Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Japonia jest pierwszym krajem, który zezwoli na tworzenie samodzielnie żyjących ludzko-zwierzęcych hybryd. Naukowcy będą mogli tworzyć zwierzęce embriony zawierające ludzkie komórki i wprowadzać je do organizmów zwierząt.

Hiromitsu Nakauchi, który stoi na czele zespołu z Uniwersytetu Tokijskiego i Uniwersytetu Stanforda, planuje hodowanie ludzkich komórek w embrionach myszy i szczurów, następnie wszczepianie ich do surogatek odpowiednich gatunków. Ostatecznym celem jest stworzenie zwierząt z ludzkimi organami, które będzie można przeszczepiać ludziom.

Aż do marca w Japonii obowiązywało prawo, które zakazywało utrzymywania przy życiu dłużej niż przez 14 dni zwierzęcych embrionów zawierających ludzkie komórki lub też przeszczepianie takich embrionów do surogatek. W marcu opracowano zasady zmieniające dotychczasowe przepisy, zezwalając na tworzenie hybryd, wszczepianie ich surogatkom i doprowadzanie do porodu.

W innych krajach, w tym w USA, przepisy zabraniają na doprowadzanie do porodu hybryd. Zresztą od 2015 roku w Stanach Zjednoczonych w ogóle obowiązuje moratorium na badania nad hybrydami.

Prace Nakauchiego są pierwszymi, które zostaną zaakceptowane na gruncie nowych przepisów. Zgoda powinna zostać wydana w sierpniu.

Nakauchi twierdzi, że swoje prace będzie prowadził powoli i początkowo nie będzie oprowadzał do porodu. Na początku hybrydowe embriony myszy będą utrzymywane przy życiu przez 14,5 doby. W kolejnym etapie badań hybrydy szczura z ludzkimi komórkami będą hodowane przez 15,5 doby. Ciąża u szczurów trwa około 22 dni. Nakauchi ma następnie zamiar zwrócić się o zgodę na hodowanie przez 70 dni embrionów świni zawierających ludzkie komórki.

Niektórzy bioetycy wyrażają obawy, że ludzkie komórki mogą opuścić organy, które mają z nich powstać, dostać się do rozwijającego mózgu zwierzęcia i wpłynąć na jego świadomość. Nakauchi zapewnia, że brał po uwagę taką możliwość i że na tyle kontroluje cały proces, iż komórki trafią tylko do tego organu, który ma powstać.

Naukowcy chcą tworzyć zwierzęce embriony, którym brakuje genów niezbędnych do powstania konkretnego organu, następnie wstrzykiwać w embriony ludzkie indukowane pluripotencjalne komórki macierzyste, z których w ciele zwierzęcia rozwinie się ludzki organ.

Już w 2017 roku Nakauchi poinformował, że w wraz z zespołem wstrzyknęli mysie indukowane pluripotencjalne komórki macierzyste do szczurzego embrionu, który nie był w stanie wytworzyć trzustki. U szczura wytworzyła się trzustka zbudowana całkowicie z mysich komórek. Następnie trzustka ta została przeszczepiona genetycznie zmodyfikowanej myszy, u której wywołano cukrzycę. Trzustka podjęła normalną pracę.

Jednak z wyhodowaniem ludzkich organów nie będzie tak łatwo. W 2018 roku Nakauchi informował, że eksperyment z ludzkimi komórkami wszczepionymi do embrionu owcy nie powiódł się. Po 28 dniach embrion zawierał bardzo mało ludzkich komórek i nic, co przypominałoby trzustkę. Stało się tak prawdopodobnie ze względu na niewielkie powiązanie genetyczne pomiędzy człowiekiem a owcą.

Jun Wu, który na University of Texas bada ludzko-zwierzęce hybrydy mówi, że nie ma sensu doprowadzanie do porodu hybryd embrionów tak odległych gatunków jak świnia czy owca oraz człowiek, gdyż ludzkie komórki zostaną szybko z embrionów wyeliminowane. Aby pokonać tę barierę i móc hodować ludzkie organy w organizmach zwierząt odległych od nas genetycznie musimy najpierw zrozumieć mechanizmy molekularne leżące u podstaw rozwoju.

Dlatego też Nakauch chce pracować stopniowo, by dowiedzieć się, co ogranicza rozwój ludzkich komórek w zwierzęcych embrionach.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Niektórzy bioetycy wyrażają obawy, że ludzkie komórki mogą opuścić organy, które mają z nich powstać, dostać się do rozwijającego mózgu zwierzęcia i wpłynąć na jego świadomość. Nakauchi zapewnia, że brał po uwagę taką możliwość i że na tyle kontroluje cały proces, iż komórki trafią tylko do tego organu, który ma powstać.

