Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  

Recommended Posts

Niebieskie oczy to wynik mutacji genetycznej sprzed 6-10 tysięcy lat. Wcześniej wszyscy mieliśmy brązowe oczy – twierdzi profesor Hans Eiberg z Uniwersytetu Kopenhaskiego (Human Genetics).

Błękitny kolor pojawił się najprawdopodobniej we wschodniej lub północno-zachodniej części regionu Morza Czarnego. Typ profesora to północna część Afganistanu. W neolicie opisane okolice stanowiły cel wędrówek ówczesnych rolników.

Zmiany dotyczyły genu OCA2, który jest zaangażowany w produkcję barwnika melaniny. Mutacje okolicznych obszarów nie wyłączyły całkowicie OCA, ale zmniejszyły jego aktywność, a więc ilość powstającej melaniny. W ten sposób brązowe oczy "rozwodniły się" do bledszych niebieskich.

Gdyby OCA2 uległ całkowitemu unieczynnieniu, mielibyśmy do czynienia z bielactwem (albinizmem).

W ramach eksperymentu zespół Duńczyków badał DNA błękitnookich z różnych krajów, m.in. Turcji, Indii, Danii czy Jordanii. Projekt rozpoczął się w 1996 roku, kiedy Eiberg po raz pierwszy zasugerował, że OCA2 jest jednym z genów odpowiedzialnych za kolor oczu.

Wszystkie osoby z niebieskimi oczami mają identyczną mutację dokładnie w tym samym miejscu, co oznacza, że pochodzą od wspólnego przodka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A czy o mutacji kiedyś słyszałeś?

 

Pomyśl, skoro na początku wszyscy mieli piwne oczy, a w tekście pisze że wszyscy niebiescy pochodzą od jednego przodka, to oznacza że przez całe dzieje ludzkości tylko jeden facet (kobieta) doznał mutacji.

Wszystkie osoby z niebieskimi oczami mają identyczną mutację dokładnie w tym samym miejscu, co oznacza, że pochodzą od wspólnego przodka.

 

i co jeszcze bardziej nieprawdopodobne rozplenił się po całym świecie

 

Turcji, Indii, Danii czy Jordanii

(a rasa aryjska to również niebieskoocy, moja żona ma również niebieskie)

 

olewając róznice ras, odległości między kontynentami itd.

 

A może prościej założyć że do zmiany tego genu jest potrzebny (wystarczający) czynnik środowiskowy np. narażenie na wysoką ekspozycję promieniowania gama, albo znano już genetykę

powszechnie (Atlantyda) i ci na których prowadzono badania byli znaczeni kolorem oczu

 

ALBO i to jest najlepsze:

 

przyjąć za Biblią że synowie nieba kochali sie z ziemskimi córami a że mieli sprzęt latajacy (Vijamy , UFO) kochali się na wszystkich kontynentach a jeden z nich miał niebieskie oczy 8) założenie takie tłumaczy sodomę i gomorę, gwałtowne skoki cywilizacyjne (brak ogniw pośrednich), pojawianie się UFO oraz to że małpy nie zamieniają się w ludzi.

 

I napawa optymizmem że mamy starszych braci w rozumie albo pesymizmem że jestesmy kolonią niewolników osadzoną gdzieś  na skraju galaktyki.

 

Stąd moje pytanie?

Ciekawe, od kogo pochodził ten przodek skoro wszyscy mieli brązowe

 

No i rodzi się następne co z oczami zielonymi?? ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pomyśl, skoro na początku wszyscy mieli piwne oczy, a w tekście pisze że wszyscy niebiescy pochodzą od jednego przodka, to oznacza że przez całe dzieje ludzkości tylko jeden facet (kobieta) doznał mutacji.

Jeśli chodzi o tą konkretną zmianę genową raczej tylko jeden :]

No i rodzi się następne co z oczami zielonymi??

No jak co? Też były odpowiednie mutacje dzięki którym oczy mogą być zielone (więc nie tylko mutacja warunkująca niebieski kolor istniała :P) Z resztą myślę że kolor oczy nie jest zależny tylko od jednego genu (kilka kolorów, ale także różne odcienie, a czasem osoba może mieć oczy zielonkawo-niebieskie :P)

 

olewając róznice ras

Ale jakie różnice ras, o czym Ty mówisz ??? B) Co to znaczy "rasa" w przypadku ludzi, podaj definicję i naukowe dowody :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale jakie różnice ras, o czym Ty mówisz

 

A czy twoja dziewczyna mieszka na stałe w Pekinie??

 

O tym że człowiek wyszukuje partnera do prokreacji w swoim środowisku , bo inny język kultura, religia, wzrost, odległość przeszkadzają, inne zainteresowania i poglądy też, tak więc migracja genotypu niebieskich oczu gdyby zaczęła się od jednej osoby, gdzieś tam w tybecie i to dawno dawno temu przy pojęciu współczesnej nauki o odkrywaniu kontynentów jest niemożliwa by była tak powszechna na całym świecie.

np. do dzisiaj nie spotkałem żadnego tybetańczyka (tybetanki) choć jest era samolotów a co dopiero tak z 5000 lat temu kiedy opuszczenie wioski to pewna śmierć z głodu (a gdzie przeprawa przez ocean albo epidemie choró:).

