Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Komórka na wodę

Recommended Posts

Koreański dziennik Chosun donosi, że już w 2010 roku w sprzedaży może znaleźć się telefon komórkowy zasilany dzięki... wodzie. Samsung Electro-Mechanics ogłosił właśnie, że wyprodukował miniaturowe ogniwo paliwowe, działające na H2O.

Gdy telefon zostaje włączony, metal i woda reagują, wskutek czego powstaje wodór. Ten jest z kolei dostarczany do ogniwa paliwowego, gdzie reaguje z tlenem z powietrza i w ten sposób powstaje prąd – wyjaśnia Oh Yoon-soo, wiceprezes centrum badawczego Samsunga.

Moc koreańskiego ogniwa wynosi w chwili obecnej 3 waty i zapewnia ono 10-godzinną pracę urządzenia przenośnego.

Obecnie ogniwo korzysta z wymiennych kartridży z wodorem. Koreańczycy obiecują, że gdy znajdzie się ono w sprzedaży, wystarczy po prostu nalać wody, by telefon działał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No pięknie, pięknie... Choć z drugiej strony słyszałem już o ogniwach na alkohol, na których laptop mógł rzekomo chodzić przez 2 tygodnie - i jak zwykle w podobnej sytuacji powstał news, zrobiło się szumu, firma zabłysnęła marką i koniec. Nie przeczę, że badania są zaawansowane, ale w tej kwestii zdecydowanie jestem niewiernym Tomaszem - jak dostanę taką baterię do laptopa, to uwierzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

jak i telefony to i wszystkie możliwe urządzenia z samochodami włącznie. czekam niecierpliwie na "ere wody" choć jestem ciekaw ile siana jest w stanie zapłacić np. rząd takim firmom aby nie dopuścic do upowszechniania taniej energii co zresztą jest nieuniknione i bardzo dobrze. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

wiecie ... samochody nigdy by nie mogły być zasilane takim ogniwem ... i to nie  dlatego że nie dałoby rady ale dlatego że takie paliwo za łatwo by było sobie "podrobić" ...  i tak rząd "stracił by " miliardy na akcyzie za paliwo itp ...  a przeciesz niemogli by wody w kranie obłożyć akcyzą ?  ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

EgoisticBoY  częściowo cie rozumiem ale masz typowe myślenie europejczyka. w ameryce np rząd jest dla ludzi a nie ludzie dla rządu. coś sie nie podoba to ludność "chwyta za kosy" i do widzenia. pamiętajmy że to człowiek tworzy świat i aby żyło sie na nim lepiej trzeba ryzykować mieć czelność powiedzieć "nie!" co w przypadku polaków wystepuje jako rzadkość

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rząd jest dla ludzi, rząd realizuje wolę ludu? A co z Irakiem, co z kom. macierzystymi?

Share this post


Link to post
Share on other sites

chodzi o samą świadomość tego że "you can do it" i że jeżeli chce sie zmian to nie czeka sie na kogoś (np rząd) tylko samemu zaczyna inicjatywe . sprowadzając temat na poziomy taniej energii ogólnie uważam że to tylko kwestia czasu bo jak długo można dawać sie oszukiwać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ oczywiście, że można dawać się oszukiwać. Nawet więcej: wiele społeczeństw jest takich, że same się proszą o oszukiwanie. Chyba nie musimy udawać, że rząd USA ma swoje ciemne tajemnice? Aż strach się bać, co jeszcze czeka w archiwach z czasów Zimnej Wojny - choć nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, to absolutnie nie wierzę, że USA mają czyste sumienie i działali zawsze etycznie. Proponuję poczytać choćby o MKUltra, programie, do którego prowadzenia rząd USA otwarcie się przyznał.

 

A swoją drogą nie wspomnę o dyktaturach - to już otwarte oszukiwanie narodu i co więcej, działa już od kilkudziesięciu lat (a w 3. świecie nawet dłużej) i jakoś nic nie wskazuje na rychły przełom w tej kwestii.