Nie potrafimy nawet w pełni udowodnić świadomości u ludzi (innych od nas samych), nie wiemy jak zmierzyć świadomość, ale wszystko wskazuje na to, że do tego potrzebny jest cały, zdrowy, ludzki mózg, a przynajmniej kora. Jedno z nowszych badań wskazują, że świadomość w ludzkim mózgu charakteryzuje się aktywacją jednych obszarów kory z jednoczesną dezaktywacją innych (dalsze badania w tym temacie może w końcu pozowlą nam "mierzyć" świadomość). Wskazuje to na emergentą naturę świadomosci, więc pomysł że komórki miałby być jakimś "nosicielem" świadomości wydaje się troszkę dziecinny, może nawet śmieszny. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, Warai Otoko napisał:

Wskazuje to na emergentą naturę świadomosci, więc pomysł że komórki miałby być jakimś "nosicielem" świadomości wydaje się troszkę dziecinny, może nawet śmieszny. 

Bardziej głupi niż śmieszny. Równie głupie byłoby stwierdzenie że balon wypelniony wodorem jest słońcem bo w końcu to kawałek jego materii w trochę mniejszej skali. Świadomość jest jak reakcja łańcuchowa, można ją mierzyć i stopniować, ale jest poziom graniczny gdzie się rozpoczyna

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, tempik napisał:

Bardziej głupi niż śmieszny. Równie głupie byłoby stwierdzenie że balon wypelniony wodorem jest słońcem bo w końcu to kawałek jego materii w trochę mniejszej skali. Świadomość jest jak reakcja łańcuchowa, można ją mierzyć i stopniować, ale jest poziom graniczny gdzie się rozpoczyna

Edelman twierdzi że istnieje świadomosć niższego i wyższego rzędu. Np. pies może mieć świadomosc niższego rzędu która działa w podobny sposób jak oświetlanie latarką ciemnego pomieszczenia - pies jest świadomy tylko tego czego aktualnie doświadcza, ale nie jest świadomy na metapoziomie, nie jest świadomy własnego ja (świadomosć wyższego rzędu). Nie ma pewności jakie zwierzęta poza człowiekiem mają taką świadomość (przynajmniej ja nie wiem). 

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, Warai Otoko napisał:

Jedno z nowszych badań wskazują, że świadomość w ludzkim mózgu charakteryzuje się aktywacją jednych obszarów kory z jednoczesną dezaktywacją innych

Alokacja aktywności zespołów neuronów jest sprytną polityką mózgu zapewniającą mu dostawy energii i utylizację odpadów (głównie ciepła). Teoretycznie, mózg pracujący wszystkimi neuronami miałby moc ok.2000W. Ciężko to wyżywić i schłodzić.

  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Warai Otoko napisał:

Edelman twierdzi że istnieje świadomosć niższego i wyższego rzędu.

Nie zmienia to faktu, że jest nieprzekraczalna granica(puki co nieznana) i samotny neuron nigdy świadomy nie będzie, tak samo na jadnobramkowym procesorze nigdy nie zagrasz w strzelankę 3d, a jeden gram uranu nigdy nie zapłonie

Share this post


Link to post
Share on other sites
44 minuty temu, Astro napisał:

Zwyczajnie ostatni bastion wiary - cud i tajemnica życia ma pozostać tajemnicą

Tylko o jakiej wierze tutaj myślisz? Jeśli religijnej, to nie bardzo, bo znajdą się tacy (religijni), którzy będą zdania, że kolejne odkrycia naukowe będą stopniowo potwierdzać religię - a więc "cud i tajemnica" będą coraz mniejsze, aż w końcu zanikną. Jakoś tak.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, Astro napisał:

Jasne. JP II po wiekach rehabilituje Galileusza... Można.

W drugą stronę zresztą też: najpierw ksiądz katolicki formułuje teorię Wielkiego Wybuchu i wszyscy na nią się krzywią, że "teistyczna" *), a potem ona okazuje się prawdziwa (przynajmniej na dzisiaj).

*) nie bardzo zresztą rozumiem dlaczego, ja gdy w podstawówce o niej przeczytałem, pomyślałem, że może być użyta do argumentowania, że wszystko odbyło się bez udziału Boga, tak jak w przypadku teorii ewolucji.

18 minut temu, Astro napisał:

O paranoi kościoła z Hawkingiem nie wspomnę, bo po co?

Może jestem niedoinformowany, ale nie słyszałem o czymś takim. Księża na kazaniach mówią zwykle rzeczy nudne i zrozumiałe dla prostaczków, a nie o dotyczące fizyki teoretycznej.

Tak że, proszę, mógłbyś wyjaśnić dokładniej, bo jak dla mnie stosujesz za duże skróty myślowe?

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z odbiorem nauki w kontekście wiary jest tak że zawsze jest traktowana jako siła nieczysta dopóki dewotka w 19 wieku nie wsiądzie do stalowego potwora, wtedy jest cacy bo nie trzeba chodzić piechotą, antybiotyki też są be bo przecież Bóg nie bez powodu stworzył choroby, ale jak złapie się zapalenie płuc to się milknie i łyka penicylinę.