 

Chyba ze przyjmiemy założenia z poprzedniego posta 8)

 

A może prościej założyć że do zmiany tego genu jest potrzebny (wystarczający) czynnik środowiskowy np. narażenie na wysoką ekspozycję promieniowania gama, albo znano już genetykę

powszechnie (Atlantyda) i ci na których prowadzono badania byli znaczeni kolorem oczu

 

ALBO i to jest najlepsze:

 

przyjąć za Biblią że synowie nieba kochali sie z ziemskimi córami a że mieli sprzęt latajacy (Vijamy , UFO) kochali się na wszystkich kontynentach a jeden z nich miał niebieskie oczy  założenie takie tłumaczy sodomę i gomorę, gwałtowne skoki cywilizacyjne (brak ogniw pośrednich), pojawianie się UFO oraz to że małpy nie zamieniają się w ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

waldi, przestań chrzanić. gadasz jak potłuczony.

 

a co do dziedziczenia, to nie wiem czy wiesz, ale np. w Azji kilkadziesiąt procent ludzi ma wyraźny genetyczny ślad pochodzenia od jednego mężczyzny. Także takie rzeczy jak najbardziej są możliwe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Synowie nieba i ziemskie córy ? Człowieku ! Jaką ty Biblię posiadasz ?! Bo na pewno nie katolicką.

 

do dzisiaj nie spotkałem żadnego tybetańczyka (tybetanki) choć jest era samolotów a co dopiero tak z 5000 lat temu kiedy opuszczenie wioski to pewna śmierć z głodu (a gdzie przeprawa przez ocean albo epidemie choró:P.

Właśnie że wędrówki były wtedy bardzo powszechne (i to właśnie z problemów żywieniowych).

Poza tym, kontynenty kiedyś były połączone (nie słyszałeś o wędrówce kontynentów?)

Polinezyjczycy jakoś skolonizowali Oceanię, i ocean im zbytnio nie przeszkadzał.

 

Innymi słowy, nie doceniasz naszych przodków :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Innymi słowy, nie doceniasz naszych przodków

 

Wprost przeciwnie , jeszcze raz się powtórzę. ;D

 

A może prościej założyć że do zmiany tego genu jest potrzebny (wystarczający) czynnik środowiskowy np. narażenie na wysoką ekspozycję promieniowania gama, albo znano już genetykę

powszechnie (Atlantyda) i ci na których prowadzono badania byli znaczeni kolorem oczu

 

ALBO i to jest najlepsze:

 

przyjąć za Biblią że synowie nieba kochali sie z ziemskimi córami a że mieli sprzęt latajacy (Vijamy , UFO) kochali się na wszystkich kontynentach a jeden z nich miał niebieskie oczy  założenie takie tłumaczy sodomę i gomorę, gwałtowne skoki cywilizacyjne (brak ogniw pośrednich), pojawianie się UFO oraz to że małpy nie zamieniają się w ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ma to jak wasze interesujące konwersacje  :).

 

A co do samego tekstu to jedyne co na piszę to: O nie!!!!! Jestem mutantem!!! :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

U Ciebie, waldi, nie ma nigdy czegoś takiego, jak złoty środek :]

i bardzo mnie ciekawi skąd posiadasz taką Biblię, co najmniej ze strony Naulitius (czy jak tam to się pisze).

Share this post


Link to post
Share on other sites
A co do samego tekstu to jedyne co na piszę to: O nie!!!!! Jestem mutantem!!!

Każdy jest :)

 

Co do Biblii to można tam ciekawe rzeczy znaleźć :] Tylko nikt o nich nie mówi to mało kto o nich wie ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Zmiany dotyczyły genu" bla bla bla . . .

 

wszystko super tylko że obecność genu czy też jego brak są jednakowo podstawowe tak samo jak na skrzypcach dźwiek 'a' nie jest bardziej podstawowy od dźwieku 'c'. jak kolor (tu: oka) może byc bardziej podstawowy od drugiego koloru? idąc tym tropem moge stwierdzić że światło białe jest najbardziej podtawowe bo "zawiera" wszystkie kolory a więc albinizm to nie mutacja! to kolor brązowy jest mutacją na najwyższym szczeblu! helooooł ?  ;D

 

ahaa i zapomniałbym o najwazniejszym:

 

"Błękitny kolor pojawił się najprawdopodobniej "

 

najprawdopodobniej? gdzie są konkretne dowody? chcem dokładne wyliczenia i szczegółowe opisy badań! ten artukuł mozna wyrzucić spokojnie do kosza! to jakiś chłam! to jakaś konspiracja! każdy katolik (?) wie że bóg stworzył ludzi w jednym czasie z róznymi kolorami oczu . . . !