 

Poza tym nie pasuje mi jedna kwestia: najpierw piszesz, że rząd jest dla ludzi, a potem, że jak człowiek chce, to nie czeka na rząd tylko robi swoje. Coś tu jest niespójne. Nie zgodzę się również z tym, że naród amerykański, gdy mu coś nie pasuje, "chwyta za kosy" - właśnie głównie z powodu niskiej frekwencji Bush jest ponownie prezydentem - młodzi nie wzięli na siebie odpowiedzialności i zagłosowało ich bardzo niewielu, a to właśnie oni byli najbardziej za Kerrym. Trochę syndrom "American dream" się tu udziela :/

 

Pozdro

Share this post


Link to post
Share on other sites

mikroos - odp. do pierwszego posta

 

Cały problem polega na tym, że nauka, w szerokim tego słowa znaczeniu, jako idea i wartość, w pewnym sensie wyższa, przestała istnieć gdzieś na przełomie XIX i XX w. Niestety komercjalizacja (której zasadniczym wrogiem nie jestem) doprowadziła do tego, że odkrycia i wynalazki są cenne jeśli: a) można na tym szybko zrobić wielkie pieniądze, :) jeśli ich wdrożenie nie podkopie istniejących kopalni pieniędzy.

 

Przykładowo - skonstruowanie samochodu, który przy zderzeniu przy prędkości do 40km/h nie ulegałby tylko minimalnym zniszczeniom jest realne (i nie mówię o zrobieniu "czołgu") , ale tego nie chce żadna firma motoryzacyjna ani ubezpieczeniowa, gdyż właśnie do ~80% wypadków samochodowych dochodzi przy tych prędkościach i biznes się kręci, wielki biznes. Ludzie nie giną najczęściej w takich wypadkach, więc od strony etycznej te branże czują się OK, a to że kupę kasy trzeba wydawać na naprawy...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prędzej zmiażdżą koreańczyków niż oni to wprowadzą, to byłaby katastrofa rynku "bateryjnego"

Wszystkie baterie zastąpiłaby woda koncerny po kolei by upadały...sory ale póki co to nie możliwe.

Zapamiętajcie sobie jedno

1. Najpierw kasa

2. Później technologia

 

Nigdy odwrotnie :)

Live is brutal

Share this post


Link to post
Share on other sites

mikroos - odp. do pierwszego posta

 

Cały problem polega na tym, że nauka, w szerokim tego słowa znaczeniu, jako idea i wartość, w pewnym sensie wyższa, przestała istnieć gdzieś na przełomie XIX i XX w. Niestety komercjalizacja (której zasadniczym wrogiem nie jestem) doprowadziła do tego, że odkrycia i wynalazki są cenne jeśli: a) można na tym szybko zrobić wielkie pieniądze, :) jeśli ich wdrożenie nie podkopie istniejących kopalni pieniędzy.

 

Przykładowo - skonstruowanie samochodu, który przy zderzeniu przy prędkości do 40km/h nie ulegałby tylko minimalnym zniszczeniom jest realne (i nie mówię o zrobieniu "czołgu") , ale tego nie chce żadna firma motoryzacyjna ani ubezpieczeniowa, gdyż właśnie do ~80% wypadków samochodowych dochodzi przy tych prędkościach i biznes się kręci, wielki biznes. Ludzie nie giną najczęściej w takich wypadkach, więc od strony etycznej te branże czują się OK, a to że kupę kasy trzeba wydawać na naprawy...

 

Ależ ja to wszystko doskonale wiem. Właśnie z tego powodu piszę, że uwierzę w taką możliwość dopiero wtedy, kiedy dostanę taką baterię do rąk.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Metalem reagującym z wodą jest sód , lit i czysty cynk dając ,wodór a sód jest w soli kuchennej . ::)

A widziałeś kiedyś reakcję soli kuchennej z wodą?

