Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Facebook wypuści własną kryptowalutę

Recommended Posts

Facebook ma zamiar wydać kryptowalutę o nazwie Libra. Firma chce dzięki niej rozszerzyć swoją działalność poza serwisy społecznościowe i wejść na rynek handlu i płatności.

Firma Zuckerberga podpisała umowę z 28 partnerami tworzącymi Libra Association z siedzibą w Genewie. Będą wspólnie zarządzali nową kryptowalutą. Libra ma ukazać się w pierwszej połowie przyszłego roku.

Facebook utworzył jednocześnie spółkę-córkę Calibra, która będzie oferowała cyfrowe portfele do przechowywania, wysyłania i przyjmowania Libr. Calibra zostanie podłączona do platform Messenger i WhatsApp, które już obecnie mają ponad miliard użytkowników. Dzięki temu, jak ma nadzieję Facebook, ułatwi to transakcje na całym świecie, a osoby, które dotychczas nie miały styczności z bankami, po raz pierwszy w życiu skorzystają z usług finansowych.

Z ramienia Facebooka projektem zarządza David Marcus, były menedżer PayPala. Wyjaśnił on, że „libra” to nazwa rzymskiej jednostki wagi, astronomicznego symbolu sprawiedliwości oraz francuskiego słowa oznaczającego wolność. "Wolność, sprawiedliwość i pieniądze, to właśnie to, co tutaj mamy", powiedział.

Nie wiadomo, jak urzędy antymonopolowe mogą zareagować na inicjatywę Facebooka. To z pewnością ruch, który może wzmocnić i tak już potężny koncern. Z drugiej jednak strony rynek kryptowalut jest słabo regulowany przez państwa.
Najbardziej znana kryptowaluta świata, Bitcoin, pojawiła się w 2008 roku. Od tamtej pory stworzono tysiące kryptowalut.

Facebook to jeden z wielu gigantów rynku IT, który próbuje wejść na ten rynek. Jego zasięg i potęga dają mu sporą przewagę nad konkurencją. Tym bardziej, że członkami Libra Association i partnerami Faceooka są m.in. eBay, VISA, Mastercard, PayPal, Spotify, Uber czy fundusz venture capital Andreessen Horowitz, którego współzałożycielem jest współtwórca legendarnych przeglądarek Mosaic i Nestcape.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Facebook ostrzega, że może wycofać się z Europy, jeśli irlandzki komisarz ds. ochrony danych osobowych wymusi na portalu zakaz przesyłania danych do USA. Obawy Facebooka związane są z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który w lipcu orzekł, że firmy takie jak Facebook robią zbyt mało, by uniemożliwić amerykańskim służbom specjalnym uzyskanie dostępu do danych użytkowników
      Co prawda wyrok nie oznacza, że przedsiębiorstwa mają natychmiast zaprzestać przekazywania danych do USA, jednak wymaga, by odpowiednie władze w krajach członkowskich UE upewniły się, iż dane takie podlegają ochronie zgodnie z RODO.
      Sprawa sięga swoim początkiem października 2014 roku. Wtedy to austriacki prawnik i aktywista Max Schrems zwrócił się do sądu. Argumentował, że rewelacje ujawnione przez Wikileaks pokazują, iż prywatność Europejczyków nie jest odpowiednio chroniona, jeśli ich dane trafią na serwery do USA, gdyż amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa prowadzi inwigilację na szeroką skalę, a amerykański system prawny chroni tylko prawa obywateli USA.
      Po wyroku sądu Schrems stwierdził, że teraz odpowiednie instytucje unijnych krajów nie mogą już odwracać wzroku i muszą podjąć działania. Jasnym jest teraz, że USA będą musiały zmienić swoje przepisy dotyczące inwigilacji, jeśli amerykańskie firmy mają odgrywać rolę na rynku UE, stwierdził.