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dirtyme,

 

"Podstawowy" w tym sensie, że po jego mutacji powstał inny allel, a nie na odwrót. Jeśli wolisz inne słowo, to proponuję: "pierwotny"

 

Skąd wiadomo, który był pierwszy? Ano z bioinformatyki. Jeśli porównasz sekwencję danego genu u odpowiednio dużej puli ludzi, możesz przewidzieć, w jaki sposób powstawały kolejno wszystkie warianty genu (w końcu mutacje zachodzą stopniowo jedna po drugiej, a nie: najpierw 5 zmian, a potem 4 sie cofają). Do tego nakłada się takie wyniki na analizę innych genów oraz na analizę DNA kopalnego, o ile jest ono dostępne. Jeśli czytałeś kiedyś o projekcie mapy genetycznej migracji ludzkości, to robiono to na niemal identycznej zasadzie.

 

By the way skąd pomysł BRAKU genu? Ja rozumiem inny wariant, ale od razu brak? Nomenklatura genetyczna leży...

 

Jeśli zaś szukasz pracy na ten temat, masz podane nazwisko odkrywcy i tytuł czasopisma, w którym została ona opublikowana. Wejdź i poczytaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites

chyba nie chcesz mi wmówić że człowiek powstał w jedym miejscu na ziemii a potem sie rozplewił po całej kuli ziemskiej? 4 rasy ludzkie to tez takie sobie ot co tam mutacje które nastepowały allel po allelu, prawda? omg dla wszystkich którzy uznają to za logiczne

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat na teorię o migracji ludzi są konkretne dowody w postaci kolejnych badań bioinformatycznych. Na pewno są to dowody silniejsze niż bajdurzenie o nadludzkiej rasie :] No ale jeśli wolisz iść pod ramię z Giertychami, to oczywiście masz do tego prawo.

 

Na to, że nowy gatunek powstaje w szeregu pojedynczych mutacji jest nawet bardzo dobry dowód w postaci... londyńskiego metra. Jeśli chcesz wiedzieć, to w systemie metra londyńskiego żyją już kolejne populacje komarów, które są niezdolne do krzyżowania się z tymi, które żyją na powierzchni. Są badane na bieżąco i w populacji tej stwierdza się kolejne mutacje właśnie w pojedynczych genach. Na dobrą sprawę zebrane dane pozwalają już na wyodrębnienie nowego gatunku. Przypominam, że minęło od wybudowania metra londyńskiego jakieś 150 lat (nie mam czasu sprawdzić dokładnie daty) - ludzie mieli na podobny proces "nieco" więcej czasu.

 

Natomiast na moje pytania o 223 genach w innym wątku do tej pory nie odpowiedziałeś, więc zanim znów poruszysz ten temat, zajmij się tamtym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

a więc zgadzasz się że między małpą a człowiekiem powinno być jakieś 223 (no nie przesadzajmy - 100?. . . 50?. . . 10?. . .a może chociaż 3?. . .) gatunki? jendak pojawilismy sie nagle i znikąd i nie ma żadnych dowodów na istnienie gatunków pośrednich. (form przejściowych) a co to ma niby oznaczać forma przejściowa? gatunek nie jest przecież bardziej podstawowy od drugiego gatunku. poza tym chyba przeoczyłeś fakt iż w ewolucji jest wiele przypadków działania (mutacji) "wstecz". czyżby ewolucja sie myliła? a może to ludzie na siłe wierzą w to co chca wierzyc bo im tak pasuje. dodatkowo jeśli nie rozumiesz koncepcji braku genu to wogóle nie mamy tu o czym rozmawiać

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szansa, że dana mutacja punktowa zachodząca w pojedynczej komórce będzie akurat mutacją wstecz, jest jak mniej więcej 1 : 9 mld (czyli ok. 3 mld nukleotydów w chromatycznie x 3 nukleotydy, na które może się on wymienić). Czyli owszem, może się zdarzyć i pewnie zdarza się, ale jest raczej mało prawdopodobna, sam przyznasz. Ewolucja nie myli się ani nie jest poprawna - nie możesz używać tego określenia, bo nie ma dowodu na to, by działała świadomie. Ewolucja po prostu jest i działa na zasadzie losowości i preferencyjnego doboru cech korzystnych. Czy w historii ewolucji jest wiele przykładów mutacji wstecz? Prawdę mówiąc nie przypominam sobie żadnego. Chyba, że mówisz o pojawianiu się i zanikaniu cech, to inna bajka - ale jesli używasz tak fatalnej nomenklatury, to to świadczy tylko o poziomie kompetencji. W takiej sytuacji dyskusja traci jakikolwiek sens.

 

Nie zgadam się natomiast, że potrzebne są aż 223 formy przejściowe (choć nie wykluczam też tego). Natomiast najprawdopodobniej formy przejściowe były, tylko wciąż nie rozumiem: w czym jest problem? Skoro 150 lat wystarcza na wykształcenie nowego gatunku, to tym bardziej wystarcza na to parę milionów lat. Skoro są niezbite dowody na zachodzenie ewolucji w całym świecie ożywionym, to dlaczego człowiek miałby być wyjątkiem?