Z genetyką i klonowaniem jest identyczne, wrzask i rzucanie kłód pod nogi puki trwają badania, ale jak już zostaną opracowane rozwiązania to biskup czy papież bez zająknięcia sięgnie po te rozwiązania żeby jak najpóźniej iść do swojego Boga.

Edited by tempik
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, 3grosze napisał:

Teoretycznie, mózg pracujący wszystkimi neuronami miałby moc ok.2000W. Ciężko to wyżywić i schłodzić.

No to mamy wyjaśnienie dlaczego potrzebujemy maszyn do myślenia.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Astro napisał:

Dawno nie byłem, o czym wspominałem, ale pewnie tam Ziemia jest dalej płaska...

Możesz się przejść (już wspominałeś, ze to jest lepsza opcja niż niektóre dyskusje tutaj) i przekonać się, że to jednak nie tak;)

10 minut temu, Astro napisał:

Potem było zabawniej.

No tak, zapomniałem o tym zdaniu "poznamy myśli Boga", to rzeczywiście wywołało dyskusje.

OK, dzięki, zrozumiałem co miałeś na myśli, pisząc

1 godzinę temu, Astro napisał:

nie mają nic wspólnego z nauką i etyką. Zwyczajnie ostatni bastion wiary

gdy to pierwszy raz przeczytałem, pomyślałem o czymś innym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Astro napisał:

Ok, ale nie sądzisz, że nauka nie jest od tego, żeby zmagać się z dewotami? Hmm.

Rób swoje. Reszta zrobi się sama. Zmiana musi pokonać opór

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Astro napisał:

Ok, ale nie sądzisz, że nauka nie jest od tego, żeby zmagać się z dewotami?

Oczywiście nie jest od tego, pokazuję tylko jakie jest podejście do nauki od strony kościoła. Kościoła który niestety ma władzę i hamuje jak tylko może naukę

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, tempik napisał:

Oczywiście nie jest od tego, pokazuję tylko jakie jest podejście do nauki od strony kościoła. Kościoła który niestety ma władzę i hamuje jak tylko może naukę

Nie to żebym był przeciwko nauce, ale krytyka rzeczy z boku może się przydać. Niewinne technologie jak np. ustalenie płci płodu, albo możliwość manipulacji genetycznej mogą, na dalszą metę, zaszkodzić. Nie dopuszczamy eksperymentów na ludziach, prawda? Wstecznictwo?  

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Jajcenty napisał:

możliwość manipulacji genetycznej mogą, na dalszą metę, zaszkodzić

W jakim sensie? Uwolnienie się od chorobowych obciążeń genetycznych(które zresztą każdy z nas ma) jest zle?

13 minut temu, Jajcenty napisał:

ustalenie płci płodu

Chodzi ci o podejrzenie na USG tajemnicy którą Bóg planował odsłonić w chwili narodzin?

Czy o sterowanie rozwojem zarodka? Jeśli to drugie to chyba byłoby to np. w Indiach dużo bardziej humanitarne niż zabijanie urodzonych dziewczynek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, tempik napisał:
27 minut temu, Jajcenty napisał:

możliwość manipulacji genetycznej mogą, na dalszą metę, zaszkodzić

W jakim sensie? Uwolnienie się od chorobowych obciążeń genetycznych(które zresztą każdy z nas ma) jest zle?

Może nie, ale z drugiej strony... "Pozwoli więc pan, że go zapytam, jak człowiek może czymkolwiek kierować, skoro pozbawiony jest nie tylko możliwości planowania na choćby śmiesznie krótki czas, no, powiedzmy, na tysiąc lat, ale nie może ponadto ręczyć za to, co się z nim samym stanie następnego dnia?" (Mistrz i Małgorzata) ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, Astro napisał:

ed: Dodam zaczepnie. Czy zlepek 16 komórek w macicy ludzkiej to życie, o które warto zginąć?

Wręczasz mi kupon totolotka z prośbą o wysłanie. Kupon okazał się wygrany 10^6 zł. Niestety nie wysłałem go. Jestem Ci winien pieniądze? Kolej nie przyjedzie zgodnie z rozkładem i ludziska żądają pokrycia dziwnych niezbyt realnych strat typu utracony kontrakt. Nie sądzisz, że móglbym mieć pretensje gdyby zakończono mój żywot jeszcze na etapie mieszania substratów? Nie uważam, że 16 komórek to życie, ale widzę ciągłość między żołędziem a dębem.

26 minut temu, tempik napisał:

Jeśli to drugie to chyba byłoby to np. w Indiach dużo bardziej humanitarne niż zabijanie urodzonych dziewczynek.

Na pewno tak. Tylko w sensie społecznym problem się robi jak cholera. Za dwa pokolenia trend się odwróci i to dziewczynki będą cenniejsze. Pytanie tylko czy demograficznie wytrzymają takie wahania. 

