.
      Niedźwiedź jaskiniowy to jeden z największych gatunków, który wyginął pod koniec ostatniej epoki lodowej. Obecnie obowiązujące teorie mówią, że gatunek wyginął, gdyż nie poradził sobie ze zmianami klimatycznymi. Teraz dowiadujemy się, że ludzie odegrali znaczącą rolę w zniknięciu tego gatunku.
      Naukowcy przeanalizowali mitochondrialne DNA 59 niedźwiedzi jaskiniowych z całej Europy. Badania wykazały, że populacja niedźwiedzia jaskiniowego zaczęła zmniejszać się przed nadejściem ostatniej epoki lodowej oraz, że niedźwiedź jaskiniowy przetrwał wcześniejsze epoki lodowe bez znaczących spadków populacji.
      Naukowcy zauważyli, że H. sapiens pojawił się na terenach zamieszkanych przez niedźwiedzie jaskiniowe około 40 000 lat temu. Wcześniej od tysięcy lat mieszkali tam neandertalczycy, ale ich obecność nie miała związku ze spadkami populacji gatunku. Wydaje się zatem, że niedźwiedzie i neandertalczycy przez tysiące lat mieszkali obok siebie.
      Wszystko wskazuje na to, że to H. sapiens w dużej mierze odpowiada za wytępienie niedźwiedzia jaskiniowego. Człowiek współczesny wykorzystywał lepsze narzędzia do polowania i mógł mniej niż neandertalczyk obawiać się wchodzenia do jaskiń zamieszkanych przez niedźwiedzia. Ludzie mogli polować na niedźwiedzie jaskiniowe dla mięsa, futer oraz by wyeliminować potencjalne zagrożenie. Gdy ludzie zredukowali populację niedźwiedzia jaskiniowego, poszczególne osobniki były bardziej izolowane od siebie, zmniejszyła się pula genetyczna gatunku, przez co stał się on bardziej podatny na choroby. Dodatkową przyczyną było nadejście epoki lodowej. Jako, że niedźwiedź jaskiniowy żywił się głównie roślinnością, zmiany klimatu utrudniały znajdowanie pożywienia.
      W podsumowaniu swojej pracy naukowcy stwierdzili, że przetrzebienie populacji niedźwiedzia jaskiniowego przez człowieka spowodowało, iż gatunek nie był w stanie przetrwać ostatniej epoki lodowej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od czasu, gdy ludzie zasiedlili Nową Zelandię, wyginęła połowa miejscowych gatunków ptaków, a wiele innych jest zagrożonych. Teraz na łamach Current Biology ukazał się artykuł, którego autorzy obliczają, że powrót do takiej liczby gatunków jak przed kolonizacją człowieka zająłby nowozelandzkiej naturze około 50 milionów lat.
      Podejmowane przez nas dzisiaj decyzję dotyczące ochrony środowiska będą odczuwalne przez miliony lat. Niektórzy ludzie sądzą, że wystarczy zostawić naturę samą sobie, a szybko się ona odrodzi. Prawda jednak jest taka, że – przynajmniej w Nowej Zelandii – natura potrzebowałaby milionów lat, by odrodzić się po zniszczeniach dokonanych przez człowieka, a być może nigdy by się naprawdę nie odrodziła, mówi Luis Valente z berlińskiego Muzeum Historii Naturalnej.
      Dzisiejszy poziom bioróżnorodności to skutek milionów lat ewolucji. Ludzie w ciągu kilku tysiącleci wymazali te miliony lat. Naukowcy potrafią stwierdzić, jak dużo bioróżnorodności utraciliśmy wskutek działalności człowieka, ale rzadko zajmują się pomiarami wpływu ludzi na bioróżnorodność wysp.
      Valente i jego koledzy opracowali metodę oszacowania, jak długo wyspiarskiej przyrodzie zajmie odrodzenie się po utracie bioróżnorodności spowodowanej przez człowieka. Stwierdzili, że idealnym modelem do zademonstrowania działania nowej metody będzie zastosowanie jej do ptaków Nowej Zelandii. Antropogeniczne wymieranie nowozelandzkich zwierząt jest dobrze udokumentowane dzięki dziesięcioleciom pracy paleontologów i archeologów. A dostępne zsekwencjonowane DNA wymarłych gatunków ptaków Nowej Zelandii pozwala nam na zastosowanie naszej metody, mówi Valente.
      Naukowcy obliczyli, że powrót do takiej samej liczby gatunków ptaków, jakie żyły na Nowej Zelandii przed przybyciem człowieka, zająłby naturze 50 milionów lat. Gdyby zaś wyginęły wszystkie zagrożone obecnie gatunki, to natura potrzebowałaby 10 milionów lat, by ich liczba powróciła do liczby obecnej.
      Teraz Valente chce zastosować swoją metodę do innych wysp, by sprawdzić, jak tam wygląda sytuacja. Naukowcy spróbują też ocenić, które z czynników antropogenicznych odgrywają najważniejszą rolę w utracie gatunków.
      Uczony z optymizmem spogląda na przyszłość nowozelandzkiej przyrody. "Podejmowane tutaj inicjatywy są wysoce innowacyjne, wydają się działać i mogą zapobiec kolejnym stratom, które natura będzie odrabiała przez miliony lat", stwierdza uczony.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...