      Teraz w złożonych przed sądem w Dublinie dokumentach Facebook ostrzega, że jeśli irlandzkie władze wymuszą obowiązywanie wyroku sądu, to Facebook nie będzie mógł działać. Jeśli nie będziemy mogli w ogóle transferować danych do USA, nie wiemy, w jaki sposób będziemy mogli w UE świadczyć usługi serwisów Facebook i Instagram, mówi główna prawnik koncernu, Yvonne Cunnane.
      Złożone przez nas dokumenty to prosty opis rzeczywistości. Działalność Facebooka, podobnie jak wielu przedsiębiorstw, organizacji i usług, zależy od możliwości transferu danych pomiędzy USA a Unią Europejską. Brak bezpiecznej i legalnej możliwości wymiany danych zaszkodzi gospodarce i spowolni odbudowę firm wychodzących z pandemii COVID-19.
      Schrams już w 2011 roku zaczął wysyłać skargi do irlandzkiego komisarza ds. ochrony danych osobowych. Gdy dwa lata później serwis Wikileaks ujawnił, że NSA na wielką skalę inwigiluje użytkowników różnych serwisów internetowych, skargi Schramsa nabrały dodatkowej wagi. Już w 2015 roku odpowiednie sądy orzekły, że w obliczu działań NSA umowy pomiędzy USA a UE pozwalające na transfer danych są wadliwe. Unia Europejska podpisała z USA kolejną umowę, jednak ta w lipcu bieżącego roku również została uznana za wadliwą.
      Niedawno irlandzki komisarz ds. ochrony danych osobowych wszczął odpowiednie działania. Przygotował wstępny wniosek zakazujący Facebookowi transferu danych za granicę. Teraz Facebook ostrzega, że może to poważnie zakłócić działania wielu firm. Nick Clegg, były wicepremier Wielkiej Brytanii, który obecnie jest wiceprezesem Facebooka ds. globalnej komunikacji stwierdził, że wymuszenie postulowanych rozwiązań, w najgorszym scenariuszu będzie oznaczało, że mały startup z Niemiec nie będzie mógł korzystać z amerykańskiego dostawcy chmury obliczeniowej, hiszpańska firma programistyczna nie będzie w stanie zatrudniać ludzi w różnych strefach czasowych, a francuski sprzedawca nie będzie mógł zbudować call center w Maroku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Facebook zawiesił dziesiątki tysięcy aplikacji. Przyczyną podjęcia takiej decyzji były liczne naruszenia dokonywane przez te aplikacje, w tym nieprawidłowości w dzieleniu się danymi użytkowników.
      Ime Archibong, wiceprezes Facebooka ds. partnerstwa produktowego poinformował, że ruch taki ma związek z wciąż toczącymi się działaniami podjętymi w marcu 2018 roku po tym, jak dwa lata wcześniej okazało się, że firma Cambridge Analytica wykorzystywała dane nawet 87 milionów użytkowników Facebooka do profilowania wyborców w czasie kampanii prezydenckiej w USA.
      Wspomniane na wstępie dziesiątki tysięcy aplikacji zostało stworzonych przez około 400 deweloperów. Większość z nich zawieszono, ale części całkowicie zablokowano dostęp do serwisu społecznościowego. Blokadę nałożono za nieprawidłowe dzielenie się danymi, udostępniania danych bez ich anonimozowania czy też naruszenia zasad serwisu. Jedną z takich aplikacji jest myPersonality, która nieprawidłowo chroniła dane użytkowników, a jej twórcy odmówili przedstawicielom Facebooka przeprowadzenia audytu. Ponadto Facebook podjął działania prawne przeciwko niektórym deweloperom. To firmy takie jak LionMobi czy JediMobi, których aplikacje zarażały użytkowników szkodliwym kodem mającym przynieść im zyski. Pozwano też dwóch Ukraińców, Gleba Sluchewskiego i Andrieja Gorbaczowa, których aplikacja nielegalnie gromiadziła dane oraz południowokoreańską firmę analityczną Rankwave, która odmówiła wspópracy z Facebookiem.