Plastik był objawieniem i rewelacją. Zastąpił energochłonne szkło. Czasami warto zatrzymać się i pomyśleć zamiast cieszyć się wiatrem we włosach i szybkością z jaką zjeżdżamy do dołu z kupą :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Jajcenty napisał:

Nie uważam, że 16 komórek to życie, ale widzę ciągłość między żołędziem a dębem.

Ale tutaj jest jeszcze kwestia wpływu środowiska. IQ faktycznie jest zakodowane w tych 16 komórkach ale żeby stworzyć tego Einstaina potrzeba odpowiednich bodźców środowiskowych. Innymi słowy - człowiek nie powstaje tylko z fizycznych/biologicznych genów ale również z informacji środowsikowej (co u innych zwierząt oraz oczywiście roślin nie ma aż takiego znaczenia). Czyli te 16 komórek to jest potencjalnie jedynie fizyczna powłoka człowieka. 

Osobna kwestia, że ludzie o mniejszych zdolnosciach niż Einstain sa równie ważni, może nie w sensie jednostkowym, ale ktoś musi zasilać wszystkie grupy społeczne które utrzymują cały system. 

Edited by Warai Otoko

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Astro napisał:

Czy zlepek 16 komórek w macicy ludzkiej to życie,

a 17? Może 18? Sęk w tym, że nie ma jasnej granicy pomiędzy 1 a urodzonym człowiekiem. Skoro ciężko taką granicę określić to najłatwiej/najbezpieczniej (?) ustalić na 1.

6 godzin temu, Astro napisał:

Dlaczego z równym zacięciem nie walczymy o muszki owocowe?

Bo te 16 komórek to nie muszka owocowa. Z nich nie powstanie kotek czy piesek czy muszka, tylko dokładnie wiadomo co, tylko i wyłącznie człowiek. Więc jakby nie ma wątpliwości, że te 16 komórek to już życie. Dzieli się samo? Rośnie, rozwija? W co się rozwija? W ciasto drożdżowe? Nie, w człowieka. To nie oznaka życia? A czy zaczepnie...

6 godzin temu, Astro napisał:

o które warto zginąć

to ja już się nie wypowiadam, bo za trudny temat, i tak, wiem do czego pijesz i po części można się zgodzić. Tylko argumentacja z d..y

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, Astro napisał:

Bo tu zostaje głównie wiara...

A zginąć za innego człowieka to też kwestia wiary? Albo za tysiąc? Albo za całą ludzkość?

Astro, musisz precyzyjniej zdefiniować, co rozumiesz przez "wiarę", bez tego dyskusja nie ma sensu.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Astro napisał:

Nie potrafię zdefiniować wiary, ale podejrzewam, że to wszelkie nienaukowe podejście do sprawy

Ja też nie potrafię, ale to jest jakoś tak, że obszar obejmowany tym "nienaukowym podejściem" jest w praktyce dużo większy niż obszar obejmowany przez naukę. Nauka daje odpowiedzi w pewnych "wąskich", ścisłych sprawach. Reszta pozostaje do swobodnej interpretacji, są tacy, którzy wybierają tradycyjnie rozumianą wiarę, są tacy, którzy wybierają naciąganą interpretację nauki zwaną racjonalizmem (piszę w uproszczeniu), a oprócz tego pozostaje jeszcze b. dużo innych możliwości.

P.S. W każdym razie można też podchodzić tak, że używamy pojęcia "nienaukowe podejście" a klasycznie rozumianą"wiarę" zawężamy.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Generalnie dyskusja toczy się raczej o tym czy można decydować o zabiciu człowieka-płodu, kto i kiedy? Czy i niby dlaczego płód ma być ważniejszy od matki, m.in. w przypadku zagrożenia życia matki, ale nie tylko wtedy.

Twoja argumentacja niestety napotyka opór, bo to trochę po goebbelsowsku,  i nie jest to próba zdyskredytowania Ciebie czy twoich poglądów na ten temat, a jedynie argumentacji, ponieważ to właśnie on zaczął "odczłowieczać" przeciwnika, łatwiej "zdeptać robaka" niż zabić człowieka. Łatwiej eksterminować "podludzi" niż strzelić do człowieka. To samo tu, "to tylko jakiś płód, nie człowiek". 

2 godziny temu, Astro napisał:

to wszelkie nienaukowe podejście do sprawy.

Nawet zgoda, ale w takim razie jak nauka definiuje życie? :) Od kiedy płód "wg. nauki" staje się człowiekiem?

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Astro napisał:

Nie potrafię zdefiniować wiary, ale podejrzewam, że to wszelkie nienaukowe podejście do sprawy

Definicje - lepsze/gorsze ale od czegoś można zacząć - są na wiki. w epistemologii wiara to „wszystko uznawane za prawdziwe, niezależnie czy twierdzenie jest uzasadnione”.

Maleńki problem z "uzasadnione" bo teraz trzeba przyjąć, że metoda naukowa lepiej uzasadnia albo jest jedynym dopuszczalnym uzasadnieniem. 