 

Niestety to, o czym mówisz, wcale nie jest taki proste. trzeba by było najpierw zredukować sód zjonizowany do formy niejonowej, co kosztowałoby dość sporo energii, a na dodatek byłoby bardzo (podkreślam: BARDZO) nieefektywne jeśli idzie o stosunek mocy do objętości baterii. Poza tym taka bateria nie różniłaby się niczym od standardowej baterii stosowanej dziś. Tymczasem cała sztuczka w tym urządzeniu polega na tym, że metal jest niejako tylko katalizatorem, bo nie zużywa się w reakcji. Zużywa się woda i właśnie na tym polega cała sztuczka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spróbój tak woda , sól , 230 i dwie elektrody aluminiowe (tylko przy otwartym oknie powstaje atomowy chlor i wodór;D)

albo zakup czysty sód wsadz do żelaznego naczynia , mgła wodna , powstaje naoh nastepnie wrzuć kawałek foli aluminiowej  a doznasz szoku na lata jak prosta jest produkcja wodoru bez energi z zewnątrz (bądz ostrożny silna zasada i wodór). ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale Ty cały czas nie rozumiesz, że ten sód trzeba jakoś potem odtworzyć, bo inaczej z kilograma sodu uzyskasz ilość energii wystarczającą do zasilenia laptopa przez parę minut, a potem musisz kupić nowe ogniwo. Poza tym Ty cały czas uparcie mówisz o klasycznym ogniwie elektrochemicznym, a ja - o ogniwie paliwowym, w którym sód pełni rolę zbliżoną do roli katalizatora, a nie rolę paliwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale Ty cały czas nie rozumiesz, że ten sód trzeba jakoś potem odtworzyć, bo inaczej z kilograma sodu uzyskasz ilość energii wystarczającą do zasilenia laptopa przez parę minut, a potem musisz kupić nowe ogniwo. Poza tym Ty cały czas uparcie mówisz o klasycznym ogniwie elektrochemicznym, a ja - o ogniwie paliwowym, w którym sód pełni rolę zbliżoną do roli katalizatora, a nie rolę paliwa.

 

Co ty miałeś z chemii?? Kilogram sodu do wody to pół bloku nie ma ;D ;D ;D (tak po cichu to powstanie 1500m3 wodoru a to wszystko za 13zł).Z doswiadczeniem nie dyskutuj tylko go zrób. 8)

 

aha tylko go nie patentuj bo to jest mój pomysł dla wszystkich ludzi za darmo w imię lepszego jutra ::)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdybyś wiedział cokolwiek o patentach, wiedziałbyś, że publiczne ogłoszenie idei wyklucza otrzymanie patentu :)

 

A poza tym cały czas powtarzam, że źródłem energii w tym ogniwie jest woda, a nie sód. To nie moja wina, że nie rozumiesz zasady działania tego urządzenia. Ja wiem, że reakcja sodu z wodą wyzwala wiele energii, ale nie tak działa to ogniwo. To nie jest klasyczne ogniwo elektrochemiczne!! A poza tym co do prostej reakcji sodu z wodą, znajdź jeszcze sposób na jej kontrolowanie, możliwość całkowitego powstrzymania, bezpieczeństwo i kontrolę nagrzewania (aha, no i oczywiście znajdź jeszcze sposób na to, jak uwolniony wodór bezpiecznie i wydajnie zamienić na energię elektryczną!) - a potem sobie patentuj i rozdawaj za darmo, jeśli tylko masz ochotę. Skoro tak dobrze się na tym znasz, to próbuj, w imię ludzkości. Aha, ważna uwaga: obowiązkowo sfinansuj badania sam, to może kiedyś do Ciebie dotrze, że takie badania trzeba z czegoś sponsorować, bo jak widzę w dziedzinie podstawowych rachunków zatrzymałeś się na etapie PRL-u Gierka - chciałbyś zjeść ciastko i mieć ciastko jednocześnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gdy telefon zostaje włączony, metal i woda reagują, wskutek czego powstaje wodór. Ten jest z kolei dostarczany do ogniwa paliwowego, gdzie reaguje z tlenem z powietrza i w ten sposób powstaje prąd - wyjaśnia Oh Yoon-soo, wiceprezes centrum badawczego Samsunga.

