Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' zwierzę'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 6 results

  1. Japonia jest pierwszym krajem, który zezwoli na tworzenie samodzielnie żyjących ludzko-zwierzęcych hybryd. Naukowcy będą mogli tworzyć zwierzęce embriony zawierające ludzkie komórki i wprowadzać je do organizmów zwierząt. Hiromitsu Nakauchi, który stoi na czele zespołu z Uniwersytetu Tokijskiego i Uniwersytetu Stanforda, planuje hodowanie ludzkich komórek w embrionach myszy i szczurów, następnie wszczepianie ich do surogatek odpowiednich gatunków. Ostatecznym celem jest stworzenie zwierząt z ludzkimi organami, które będzie można przeszczepiać ludziom. Aż do marca w Japonii obowiązywało prawo, które zakazywało utrzymywania przy życiu dłużej niż przez 14 dni zwierzęcych embrionów zawierających ludzkie komórki lub też przeszczepianie takich embrionów do surogatek. W marcu opracowano zasady zmieniające dotychczasowe przepisy, zezwalając na tworzenie hybryd, wszczepianie ich surogatkom i doprowadzanie do porodu. W innych krajach, w tym w USA, przepisy zabraniają na doprowadzanie do porodu hybryd. Zresztą od 2015 roku w Stanach Zjednoczonych w ogóle obowiązuje moratorium na badania nad hybrydami. Prace Nakauchiego są pierwszymi, które zostaną zaakceptowane na gruncie nowych przepisów. Zgoda powinna zostać wydana w sierpniu. Nakauchi twierdzi, że swoje prace będzie prowadził powoli i początkowo nie będzie oprowadzał do porodu. Na początku hybrydowe embriony myszy będą utrzymywane przy życiu przez 14,5 doby. W kolejnym etapie badań hybrydy szczura z ludzkimi komórkami będą hodowane przez 15,5 doby. Ciąża u szczurów trwa około 22 dni. Nakauchi ma następnie zamiar zwrócić się o zgodę na hodowanie przez 70 dni embrionów świni zawierających ludzkie komórki. Niektórzy bioetycy wyrażają obawy, że ludzkie komórki mogą opuścić organy, które mają z nich powstać, dostać się do rozwijającego mózgu zwierzęcia i wpłynąć na jego świadomość. Nakauchi zapewnia, że brał po uwagę taką możliwość i że na tyle kontroluje cały proces, iż komórki trafią tylko do tego organu, który ma powstać. Naukowcy chcą tworzyć zwierzęce embriony, którym brakuje genów niezbędnych do powstania konkretnego organu, następnie wstrzykiwać w embriony ludzkie indukowane pluripotencjalne komórki macierzyste, z których w ciele zwierzęcia rozwinie się ludzki organ. Już w 2017 roku Nakauchi poinformował, że w wraz z zespołem wstrzyknęli mysie indukowane pluripotencjalne komórki macierzyste do szczurzego embrionu, który nie był w stanie wytworzyć trzustki. U szczura wytworzyła się trzustka zbudowana całkowicie z mysich komórek. Następnie trzustka ta została przeszczepiona genetycznie zmodyfikowanej myszy, u której wywołano cukrzycę. Trzustka podjęła normalną pracę. Jednak z wyhodowaniem ludzkich organów nie będzie tak łatwo. W 2018 roku Nakauchi informował, że eksperyment z ludzkimi komórkami wszczepionymi do embrionu owcy nie powiódł się. Po 28 dniach embrion zawierał bardzo mało ludzkich komórek i nic, co przypominałoby trzustkę. Stało się tak prawdopodobnie ze względu na niewielkie powiązanie genetyczne pomiędzy człowiekiem a owcą. Jun Wu, który na University of Texas bada ludzko-zwierzęce hybrydy mówi, że nie ma sensu doprowadzanie do porodu hybryd embrionów tak odległych gatunków jak świnia czy owca oraz człowiek, gdyż ludzkie komórki zostaną szybko z embrionów wyeliminowane. Aby pokonać tę barierę i móc hodować ludzkie organy w organizmach zwierząt odległych od nas genetycznie musimy najpierw zrozumieć mechanizmy molekularne leżące u podstaw rozwoju. Dlatego też Nakauch chce pracować stopniowo, by dowiedzieć się, co ogranicza rozwój ludzkich komórek w zwierzęcych embrionach. « powrót do artykułu