      Dokumenty złożone przed sądem stanowym w Bostonie, które trafiły tam w ramach śledztwa prowadzonego przez prokuratora generalnego stanu Massachusetts, wskazują, że Facebook zawiesił 69 000 aplikacji, z czego 10 000 mogło niewłaściwie posługiać się danymi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Francuski minister finansów oświadczył, że Francja i Niemcy wspólnie zablokują Librę, kryptowalutę zapowiadaną przez Facebooka. We wspólnym oświadczeniu przedstawiciele obu rządów stwierdzili, że żadna prywatna organizacja nie może rościć sobie prawa do emisji własnej monety, gdyż prawo to jest w sposób naturalny wbudowane w suwerenność narodów.
      Zdaniem francuskiego ministra nie należy pozwolić, by kryptowaluta Facebooka, była uznawana w Europie, gdyż rodzi to obawy o suwerenność oraz jest związane z ryzykiem finansowym. Niemcy i Francja uznają, że projekt Libra, opisany w propozycji Facebooka, nie gwarantuje bezpieczeństwa, stwierdzili politycy. Eksperci ds. finansów już wcześniej mówili, że Facebookowi nie będzie łatwo, a kraje strefy euro zastosują restrykcyjne zasady jeśli Libra miałaby zostać dopuszczona do użytku.
      Jednocześnie ministrowie Bruno le Maire i Olaf Scholz stwierdzili, że popierają rozwiązania alternatywne dla Libry. Europejski Bank Centralny (EBC) mówi o publicznej kryptowalucie. Jej pojawienie się miałoby sprawić, że inne kryptowaluty staną się wobec niej wtórne. Problem w tym, że plany takie są kreślone przez urzędników od dawna i nic z nich nie wynika. Członkowie EBC mówią, że projekt Facebooka do dzwonek alarmowy. Musimy przyspieszyć plany dotyczące kryptowaluty banku centralnego, mówi członek EBC, Benoit Coeure.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zapowiadana przez Facebooka nowa kryptowaluta, Libra, wzbudziła czujność międzynarodowych organizacji regulujących rynek. Randal Quarles, przewodniczący Rady Stabilności Finansowej (Financial Stability Board – FSB), organizacji koordynującej politykę finansową krajów G20, powiedział, że międzynarodowe organizacje powinny bliżej przyjrzeć się instrumentom finansowym takim, jak proponowane przez Facebooka.
      Wypowiedź Quarlesa jest pierwszym w historii przypadkiem, gdy wysoki rangą członek amerykańskich urzędów regulujących rynek – Quarles jest wiceprzewodniczącym Rady Gubernatorów Systemu Rezerwy Federalnej – wypowiada się na temat ewentualnego postępowania w sprawie Libry.
      Na razie jednak, jak stwierdził Quarles, podczas najnowszego szczytu G20 nie będzie poruszana sprawa Libry, a kryptowaluty nie stanowią obecnie zagrożenia dla stabilności systemu finansowego.
      Rozpowszechnienie się nowych typów kryptoaktywów wśród klientów detalicznych powinno spowodować, że zjawisku temu przyjrzą się odpowiednie urzędy, by upewnić się, iż aktywa te spełniają odpowiednie standardy, stwierdził Quarles.
      Już w marcu 2018 roku ministrowie finansów i dyrektorzy banków centralnych krajów G20 zapowiedzieli, że będą monitorowali kryptoaktywa.