 

A gdzie tu pisze o odzyskiwaniu metalu

 

Ja wiem, że reakcja sodu z wodą wyzwala wiele energii, ale nie tak działa to ogniwo. To nie jest klasyczne ogniwo elektrochemiczne!! A poza tym co do prostej reakcji sodu z wodą, znajdź jeszcze sposób na jej kontrolowanie, możliwość całkowitego powstrzymania, bezpieczeństwo i kontrolę nagrzewania (aha, no i oczywiście znajdź jeszcze sposób na to, jak uwolniony wodór bezpiecznie i wydajnie zamienić na energię elektryczną

 

Powstaje wodór a on jest spalany katalitycznie na platynowej membramie dając elektrony  (zwykłe ogniwo paliwowe znane od 1932 roku) a sposób na prowadzenie bezpieczne tej reakcji znaleźli koreańczycy.Czy będą rozdawć za darmo nie wiem ale istotne jest to sód jest w morskiej wodzie ,

a Polska ma dostęp do morza, fermy wiatrowe bedą produkowć sód do zasilania samochodów, ogrzewania budynków . Skończą się wojny o ropę. Brawo Koreańczycy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajna sprawa - odsalanie wody oprócz dostarczania wody pitnej, naprawiania problemów z degradacją gleby, może stanie się samo w sobie opłacalne - np. wielkie odsalanie na Saharze (oczywiście z użyciem energii od słoneczka :) ).

Kosztuje trooochę więcej energii niż odwrotna osmoza, ale za to:

- nie dostajemy dodatkowo zabójczej solanki

- sód sprzedajemy np. do samochodów tankowanych jeszcze wodą, a z NaOH odnawiamy sód

- chlor pewnie też się przyda, ewentualnie może związać go z czymś, odzyskując trochę energii

 

zapraszam do dyskusji:

http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,118358

Share this post


Link to post
Share on other sites
chlor pewnie też się przyda

 