Jednak niepotrzebnie skręcamy w wiarę. Wystarczy pomoczyć sprawę w etyce i moralności ;P

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

P.S.2. Może po prostu przyjąć, że "pozanaukowe" (chyba lepsza nazwa, niż "nienaukowe") są: kultura, sztuka, cywilizacja, etyka, religia itp? Wszędzie tam są rzeczy wymagające jakiegoś wartościowania, a wartościowanie to już nie nauka (nauka nie wartościuje - przynajmniej tak się czasem mówi).

18 minut temu, Jajcenty napisał:

Jednak niepotrzebnie skręcamy w wiarę. Wystarczy pomoczyć sprawę w etyce i moralności ;P

Też mi się tak wydaje, słowo "wiara" chyba najwygodniej trzymać do spraw będących blisko religii, czyli tylko jednej z ww.  działek "pozanaukowych". Aczkolwiek to tylko propozycja;)

19 minut temu, radar napisał:

Od kiedy płód "wg. nauki" staje się człowiekiem?

Ano właśnie, wygląda jak sytuacja, gdy trzeba dać "pozanaukową" definicję człowieka, żeby nauka odpowiedziała, czy płód ją spełnia, czy nie.

 

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
54 minuty temu, Astro napisał:

człowiek cierpi jakimś układem nerwowym, zatem brak rozwiniętego (choćby szczątkowo) układu nerwowego...