 

A co do "podstawowości" wyjaśniłem już wcześniej: w tym kontekście to określenie oznacza dokładnie to samo, co słowo "pierwotny" albo "stanowiący pierwowzór". czyli krótko mówiąc gatunek "podstawowy" przez serię mutacji staje się nowym gatunkiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 rasy ludzkie

Ale rasy ludzkie to mit :]

a więc zgadzasz się że między małpą a człowiekiem powinno być jakieś 223

Ale kto powiedział że człowiek pochodzi od małpy?

jendak pojawilismy sie nagle i znikąd i nie ma żadnych dowodów na istnienie gatunków pośrednich.

Zaraz, a australopiteki, homo erectus i habilis, neandertalczyk, to co? ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przecież dzieci rodzą się z niebieskimi oczami. U jednego dziecka mogłoby się zdarzyć, że "brązowienie oczu" nie wystąpiło ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

A znasz pewny na 100% przykład, gdzie rodzice są pewni swojego rodzicielstwa, oboje mają niebieskie oczy, a dziecko brązowe?

Share this post


Link to post
Share on other sites

" Skoro 150 lat wystarcza na wykształcenie nowego gatunku, to tym bardziej wystarcza na to parę milionów lat"

 

ja nie mówie że ewolucja jest nieprawdziwa tylko że człowiek powstał dostając te nieznane wczesniej ewolucji 223 geny zbyt nagle. nie wiem skąd wziąłeś miliony lat (omg, lol)? w drzewie ewolucjyjnym zajęło mu to przecież pstryknięcie palcem.

 

"A znasz pewny na 100% przykład, gdzie rodzice są pewni swojego rodzicielstwa, oboje mają niebieskie oczy, a dziecko brązowe?"

 

przecież tu chodzi o allele dominujące. rodzice nie musza mieć brązowych oczu żeby dziecko je miało (omg, lol)

 

"Ewolucja nie myli się ani nie jest poprawna - nie możesz używać tego określenia"

 

widać że nie umiesz łapać sensu wypowiedzi.

 

a teraz stwierdzam np że podstawowym (czy tam pierwotnym jak tam wolisz) kolorem ludzkich oczu był kolor czarny. przeciez wszystkie zwiezęta mają czarne oczy a przeciez od nich pochodzimy. hmm . . . dziwne . . . nagle teoria ewoucji pomyślała sobie: o, mamy człowieka, to ten który jest na moim szczycie! . . . dajmy mu tez kolorowe oczy . . . a co tam! niech sie popodnieca nieco

Share this post


Link to post
Share on other sites

" Skoro 150 lat wystarcza na wykształcenie nowego gatunku, to tym bardziej wystarcza na to parę milionów lat"

ja nie mówie że ewolucja jest nieprawdziwa tylko że człowiek powstał dostając te nieznane wczesniej ewolucji 223 geny zbyt nagle. nie wiem skąd wziąłeś miliony lat (omg, lol)? w drzewie ewolucjyjnym zajęło mu to przecież pstryknięcie palcem.

To co najmniej interesujące: nie odkryto szczątków pierwszego hominida, a ty wiesz, kiedy oddzielił się jego rozwój od pozostałych naczelnych? Poza tym od samego australopiteka czy ramapiteka minęło kilka mln lat, więc to już jest naprawdę dużo czasu. A sam wiesz doskonale, że australopitek był już wyraźnie inny, niż małpy, więc też minęło trochę od momentu oddzielenia się jego linii od małp. Poza tym licząc ten czas mam na mysli czas liczony od dzisiejszego czlowieka do oddzielenia się linii ludzkiej od małpiej.

 

"A znasz pewny na 100% przykład, gdzie rodzice są pewni swojego rodzicielstwa, oboje mają niebieskie oczy, a dziecko brązowe?"

przecież tu chodzi o allele dominujące. rodzice nie musza mieć brązowych oczu żeby dziecko je miało (omg, lol)

To teraz ELEMENTARNA wiedza z genetyki, której brakiem kolejny raz się wybitnie popisałeś: dwoje rodziców niebieskookich jest na 100% homozygotami recesywnymi (kolor brązowy dominuje nad niebieskim). Jeśli znasz sposób, w jaki dwie homozygoty recesywne mogą mieć potomstwo mające choć jeden allel dominujący, to daj znać. Rada na przyszłość: odpuść sobie dyskusje o genetyce, bo kolejny raz się ośmieszasz swoją niewiedzą.

 

"Ewolucja nie myli się ani nie jest poprawna - nie możesz używać tego określenia"

widać że nie umiesz łapać sensu wypowiedzi.

Bo kochasz rzucać tak urojone wizje, że nawet ewolucja jako istota świadoma by mnie nie zaskoczyła.

 

a teraz stwierdzam np że podstawowym (czy tam pierwotnym jak tam wolisz) kolorem ludzkich oczu był kolor czarny.

Stwierdzić sobie możesz. W przeciwieństwie do twoich pustych słów na to, że brązowe były przed niebieskimi, jest dowód.