Przemysł włókieniczy potrzebuje go w wielkich ilościach, do tego z odsalania jeszcze jest tak z 30 innych pierwiastków. 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zmiany klimatyczne mogą w wielu miejscach na świecie zmniejszyć zdolność gleby do absorbowania wody, twierdzą naukowcy z Rutgers University. To zaś będzie miało negatywny wpływ na zasoby wód gruntowych, produkcję i bezpieczeństwo żywności, odpływ wód po opadach, bioróżnorodność i ekosystemy.
      Wskutek zmian klimatu na całym świecie zmieniają się wzorce opadów i inne czynniki środowiskowe, uzyskane przez nas wyniki sugerują, że w wielu miejscach na świecie może dość szybko dojść do znacznej zmiany sposobu interakcji wody z glebą, mówi współautor badań Daniel Giménez. Sądzimy, że należy badać kierunek, wielkość i tempo tych zmian i włączyć je w modele klimatyczne. Uczony dodaje, że obecność wody w glebie jest niezbędna, by ta mogła przechowywać węgiel, jej brak powoduje uwalnianie węgla do atmosfery.
      W ubiegłym roku w Nature ukazał się artykuł autorstwa Giméneza, w którym naukowiec wykazał, że regionalne wzrosty opadów mogą prowadzić do mniejszego przesądzania wody, większego jej spływu po powierzchni, erozji oraz większego ryzyka powodzi. Badania wykazały, że przenikanie wody do gleby może zmienić się już w ciągu 1-2 dekad zwiększonych opadów. Jeśli zaś mniej wody będzie wsiąkało w glebę, mniej będzie dostępne dla roślin i zmniejszy się parowanie.
      Naukowcy z Rutgers University od 25 lat prowadzą badania w Kansas, w ramach których zraszają glebę na prerii. W tym czasie odkryli, że zwiększenie opadów o 35% prowadzi do zmniejszenia tempa wsiąkania wody w glebę o 21–35 procent i jedynie do niewielkiego zwiększenia retencji wody.
      Największe zmiany zostały przez naukowców powiązane ze zmianami w porach w glebie. Duże pory przechwytują wodę, z której korzystają rośliny i mikroorganizmy, co prowadzi do zwiększonej aktywności biologicznej, poprawia obieg składników odżywczych w glebie i zmniejsza erozję.
      Gdy jednak dochodzi do zwiększenia opadów, rośliny mają grubsze korzenie, które mogą zatykać pory, a to z kolei powoduje, że gleba słabiej się poszerza i kurczy gdy wody jest więcej lub mniej.
      W kolejnym etapie badań naukowcy chcą dokładnie opisać mechanizm zaobserwowanych zmian, by móc ekstrapolować wyniki badań z Kansas na inne regiony świata i określić, w jaki sposób zmiany opadów wpłyną na gleby i ekosystemy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Oczyszczanie wody z rozpuszczalników organicznych, takich jak trichloroetylen (TRI), to nic nowego. Ale znalezienie metody, która takie zanieczyszczenia rzeczywiście neutralizuje, a nie tylko przesuwa w inne miejsce, to już wyczyn. Zespół pod kierunkiem dr hab. Anny Śrębowatej opracował metodę katalitycznego wodorooczyszczania, czyli przekształcania TRI w mniej szkodliwe dla środowiska węglowodory. Dzięki naukowcom z IChF PAN woda, nie tylko w naszych kranach, ale też w rzekach, może być czystsza i bezpieczniejsza dla zdrowia.
      Czysta woda to skarb, a zarazem dobro coraz trudniej dostępne. Rozmaite zanieczyszczenia są powszechne, a część z nich niezwykle trudno usunąć. Do takich zanieczyszczeń należy trichloroetylen (w Polsce oznaczany akronimem TRI). Ten organiczny rozpuszczalnik był powszechnie stosowany np. w syntezach organicznych, pralniach chemicznych oraz do przemysłowego odtłuszczania metali w procesie ich obróbki. Ze względu na szkodliwość od 2016 r. jego użycie zostało oficjalnie zakazane. Jednakże biorąc pod uwagę trwałość, może on jeszcze przez wiele lat występować zarówno w wodzie, jak i glebie – wyjaśnia Emil Kowalewski z zespołu, który opracował nowatorską metodę oczyszczania wody z tego związku. Projekt jest częścią globalnego trendu skoncentrowanego na ochronie zasobów wodnych. Prowadzone badania mogą być interesujące dla przemysłu, stać się potencjalnym punktem wyjścia do opracowania nowatorskich systemów oczyszczania wody. Dlaczego?