      Libra, która jest wspierana przez ponad 20 dużych instytucji, w tym Visę, Mastercard, PayPala czy Ubera, może pojawić się na rynku już w przyszłym roku. Brytyjskie Financial Conduct Authority już zapowiedziało, że nie pozwoli Facebookowi na używanie kryptowaluty dopóki się jej dokładnie nie przyjrzy. Brytyjskie Ministerstwo Skarbu oraz Bank Anglii mają zamiar monitorować działania Facebooka w tym zakresie. Można się spodziewać, że podobne stanowisko zajmie Unia Europejska.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Blockchain, jeszcze do niedawna uważana za odporną na cyberataki, coraz częściej pada ofiarą cyberprzestępców. Ten typ bazy danych jest tym bardziej atrakcyjnym celem ataków, że opierają się na nim sieci kryptowalut. Statystyki mówią same za siebie. Od początku 2017 roku przestępcy ukradli kryptowaluty o łącznej wartości niemal 2 miliardów dolarów. A mowa tu tylko o kwotach, które zostały publicznie ujawnione. Większości kradzieży dokonano na internetowych giełdach, a atakami zajmują się już nie tylko samotni hakerzy, ale i zorganizowane grupy przestępcze. Firma analityczna Chainalysis informuje, że tylko dwie grupy, które prawdopodobnie wciąż są aktywne, ukradły w sumie około miliarda dolarów.
      Na początku lutego firma Coinbase zauważyła dziwną aktywność na blockchainie Ethereum Classic. Cały blockchain był właśnie celem ataku. Napastnik w jakiś sposób przejął kontrolę nad ponad połową zasobów obliczeniowych blockchaina i nadpisywał jej historię. Taki atak, który jeszcze rok temu był czysto teoretyczny, pozwalał na wydanie tych samych pieniędzy więcej niż jeden raz. Ten atak udało się powstrzymać.
      Blockchain ma dodatkową zaletę z punktu widzenia przestępców. Oszukańczych transakcji nie można tutaj bowiem odwrócić. W tradycyjnym systemie finansowym, gdy ktoś ukradnie nam pieniądze z konta czy posłuży się naszą kartą płatniczą, możliwe jest cofnięcie transakcji. Tutaj takiej możliwości nie ma.
      Blockchain to rozproszona otwartoźródłowa szyfrowana baza danych bez punktu centralnego. Poszczególne dołączone doń komputery, węzły, wykorzystują złożony protoków, który pozwala na weryfikacje transakcji i dodawanie ich do bazy. Protokół korzysta z szyfrowania i teorii gier oraz wbudowano weń zachęty, które powodują, że bardziej opłaca się wykorzystać moc obliczeniową do współpracy, niż do atakowania sieci. Atak na poprawnie skonfigurowany blockchain powinien być niezwykle trudny i kosztowny, a z drugiej strony weryfikacja prawdziwych transakcji powinna być dość łatwa. Te zalety spowodowały, że blockchain cieszy się coraz większym zainteresowaniem przemysłu. Blockchain jest testowany przez Walmart, a właściciel Giełdy Nowojorskiej, firma Intercontinental Exchange, ma zamiar uruchomić wkrótce swój własny blockchain.
      Im jednak blockchain bardziej złożony, tym łatwiej w nim o błędy. Niedawno firma stojąca za kryptowalutą Zcash pinofrmowała, że poprawiła „subtelny błąd kryptograficzny” w blockchainie. Pozwalał on napastnikowi na sfałszowanie dowolnej liczby Zcash. Błędy pojawiają się nie tylko w protokole. We wrześniu deweloperzy Bitcoin Core, głównego klienta kryptowaluty bitcoin poprawili błąd – szczegóły są trzymane w tajemnicy – który pozwalał na wydobycie większej liczby bitcoinów niż to dozwolone.
      Większość ataków na kryptowaluty, jak już wspomniano, przeprowadzono na giełdach i można za nie winić same giełdy. Jednak wszystko zmieniło się po styczniowym ataku na Ethereum Classic.
      Większość kryptowalut jest podatnych na atak 51%. Dzieje się tak, gdyż wykorzystywane blockchainy uwiarygadniają użytkowników w ten sposób, że każdy z węzłów musi spędzić dużo czasu i zaangażować dużo swojej mocy obliczeniowej na pracę na rzecz całej sieci, by się uwiarygodnić i zyskać prawo dodawania informacji do bazy danych. Teoretycznie więc, jeśli ktoś uzyska kontorlę nad większością (wspomniane 51%) węzłów może uwiarygodnić się wobec całej sieci wysyłając płatności do innych węzłów, a później stworzyć alternatywną wersję blockchaina, w której płatności nigdy nie miały miejsca. Taki fałszywy blockchain staje się całkowicie wiarygodny i możliwe jest wielokrotne wydanie tych samych pieniędzy.