Szczątkowy nie wystarczy. Potrzebne są jeszcze ośrodki odczuwania bólu w korze mózgowej (29-30 tydzień ciąży).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ciągu ostatnich trzystu lat słonie indyjskie straciły aż 3 miliony km2 habitatu, informują naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego. Tak dramatyczny spadek przestrzeni życiowej słoni to skutek działalności człowieka i może on wskazywać na wciąż istniejący konflikt pomiędzy słoniami a ludźmi. Uczeni z San Diego na podstawie dostępnych danych dotyczących użytkowania ziemi przez ludzi, stworzyli komputerowy model zmian przestrzeni życiowej dostępnej dla słoni na przestrzeni ostatnich 1300 lat. Okazało się, że w ciągu zaledwie 3 ostatnich wieków ludzie zabrali tym zwierzętom 2/3 habitatu.
      Słoń indyjski, największy ssak Azji, zamieszkiwał w przeszłości olbrzymie połacie kontynentu. Naukowcy, posługując się danymi z lat 850–2015 stwierdzili, że zwierzęta utraciły na rzecz ludzi ponad 64% zajmowanych w przeszłości terenów. Jeszcze do XVIII wieku habitaty słoni były stabilne. Wówczas zaczęto jednak stosować przyniesione przez kolonistów praktyki wykorzystywania ziemi, metody uprawy rolnej oraz hodowli zwierząt i masowej wycinki lasów. W ten sposób średnia wielkość nienaruszonych fragmentów habitatu odpowiednich dla słoni skurczyła się z 99 000 do 16 000 kilometrów kwadratowych, a powierzchnia największego niezaburzonego habitatu spadła z 4 milionów do 54 000 km2. Co więcej, badania wskazują, że obecnie żyjące słonie nie mają już nigdzie odpowiedniego habitatu. Jeszcze w 1700 roku 100% habitatu w promieniu 100 kilometrów od występowania słoni nadawało się do życia dla tych zwierząt. W roku 2015 odsetek ten spadł do mniej niż 50%. To zaś oznacza zwiększone zagrożenie konfliktami pomiędzy słoniami a ludźmi. Z braku miejsca do życia słonie w coraz większym stopniu wkraczają na tereny odebrane im w przeszłości przez ludzi.
      Na przełomie XVII i XVIII wieku na całym świecie doszło do dramatycznych zmian w sposobie użytkowania ziemi. Konsekwencje tej zmiany widzimy do dzisiaj, mówi jeden z autorów badań, profesor Shermin de Silva.
      Działania człowieka prowadzą do ciągłej utraty habitatów przez liczne gatunki ssaków. Trudno jednak jest ocenić długoterminowy wpływ taki zmian, gdyż brakuje danych historycznych. Tym bardziej cenne są powyższe badania, w czasie których naukowcy wykorzystali różnego typu dane, w tym rekonstrukcje historyczne, sięgające aż IX wieku. Autorzy badań sądzą, że główną przyczyną utraty habitatów było porzucenie przez ludzi tradycyjnych praktyk korzystania z ziemi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wysiłki zmierzające do odbudowy terenów leśnych skupiają się głównie na jednym elemencie – drzewach. Zalesianie polega głównie na ich sadzeniu. Międzynarodowy zespół naukowy, składający się ze specjalistów z Instytutu Zachowania Zwierząt im. Maxa Plancka, Yale School of the Environment, New York Botanical Garden i Smithsonian Tropical Research Institute informuje, że brak tutaj innego niezwykle istotnego elementu, czyli zwierząt.
      Naukowcy przeprowadzili unikatowe badania w Panamie, analizując to, co dzieje się na wylesionych terenach, które zostały następnie przez człowieka porzucone i pozostawione samym sobie. Były to tereny, które porzucono 20-100 lat temu, na których dochodziło do spontanicznego odradzania się lasu. Okazało się, że dzięki obecności zwierząt w ciągu zaledwie 40–70 lat samoistnie dochodziło do odnowienia składu gatunkowego i bioróżnorodności drzew do poziomu sprzed wycięcia lasu.
      Zwierzęta są naszymi największymi sprzymierzeńcami w odbudowie lasów. To pokazuje, że zalesianie powinno polegać na czymś więcej niż tylko sadzeniu drzew, mówi Daisy Dent z Instytutu Maxa Plancka. Z badań wynika, że bardzo istotnym elementem udanego odtwarzania lasu jest sadzenie drzew w pobliżu starego już istniejącego lasu i ograniczenie polowań. To zachęca zwierzęta do kolonizacji nowych terenów leśnych, co ułatwia odtworzenie lasu.
      Zwierzęta odbudowują las poprzez roznoszenie nasion. Na obszarach tropikalnych to zwierzęta odpowiadają za rozprzestrzenianie się ponad 80% gatunków roślin. Mimo to odtwarzanie lasów polega wyłącznie na sadzeniu drzew, a nie na odtworzeniu prawidłowych interakcji pomiędzy zwierzętami a roślinami. Stwierdzenie, w jaki sposób zwierzęta przyczyniają się do odbudowy lasów jest niezwykle trudne, gdyż trzeba mieć dokładne informacje o diecie zwierząt, mówi Sergio Estrada-Villega z kolumbijskiego Universidad del Rosario.
      Unikalną okazję do takich badań stwarza las w Barro Colorado Nature Monument leżący przy Kanale Panamskim. To jeden z najlepiej zbadanych lasów tropikalnych na świecie. Pracowało tam wiele pokoleń specjalistów, którzy dokumentowali interakcje pomiędzy roślinami a zwierzętami.
      Teraz międzynarodowy zespół naukowy przeanalizował wszystkie dostępne dane, by określić proporcje różnych roślin rozsiewanych przez cztery grupy zwierząt – nielotne ssaki, małe ptaki, duże ptaki oraz nietoperze – oraz sprawdzić, jak proporcje te zmieniały się na przestrzeni ponad 100 lat. To najszerzej przeprowadzone badania tego typu. Większość takich badań skupia się bowiem na pierwszych 30 latach odradzania się lasu.