      Dzisiejsze oczyszczalnie ścieków to systemy składające się z wielu procesów fizycznych, chemicznych i biologicznych, ale efektywnie eliminują głównie konwencjonalne zanieczyszczenia. Inne przy odpowiednio wysokich stężeniach mogą pozostawać w wodzie. Tymczasem trichloroetylenu nie powinno być w niej wcale, ze względu na to, że jest mutagenny, kancerogenny, teratogenny, a do tego niezwykle trwały. Kumuluje się i zostaje na dnie zbiorników, a że jego rozpuszczalność w wodzie jest bardzo słaba, może szkodzić jeszcze przez wiele lat.
      Dziś z takimi związkami radzimy sobie, głównie przeprowadzając ich sorpcję. Jednakże w ten sposób jedynie przenosimy zagrożenie z miejsca na miejsce. Atrakcyjnym rozwiązaniem wydaje się katalityczne wodorooczyszczanie, czyli przekształcanie TRI w mniej szkodliwe dla środowiska węglowodory. Aby w pełni wykorzystać potencjał drzemiący w tej metodzie, trzeba było jednak opracować wydajny, stabilny i tani katalizator -mówi dr hab. Anna Śrębowata, profesor IChF.
      Wcześniej przeprowadzaliśmy badania z katalizatorami palladowymi. Były skuteczne, ale kosztowne - uśmiecha się Emil Kowalewski. Nowe katalizatory niklowe, opracowane w IChF PAN, pozwalają w tani i efektywny sposób prowadzić proces oczyszczania wody w trybie przepływowym, a przy tym są proste w syntezie. Wykorzystując katalizator, w którym nanocząstki niklu o średnicy ok. 20 nm osadzamy na powierzchni węgla aktywnego, łączymy właściwości sorpcyjne węgla i aktywność katalityczną niklu - wyjaśnia dr Kowalewski. W swoich badaniach naukowcy z IChF PAN wykazali ponadto, że nanocząstki niklu osadzone na węglu aktywnym o częściowo uporządkowanej strukturze wykazują wyższą aktywność i stabilność niż analogiczny katalizator oparty na nośniku o strukturze amorficznej.
      Naukowcy są jednak najbardziej dumni z innowacyjnego elementu swoich badań: technologii przepływowej. Dzięki niej można optymalizować parametry procesu, zmniejszyć ilość odpadów, a przy tym wykorzystywać katalizatory, które w reaktorach okresowych (czyli takich, gdzie jednorazowo oczyszcza się określoną partię produktu) były nieefektywne lub wręcz nieskuteczne. Tak było z naszym katalizatorem niklowym - opowiada dr Kowalewski. Bez technologii przepływowej jego zdolności do utylizowania TRI szybko spadały, katalizator ulegał zatruciu. W reaktorze przepływowym nawet po 25 godzinach nie obserwowaliśmy spadku aktywności, choć prowadziliśmy badania na stężeniach około 8000 razy przekraczających polskie normy jego zawartości w wodzie pitnej.
      Gdzie można wykorzystać nowatorską metodę? Przede wszystkim w stacjach uzdatniania wody i oczyszczalniach ścieków. Tam, gdzie chcemy, żeby woda trafiająca do "końcowego odbiorcy", niezależnie czy jest to użytkownik wody z kranu, czy pływająca w rzece ryba, była czysta.
      A co zrobić z produktami reakcji wodorooczyszczania wody z trichloroetylenu? Powstającymi związkami są węglowodory, głównie etylen. Nie powstaje go jednak na tyle dużo, by wystarczyło na dojrzewalnię bananów - uśmiecha się półżartem naukowiec. Po prostu się ulotni...