  2. W jednej z indonezyjskich jaskiń znaleziono najstarszy znany rysunek przedstawiający zwierzę. Czerwona sylwetka podobna do byka powstała przed 40 000 lat. Jest więc nieco starsza niż rysunki znane z Francji czy Hiszpanii. Do niedawna sądzono, że to na terenie Europy ludzie po raz pierwszy zaczęli rysować zwierzęta i inne figury. Jednak najnowsze odkrycie i ostatnie znaleziska w Azji Południowo-Wschodniej wskazują, że tego typu sztuka pojawiła się równocześnie na obu kontynentach. Już od lat 90. wiemy, że trudno dostępne wapienne jaskinie na Borneo zostały ozdobione prehistorycznymi rysunkami. Maxime Aubert z australijskiego Griffith University postanowił wraz z zespołem znaleźć rysunki, które uda się datować. Naukowcy przedarli się przez kilometry korytarzy pokrytych setkami rysunków poszukując specyficznych minerałów, które się na nich odłożyły. To pozwoliłoby im określić ich wiek za pomocą tempa rozpadu uranu. W końcu trafili na duży, 1,5-metrowy rysunek byka, który mogli datować. Udało się też określić czas powstania odcisków ludzkich dłoni i scen przedstawiających ludzi. Wydaje się, że po rysowaniu zwierząt, uwaga mieszkańców jaskiń przeniosła się na przedstawianie życia ludzi, mówi Aubert. Do zmiany doszło przed około 14 000 lat. W tym czasie regularnie pojawiają się rysunki tańczących czy polujących ludzi, często ubranych w duże ozdoby głowy. Podobne rysunki pojawiają się w Europie. To coś niezwykłego, że ludzie żyjący w różnych środowiskach wykorzystywali podobne strategie w miarę, jak stawali się ludźmi współczesnymi, mówi Peter Veth, archeolog z University of Western Australia. Gdy przed 40 000 lat na Borneo powstawały pierwsze rysunki zwierząt, dzisiejsza wyspa była wciąż połączona z lądem. Mniej więcej 3000 lat później powstały rysunki we francuskiej jaskini Chauvet. Nie wiemy, czy zdolność do tworzenia przedstawień zwierząt narodziła się jeszcze w Afryce, czy już po wyjściu z niej człowieka. Mamy jedynie częściowy obraz malarstwa jaskiniowego. Niedawno odkryte najstarsze rysunki wykonane ręką Homo sapiens liczą sobie 73 000 lat i znajdują się w Afryce. « powrót do artykułu
  3. Molekuły tłuszczu znalezione w skamielinie są najstarszymi znanymi nam śladami zwierzęcia. Stworzenie żyło na Ziemi przed 558 milionami lat. Odkrycia śladów dokonał międzynarodowy zespół prowadzony przez naukowców z The Australian National University (ANU). Zwierzę zwane Dickinsonia mogło mieć nawet 1,4 metra długości, a wzdłuż jego ciała przebiegało owalne żebrowania. Żyło ono na 20 milionów lat przed kambryjską eksplozją, w czasie której pojawiła sie olbrzymia różnorodność form życia. Skamieniałą Dickinsonię znalazł w pobliżu Morza Białego doktor Ilya Bobrovskiy z ANU. Okazało się, że skamielina wciąż zawiera molekuły cholesterolu, tłuszczu będącego dowodem, że mamy do czynienia ze zwierzęciem. Skamieniałe molekuły tłuszczu dowodzą, że 558 milionów lat temu zwierzęta były duże i występowały obficie. To miliony lat wcześniej, niż sądzono, mówi profesor Jochen Brocks. Naukowcy od 75 lat spierają się o to, czy była Dickinsonia i inni dziwni przedstawiciele fauny ediakarańskiej. Czy były to jednokomórkowe gigantyczne ameby, porosty, nieudane eksperymenty ewolucji czy też pierwsze zwierzęta. Znaleziona właśnie skamieniałość dowodzi, że Dickinsonia to najstarsze znane nam zwierzę. Rozwiązuje ona tajemnicę, z którą nauka zmaga się od lat, dodaje uczony. Głównym problemem było znalezienie skamieniałej Dickinsonii, w której zachowało się choć trochę materiału organicznego. Większość skamieniałości tego typu, jak na przykład te pochodzące z australijskich Ediacara Hills, było poddanych działaniu wysokich temperatur, wysokiego ciśnienia a później erozji. Nic więc dziwnego, że paleontolodzy przez całe dekady badali te skamieniałości i wciąż się sprzeczali, czym była Dickinsonia, mówi Bobrovskiy. Wynająłem śmigłowiec i poleciałem w tę odległą część świata, gdzie mieszkają tylko niedźwiedzie i komary. Tam mogłem znaleźć nietkniętą materię organiczną Dickinsonii, dodaje uczony. Skamieniałości znalazłem na środku klifu nad Morzem Białym. Klify w tamtym miejscu mają 60–100 metrów wysokości. Zwisałem na linach, wyrąbywałem bloki piaskowca, zrzucałem je w dół, myłem kamień i powtarzałem cały proces, aż znalazłem interesujące mnie skamieniałości, wspomina uczony. « powrót do artykułu