      Tego typu ataki mogą być jednak niezwykle kosztowne. Jak mówią specjaliści, wynajęcie mocy obliczeniowej potrzebnej do ataku na Bitcoin kosztowałoby ponad 260 000 USD za godzinę. Jednak obecnie istnieje ponad 1500 kryptowalut, a im mniej popularna kryptowaluta, tym mniejszy blockchain i tym łatwiej się w nim uwiarygodnić. Około połowy 2018 roku rozpoczęła się seria ataków na mniej popularne kryptowaluty. Przestępcy ukradli około 20 milionów UDS. Jesienią podczas serii ataków na Vertcoin skradziono 100 000 dolarów. Atak przeciwko Ehtereum Classic, podczas którego ukradziono ponad milion dolarów był pierwszym przeciwko kryptowalucie znajdującej się wśród 20 największych. Specjaliści uważają, że tego typu ataki będą coraz częstsze i coraz silniejsze.
      Jednak 51% to nie jedyny problem blockchainów. Innym są programy typu smart contract. To oprogramowanie automatyzujące przepływ kryptowalut zgodnie z założonymi wcześniej warunkami i zasadami. Jest ono wykorzystywane np. do zawierania umów czy przeprowadzania złożonych transakcji. Pozwala też np. na stworzenie mechanizmu głosowania, który pozwala członkom firmy inwestycyjnej na podjęcie decyzji co do alokacji kapitału.
      W 2016 roku w blockchainie Ethereum uruchomiono fundusz o nazwie Decentralized Autonomous Organization. Wkrótce potem napastnik ukradł z niego ponad 60 milionów USD. Wykorzystał bowiem błąd, który pozwalał mu na wycofywanie pieniędzy z kont, a system nie rejestrował, że pieniądze zostały wycofane. W tradycyjnym systemie bankowym wystarczyłoby cofnąć transakcje i zastosować łatę. W blockchainie transakcji nie da się cofnąć, zatem dołączane doń oprogramowania od początku powinno być pozbawione błędów. Istnieją sposoby na częściowe poradzenie sobie z tym problemem. Można bowiem stworzyć kolejne oprogramowanie smart contract, które będzie wchodziło w interakcje z już istniejącym. Możliwe jest stworzenie centralnego wyłącznika, który zatrzymuje całą sieć w momencie, gdy wykryto atak. Jednak transakcje przeprowadzone wcześniej nie mogą zostać cofnięte, a ukradzionych pieniędzy niemal nie da się odzyskać. Niemal, bo istnieje jedna drastyczna metoda. Można nadpisać historę, cofnąć się do czasu sprzed ataku i w ten sposób stworzyć nowy blockchain. Użytkownicy starego powinni wówczas zgodzić się, że będą używali nowego. To właśnie zrobili w przeszłości twórcy Ethereum. Większość społeczności przesiadła się na nowy blockchain znany obecnie jako Ethereum, ale część pozostała przy oryginalnym, Ethereum Classic.
      Smart contracts stają się najpoważniejszym problemem blockchaina. Eksperci twierdzą, że setki, a może nawet tysiące tego typu programów zawierają lub mogą zawierać błędy. Te zaś z pewnością zostaną przez przestępców odnalezione, gdyż, jak już wspomniano, blockchain opiera się na otwartych źródłach, do których dostęp ma każdy.
      Powstaje jednak coraz więcej inicjatyw i firm, których celem jest zabezpieczenie blockchaina. Pojawił się też pomysł ustanowienia nagród pieniężnych za odnajdowanie i informowanie o dziurach w oprogramowaniu.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...