 

przeciez wszystkie zwiezęta mają czarne oczy

Tak? Koty też? Jaszczurki? Myszy i szczury? Psy? Ciekawe, ciekawe. Strasznie ciekawe nawet, chyba żyjemy w światach równoległych, bo u mnie jednak nie mają czarnych oczu. Naprawdę pomyśl, zanim palniesz kolejną głupotę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mieszkańcy Europy żyjący w epoce lodowcowej – ok. 30 tys. lat temu – jadali mięso wilków. Dowody takiej praktyki odkryli w Czechach polscy archeozoolodzy. Do tej pory dominował pogląd, że m.in. ze względu na smak mięsa, z drapieżników tych pozyskiwano głównie skóry.
      Nowych ustaleń na temat znaczenia wilków w życiu paleolitycznych łowców dokonano dzięki badaniom, prowadzonym już od kilku lat w Pavlovie i w Dolnych Vestonicach (niedaleko Brna w Czechach). Około 30 tys. lat temu w tej okolicy istniały jedne z pierwszych znanych na świecie „wsi” – zasiedlanych przez wiele sezonów, sąsiadujących skupisk szałasów.
      Podczas wykopalisk na tym terenie czescy archeolodzy odkryli tysiące zabytków krzemiennych, liczne narzędzia oraz ozdoby wykonane między innymi z kości renifera, zębów lisa polarnego oraz mamucich ciosów, a także kilkadziesiąt tysięcy innych fragmentów kości zwierzęcych, które były porozrzucane wśród pozostałości szałasów.
      Do tej pory wśród naukowców panowało przekonanie, że wilki i inne drapieżniki były celem polowań przede wszystkim ze względu na skóry – a już na pewno nie po to, by pozyskać z nich mięso. Tymczasem w czasie badań ich kości natknęliśmy się na kilkadziesiąt okazów, na których widoczne są wyraźne ślady cięcia. Część pozostawili paleolityczni łowcy podczas zdejmowania skór, ale są też takie, które można wiązać tylko z podziałem tuszy, czyli dzieleniem jej na mniejsze porcje – mówi PAP dr hab. Piotr Wojtal z Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN w Krakowie. Badania prowadził wspólnie z dr. hab. Jarosławem Wilczyńskim. Wojtal dodaje, że na kościach są również ślady filetowania, czyli oddzielania mięsa od kości przed spożyciem.
      Zaskakująco liczne na stanowiskach morawskich były również szczątki innych drapieżników. Oprócz wilków naukowcy opisali też kości upolowanych rosomaków, lisów polarnych i lisów rudych. Mniej więcej połowę szczątków stanowiły jednak kości roślinożerców, głównie zajęcy i reniferów.
      Z reguły najczęściej w obrębie osad ludzkich z tego okresu dominują kości zwierząt roślinożernych, bo te były zapewne chętniej spożywane – dodaje Wojtal. Wydaje się jednak zrozumiałe, że w przypadku upolowania wilka porzucenie mięsa było sporą stratą, zwłaszcza w okresach mniejszej dostępności pożywienia. Dlatego, jak się wydaje, wszystkie elementy ciała drapieżników wykorzystywano w sposób maksymalny – podkreśla.
      Na stanowisku w Pavlovie oprócz szczątków małych i średnich zwierząt drapieżnych znaleziono również kości i zęby największych drapieżników plejstoceńskiej stepotundry – lwa jaskiniowego oraz niedźwiedzi (jaskiniowego i brunatnego).
      Choć szczątki lwów i niedźwiedzi nie są zbyt liczne, również na nich znaleziono ślady potwierdzające, że ówcześni łowcy wykorzystywali maksymalnie tusze zabitych mięsożerców. Podobnie jak w przypadku wilków, rosomaków i lisów ślady cięcia także na kościach lwów i niedźwiedzi wskazują, że powstały one podczas zdejmowania skór i porcjowania tuszy – wskazuje naukowiec. Mięso tych dużych drapieżników było więc również zjadane przez paleolitycznych łowców – uważa.
      Pavlov nie jest wyjątkowe pod tym względem. Naukowcy ustalili w czasie kwerendy bibliotecznej, że niezbyt liczne szczątki niedźwiedzi i lwów jaskiniowych są znajdywane na wielu stanowiskach z tego okresu.
      Pokazuje to, że polowania na te duże i bardzo niebezpieczne zwierzęta były nieprzypadkowe a dokonywane celowo i z rozmysłem – uważa Wojtal.
      Zdaniem naukowca dla górnoplaeolitycznych myśliwych lew jaskiniowy z pewnością był najbardziej imponującym drapieżnikiem, bo powszechnie przedstawiano go w sztuce już 40 tysięcy lat temu. Wojtal przypomina, że w Pavlovie znaleziono jedną z najbardziej wyjątkowych figurek tego zwierzęcia.
      Jest to duża rzeźba lwa, przedstawiająca zwierzę przygotowujące się do skoku. Paleolityczny artysta przedstawił nawet napięte do skoku mięśnie zwierzęcia – opisuje. Podczas wykopalisk na tym stanowisku znaleziono również kilka miniaturowych głów lwów wykonanych z wypalonej gliny. Również figurki niedźwiedzi zostały odkryte w Pavlovie i leżącym nieopodal stanowisku Dolni Vestonice.
      Jednak jego znaczenie dla myśliwych było prawdopodobnie mniejsze, ponieważ figurki tego drapieżnika nie są tak liczne jak lwa jaskiniowego – uważa.
      Najnowsze wyniki badań szczątków drapieżników z graweckich stanowisk Europy Środkowej ukazały się w Journal of Anthropological Archaeology. Współautorami artykułu są Jiří Svoboda z czeskiej Akademii Nauk i Uniwersytetu Masaryka oraz Martina Roblíčková z Muzeum Ziemi Morawskiej w Brnie