  4. Po 17 dniach żałoby orka Tahlequah porzuciła swoje zmarłe młode. Historia matki, która przez tak długi czas nie chciała porzucić ciała swojego dziecka i transportowała je ze sobą na odległość 1600 kilometrów poruszyła wiele osób na całym świecie, jednak orki nie są jedynymi zwierzętami, które przeżywają żałobę. Od wielu lat naukowcy donoszą o obserwacjach zwierząt, które najwyraźniej odczuwają żal, smutek i żałobę po śmierci swoich bliskich. Zdobywamy kolejne dowody na to, że zwierzęta są znacznie bardziej podobne do ludzi, niż jesteśmy skłonni to przyznać. Żałoba wydaje się najbardziej powszechna u zwierząt prowadzących wysoce społeczny tryb życia. To logiczne. Gdy żyjemy w grupie, w otoczeniu rodziny, obchodzi nas śmierć członka rodziny czy kogoś znajomego. Te zwierzęta, które prowadza samotny tryb życia i nie opiekują się swoim potomstwem, nie mają po kim odczuwać żałoby. Przypadek Tahlequah to kolejne doniesienie o orce, która nie rozstaje się z martwym dzieckiem. Podobnie czynią inne walenie, jak delfiny czy wieloryby. Wielokrotnie obserwowano, jak np. delfiny wystawiały głowy swoich martwych towarzyszy nad wodę, jakby chciały pomóc im oddychać. Żałobę obserwowano też u słoni. Obserwacje pokazały, że zwracają one uwagę na kości innych słoni, a gdy przechodzą obok martwego zwierzęcia swojego gatunku są wyraźnie poruszone. Słonie potrafią całymi dniami czuwać przy martwym członku swojego stada, kołysząc się w przód i w tył i dotykając jego ciała. W ubiegłym roku poinformowano zaś o niezwykłych obserwacjach, wskazujących, że pekari, zwierzęta spokrewnione ze świniami, również odczuwają żałobę. Uczeń z Arizony, który znalazł martwe pekari, w ramach projektu szkolnego ustawił w pobliżu zwłok kamerę. Nagrał niezwykły film, który zaskoczył specjalistów. Okazało się, że zwłoki były wielokrotnie odwiedzane przez inne pekari z tego samego stada. Zwierzęta przychodziły pojedynczo lub parami i stały przy zmarłym towarzyszu. Czasami trącały go pyskami, czasami kładły się obok i spały. Najłatwiej zrozumieć nam zachowania naszych najbliższych krewnych, małp. Niedawno dowiedzieliśmy się o wypadku, jaki miał miejsce w jednym ze stad rokselan. Samica spadła z drzewa i uderzyła głową o kamień. Jej partner usiadł obok umierającej i delikatnie ją dotykał. Gdy zmarła spędził z nią jeszcze kilka minut delikatnie ciągnąc ją za dłoń, a później odszedł. Zdaniem behawiorystów, to dowód zrozumienia przez zwierzę ostateczności śmierci. Znamy też przypadki szympansic, które czasami przez całe tygodnie nosiły martwe młode. Zaobserwowano też przypadek, gdy zmarła trzymana w niewoli szympansica Pansy. Inni członkowie jej stada przyszli, oczyścili jej ciało, a następnie unikali miejsca, gdzie Pansy leżała. Przypomina to ludzkie rytuały pogrzebowe. Nie wszystkie naczelne obchodzą długotrwałą żałobę. Niewykluczone, że decydująca rolę odgrywa tutaj środowisko. Tam, gdzie jest gorąco i wilgotno zwłoki szybko się rozkładają, co zmusza zwierzęta do ich porzucenia. Z drugiej jednak strony dżelady brunatne, które żyją w chłodnym klimacie, noszą swoje zmarłe młode nawet przez 48 dni. « powrót do artykułu
  5. Tylko w ubiegłym roku australijska CSIRO (Commonwealth Science and Industrial Research Organization) odkryła ponad 200 nieznanych dotychczas gatunków roślin i zwierząt. Opisano trzy nowe gatunki ryb, trzy gatunki roślin i 206 gatunków owadów. Niektóre z nich zostały znalezione ponad 100 lat temu, jednak dopiero teraz udało się je zidentyfikować i opisać. Nie znamy około 75% gatunków istniejących na Ziemi, mówi entomolog doktor Bryan Lessard. Wiele z gatunków, które odkrywamy, znajdujemy w zbiorach muzeów historii naturalnej, dodał uczony. CSIRO posiada największą w Australii kolekcję tego typu zbiorów. W jej skład wchodzi ponad 15 milionów