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Postępy na polu ogniw paliwowych mogą spowodować, że technologia ta będzie na tyle tania, że w niedalekiej przyszłości zastąpi silniki spalinowe, uważają naukowcy z University of Waterloo. Informują oni o powstaniu ogniwa paliwowego, które może pracować co najmniej 10-krotnie dłużej niż dotychczas stosowane technologie. To zaś oznacza, że przy produkcji na skalę masową używanie takich ogniw do zapewniania energii pojazdom może okazać się konkurencyjne cenowo w stosunku do pojazdów z napędem spalinowym.
      Dzięki naszej technologii napęd wykorzystujący ogniwa paliwowe może być porównywalny kosztowo lub tańszy niż napęd spalinowy. Z nadzieją patrzymy w przyszłość. To technologia, która może rozpowszechnić czyste napędy, mówi Xinguo Li, dyrektor Fuel Cell and Green Energy Lab na University of Waterloo.
      Obecnie stosowane ogniwa paliwowe mogłyby teoretycznie zastąpić paliwa kopalne w napędach pojazdów, jednak się zbyt drogie. Kanadyjscy naukowcy rozwiązali problem kosztów znacząco wydłużając żywotność ogniwa poprzez produkowanie stałych ilości energii. To zaś oznacza, że ogniwo, które produkuje energię z reakcji łączenia tlenu i wodoru, może być znacząco prostsze, a zatem i tańsze.
      Znaleźliśmy sposób na obniżenie kosztów przy jednoczesnym spełnieniu założeń co do wydajności i trwałości, cieszy się Li. Kanadyjczycy mają nadzieję, że dzięki ich technologii ogniwa paliwowe zaczną się upowszechniać i z czasem zastąpią zarówno samochody spalinowe jak i standardowe pojazdy elektryczne.
      To dobry pierwszy krok, zmiana, która może być odpowiedzią na problemy związane ze spalaniem paliw kopalnych przez transport, dodaje uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Hiszpanii powstała woda o smaku wina, która pozwala konsumentom cieszyć się wybornym smakiem bez ryzyka upojenia alkoholowego. Vida Gallaecia to efekt 2-letniej współpracy między Bodega Líquido Gallaecia i Narodowym Komitetem Badań Naukowych (Consejo Superior de Investigaciones Científicas, CSIC).
      Ponoć finalny produkt smakuje jak wino, ale nie zawiera alkoholu i jest niskokaloryczny. Receptura to, oczywiście, tajemnica. Wiadomo tylko tyle, że wykorzystuje się flawonole z winogron i wytłoczyn po produkcji wina.
      Woda jest wzbogacana flawonolami z winogron i resztek po produkcji wina Godello. [Zdecydowaliśmy się na to, bo] wiele badań powiązało spożycie flawonoli z korzyściami dla zdrowia. Mają one, na przykład, pozytywny wpływ na cukrzycę. [Trudno się zresztą dziwić, gdyż] działają przeciwutleniająco, antybakteryjnie i kardioochronnie - podkreśla dr Carmen Martínez z Misión Biológica de Salcedo (CSIC).
      Vida Gallaecia jest wzbogacana smakami białego (Godello) i czerwonego szczepu winogron (Mencia, jaen). Sama woda pochodzi z galicyjskich źródeł.
      Produkt miał niedawno swoją premierę. Teraz Bodega Líquido Gallaecia szuka partnerów handlowych. Niedługo wodę o smaku wina będzie można kupić w Hiszpanii, ale ponoć winiarze widzą największy potencjał w rynku japońskim.
      Z bodegą kontaktowały się też pewne linie lotnicze, które chciałyby serwować napój w swoich maszynach.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Misja OSIRIS-REx, która niedawno dotarła do asteroidy Bennu, odkryła uwięzioną wewnątrz wodę. To potwierdzenie, że Bennu jest bardzo cennym obiektem do badań naukowych.
      OSIRIS-REX znajduje się w odległości kilkunastu kilometrów od asteroidy. Badania rozpoczęły się przed tygodniem. Naukowcy dysponują już pierwszymi danymi. Pochodzą one z dwóch spektrometrów OSIRIS-REx Visible and Infrared Spectrometer (OVIRS) oraz OSIRIS-REx Thermal Emission Spectrometer (OTES). Wskazują one na istnienie grup hydroksylowych, molekuł składających się z atomów tlenu i wodoru. Uczeni przypuszczają, że istnieją one w całej asteroidzie i są zamknięte w tworzących ją glinach. To zaś oznacza, że w którymś momencie swojej historii materiał tworzący Bennu zetknął się z wodą.
      Sama asteroida jest zbyt mała, by występowała na niej woda w stanie ciekłym, jednak odkrycie grup hydroksylowych wskazuje, że ciekła woda była obecna na znacznie większej asteroidzie macierzystej, z której Bennu powstała.
      Obecność minerałów zawierających grupy hydroksylowe potwierdza, że Bennu, pozostałość po formowaniu się Układu Słonecznego, jest wspaniałym obiektem badań. Gdy w 2023 roku na Ziemię zostaną przywiezione próbki asteroidy, naukowcy zyskają skarbiec nowych informacji o historii i ewolucji Układu Słonecznego, mówi Amy Simon z Goddard Space Flight Center.
      Dane przekazane przez OSIRIS-REx Camera Suite (OCAMS) potwierdzają prawdziwość modelu asteroidy, który powstał w 2013 roku na potrzeby misji. Model ten bardzo blisko przypomina rzeczywisty kształt, średnicę i prędkość obrotową asteroidy.
      Powierzchnia Bennu to mieszanina fragmentów wypełnionych skałami i fragmentów dość płaskich. Ilość skalistych nierówności jest jednak większa niż się spodziewano. Zespół naukowy chce bliżej przyjrzeć się asteroidzie, by dobrze wybrać miejsce, z którego zostaną pobrane próbki.
      Wstępne dane wskazują, że wybraliśmy dobry obiekt dla misji OSIRIS-REx. Dotychczas nie napotkaliśmy na żadne problemy, z którymi nie moglibyśmy sobie poradzić. Sonda jest w dobrej kondycji, a instrumenty naukowe pracują lepiej, niż to wymagane. Czas rozpocząć naszą przygodę, stwierdził Dante Lauretta, główny naukowiec misji.
      Obecnie OSIRIS-REx wykonuje wstępne badania asteroidy, przelatując nad jej równikiem oraz oboma biegunami w odległości 7 kilometrów. Na ich podstawie zostanie obliczona masa obiektu. Jej znajomość jest niezbędnym elementem potrzebnym do umieszczenia sondy na orbicie Bennu.
      Po raz pierwszy OSIRIS-REx ma trafić na orbitę Bennu 31 grudnia. Pozostanie tam do połowy lutego. Później rozpocznie kolejną serię przelotów nad asteroidą. Już obecnie wiadomo, że orbita na którą trafi OSIRIS-REx będzie znajdowała się nad centralną częścią Bennu, na wysokości 1,4–2 kilometrów.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...