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Epidemia SARS-CoV-2 trwa już na tyle długo, że mamy coraz bardziej wiarygodne dane zarówno na temat samego wirusa, jak i dane epidemiologiczne dotyczące rzeczywistego odsetka zgonów spowodowanych zarażeniem. Wiemy też, że koronawirus mutuje, chociaż – wbrew temu, co pisały niektóre media – nie można mówić o obecności różnych szczepów.
      W tej chwili wydaje się, że SARS-CoV-2 mutuje w podobnym tempie co inne koronawirusy, w tym SARS i MERS. To bardzo dobra wiadomość. Oznacza to bowiem, że tempo jego ewolucji jest ponad 2-krotnie wolniejsze od tempa mutacji wirusa grypy. A skoro nadążamy z wyprodukowaniem szczepionki na grypę sezonową, to gdy już pojawi się szczepionka na SARS-CoV-2 zdążymy wytworzyć jej nową wersję, jeśli wirus zmutuje.
      Kolejne ważne pytanie dotyczy odsetka osób, które umierają z powodu infekcji nowym koronawirusem. Tutaj widzimy bardzo duży rozrzut informacji. Od ponad 5% do mniej niż 1%. Tak olbrzymie różnice wynikają zarówno z różnych metod liczenia, jak i z faktu, że na początku epidemii dane mogą być poważnie zaburzone zarówno przez małą próbę osób chorych, jak i przez fakt, że wykrywa się wówczas nieproporcjonalnie dużo poważnych przypadków zachorowań.
      Śmiertelność możemy liczyć na dwa sposoby. Albo biorąc pod uwagę liczbę zmarłych w stosunku do liczby wykrytych zachorowań, albo też biorąc pod uwagę liczbę zmarłych w stosunku do szacowanej liczby zarażonych. Żadna z tych metod nie jest doskonała.
      Wyobraźmy sobie, że zaraziło się 100 osób. U 70 z nich objawy nie pojawiły się lub też choroba przebiegła bardzo łagodnie, zarażeni nie zgłosili się do lekarza, nie uznali też, że zainfekował ich nowy wirus. Z kolei pozostałych 30 osób zachorowało poważniej, zdiagnozowano u nich nowego wirusa. Z tych osób 1 zmarła. W takim przypadku mamy 1 na 30 zdiagnozowanych, więc mówimy, że śmiertelność infekcji wyniosła 3,3%. Jednak w rzeczywistości było to 1%, tylko, że nie wiedzieliśmy o 70 przypadkach zakażeń. Właśnie taki błąd szacunków pojawia się najczęściej na początku epidemii, kiedy to nie rozpoznaje się wielu łagodnych przypadków zachorowań. Dlatego też wielu specjalistów mówi, że początkowe szacunki są zwykle bardzo mocno przesadzone.
      Możemy też posłużyć się drugą metodą, czyli porównaniem liczby zmarłych z szacowaną liczbą zarażonych. Ona również nie jest doskonała, gdyż nie znamy liczby zarażonych. Możemy ją tylko szacować, a tutaj łatwo o błędy.
      Na początku marca WHO oficjalnie podała, że śmiertelność koronawirusa wynosi 3,4%. Jednak były to dane wyliczone pierwszą metodą. Już wówczas pojawiały się głosy mówiące, że są to szacunki zawyżone. Obecnie, po kilku tygodniach, otrzymujemy coraz więcej danych by stwierdzić, że śmiertelność COVID-19 jest znacznie niższa, niż wspomniane już 3,4%.
      Jeden z takich przykładów to Korea Południowa, gdzie dzięki bardzo szeroko zakrojonym testom, udało się wykryć wiele łagodnych i bezobjawowych infekcji. Na 8413 wykrytych przypadków mamy tam 84 zgony, czyli śmiertelność wynosi 1%. Kolejny przykład to wycieczkowiec Diamond Princess, gdzie rygorystyczna kwarantanna pozwoliła na wykrycie nawet asymptomatycznych przypadków zakażenia. Z 712 zarażonych zmarło 7 osób, co również daje wynik 1%.
      Oczywiście te liczby nie powinny nas uspokajać. Musimy bowiem pamiętać, że to nie zmienia faktu, iż COVID-19 jest szczególnie groźna dla osób starszych oraz obciążanych innymi chorobami. To właśnie one głównie umierają i to ze względu na ich dobro powinniśmy być bardzo ostrożni, by nie roznosić epidemii.
      Pamiętajmy też, że nawet śmiertelność rzędu 1% oznacza, iż COVID-19 jest ponad 10-krotnie bardziej śmiertelny niż sezonowa grypa, że wirus dłużej utrzymuje się w powietrzu i na różnych powierzchniach, zatem łatwiej się nim zarazić oraz, że nie ma nań szczepionki. Na nią będziemy musieli poczekać do końca przyszłego roku. Wiemy też, że SARS-CoV-2 zaraża bardzo szybko, co znakomicie utrudnia powstrzymanie epidemii.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzięki badaniom naukowców z University of Bristol coraz więcej wiemy o diecie neolitycznych mieszkańców południowo-wschodniej Europy. Naukowcy badali pozostałości pożywienia, znalezione w ceramice liczącej sobie ponad 8000 lat.