egzemplarzy. Wśród odkrytych gatunków jest m.in. Kuschelorhynchus macadamiae. To ryjkowiec żyjący wokół drzew makadamii. Nazwano go na cześć wybitnego chilijskiego znawcy ryjkowców, Guillermo Kuschela. Innym zidentyfikowanym właśnie gatunkiem jest stokrotka z rodzaju Osteospermum. Znaleziono ją w Zachodniej Australii, a specjaliści szacują, że w stanie dzikim przetrwało mniej niż 20 krzewów tej rośliny. Nowe gatunki wzbogacają naszą wiedzę o środowisku przyrodniczym Australii, w skład którego wchodzi ponad 500 000 gatunków roślin i zwierząt, w tym około 800 gatunków ptaków i 5000 gatunków ryb. Niemal 75% gatunków to endemity, nie występujące nigdzie indziej poza Australią. Mimo tak cennego środowiska przyrodniczego Australia jest na niechlubnym 4. miejscu krajów, w których dochodzi do największego zanikania gatunków. « powrót do artykułu
  6. Wędrowanie po lesie ścieżkami, z których korzystają dzikie zwierzęta, wyraźnie zwiększa ryzyko ataku kleszcza - wynika z badań polsko-słowackich. Prawdopodobieństwo spotkania kleszcza na leśnych duktach jest nawet 7 razy większe, niż choćby w zaroślach. Wbrew intuicji, idąc przez las, lepiej przedzierać się przez krzaki, niż wykorzystywać ścieżki, po których chodzą zwierzęta. Na ścieżkach tych jest aż siedem razy więcej kleszczy, niż obok w zaroślach! - zauważa w rozmowie z PAP dr Krzysztof Dudek, który w czasie realizacji badania pracował w Instytucie Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Jedynymi osobami, które mogą być zainteresowane spotkaniem z kleszczami, są prawdopodobnie badacze tych pasożytów. Kwestią: gdzie w krajobrazie istnieją największe skupiska kleszczy, zajęła się grupa badaczy z Polski i Słowacji: Uniwersytetu Pavla Jozefa Šafárika w Koszycach i Słowackiej Akademii Nauk w Koszycach, a także z Wydziału Biologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza z Poznaniu i Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Wyniki przedstawili w Annals of Agricultural and Environmental Medicine. Badania realizowano od marca do grudnia. Prowadzono je w Tatrach Wysokich na Słowacji oraz na równinach Krasu Słowackiego, w południowo-wschodniej części kraju. Aby oszacować ryzyko spotkania kleszcza w różnych częściach lasu, naukowcy przebadali niemal 40 wybranych fragmentów powierzchni, przez które przebiegają zwierzęce ścieżki. Dodatkowo oceniali też powierzchnie kontrolne - takie, na których nie widać było zwierzęcych duktów. Liczbę kleszczy oceniano za pomocą metody, która polega na ciągnięciu przez las białej płachty - i jej kontroli pod kątem obecności pasożytów. Okazało się, że zwierzęce ścieżki aż roją się od kleszczy. Na przebadanych powierzchniach ze zwierzęcymi ścieżkami naliczono aż 308 kleszczy pospolitych, podczas gdy na powierzchniach kontrolnych było ich ponad siedem razy mniej - zaledwie 43 osobniki! Z kolei kleszczy łąkowych (Dermacentor) na ścieżkach zwierzęcych schwytano 435, a na powierzchniach kontrolnych - tylko 135 (ponad trzy razy mniej). Tak duże nagromadzenie kleszczy w pobliżu leśnych duktów ma związek z obecnością zwierząt, które są ich żywicielami. Sarny, jelenie czy dziki - przemieszczając się po lesie - nie robią tego w sposób chaotyczny, ale korzystają ze ścieżek. I właśnie tam trafia najwięcej kleszczy, które - opiwszy się krwią - odpadają od skóry zwierząt, by: jak w przypadku nimf - przeobrazić się w formę dorosłą; bądź złożyć jaja, jak robią dorosłe samice. Pasożyty kumulują się w pobliżu ścieżek również dlatego, że są mało mobilne - formy dorosłe przemieszczają się na ok. 3 metry, nimfy - na metr. Wynik naszych badań może się wydać trywialny, ale ma ważne znaczenie praktyczne. Ludzie intuicyjnie unikają wchodzenia w przysłowiowe krzaki - ponieważ myślą, że tam ich spotka coś złego. Okazuje się jednak, że to właśnie korzystanie z wydeptanych ścieżek jest bardziej niebezpieczne, jeśli chodzi o ryzyko spotkania kleszcza - podkreśla dr Dudek. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...