      Dowiadujemy się zatem, że w regeneracji młodego lasu udział biorą małe ptaki. Ale wraz z upływem czasu rośnie rola dużych ptaków. Jednak przez cały okres wzrostu lasu najważniejszą rolę – i to było dużym zaskoczeniem – odgrywały ssaki nielotne. To coś niezwykłego w lesie odradzającym się po działalności rolniczej. Prawdopodobnie istnienie obok starszego lasu oraz ograniczenie polowań pozwala ssakom na zwiększenie swojej liczebności oraz na przenoszenie nasion pomiędzy starym a nowym lasem, mówi Dent.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Największe zwierzę, jakie kiedykolwiek żyło na Ziemi, pochłania olbrzymią liczbę najmniejszych kawałków plastiku, donoszą naukowcy z Uniwersytetu Stanforda. Płetwal błękitny i inne walenie wchłaniają więcej mikroplastiku, niż dotychczas sądzono. I niemal cały mikroplastik, jaki trafia do ich organizmów, pochodzi z ich pokarmu, a nie z wody, którą filtrują.
      Uczeni ze Stanforda opublikowali na łamach Nature Communications wyniki badań, w czasie których skupili się na płetwalach błękitnych, płetwalach zwyczajnych oraz humbakach i ilości mikroplastiku, który trafia do ich organizmów. Naukowcy stwierdzili, że zwierzęta żerujące u wybrzeży Kalifornii pożywiają się głównie na głębokościach od 50 do 250 metrów. To jednocześnie ten obszar wód oceanicznych, w którym występuje najwięcej mikroplastiku. Na podstawie badań uczeni oszacowali, że każdego dnia przeciętny płetwal błękitny pochłania około 10 milionów kawałków mikroplastiku.
      Płetwale błękitne znajdują się niżej w łańcuchu pokarmowym, niż można by wnioskować z rozmiarów ich ciała. To oznacza, że są bliżej oceanicznego plastiku. Łączy je z nim jedno kryl. Kryl pochłania plastik, płetwale zjadają kryl, mówi współautor badań Matthew Savoca.
      Humbaki żywią się głównie rybami i pochłaniają codziennie około 200 000 kawałków mikroplastiku, chociaż te osobniki, które jedzą głównie kryl, spożywają dziennie do 1 miliona fragmentów. Z kolei płetwale zwyczajne, których dietę stanowi i kryl i ryby, mogą codziennie wchłaniać od 3 do 10 milionów kawałków mikroplastiku. Savoca zauważa, że w jeszcze gorszej sytuacji są te zwierzęta, które żerują w bardziej zanieczyszczonych wodach, jak np. Morze Śródziemne.
      Co więcej, mikroplastik trafia do organizmów waleni głównie z pożywieniem, a nie z filtrowaną przez nie wodą. A to dodatkowy powód do zmartwień. Specjaliści obawiają się, że przez mikroplastik walenie mogą nie otrzymywać odpowiedniej ilości składników spożywczych. Musimy przeprowadzić dodatkowe badania, by dowiedzieć się, czy kryl, który wchłonął mikroplastik, nie ma przypadkiem mniej tłuszczu, podobnie zresztą nie wiemy, czy mikroplastik zjadany przez ryby nie powoduje, że są one mniej pożywne. Pochłaniając mikroplastik zwierzęta te mogą bowiem otrzymywać sygnał, że już się najadły, stwierdza główna autorka badań, Shirel Kahane-Rapport. Jeśli ryby i kryl są mniej tłuste, oznacza to, że każde polowanie – które związane jest z dużym wydatkiem energetycznym – przynosi waleniom mniej kalorii, co może być dla nich szkodliwe. Jeśli obszar, w którym polują, jest pełen żywności, ale jest to żywność uboga w składniki odżywcze, to polowanie jest marnowaniem energii, zjadają śmieci. To tak, jakby trenować do maratonu, odżywiając się w tym czasie żelkami, dodaje Kahane-Rapport.
      Goldbogen Lab, w którym prowadzono badania, od ponad dekady zbiera i analizuje dane dotyczące waleni. Naukowcy badają jak wiele walenie jedzą, w jaki sposób się odżywiają, dlaczego są tak duże, jak pracują ich serca. Teraz zakres badań rozszerzono o mikroplastik, który jest coraz poważniejszym problemem w morzach i oceanach. Mamy tutaj zwierzęta, których populacja z olbrzymim trudem odradza się po okresie polowań, a które muszą mierzyć się z wieloma innymi problemami wywoływanymi przez człowieka, piszą autorzy badań.
      Problem plastiku w morskim łańcuchu pokarmowym znany jest od 50 lat. Dotychczas mikroplastik został znaleziony w organizmach co najmniej 1000 morskich gatunków. Jego wpływ na walenie jest szczególnie niepokojący, gdyż zwierzęta ta pochłaniają jego olbrzymie ilości.
      Uczeni będą chcieli zbadać, co dzieje się z mikroplastikiem trafiającym do organizmów waleni. Może on podrażniać żołądek. Może trafiać do krwioobiegu. A może jest w całości wydalany. Tego wciąż nie wiemy, przyznaje Kahane-Rapport. Naukowcy zbadają też, jak mikroplastik wpływa na wartość odżywczą gatunków kluczowych nie tylko dla waleni, ale i innych zwierząt ważnych z ekologicznego punktu widzenia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niektóre z największych azjatyckich zwierząt, w tym słonie i tygrysy, zwiększają swoją populację w pobliżu ludzkich siedzib. Naukowcy z University of Queensland zauważyli, że doszło do odwrócenia trwającego od 12 000 lat zanikania tych gatunków. Okazuje się, że duże dzikie zwierzęta oraz ludzie mogą mieszkać obok siebie. Pod warunkiem, że zakaże się polowań i zwalcza kłusownictwo.