      W tym czasie na terenie Europy rozprzestrzeniło się rolnictwo, a mieszkańcy badanych terenów stopniowo porzucali żywność pochodzącą z akwenów słodkowodnych, za to coraz chętniej jedli mięso zwierząt lądowych oraz nabiał.
      Badania, których wyniki opublikowano w Royal Society Proceedings B pokazują, że mieszkańcy regionu Żelaznej Bramy na Dunaju, czyli obszaru dzisiejszego pogranicza serbsko-rumuńskiego, nadal trudnili się przetwarzaniem ryb, głównym źródłem ich pożywienia było mięso i nabiał.
      Region Żelaznej Bramy  jest bardzo ważny z naukowego punktu widzenia. Znaleziono tam bowiem zarówno osady łowców-zbieraczy z późnego mezolitu, jak i pierwsze przejawy kultury neolitu, którą charakteryzowało pojawienie się ceramiki, udomowionych roślin i zwierząt oraz odmienne od wcześniejszych zwyczaje grzebalne. Jest to też zróżnicowany przyrodniczo region, który zapewniał prehistorycznym społecznościom łowców-zbieraczy dostęp do bogatych zasobów pożywienia wodnego.
      W miarę rozprzestrzeniania się rolnictwa, dieta ludzi w coraz większym stopniu zaczęła bazować na udomowionych roślinach i zwierzętach. Jednak w regionie Żelaznej Bramy znaleziono dowody, że tamtejsi mieszkańcy jeszcze we wczesnym neolicie w znacznej mierze polegali na dzikich roślinach i zwierzętach.
      Doktor Lucy Cramp, która stała na czele zespołu badawczego mówi, że analiza resztek żywności z naczyń ceramicznych wskazuje, iż wielką rolę w diecie mieszkańców okolic Żelaznej Bramy odgrywała żywność pozyskiwana z wody. Tymczasem w pobliskich regionach w takiej samej ceramice z tego okresu znaleziono pozostałości po mięsie owiec, kóz, krów oraz po nabiale. Nawet w innych regionach Europy, także tych położonych w pobliżu dużych rzek, główną część diety stanowiły udomowione rośliny i zwierzęta. Okolice Żelaznej Bramy wyraźnie się więc różniły.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy odwrócili u myszy 2 flagowe oznaki starzenia: zmarszczki i wypadanie włosów.
      Akademicy ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu Alabamy w Birmingham podkreślają, że za zauważalne już po paru tygodniach pomarszczenie skóry oraz intensywne wypadanie włosów odpowiada mutacja dominująca negatywna POLG1 (D1135A-POLG1), która prowadzi m.in. do dysfunkcji mitochondriów. Gdy jednak wyłączy się ekspresję tego zmutowanego transgenu, u myszy ponownie pojawiają się gładka skóra i gęste futro i nie da się ich odróżnić od zdrowych osobników w tym samym wieku.
      Zespół podkreśla, że chodzi o mutację w genie jądrowym, która wpływa na działanie centrów energetycznych komórki - mitochondriów. U ludzi podczas starzenia widać spadek funkcji mitochondriów, a dysfunkcja tych organelli może napędzać choroby związane z wiekiem. Ubytek DNA w mitochondriach (mtDNA) ma też wpływ na ludzkie choroby mitochondrialne, sercowo-naczyniowe, cukrzycę czy nowotwory.
      Mutację wywołuje się u 8-tygodniowych myszy, zaczynając dodawać do pokarmu i/lub wody antybiotyk doksycyklinę. Ponieważ enzym (polimeraza) potrzebny do replikacji DNA staje się nieaktywny, następuje ubytek mtDNA.
      W ciągu miesiąca myszy siwieją, mają przerzedzone włosy i spowolnienie ruchowe. Pomarszczona skóra staje się widoczna po 4-8 tygodniach od wywołania mutacji, przy czym samice mają silniej zaznaczone zmarszczki niż samce.
      By wykazać, że za zmiany w skórze myszy odpowiada dysfunkcja mitochondriów, po 2 miesiącach myszom przestawano podawać doksycyklinę. Po miesiącu gryzonie zaczynały wyglądać podobnie do kontrolnych zwierząt typu dzikiego.
      Zniknęły akantoza, nieprawidłowości gruczołów łojowych, a także defekty w rozwoju mieszków i tworzeniu łodyg włosów. Wzrosła liczba mieszków w fazie anagenu, a spadła liczba mieszków w fazie telogenu.
      Po wywołaniu mutacji zaobserwowano niewielkie zmiany w innych narządach, co sugeruje, że w porównaniu do innych tkanek, mitochondria odgrywają w skórze "ważniejszą" rolę.
      Autorzy publikacji z pisma Cell Death & Disease opowiadają, że w skórze myszy z wywołaną mutacją występowała podwyższona liczba komórek, widoczne też były pogrubienie zewnętrznej warstwy i anormalne mieszki włosowe oraz nasilony stan zapalny. Łącznie przypominało to ludzkie starzenie środowiskowe (ang. extrinsic aging). Oprócz tego u zwierząt ze zmniejszoną ilością mtDNA występowały zmiany ekspresji 4 markerów związanych ze starzeniem fizjologicznym (ang. intrinsic aging).
      W skórze gryzoni wystawionych na działanie doksycykliny obserwowano też nierównowagę metaloproteinaz macierzy pozakomórkowej i ich tkankowo specyficznego inhibitora (równowaga jest konieczna do zachowania włókien kolagenowych).
      W przypadku mitochondriów stwierdzono spadek ilości mtDNA, zmienioną ekspresję genów, a także niestabilność superkompleksów mitochondrialnego systemu fosforylacji oksydacyjnej.
      Wyeliminowanie mutacji D1135A-POLG1 odtwarzało funkcję mitochondriów i usuwało zmiany skórno-włosowe. Wg dr. Keshava Singha, pokazuje to, że mitochondria są odwracalnymi regulatorami starzenia skóry i utraty włosów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Miąższ czerwonych pomarańczy staje się karmazynowo-krwisty dzięki obecności antocyjanów. Aby barwniki zrobiły swoje, podczas dojrzewania musi jednak wystąpić chłodny okres. Idealna kombinacja chłodnych słonecznych dni oraz ciepłych nocy występuje wokół Etny. Naukowcy z Wielkiej Brytanii odnaleźli gen odpowiadający za "krwistość" owoców. Ruby, bo tak go nazwano, został wprowadzony do nasion popularniejszej odmiany Walencja, dzięki czemu smaczne owoce będzie można uzyskać w różnych rejonach świata. I to mniejszym niż dotychczas kosztem.
      Prof. Cathie Martin z Centrum Johna Innesa przy Norwich Research Park podkreśla, że antocyjany sprzyjają zdrowiu układu sercowo-naczyniowego, pomagają też w kontrolowaniu cukrzycy i ograniczeniu otyłości. Są bowiem silnymi przeciwutleniaczami i działają przeciwzapalnie. Co ważne, indukują ekspresję genu adiponektyny - cytokiny wytwarzanej w tkance tłuszczowej, która działa przeciwmiażdżycowo i zwiększa insulinowrażliwość.
      Wcześniejsze badania dotyczące soku z czerwonych pomarańczy wykazały np., że zmniejsza on stres oksydacyjny u diabetyków. Studium z 2010 r. zademonstrowało, że u myszy ogranicza on rozwój adipocytów; w porównaniu do wody czy zwykłego (jasnego) soku pomarańczowego zapewnia większą oporność na rozwój otyłości.
      Czerwone pomarańcze są, oczywiście, uprawiane poza Sycylią, np. w Japonii, RPA czy Iranie, ale w niektórych latach marnują się całe zbiory, bo w okresie dojrzewania nie ma odpowiednich warunków. Na Florydzie lub w Brazylii zawartość antocyjanów jest niewielka i zmienna.
      Brytyjczycy wyizolowali gen Ruby z miąższu czerwonych i jasnych pomarańczy. Odkryli, że jest on kontrolowany przez ruchome elementy genetyczne, które są z kolei aktywowane przez stres w postaci chłodu. Zespół dotarł do wszystkich odmian czerwonych pomarańczy, analizując, czy któreś wytwarzają antocyjany bez chłodu. Większość kultywarów pochodzi bezpośrednio lub pośrednio z Sycylii, lecz jedna stara odmiana (Jingxian) z Chin. Choć w jej przypadku produkcja barwników zależy od innego ruchomego elementu i tak musi go aktywować zimno.
      Po zakończeniu etapu manipulacji genetycznych hodowcy mają nadzieję doczekać się swoich owoców jeszcze przed końcem roku. Miejmy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości owoce z krwistym miąższem będą rosnąć w "pomarańczowych zagłębiach" świata Florydzie i Brazylii. Staną się wtedy bardziej dostępne, a z ich właściwości prozdrowotnych skorzysta więcej osób.
×
×
  • Create New...