      Australijscy uczeni prowadzili swoje badania w Azji Południowo-Wschodniej. To idealne miejsce do analizy dynamiki zagrożeń, gdyż z jednej strony występuje tam duża różnorodność megafauny przy jednoczesnej ekstremalnej deforestacji, kłusownictwie i największym na świecie odsetku zagrożonej megafauny. Zwykle uznaje się, że bogactwo megafauny może występować na odległych terenach charakteryzujących się nietkniętymi lasami i minimalną presją antropogeniczną, a mimo to znamy przykłady niewielkich chronionych obszarów w pobliżu ludzkich siedzib, gdzie występuje duże bogactwo megafauny, czytamy na łamach Science Advances.
      Naukowcy przyjrzeli się danym paleontologicznym dotyczącycm 14 gatunków dużych azjatyckich zwierząt i porównali je ze współczesnymi zasięgami. Okazało się, że cztery gatunki – słoń, tygrys, dzik i pantera mglista – zwiększyły swoją populację na obszarach, gdzie istnieje infrastruktura. To pokazuje, że niektóre z dużych zwierząt, jeśli są odpowiednie warunki, mogą żyć obok ludzi i uniknąć zagłady, mówi jeden z badaczy, doktorant Zachary Amir. To przeczy narracji mówiącej, że ludzie i duże zwierzęta nie pasują do siebie. W skali globalnej mamy do czynienia z „troficzną degeneracją”, czyli nieproporcjonalnie dużą utratą dużych zwierząt. Zwykle degeneracja taka jest najbliższa ludzkich siedzib, gdyż myśliwi polują na większe gatunki. Jednak azjatyckie populacje tygrysa, słonia, dzika i pantery mglistej są bardziej liczebne w pobliżu ludzkich siedzib. To może być wynik tego, że łatwiej jest zwalczać kłusownictwo tam, gdzie są ludzkie siedziby i gdzie częściej pojawiają się turyści, dodaje uczony.
      Badania wykazały, że deforestacja wciąż zagraża dużym zwierzętom, a szczególnie dotyka ona pantery mglistej. Tam, gdzie wycinane są lasy, dochodzi do szczególnie drastycznych spadków populacji dużych zwierząt. Jednak, jak zauważa Amir, jeśli ludzie nie polują na zwierzęta, są one w stanie poradzić sobie w stosunkowo małych habitatach.
      Jednym z miejsc, w których prowadzono badania, był Singapur. Tamtejsze władze wyeliminowały kłusownictwo i poczyniły wielkie wysiłki na rzecz przywrócenia naturalnych lasów. To wystarczyło, by zaczęła rosnąć populacja dwóch dużych zwierząt. Singapur doświadcza właśnie naturalnego powrotu sambara jednobarwnego oraz dzika, które coraz częściej można spotkać w miejskim lesie Bukit Timah Nature Reserve. Jeśli zastosujemy podobne działania w większych lasach i innych krajach możemy doświadczyć tego samego na całym świecie. Jednak zanim to nastąpi, trzeba zdusić kłusownictwo, stwierdza Amir.
      Naukowcy zauważyli jednak, że w pobliżu ludzkich siedzib doszło do dużych spadków populacji tapira, nosorożca sumatrzańskiego, biruanga malajskiego, gaura indyjskiego i innych dużych zwierząt. Okazało się ponadto, że obecnie w żadnym z badanych lasów skład gatunkowy zwierząt nie jest taki sam jak przed tysiącami lat.
      Mimo to naukowcy uważają, że ich badania niosą nadzieję dla dzikich zwierząt w lasach, które dotychczas uważano za zbyt zdegradowane lub zbyt blisko ludzkich siedzib, by zwierzęta mogły tam żyć. Obecnie autorzy badań opracowują strategie ochrony przyrody w takich lasach.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niektórzy ludzie są bardziej atrakcyjni dla komarów niż inni. Grupa amerykańskich naukowców poinformowała właśnie na łamach pisma Cell, co powoduje, że część z nas to istne magnesy przyciągające całe chmary brzęczących krwiopijców. Uczeni przetestowali reakcję komarów na zapach człowieka i zidentyfikowali ludzi wyjątkowo je przyciągających.
      Analizy chemiczne wykazały, że skóra osób wysoce atrakcyjnych dla komarów wytwarza więcej kwasów karboksylowych. Gdy naukowcy wyhodowali zmutowane komary, którym brakowało chemicznych koreceptorów Ir8a, Ir25a lub Ir76b zwierzęta miały poważne problemy z wykryciem zapachu człowieka, ale zachowały zdolność do odróżniania ludzi wysoce atrakcyjnych i słabo atrakcyjnych. Wskazuje to na istnienie u komarów jakiegoś dodatkowego redundantnego systemu wykrywania ludzi.
      Osoby działające na komary jak magnesy wytwarzały znacząco więcej trzech kwasów karboksylowych – pentadekanowego, heptadekanowego i nonadekanowego – oraz 10 niezidentyfikowanych związków należących do tej samej klasy. Stosunek tych i innych kwasów do siebie różnił się znacząco u ludzi przyciągających komary. To oznacza, że może istnieć więcej niż jedna droga, za pomocą której komary uznają niektórych ludzi za wyjątkowo atrakcyjnych.
      Autorzy badań nie identyfikowali związków, które powodowały, że niektórzy ludzie są mniej atrakcyjni dla komarów. Przypominają jednak, że badania sprzed kilkunastu lat wykazały istnienie związków, których większa ilość występuje u ludzi mało atrakcyjnych dla komarów. W tym kontekście zauważają, że skóra jednego z uczestników obecnych badań wydzielała dużo kwasów karboksylowych, ale osoba ta nie przyciągała komarów. Możliwe zatem, że badany wydzielał też jakiś naturalny repelent. Kwestii tej jednak nie badano.
      Warto też pamiętać, że z wcześniejszych badań wynika, iż komary reagują na bliźnięta jednojajowe w bardziej podobny sposób niż na bliźnięta dwujajowe, co sugeruje istnienie silnego  komponentu genetycznego wpływającego na przyciąganie komarów przez ludzi.
      Najnowsze badania są zgodne z wcześniejszymi spostrzeżeniami, z których wynika, że u ludzi i myszy zarażonych malarią dochodzi do zmian chemii zapachu skóry, co przyciąga komary i ułatwia transmisję zarodźca malarii.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...